16.08.03, 20:37
Czy macie jakieś pomysły na śliwkowe potrawy? Oprócz śliwek zawijanych w
boczku, schabu ze śliwkami, knedli ze śliwkami, ciasta ze śliwkami, powideł
i nalewki? Jak co roku czekają mnie masowe dostawy śliwek na przełomie
sierpnia i września i chciałabym jakoś te owocki wykorzystać :-)
Obserwuj wątek
    • wedrowiec2 Re: Śliwki 16.08.03, 20:45
      Nie mam pomysłu na masowe wykorzystanie śliwek. Pojedyncze egzemplarze śliwek
      suszonych dodaje do bigosu oraz do duszonych piersi kurzych - na 4 piersi (to
      znaczy z dwóch kurczaków) dodaję 5-6 duzych suszonych śliwek kalifornijskich. A
      może spróbuj je uwędzić - są genialne.
      Pozdrawiam
      • Gość: Linn Re: Śliwki IP: *.dialup.tiscali.it 17.08.03, 08:04
        Bardzo zdrowy, dobry i drogi jest sok sliwkowy. Nie znam jednak technologii,
        jak mozna go zrobic w domu. Na pewno ktos cos poradzi.
        • Gość: maciek Re: Śliwki IP: *.dip.t-dialin.net 17.08.03, 23:37
          Sliwki smazone (bez pestek)na masle na patelni a potem zapiekane pod serem
          mozzarella.
          • Gość: maciek Re: Śliwki IP: *.dip.t-dialin.net 17.08.03, 23:39
            Albo piers z kaczki duszona w sliwkach z cebuka szalotka.
    • Gość: ??? Re: Śliwki IP: gateway:* / 192.168.32.* 18.08.03, 08:37
      Ja wracam do wątku o morelach zagrożonych zepsuciem i proponuję:
      Śliwki zmiażdżyć, wrzucić do beczki i postawić w ciepłym miejscu. (Uwaga na
      muszki octówki!) Po kilku dniach, gdy porces fermentacji się zakończy -
      odcisnąć. Uzyskany płyn wlać do alembika. Podgrzewać ostrożnie, z chłodnicy
      odbierając skropliny. Proces destylacji powtórzyć: do uzyskania mocy ok. 90%.
      Powinno leżakować - im dłużej tym lepiej. Później rozcieńczyć do 45-50 % i pić
      w miłym towarzystwie.
      Szczegóły (jeśli potrzebne) znajdziecie na odpowiednich stronach www.
      • glory Re: Śliwki 18.08.03, 08:58
        A to jest bardzo interesujace!
        Lubie sliwki i produkty ze sliwek. Powidla i dzemy. A najbardziej to te
        produkty ktore mozna wypic z milym towarzystwem. Poprosze o dokladne namiary
        na strony www. Albo o szczegoly.
        Pozdrawiam i z gory dziekuje.
        • Gość: ??? Re: Śliwki dla Glory IP: gateway:* / 192.168.32.* 18.08.03, 11:55
          Glory, ale nie jesteś przypadkiem z Urzędu Skarbowego Wydział d/s Akcyzy?
          Przepraszam - głupi żart.
          Moja propozycja kulinarna:
          Zakupić plastikową beczkę o pojemności 120 l - taką do kiszenia kapusty. W
          zakręcanej przykrywie wywiercić otwór o średnicy gumowego korka z rurką
          fermentacyjną - jak do wina. Wspomniany korek z rurką zamocować szczelnie w
          pokrywie beczki.
          Beczkę napełnić max. w 3/4 zmiażdżonymi śliwkami najlepiej węgierkami. Należy
          brać śliwy bardzo dojrzałe, a nawet przejrzałe. Owoce (nie pozbawiać ich
          pestek - z nich się wywodzi ten fantastyczny aromat gotowego produktu) miażdżyć
          przy pomocy solidnego kołka. Można też wykorzystać takie budowlane mieszadło do
          kleju założone na wiertarkę ręczną (oczywiście nowe, porządnie umyte).
          Najlepiej miażdżenie przeprowadzić w osobnym, mniejszym naczyniu i gotową pulpę
          porcjami przerzucać do beczki. (Chodzi o zapwenienie możliwości dokładnego
          rozdrobnienia owoców.)
          Tutaj uwaga. Można do nastawu ze śliw dodać syropu cukrowego, wtedy czas
          fermentacji nieco się przedłuży ale za to ostateczna efektywność wzrośnie.
          Uważam, że dodatek 5-6 litrów syropu 1:1 (1 kg cukru na 1 litr wody) na 80
          litrów pulpy śliwkowej będzie bez szkody dla smaku gotowego pruduktu, choć
          puryści mogą być innego zdania.
          Nie ma natomiast potrzeby dodawać drożdży winnych ani żadnych innych. Beczkę ze
          śliwkami zamknąć przykrywą, do rurki fermentacyjnej wlać wodę i ... czekać.
          Beczka powinna stać w ciepłym miejscu (ok. 25 C). Można sobie kontrolować
          proces fermentacji, obserwując banieczki dwutlenku węgla bulgocące w rurce -
          fascynujący, wręcz hipnotyzujący widok.
          Po kilku dniach fermentacja ustanie, a nastaw straci słodki smak i stanie sie
          wytrawny - w smaku nieszczególny.Następnie należy odcedzić powstały płyn. Można
          wykorzystać druszlak, worek uszyty z podwójnie złożonej pieluchy tetrowej
          (wcześniej nieużywanej), ale najlepsza jest śrubowa prasa do owoców (np. taka
          miniatura prasy winiarskiej, którą można kupić w Czechach za równowartość ok.
          400,- PLN) i worek uszyty ze specjalnego płótna, używanego do produkcji serów
          (to jest dość dość trudne do zdobycia, ale możliwe - najlepiej próbować w
          zakładach mleczarskich).
          Następny konieczny zakup to "zestaw małego chemika". W jego skład wchodzi:
          kolba (najlepiej 10 l), deflegmator i chłodnica. Potrzebne jest też z 10 cm
          rurki szklanej, termometr laboratoryjny, korek, ze 3-4 metry rurki PCV oraz
          dwie zlewki 150 ml, jedna zlewka dwu-trzylitrowa, cylinder mirniczy (menzurka)
          100 ml, alkoholomierz. Myślę, że pan sprzedawca ze sklepu ze sprzetem
          laboratoryjnym będzie służył fachową radą dla zupełnie niezorientowanych.
          Złożenie wszystkiego do kupy nie jest zresztą zbyt trudne. Koszt tych zakupów
          nie powinien przekroczyć 300,- PLN.
          Kolbę z płynem (jeśli kolba 10 litrowa to płynu nie więcej niż 8 l)stawiamy na
          kuchence (dobra jest elektryczna). Podłączony do niej deflegmator i chłodnicę
          należy podwiesić do sufitu albo zamocować w inny byle stabilny i pewny sposób.
          Do chłodnicy podłączyć (rurką PCV) bieżącą zimną wodę (wejście do dolnej
          końcówki - wyjście do górnej). Pod odbieralnik chłodnicy podstawić jedną z
          małych zlewek. (Dwie kupujemy dlatego, żeby móc je zmieniać w trakcie
          napełniania się.) I rozpoczynmy grzanie. Na początku można nastawić na maxa.
          Po pewnym czasie płyn zacznie wrzeć. Wtedy dopływ ciepła należy zmniejszyć i
          puścić wodę chłodząca - powinna cieknąć niezbyt wartkim strumieniem. Gdy
          temperatura na wyjściu z deflegmatora wyniesie ok. 70-80 C, w odbieralniku
          pojawią się pierwsze krople kondensatu. Pierwsze 50 ml radzę wylać: tam jest
          głównie alkohol metylowy, aldehydy czy jakieś tam inne świństwa. Później już
          kapie to co dobre. Należy tak dobrć temperaturę, żeby kapało 1-2 krople na
          sekundę. Kolejne porcje destylatu należy kontrolować alkoholomierzem. Na
          początku będzie miało ok. 90 %, a później coraz mniej. Dobre jest do zawartości
          ok. 40%. Później radzę już zakończyć proces. (Wtedy temperatura na
          deflegmatorze sięgnie 95 C.) Kolejne porcje należy wlewać do tej dużej zlewki.
          Po pierwszej destylacji otrzymamy w sumie ok. 1,5 litra cieczy (z tych 8
          litrów) o zawartości ok. 50 % alkoholu, ale smak i zapach będzie to miało
          niespecjalny. Dlatego proponuję zebrać płyn z 4-5 pędzeń i przeprowadzić
          destylację jeszcze raz. Wtedy odbierać - jako gotowy wyrób - destylat o
          zawartości powyżej 80-85 %. (Pozostały płyn o mniejszym woltażu przeznaczyć
          jako półprodukt do kolejnego pędzenia.)
          Dobrze jest, lecz nie jest to absolutnie konieczne, żeby nasz wyrób trochę
          poleżakował. Można to np. zrobić z niewielkim dodatkiem drasek z pozbawionego
          kory dębu lub leszczyny (dają koniakowy smaczek i barwę), a można i bez żadnych
          dodatków. Podkreślam jednak z praktyki wynika, że dopiero po przynajmniej
          rocznym dojrzewaniu otrzymujemy naprawdę znakomity wyrób, dla którego warto
          było to wszystko robić.
          Teraz jeszcze trzeba go rozcieńczyć destylowaną (apteczną) lub przegotowaną
          wodą (dobry jest niegazowany Żywiec) do poziomu 40-60% (zależy od własnych
          upodobań konsumenta), poczekać kilka dni aż się przegryzie i spożywać w
          towarzystwie przyjaciół.
          Poza śliwkmi można w ten sposób spożytkować także wiśnie, czereśnie,
          brzoskwinie, morele, jabłka, gruszki, a nawet pomidory, których mamy teraz
          zatrzęsienie.
          Smacznego!
    • Gość: giezik Re: Śliwki IP: 217.11.134.* 18.08.03, 09:43
      gdzies z zasobow wygrzebalem (katalog: rzeczy do zrobienia ;)
      w oryginale:
      śliwkowy ketchup (mysle ze moze byc bardzo smaczny, co wiecej poniewaz do serow
      uzywa sie borówek, niewykluczone, ze i ketchup sliwokowy bylby niezlym
      polaczeniem)

      1 tablespoon shallots, minced
      3 tablespoons orange zest
      1 1/2 tablespoons lemon zest
      6 ounces plum preserves
      2 pounds plums, remove pits and dice small
      2 each lemons, juiced
      2 each oranges, juiced
      1 tablespoon Dijon mustard
      1/4 teaspoon allspice
      1/4 teaspoon NAUGHTY NELLIE'S DEADLY TWELVE PEPPER BLEND, or
      crushed pepper
      1 teaspoon salt
      1/4 cup port

      Place the shallots in a pan. Add boiling water to cover; simmer2-3 minutes.
      Drain and reserve. Place orange and lemon zest in the same pan and cover with
      boiling water, simmer 5 minutes covered. Drain.
      Combine plums, preserves, zests, spices and salt in a heavy skillet. Heat to
      boiling; stirring often until thick. Remove form heat and chill. Add port wine
      the next day.
      Serve with grilled duck sandwich, game terrines, or roast wild boar.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka