Dodaj do ulubionych

Jadę na rezerwie :(

11.03.08, 15:32
Ostatnie trzy noce połowicznie przespane, poszarpane częstymi
pobudkami chorej, rozpalonej gorączką w granicach 39 stopni, 9-
miesięcznej.
Do roboty jeżdżę, tam muszę się uśmiechać i udawać, że znakomicie
się czuję, że jestem w świetnej kondycji psycho-fizycznej.
A w domu niańczenie chorusiów, podawanie im leków...Ja chcę odpocząć!
Teraz mam chwilę wolnego, bo mała śpi, ale nie położę się, bo śpi
niespokojnie, jak zając pod miedzą, budzi się i płacze.

Są tu mamy przeżywające aktualnie podobne historie?
Obserwuj wątek
    • abocijawiem Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 15:37
      Do 6.00 nosilam 9 kg - 8,5 m-ca bo ma zapalenie ucha. O 7.00 wstala
      3,5 latka domagajac sie sniadania. Dalam, do przedszkola wyslalam.
      Do pracy isc nie musze wiec zbieram sily na popoludnie. Ja juz tylko
      na oparach (kawy) i czekoladzie ciagne. Ale za kilkanascie lat...
      • reteczu Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 15:39
        abocijawiem napisała:

        Ja juz tylko
        > na oparach (kawy) ciagne.

        O, kawę sobie zrobię. I tak nie usnę teraz, to się trochę
        podreperuję i spionizuję, bo teraz moja pozycja bardziej
        neandertalczyka przypomina niż homo sapiens wink
    • gaskama Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 15:42
      Rozumiem, współczuję. Trzymaj się. Ja jadę na rezerwie od dwóch lat,
      odkąd syn poszedł do przedszkola. W pierszym roku przedszkolnym był
      11 razy chory. W tym roku od września jest chory 7 raz. Na dodatek
      sama źle sypiam, jakoś mi się wszystko rozregulowało. Wystarczy, że
      syn raz wybudzi w nocy i już nie zasnę. A na dodatek sama jestem
      chora. Uśmiech na twarzy w pracy sobie już wmasowałam. Aż gęba boli.
      Tylko krew zalewa, jak bezdzietne koleżanki chodzą i jęczą, że
      okres, że migrena, że kłótnia z mężem.
      Jedyne pocieszenie, że od miesiąca syn przestawił się na tatusia i
      woła niemęża. Nie muszę więc wstawać, ale wołąnie mnie budzi. Tyle,
      że nerwy teraz mniejsze, niż w przypadku 9-miesięcznego. Trzymaj się
      ciepło. Nadejdzie prawdziwa wiosna i będzie lepiej.
      • reteczu Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 15:50
        gaskama napisała:

        > Rozumiem, współczuję. Trzymaj się. Ja jadę na rezerwie od dwóch
        lat,
        > odkąd syn poszedł do przedszkola.

        Też Ci współczuję. Jakoś tak mi raźniej po tych wpisach.

        Tyle,
        > że nerwy teraz mniejsze, niż w przypadku 9-miesięcznego.

        9 miesięcy to ma młodsza, a mam jeszcze starszą lat 4 i 8 miesięcy.
        Też chodzi do przedszkola...to znaczy ostatnio chodzi do przedszkola
        na tydzień między innymi po to, żeby przywlec jakąś chorobę do domu,
        a potem się kuruje w domu ze 2 lub 3 tygodnie. I tak w kółko.

        Trzymaj się
        > ciepło. Nadejdzie prawdziwa wiosna i będzie lepiej.

        Ty też się trzymaj, kochana. O, tak, marzę o tej ciepłej wiośnie.
        • gaskama Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 15:56
          Podziwiam. Praca przy dwójce maluchów. Na cały etet pracujesz? Ja
          myślę o drugim dziecku, ale kurcze, nie wiem, jak można pogodzić
          cały etat i dwójkę dzieci. Trzeba być nie tylko mistrzem organizacji
          ale jeszcze mieć nerwy ze stali. Jak młody choruje, to siedzę w
          pracy jak na szpilkach, mimo że młody z zaufaną nianią.
          • reteczu Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 16:26
            Tak, na cały etat. Dzisiaj się trochę urwałam z pracy, żeby pójść z
            nimi do pediatry. W pracy jestem już starą wygą (9 rok w tej samej
            firmie i już nie na poślednim stanowisku), to nikt nie robił
            problemu z mojego wcześniejszego wyjścia.

            Z dwójką jest trudniej niż z jednym, ale pocieszam się, że z trójką
            i więcej jest gorzej wink
        • abocijawiem Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 15:59
          A ja mam wiosne (18 st.) i wcale mi nie lepiej, bo zamiast wygrzewac
          gnaty i strzasac zimowy pyl to wyliczam 8 godzin do antybiotyku...
          • gaskama Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 16:09
            Ale ja mam na myśli taką prawdziwą wiosnę, majową. Kiedy nie ma już
            tyle bakcyli, 20 stopni to norma, zielono mi w głowie i kwiaty w
            niej kwitną, i można wieczorem po pracy jeszcze wyjść na spacer.
            Teraz to też mam zapalenie zatok i walczę z nim od 10 dni starając
            się nie brać antybiotyku. Pozdrawiam.
    • mma_ramotswe Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 16:32
      retuczu droga... mam 4 dzieci, resztę sobie dopowiedz...
      • reteczu Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 16:39
        mma_ramotswe napisała:

        > retuczu droga... mam 4 dzieci, resztę sobie dopowiedz...
        Chylę czoło niziuuuuuuuuuuuuuuuuuutko.
    • karolcia86 Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 16:41
      A ja jak miałam jedno dziecko to jechałam na rezerwie, jak mam dwoje
      to mi łatwiej. Bo zrobiłam się wygodna i ułatwiam sobie jak mogę.
      Pracuję na 3/4 etatu, jak ja w pracy młodzi z babcią (3xtyg)
      (starszy jak nie ma kataru to przedszkole), 2x w tyg popołudniu
      chłopaki jadą do niańki, wzięłam babkę do sprzątania. I ona teraz
      sprząta, chłopaków nie ma a ja się nudzę, siedzę na forum i czytam
      gazetęwink No i raz w tyg chłopaki jadą do babci na noc.
      Fakt, że jak chorują jest ciężej, ale potem jest jak się
      zregenerować.
    • rotera Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 19:00
      <Są tu mamy przeżywające aktualnie podobne historie?>

      aktualnie nie,
      ale własnie skończyłam, mąż w delagacji na tyg, 1,5r- zapalenie
      kratani z dusznościami, duszeniem się w nocy, zachłystywaniem
      własnymi glutami, które zaczeły spływać drugiej nocy,
      w drugim pokoju 4 latek z tym samym (bez duszności)
      tydzien (noce) spedzilam na wykładzinie/fotelach albo u jednego,
      alebo u drugiego,
      tuliłam starszego po wymiotach i musiałam go prawie rzucać na łóżko
      bo słyszałam jak młodszy się zachłystuje glutem
      razem spać nie chcieli...
      minął weekend, przespałam cały, nadal padam na ryja, oni już zdrowi,
      tłuką się nawzajem
      • aronka1 Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 21:16
        Przez dwa lata moja młodsza córka nie przesypiała nocy. Długo by
        pisać, co przeszliśmy. Zdarzały się noce z pobudkami co 15 - 20
        minut przez tydzień czy dwa ciurkiem.
        Mam dwoje dzieci i potwornie trudną i odpowiedzialną pracę, w której
        muszę działać w pełnej koncentracji.
        Mąż często wyjeżdża, bywało, że wstawałam do dziecka sama przez całą
        noc, a rano jechałam do pracy. Miałam wrażenie, że niebawem po
        prostu przwrócę się i umrę, bo już nie dam rady dłużej.
        Musiałam dać radę. Nie miałam wyjścia. To trwało dwa lata.Potem już
        było lepiej, ale z kolei wykańczały nas choroby. Trzy zapalenia płuc
        starszej córki w ciągu roku, wysiękowe zapalenia uszu z pęknięciem
        błony bębenkowej u młodszej, nie liczę przeziębień itd...

        To tak na pocieszenie. wink
        Wytrzymasz. smile
        • reteczu Re: Jadę na rezerwie :( 13.03.08, 14:50
          No właśnie...
          Ty, kochana, miałaś tak "cudnie", jak ma moja siostra; gość ma 19
          miesięcy i urządza sobie nocne zabawy. Za żadne skarby świata nie
          chce spać, tylko się bawi rozkosznie od np. 2.00 do 5.00.To nic, że
          jest ciemno, bo mama nie włącza lampki. On się wtedy śmieje, gada,
          mądrzy...Wydaje mi się, że od urodzenia nie przespał ani jednej nocy.
          Moja 9-miesięczna od urodzenia 3 razy przespała noc, to znaczy
          zasnęła o 20. 00, a obudziła się o 5.00. Przebudza się w nocy kilka
          razy, a teraz w chorobie jest oczywiście z tym gorzej.
          Dzięki za pocieszenie, pewnie, że wytrzymam, muszę wytrzymać, nie
          mam wyjścia smile
    • deela Re: Jadę na rezerwie :( 11.03.08, 22:10
      wspolczuje indifferent - wiem ze to banalne ale tylko tyle moge
    • maziq Re: Jadę na rezerwie :( 12.03.08, 19:43
      Ja też współczuję. Powiem szczerze ze podziwiam bo ja sama czuję się
      często zmęczona i zniechęcona choc sytuację mam chyba nienajgorszą -
      jedno dzecko, 9 miesięcy, ja pracuję (pracę mam fajną, mało
      stresującą, chciałąm ostatnio zmieniac bo finansowo byłam
      niezadowolona, ale mnie zatrzymali dając solidną podwyżkę), koncze
      ok 16.15 i przed 17 jestem w domu, gdzie z corcią spędzam 2 godziny
      do momentu jej pójscia spac (sama bo mąż zwykle dlugo pracuje).
      Córeczka chodzi spac zawsze o 19, do tego przesypia od jakiegos
      miesiąca całe noce, tyle ze budzi się wczesnie ok 6 ale mi to nie
      przeszkadza. Do tego poki co ani razu nie chorowała. Więc chyba nie
      mam tak najgorzej smile, ale powiem Wam ze ja tez mam często dość, te
      dwie godziny które spędzam z córcią po powrocie z pracy potrafią
      mnie tak psychicznie wykończyć ze czasem sobie myślę - po co mi to
      wszystko było, nie moglismy jeszcze kilka lat poczekać? Czuję się
      beznadziejnie że tak myślę, ale naprawdę, jak czytam Wasze posty to
      też sie zstanawiam czy Wy czasem tez nie macie takich mysli. Czy
      decydując się na dziecko zdawalyscie sobie sprawę ze to taka ciezka
      praca? I czy czasami nie tęsknicie za życiem jak byliście tylko we
      dwójkę?
    • maziq Re: Jadę na rezerwie :( 12.03.08, 19:43
      Ja też współczuję. Powiem szczerze ze podziwiam bo ja sama czuję się
      często zmęczona i zniechęcona choc sytuację mam chyba nienajgorszą -
      jedno dzecko, 9 miesięcy, ja pracuję (pracę mam fajną, mało
      stresującą, chciałąm ostatnio zmieniac bo finansowo byłam
      niezadowolona, ale mnie zatrzymali dając solidną podwyżkę), koncze
      ok 16.15 i przed 17 jestem w domu, gdzie z corcią spędzam 2 godziny
      do momentu jej pójscia spac (sama bo mąż zwykle dlugo pracuje).
      Córeczka chodzi spac zawsze o 19, do tego przesypia od jakiegos
      miesiąca całe noce, tyle ze budzi się wczesnie ok 6 ale mi to nie
      przeszkadza. Do tego poki co ani razu nie chorowała. Więc chyba nie
      mam tak najgorzej smile, ale powiem Wam ze ja tez mam często dość, te
      dwie godziny które spędzam z córcią po powrocie z pracy potrafią
      mnie tak psychicznie wykończyć ze czasem sobie myślę - po co mi to
      wszystko było, nie moglismy jeszcze kilka lat poczekać? Czuję się
      beznadziejnie że tak myślę, ale naprawdę, jak czytam Wasze posty to
      też sie zstanawiam czy Wy czasem tez nie macie takich mysli. Czy
      decydując się na dziecko zdawalyscie sobie sprawę ze to taka ciezka
      praca? I czy czasami nie tęsknicie za życiem jak byliście tylko we
      dwójkę?
      • sylwiawkk Re: Jadę na rezerwie :( 12.03.08, 21:05
        maziq rozbroiłaś mnie swoja wypowiedzią to co ty byś zrobiła przez
        cały dzień z dzieckiem jeśli nie możesz wytrzymać dwóch godz
        • nefri77 Re: Jadę na rezerwie :( 13.03.08, 06:36
          No a ja właśnie czekam na pielęgniarkę do zastrzyków dla mojej dwójki .Syn ma 7
          lat i od 4 jest tak samo .Też już jade na rezerwie .
        • maziq Re: Jadę na rezerwie :( 13.03.08, 06:45
          Siedziałam cały dzien z dzieckiem przez pół roku i w depresje jakoś
          nie popadłam smile Natomiast to nie o to chodzi ze dwie godziny czy
          jedna, ale o to ze po pracy ja najchętniej przez godzinę bym leżała
          na kanapie, a przy mom dziecku nie mogę sobie nawet zrobić czegoś do
          Szczerze to tak naprawdę potrafię się cieszyć z bycia z dzieckiem
          tylko w weekendy gdy jestesmy razem w mężem, w tygodniu niestety ale
          częściej jest to dla mnie frustrujące zajęcie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka