Dodaj do ulubionych

Każda ma swojego Tolibowskiego

23.02.08, 09:40
Mawia tak moja teściowa, mając na mysli oczywiście ukochanego z młodości
Barbary Niechcic, która zamiast cieszyć sie udanym pozyciem ze swoim
Bogumiłem, całe zycie wspominała, jak to Tolibowski rwał dla niej nenufary, i
to wspomnienie przesłaniało jej wszystkie radości dnia codziennego...
pl.youtube.com/watch?v=0o38F0zfTHU&feature=related
Więcej: jej życie erotyczne toczy się w snach, w fantazjach o Tolibowskim.
Tolibowski jest tez w jej oczach uosobieniem ideału, gdy tymczasem Bogumił -
prostym i prozaicznym chłopem. Tęskni za tamtym szczególnie wtedy, gdy zycie
nie układa sie po jej myśli (czyli częstowink)
Czy w XXI wieku nadal "każda ma swojego Tolibowskiego"? Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 09:49
      A nie 'Toliboski' czasem?
      Przytomna, zdrowo myśląca kobieta nie ma żadnego trupa w szafie w rodzaju pana
      Józefa T. Przytomna, zdrowo myśląca kobieta zdaje sobie sprawę, że po zawarciu
      związku małżeńskiego panu Toliboskiemu trzeba będzie robić kanapki z salcesonem
      do roboty. Zamiast nurzać się w błocie pan Toliboski zrobi awanturę, że to jego
      najlepsze spodnie, że żona chce go wpędzić w reumatyzm, i nenufary będzie można
      oglądać sobie co najwyżej na obrazku.
      • dlania Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 10:01
        Masz rację, Toliboskiwink
        Na usprawiedliwienie powiem, że zasugerowałam sie forma występującą w wywidzie z
        K. Szczuką:
        "Przypomniała mi się Barbara Niechcic z 'Nocy i dni', której przypominają się
        nenufary.

        Tak. I te żarty, że o­n bara-bara, a o­na Niechcic.
        To typowa kobieta, która żyje nie do końca we własnym życiu, chociaż jest
        pracowita, dzielna, a nawet ofiarna. Pani Barbarze nie chce się sypiać z mężem,
        ciągle głowa ją boli itd. Ma dzieci z Bogumiłem, ale jej życie erotyczne toczy
        się w fantazjach o panu Tolibowskim, który dawał jej nenufary - każda kobieta w
        stałych związkach to zna, te wzruszenia, podniecenie fantazjami, które napływają
        w ciągu dnia w różnych sytuacjach. Może to być przyjemne, ale i koszmarne, bo
        żaden pan Tolibowski nie nadchodzi, a pani Barbara robi się coraz bardziej
        zgorzkniała. Bogumił może wziąć kochankę."
        • kawka74 Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 10:17
          Luz smile
          Jeszcze dorzucę co nieco.
          W pewnym sensie Toliboski zrobił Barbarze krzywdę tym romantycznym wyskokiem i
          wdrukował schemat "jak kocha, to się topi". Fantazje można sobie mieć, czemu
          nie, ale jeśli dominują one nad życiem tu i teraz, robi się niezła kupa. Barbara
          nie tylko wspomina, jak to Toliboski ubabrał się po pachy celem wyrwania flory
          bagiennej i rzucenia pod Barbarze pod stopy kwiatów grzybienia białego, ale
          buduje w wyobraźni dalszy ciąg. I chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, że ten
          dalszy ciąg na 99,99% wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby została panią
          Toliboską, a nie panią Niechcic. Że skończyłoby się bagno i grzybień, że trzeba
          by było za coś żyć, pracować, wychowywać dzieci, wrzucić coś na ruszt.
          Z drugiej strony wyskok Toliboskiego trafić musiał na podatny grunt, żeby
          Barbara do tego stopnia zaangażowała się w życie w wyobraźni.
          • deela Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 10:49
            a ja mysle ze barbara byla typowa baba: sklonna do zauroczen, idealizowanie, nie
            potrafiaca sie cieszyc tym co ma.... dla mnie bogumil to byl prawdziwy chlop a
            toliboski to taka pipka bez chrakteru, prawda jest taka ze bogumil zaslugiwal na
            kogos lepszego niz ta histeryczka
            a odpowiadajac bezposrednio to w pewnym sensie mam swoich toliboskich, nawet
            kilku: ale nie w kontekscie romantycznej milosci tylko raczej szczegolnej
            fascynacji i szczegolnego zwiazku jaki mnie laczyl z tamtymi ludzmi, ale kocham
            bardzo swojego meza bo jest tysiac razy lepszy od tamtych, mimo ze nie ma w
            sobie tego "czegos" co tamci, fascynuja mnie ludzie bardziej pokreceni ode mnie,
            ale wiem ze z takimi to nie dalo by sie na dluzsza mete zyc smile
            • malgosia.w Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 12:40
              Ale walc piękny przyznacie, uwielbiam go!
              • dlania Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 12:44
                Ja sie tam zawsze wzruszam przy tej scenie, choc ten Tolibo(wwink)ski to lowelas
                i skurczybyk byłwink
                No i dobrze, że efektów zapachwoych jeszcze techika wsapółczesna nie pozwala
                oddawac - te jego gacie to musiały cuchnąc bagnem przeokrutnie, podobnie jak i
                łodygi nenufarówwink
    • kali_pso Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 13:11
      Każda/każdy.
      Tylko dla każdego czym innym będzie ten Toliboski. Bo mozna to
      rozciagnąć na inne sfery życia, nie tylko miłosną- jako pogoń za
      mrzonką, ułudą, straconym czasem przy jednoczesnej obojętności i nie
      dostrzeganiu sensu i wartości w tym, co się ma tuż obok.
      • kawka74 Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 13:25
        > Każda/każdy.
        pozwolisz, że się nie zgodzę smile
        Uważam, że nie każdy - bo widmo Toliboskiego nie krąży nad człowiekiem, który
        spełnia się w tym, co robi/ma/przeżywa, a także nad człowiekiem, któremu
        przeszłość służy głównie do wyciągania wniosków na przyszłość.
        • kali_pso Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 13:27
          Pozwolę i przyznam racjęwinkp
          Niepotrzebnie zgeneralizowałam- część ludzi ma- może być?smile
          • kawka74 Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 13:28
            ależ oczywiście, że może być smile
    • syriana Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 14:58
      > Czy w XXI wieku nadal "każda ma swojego Tolibowskiego"? Co o tym
      > myslicie?

      e, nie każda z pewnością
      wtedy też nie wszystkie panie taką egzaltacją się pewnie wykazywały jak Barbara

      dzisiaj takie wiecznie żywe zjawy jak Tolibowski chyba mniejsze mają szansę na
      długoletnie odżywianie przez emocjonalne bulimiczki

      bo i o wiele prościej doprowadzić do konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością -
      odejście od męża nie musi od razu skazywać kobiety na infamię jak w czasach B.,
      a i do tak radykalnych kroków posuwać się nie trzeba

      są dyskretne skrzynki mejlowe i gadulce na długie pogaduszki, tanie linie
      lotnicze na szybkie randki daleko od domu, antykoncepcja na potrzeby skoku w
      bok, a w ostateczności Nasza Klasa, które mogą zapewnić moc wrażeń niedogrzanej
      pani i szybciej niż w XIX wieku dać odpowiedź na niezadane przez Barbarę
      pytanie: "czy łatwiej odzyskać biel garnituru kochanka utarzanego w błocku, niż
      prać mężowskie brudy?"

      • syriana Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 15:04
        choć z drugiej strony przy tak rozwiniętej technice nie tylko przekazu ale i
        podglądactwa, mogą zdarzać się emocjonalne zaangażowania w kierunku obiektów,
        których codziennej przydatności już tak łatwo sprawdzić nie można

        gwiazdy filmowe w rodzaju Brada Pitta, pewnie mają rząd dusz wzdychających w ich
        kierunku pań, których mężowskie chrapanie z boku dochodzi
        • czajkax2 Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 15:41
          syriana napisała:
          gwiazdy filmowe w rodzaju Brada Pitta, pewnie mają rząd dusz
          wzdychających w ich kierunku pań, których mężowskie chrapanie z boku
          dochodzi

          czego mnie do dyskusji wciągasz? He? ;PP
          • syriana Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 18:27
            mąż bardzo chrapie, czy Andżelina Ci nie straszna? wink
    • ciociacesia a jak! 23.02.08, 15:45
      tylko ja wciaz jeszcze zasypiam i budze sie kolo tego od nenufarów. ciekawe
      kiedy zmieni sie w bugumiła?
    • kura17 Re: Każda ma swojego Tolibowskiego 23.02.08, 17:21
      ja mam cos na ksztalt anty-toliboskiego... wink
      "romans" w przedszkolu, potem nieoczekiwane spotkanie w jednej klasie w liceum -
      chodzilismy ze soba przez pare miesiecy... potem przyjaznilismy sie, od czasu do
      czasu byly jakies "pogaduchy do poduchy", skradzione pocalunki przy ksiezycu
      (choc oboje bylismy w innych, szczesliwych zwiazkach), itp itd... tak sobie
      czasem myslalam, ze jakbym miala kiedys wyjsc za maz z rozsadku (no wiecie, gdy
      ja i on mamy po 30/40/50 lat i jestesmy niesparowani... hehe... wink, to wlasnie
      za niego...
      ... potem nasze drogi sie rozeszly, bez lez i wspominkow, przynajmniej z mojej
      strony wink

      i jak teraz patrze na niego, jaki jest, jak sie zachowuje (w stosunku do zony i
      dzieci tez, ale nie tylk), czym sie interesuje, o czym gada, jaki JEST, to
      dziekuje losowi, ze nigdy nic z tej naszej "milosci" nie wyszlo... nie wiem, czy
      mi sie oczy otworzyly, czy jego zycie zmienilo (niesamowita kariere zrobil), ale
      prawie nic wspolnego nie mamy ze soba...
      ... a myslalam o nim jako o bratniej duszy...

      ... hehe ... smile

      na szczescie nie dlugo tak myslam i nie katowalam sie "stracona szansa" wink
    • elza78 :) 23.02.08, 21:55
      ja zawsze o tym pisze...
      ten Toliboski to zwykle gowienko opakowane w ladny papierek, ale coz... oczy i
      mysi cieszy wink
      jakiez to romantyczne...
      a scena z filmu z nenufarami przepiekna, zawsze sie wzruszam jak to ogladam...
      • miruka Re: :) 24.02.08, 08:53
        piękna to tam jest muzyka .... i może nie każda ma swojego
        Toliboskiego, ale taką muzykę w sobie to chyba każda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka