mamaszymona2
02.04.08, 00:18
podczas sprzeczki ni stad ni z owad dostalam od mojego meza z pięsci
w nos lekko oszolomiona chcialam zadzwonic na policje ale zabral mi
telefon wybieglam do sasiadki a obok przebiegamoj maz myslalam ze
chce mi poprawic a on poprostu uciekł zostawil dzieci i poprostu
uciekł zadzwonilam do tesciow mowia ze troche zajmie im przyjazd
wiec zadzonilam po mame przyjechala przyszykowalam sie do szpital i
wezwalm policje w miedzyczasie dojechali tesciowie weszli bez slowa
jakby nic sie nie stalo w miedzyczasie przyjechala policja tesciu
dostal szalu ze zadzwonilam po nich zeby byli swiadkami i wogole
jakies farmazony ze moglam sie ich zapytac co robic a nie dzwonic na
policje po co taki cyrk robie i wogole na moja mame zaczeli
najezdzac ze ise wtraca!! i wogole ze za czeto przyjezdza dodam ze
jet tylko jak meza nie ma w domu nigdy sie nie wtraca w nasze sprawy
owszem ja jej wszystko mowie ale ona mowi ze ja wiem najlepiej co
robic
no i siepoklocili wszyscy glownie to tesciu najezdzal na mame
zebralam dzieci zawiozlam do domu mamy a sama pojechalm do szpitala
mam zlamany nos mialam isc na policje zlozyc skarge ale nie poszlam
sieze i mysle co robic...