Dodaj do ulubionych

Tatusiowie...

26.08.03, 10:22
hej mamy!

napiszcie coś o waszych mężach, partnerach, jak im idzie 'ojcowstwo'?
Mój mąż dużo się nauczył.. Pamiętam jak go wzięłam pierwszy raz do sklepu,
jak byłam w ciąży, oglądać wózki. On wskazał na 'parasolkę' i mówi : ten
będzie dobry!.. Ostatnio też mnie zadziwił. Musimy kupić Dominikowi
łóżeczko, a mamy też takie duże, dla dorosłych i Neil próbował mnie
przekonać żeby po prostu Dominik spał w tamtym (ma chyba 0,7 m wysokości...)
Muszę jednak przyznać że nikomu nie powierzam chętniej opieki nad synkiem,
mimo tego że przez godzinę mąż gra na Playstation w gry a Dominik siedzi
koło niego.......
Obserwuj wątek
    • tygrynio Re: Tatusiowie... 26.08.03, 10:42
      Cześć
      Mnie to się pisać nie chce na temat tatusia.
      Na początku było ok ale teraz wszystko jest na mojej
      głowie, tatuś jest mamisynkiem i absolutnie nie robi nic
      poza tym co powie mu wszystkowiedząca mama mnie tylko
      słucha na wyjazdach jak brakuje mu przewodnika czyli mamy
      i wiem na 100% że gdybym zostawiła z nim Młodą to
      zadzwoniłby po mamusię a ona miłośc do wnusi wyraża
      generalnie przez noszenie na rękach
      Ach ręce opadają nieby jest nas dwoje ale jak mu czegoś
      nie powiem albo nie pokaże to kalika nic nie kuma i nie
      zrobi sam, dobra szkoda gadać jak jest jakaś posiadaczka
      maminsynka to chętnie pogadam bo zapewne jest o czym
      Pozdrawiam Was kochane
    • mamusiaolusia1 Re: Tatusiowie... 26.08.03, 10:47
      Dobry temat, może niektóre z nas bedą miały szansę się pocieszyć i pośmiać, a
      niektóre okazje do dumy....
      Mój mąż dopiero od czasu, gdy synek skończył 3 miesiące i zaczął być b.
      kontaktowy, gaworzyć, śmiać się głośno, szczególnie na widok tatusia itd,
      zaczął wykazywać zainteresowanie dzieckiem. Wcześniej mały dużo płakał co
      doprowadzało go do obłędu (tłumaczył swoje zachowanie tym, że dziecko płacze a
      on nie może mu pomóc, ani nawiązać kontaktu sad. Ponieważ b.duzo pracuje, w
      końcu ktoś musi, więc przez cały dzień jestem z małym sama, mąż stara się
      zdążyć na kąpanie i wieczorne karmienie, co jest jego jedynym obowiazkiem.
      Mały 10 września kończy 5 mcy ( od poczatku jest karmiony sztucznie), a mój
      mąż ciągle sie pyta ile miarek mleka na jaką ilość wody!!!!No i cudownie jest
      jak ma go ubrać...Przy dziecku jeszcze bardziej uwypukla sie fakt, że kobieta
      może robic 10 rzeczy na raz: trzymać dziecko na ręce, podnieść smoczek z
      podłogi, umyc go i robic w tym czasie obiad..., jak mąż ma karmić małego to
      pieluchy już sobie nie przyniesie bo nie ma jak!!!!! No i oczywiście nie ma
      mowy o przewijaniu kupy!!!!!!Długo bym mogła opowiadać, ale i tak jestem dumna
      z postepów mojego mężusia...
    • magolcia Re: Tatusiowie... 26.08.03, 10:52
      No, mój też jest fajny. Jak wychodziłam do drugiego pokoju, albo miałam coś do
      zrobienia w kuchni i mąż zostawał z małą, a ona marudziła, to słyszałam jego:
      - no, ale powiedz o co Ci chodzi ???(a dzidzia miała wtedy 4 miesiącesmile))
      Albo musiałam pojechać do sklepu i zostawiłam mu prikaz, żeby dała małej tarte
      jabłuszko - to on je starł razem ze skórką (mam nadzieję, że przynajmniej umył).
      Ale najlepsze sytuacje są gdy gdzieś wybieramy się z Olcią (na jakiś specjalny
      spacer do ludzi, czy w gości) - kwestia ubrabia - rany boskie !!! Co ja wtedy
      przechodzę - wszystkie ubranka powywalane z szafy i tatuś dobiera tak, żeby
      wszystko kolorystycznie do siebie pasowało, nie było za pstrokate, za różowe,
      itp. To fajne, że ma wyczucie i dobry gust, ale BEZ PRZESADY !!! Trwa to zwykle
      pół godziny, oczywiście kłótnia na full - bo jak coś wybierze, to albo jest za
      lekkie, albo za grube, no koszmar. Zdarza się że wkurzeni, nigdzie nie
      idziemy smile No a ja już oczami wyobraźni widzę, jak Ola w wieku trzech latek
      bedzie się rano ubierała:
      - to nie mamusiu, to do tego nie pasuje, a ta chusteczka ma tutaj zielony
      paseczek, to nie pasuje do różowego kwiatka na spodniach, a buciki
      niebieskie ???? do żółtej spinki we włoskach ????...
      Ale, żeby nie było, że tylko kłopot z tym mężowym, to muszę przyznać, że nikt
      tak nie potrafił Oli uśpić jak była malutka. Tysiąc razy zachodziłam w głowę,
      jak on to robi, kiedy ja musiałam gdzieś pojechać i zostawali sami, cały czas
      spali...
      Magda
      • est3 Re: Tatusiowie... 27.08.03, 19:04
        Za czasów mojego ojca to podawało się dziecku wywar z makowin i spało 2 dni a
        rodzice balangowali na weselu. Est.
        • mamasita Re: Tatusiowie... 28.08.03, 11:18
          co w tym zlego ze wzial go na piwo. Moj zabiera synka naszego ze soba na
          drinka czy na kawe. Oboje zabieramy go na spotkania do baru czy na lunch ze
          znajomymi.
          Moze cos pozytywnego o mężach?.

          moj tata umarl gdy mialam 7 lat a nie uważam ze wychowywanie bez ojca jest
          gorsze czy smutniejsze wiele. Bardzo go kochalam i mam super wpsomnienia, moj
          ojciec byl super atta, chcociaz w domu nie pomagał, ale za to z nami się bawil
          i zabieral wszedzie ze soba wlaczeni do pracy, gdzie siedzilam obok przy
          biurku i rysowałam. MOja mama gdy go zabraklo zapewnila nam piekne dziecinstwo
          i dorastanie, wiec z punktu widzenia nastolatki, mialam zdecydowanie mniej
          problemow ze storpedowaniem jej gdy cos chcialam zrobic. Napewno jej bylo
          ciezej.
        • magolcia Re: Tatusiowie... 05.09.03, 12:02
          A skąd wziąć taki wywar ? Bo my jutro na wesele ... smile
          Magda
    • mamasita Re: Tatusiowie... 26.08.03, 11:32
      Moj maz jest porpstu niezywkly. Byl zemna przy prodzie, mieskzal ze man w
      szpitalu, dbal od pierwszej chwili o mnie i o naszego synka. Wzial 3 tygodnie
      wolnego zeby malego karic, przwijac, kapac i wychowywac. To on wprwadza
      wszystkie zmiany. Zglaszam mu ze czas przejsc na 4 karmienia i on planuje
      rozklad dnai dziecka, prztrzymuje te kilka dni ciezkich pierwszych zeby maly
      sie przyzwyczail. To on szykuje nowe ciekawe potrawy jak juz uzgodnimy ze czas
      na to. To on kapie, usypia i karmi wieczorem synka. Zabiera go na meskie
      wyprawy do sklepu czy do parku. Moj maz wprowadzil wreszcie przespane noce
      chcoiaz nauka spania byla droga przez meke. Moj maz wprowadza nowe smoczki i
      butelki, ulepsza techniczna strone dzieciecego ekwipunku. W sumie czuje sie
      jak krolowa - tak jak kazda kobieta powinna sie czuc mysle w zwiazku. Ja i
      synek glownie sie bawimy, chodizmy na spacery, lubimy sie ubrudizc przy
      jedzeniu i spedamy czas na przyjemnosciach, no dobra moze przesadzam, tez cos
      robie, czasem jakies pranie i umycie butelek. Podsumowujac - moj maz jest
      super tatą. Na koniec może coś ma z tym wspólnego fakt, że jest Kanadjczykiem
      i u nich rowny podzial obowiazkow jest normalny.To nie jest kwestia że musi,
      tylko ze tak jest i on to lubi. Poza tym z męskości nic mu to nie ujmuje, były
      zawodowy żeglarz, nurek i obieżyświat,przystojny i jak gotuje! tak,ze tylko sa
      3 restaracje warszawie, które są lepsze od jego kuchni, to fakt. Może otworzy
      własna knajpę. Zakochana mama
    • mamusiaolusia1 Re: Tatusiowie... 26.08.03, 12:15
      No proszę.....Ale czy On jest prawdziwy smile
      • mamasita Re: Tatusiowie... 26.08.03, 12:38
        prawdziwy, smilenajzupełniej. Czasami to aż się dziwię. Chyba nawet codziennie
        się dziwię. Faktem jest ze takich jest więcej np w Holandii, gdzie
        studiowałam, chłopcy gotuja i piorą i prasują i robią to nie na poakz tylko
        dla siebie.
        Twoj pewnie tez jest niezły.
    • karina17 Re: Tatusiowie... 26.08.03, 13:45
      Mój mąż jest SUPER tatą na szczęście! Zawsze miał podejście do dzieci i większą
      cierpliwość niż ja!
      Przebywa z małą prawie cały dzień - pracuje na 18:30 żebym ja mogła pracować! P
      Wraca ok. 3 w nocy i od ok 10 rano do 16 jak wracam zajmuje się dzidziarą! Od
      10 bo o 6 rano ja jej daję butlę i mała zabawia się sama aż on wstanie (na
      szczęście udało nam się ją tak nauczyć ale nie wiem co będzie jak
      zacznie "wyskakiwać" złużeczka).Karmi ją, chodzą na spacerki, na rower,
      przewija, kąpie i takie tam.
      Czasami mi aż głupi....ale on to robi z przyjemnością i jest TAAki dumny na tę
      swoją córcie....
      Poza tym dużo pomaga mi w domu....sprząta, pierze.....tylko nie gotuje i
      prasuje...

      To taki pracuś smile
      Ale ma też wadę smile)) jest pedantem! Jeśli chodzi o dziecko to mała robi co chce
      ale dorośli to se mają gorzej!
      A jest to irytujące.

      pozdrawiam Karina mama Pauli

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5848202&a=6969042
      • tygrynio Re: Tatusiowie... 27.08.03, 11:35
        Miło poczytać gratuluję Wam ja niestety nie mam luksusów,
        jak wyjechałam na dwa tygodnie to tatuś nawet nie
        odkurzył tylko oznajmił mi, że koty po domu biegają a
        biedak pracuje aż osiem godzin i całe popołudnia wolne i
        nudne miał aż do bólu
        • jagienka.harrison Re: Tatusiowie... 27.08.03, 16:27
          Hej mamy,

          Bardzo mi przykro, że niektórzy z waszych mężów nie dorośli jeszcze do roli
          mężów i ojców. Każdy ma swoje za uszami! Ale chyba ważne, że są? Ja wychowałam
          się bez ojca i wiem, że nawet nie za bardzo dobry ojciec jest lepszy niż żaden.
          Mój Neil na przykład za nic nie chce dawać Dominikowi zupek, bo "nie umie" a
          mały ich nie lubi i nie chce tracić wizerunku dobrego tatusia...Raz poszsli
          razem na spacer w piękną pogodę i coś ich długo nie było - okazało się że Neil
          go wziął ze sobą na piwo...
          Piszcie coś więcej!
          J
    • kingaolsz Re: Tatusiowie... 28.08.03, 12:40
      Wiecie co? Az milo sie czyta, zwlaszcza ze jak juz kobiety pisza to zazwyczaj
      zeby sie wyzalic. A moj maz....?
      No coz, dla mnie jest aniolem smile
      Od narodzin malego oswiadczyl ze pierwsza pileuche on zmieni i jak tylko
      bedzie obecny to kazda inna , tylko on kapie malego, bo ma silniejsze rece wink,
      w nocy wstajemy na zmiane ( a jest tego duzo), i nigdy nie narzeka ze on
      jeszcze do pracy jezdzi bo tlumaczy ze on w pracy jak ma ochote to moze zrobic
      sobie przerwe a ja przy dziecku nie i ze ogolnie to mam wiecej roboty od
      niego, dlatego jak wraca z pracy to sie malym zajmuje. Interesuje sie tym co
      powinno byc czy jaki etap rozwoju zaliczmy i ogolnie jest 100% tata.
      Choc oczywiscie potrafi czasem pokrecic tak pojecia ( jak komus opowiada o
      malym) ze ja musze sie mocno powstrzymywac od smiechu, zwlaszcza ze zawsze
      opowiada z przejeciem. Nie zwraca uwagi ze przydaloby sie odkurzyc i dopoki
      nie powiem "odkurz" to nie pomysli o tym. Czasem jak dziecko czyms sie tak
      zainteresuje ze o nas troszke zapomni, ale dwa slowa i juz jest "spowrotem". I
      nigdy ale to nigdy, nie uskarzyl sie na nic. Ani ze jest zmeczony i nie da
      rady, a ja akurat o cos poprosze, ze czasem nie moze srobic tego co chce ,
      choc widze po jego twarzy ze czasem ma dosc ( tak samo jak ja).
      Ale i wady i zalety , wszystko razem sprawia ze jest najlepszym ojcem dla
      moich ( i jego) dzieci smile no i dla mnie.
      Pozdrawiam i zycze tez takiego szczescia jakie mi sie przytrafilo wink
      • kingaolsz Re: Tatusiowie... 28.08.03, 12:42
        Tak wlasnie spojrzalam na swoje pierwsze zdanie i troche glupio brzmi wiec
        sprostuje.
        Dobrze sie czyta jak kobiety chwala swoich mezow, bo czesciej niestety czyta
        sie jak nazekaja.
        Teraz lepiej.
        Papatki
    • judytak Re: Tatusiowie... 28.08.03, 13:28
      Mój mąż jest normalnym tatusiem.
      Wszystko z niemowlakiem potrafi zrobić od pierwszej chwili, i nie ma żadnych
      oporów, żeby zostać sam w domu na trzy godziny lub trzy dni.
      Ale jeśli może, to poczeka na mnie z przewijaniem, zwłaszcza przy kupce ("a
      wiesz, on ma prezent dla Ciebie")Woli też nie karmić łyżeczką ("Tobie to
      sprawniej pójdzie") ale jak oświadczam, że musi, bo ja właśnie mam po uszy
      całego kieratu w domu, to się zabiera bez oporów i z sukcesem. No chyba że
      dziecko go popaćka jakąś papką - wtedy się wkurza i zajmuje się czyszczeniem
      ubrań, podłogi etc. zamiast spokojnie skończyć karmienie.
      Wiadomo też, że poprzestawia pory i rodzaje posiłków lub porę snu, ale w końcu
      nikomu to nie zaszkodzi raz na jakiś czas.
      Póki byłam w domu, zawsze ja wstawałam po nocach (jak musiałam się wyspać, to
      kładłam się o ósmej, a tatuś "dyżurował" do północy przy telewizorze), kiedy
      wracałam do pracy, wstawać zaczął mąż (jednak to już nie ta częstotliwość...)
      Podział ról też raczej tradycyjny: z mamą można czytać książeczki, rysować,
      wycinać, piec pierniki, odrobić lekcje, z tatą grać w piłkę, pójść na sanki,
      nauczyć się fikać koziołki czy stać na rękach.
      Tata jest też nieoceniony kiedy trzeba uspokoić wrzeszczące dziecko, a mama już
      ma dość i najchętniej wrzeszczałaby razem.
      Oczywiście tatuś też ugotuje, jak trzeba. Ja nie lubię, co on gotuje, ale nie
      chcę mu zabierać przekonania, że umie, bo wtedy już nigdy więcej...
      Tyle na dzisiaj
      Judyta
      • mamasita Re: Tatusiowie... 29.08.03, 13:29
        Bardzo sie ciesze ze pozytywnie o tatach mamy pisza. Milo zajrzec z rana na
        siec i zobaczyc ze posrod nas zadowolno malzenstwa i szczesliwe rodziny. Jasne
        ze od czasu do czasu jakies drobiazgi sie pojawiaja np. dzis rano udalo sie
        nam wyjechac z domu z gosciem z zagranicy zeby miasto mu pokazac i naszym bobo
        i na szczescie blisko domu pytam sie czy mocowania do wozka wziete do meza a
        maz ze mysla ze ja sie tym zjaelam na to ja ze nie moge wszystkiego sama
        robic. Co bylo beznadziejnie melodramatyczne i nie prawdziwe bo on zrobil
        sniadanie dla wszystkich i podszykowal obiad z rana, ale bylam niestety
        zazdrosna ze on ma wolne i ze maja tak fjanie i ida w maisto a ja do roboty.
        Wiec sa takie warkniecia.
        Inny temat jutro i w niedizele wielkie targi kwiatowe i roslin ozdobnych w
        EXPO na pradzynksiego od 10 do 18.00. Pomyslam ze moze ktos chce zobaczyc
        • aga173 Re: Tatusiowie... 29.08.03, 21:38
          Mój jest po prostu ideałem i wzorem ojca!!!!!!!!!!Nie ściemniam!!!!!Mamy dwójkę
          dzieci i naprawdę sama chyba bym się załamała.Kamil żywy jak diabełek, Kacper
          chyba będzie jeszcze zywszy.Tatuś zawsze jak jest w domu to zabiera starszego
          na spacer,do piasku tak że ja zajmuję się młodszym.Jak urodziłam to zawsze brał
          3 tygodnie urlopu aby mi pomóc.Po prostu kochany.Życzę każdej dziewczynie
          takiego męża i ojca.POZDRAWIAM

          mama Kamilka(25.04.2001) i Kacperka (03.02.2003)
    • inkaa1 Re: Tatusiowie... 29.08.03, 19:04
      Moj maz od samego poczatku sprawdzal sie w 100%. To znaczy kiedy zaszlam w
      ciaze zaczal czytac gazety, ktore sobie kupowalam takie dla mam i kiedy mialam
      hustawki nastrojow on wiedzial,ze nie ma co sie czepiac tylko byl mily kiedy
      ja rzucalam w niego gromami.Wiedzial na temat ciazy i noworodkow chyba wiecej
      niz ja!Byl ze mna przy porodzie i twierdzi,ze nie przezyl nic piekniejszego. A
      kiedy urodzila sie Inka pomagal mi i wspieral we wszystkim. Do tej pory
      chetnie zajmuje sie mala, zostaje z nia kiedy musze cos zrobic czy gdzies
      wyjsc, nigdy nie mial do mnie pretensji,ze jestem zmeczona. Sam robi sobie
      kolacje jesli ja nie moge, zaczal nawet bardziej dbac o porzadek, mowiac w
      skrocie to nie robi nic czym moglby dodac mi pracy.Tak sie szczesliwie sklada,
      ze Inka od urodzenia jest wyjatkowo grzecznym i pogodnym dzieckiem i moze
      dlatego wszystko jest takie latwe? Wiem jednak,ze kocham mojego meza bardzo i
      nie mam mu nic do zarzucenia! Jestem z niego naprawde dumna. Pozdrawiam
    • izams Re: Tatusiowie... 30.08.03, 13:15
      Witam - no cóż po prostu bardzo zazdroszczę większości mam , które opisały
      swoja sielankę .
      Mój mąż by chciał - ale nie umie - niestety trudne dzieciństwo, bez miłości
      ojcowskiej daje o sobie znak . Ale narzekać napewno nie będe , bo wiem , że
      bardzo nas kocha,
      poz, Iza
    • monika.zdz Re: Tatusiowie... 01.09.03, 14:02
      Mój mąż wywiązuje się z obowiązków ojcowskich bardzo dobrze ale ja od początku
      pozwoliłam mu na to,nie zagarnęłam dziecka tylko dla siebie.Póki byłam na
      urlopie macierzyńskim ,gdy wracał z pracy on zajmował się synem ,a ja szłam na
      spacer.Od początku to on kąpał dziecko i on je przewijał.Potem wróciłam do
      pracy ,a mąż poszedł na urlop wychowawczy.Przejął większość obowiązków.Czasami
      początkowo miałam takie uczucie ,że pewne rzeczy tylko ja potrafię zrobić i
      mimo,padałam na twarz robiłam to.Potem przemyślałam wszystko i pozwoliłam
      działać mężowi.Syn jest przywiązany do Tatusia ale nie odrzuca i mnie.Ja i mąż
      potrafimy zrobić wszystko przy dziecku i robimy to na zmianę w zależności od
      zajeć jakie wykonujemy i uważam to za nasz osobisty sukces.
      • wieczna-gosia Re: Tatusiowie... 01.09.03, 14:21
        U nas podzial obowiazkow jest na innym poziomie- on zarabia i pluje, ja jestem
        kobieta domowa. Wymagam by w swoim czasie wolnym wyreczal mnie w moich
        obowiazkach i zajmowal sie dziecmi ale staram sie tez zeby nie mial poczucia
        ze ja tu cos na niego zwalam a on biedny po pracy zmeczony- mamy umowe taka ze
        czas po pracy dzielimy na pol- jesli w tv jest mecz nie marze o tatusiu ktory
        kapie dzieci wink ale on tez stara sie by przed tym meczem dac mi troche wolnego
        9 w koncu co to za mecz jak baba brzeczy nad uchem...). Moj maz w zasadzie nie
        wykonuje zadnych prac domowych- widzi sie z dziecmi na tyle malo, ze szkoda
        czasu zeby zmywal wink
        Ale na wakacjach ja powiedzialam ze garow nie tkne. Poniewaz on nie lubi nawet
        kanapek robic- zabieral nas do knajp ale nie wytrzymal finansowo wink i musial
        zaczac wink Do kupienia zmywarki zmywal, zeby nie wylecialo mu z glowy ze
        zmywarka nam potzrebna wink)

        W ogole uwazam ze faceci maja genialnie rozwiniety zmysl likwidacji problemow-
        my jeczymy i wzdychamy i robimy facet kombinuje jakby nie robic tego czego nie
        lubi wink tym sposobem mam co roku studentow do mycia okien ( masz umyc okna
        powtarzane pare razy dziennie od stycznia- w marcu przynioslo owoce...) oraz
        czasami pania do sprzatania wink
        • jagienka.harrison Re: Tatusiowie... 01.09.03, 16:04
          Zgadzam się, że mężczyźni umieją dobrze rozwiązywać problemy... ja potrafię
          się nad czymś głowić 3 godziny, jakieś niewiadowo jakie rozwiązania, a Neil
          pomyśli chwilkę i zaskakuje mnie czymś najprostszym pod słońcem! To u niego
          bardzo lubię.
    • malgog Re: Tatusiowie... 04.09.03, 16:59
      Boże !!!! jakich macie idealnych mężów.
      Mój : co prawda przewijał małego - nawet kupki ale NIGDY !!!!!! (mały ma ponad
      3 lata) NIE WSTAŁ W NOCY - ja wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim.
      Po południu nie chce mu się wychodzić z dzieckiem na spacer - bo jest bardzo
      zmęczony - pracujemu oboje po 8 godzin, przez ponadt 3 lata był tylko 1 RAZ
      (słownie jeden raz) sam z dzieckiem na spacerze - kiedy mały miał 2 miesiące
      poszedł i przepadł na kilka godzin- mały się rozryczał i mąż gnał do domu jak
      szalony tak, że ludzie na ulicy się oglądali i myśleli, że facet porwał
      dzieciaka i ucieka. Od tamtej pory nigdy nie wyszli sami na spacer.
      Wszystkie choroby małego - w domu zostaję JA.
      Od kilku dni Kubuś chodzi do przedszkola - oczywiście prowadzę ja - JUTRO PO
      RAZ PIERWSZY IDZIE TATUŚ i to podstępem - mały ryczy więs skłamałam, że pani z
      przedszkola powiedziała, że może niech tatuś przyprowadzi to dziecko będzie
      mniej płakać - zobaczymy czy się uda.
      Czasami opadam z sił i nie wiem jak to tak dalej ciągnąć.
      Najgorsze, że chyba jestem w ciąży - okresu nie mam - właśnie dzisiaj idę po
      test to sprawdzę a mąż nie wyrażał nigdy chęci posiadania drugiego dziecka.
      Jesteśmy poślubie 5 lat i czasami się zastanawiam czy to nadal jest miłość.
      Mam za swoje. Załamka
      POMOCY !!!!!!!!!!
    • marudzik Re: Tatusiowie... 04.09.03, 20:24
      Gratulacje dla żon idealnych tatusiów! U nas tatuś przez 1,5r. miał bardzo mało
      czasu na zajmowanie się dzieckiem (ktoś musi pracować, i to za dwóch, zazwyczaj
      także w weekendy), ale może to i lepiej. Gdy miewa więcej czasu i próbuje
      pomóc, wychodzi z niego taki trochę nieudacznik. Gdy zajął się zmianą pieluch i
      myciem, to po 2 dniach dziecko nabawiło się odparzeń jakich nie miało od
      urodzenia. Nie mówię już o takich szczegółach jak zapominanie o zapięciu szelek
      w wózku, guziczków przy ubranku, zakładanie rajstopek odwrotnie itp. A
      najlepszy numer wyciął w ostatnią niedzielę, gdy 1,5r. dziecko pod jego opieką
      zniknęło sprzed drzwi mieszkania - pojechało samo windą i wysiadło na 4p. jak
      się okazało po dłuższych poszukiwaniach. Wydaje mi się, że niektórzy faceci po
      prostu nie mają predyspozycji do takich zajęć. Mimo chęci i starań ciągle coś
      robią nie tak, a na dodatek nie słuchają rad i obrażają się za krytykę. A nie
      da się czasami nic nie powiedzieć, gdy wychodzi ewidentna nieodpowiedzialność
      tatusia. Mimo to tatuś to bardzo dobry człowiek, tylko na matkę się nie nadaje :
      (
      Marudzik
      • evee1 Re: Tatusiowie... 05.09.03, 14:01
        Marudziku nie martw sie, tylko pracuj nad tym swoim malzonkiem.

        > pomóc, wychodzi z niego taki trochę nieudacznik.

        Moj tez o niczym nie mial zielonego pojecia i jakbym mu nie dala
        sie dotknac do dziecka, to bylby calkiem zadowolony. Ale nic z tego!
        Jak juz mu kazalam przeciac te pepowine (nieprzytomnie mu wrzeszczac,
        ze to jedyna taka okazja, to niech to lepiej zrobi), to wrzucalam
        go na gleboka wode od samego poczatku. Efekt byl taki, ze wreszcie
        sie nauczyl. No i jak moze maz NIE CHCIEC przwinac kupy. Ma to zrobic
        i juz!! Dlaczego tylko ja mam to robic !?!
        Do usypiania dzieci byl niezastapiony, bo nie dal sie im wodzic
        za nos i mial stalowe nerwy.
        Tatus generalnie jest od zabaw i wyglupow, ja od utulania i pocieszania,
        a Babcia ... od dyscypliny i uczenia (zajmowala sie dziecmi od malego
        i dalej z nimi jest po szkole).
        Gotowac nie potrafi, sprzata wdziecznie i sprawnie, prasowanie mu idzie
        dobrze (chociaz ja dorobilam sie juz prawie nieprasowalnego domu smile)).
        Ale w kwestii zakupow nie moge niestety na niego liczyc. To jest juz
        moja domena i jak idziemy n zakupy w czworke, to ja sie czuje, ze
        jest n zakupach sama z trojka dzieci!!
    • ewbal Re: Tatusiowie... 04.09.03, 22:21
      No to ja się pochwalę tatusiem Kubusia.
      Na imię ma Radek i ma wiele drobnych wad, które mnie doprowadzają do szewskiej
      pasji (czasmi!!!) np. wieszanie spodni na krześle, nie chowanie butów do
      szafki itp., ale musze przyznać, że ojcem jest idealnym.
      Jak urodził się nasz syn, wziął 2 tygodnie urlopu i od początku uczestniczył
      we wszystkich czynnościach przy maluchu, kąpał go, przewijał. Najbardziej
      wzruszało mnie jak potrafił go uspokoić kiedy malec płakał. Przytulał go do
      siebie, kołysał, a potem kładł go sobie na piersi i razem zasypiali. Mnóstwo
      zdjęć im zrobiłam jak tak razem spali.
      Teraz Kuba ma 20 m-cy, a miłość ojcowska jest z każdym dniem coraz większa, o
      ile to możliwe. Ja tę miłość widzę w jego oczach, jak patrzy na dziecko. Nie
      zdarza się, żeby nie miał dla niego czasu. Jak wraca z pracy , zabiera małego
      (i mnie, chyba że chcę zostać w domu i zająć się swoimi sprawami, albo wyść
      np. do fryzjera) do lasu, nad jezioro, do Parku Zdrojowego lub chociażby na
      plac zabaw. W weekendy organizuje wyjazdy ostatnio w góry (przedłużony
      weekend, bo 5 dni), wcześniej do ZOO..., nie mówiąc już o wakacjach, gdzie moi
      męzczyźni praktycznie się nie rozstają.
      Wieczorna kąpiel to też jest sprawa moich mężczyzn, przez zamknięte drzwi
      słyszę tylko okrzyki radości.
      Poza tym razem czytają książeczki, bawią się klockami, albo piłką...
      Czasmi mąż za dużo dziecku pozwala, ale generalnie uważam, że jest SUPER.
      Mam nadzieję, że w przyszłości będa mieli wspaniały kontakt.

      Uff...Nawet nie wiedziałam, że mam takiego wspanialego męża.

      ---
      Pozdrawiam
      Ewa, mama Jakuba (20 m-cy)

    • kerstink Re: Tatusiowie... 05.09.03, 11:13
      Moj maz umie byc swietnym tatusiem, dzieci go kochaja (dodam, ze ja tez). Chyba
      teraz juz dojrzal do obowiazkow zwiazanych z dziecmi, czesciowo widzi sam co
      jest do zrobienia i jak o cos poprosze z mniejszym oporem zabiera sie do
      roboty. Troche go przerazilo, ze jak wroce do pracy (mam zamiar wyjsc z domu
      przed 7), to bedzie przez 1/2 - 1 godz. sam z dziecmi i musi starszego szykowac
      do przedszkola i dac im jesc. Wiem, ze sobie poradzi.

      Kerstin

    • aluc Re: Tatusiowie... 05.09.03, 11:59
      tata Maksia tylko piersią nie umiał go karmić, co do reszty to był i jest
      lepszą matką niż ja

      i mnóstwo o dzieciach, wychowaniu i innych sprawach wie, tylko nie lubi sie do
      tego przyznawać, no chyba, żeby zaszpanować w towarzystwie smile nie zapomnę, jak
      kiedyś uświadamiał ciążowo i porodowo naszą koleżankę, w ciąży już drugi raz,
      ale wedle niego zupełnie "bez pojęcia" smile) a sam był tatą od jakichś trzech
      tygodni

      wcześniej widzi, ze Gruby jest chory
      jak kupujemy dla Grubego ciuchy razem, to nigdy ich nie trzeba na większe
      wymieniać
      nawet najbardziej duperelowaty zakup zawsze muszę z nim skonsultować, bo to, co
      kupiłam sama, to potem leży w kącie i się kurzy
      jest bardziej ode mnie ostrożny i pod jego opieką Gruby ma zdecydowanie mniej
      krwawych i siniacznych wypadków

      masą spraw zajmuję się sama, ale to wynika tylko z tego, że on dłużej ode mnie
      pracuje, a nie z jego nieumiejętności czy niechęci

      no, może czasem z lenistwa wink

      nie znosi tylko chodzić z Grubym na spacery, ale na to też znalazł sposób - od
      czasu do czasu chodzą na pobliski stadion i oglądają mecze w piłkę kopaną smile))

      i dlatego chcę mieć z nim kupę dzieci, tylko on się zastanawia czasem
      złośliwie, czy aby ja się do tego nadaję smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka