Dodaj do ulubionych

Chciałabym, żeby dotarło do niego,

22.02.08, 11:22
jakim jest szczęściarzem. Jakiś czas temu pisałam o kłopotach z
mężem. Wzięłam się w garść i przestałam użalać nad sobą. Obiektywnie
sytaucja wygląda tak:
1. On mnie nie zauważa jako kobietę.
2. Zachowuje się jak jakiś macho w towarzystwie innych kobiet.
3. Jest pewny, że nigdy go nie zdradzę.
To tak po któtce.
Postanowiłam sprawić sobie nowe ciuchy na wiosnę, choć on uważa, że
trzeba oszczędzać (nie jesteśmy w złej sytuacji materialnej), a
żadne nowe ciuchy nie są mi potrzebne. Powtarzam sobie, że i tak
jestem lepsza od tych bab, które czaruje. To ja go kąpałam jak był
chory i niesprawny. To ja urodziłam cudowne dzieci, nie spałam po
nocach i wykarmiłam. To ja dbam o dobre relacje z jego mamą, która
często dzwoni nie do niego, a do mnie. To ja do tej pory dbałam o
jakość naszego małżeństwa. Teraz dam sobie luz. Nie będę się prosić
o całusy, czy przytulenie, o miłe słowo. Bo ja też jestem warta, by
o mnie zabiegać. Jestem atrakcyjną, mądrą kobietą i od tej pory
zamierzam z tego korzystać. I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • dlania Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:24
      Brawo!
      Na pewno na tej decyzji nie stracisz.
      Życze duzo wiary w siebiewink
    • sylwiawkk Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:25
      po slubie to oni juz sie nigdy nie staraja takie juz zycie spraw
      sobie adoratora kup ciuchy fryzura inna od razu mu gały wyjda i moze
      sie wystraszy ze ktos mu chce zonke sprzatnac
    • hellious Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:25
      I bardzo dobrze robisz smile Jak jest palant to niech widzi co moze stracic smile
    • haja197222 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:25
      Tak trzymaćsmile
    • elske Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:25
      Mi sie Twoj plan podobasmile
    • mama-zuza Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:26
      i trzymaj tak dalej smile
      I wyskocz czasem z kolezankami na babskie spotkanko(poprawia humor i
      to bardzo!)
      • sunneczko Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:33
        Brawo, mądra kobieto.
        Zaprawdę powiadam Wam, nic tak nie podkręca mężowskich uczuć, jak
        zainteresowanie obcych meżczyzn jego żonąsmile
    • gku25 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 11:52
      Brawo! Życzę wytrwałości i żeby mężowi spadły klapki z oczu.
    • wjw2 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 12:08
      > Powtarzam sobie, że i tak
      > jestem lepsza od tych bab, które czaruje. To ja go kąpałam jak był
      > chory i niesprawny. To ja urodziłam cudowne dzieci, nie spałam po
      > nocach i wykarmiłam. To ja dbam o dobre relacje z jego mamą, która
      > często dzwoni nie do niego, a do mnie. To ja do tej pory dbałam o
      > jakość naszego małżeństwa.

      a szanowny małżonek posiadając tę świadomość:

      > 1. On mnie nie zauważa jako kobietę.
      > 2. Zachowuje się jak jakiś macho w towarzystwie innych kobiet.
      > 3. Jest pewny, że nigdy go nie zdradzę.
      smilesmilesmilesmile

      Jakś infantylny ten małżonek smilesmilesmile

      Nie wiem czy coś osiagniesz,
      jednakże pomysł dobry,
      życzę powodzenia



    • bri Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 12:39
      Wszystko OK poza tym "jestem lepsza od tych bab". Lepsza nie jesteś,
      ale na pewno jesteś tak samo dobra.
      • dlania Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 12:46
        Ipola, od kiedy zaczynasz terapię wstrząsową, od dziś? Mam nadzieje, że bedziesz
        relacjonowała postępy w unormalnianiu facetawink
        • asiara74 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 12:52
          Ja trochę z innej beczki. Sorry, ale musze zapytać czy jesteś od niego
          uniezależniona finansowo bo dla mnie to dość istotne. A tak poza tym życzę
          powodzenia.
          • ipola Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:03
            Nie jestem uzależniona finansowo, pracuję, zarabiam, mam mieszkanie
            (to, w którym mieszkamy).
    • kali_pso Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 12:55
      To ja go kąpałam jak był
      > chory i niesprawny.


      Przypomniałam sobie opowieśc lekarki o małżeństwie, w którym zona
      była dializowana, mąż zawoził ją na te dializy. Postanowił oddac jej
      swoją nerkę. Wiecie jak to umotywował? Ze wzruszająca szczerością-
      otóz po porwocie z dializ żona była wykończona, osłabiona, pan miał
      po prostu dość bałaganu w domu i marzył, że żona w końcu ogarnie ten
      chaos( w domu były również nastoletnie dzieciwinkP

      Wyobrażacie sobie kobietę, która mówi w ten sposób?


      Trzymaj się i znaj swoja wartość. Nie musisz określać się tylko
      poprzez zainteresowanie męża. Dbaj o siebiesmile
      • ipola Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:15
        Do tej pory postrzegałam siebie poprzez pryzmat jego
        zainteresowania. Robiłam wiele, by się podobać, zwrócić jego uwagę i
        nic. Byłam nieszczęśliwa. Koniec z tym. Będę relacjonować moje
        wysiłki. Będę też wdzięczna za rady i podpowiedzi. Z tymi zakupami
        to dobry pomysł?
        • dlania Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:22
          Zakupy ciuchowe to świetna myśl + fryzjer i nowa fryzura.
          Tak myśle nad tym Twoim typem i wydaje mi się, że najbardziej typowa męska
          reakcja na sytuację, kiedy nagle żona przestaje o niego zabiegać (co do tej pory
          uznawał za natuarlny jej obowiązek, który w dodatku nie musi byc odwzajemniany)
          to słowa; "Ty pewnie masz kogos, co?"
          Prymitywne, ale obawiam się , że bardzo prawdopodobne. No ale przezciez m.in. o
          wzbudzenie zazdrości chodziwink
        • gemmavera Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:24
          ipola napisała:

          > Z tymi zakupami
          > to dobry pomysł?

          Ależ moja droga, pomysł z zakupami jest z.a.w.s.z.e dobry wink)))
        • bri Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:30
          Dobry na początek, ale na dłuższą metę musisz wymyślić coś
          ciekawszego.
          • agmar3 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:35
            dobry początek. tak trzymaj
    • kicia031 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:41
      Uwazam, ze to dobry plan - dodam tylko jeden punkt - znajdz siobie
      jaks pasje, hobby, sposob spedzania wolnego czasu i zajmij sie tym -
      moze cos, co mozesz robic razem z dziecmi?

      Niech on zabiega io twoj czas i uwage, a nie odwrotnie.
    • tosina Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:48
      Ipola nie wiem ale mam wrazenie ze Twoj maz koos ma.Albo znalazl
      sobie obiekt potencjalnej zdrady.Osobiscie nie wyobrazam sobie by
      maz trzymal mnie na taki dystans, ba on sam nie umial by sie trzymac
      na odleglosc.

      Do listy wojego planu dopisalabym 4. znajde sobie zajecie-aerobik,
      dodatkowy kurs cos co da ci radosc, i mozliwosc odsuniecia od siebie
      sytuacji.Taka forma ucieczki. Facet powinien zauwazyc ze Ty masz
      dosc bycia francuskim pieskiem , zabiegajacym , łaszacym sie.
    • kotbehemot6 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 13:55
      bardzo dobrze. A może zasiejesz jeszce jdno ziarenko niepewności i znajdziesz
      sobie faceta który by Cię "wielbił' i to tak żeby mężuś zauważył. faceci rzadko
      kiedy zauważaja nowe ciuchy(chyba,ze muszą za nie płacić) i nowe fryzury u
      własnych żon(u cudzych i owszem-ciekawostkasmile))Ale jak zorientują się,ze JEGO
      kobieta moze wzbudzać emocje u innych facetów..oj....coś tam moze wtedy
      dotrzesmile)) generalnie powodzenia.
      • ipola Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 15:17
        Taki wielbiciel by mi się przydał. Miałam swego czasu jednego
        adoratora, ale chciał romansować, więc go pogoniłam. Sam miał żonę i
        dzieci. Teraz się do mnie nie odzywa. Płakać nie będę.
        Postanowiłam odnowić kontakty z koleżankami, niech wie, że nie jest
        jedyną osobą, z którą mogę i chcę spędzać wolny czas. Dziewczyny,
        trzymajcie kciuki, by nie zabrakło mi energii w tych działaniach,
        bym na amen uwierzyła w siebie.
        • tosina yhy 22.02.08, 16:42
          A osobiscie zycze ci konsekwencji, wytrwalosci .Plany sa super ,
          czlowiek zaczyna wiezyc, Ale wazne bys sie nie wypalila, jak
          zobaczysz ze meza to nie rusza. Bo moze byc tak ze wydasz sie mu
          zalosna .
        • bri Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 20:29
          Ipola, myśl więcej o tym, co zrobić, żeby mieć ciekawe, przyjemne
          życie, a nie o tym jak zaimponować mężowi. W przeciwnym razie nic
          się nie zmieni.
    • ania.sobota1 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 15:13
      Gratuluje-ja potrzebowałam na tę świadomość wielu lat,ale lepiej
      pózno niż wcalesmile
      Będzie dobrze-czego i sobie życzęsmile
      I pozdrawiam.
    • carri Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 22.02.08, 16:17
      Brawo!!! Moja droga, faceci nie doceniają pielęgniarek, praczek,
      kuchareka ani opiekunek swoich dzieci. Faceci to zdobywcy i muszą
      wiedzieć, że nie tylko patrzysz na niego maślanymi oczyma, ale
      istnieje dla Ciebie życie bez niego. Że jeśli nie będzie się
      odpowiednio starał, to po pierwsze ktoś inny to zrobi za niego, a po
      drugie świetnie sobie poradzisz bez niego i fora ze dwora. Tak, jak
      pisały dziewczyny powyżej, zadbaj o siebie, swój czas, wyjdź do
      ludzi (bo jak nie, to gdzie poznasz ewentualnego konkurenta?) i
      niech facet sie zacznie starać. Życzę powodzenia!!!
    • iwles przyklejone przez moderatora- cd. mojego..- Ipola 28.02.08, 09:29

      cd. mojego wątku chciałabym,żeby dotarło do niego
      Autor: ipola

      Zaczęłam się zmieniać. Wczoraj podczas zakupów (z mężem) zadzwonił
      do mnie kolega, zamieniłam z ni kilka słów i powiedziałam "jutro do
      ciebie zadzwonię, to mi o wszystkim opowiesz". Po ok. 10 min. mój
      małżonek wyskoczył jak filip z konopii z informacją, że podwoził
      dziś do domu koleżankę z pracy i jego koledzy to skomentowali (że
      niby on coś do niej, mniejsza o to). Poczułam się głupio, ale nic
      nie odpowiedziałam. No co to niby miało znaczyć? Wieczorem (całe
      popołudnie i wieczór spędził drzemiąc na kanapie)powiedziałam mu, że
      powinien się czymś zająć np. pobawić z dzieckiem, pogadać, poruszać
      się, a nie spędzać cały wolny czas na kanapie. Był zaskoczony i
      zgłupiał po moim komenatrzu. Dodałam jeszcze: nie masz w sobie nic
      życia, co będzie za kilka lat? Nie umiał mi odpowiedzieć. Poszłam
      spać.


      • tosina Re: przyklejone przez moderatora- cd. mojego..- I 28.02.08, 09:34
        No i dobrze .W koncu stawiasz wymagania a nie tylko przyjmujesz co
        pan łaskawie CI daje. BYl zaskoczony bo dotychczas to tylko
        pochylałas glowe a tu prosze.Gratuluje i tak trzym. Niech zobaczysz
        ze ty chcesz by byl calym soba a nie tylko zwloki na fotelu vel
        kanapie.
      • ipola Re: przyklejone przez moderatora- cd. mojego..- I 28.02.08, 09:38
        Dziękuję moderatorowi. Nie pomyślałam...
        • tosina Re: przyklejone przez moderatora- cd. mojego..- I 28.02.08, 09:42
          Ta a jaka ja byłam zaskoczona pisze odpowiedz a tu mi watek znika.
      • adwarp Re: przyklejone przez moderatora- cd. mojego..- I 28.02.08, 10:46
        "powiedziałam mu, że
        > powinien się czymś zająć np. pobawić z dzieckiem, pogadać, poruszać
        > się, a nie spędzać cały wolny czas na kanapie"


        i od niechcenia można dodać, że kolega "x" z twojej pracy ma takie ciekawe
        pasje... i potrafi o nich opowiadać godzinamismile i albo męza trafi szlag, albo
        oprzytomnieje i poderwie się z tej kanapy.

        A na początek zakupow proponuję kupić seksowna bieliznę i pudełko zostawić w
        zasięgu wzroku /ale nie na telewizorzesmile/,mogą być też pończochy, ale te
        należałoby zakładać lub zdejmować przy mężu,żeby zobaczył,że świat wiruje w
        innym niż zazwyczaj kierunkusmilePozdrawiam i życzę powodzenia w walce z wiatrakami.
        • ipola Re: przyklejone przez moderatora- cd. mojego..- I 28.02.08, 11:43
          Z tą bielizną to niezły pomysł, nawet ostatnio kupiłam sobie nowy
          seksowny czarny biustonosz plus majtki, tak na poprawę nastroju,
          byłam na solarium (zwykle nie praktykuję), wydepilowałam się gdzie
          się da, zakupiłam piękny błyszczyk do ust. W sumie nie robię tego
          wszystkiego dla niego, ale dla siebie, chcę zacząć naprawdę żyć, nie
          uzależniać swojego szczęścia tylko od jego zainteresowania moją
          osobą. Jeśli moja zmiana nie skłoni go do żadnych refleksji, nie
          spowoduje zmian w naszym związku, to chyba nie będę już miała o co
          walczyć. Bo nie wyobrażam sobie związku, w którym każdy żyje osobno,
          bez czułości, wzajemnego zainteresowania - na różnych płaszczyznach.
          Nie mogłabym tak żyć. Ale jeszcze powalczę, bo póki co bardzo go
          kocham.
    • 18_lipcowa1 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 11:24

      > 1. On mnie nie zauważa jako kobietę.
      > 2. Zachowuje się jak jakiś macho w towarzystwie innych kobiet.
      > 3. Jest pewny, że nigdy go nie zdradzę.
      > To tak po któtce.


      tak po krotce mialam identycznie w poprzednim zwiazku, jeszcze
      moglabym dodac pare punkcikow.Ale ogolnie to samo. Prosilam,
      blagalam, grozilam, staralam sie wlasnie tak jak Ty, cuda wianki
      ogolnie.
      Nie jestem w stanie wytrzymac z takim facetem, na szczescie to byly
      TYLKO 3 lata i na szczescie nie zwiazalam sie z nim bardziej.
      Bylam wesola ,pogodna, szczesliwa dziewczyna, przez ostatni rok
      naszego zwiazku stalam sie nieszczesliwa, sfrustrowana, znerwicowana.
      Dowalilam panu temu takie rogi az milo. Potem sie zakochalam, potem
      go potraktowalam z ogromnego buta, alez ogromnego. Teraz jestem
      najszczesliwsza na swiecie, w jego oczach- swinia,suka podla szma...
      ktora go zdradzila. I dobrze, jakbym go spotkala to bym mu w oczy
      powiedziala ze sobie na to zasluzyl.


      Tak sero - nie wiem czy dasz rade, oby, zycze Ci tego., ale tacy
      faceci sie nie zmieniaja.
      • ipola Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 11:57
        Wiesz, jesteśmy razem wiele lat, tworzymy rodzinę. Przed ślubem
        walczył o mnie jak lew, był zazdrosny, zawsze miał czas dla mnie,
        jednym słowem adorował mnie. Wiem, że lata małżeństwa zmieniają
        pewne sprawy, ja to rozumiem, z tym, że z jego strony to jest po
        prostu tak: mam dom, udaną rodzinę (kochane dzieci, dobre układy z
        teściami, rodzicami, żonę, która mnie kocha i na pewno nigdy nie
        zrobiłaby nic, co zagroziłoby naszemu małżeństwu, i z którą mogę się
        wszędzie pokazać, bo ma klasę. Nie muszę się o nic martwić. Jedno
        tylko mnie dziwi, że mu ta stagnacja wystarcza.
        • 18_lipcowa1 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 13:22
          ipola napisała:

          > Wiesz, jesteśmy razem wiele lat, tworzymy rodzinę.

          Wiem i rozumiem, ale chcesz tak zyc do juz do konca, jesli on sie
          nie zmieni???
          Potworzonych rodzin rozpadlo sie wiele, powtaly nowe, ma sensu trwac
          przy kims tylko dlatego.

          Przed ślubem
          > walczył o mnie jak lew, był zazdrosny, zawsze miał czas dla mnie,
          > jednym słowem adorował mnie. Wiem, że lata małżeństwa zmieniają
          > pewne sprawy,

          Tak ale o zwiazek trzeba dbac zawsze. Nic nie zwalnia z obowiazku,
          wiadomo ze moga byc przejsciowe klopoty, ale nic faceta nie zwalnia
          z obowiazku i kobiety by nadal interesowac sie partnerem.


          ja to rozumiem, z tym, że z jego strony to jest po
          > prostu tak: mam dom, udaną rodzinę (kochane dzieci, dobre układy z
          > teściami, rodzicami, żonę, która mnie kocha i na pewno nigdy nie
          > zrobiłaby nic, co zagroziłoby naszemu małżeństwu, i z którą mogę
          się
          > wszędzie pokazać, bo ma klasę. Nie muszę się o nic martwić. Jedno
          > tylko mnie dziwi, że mu ta stagnacja wystarcza.

          No facet zdobyl, jest ciebie strasznie pewny i to mu wystarcza.
          Ma szczescie jesli sie nie obudzisz i bedziesz tak trwala,wielkie
          szczescie. Moj sie obudzil jak juz za pozno bylo, za pozno dla
          niego,,,rzecz jasna.
          Nie umiem trwac w zwiazku w ktorym nie jestm w centrum uwagi
          partnera- wiadomo ze nie non stop, ale musze to czuc.
          • ipola Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 14:18
            Dla mnie jest to też bardzo istotne, muszę czuć, że jestem ważna dla
            tej drugiej osoby, nie potrafię żyć "obok". Kiedy kocham, to całą
            sobą.
            • 18_lipcowa1 Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 14:58
              ipola napisała:

              > Dla mnie jest to też bardzo istotne, muszę czuć, że jestem ważna
              dla
              > tej drugiej osoby, nie potrafię żyć "obok". Kiedy kocham, to całą
              > sobą.

              no to masz trzy wyjscia, ale starac sie zmienic meza, albo poszukac
              nowego albo tkwic w tym tak jak jest
    • tosina Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 15:32
      Po przeczytaniu calego watku doszlam do wniosku ze tak to ja nigdy
      nie ganialam za facetem.Powaznie. Nie raz dostałas od niego po
      łapkach a Ty ciagle i ciagle i ciagle zdobywasz go na
      nowo ..Podziwiam bo ja bym tak nie potrafila.
      • notabelle Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 28.02.08, 17:28
        ipola, ja cie doskonale rozumiem, sama jestem w podobnej sytuacji i
        tez podobnie zabralam sie do rozwiazania problemu. Staz malzenski
        moze nie taki dlugi, ale moj maz poczul sie tak jakos komfortowo
        przy mnie i mocno testowal moja cierpliwosc. W bilansie zyskow i
        strat duzo wiecej plusow, wiec jest o co walczyc. Moj maz jest
        bardzo fajnym facetem (hobby, duzo energii, zupelnie nie taki
        sklapcialy typ) i swietnym ojcem, ale musze popracowac nad jego
        lukami w mysleniu. Samo tlumaczenie nie wystarcza, zabieram sie wiec
        do realnych przykladow smile
        Te luki w mysleniu to jakas mniej lub bardziej podswiadoma chec
        zatrzymania wszystkiego w zyciu jak to bylo za kawalerskich czasow.
        Miec ciastko i je zjesc. On ma problemy z dokonywaniem wyborow i
        ustawianiu priorytetow. Dojscie do wlasciwych wnioskow zajmuje mu
        sporo czasu, to jest meczace. No a relacja ze mna jako zona to juz
        zupelnie inna sprawa ... Ech moglabym tu dlugie przyklady podawac,
        ale nie ma sensu. Postanowilam robic swoje i uwaznie obserwowac
        efekty. Zaczelam szukac pracy, znalazlam sobie interesujacy kurs,
        mam swojego "adoratora" i nie boje sie mowic glosno o swoich meskich
        znajomych, od nowa basen i kolejna proba wrocenia do lepszej formy
        po dzieciach, nowe ciuchy tez, choc przed tym sie troche bronilam ze
        wzgledow praktycznych, ale co tam, chce sie sobie podobac. I jak
        wspomniala ktoras z poprzedniczek - robie to bardziej dla siebie.
        Mnie samej przyda sie zastrzyk wiekszej pewnosci siebie a efekty
        beda dlugoterminowe.
        ipola, zycze powodzenia i czekam na dalsze opisy Twoich postepow smile
        • ipola pytanie do notabelle 29.02.08, 10:24
          Czy zauważyłaś jakieś efekty?
          • notabelle Re: pytanie do notabelle 29.02.08, 12:23
            ipola, takie dzialanie wymaga czasu. To nie tak, ze wroce od
            fryzjera z nowymi wlosami, kupie nowe buty, zapisze sie na plywalnie
            i juz zacznie dzialac. Trzeba uporu i konsekwencji. Caly czas do
            przodu, az wreszcie cos zaskoczy w szarych komorkach meza. Ja nie
            jestem zwolenniczka szybkich rozwiazan typu won mi z oczu, wole
            troche popracowac nad tym co sie psuje (wola z obu stron pomaga
            zdecydowanie). U mnie same slowa nie wystarczyly, nawet powtarzane
            do oporu, przyszla pora na dzialanie. Maz jest na etapie podkulonego
            ogona, wiec stara sie lapac o co mi chodzi, ale nie odpuszcze az
            calkowicie zrozumie. A ja chce z tego miec co najlepsze, dla siebie
            jako kobiety, nie tylko matki i gospodyni domowej. Tak, zeby mi
            zostalo na dlugo.
            Napisz na priva jesli chcesz pogadac albo potrzebujesz wsparcia
            duchowego smile
    • soemi Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 29.02.08, 08:51
      Obyś wytrwała w swoim postanowieniu!
      Przyznam, że mam podobne odczucia. Choć z drugiej strony myślę sobie, że
      przecież nie słyszę od niego pochwał na swój temat, a z tego co do mnie dociera
      od innych ludzi to mąż wyraża sie o mnie ciepło i nie szczędzi pochwał mojej
      osobie. Jednak on jest MOIM mężem, a wszystkie te laski co kokietuje mogą mi
      tylko pozazdrościć.
      Jednak czasem takie lekkie odtrącenie męża wyjdzie na dobre.
      • ipola Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 29.02.08, 09:38
        Hmm... Ja jednak wolałabym, żeby to na mnie patrzył takim wzrokiem
        jakim patrzy na te kokietki, bo co z tego, że jest MOIM mężem, skoro
        to nie ja jestem obiektem jego zainteresowań. Czytałam kiedyś
        felieton J. Wiśniewskiego (tego od "Samotności w sieci"), pisał o
        kobiecie, bardzo atrakcyjnej, dojrzałej, która miała równie fajnego
        męża, tworzyli dobre małeżństwo, nie zdradzał jej, był dobrym mężem,
        ale zrobiłaby wszystko, by spojrzał na nią tak, jak patrzył na młode
        (różniły się od niej właśnie wiekiem i tym, że są obce), piękne
        kobiety, bo widziała łakome spojrzenia, pełne zachwytu. Ona
        postanowiła zrobić sobie operację plastyczną, dla jego spojrzenia,
        rozumiecie? Ja na pewno tak bym się nie poświęciła, ale jest coś w
        tej historii...
    • royalmail Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 29.02.08, 22:38
      Jego nie zmienisz. Zmień SIEBIE. I to wystarczy, aby on zaczął
      widzieć w Tobie to, co przestał zauważać, aby zobaczył Cię na nowo.
      Wiele lat zabrało mi dotarcie do tej prawdy, mam już za sobą 20 lat
      związku i też poczułam się w którymś momencie życia jak Ty. Robiłam
      dokładnie prawie co Ty teraz, zobaczysz, to działa smile.
    • ipola Coś się dzieje 07.03.08, 10:01
      1. Ostatnio powiedział do mnie zdziwiony: masz nowy stanik?
      2. Mam nowego kolegę w pracy, opowiadałam mu o nim (bez przesady),
      więc co zrobił? Przyjechał po mnie (bez wyraźnego powodu), wszedł do
      biura i sam podszedł do niego się przywitać. Podczas powrotu do domu
      powiedział ironicznie: ale studencik!
      3. Kupiłam sobie buty, był bardzo niezadowolony, ale nic nie
      powiedział.
      4. Jutro wyjeżdżam służbowo, choć nie musiałabym. Był zaskoczony, że
      jadę, skoro to nie przymus i mogłabym zostać w domu. On na pewno by
      pojechał, bez cienia wątpliwości, ale jak to: ja, matka Polka,
      opuszczam dom w sobotę?
      Liczy się?
      • nihiru Re: Coś się dzieje 07.03.08, 10:21
        Liczy się, liczy!smile

        Bardzo dobre oznaki - oby tak dalej.

        Możesz jeszcze się umawiać na okazjonalne spotkania towrzyskie. Może
        być kawa z kolezankami, może być piwo ze znajomymi po pracy - wazne
        żeby bez niego i nie w domu, tylko na mieście. chodzi o to, żeby
        zobaczył że Twoje zycie nie kręci się wokół niegosmile.
      • bri Re: Coś się dzieje 07.03.08, 10:34
        Ipola - dziać ma się w Tobie! Jeśli będziesz się koncentrować tylko
        na tym, jak tu zadziwić męża cały plan spełznie na niczym. Zapytaj
        siebie, czy czujesz się lepiej, pewniej? Jeśli cały czas czuje
        pretensje w stosunku do męża, znaczy że coś robisz źle. Masz sobie
        fundować tyle przyjemności i rozrywek, żeby przyjemności i rozrywki
        męża nie stanowiły dla Ciebie żadnego problemu. To Ty musisz
        zniwelować swoje poczucie krzywdy. Twój mąż tego za Ciebie nie zrobi.
        • ipola Re: Coś się dzieje 07.03.08, 11:27
          Właśnie dzieje się we mnie, a mąż reaguje w opisany sposób na moją
          zmianę. Kiedyś za nic w świecie nie pojechałabym w wolny dzień na
          spotkanie służbowe (takie bardziej integracyjne), bo dzieci, bo dom
          itp., itd. Rzeczy kupowałam prawie zawsze tylko w razie
          konieczności, teraz zwyczajnie poszłam na zakupy i zrobiłam sobie
          przyjemność. Kupiłam bieliznę, buty, spódnicę. Staram się skupiać na
          rożnych sprawach, nie tylko na jego uwadze.
          • notabelle Re: Coś się dzieje 07.03.08, 16:18
            Brawo ipola, tak trzymac!!!
            Ech te ciuchy ... wzielo mnie na ogladanie starych zdjec sprzed -
            nastu lat. Moj sposob ubierania sie pozostawial wiele do zyczenia..
            jakies sukeinki a la namiot itp. I w pewnym momencie moj maz
            stwierdzil, ze wlasciwie ja nadal sie nie potrafie dobrze ubrac ...
            Wszytsko byloby ok, ale ... jeszcze przed slubem, gdy pracowalam,
            moja garderoba byla dosc dobra, zupelnie nie to co lata wczesniej.
            Po urodzeniu dziecka i przytyciu (jeszcze nie udalo mi sie zgubic, a
            tu juz drugie sie urodzilo ...) moje stare ciuchy stracily racje
            bytu. Wszystkie byly dla kobiety pracujacej, a nie "siedzacej" w
            domu z dziecmi i regularnie obrzygiwanej przez maluchy. Na
            okazje/wyjscia ubieram sie jak za dawnych czasow, ale takich okazji
            za duzo nie ma. A moj maz chcialby, abym ciagle chodzila w wysokich
            obcasach i opietych bluzeczkach ... Ech .. na dodatek tylko on
            pracuje, problemow z utrzymaniem nas wszystkich nie ma, ale juz nie
            moge sobie pozwolic na od takie zakupy ciuchowe jak kiedys.
            Przynajmniej na razie. Kupuje tylko to, co jest mi akurat potrzebne,
            duzo codziennych ubran w ciucheksach. Po jego komentarzu zrobilo mi
            sie przykro, co od razu powiedzialam, i oswiadczylam, ze jesli nie
            podoba mu sie to co teraz nosze, to potzebuje nowe ubrania - w
            obecnym rozmiarze, oraz prosto ze sklepu, gdzie moge je swiadomie
            wybrac, a nie byc skazana na przypadkowe ciuchy w lumpeksach.
            Uswiadomilam po raz kolejny, ze jestesmy w okresie przejsciowym - ja
            chce wrocic do szczuplejszej figury i kiedys do pracy
            (czytaj:zarobie na swoje ciuchy), a on powinien mnie wspierac, a nie
            krytykowac w taki sposob. Przyznal racje, przeprosil. Ale ja i tak
            mam zamiar sobie nowe ubrania kupowac w normalny sposob - isc do
            miasta na zakupy, wybrac, dobrac. I dopiero wtedy sie pzrekonamy,
            czy tak kiepsko sie ubieram.
            Acha, mam niedlugo interview w sprawie pracy. Jesli ja dostane, bede
            i tak musiala sie zaopatrzyc w biurowa garderobe i te pary razy w
            tygodniu bede wygladac inaczej.
          • qunegunda Re: Coś się dzieje 07.03.08, 16:44
            Boszzzz, zakupy niezwyklym wydarzeniem.

            zenada
    • ipola Wyobraźcie sobie, że 21.03.08, 09:08
      powiesił moje zdjęcie na ścianie w pokoju. Podarowałam mu je w
      rocznicę ślubu, w zeszłym roku, do tej pory leżało na szafie. Byłam
      u fryzjera, a po powrocie do domu on powiedział: ładnie.
    • g0sik Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 21.03.08, 11:28
      Niestety, wygląda na to, że na razie nie robisz nic dla siebie
      chociaż sobie to wmawiasz...Twoje działania obliczone są wyłącznie
      na efekt a samopoczucie zależy wyłącznie od tego czy mąż coś zauważy
      czy nie. Na dłuższą metę to się nie sprawdzi, bo facet przestanie
      dostrzegać kolejne nowe ciuchy i aluzje o adoratorze którego nie ma.
      Znajdź sobie lepiej jakieś hobby coś co cię faktycznie pochłonie i
      da satysfakcję niezależnie od uznania męża. W przeciwnym wypadku
      czeka Cię wyłącznie frustracja….
    • carri Re: Chciałabym, żeby dotarło do niego, 21.03.08, 12:23
      Oj przestańcie krytykować! Nie od razu Rzym zbudowano. Dziewczyna
      zmienia siebie, swoje życie, a to nie tak hop siup. Jeśli robi to,
      żeby lepiej poczuć się w małżeństwie, żeby zwrócić na siebie uwagę
      męża, to nie jest to "dla siebie"? Poza tym takie zainteresowanie ze
      strony męża, choć w małych gestach, podnosi samoocenę, kobieta czuje
      się pewniej, ma ochotę robić nowe rzeczy, po prostu żyć pełnią
      życia. Jeśli nie uzyska zamierzonego efektu u tego pana, to
      uwolnienie się od niego przyjdzie jej dużo prościej. Ja gratuluję
      dokonanych zmian i życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka