kameroon
02.04.08, 00:17
Kochane!
Tak zainspirowawszy się (...Boże! co za słowo?)własnym wątkiem
na "Zakupach", dotyczacym zakupu nowej pralki, postanowiłam tutaj,
na Saloonie podpytać się o wasze wiecznie żywe domowe sprzęty, a co
najwazniejsze, używane do tej pory.
Moja pralka Whirlpool, ładowana od góry, padła po 11 latach ciągłej
pracy. Przeżyła małe dziecko i trzy mioty szczeniąt, niezliczoną
ilość pranych butów i chodniczków. Słowem... chyba miała prawo. Ani
razu nie była naprawiana. Padła znienacka, raz na zawsze i do końca.
Ale to pikuś.
Do tej pory używam enerdowskiego robota kuchennego, który kupili moi
rodzice na kredyt dla młodych małżeństw w... 1977 roku!!! Żal mi go
wywalić, bo cały czas działa. Był tylko raz naprawiany (coś z
silnikiem). Poza tym gdybym chciała go zastąpić nowym, to po
pierwsze juz takiego nie dostanę, a po drugie gdybym miała kupowac
kazdą cześć z osobna to bym gruuubo popłynęła z kasą. To cudeńko
honeckerowskie posiada bowiem: krajalnicę do chleba, młynek do kawy,
maszynkę do mielenia, sokowirówkę, blender, misę z mieszadłami do
ciasta, szatkownicę.
No i jeszcze kuchenka, cała gazowa. Wrozamet chyba się zwie. Działa
od 18 lat, piecze jak dzika, nie przypala ciast. Od kilku lat noszę
się z zamiarem jej wymiany ale jakoś tak zawsze albo inne cele są
ważniejsze, albo coś nagle padnie i trza narychmiast kupić nowe
(patrz ww pralka).
I co wy na to?