Dodaj do ulubionych

Trudne początki

28.01.08, 16:12
Tak sobie dzisiaj pomyślalam że piszemy tylko o dobrych stronach macierzyństa,
a o tych gorszych zapominamy. Wlaściwie tak jest wszędzie, w książkach,
gazetach widzimy uśmiechnięte, czyściutkie dzieci z piękną mamusią. Mamusia ma
nieskazitelny makijaż i nienaganną fryzurę. Wygląda jakby dopiero co wyszla z
jakiegoś spa. Uśmiechnięta z zrelaksowana. A jak jest naprawdę. Wszystkie
wiemy ze "troszeczkę" inaczej. Pamiętam jak jak wyglądalam po powrocie z Malym
do domu smile Napewno nie tak jak te panie ze zdjećsmile Bywalo że brakowalo czasu
na umycie zębów, nie wspominajac już o makijażu czy fryzurze.
To samo dotyczy dzieciaków. W gazetach są zawsze takie uśmiechnięte,
grzeczniutkie. Raczj nie pokazują tych rozdarciuchów które dzień i noc
uraczają nas swoim slodkim wrzaskiem. Mój Hubcik raczej z tych mniej drących,
ale tak potrafil nieźle dać mi w kość. Najgorzej bylo przy zakladaniu body.
Wtedy ryk byl niemilosierny. Dzisiaj tylko przy czapce się drzesmile
Tak sobie myślę, że te pare pierwszych tygodni bylo ciężkie. Tak trochę jakby
jakaś obca istotka z nami zamieszkala, a nikt nie dal instrukcji obslugi. Niby
teoretycznie wszystko sie wie, ale z praktyką znacznie gorzej. Glupie
przebieranie czy przewijanie trwa w nieskończoność. Dziecko się drze, a mama
ma ochotę drzeć się razem z nim, a najlepiej pójść sobie gdzieś daleko, gdzie
Go nie slychaćsmile
A jak u was wyglądalo wspólne poznawanie się ?
Obserwuj wątek
    • mona19832 Re: Trudne początki 28.01.08, 21:13
      No musze przyznać, że u mnie też nie było za wesoło. Pamiętam
      pierwszą noc w domu kiedy nie umiałam sobie poradzić z karmieniem.
      Jak trzymałam małą przy sobie była spokojna i nawet spała a jak ją
      tylko chciałam odłożyć to zaczynała płakać. Bałam sie ją wziąć do
      łóżka bo miałam czarne wizje że mocno zasnę przewrócę sie na bok i
      ją przygniotę smile tak że siedziałam prawie całą noc na fotelu z
      dzieckiem przy cycku i zasypiałam na siedząco. Później wcale nie
      było kolorowo. Pełny dom ludzi bo każdy chciał dziecko zobaczyć.
      Niemiałam im tego za złe ale czasami wkurzało mnie jak ktoś siedział
      do 21 czy 22 jak ja padałam ze zmęczenia. Wiktoria nie była jakoś
      specjalnie płaczliwa ale czasami jak w nocy ją płacz załapał to
      potrafiła 3 godziny "koncertować" smile Strasznie denerwowały mnie
      pytania ludzi typu "dlaczego ona płacze" myślałam że zabiję za takie
      pytania bo ja czasami miałam ochotę płakać razem z nią. Prawdą też
      jest że czasami nie było czasu umyć zębów a pierwszy raz sie
      umalowałam chyba ze 2 miesiące po porodzie. Później kolejne
      rewelacje: rozeszły mi się szwy, potem zapalenie piersi a na koniec
      przedłużająca się żółtaczka u Wiktorii i powrót z dzieckiem do
      szpitala. Tak że te pierwsze tygodnie to były na przemian radość,
      łzy, płacz uczucie bezradności i znów śmiech.
      • nenyy Re: Trudne początki 28.01.08, 22:56
        U mnie też była trauma. Choć Wiktor cudowne dziecko , tylko jadł i spał. Ale
        żółtaczka , lekarz konował ( na szczęście w porę go zmieniliśmy ) , cioteczki i
        wujkowie z dobrymi radami , którzy dzieci mieli 30 lat temu, i w końcu my dwoje
        , tata i mama .... Ja wykończona ciążą , hormonami , problemami z Małym , ale
        nie zdająca sobie z tego zmęczenia sprawy, bezradna, nieatrakcyjna i obwiniająca
        o byle co partnera i siebie za choroby dziecka. A on ?? Zagubiony , chciałby
        dobrze ale nie bardzo wie jak , najchętniej zniknąłby jak bańka. Pierwszy
        miesiąc , póki nie wpadliśmy w rytm , był straszny. Musieliśmy się uczyć siebie
        na nowo , tak samo jak nasza kruszynka uczyła się nas a my jej . To był bardzo
        trudny okres , ale przetrwaliśmy i warto było , bo teraz jest cudownie smile ale
        nigdy nie powiem ,żadnej kobiecie ,że okres ciąży , porodu i pierwszych dni
        razem jest idyllą , bo nie jest , to bardzo ciężki okres dla wszystkich członków
        nowej rodziny i z pewnością nie wygląda jak na okładkach kolorowych magazynów.
        • kami_sia Re: Trudne początki 28.01.08, 23:31
          Dokładnie zgadzam się z Wami...
          Nie ma tak,że się rodzi dziecko,a z nim spływa na nas
          cała mądrość co robić gdy...
          Wszystkiego trzeba się uczyć,a nie są czasem to łatwe lekcje...
          Moja jak była maleńka,po porodzie to było cudo-dziecko-książkowe wręcz,ale nic co piękne nie trwa wiecznie,zmienił się jej "charakterek" z dnia na dzień i teraz ile razy ja nie wiem
          co jej jest i próbuje zgadywać,czy mokro,czy brzuszek,czy pić,czy jeść,czy przytulić,czy jeszcze nie wiem co..
          Ale to wszystko się unormuje pewnego dnia.
          Dla mnie jest pewne trzeba napewno ograniczać sobie kontakty z osobami typu "ciocia dobra rada",bo jak ktoś będzie szukał
          odpowiedzi na jakieś pytania,to sam poszuka,a nikt nie ma prawa
          wmawiać co się powinno robić ..
          • mona19832 Re: Trudne początki 29.01.08, 09:23
            U mnie jeszcze horrorem były codzienne wizyty teściowej, któraoprócz
            tego że dawała "dobre rady" to jeszcze chodziła zamną i ciągle
            mówiła że coś robię źle, że Wiktoria ma za małe body, że skarptki ją
            uciskają, że pampersy to chyba nie są dobre, przy myciu pokazywała
            mi gdzie jej jeszcze nie domyłam uncertain Tak że jej wizyty to była dla
            mnie trauma!!! Pewnego dnia nie wytrzymałam i jak ona wyszła to
            wpadłam w taką histerię zaczęłam płakać i wtedy powiedziałam mężowi
            żeby coś z tym zrobił. I on uciął sprawę jedym telefonem. Teraz na
            szczęście tesciowa odwiedza nas raz w tygodniu ale i tak zawsze jest
            coś nie tak. Szczególnie wtedy kiedy mała jest chora lub
            przeziębiona to zawsze jest moja wina.
    • blue_belle Re: Trudne początki 29.01.08, 12:36
      ja się podpisuję rękami i nogami pod tym że wcale nie jest tak różowo jak to
      niby piszą w gazetach itp. Zanim się pozna dzieciątko to trochę mija. My
      jesteśmy razem już prawie 3 tygodnie a mnie się dalej wydaje że mało co wiem. I
      trzeba na oślep kombinować co i jak. Pewnie jeszcze czasu upłynie zanim poznamy
      się jak mama z córką, ale Melusia jest tak kochana że warto poczekać i się pomęczyć.
      Nie każdy rodzi się ze znajomością obsługi dzieciaczków. pocieszam się tym że
      człowiek jest w stanie wszystkiego się nauczyć.....smile))
    • aga_n20 Re: Trudne początki 29.01.08, 23:23
      Nie od razu Kraków zbudowano..smile
      Owszem z tych książek i gazet można się wiele nauczyć ale w praktyce zawsze jest
      trochę inaczej, nie jest łatwo bo trzeba się nauczyć rozpoznawać co dziecku
      dolega co chce nam przekazać, małe dziecko płaczem różnie i chce nam cos
      powiedziec i to my musimy zgadywać co mu jest. Opieka nad dzieckiem to ciężka
      praca, no niektóre dzieci są jak aniołki i tylko śpia i jedzą, ja za pierwszym
      razem jak Michał się urodził to miałam ciężko, ciążki poród, duże dziecko od
      razu przy mnie, na domiar złego non stop kolki i tzreba było nosic go na rękach
      , zanosił mi się i to było bardzo niebezpieczne, kurcze co ja przeszłam...na
      szczęście przy drugim miałam łatwiej Krzyś był i nadal jest bardzo grzecznym
      dzieckiem,, już teraz nie potzebowałam "dobrych"rad tylko nabyłam doświadczenia
      przy Michale. Tak więc dziewczyny początki zawsze są trudne jak widze dla każdej
      które urodziły pierwsze dziecko bo potem już lżej o bagaż doświadczeń

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka