Dodaj do ulubionych

buuu mam złamany nosek!

02.04.08, 00:18
podczas sprzeczki ni stad ni z owad dostalam od mojego meza z pięsci
w nos lekko oszolomiona chcialam zadzwonic na policje ale zabral mi
telefon wybieglam do sasiadki a obok przebiegamoj maz myslalam ze
chce mi poprawic a on poprostu uciekł zostawil dzieci i poprostu
uciekł zadzwonilam do tesciow mowia ze troche zajmie im przyjazd
wiec zadzonilam po mame przyjechala przyszykowalam sie do szpital i
wezwalm policje w miedzyczasie dojechali tesciowie weszli bez slowa
jakby nic sie nie stalo w miedzyczasie przyjechala policja tesciu
dostal szalu ze zadzwonilam po nich zeby byli swiadkami i wogole
jakies farmazony ze moglam sie ich zapytac co robic a nie dzwonic na
policje po co taki cyrk robie i wogole na moja mame zaczeli
najezdzac ze ise wtraca!! i wogole ze za czeto przyjezdza dodam ze
jet tylko jak meza nie ma w domu nigdy sie nie wtraca w nasze sprawy
owszem ja jej wszystko mowie ale ona mowi ze ja wiem najlepiej co
robic
no i siepoklocili wszyscy glownie to tesciu najezdzal na mame
zebralam dzieci zawiozlam do domu mamy a sama pojechalm do szpitala
mam zlamany nos mialam isc na policje zlozyc skarge ale nie poszlam
sieze i mysle co robic...
Obserwuj wątek
    • aurinko Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 00:23
      Idź spać kobieto, bo tego bełkotu nie da się czytać, ochłoń trochę, przypomnij
      sobie o istnieniu choćby znaków interpunkcyjnych.
      • marghe_72 Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 00:38
        pozostaje mieć nadzieję, ze to troll.. albo znudzona nastolatka
    • gardeniaa Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 00:53
      w takim amoku, nie pozostaje nic innego, tylko dać se po razie...smile
    • figrut Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 01:10
      No dobrze, złożysz skargę i co dalej ?? Jeśli wcześniej niczego nie zgłaszałaś,
      to marne są Twoje szanse na to, abyś tym osiągnęła coś więcej, niż wygadanie się
      na policji i nic więcej. Najpierw złożysz skargę, a później zaczniesz myśleć co
      dalej, bo bez świadków jest tylko słowo przeciwko słowu. Jeśli wcześniej nie
      zgłaszałaś przemocy na policję i nie miałaś żadnych dowodów o pobiciu, to masz
      niewielkie szanse na to, że swojego męża ukarzesz zgłoszeniem tego faktu na
      policję. Niestety, kat do czasu, aż nie udowodni się mu winy jest niewinny. Proś
      o dokładny opis urazu w szpitalu i dołącz go do zeznań na policji.
      • prologica Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 05:51
        Jeśli wcześniej nie
        > zgłaszałaś przemocy na policję

        no ale wlasnie moze zacznie zglaszac, nie? a to bedzie pierwszy raz. i tu juz
        nie chodzi o ukaranie meza, ale jak kiedys przyjdzie mu do glowy strzelic glowa
        zony o futryne czy przylozyc jej mlotkiem to to NIE bedzie pierwsze zgloszenie.
        albo jak zacznie bic dzieci i bedzie chciala sie dziewczyna rozwiezc i udowodnic
        przemoc w rodzinie - kazde takie zgloszenie bedzie mialo sens...

        jesli to nie troll ofkors
      • lila1974 Figrut? 02.04.08, 08:29
        Zamierzasz dziewczynę zniechęcić????

        Ma złamany nos, więc jakie dowody są ci jeszcze potrzebne?
        Normalnie, aż nie wierzę, ze takie bzdury wypisujesz.

        Do autorki
        Zgłoś się na policję, pobicie jest ścigane z kodeksu a nie z pozwu
        cywilnego, więc dołącz papier z obdukcji.
        A zaraz następnym krokiem powinno być zgłoszenie się do centrum
        pomocy rodzinie, gdzie dostaniesz wsparcie psychologa i prawnika.
        Teść? Nim sobie wogóle głowy nie zawracaj. Jakimi nieudacznikami
        muszą być teściowie skoro wychowali takiego gnoja jak Twój mąż.
        Teraz niech zamkną gęby!

        Nie daj sobą pomiatać!
        Nie zastanawiaj się, bo im dłużej będziesz to robić, tym gorzej dla
        ciebie, twojej wiarygodności w oczach policji i sądu ale przede
        wszystkim dla twoich dzieci, które wyrosną w przekonaniu, ze
        poniżanie kogoś i bicie to NORMA!
        • kali_pso Re: Figrut? 02.04.08, 08:35
          lila1974 napisała:

          > Zamierzasz dziewczynę zniechęcić????
          >
          > Ma złamany nos, więc jakie dowody są ci jeszcze potrzebne?
          > Normalnie, aż nie wierzę, ze takie bzdury wypisujesz.


          A to juz tak jest od dłuższego czasu- za każdym razem, jak pojawi
          się podobny watek, figrut wyjeżdza z tekstami w stylu: "A co
          myślisz,że policja ci pomoże?"- nie pojmuję tego fenomenu, bo w
          końcu od tego, m.in. ta instytucja jest- pomagać ofiarom
          przestępstw. A argument typu, że jak do tej pory nie zgałaszała
          skarg, to nic sie nie da zrobić, jest po prostu powalającywink
          • ib_k Re: Figrut? 02.04.08, 09:45
            kali_pso napisała:
            > A to juz tak jest od dłuższego czasu- za każdym razem, jak pojawi
            > się podobny watek, figrut wyjeżdza z tekstami w stylu: "A co
            > myślisz,że policja ci pomoże?"- nie pojmuję tego fenomenu, bo w
            > końcu od tego, m.in. ta instytucja jest- pomagać ofiarom
            > przestępstw. A argument typu, że jak do tej pory nie zgałaszała
            > skarg, to nic sie nie da zrobić, jest po prostu powalającywink

            Ale tak jest, niestety Policja ogranicza się do spisania protokółu i
            ew. gadki umoralniającej dla sprawcy pobicia, nic więcej
            W bardzo extremalnych sytuacjach zamkną delikwenta na 48h
            Jedyna możliwość to zwinąć manatki i odejść z takiego związku,
            uderzył raz będzie bił dalej, częściej i mocniej.
            Nie ma "lekarstwa" dla takich ludzi!
            • kali_pso Re: Figrut? 02.04.08, 09:58
              > Ale tak jest, niestety Policja ogranicza się do spisania protokółu
              i
              > ew. gadki umoralniającej dla sprawcy pobicia, nic więcej
              > W bardzo extremalnych sytuacjach zamkną delikwenta na 48h


              Być może na niektórych delikwentów nawet takie "nic" może podziałać
              otrzeźwiająco..a przynajmniej kobieta ma czas i szansę, aby sprawę
              pchnąć na przód. Jeśli kobiety utwierdza się w przekonaniu, że
              policja i tak im nie pomoże, to któraś w krytycznej chwili może ich
              rzeczywiście nie wezwać, zawahać się i będzie miała uszkodzone coś
              więcej niż nos. Pomoc policji to przede wszystkim usadzenie
              agresora, ale dla katowanej kobiety to często być albo nie być. A w
              przypadku ewenetualnego rozwodu również bierze się pod uwagę
              protokoły policyjne.


              > Jedyna możliwość to zwinąć manatki i odejść z takiego związku,
              > uderzył raz będzie bił dalej, częściej i mocniej.
              > Nie ma "lekarstwa" dla takich ludzi!
            • lila1974 ib_k 02.04.08, 10:01
              A gó..! że się tak pięknie wyrażę ... tak, policja przeważnie ma w
              dupie problemy rodzinne, ale póki takie przekonanie będziemy żywiły
              to NIGDY NIC się nie zmieni!

              Policja jest po to, by chronić ofiary, więc pora im to dosadnie
              przypominać!

              Rozumiem nawoływania do wyjścia z domu, bo wynikają one z chęci
              uchronienioa dziewczyny i jej dzieic przed następnymi ciosami, ale z
              drugiej strony z jakiej racji??? To ON jest ZŁEM i to ON niech
              wypie..!
          • figrut kali_pso 02.04.08, 12:03
            > A to juz tak jest od dłuższego czasu- za każdym razem, jak pojawi
            > się podobny watek, figrut wyjeżdza z tekstami w stylu: "A co
            > myślisz,że policja ci pomoże?"- nie pojmuję tego fenomenu, bo w
            > końcu od tego, m.in. ta instytucja jest- pomagać ofiarom
            > przestępstw. A argument typu, że jak do tej pory nie zgałaszała
            > skarg, to nic sie nie da zrobić, jest po prostu powalającywink
            Jakie Ty masz doświadczenie w takiej sprawie ? Przykro mi, że tak wygląda
            prawda, ale niestety, w Polsce jeszcze nam bardzo daleko do tego, aby ofiara
            przemocy mogła wiele zrobić, niewiele na tym cierpiąc uncertain
            • lila1974 Re: kali_pso 02.04.08, 12:06
              Wiesz czemu?
              Bo za duzo ludzi myśli tak jak ty.
    • selavi2 Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 08:16
      Jezusie slodki!
      Ale mi podnoslas adrenaline z samego rana.
      Nad czym ty sie zastanawiasz kobieto!
      ZGŁASZAC!
      Przemoc domowa rozkwita gdy jest trakowana jao temat wstydliwy i kiedy ofiara
      ulega szantazom rodziny.
      Złamany nos ci nie wystarczy? Chcesz miec polamane zebra albo stracic
      przytomnosc? I wtedy KOchany maz ucieknie, zamiast ci pomoc.
      A dzieci? Ile czsu maja byc swiadkami tego syfu, bycie swiadkiem przemocy
      rujnuje zycie nie mniej niz bicie.
      Moj ex uderzyl mnie raz przy dzieciach i corka 2 letnia wtedy (18 letnia
      dzis)pamieta, ze szczegolami w co byla ubrana i co kazde z nas zrobilo. Po tym
      incydencie maz zostal spakowany i nigdy nie powrocil.
      Ale ...
      Przez 2 lata bylam tak glupia, ze nic nikomu nie mowilam. Raz jeden, jak mnie w
      rocznice slubu grzmotnal, to powiedzialam tesciom i wyprowadzilam sie do mamy. A
      reszte ukrywalam, bo sie wstdzilam i uwazalam, ze to moja wina i zasluzylam.
      Dopiero w obronie dzieci rozum mi wrocil. Rozwiodlam sie majac 2 letnie i 3
      miesieczne dziecko i dalam rade, choc wczesniej balam sie ze nie dam rady a
      mialam tylko jedno dziecko. TO JEST WINA BIJACEGO -ZAWSZE!
      Twoi tesciowie maja (przepraszam) ostro narabane, ze robia ci wyrzuty z tego
      powodu zamiast wspomoc. TYlko i zawsze policja i obdukcja.
      Czekasz az Cie zabije?
      To nie takie niemozliwe jak sie wydaje. Wystarczy, ze cie uderzy popchnie i
      upadniesz na cos - i nieszczescie gotowe.
      Powiem szczerze, ze jestem dzieckiem alkoholika, chodze na terapie dla rodzin
      alkoholikow, mam do czynienia z wieloma zonami bitymi przez mezow i nie znam
      zadnego, ktory by sie zmienil przez niezglaszanie i dawanie mu kolejnej szansy,
      ktorej on nigdy nie wykorzystuje. Dopiero po wzywaniach policji, obdukcjach i
      ostatecznie rozwodzie - nie bija - bo sie boja, bo byla zona to jest osoba obca
      juz. I to dziala.
      Nie daj sobie wmowic, ze czarne jest biale. Twoim obowiazkiem wzgledem siebie i
      dzieci jest doprowadzenie do tego, zeby maz poniosl wszelkie mozliwe
      konsekwencje swego czynu inaczej nie ma szans na jakakolwiek zmiane. To nie jest
      zemsta czy odgrywanie sie. To jest szacunek do siebie i chronienie siebie samej.
      Ale Twoja mama slusznie mowi, ze sama najlepiej wiesz, co robic.
      Tylko nie daj tesciom zrobic sobie wody z mozgu.
      Powodzenia i pozdrawiam.
      • bea.bea Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 08:29
        podstawowa zasada, bycia z samym soba w zgodzie to:

        lubie ciebie wole siebie....

        wiec jak juz wstaniesz i ochłoniesz , idx na policję i zalatw wszystko jak
        trzeba...
        bo nawet jesli zdecydujesz sie na bycie z onym osobnikiem do końca zycia, to on
        bedzie wiedział, ze jest juz notowany...a jego tatus, ze nie można byc bezkarnym...
        • lila1974 Niebieska karta 02.04.08, 08:35
          www.mops.gda.pl/coijak/dokumenty/niebieska.pdf

          Realizacja procedury przez policję rozpoczyna się od interwencji w
          sprawie przemocy domowej. Policjanci wezwani na interwencję
          dotyczącą przemocy domowej mają obowiązek wypełnić formularz
          Niebieska Karta - który jest skróconą formą notatki policyjnej. W
          formularzu zawarte są informacje dotyczące danych osób
          poszkodowanych i sprawcy przemocy, data i czas interwencji. Ponadto
          w formularzu dokładnie opisane są formy przemocy, zawarta jest także
          informacja o tym, czy sprawca przemocy znajdował się pod wpływem
          substancji psychoaktywnych.

          Po dokonaniu interwencji formularz Niebieska Karta trafia do
          dzielnicowego rejonu, w którym miała miejsce interwencja.
          Dzielnicowy po otrzymaniu Niebieskiej karty zobowiązany jest do
          założenia teczki zagadnieniowej zatytułowanej "Przemoc domowa"- w
          której gromadzona będzie dokumentacja z interwencji oraz z
          podejmowanych przez dzielnicowego czynności w tej sprawie.
          Dzielnicowy zobowiązany jest ponadto do niezwłocznego (do 7 dni)
          kontaktu z rodziną, w której wystąpiła przemoc - w celu bliższego
          rozpoznania sytuacji i zorientowania się w potrzebach rodziny.
          Obowiązkiem dzielnicowego jest również systematyczne (co
          najmniej raz w miesiącu) wizytowanie rodziny w celu sprawdzenia
          stanu bezpieczeństwa domowników i zachowania sprawcy. Wszystkie
          kontakty z rodziną powinny być dokumentowane w formie notatki
          urzędowej. Zadaniem dzielnicowego jest także podejmowanie działań
          prewencyjnych wobec sprawców przemocy. Ponadto dzielnicowy
          zobowiązany jest do nawiązania współpracy z instytucjami i
          organizacjami zajmującymi się udzielaniem wsparcia i pomocy osobom
          doświadczającym przemocy. Dzielnicowy powinien realizować procedurę
          do momentu rozwiązania problemu, tzn. uznania, na podstawie
          posiadanej dokumentacji i uzyskanych informacji, że przemoc w
          rodzinie ustała.

          Zadania policji w zakresie realizacji procedury Niebieska Karta
          zawarte są w Zarządzeniu nr 21 Komendanta Głównego Policji z dnia 31
          grudnia 2002 r. w sprawie przeprowadzania interwencji domowej wobec
          przemocy w rodzinie pod nazwą Niebieskiej Karty.


          Formularz Niebieska Karta - Pomoc Społeczna zawiera informacje
          podobne do tych, które zawarte są w formularzu wypełnianym przez
          policję, tzn. dane sprawcy i ofiary przemocy, formy przemocy,
          określenie jak długo trwa przemoc, kiedy ostatnio doszło do
          przemocy, czy są świadkowie. Kolejna część formularza zawiera
          pytania dotyczące korzystania z pomocy instytucjonalnej - policji,
          prokuratury, sądu, innych instytucji oraz rezultatów uzyskania
          pomocy. Trzecia strona zawiera ocenę sytuacji sporządzoną przez
          pracownika socjalnego na podstawie zebranych informacji oraz plan
          działań na rzecz rodziny.
          Wypełnienie formularza Niebieska Karta - wymaga od pracownika
          socjalnego podjęcia działań zmierzających do pomocy rodzinie, które
          powinny być opisane na stronie formularza Niebieska Karta
          przeznaczonej do monitorowania sytuacji rodzinnej w związku z
          przemocą domową. Do zadań pracowników socjalnych należy udzielanie
          wsparcia, poradnictwo, motywowanie rodziny do zmiany sytuacji,
          podejmowanie interwencji, nawiązywanie współpracy z instytucjami i
          organizacjami mogącymi współuczestniczyć w procesie pomagania. Pomoc
          rodzinie w trudnej sytuacji życiowej wymaga od pracowników pomocy
          społecznej - realizacji pracy socjalnej, czyli wszelkich działań,
          umożliwiających rodzinie poprawę funkcjonowania. Praca socjalna jest
          obowiązkiem pracowników socjalnych i jest świadczona osobom i
          rodzinom bez względu na posiadany dochód. Oznacza to, że każda osoba
          będąca w trudnej sytuacji życiowej - również osoba z problemem
          przemocy - może zwrócić się o pomoc do pracownika socjalnego.

          Zarówno dokument policyjny jak i dokument pomocy społecznej
          wymaga złożenia podpisu osoby poszkodowanej jako poświadczenia
          udzielonych informacji. Osoba doświadczająca przemocy może także (na
          obu kartach) udzielić zgody na przekazanie informacji zawartych w
          Niebieskiej Karcie innym organizacjom i instytucjom działającym na
          rzecz osób pokrzywdzonych.
    • majmajka Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 09:04
      Zglos, zglos , zglos. Nawet jesli sie pogodzicie, nastepnym razem reka mu zadrzy za nim dzwignie ja na Ciebie. Moze wlasnie dzieki temu, ze zglosisz fakt nie powtorzy sie to nigdy. Wspolczuje Ci serdecznie, ale nie daj sie. Nie pozwol mu, zatrzymaj go juz teraz. A tesc .... O nim to nie mysl wcale.
      • madziaaaa poczytałm inne posty autorki 02.04.08, 09:09
        Po pierwsze:obdukcja i policja, to na pewno powinnaś zrobić. A po drugie
        zastanów się nad sprawą rozwodową.
        Szczerze Ci współczuję.Nie daj się, pokaż "mężowi", że tak łatwo z Tobą nie wygra.
        • lila1974 Re: poczytałm inne posty autorki 02.04.08, 09:20
          Do rozwodu trzeba się przygotować, a już na pewno w takich
          okolicznościach przyrody. Proponuję dążyć w stronę rozwodu a
          jednocześnie terapii małżeńskiej, ale z niczym się mężowi nie
          zdradzać. Najpierw trzeba posłuchać mądrych ludzi w różnych
          instytucjach na czym się stoi.
          • madziaaaa Lila 02.04.08, 09:41
            może się mylę, bo się nie znam, ale mnie terapia małżeńska kojarzy się z tym, że
            partnerzy się pogubili i chcą się pogodzić, odnaleźć wspólną drogę.
            Ja uważam, ze jeśli raz uderzył, to będzie skłonny zrobić to drugi raz. Jeśli
            raz zdradzi, zrobi to po raz kolejny.
            Po co potem mamaszymona ma pisać, że leży w szpitalu posiniaczona z pękniętymi
            żebrami?
            Uważam, ze w takich przypadkach trzeba działać radykalnie.Złożyć wniosek o
            separację.Nie wierzę w to, że damski bokser jest w stanie zaniechać swoich
            praktyk. Tym bardziej, że jak wynika z innych postów tej dziewczyny jej mąż jest
            raczej tyranem i nie specjalnie się przejmuje jej odczuciami i potrzebami.
            • lila1974 Madziu 02.04.08, 09:57
              Wydaje mi się, że jesteś bardziej wiarygodna dla organów państwowych
              wszelkich, gdy widzą, że Ci na rodzinie zależy, że nie mają do
              czynienia z furiatką, która może jest zwyczajnie złośliwa a nos
              złamała sobie sama i teraz zgania na męża - rozumiesz co mam na
              myśli?

              Tak, czy siak - buzia w cup i robić swoje. Zbierac dokumentację, jak
              się mąż awanturuje, to wyjść "z psem" a z dworu zadzwonić na
              policję, żeby nie miał czasu posprzątać w chałupie, pochowac puszek
              po piwie i udawać, ze w szystko jest w porzadku, tylko żona jakaś
              przewrażliwiona.

              Znam policjantów i ich "zapał" do pracy. Jeden na pięcu okazuje się
              człowiekiem i stara się pomóc, reszta wolałąby żeby im dupy nie
              zawracać.
              • madziaaaa Re: Madziu 02.04.08, 10:10
                rozumiem, co masz na myślismile
                I zgadzam się z jednym, buzia w ciup i robić swoje.
                Ale tą terapię bym odpuściła.
                • lila1974 Re: Madziu 02.04.08, 10:16
                  Tu nie idzie o to, żeby ratować małżeństwo.
                  Małżeństwo z taką kupą gnoju jak ów z wątku to jest do skreślenia a
                  nie ratowania. Jednak tu idzie o instytucje, które chyba jednak
                  wolą, gdy zgłaszająca się pani wykazuje odrobinę dobrej woli.
                  Dobrą wolę sobie można wykazywać, bo to poszerza horyzonty, a dążyć
                  do jednego DO ROZWODU!
          • maga_luisa Re: poczytałm inne posty autorki 02.04.08, 09:45
            lila1974 napisała:

            > Do rozwodu trzeba się przygotować, a już na pewno w takich
            > okolicznościach przyrody. Proponuję dążyć w stronę rozwodu a
            > jednocześnie terapii małżeńskiej, ale z niczym się mężowi nie
            > zdradzać.

            Jedno zdanie i 3 bzdury.. Jak sobie wyobrażasz terapię małżeńską bez
            powiadamiania o tym męża?
            Jak się ma Twoim zdaniem rozwód do terapii małżeńskiej?

            Najpierw trzeba posłuchać mądrych ludzi w różnych
            > instytucjach na czym się stoi.

            To jest jej życie, instytucje to tylko urzędy. Mogą pomóc, ale nie można tylko
            na nich polegać.
            • lila1974 mega_luisa 02.04.08, 10:04
              Rozumiem, ze jesteś po rozwodzie i korzystałaś z pomocy policji i
              kryzysowego centrum pomocy rodzinie?
              • maga_luisa Re: mega_luisa 02.04.08, 11:02
                Daleko idące wnioski, a moje osobiste sprawy nie mają tu nic do rzeczy - nie
                prosiłam o opinię na forum.
                Z powodu zawodu wiele wiem o sytuacjach podobnych do opisanej.
                Nie przekręcaj proszę mojego nicka.
                • lila1974 Re: maga_luisa 02.04.08, 11:24
                  Przepraszam, ze przekręciłam nick surprised

                  Skoro jesteś zawodowcem w tej materii, to proszę Ty nie pisz bzdur,
                  tylko udziel wyczerpujacej informacji autorce wątku. Pewnie nie
                  tylko jej się przyda.

                  Tak, jestem w stanie sobie wyobrazić jednocześne szykowanie gruntu
                  pod rozwód i wyciągnięcie ręki do męża.

                  Przeważnie dramat żony odbywa się w zamkniętym świecie. Sąsiedzi
                  mogą nawet nie wiedzieć, co sie dzieje za ścianą, bo przemoc to nie
                  tylko tłuczenie łbem żony o tę ścianę od sąsiadów. Czasami jest to
                  proces tak subtelny, że świadków zwyczajnie NIE MA. Dlatego należy
                  się zgłosić do kryzysowego centrum pomocy rodzinie, by zdobyć
                  sojusznika. Jednak daleka jestem przed namawianiem kobiet do
                  zgłoszenia się tam tylko po to, by ukarać męża.

                  W pierwszej kolejności psycholog zajmie się ofiarą. W drugiej jest
                  szansa, ze mężem. Może zgłosić policji wniosek np. o przymusowe
                  zgłoszenie się pana na badanie krwii w kierunku narkotyków czy
                  alkoholu. Moze go poprosić, by zgłosił się do ich psychologa.
                  Z całą pewnością bardziej wiarygodna jest osoba, która ze wszech
                  miar szuka ratunku dla siebie i swojej rodziny, bo pracownicy
                  takiego centrum widzą, ze mają do czynienia ze zdesperowaną kobietą,
                  a nie przebiegłą raszplą, która chce ośrodek wykorzystać do
                  nieczystej walki.

                  Dla kobiet, któe przeżywają swój dramat w czterech ścianach -
                  centrum może wystąpić na sprawie o znęcanie się nad rodziną w
                  charakterze swiadka.
                  • arioso1 lila 02.04.08, 11:43
                    masz dużą rację w tym co piszesz-tylko ze kobieta MUSI się zgłosić
                    do poradni do jakiegoś osrodka i tam zawiadomic i powiedzić ze ma
                    taką sytuację, oczywiście moze zgłosic na policję do prokuratury -
                    tak jak najbardziej tak-ale jak juz bedzie bezpieczna.Jeżeli on ja
                    zbije oa ona mu powie pobiłeś mnie idz do psychiatry to jej wleje
                    bardziej. do mnie przyjezdzała policja , zgłosiłam przestępstwo ale
                    on tak się mscił że wycofywałam oskarzenia- nie ma sensu nakłanic go
                    do leczenia po dobroci bo on i tak nie rozumie ze robi zle.Ja byłam
                    bita przez 5 lat, odchodziłam do róznych osrodków tzn w sumie do 2 i
                    raz do zakonnic uciekłam ale byłam zbyt słaba zeby kontynuować
                    proces .ja nie uważam że jak facet cie uderzy kilka razy to mam go
                    rzucic nalezy dac szansę- ja 5 lat dawałam a z kazdym ciosem
                    umacniałam się ze on mi i dzieciom robi krzywdę. po 5 latach wyszłam
                    z domu i zaczełam walczyc - złozyłam skargi, złozyłam do sądu o
                    przydzielenie kuratora , potem wniosek o alimenty, o znęcanie nad
                    rodziną, trwało to 3 lata na dzień dzisiejszy on alimentów nie płaci
                    bo nie ma z czego, ma odebrane prawa do dzieci i zakaz zblizania
                    się , dzieci mają sądownie znmienione nazwisko ze względu ich
                    bezpieczeństwa-i nie dlatego ze ja jestem przebieglą raszpla i
                    chciałam go udupić tylko uswiadomiłam sobie jakie to on stwarza
                    zagrożenie dla dzieci- raz je odebrał ze szkoły zamknął się z nimi
                    w domu i próbował się zabic w środku nocy dzieci krzyczały, on
                    lezal nieprzytomny policja nie chciała wyważyć drzwi- zmówiłam kilku
                    lumpków oni na oczach policji wyważyli drzwi i wtedy widok był taki-
                    on lezy na ziemi , dzieci dra się w ciemnym pokoju zamkniete na
                    klucz 3 w nocy-po tej sytuacji został zabrany do zakładu
                    psychiatrycznego-ale dopiero 3 lata od tamtego zajście sąd odebrał
                    mu prawa całkowicie.MOJE ZDANIE Z DOŚWIADCZENIA JEST TAKIE ŻE
                    NAMOWY KOBIETY ABY MĄŻ SIE LECZYŁ NIC NIE DAJĄ A WRĘCZ PRZYNOSZĄ
                    ODWROTNY SKUTEK. KOBIETA MUSI SIĘ ZGŁOSIC DO PORADNI ZEBY KTOŚ
                    SENSOWNIE POMÓGŁ JEJ SIE BRONIĆ
                    • arioso1 Re: lila 02.04.08, 11:46
                      MOŻE NIE doczytałam moze nie zrozumiałam- ale wywnioskowałam z
                      któregoś postu ze namawia sie kobietę aby porozmawiala z mezem i
                      zeby oboje udali sie do poradni- takie zachowanie nic nie daje-
                      mój były tez sie teraz leczy pewnie jest juz wdzięczny komus kto mu
                      dał taki nakaz- ale niestety za pózno jak dla mnie niech sie leczy
                      bardzo dobrze ale dzieci już nie zobaczy ani mnie- zresztą on od kąd
                      zabrałam dzieci nie chciał ich widzieć nie chodził na rozprawy -
                      jedynie złozył wniosek że ja mu porwalam dzieci.
                      kobieta koniecznie musi zwrócic sie o pomoc do jakiegoś centrum
                      koniecznie
                    • lila1974 Re: lila 02.04.08, 11:54
                      Ale gdzie ja napisałam, że kobieta ma OSOBIŚCIE radzić mężowi
                      despocie, aby się udał na leczenie???

                      Jest facet a facet.
                      Jesli mam do czynienia z troglodytą, to nie wnikam co jest powodem
                      jego stanu tylko ratuję siebie i dzieci.


                      Jesli jednak mam do czynienia z facetem, któremu odwala czasami i
                      włąściwie on sam nie wie dlaczego, to JA bym próbowała namówić go na
                      wizytę u psychiatry. Tyle, że nie na zasadzie JESTEŚ WARIATEM I SIĘ
                      LECZ - tylko wykorzystałabym moment, kiedy jest w miarę normalny.

                      Przemoc w rodzinie objawia się różnie. W przypadku autorki wątku
                      mamy do czynienia z damskim bokserem, więc tu sprawa jest oczywista.
                      Czasami jednak żyjemy pod jednym dachem z wampirem emocjonalnym i
                      wówczas uważam, ze można się pokusić o próbę pomocy psychiatrycznej
            • sir.vimes Re: poczytałm inne posty autorki 03.04.08, 18:18
              Lila bardzo dobrze radzi - troche sprytu nie zaszkodzi, na wszelki wypadek.
              Papier , że żona chciała naprawić małżeństwo może się przydać - jeżeli np.
              agresor ma mocne plecy i znajomych na odpowiednich stanowiskach.

              > To jest jej życie, instytucje to tylko urzędy. Mogą pomóc, ale nie można tylko
              > na nich polegać.

              Dokładnie. Dlatego warto zadbać o swój tyłek samemu.
    • bea.bea Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:02
      przy okazji tego postu naszła mnie taka mysl.....

      czy w przypadku gdy maltretowane jest moje dorosle dziecko...patrz córka...mam
      prawo mówic...wiesz co robisz . twoja sprawa....

      czy to ,ze taka jest postawa matki, czyli bierna obserwacja, nie wynika z jej
      wczesniejszego postepowania...czyli, ze tez była bita i godziła sie na to...

      czy matka nie powinna jakos zdecydowanie zareagowac, a nie tylko tak...jestes
      duza twoja sprawa....ale mi ciebie zal..?

      mam koleżanke, która była bita....a reakca jej matki była dla mnie szokująca...
      kobieta zawsze stawała po stronie ziecia.....patologicznie hołubiła
      męzczyzn...niezależnie coby zrobili....

      ciekawa jestem , jaka w takim przypadku powinna byc granica niewtracania sie..
      • lila1974 Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:06
        Bea
        Wcale nie jest łatwo rodzinie maltretowanej osoby udzielić jej
        pomocy. Ty proponujesz, ona odrzuca, bo wciąż się waha jak ma
        postąpić. Uważa, ze da sobie radę.

        Z jednej strony potrzebuje wsparcia, z drugiej odrzuca rozwiązania,
        jakie się jej proponuje.

        Może matka autorki w takiej jest włąśnie sytuacji?
        • bea.bea Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:11
          rozumiam....

          i zgadzam sie z tobą w temacie moze niezbyt "ruchawych" instytucji

          moze to informacja dla autorki postu, ale mojej kolezance pomogły obce
          osoby....kierujac ja do osrodka pomocy maltretowanym kobietom, tam znalazła
          wsparcie psychologa, który wzmocnił jej ego....a potem juz samo poszło....

        • arioso1 Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:15
          przestańcie do diaska zalecać terapie rodzibnną bo to głupie
          jest . Czy wy nie wyobrażacie sobie przemocy w rodzinie? myślicie
          że najpierw mąz mi wleje pobije złamie nos a jutro weżmie i
          pójdzie na terapię? nie znam takiego , a jezeli wam sie zdaje ze są
          to jesteście w cięzkim bledzie- takie zachowanie to jest choroba -
          najcześciej psychiatra diagnozuje jako pogranicze uposledzenia
          umysłowego- chory nie jest swiadomy konsekwencji czynu jedynie w
          ataku białej gorączki leje gdzie popadnie sprowokowany byle
          głupstwem i wcale nie musi to ,być alkoholik czy narkoman może to
          być na pozór wspaniały człowiek ale w ataku nie wie co robi- a jak
          juz zrobi to przeprosi i uwaza że nic złego sie nie stało.Wiec
          przestańcie pisac głupoty o poradniach małżeńskich tylko poto aby
          odfajkowac ze dałyscie dobra radę.
          • bea.bea Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:31
            to przepraszam co proponujesz......młotek i zatłuc gnoja w nocy....
            moja kolezanka tak zrobiła...wziela nóz i powiedziala facetowi, ze jak jeszcze
            raz ja tknie to go w nocy zadxga...i jaki był efekt...
            powiem ci jaki ...drugie oko podbite....

            nie trafila do poradni rodzinnej , tylko do domu dla maltretowanych
            kobiet...dlaczego...

            bo osoba która chciala jej pomoc, nie chciała stac sie ofiara ofiary...czytaj
            nie chciała jej miec 4 razy w tygodniu we wlasnym domu na noc...

            tam dziewczynie dano tyle sily ,ze zabrala manatki i złozyła sprawe o rozwód....

            latwo jet pisac, nie poradnia ....ale wtedy co/ ja sie pytam...?
          • lila1974 Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:41
            arioso
            Siedzisz w mojej głowie? Nie, to jakie mas zprawo do takich
            wniosków - "odfajkować"?

            Tak, facet któy bije nie musi być narkomanetm, alkoholikiem, może
            być własnie zaburzony emocjonalnie - dlatego uważam, że warto
            spróbować go namówić na wizytę u psychiatry.

            Można dążyć do rozwodu, a jednocześnie próbować wyjść na przeciw
            problemom. Pewnie, ze większość takich małżeństw jest już nie do
            odratowania, ale zawsze można spróbować. I nie mówię tu o terapii
            małżeńskiej sensu stricte, ale o próbie namówienia męża na lecznie -
            żony raczej nie posłucha, ale odpowiednie organa mogą działać w tym
            kierunku.
        • madziaaaa Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:15
          wydaje mi się, ze matka autorki nie jest specjalnie silna psychicznie, jeśli
          pozwoliła na to, by teść, tak naprawdę obcy facet, psychicznie napastował ja i
          jej córkę.Nie wyobrażam sobie, żeby moja mam w takiej sytuacji się nie
          przeciwstawiała i po prostu nie zabrałaby mnie z tego chorego domu.
          Nie wiem, jaka jest sytuacja mieszkaniowa autorki, ale jeśli mieszkanie nie jest
          jej, to po prostu bym sie z niego wyniosła.
          Tak jak pisałam wcześniej: nie wierzę w nagłą przemianę damskich bokserów.Zbyt
          wiele czyta się o historiach, kiedy kobieta dawała takiemu bydlakowi (bo dla
          mnie ktoś, kto bije żonę na takie miano zasługuje) drugą szansę.
          • lila1974 Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:45
            Madziu

            Zależy co jest u podstaw zachowania tego faceta. Nie znam postów
            autorki i nie wiem, co jest grane. Za to mam przykład ze swojego
            podwórka - szwagra. I wiem, ze zanim się człowieka totalnie skreśli
            to trzeba dla WŁASNEGO czytego sumienia spróbować poszukć ratunku.
    • syriana Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 10:23
      brutalnie mówiąc, nie uważam, bo kobieta, która na pobicie przez męża reaguje:
      "buuu, mam złamany nosek", była w stanie zrobić cokolwiek ze swoim małżeństwem

      • madziaaaa syriana 02.04.08, 10:30
        myślę, ze uchwyciłaś sedno sprawy...
        • bea.bea Re: syriana 02.04.08, 10:36
          chyba macie racje...smile..

          ale jest jeszcze kwestia tego, ze my..smile..kobiety które nigdy nie spotka przemoc
          w rodzinie...bo mamy taka a nie inną konstrukcje, nigdy nie spojzymy na sytuacje
          oczami autorki postu...i nigdy nie bedziemy potrafiły jej do końca zrozumiec...

          pytanie czy tak naprawde mozna pomóc takiej kobiecie...czy musi znaleźć sie na
          intensywnej terapi, albo zobaczyc własne pobite dziecko by przejżec na oczy....

          pamietam wypowiedx maltretowanej kobiety...mnie rozwodu nikt nie da...bo mój mąz
          jest jednym z bardziej znanych prawników ...
          • lila1974 Re: syriana 02.04.08, 10:48
            Być może TA KONKRETNA sytuacja jest opisana ku uciesze autorki,
            która wcale nie boryka się z mężem, a ze swoją wyobraźnią ba! może
            wcale nie ma męża, może jest facetem ... co nie zmienia faktu, ze
            przemoc w rodzinie ma miejsce i reakcje jak te z góy wątku również -
            odpuść sobie, bo to i tak nic nie da - i to mnie właśnie wnerwia!
            • bea.bea Re: syriana 02.04.08, 10:53
              jesli ten post to nie podpucha...to jest jedno swiatełko, ze dziewczyna zaczyna
              sie otwierac przed innymi ...mówiac o swoim problemie, szkoda tylko, ze tu na
              forum anonimowo...( jak mniemam, choc pewności nie ma)....

              nie jestem psychologiem , i problem znam ot tak...ale wiem ,ze ludzie moga
              pomóc, choc znieczulica i obojetnośc to podstawa...wiec moze trafi na kogos kto
              poda jej reke...moze nawet zaprowadzi ją do tej poradni...bo byc moze sama sie
              wstydzi , albo nie ma odwagi...
              zycze jej by spotkała takich ludzi na swojej drodze...

              ALE MUSI O TYM MóWIC W REALU...!!!
              • lila1974 bea 02.04.08, 11:06
                Problemem jest to, z eludzie zwyczajnie nie wiedzą, gdzie mogą się
                zwrócić po pomoc i jakiej pomocy oczekiwac.

                Pierwszy pomysł to zawsze policja, ale ona bardzo często nie staje
                na wysokości zadania. W przypadku bliskiej mi osoby, dopiero kolejny
                patrol wezwany na interwencje zaproponował założenie niebieskiej
                karty i pociągnął sprawę, a wcześniejsi przyjeżdżali, pokiwali
                głowami, kazali zgłosić zawiadomienie o przestępstwie przy czym
                pouczyli, że jeśli oni się za to przestępstwo wezmą a świadków nie
                będzie, to sprawa i tak zostanie umożona.

                Myślę, że w Polsce potrzebna jest kampania na rzecz uświadamiania
                ofiarom, jakie instytucje mają obowiązek przyjść im z pomocą oraz
                jak te instytucje zmusić do ruszenia przysłowiowej dupy.

                Taki wątek jak ten uważam za potrzebny - może czyta go jakaś ofiara.
                • bea.bea Re: bea 02.04.08, 11:12
                  wiesz mnie zawsze wkurza postawa....eee.to bez sensu.....eee..ci nie
                  pomogą...eee...to sie nie uda....

                  mysle ,ze kazde nawet najgłupsze działanie ma sens...bo moze otworzyc nastepne
                  drzwi, juz bardziej sensowne, ...

                  i tylko bez sensu jest postawa...na smerfa marude, czyli nic nie rob, bo i tak
                  sie nie uda.....

                  i pisanie ja wiem , bo sie tym zajmuje...i wiem ze to bez sensu...
                  to czemu nie napisac, ja wiem...zrob to i to, a jesli nie tu to idx tu...a jesli
                  i tu sie nie uda to wal tam...smile

                  i tym pozytywnym akcentem..tongue_out...kończe moja obecnośc w tej dyskusji..pozdrawiam
                  cieplutko..smile
                • arioso1 Lila 02.04.08, 11:22
                  jak ja swojemu powiedziała ze by poszedł do psychatry , bo mnie
                  pobił to tak mnie pobił ze mogłam mówić- a na dodatek pobił dziecko-
                  tacy ludzie nie uważaja ze robią zle- i nie namawiaj do odsyłania do
                  psychiatry bo to jeszcze bardziej podjudza drania- instytucja? jak
                  najbardziej- ale nie dla niego a dla kobiety- idzie do centrum
                  kryzysowego tam dostaje dach nad głowa wsparcie i motywacje tam jej
                  powiedzą co ma robic zeby faceta ukarac -a nie żeby go prowadzic do
                  lekarza. moj były sam zapieprzał do psychiatry jak mu sąd prawa nad
                  dziecmi odebrał-wtedy poszedł żeby mu lekarz napisał że jest
                  normalny- tylko ze nie był i dostał jeszcze zakaz zblizania sie do
                  dzieci.więc jeżeli droga lilo nie byłas bita maltretowana i nie
                  wiesz jak to jest spać z otwartymi oczyma ze strachu to nie
                  opowiadaj bzdur ze delikwent powinienn sie leczyć- owszem powinien
                  ale tego poprostu nie zrobi
                  • lila1974 Re: Lila 02.04.08, 11:31
                    Oczywiście, ze facet nie posłucha żony.
                    Dlatego już w pierwsy swoim poście napisałam o CENTRUM POMOCY
                    RODZINIE!!!
                    Rodzinie - rozumiesz? Czyli instytucja ta pomaga nie tylko
                    maltretowanej żopnie, ale sprawdza również czy coś można zdziałać w
                    kwestii jej męża - nie tylko go udupić, ale przede wszystkim POMÓC!

                    Nie, ja nie byłam maltretowana ale niestety ktoś bardzo mi bliski
                    jest ofiarą przemocy, dlatego znam temat od podszewki, bo czynnie w
                    tym wszystkim uczestnicze.

                    I wiesz co?
                    Za to, ze poradziłąm szwagrowi, aby poszedł do psychiatry nie tylko
                    nie oberwałam, ale odniosłam pewien mały sukces. Chłopak jest na
                    lekach. Przy całym draństwie jakie jest w stanie zafundowac mojej
                    siostrze widze, że on się kwalifikuje na leczenie.

                    I nie piszę, aby ofiara przemocy leczylą męża na własną rękę, ona
                    musi dbać o własny tylek i bezpieczeństwo dzieci. Jednak nie
                    zaszkodzi jeśli instytucja spróbuje działań w kierunku objęcia pana
                    leczeniem.
    • figrut Re: buuu mam złamany nosek! 02.04.08, 11:56
      Sporo z Was tu na mnie nieźle naskoczyło, a chyba tylko dwie osoby z tego co
      wyczytałam wiedzą, jak się to dalej odbywa. Nie masz świadków, niewiele możesz
      zrobić. Jedyne co masz, to opis lekarski, bo sąsiedzi zwykle "nic nie widzą, nic
      nie słyszą". Jak przyjdzie co do czego, delikwent w sądzie będzie się tłumaczył
      tym, że owszem, sprzeczka była, delikwent się wkurzył, chciał wyjść z domu, z
      zamachem otworzył drzwi i żonie się tymi drzwiami dostało a, że była na niego
      wściekła, odebrała to jako atak na siebie. Przestańcie wierzyć w bajki, że
      policja tutaj wiele pomoże, bo policja owszem, przyjedzie, popatrzy na
      delikwenta który uda, że nie wie o co chodzi, poprosi o dowody osobiste, spisze
      dane i odjedzie. Pierwszy krok jest najtrudniejszy, bo po takim szoku delikwent
      zwykle zaczyna sobie to odbijać na żonie, że śmiała się na taki krok odważyć. Na
      drugi krok żona może się już nie odważyć, bo delikwenta z chaty na amen nikt jej
      nie zabierze i ona będzie musiała z nim żyć, albo zabrać dzieci i uciec do
      rodziców lub domu samotnej matki [tam na 3 do 6 miesięcy]. Pół biedy, jeśli może
      się przenieść do rodziców, gorzej, kiedy pozostaje jej dom samotnej matki na
      określony czas. Jeśli zgłosi sprawę na policję i policja zacznie działać,
      automatycznie sprawa pójdzie do sądu, gdyż paragraf 207 jest ścigany z urzędu.
      Wtedy też do domu przyślą jej kuratora, bo gdzie są dzieci i przemoc w rodzinie,
      tam jest i kurator. Co dalej, a no jeśli dzieci w jakikolwiek sposób na tym
      ucierpiały [same były bite lub przyglądały się awanturom], dzieci mogą zabrać do
      domu dziecka na czas rozwiązania sprawy, umieścić w rodzinie zastępczej, lub
      ograniczyć prawa rodzicielskie ojcu, a nawet i teoretycznie bogu ducha winnej
      matce. Matka w tym wypadku jest uznawana za współwinną, gdyż pozwala na to, aby
      dzieci się w takim domu gdzie jest przemoc wychowywały.
      Co grozi w takim przypadku delikwentowi ? Grozi mu od 3 miesięcy w zawieszeniu,
      do kilku lat [jeśli wcześniej za podobny czyn był karany] w zależności od tego,
      czy znęcanie się nosiły ślady szczególnego okrucieństwa. Jeśli delikwent
      zostanie przebadany przez biegłego psychiatrę i zostanie stwierdzona choroba
      psychiczna, wtedy już żaden sąd nie weźmie na siebie odpowiedzialności i nie
      ukarze chorego człowieka. Jeśli biegły stwierdzi, że delikwent jest bardzo
      niebezpieczny dla otoczenia, wtedy sąd może jedynie umieścić delikwenta w
      placówce zamkniętej na leczeniu. Tyle to by było długiego pisania w bardzo
      zwięzłym skrócie uncertain
      • lila1974 W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:04
        na DOBRĄ radę z Twojej strony.
        Co zatem proponujesz w opisanej w wątku sytuacji?
        • figrut Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:10
          Przykro mi Lila, ale gdybym po rozmowie z adwokatem miała DOBRĄ radę, sama sobie
          bym pomogła. Dobra rada, to zmiana w prawie, ale to już niestety nie ode mnie
          zależy uncertain Do czasu, aż delikwent będzie miał większe prawa niż osoba
          pokrzywdzona, o naprawdę DOBRYCH radach możemy sobie tylko pomarzyć sad
          • lila1974 Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:12
            Czyli jednak skorzystałas z adwokata?
            • figrut Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:14
              Tak i niestety, niewiele mogę zrobić. Daj swój maila, coś Ci wyślę.
              • arioso1 Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:26
                ja miałam ograniczone prawa nad dziecmi przez 6 lat-bo pozwoliłam
                zeby tkwiły w tym wszystkim, dzieci były ze mna kuratorka dwa razy w
                miesiącu, poczym sama kuratorka wystąpiła o uchylenie nadzoru i 27
                grudnia 2007 przywrócono mi pełne prawa rodzicielskie.
                policja prokuratura cholera wie co jeszcze to wszystko zbędne
                instytucje bo nic nie robią-N I C
                kobieta sama musi walczyć prosic chodzić wołac narzekac
                straszyc żebrac o pomoc.
                -1 moja ucieczka - do zakonnic - siostra Cherubina miała ochotę
                umieścic dzieci w domu dziecka , zwiałam po tygodniu-wróciłam do
                niego bo prosił płakał obiecywal- po 2 latach uciekłam do centrum
                interwencji kryzysowej-w krakowie na radzikowskiego czy
                radzikowskiej- posadzonao mnie w pokoju przed kamerą opowiedzialam
                swoje zycie kazali isc na góre do swojego wyznaczonego pokojupo
                trzech dniach facetka z opieki społecznej przyszla abym podpisała
                formularz o umieszczenie mnie w domu samotnej matki nakrakowiaków w
                ktrakowie -jak tam weszłam to zwiałam na drugi dzień-znów do niego
                wróciłam.
                mineło kilka miesięcy odłozyłam troche grosza, namówiłam kolezanke
                która była w podobnej sytuacji wynajełysmy mieszkanie- uciekłam od
                niego ukrywałam sie 3 miesiące on mnie znalażł- były cyrki rózne.
                ALE DOPIERO WTEDY POCZUŁAM ZE SIE GO JUZ NIE BOJĘ, ZE NIE ZASTRASZY
                MNIE I NIE UDERZY- JAK NIE NASZEDŁ NA ULICY KRZYCZAŁAM NA CAŁE
                GARDŁO -NIE BAŁAM SIE -BYŁAM SILNA I WYTRWAŁA NIE DAŁAM SIĘ ZWIEŚC
                KOLEJNYMI OBIETNICAMI, WTEDY POSZŁAM DO SĄDU I DO INNYCH INSTYTUCJI-
                ALE TAK NAPRAWDĘ TO UWAŻAM ZA SWÓJ WŁASNY SUKCES BO TYM RAZEM BYŁAM
                SILNA I GOTOWA ABY PRZRWAC TEN ZWIĄZEK- TO UZALEZNIENIE OD
                TOKSYCZNEGO ZWIĄZKU.
                MOJA RADA? RADA JEST TAKA KOBIETA PRZEDE WSZYSTKIM MUSI
                ODPOWIEDZIEC SOBIE NA PYTANIE-
                -czy chce to zmienic, czy jest wystarczająco silna by walczyc o
                siebie i dzieci-bez tego ani rusz
                • figrut Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:30
                  Właśnie Arioso ja teraz robię tak, jak i Ty. Zaczynam WŁASNY interes i zbieram
                  kasę na konto. Jeszcze dam radę, jeszcze troszeczkę, a będę wolna.
                  • bea.bea Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:33
                    trzymam za was kciuki dziewczyny...
                  • arioso1 Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:35
                    ja brałam dziecko w objecia zanim od niego odeszłam- i płacząc w
                    myslach przysiegałam ze juz niedługo.
                    a WIESZ JAKIE MIALAM WTEDY NAJWIĘKSZE MARZENIE?
                    nie zeby mieć normalny dom zdrowe dzieci być szczęśliwym-nie nie
                    takie-
                    stałam zapłakana w oknie,jego nie było, marzyłam ze teraz ktos puka
                    ja otwieram drzwi a tam stoi policjant i mówi pani maz nie zyje ,
                    zabił sie miał wypadek- TO ZOBACZ DO CZEGO MNIE DRAŃ DOPROWADZIŁ, DO
                    JAKICH MYSLI , ECH SZKODA GADAĆ JACY LUDZIE SĄ
                    A JEGO OJCIEC POWIEDZIAŁ MI ZE KOBIETA I DZIECKO S Ą PO TO ABY JE
                    LAC BO NIBY GDZIE MA CHŁOP ODREAGOWAĆ= CHORE JAJA
                    • figrut Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:48
                      Dzięki Bea-bea smile
                      Arioso, ja mam dokładnie takie same myśli. Ostatnio dostał jakiejś zapaści w
                      środku nocy i chyba stracił przytomność. Nie ratowałam go, nie przyszło mi na
                      myśl, żeby wezwać karetkę. Do tego doszło, że zabił we mnie wszelkie ludzkie
                      odruchy wobec niego. U mnie nie jest źle na co dzień. U mnie są napady agresji
                      jego raz na jakiś czas - co miesiąc, co trzy miesiące. Teściowa ze mną uknuła
                      fortel, żeby wysłać go do psychiatry - tylko na takich warunkach jeszcze z nim
                      jestem. Leczy się on, leczę się i ja z depresji [jestem na Asertinie]. Teraz po
                      silnych lekach zachowuje się trochę jak pijany, choć nie pije więcej, niż dwa
                      piwa na miesiąc. Wątpię, czy kiedykolwiek coś się zmieni, choć podczas ostatniej
                      awantury ręki na mnie nie podniósł. Jestem w kropce, bo sąd go nie ukarze, jeśli
                      biegły stwierdzi jak to określiła psychiatra do której chodzimy "delikatnie
                      mówiąc, to człowiek z poważnymi zaburzeniami emocjonalnymi" sąd mu nic nie zrobi
                      i też nie wyśle na zamknięte leczenie, bo dla ludzi z zewnątrz niebezpieczny nie
                      jest. Też mam kuratora nad rodziną, choć z sądu przyszło na rozprawę o
                      ograniczenie jemu, nie mi praw rodzicielskich. Niczego to jednak nie zmieni,
                      gdyż ja nie mam dokąd odejść, a mieszkanie razem po wyroku, daje tyle samo, co
                      rozwód kiedy nadal się ze sobą mieszka.
                      • lila1974 Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:53
                        Dlatego, ja bym na Twoim miejscu wsparła się instytucją centrum
                        kryzysowego, ich psychologa i prawnika, własnie po to, by zyskać
                        sojusznika na sprawie. A od sądu domagałabym się wywalenia go z
                        domu, bo jest niebezpieczny. Zbierasz papiery z obdukcji?
                        interwencji policji? masz niebieską kartę?

                        Najciężęj zmienic prawo - a to musi być zmienione, by taki drań, nie
                        maił prawa zamieszkiwania pod jednym dachem z rodziną.
                        • arioso1 Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 13:09
                          JA NA DZIEŃ DZISIEJSZY MAM ZAL DO SIEBIE ZE TYLE ZWLEKAŁAM , ZE
                          POZWOLIŁAM NA TO WSZYSTKO-ALE BYŁO I MINELO-TERAZ JUZ WIEM JAK ZYĆ I
                          JAK MOZNA ZYĆ
                    • lila1974 Re: W dalszym ciągu czekam 02.04.08, 12:49
                      Każdy sposób jest dobry, kiedy jest skuteczny.

                      Wiem, że się można zniechęcić do instytucji, bo potrafią wystawić
                      cżłowieka rufą do wiatru, ale z drugiej strony nie można im na to
                      pozwalać. Pukać, drążyć ... wreszcie się dopukasz do kogoś, kto nie
                      jest idiotą.

                      Szczerze - najwięszą przeszkodą kobiety w zmianie swojego
                      beznadziejnego położenia jest ona sama - bo wiecznie brakuje jej
                      odwagi, by podjąć jakieś zdecydowane działania.

                      Osoba, którą mam na myśli, wiele nerwó mi zszarpałą, bo nie widziała
                      dla siebie ratunku, ratunku który byl oczywisty. Teraz, gdy wreszcie
                      zdobyla się na odpowiednie kroki wspomagabe instytucjonalnie, to
                      sama się sobie dziwi, ze tak długo z tym zwlekały.

                      Szczerze? Nie dziwię się, ze sąd odbiera dzieci i umieszcza je w
                      placówce, gdy się okazuje, ze ich matka dostaje regularny wpiernicz
                      i nic z tym nie robi.


                      Policja, opieka, kurtorzy po to są - naszym spolecznym obowiązkiem
                      jest naciskanie na nich, by wreszcie zaczęli działać a nie tylko
                      miauczeć potem w TV, że przecież przychodzili.

                      Znam to "przychodzenie" aż za bardzo.
                      Pewna kuratorka przychodzi do sprzątaczki z mojej firmy raz w roku w
                      grudniu - papiery wypełnić. Siada w kuchni, pierwsz epomieszczenie
                      przy drzwiach wejściowych, popyta babcię o wnuki, nie pogada nawet z
                      matką alkoholiczką ani z chlopakami, a babcia ktora się boi, że
                      dzieci odbiorą kląmie na potęgę.

                      Owszem, instytucje nie są może w Polsce wzorcowe, ale nie można
                      zniechęcać dziewczyny do skorzystania z ich pomocy. Zresztą stare
                      raszple, co to tylko grzały posadki odchodzą w zapomnienie, a ich
                      miejsca zajmuje nowe pokolenie - bardziej zaangażowane.
                      • selavi2 mamaszymona 02.04.08, 15:04
                        Odezwij sie, bo zaczne myslec, ze jestes trollem.
                        • selavi2 Dziewczynki-trzymam kciukun za WAs 02.04.08, 15:06

    • bea.bea Jakaś informacja..... 03.04.08, 11:01
      Moze to nieistotna informacja, a moze wazna..

      dziewczyny, jestem przekonana, ze duzo moga pomóc inne kobiety którym sie udało,
      albo które walcza....

      a do nich nie należę, ale dis przeczytałam w przekroju o ....

      Stowarzyszeniu kobiet ofiar przemocy...Damy Rade
      ich prezesem jest pani Beata Mirska....

      moze taka informacja wam w czyms pomoze....
      • l.e.a Liluś nie da się faceta wywalić 03.04.08, 12:13
        Pomagam takim kobietom jak arioso i figrut, nie da się tak jak
        piszesz wywalić faceta z domu, sąd nie ma takowej mocy.
        Pomagam rodzinie, gdzie mąż terrorysta tłucze żonę, robi straszne
        awantury, jest założona błękitna karta i co ? nic, kilka wyroków w
        zawieszeniu, jest kurator, który NIC nie robi. Dwa lata trwało zanim
        dostał wyrok odsiadkę - teraz czeka na uprawomocnienie wyroku ma iść
        siedzieć. Maltretowana kobieta chce ten czas wykorzystać na rozwód,
        wczesniej nie mogła tego zrobić, drań by ja zabił gdyby dostał pozew
        o rozwód- nie boi się więzienia nic a nic. Mimo wszystko już teraz
        wiemy,ze bedzie prawie niemozliwe aby go wymeldowac z domu. Bo
        gdzie ma mieszkać ? tak tak, prawo niestety stopi po jego stronie,
        na bruk nie mozna go wywalić.
        • arioso1 Re: Liluś nie da się faceta wywalić 03.04.08, 12:26
          dlatego ja zostawióam wszystko- wziełam kaszki pampersy kilka
          ciuchów dla dzieci i uciekłam jak stalam wazniejsze dla mnie było
          godne zycie i bezpieczeństwio niz dobra materialne, zostawiłam
          draniiowi cały mój dobytek pamiatki dokumenty zdjęcia zabawki no
          wsio co zgromadziłam przez 7lat.a jeszcze mi sędzia powiedział -
          czehgo pani oczekuje? ze my go do wiezienia zamkniemy? więzienia sa
          przepełnione- podatnicy nie beda go utrzymywać, zresztą wiedziala
          pani za kogo wychodzi, jak było zle po co pani dała sobie zrobic
          drugie dziecko?
          sądy w sprawach karnych sa do niczego- ale nie powiem sprawa o
          pozbawienie praw o zmiane nazwiska poszła gładko
          • lila1974 Re: Liluś nie da się faceta wywalić 03.04.08, 18:10
            i dlatego kobieta MUSI reagowac już od pierwszego trzaśnięcia w pysk.
            Jak sąd ma uwierzyć, że z faceta taki gnój skoro żona wycofuje
            skargi, ba! często wcale nie złasza, ze ona czy dzieci są
            maltretowani.

            Co do odejścia.
            Z chilą, gdybym miała smutną świadomość, ze się takiego gnoja szybko
            z mieszkania nie pozbędę poszłabym na bruk. Chociaż myślę, że
            walczyłabym z nim ze względu na dzieci. Teraz nie wiem dobrze, jak
            wygląda przymusowa zsyłka do wariatkowa, ale myślę, że dużo bym w
            tej materii zrobiła, by udowodnić, że gnój jest niebezpieczny przede
            wszystkim dla dzieci i pozostawienie go bez smyczy i kagańca to
            wyrok wydany własnie na dzieci.
            • sir.vimes Re: Liluś nie da się faceta wywalić 03.04.08, 18:21
              > i dlatego kobieta MUSI reagowac już od pierwszego trzaśnięcia w pysk.
              > Jak sąd ma uwierzyć, że z faceta taki gnój skoro żona wycofuje
              > skargi, ba! często wcale nie złasza, ze ona czy dzieci są
              > maltretowani.

              Sąd powinien znać mechanizmy wpływu przemocy domowej na psychikę ofiary - ale to
              utopijny postulat, niestety.
              • lila1974 Re: Liluś nie da się faceta wywalić 03.04.08, 18:23
                No więc własnie - sąd POWINIEN wiedzieć, ale sąd ma niestety
                przepaskę na oku i dostrzega jedynie fakty CZARNE na BIAŁYM uncertain
        • lila1974 lea 03.04.08, 18:06
          Toż własnie pisałam o potrzebie robienia władzom dziury w brzuchu w
          kwestii wypieprzania terrorystów na bruk.
          WIEM, że na razie instrumenty prawne kuleją, a jeszcze bardziej
          kuleją ci, którzy tymi narzędziami operują.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka