Dodaj do ulubionych

niegodziwe pensje

02.04.08, 20:23
Przykro mi, że mimo iż zarabiamy oboje z mężem, to nasze pensje plus dwójka
dzieci z ledwością wystarczają na opłaty i jedzenie. Nie ma mowy o
przyjemnościach typu kino, płyty cd czy zakup książek. Oczywisty dla mnie jest
wybór między kupnem soków dla dzieci a np. płytą, więc kupuję soki i ślinię
się na widok nowości w księgarniach. Oszczędzam na czym mogę, kupuję najtańsze
pieluchy w Biedronce, nigdzie z mężem nie wychodzimy, więc nie wydajemy kasy
na koncerty czy imprezy, ubieram całą rodzinę w lumpeksie, a i tak nie
jesteśmy w stanie nic zaoszczędzić i nie zawsze starcza do pierwszego. Jedyny
luksus to kurs tańca , na który chodzi starszy syn, co też sporo kosztuje, ale
z tego nie zrezygnuję.
Nie chcę wyjeżdżać do Anglii za pracą, mam tu pracę, którą lubię, nie po to
kończyłam 2 kierunki studiów, żeby tam całe życie sprzątać czy zmywać w pubie,
ale jak żyć w kraju, w którym pensje w budżetówce są po prostu żałosne, to
upokarzające! Cóż, powinnam się chyba cieszyć, że mam dodatek za wysługę lat,
bom już nie taka młodasmile
Obserwuj wątek
    • marty_chce_do_dzungli Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:31
      Zaraz Ci kobieto napiszą, że one to zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych na
      miesiąc i albo jesteś
      niepracowita
      niegospodarna
      i w ogóle patologią smile)
      Ano, niestety tak czasami bywa, że ilość $ jest nieadekwatna do wiedzy,
      możliwości i poziomu wydatków. a sytuacji nie da się zmienić w ciągu dnia,
      miesiąca czy nawet roku.

      <przytulam>
      • zonka77 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:20
        nie po kilkanaście ale godnie smile

        nie niepracowita czy niegospodarna ale może niezaradna i nieumiejąca niczego
        zmienić. Z postu wynika że autorka ma dobre wykształcenie oraz doświadczenie.
        Chyba pora poszukać nowej pracy - najpierw jedno z małżonków a za jakiś czas drugie.
        • gku25 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 22:57
          Zonka, to też zależy gdzie się mieszka. Ja akurat mieszkam w takim miejscu,
          gdzie człowiek zarabiający 1000 pln może czuć się jak bogacz. W dodatku trzeba
          się liczyć z dojazdem do pracy, co również generuje dodatkowe, często niemałe
          koszta. I nie da rady nic zmienić, choćby się miało pięć fakultetów. To przykre,
          ale prawdziwe.
          • zonka77 przeprowadzka! 03.04.08, 10:07
            Pochodzę z małego miasta. Mieszkaliśmy tu z mężem przez parę miesięcy. Ja
            zarabiałam 900 zł a on prawie nic. Wyprowadziliśmy się do Krakowa i na dzień
            dobry oboje dostaliśmy pracę około 2 tys na rękę a to było 5 lat temu i od tego
            czasu oboje doszliśmy do wyższych zarobków (sporo wyższych)
            Pracy szukaliśmy razem, trzy tygodnie dojeżdżaliśmy 100kim a potem wynajeliśmy
            mieszkanie.
            Całkiem możliwe że teraz rzuci nas do Wawy bo chcemy się jeszcze rozwinąć (nie
            wiem co będzie ale pojawiły się i takie plany)
            Z własnego doświadczenia wiem że warto szukać zmian na lepsze. Nawet jeśli to
            się wiąże z przeprowadzką. To nie koniec świata przenieść się, zmienić pracę.
            Nie wyobrażam sobie siedzenia w miejscu gdzie nie da się mieć lepszej pracy
            chyba ze nie miałabym żadnych umiejętności i wykształcenia i większym mieście
            czakałaby mnie tylko praca w biedronce za niewiele większą kasę (albo wcale nie
            większą)
            Ale tutaj już mówimy o wyborze dróg życiowych - jak sobie zaplanujesz zycie,
            wykształcenie, zdobywanie umiejętności - tak potem będziesz żyć...
            Osoba wykształcona i doświadczona może po prostu szukać pracy w innym mieście!
            Ja zdobyłam doświadczenie w małym miasteczku za marne grosze ale to
            zprocentowało potem lepszą pracą w większym mieście.
            Uważam że bardzo często wszystko jest kwestią zaradności i odwagi w
            podejmowaniu decyzji.
            • zonka77 Re: przeprowadzka! 03.04.08, 10:10
              Wcześniej zanim zamieszkaliśmy w moim rodzinnym mieście na chwilę mieszkaliśmy
              też w Krakowie ale mąż tracił pracę za pracą i z bardzo wysokich zarobków w
              ciągu 1,5 roku zjechał do zera.

              Przeprowadzaliśmy się wiele razy, w tym pomiędzy miastami i niewykluczone że
              niedługo zaliczymy następne miasto - i ok, byleby razem i zdrowi smile

              Nie lubię siedzieć i narzekać. Trwać w czymś co mi nie pasuje. Lubię działać i
              zmieniać na lepsze.
              • gku25 Zonka 03.04.08, 13:19
                My właśnie przeprowadziliśmy się tu, paradoksalnie, żeby mój niemąż miał dobrą
                pracę i żeby dalej mógł robić karierę. Jest funkcjonariuszem służb mundurowych,
                dobrze zarabiającym. Ale należy do naprawdę marginalnej grupy w dzisiejszym
                społeczeństwie, zwłaszcza w tym regionie, bo tu się naprawdę kiepsko zarabia.
                Dlatego nie przyrównuję się do autorki wątku, bo na brak kasy (nawet siedząc w
                domu z maluchem) nie narzekam i mogę sobie pozwolić przyszłościowo na zarabianie
                "na waciki". Ale to tylko dlatego, że mam solidne oparcie. Przeprowadzka też nie
                jest gwarancją wysokich zarobków, natomiast może stać się gwoździem do
                trumny-tracisz znajomych, kontakt z rodziną i wiele rzeczy, które są bliskie
                sercu. Czy warto dla większych pieniędzy? To już każdy sam powinien sobie
                odpowiedzieć. Nie mam żadnej dobrej rady dla autorki. Życzę tej forumce jednak,
                żeby ułożyło się jej jak najlepiej i żeby udało się znaleźć jakieś dobre
                rozwiązanie dla całej rodziny. Pozdrawiam
                • zonka77 Re: Zonka 03.04.08, 14:00
                  no cóż - ja nie uważam że się traci kontakt. Z moim tatą, bratem i jego
                  rodzinąoraz siostrą widujemy się niemal co tydzień (albo my tam jedziemy, albo
                  któreśdo nas przyjeżdża. Dziecko od małego jeździło na wakacje lub po prostu -
                  pobyćparę dni. Jak chcę to jadę - wsiadam w auto czy pociąg i jadę.
                  Jeśli pojedziemy do Wawy - też będziemy do siebie jeżdzić. Pociągiem to ze 3h
                  będzie smile Damy radę.

                  Nie rzucamy sięna cokolwiek byleby kasa była - wręcz przeciwnie.
                  Już nie raz wybraliśmy mniejsze pieniądze ale w naszym mieście. Ale teraz jeśl
                  isię przeprowadzimy to właśnie dla tego że oboje możemy mieć jeszcze fajniejszą
                  pracę. Nie chodzi o pieniądze. Pisząc o zmianach nie mam na myśli tylko finansów!

                  Ale cokolwiek by nie powiedzieć nie wyobrażam sobie życia za głodową kasę tylko
                  dla tego że to lubię. Od pewnego momentu można decydować kasa czy nie zmienianie
                  niczego. Do pewnego momentu wybór jest pomiędzy godnym życiem a szarpaniną,
                  nerwami i rozgoryczeniem. Wiem coś o ty - na prawdę. Pracowałam w firmie gdzie
                  lubiłam bardzo to co robiłam ale bardzo mało mi płacili. Narzekałam i
                  narzekałam. Aż mi ktoś powiedział - to po co tam do cholery siedzisz??

                  I wiesz co - teraz robię jeszcze fajniejsze rzeczy ale zarabiam zupełnie inne
                  pieniądze.

                  I jeszcze jedna ważna kwestia. Niestety ale trzeba się zastanowić na początku co
                  się chce robić. Czy to da w przyszłości jakiekolwiek pieniądze. Jeśli w
                  małżeństwie dwie osoby pracują to jest jeszcze dodatkowy plus - jedna może
                  pracować np jako nauczyciel, mniej zarabiać ale być bardziej dyspozycyjną i mieć
                  spokojniejszą pracę a drugie może zająć się pracą mającą przynieść dochód. Tak
                  np zrobili mój brat z żoną. Ona ma więcej czasu ale niższą pensję. Ona ma własną
                  firmę gdzie ma naprawdę dużo pracy ale zarabia na życie godnie.

                  Wydaje mi się że trzeba mieć zdrowy rozsądek i patrzeć REALNIE na życie. A reali
                  są jakie są i czyjeś narzekanie tego nie zmieni - może się pozmieniają ale w
                  długiej perspektywie.
                  Póki co trzeba znaleźć kompromis pomiędzy tym co się lubi a tym co daje zarobki smile
                  Ale to wszystko jest moim podejściem i moim zdaniem więc tylko piszę co myślę -
                  a jak kto chce żyć to jego sprawa smile
                  • e_r_i_n Re: Zonka 07.04.08, 10:09
                    Piszesz, Zonka, dokładnie to, co ja mysle.
                    Narzekaniem i czekaniem 'az sie w tym kraju zmieni' nic sie nie
                    osiagnie. Osiagnie sie tylko działaniem - szukaniem lepszej pracy,
                    szukaniem dodatkowej pracy, jak trzeba - przeprowadzka.
                    Polacy jeszcze sie nie nauczyli, ze jedna praca przez cale zycie to
                    cos nierealnego albo realnego, ale wiazacego sie zazwyczaj z brakiem
                    rozwoju (i zawodowego, i finansowego).
                    • michal_powolny12 Re: Zonka 07.04.08, 15:35
                      Ok. Tak trzeba być aktywnym, awansować. Być otwartym na zmiany. Tyle
                      że są zawody które wykluczają dodatkową pracę (sąd, prukuratura,
                      ABW, większość urzędów) a w niektórych przypadkach dodatkowe fuchy
                      to zawodowa śmierć. Człowiek ma kasę nie ma szans na rozwój. Stoi w
                      miejscu a potem wypad. Tak się dzieje z naukowcami przed
                      habilitacją. N-godzin wykładów na tak zwanym mieście i brak czasu na
                      pracę naukową. Jej brak-za jakiś czas uczelnie mówią do widzenia.
                      Całkiem fajna perspektywa. Naprawdę miła.
                      To co możemy zrobić to naciskać na rządzących-bombardować ich e-
                      mailami, listami czy wizytami. Bez nacisków nic w Polsce się nie
                      zmieni. Bez pięści nic z "politykami" różnej maści i szczebla się
                      nie załatwi. Patrz:bibliotekarze zatrudnieniu przez Uniwersytet
                      Wrocławski. Chcieli grzecznie gadać to ich rektor brzydko mówiąc
                      olewał. Zastrajkowali w trakcie wyborów władz uczelni-od razu rektor
                      i kwestor nabrali ochoty na rozmowy.
    • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:43
      > Nie chcę wyjeżdżać do Anglii za pracą, mam tu pracę, którą lubię,
      nie po to
      > kończyłam 2 kierunki studiów, żeby tam całe życie sprzątać czy
      zmywać w pubie,
      > ale jak żyć w kraju, w którym pensje w budżetówce są po prostu
      żałosne, to
      > upokarzające!

      zmien prace
    • asia.asz Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:46
      jak nie starcza z pensji w budzetowce to moze jedno z was powinno
      sie "poswiecic" i przejsc tam gdzie daja wiecej pieniedzy nawet
      jesli bedzie sie wiecej pracowalo a prace lubilo mniej (sektor
      prywantny)...

      my z m. przynajmniej tak rozumujemy ze jedno z nas bedzie wiecej
      zarabialo i wiecej pracowalo w przyszlosci a drugie mniej w pracy
      (co w wiekszosci wypadkow = mniej pieniedzy) a wiecej w domu+dzieci.
      jeszcze nie wymyslilismy tylko ktore co bedzie robilowink poki co ten
      sam poziom i pracy i pieniedzy
      • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:50
        > jak nie starcza z pensji w budzetowce to moze jedno z was powinno
        > sie "poswiecic" i przejsc tam gdzie daja wiecej pieniedzy

        albo ruszyc glowa, bo skonczone dwa kierunki studiow to co najwyzej
        wedka
        • asia.asz Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:52
          zalezy jakie studia i jak byl rodzaj pracy w budzetowce...
          • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:56
            > zalezy jakie studia i jak byl rodzaj pracy w budzetowce.

            ostanio byl artykul o bardzo "intratnym" kierunku studiow, jakim
            jest historia
    • gloria2 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:50
      Hej,
      pomyśl o zmianie pracy. Teraz jest naprawdę dobry okres dla
      pracowników na rynku pracy. Nie zawsze praca w prywatnych firmach to
      tyranie po 15 godzin. Nie bój się zmian - to bardzo rozwija a przy
      okazji naprawdę można zdobyć cenne doświadczenie i więcej zarobić.
      • kropkacom Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:58
        > Teraz jest naprawdę dobry okres dla
        > pracowników na rynku pracy.

        To widzę dużo zmieniło sie w Polsce skoro tak łatwo o lepszą pracę. My dwa lata
        temu wyjechaliśmy bo mimo doświadczenia i studiów "bój" o lepiej płatna pracę
        się nie powiódł.

        PS. Za granicą też można pracować zgodnie z wykształceniem a nie tylko na zmywaku.
        • asia_i_p Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 22:45
          Rzeczywiście dużo się zmieniło. Dwa lata temu mąż walczył o
          stanowisko programisty w prywatnej firmie komputerowej. Teraz, kiedy
          firma się rozrosła i szukali następnego, musieli się nieźle
          naszukać. Bezrobocie bardzo zmalało, zwłaszcza wśród absolwentów
          uczelni wyższych.
    • dag_dag Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 20:59
      > Nie chcę wyjeżdżać do Anglii za pracą, mam tu pracę, którą lubię, nie po to
      kończyłam 2 kierunki studiów, żeby tam całe życie sprzątać czy zmywać w pubie

      Dwa kierunki studiow nauczyly Cie myslec stereotypowo? Moze wystarczylo skonczyc
      jeden a sensowny?
      • jamamma Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 15:31
        A skąd Ci przyszło do głowy, że autorka wątku skończyła "niesensowne" kierunki i
        jakie to są , a raczej były "sensowne" kierunki? Poza tym mowa jest o
        teraźniejszości i przyszłości , a nie otym co kto zrobił naście lub dwadzieścia
        lat temu i jakie sa tego konsekwencje. Jesteś w stanie przewidzieć czy kierunki
        "sensowne" (?) , które kończą teraz studenci zagwarantują im pracę za 20 lat?...
    • 18_lipcowa1 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:00

      > Przykro mi, że mimo iż zarabiamy oboje z mężem, to nasze pensje
      plus dwójka
      > dzieci z ledwością wystarczają na opłaty i jedzenie. Nie ma mowy o
      > przyjemnościach typu kino, płyty cd czy zakup książek. Oczywisty
      dla mnie jest
      > wybór między kupnem soków dla dzieci a np. płytą, więc kupuję soki
      i ślinię
      > się na widok nowości w księgarniach. Oszczędzam na czym mogę,
      kupuję najtańsze
      > pieluchy w Biedronce, nigdzie z mężem nie wychodzimy, więc nie
      wydajemy kasy
      > na koncerty czy imprezy, ubieram całą rodzinę w lumpeksie, a i tak
      nie
      > jesteśmy w stanie nic zaoszczędzić i nie zawsze starcza do
      pierwszego. Jedyny
      > luksus to kurs tańca , na który chodzi starszy syn, co też sporo
      kosztuje, ale
      > z tego nie zrezygnuję.

      Pozostaje sie zmobilizowac i albo zmienic prace, albo sie
      doksztalcic, podwyzszyc kwalifikacje albo szukac mozliwosci
      dorobienia.
      Zakupy mozna spokojnie rozdzielic na tansze i drozsze. Ja zawsze
      kupuje najtanszy papier toaletowy - nawet jesli mnie stac. Po co ? I
      tak do du.... Wiec tymi pieluchami to sie nie przejmuj.


      > Nie chcę wyjeżdżać do Anglii za pracą, mam tu pracę, którą lubię,
      nie po to
      > kończyłam 2 kierunki studiów, żeby tam całe życie sprzątać czy
      zmywać w pubie,


      Ja tez skonczylam studia i wiele moich znajomych. Na zmywaku nie
      pracowowalam, sprzatanie i mycie kibli to 3 dni mojej pracy w Anglii.
      Potem znajdowalam coraz to lepsze prace. Pracuje od do, w normalnej
      pracy i godnie zarabiam.
      Nie wierzysz w siebie? Nie znasz jezyka? Uwazasz ze Polacy w UK
      zmywaja gary. Blad.


      > ale jak żyć w kraju, w którym pensje w budżetówce są po prostu
      żałosne, to
      > upokarzające! Cóż, powinnam się chyba cieszyć, że mam dodatek za
      wysługę lat,
      > bom już nie taka młodasmile


      Nie narzekac,dzialac i zmienic cos. Inaczej samo nie spadnie z nieba.
    • kotbehemot6 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:03
      Dwa pytanie
      1. czy ccesz dalej pracowac w zawodzie, który lubisz a w którym źle płaćą?
      2. Czy chcesz dobrze zarabiac niezależnie od wykonywanej pracy...oczywiście bez
      pzresady?smile
      ad. 1 zaciśnij zęby...moze mąż bedzie miał ochote na zmiane swojej pracy a jak
      nie to trudno-dokonałas wyboru miedzy miec a byćsmile...swoja droga fakt,żeby
      luzdie po studoach zarabiali kiepskio, to skandal.
      ad.2 Zmien pracę, załóz biznes....
      • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:08
        swoja droga fakt,żeby
        > luzdie po studoach zarabiali kiepskio, to skandal

        dlaczego?
        • kotbehemot6 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:13
          Z tego tytułu,ze wiedza więcej i mają większe kwalifikacje niż tacy co studiów
          nie skończyli i w związku z tym wykonuja zawody, do którch powyższe kwalifikacje
          sa konieczne...
          • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:17
            > Z tego tytułu,ze wiedza więcej i mają większe kwalifikacje

            ale co z tego? Jeszcze za tym musi cos isc- czyli musi sie znalezc
            ktos, dla kogo ta wiedza, badz kwalifikacje sa towarem, za ktory
            chcialby zaplacic.
            • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:18
              Jeszcze za tym musi cos isc- czyli musi sie znalezc
              > ktos, dla kogo ta wiedza, badz kwalifikacje sa towarem, za ktory
              > chcialby zaplacic.

              przydatnym dla tego kogos towarem
              • kotbehemot6 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:22
                To sa odrebne kwestie ...mówię o sytacji kiedy grupa zawdowa konieczna dla w
                miare sprawnego funkcjonowania społeczeństwa np. lekarz czy nauczyciel,zarabia
                mniej niz osoba niewykwalifikowana....wybacz ale nie...masz racje wiedza i
                kwalifikacje to towar tylko ostanio bardzo kiepsko opłacany, natomisat siła cepa
                i kilofa jest zdecydowanie badziej lepiej opłacana....
                • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:24
                  mówię o sytacji kiedy grupa zawdowa konieczna dla w
                  > miare sprawnego funkcjonowania społeczeństwa np. lekarz czy
                  nauczyciel,zarabia
                  > mniej niz osoba niewykwalifikowana

                  no coz- wolny rynek
                  • kotbehemot6 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:34

                    > no coz- wolny rynek

                    Chyba w tej sytuacji nie do końca..taki z lekka wypaczony
          • 18_lipcowa1 ooooooo chwila chwila 02.04.08, 22:09
            kotbehemot6 napisała:

            > Z tego tytułu,ze wiedza więcej i mają większe kwalifikacje niż
            tacy co studiów
            > nie skończyli i w związku z tym wykonuja zawody, do którch
            powyższe kwalifikacj
            > e
            > sa konieczne...



            o przepraszam, uwazam ze swietnej fryzjerce czy swietnemu
            mechanikowi tak samo nalezy sie dobra kasa mimo iz sa po szkolach
            zawodowym jak tym po uczelniach wyzszych
            i najczesciej tak ostatnio jest - z dobrego fachu w reku mozna
            zrobic dobra kase, na dodatek jak sie ma wybitny talent i pasje, to
            niestety ale pensja historyka to pikus przy ich pensjach
            i dobrze
            za same skonczenie studiow nie powinno sie placic lepszej kasy
        • zonka77 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:18
          pozostaje mi się zgodzić z przedmówczyniami smile
          Wydaje mi się że jeśli ktoś jest zaradny to bez 2 kierunków będzie zarabiał
          przyzwoicie - nie od razu zaznaczam bo początki zawsze są marne ale po jakimś
          czasie kiedy zdobędzie się doświadczenie można się postarać o lepszą pracę! Są
          też tacy którzy nie potrafią nic zmienić - jak już załapią pracę nawet za marne
          grosze - to koniec, będą się jej trzymać bez końca i narzekać.

          I zgadzam się że teraz jest dobry rynek pracy i o wiele łatwiej o zmianę niż
          jeszcze ze dwa trzy lata temu.
          • kulawa.stonka Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:32
            Mam w rodzinie sędziego. Orzeka w wydziale karnym
            ( przestępcy,złodzieje, gwałciciele, gwałciciele dzieci itp.)

            5 lat studiów
            chyba 2 albo 3 lata aplikacji
            ok.2 lata asesury

            sądzi 3 razy w tygodniu cały dzień, oraz ma dyżury w weekendy za
            które nie dostaje dodatkowych pieniędzy.

            ciągłe czytanie akt, nocne pisanie uzasadnień, wysłuchiwanie obelg,
            gróźb pod swoim adresem od oskarżonych. Jego nazwisko i imię jest
            ogólnie dostępne na wokandzie wiszącej na drzwiach sali rozpraw (
            każdy może przeczytać i znaleźć adres np.w książce tel.).

            Zarobki : ok 4.000 zł netto




            I teraz dajmy na to, taki murarz.

            3 lata zawodówki wystarczają, żeby pracować na budowie i zarabiać
            porównywalne pieniądze.



            Zaraz pewnie ktoś się odezwie, że niech niezadowolony pan sędzia
            zatrudni się na budowie, ale przecież ktoś musi być sędzią i
            wymierzać sprawiedliwość. Zresztą to były wymarzone studia i zawód.
            • rita75 Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 21:37
              > Zaraz pewnie ktoś się odezwie, że niech niezadowolony pan sędzia
              > zatrudni się na budowie, ale przecież ktoś musi być sędzią i
              > wymierzać sprawiedliwość. Zresztą to były wymarzone studia i zawód.
              >
              >

              Jezeli murarzowi ktos chce tyle placic? To chyba nie w tym problem,
              a raczej w tym, ze polska to biedny kraj i znajduje to
              odzwierciedlenie w pensjach budzetowki.
            • qunegunda Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 12:18
              Mógł zrobić aplikację adwokacką i zarabiałby znacznie więcej.

              Gdyby zabrakło sędziów zaczęto by ich zachęcać wyższymi
              wynagrodzeniami. Ludzie siedzą w tych swoich "wymarzonych pracach" i
              jęczą, że wszyscy są winni ich biedzie, tyko nie oni sami, zamiast
              wiziąć odpowiedzialność za swój los. Jest jak jest i czasem trzeba
              wybierać między "wymarzoną pracą" a pieniędzmi - taki los.

              Nawiasem mówiąc 4k to wcale nie jest tak mało.
              • kulawa.stonka Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 16:32
                a ilu tych adwokatów miałoby być w jednym mieście?

                4 tysiące to nie tak dużo. Po to właśnie studiował, zdawał ciężkie
                egzaminy itp. żeby teraz nie martwić się, że bank robi problem z
                kredytem naprzykład.

                • rita75 Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 16:53
                  Po to właśnie studiował, zdawał ciężkie
                  > egzaminy itp. żeby teraz nie martwić się, że bank robi problem z
                  > kredytem naprzykład.

                  ale z choinki to sie na pewno urwal
                  • kulawa.stonka Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 17:53
                    to znaczy?
                    • rita75 Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 18:16

                      > to znaczy?

                      czyzby zyl w izolacji?
                      czego oczekiwal, zdajac te trudne egzaminy?- pensje w wymiarze
                      sprawiedliwosci, w edukacji i sluzbie zdrowia nie sa tajemnica.
                      • kulawa.stonka Re: niegodziwe pensje 04.04.08, 06:38
                        chyba ty się z choinki urwałaś.

                        On na teraz dobiega 40-tki na karku, a te egzaminy zdawał jakiś czas
                        temu. Wróżką nie był i nie mógł przewidzieć, że mogłoby tak być.
                        Polska jeszcze wtedy nie śniła o wejściu do UE i o najeździe
                        polskich robotników na UK naprzykład.
                        • rita75 Re: niegodziwe pensje 04.04.08, 09:48
                          >Wróżką nie był i nie mógł przewidzieć, że mogłoby tak być.


                          Wybierajac sie na studia i obierajac taki, a nie inny zawod- nie
                          wiedzial, ile zarabia sedzia?
                          • rita75 czy pensja sedziego, liczac od powojnia... 04.04.08, 09:54
                            kiedykolwiek byly to kokosy? Czy moze pan liczyl na aplikacje
                            notariuszowska albo adwokacka i sie przeliczyl?
                            • michal_powolny12 Re: czy pensja sedziego, liczac od powojnia... 04.04.08, 14:06
                              Wróćmy na chwilę do historii. Był jeden rząd który naprawdę dbał o
                              budżetówkę. Była to ekipa Tadeusza Mazowiecekiego (89-90). System
                              się walił o on potrafił wyszukać kasę dla
                              nauczycieli,sędziów,policjantów. I dał jeszcze nadzieję na podwyżki
                              jak POlskas wyjdzie z kryzysu. POzostali potrafili tylko żartować.
                              A co do płac sędziów,nauczycieli, urzedników.Niektórm z zawodów
                              zabraniamy dodatkowego zarobku (sędziowie-niemal totalnie zaś
                              urzędnicy w poważnym stopniu) i jednocześnie mówimy: płacimy wam
                              marnie ale bądźcie dyspozycyjni bo jak nie to Fakt was obsamaruje.
                              Jednicześnie tyle się gada o korupcji. Instytucje których nie da się
                              sprywatyzować-edukacja elementarna, sądy, prokuratura, urzędy,
                              policja -z ich pracownikami my-społeczeństwo winiśmy zawrzeć
                              kontrakt-płaca na poziomie A i prawo do doatkowych fuch albo płaca
                              na poziomie B i zakaz fuch. Inaczej się nie da. W ochronie zdrowia
                              rządzący sami zmusili lekarzy do dodatkowych nie zawsze legalnych
                              zarobków. Jeżeli nie chcemy takiej patologii to zdecydujmy się na
                              coś. W końcu dobrze opłacane służby publiczne to faktycznie znacznie
                              tańsze państwo-szybko wydany wyrok, dobrze nauczone dziecko,
                              bezpieczne miasto.
                              • rita75 Re: czy pensja sedziego, liczac od powojnia... 04.04.08, 16:41
                                Instytucje których nie da się
                                > sprywatyzować-edukacja elementarna, sądy, prokuratura, urzędy,
                                > policja -z ich pracownikami my-społeczeństwo winiśmy zawrzeć
                                > kontrakt-płaca na poziomie A i prawo do doatkowych fuch albo płaca
                                > na poziomie B i zakaz fuch.

                                Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Dodam, ze podstawowym kryterium
                                odnosnie wysokosci poborw- powinna byc funkcja, ktora sie pelni w
                                spolecznstwie.
                            • kulawa.stonka Re: czy pensja sedziego, liczac od powojnia... 05.04.08, 13:06
                              rita, czytaj ze zrozumieniem, albo daj sobie spokój...

                              napisałam wyżej że " TO BYŁY WYMARZONE STUDIA I ZAWÓD" - zawód
                              sędziego.
                          • kulawa.stonka Re: niegodziwe pensje 05.04.08, 13:04
                            Napisałam kobieto, że dobiega 40-tki. Odejmij 20 lat i będziesz
                            miała odpowiedź. 20 lat temu były inne czasy, prawnikom powodziło
                            się nieźle.
                            • rita75 Re: niegodziwe pensje 05.04.08, 22:21
                              20 lat temu były inne czasy, prawnikom powodziło
                              > się nieźle.

                              to znaczy?
      • crises Re: niegodziwe pensje 02.04.08, 22:53
        > luzdie po studoach zarabiali kiepskio, to skandal.

        Jak walą literówki w co drugim słowie i nie mogą się zdecydować, czy używać
        polskich znaków czy nie, to rzeczywiście nie zasługują na to, żeby im sensownie
        płacić.
    • 18_lipcowa1 no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam takich 02.04.08, 22:17
      moj maz skonczyl zawodowa szkole fryzjerska - nie pracuje w
      zawodzie, ale od czasu do czasu polozy farbe albo zrobi trwala...
      kasa jest
      poza tym pracuje na codzien w swojej pracy - praca pol fizyczna pol
      biurowa, bo sprawdza zamowienia wychodzace z firmy i zapisuje to w
      komputrze - w firmie zrobil uprawnienia na wszelkie mozliwe
      forklifty - kasa jest + spore mozliwosci na kazda inna prace na
      forkliftach gdzie np. w UK za to dobrze placa
      zrobil prawo jazdy na ciezarowe - w weekendy albo po godzinach
      jezdzi, plus propozycje pracy na stale za dobre pieniadze

      Skonczyl zawodowke.
      Nie robil studiow, tym bardziej panie boze dwoch kierunkow perfekt
      mowi po angielsku bez kursow i jakos nie boje sie ze chlop mi bedzie
      w domu siedzial bezrobotny. I uwazam ze jak najbardziej kasa dobra
      mu sie nalezy i takiej ma pelne prawo wymagac. I wymaga. I ma.
      Moze jakas motywacja to dla Ciebie bedzie, albo dla twojego meza, ze
      mozna jak sie chce i nie trzeba byc pania mgr.
      • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:41
        jasne lipcowa, ale ktoś musi np uczyć twoje dzieci, ktoś musi cię
        leczyć. Oczywiście pani pedagog może popołudniami dorabiać jako
        fyzjerka, a chirurg w weekendy jeździć ciężarówką w transporcie
        międzynarodowym. Sędzia też moźe komuś glazurę położyć w wolnej
        chwili - tylko to chyba nie jest normalne prawna?
        • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:44
          acha i do powyższych zawodów raczej trzeba być mgr. Czy twoim
          zdaniem ci ludzie nie mają dobrze zarabiać za dobrze wykonywaną
          pracę? Tylko dlatego, że jest to budżetówka?
          • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:51
            aga-agata napisała:

            > acha i do powyższych zawodów raczej trzeba być mgr. Czy twoim
            > zdaniem ci ludzie nie mają dobrze zarabiać za dobrze wykonywaną
            > pracę? Tylko dlatego, że jest to budżetówka?


            Jak najbardziej maja prawo do godziwych zarobkow.
            Jesli dobrze wykonuja swoja prace, jak najabrdziej. tylko ze tak nie
            jest. i wtedy sie nie narzeka tylko robi cos by polepszyc swoje
            zarobki.
            same studia uwazam nie powinny automatycznie dawac lepszych
            zarobkow -trzeba sie wykazac.
            • wieczna-gosia Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:57
              > Jak najbardziej maja prawo do godziwych zarobkow.
              > Jesli dobrze wykonuja swoja prace, jak najabrdziej. tylko ze tak nie
              > jest. i wtedy sie nie narzeka tylko robi cos by polepszyc swoje
              > zarobki.

              dzieki temu ze nie wszyscy wpadli w spirale polepszania swoich zarobkow- w ogole
              ktos nas leczy i ktos uczy nasze dzieci. A w szkolnictwie trzeba miec dwa
              kierunki studiow na przyklad, to zadna lacha tylko wymog.

              Lipcowa, jesli ktos naprawde swoja prace lubi i naprawde o niej marzyl- to wcale
              nie jest latwo zmienic. Ja rozumiem ze to logiczne itd, ale latwo nie jest i tyle.
              • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:03
                wieczna-gosia napisała:

                > > Jak najbardziej maja prawo do godziwych zarobkow.
                > > Jesli dobrze wykonuja swoja prace, jak najabrdziej. tylko ze tak
                nie
                > > jest. i wtedy sie nie narzeka tylko robi cos by polepszyc swoje
                > > zarobki.
                >
                > dzieki temu ze nie wszyscy wpadli w spirale polepszania swoich
                zarobkow- w ogol
                > e
                > ktos nas leczy i ktos uczy nasze dzieci. A w szkolnictwie trzeba
                miec dwa
                > kierunki studiow na przyklad, to zadna lacha tylko wymog.
                >
                > Lipcowa, jesli ktos naprawde swoja prace lubi i naprawde o niej
                marzyl- to wcal
                > e
                > nie jest latwo zmienic. Ja rozumiem ze to logiczne itd, ale latwo
                nie jest i ty
                > le.


                Ja wiem ze nie jest latwo bo mi tez ciezko bylo zmienic prace z malo
                platnej ale swietniej ,z super atmosfera, godzinami pracy itp na
                inna. Ja sie po prostu boje. Ale bardziej boje sie zyc, nic nie miec
                i czekac na cos. Na tyle jestem mobilna ze umiem poprawic swoja
                sytuacje. Szkolenie, jezyk, kurs, licencja, praca w weekendy, po
                godzinach - prosze bardzo.
                Moj maz tez - mimo iz ma zawodowke - ZAWSZE bedzie mial prace, ja
                juz sie bardziej o siebie obawiam a jestem po studiach i mam a
                jakze... BIUROWE doswiadczenie.
                Po prostu uwazam, ze jesli ktos jest dobry w swojej pracy, w
                dziedzinie ktora jest pozadana powinien zarabiac dobrze -
                niezaleznie od tego czy skonczyl fryzjerska czy historie.
                Po zawodowkach ludzie pracuja w zawodach- mechanik, fryzjer,
                kucharz - i sa to zawody w ktorych jesli jestes dobry - mozesz
                dobrze zarobic.
                Tutaj w UK mechanik zarabia dobrze, fryzjerka juz nie wspomne, a
                wykwalifikowany kucharz z referenacjmi - ba, bic sie o niego beda.
              • qunegunda Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 12:25
                > dzieki temu ze nie wszyscy wpadli w spirale polepszania swoich
                zarobkow- w ogol
                > e
                > ktos nas leczy i ktos uczy nasze dzieci.

                nie zgadzam się!
                gdyby nie miał kto uczyć, leczyć, itp. państwo musiałoby jakoś
                rozwiązać ten problem i być może byłoby to impulsem do swnsownych
                reform.

                A w szkolnictwie trzeba miec dwa
                > kierunki studiow na przyklad, to zadna lacha tylko wymog.

                BZDURA!
                1. nie ma takiego wymogu
                2. ten niby drugi kierunek, to mogą być studia podyplomowe
            • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:10
              jak nie jest? Bo nie zrozumiałam. Ja swoja prace wykonuję najlepiej
              jak umiem, jestem doceniana przez szefostwo. Niestety często jest to
              wyłącznie uścisk dłoni, bo pracuję w budżetówce i nie mogę dostać
              pensji wyższej niz przewidują przepisy.
              • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:12
                aga-agata napisała:

                > jak nie jest? Bo nie zrozumiałam. Ja swoja prace wykonuję
                najlepiej
                > jak umiem, jestem doceniana przez szefostwo. Niestety często jest
                to
                > wyłącznie uścisk dłoni, bo pracuję w budżetówce i nie mogę dostać
                > pensji wyższej niz przewidują przepisy.


                Nie wiem, nie pytaj mnie, nie ja to ustalam
                A na serio to wszystkim pracownikow budzetowek naprawde zycze
                podwyzek i nagrod.
                • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:22
                  no ale autorka postu chyba nie do ciebie miała pretensje smile pytała
                  tylko dlaczego nie dostaje godziwych pieniędzy za swoją pracę, do
                  której jest przygotowana. A odpowiedź, że pracę zawsze można
                  zmienić nieodmiennie mnie wkurza - bo kto wtedy będzie nas uczył,
                  leczył itd? grupa beznadziejnych ofiar losu, którzy do niczego
                  innego sie nie nadają i nie potrafie się przekwalifikować. Brrr, jak
                  dla mnie to wizja nieco przerażająca
        • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:49
          aga-agata napisała:

          > jasne lipcowa, ale ktoś musi np uczyć twoje dzieci, ktoś musi cię
          > leczyć. Oczywiście pani pedagog może popołudniami dorabiać jako
          > fyzjerka, a chirurg w weekendy jeździć ciężarówką w transporcie
          > międzynarodowym. Sędzia też moźe komuś glazurę położyć w wolnej
          > chwili - tylko to chyba nie jest normalne prawna?


          ale co nie jest normalne? Zarobki nauczycieli? lekarzy?

          Jakie studia kolezanka skonczyla to jest wazne?i co robi w tej
          budzetowce?
          jasne- specjalista w dziedzinie medycyny, prawa itp jak najbardziej
          zasluguje na dobre zarobki. I takie ma.
          Ale pani z urzedu,,,no przepraszam,,,do pracy w urzedzie
          specjalistycznego wyksztalcenia miec nie trzeba.
          • kotbehemot6 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:51
            > Ale pani z urzedu,,,no przepraszam,,,do pracy w urzedzie
            > specjalistycznego wyksztalcenia miec nie tr

            bardzo się myliszsmile)))) Oprócz znajomoścismile), do pracy w urzedzie trzeba mieć
            bardzo dobre kwalifikacje
            • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:53
              kotbehemot6 napisała:

              > > Ale pani z urzedu,,,no przepraszam,,,do pracy w urzedzie
              > > specjalistycznego wyksztalcenia miec nie tr
              >
              > bardzo się myliszsmile)))) Oprócz znajomoścismile), do pracy w urzedzie
              trzeba mieć
              > bardzo dobre kwalifikacje


              ehe jasne.
              nie wiem od kiedy i w jakim urzedzie.
              pomijam wykwalifikowane ksiegowe, kadrowe albo pracownikow audytu.
              Reszta - kazdy pierwszy lepszy stazysta po paru tygodniach pracy,,,,
              • kotbehemot6 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:55
                > Reszta - kazdy pierwszy lepszy stazysta po paru tygodniach pracy,,,,

                tak też bywa, ale tez stazysta nigdy by nim nie został gdyby nie skonczył
                studiów....powiedzmy od stanowiska inspektorasmile))
                • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:56
                  kotbehemot6 napisała:

                  > > Reszta - kazdy pierwszy lepszy stazysta po paru tygodniach
                  pracy,,,,
                  >
                  > tak też bywa, ale tez stazysta nigdy by nim nie został gdyby nie
                  skonczył
                  > studiów....powiedzmy od stanowiska inspektorasmile))


                  ale inspektora od razu nie ma
                  musi wykazac sie praca,wiedza,owszem - wyksztalceniem tez, ale na
                  poczatek ma jakies 400 zl.
                  czyli za same studia ma sie wielkie g.....
                  • kotbehemot6 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:01
                    ale inspektora od razu nie ma
                    > musi wykazac sie praca,wiedza,owszem - wyksztalceniem tez, ale na
                    > poczatek ma jakies 400 zl.
                    > czyli za same studia ma sie wielkie g.....

                    no i kółko się zamyka.skąd brac wykwalifikowane kadry urzędnicze skoro na dzień
                    dobry zarabiaja grosze???( nawiasem bez przesady z tymi 400zł).....
                    • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:05
                      kotbehemot6 napisała:

                      > ale inspektora od razu nie ma
                      > > musi wykazac sie praca,wiedza,owszem - wyksztalceniem tez, ale na
                      > > poczatek ma jakies 400 zl.
                      > > czyli za same studia ma sie wielkie g.....
                      >
                      > no i kółko się zamyka.skąd brac wykwalifikowane kadry urzędnicze
                      skoro na dzień
                      > dobry zarabiaja grosze???( nawiasem bez przesady z tymi 400zł).....


                      no tyle dostaje stazysta, 400-500 zl, rownowartosc zasilku dla
                      bezrobotnych.
                      Poza tym zeby dostac lepsze pieniadze trzeba sie wykazac.
                      Ja pare lat temu zaczelam wlasnie jako stazysta za 360 !!!! zlotych.
                      W ciagu dwoch lat moja pensja urosla do 1300.
                      to co by teraz bylo?
                      • kotbehemot6 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:07
                        i uważasz,ze to normalne???????
                        Ze twoje zdolności, chęci i lata nauki, dokształacania się sa warte tyle samo
                        albo i mniej co praca konserwatora powierzchni płaskich??????
                        • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:11
                          kotbehemot6 napisała:

                          > i uważasz,ze to normalne???????
                          > Ze twoje zdolności, chęci i lata nauki, dokształacania się sa
                          warte tyle samo
                          > albo i mniej co praca konserwatora powierzchni płaskich??????

                          Nie mowie o konserwatorze powierzchni plaskich. Nie mowimy o robolu
                          na budowie czy czyms takim. Mowie o ludziach wykonujacych swoj zawod
                          z pasja, z talentem i tez ciezka praca.
                          I tez tym ze studia to teraz zadna gwarancja.
                          A ze dobra fryzjerka dobrze zarabia? Chwala jej za to, panie z
                          urzedu chca miec trwala, maja trwala i placa.
                          • kotbehemot6 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:15
                            masz racje,ze studia niczego nie gwarantują, ani zawód fryzjera tez niczego nie
                            gwarantuje=mozna być sprawnym rzemieślnikiem lub partaczem ale i można byc
                            wyjatkowo utalentowanym, artystą....

                            Ja właśnie mówie o tym,ze ludzie po studiach, z talentem i zapałem tracą
                            skrzydła bo zarabiaja tyle samo co właśnie wymieniony przez Ciebie robol....
                            • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:19
                              kotbehemot6 napisała:

                              > masz racje,ze studia niczego nie gwarantują, ani zawód fryzjera
                              tez niczego nie
                              > gwarantuje=mozna być sprawnym rzemieślnikiem lub partaczem ale i
                              można byc
                              > wyjatkowo utalentowanym, artystą....
                              >
                              > Ja właśnie mówie o tym,ze ludzie po studiach, z talentem i zapałem
                              tracą
                              > skrzydła bo zarabiaja tyle samo co właśnie wymieniony przez Ciebie
                              robol....



                              Ee nie przesadzaj. Nie zarabiaja tyle.
                              Ale np moj maz studiow nie ma, ale ma kwalifikacje by miec takie
                              same zarobki jak osoba po studiach. No i ?
                              Tez spedzil czas na nauce, ciezkiej pracy, testach. I dlaczego
                              mialby tego nie miec?
                              • dyzurna do aga agata 02.04.08, 23:25
                                aga agata nie rozsmieszaj mnie. akurat ja nie mialabym nic przeciwko
                                temu zeby nauczyciel pojechal sobie dorobic za granice.
                                ba! nawet moja przyjaciolka nauczycielka wuefu wlasnie tak zrobila.
                                nie brala zadnego urlopu. jest to naprawde bardzo dobry pomysl.
                                pozatym gdzie ja pisalam ze co pare miesiecy. raz niech jedzie
                                autorka postu a raz jej maz.
                                • aga-agata Re: do aga agata 02.04.08, 23:33
                                  zwłaszcza, gdyby nie była to twoja przyjaciółka, tylko nauczyciel
                                  języka polskiego twojego dziecka w klasie maturalnej. Wtedy też byś
                                  tak entuzjastycznie do tego podeszła.
                                  tak - raz niech jedzie autorka postu, raz jej mąż a dzieci niech
                                  dadzą do domu dziecka, to im koszty utrzymania spadną.... czy tak ma
                                  wyglądać naormalne życie w ponoć normalnym kraju?
                              • kotbehemot6 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:39
                                Trudno generalizować....może spróbuje tak,.Sa grupy zawodowe, wymagające nie
                                tylko szczególnych talentów ale i długich lat nauki vide lekarze. Bardzo bym
                                sobie życzyła żeby dostawali naprawde godziwe pensje. Sa zawody do wykonywania
                                których nie potrzeba specjalnych kwalifikacji, moze ot przyuczenie....dlaczego
                                mają zarabiac tyle samo co osoby o ewidentnie wyższych kwalifikacjach?? W każdym
                                zawodzie sa perełki, którzy swoje prace wykonuja nadzwyczaj
                                dobrze...utalentowany fryzjer, krawiec czy wyjatkowo obrotny przedstawiciel
                                handlowy0niech zarobi tyle ile bozia da, czyli tyle ile zapłacą mu klienci.
                                problem jest w tym,że w wększości płace dla tych od których wymaga sie
                                wykjątkowo dużych kwalifikacji ustalane są odgórnie i zradko kiedy rzadzą nimi
                                prawa rytnku-np. nauczyciela. Można powiedziec żeby sobie dorobili ale czy o to
                                chodzi?? według mnie nie.
                                • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:45
                                  otóż to - nauczyciel może być równie świetny w swoim fachu, wybinie
                                  utalentowany i wszechstronnie wykształcony i będzie miał z tego
                                  jedynie satysfakcję moralną. Dopóki się nie wypali
                                  • dyzurna Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 00:00
                                    aga napisala

                                    zwłaszcza, gdyby nie była to twoja przyjaciółka, tylko nauczyciel
                                    języka polskiego twojego dziecka w klasie maturalnej.

                                    no ale o co Ci chodzi? matury sa w maju. a o wyjezdzie mowimy w
                                    czerwcu. nie rob tragedii z tego wyjazdu. no chyba ze sie jezyka nie
                                    zna. to juz wtedy inna bajka. no ale przy dwoch kierunkach to sie
                                    conieco zna tego angielskiego no nie?

                                    tak - raz niech jedzie autorka postu, raz jej mąż a dzieci niech
                                    dadzą do domu dziecka, to im koszty utrzymania spadną.... czy tak ma
                                    wyglądać naormalne życie w ponoć normalnym kraju?

                                    to jaki nasz kraj jest to napisalam powyzej ,przeczytaj sobie
                                    jeszcze raz.
                                    a do domu dziecka nie musi od razu oddawac. nie ma dziadkow?
                                    tatus sobie sam nie poradzi przez te 2 miesiace? ile jest samotnych
                                    matek co latami same dzieci wychowuja i jakos daja sobie rade.
                                    no ale jak sie nie chce komus pupy ruszyc to tak to pozniej bywa.
                                    • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 00:14
                                      tatuś może sobie da radę, ale też chyba by musiał zrezygnować z
                                      pracy, bo np. pracuje 12 godzin na dobę, a na tyle chyba nie zostawi
                                      dzieci samych. Dziadkowie...może ich nie być, mogą też pracować,
                                      mogą po prostu nie chcieć się dziećmi zajmować.
                                      Maury są w maju, a o wyjeździe mówimy w czerwcu - no fajnie, cały
                                      rok roboty w szkole, później dwa miesiące jako kelnerka i we
                                      wrześniu hop z powrotem nauczać młodzież, super zposób na życie.
                                      Pewnie, że sa samotne matki - autorka postu też jakoś funkcjonuje,
                                      chodzi tylko o jakość tego życia. I nie o to co można zrobić jak się
                                      chce komuś pupę ruszyć, ale jak to powinno wyglądać
                                      • qunegunda Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 12:40
                                        (.....)no fajnie, cały
                                        > rok roboty w szkole, później dwa miesiące jako kelnerka i we
                                        > wrześniu hop z powrotem nauczać młodzież, super zposób na życie.

                                        • qunegunda Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 12:44
                                          za wczesnie sie wyslalo crying

                                          NIKT oproc nauczycieli nie ma 2 miesiecy urlopu. jak ktos nie chce
                                          przeznaczyc tego czasu na dodatkowe zajecie to klepie biede na
                                          wlasne zyczenie.
                                          • kawad Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 20:04
                                            Wiecie co, cholera mnie trafia jak czytam o długich wakacjach
                                            nauczycieli. Idź popracuj w szkole przez tydzień, zobaczymy co
                                            wówczas powiesz. nie rozumiem, dlaczego niektórzy tak bardzo
                                            lekceważą pracę innych. KAŻDA praca wymaga poświęcenia uwagi,
                                            dokładności, zaangażowania. Tylko tym, którzy jej nie wykonują
                                            wydaje się że to bułka z masłem.
                                            • arioso1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 20:25
                                              nauczycielem bym się nie odwazyła zostać- po tygodniu wysadziłabym
                                              bachory w kosmos-pyskujące ,rozpuszczone potwory.bleeeeeeeeeeee
                                              ogromnie szanuje pracę nauczycieli tzn współczuję im takiego zawodu-
                                              kiedys sie mawialo jako przekleństwo OBYS CUDZE DZIECI UCZYŁ...
                                              nie wytrzymałabym psychicznie jednej godziny,jak idę po swoje i
                                              czekam na przerwie to mam odruch łapac i lać -nie mam tyle
                                              cierpliwości niestety największej cnoty podobno...
                                              nauczyciele powinni zarabiac więcej niz pielęgniarki ja uwazam a
                                              może dlatego że z całego zycia natrafiłam na te nieczułe nadąsane
                                              lewatywy i nie cierpię pielegniarek i nie dałabym im złamanego
                                              grosza podwyzki ale jak mówie nie spotkałam takiej z powołania moze
                                              dlatego
                                          • iwles tylko, że wakacje służą do odpoczynku !!!! 03.04.08, 20:21


                                            tak jak urlop.


                                            A co to za odpoczynek, kiedy nauczyciel zasuwa do drugiej pracy ?

                                            Zdaje się, że ktoś, kto nigdy nie pracował jako nauczyciel - nie
                                            wie, o czym mówi - ciągle wypominając te 2 miesiące wakacji....
                                            • aga-agata Re: tylko, że wakacje służą do odpoczynku !!!! 03.04.08, 20:31
                                              poza tym nie dwa miesiące, a 6 tygodni - tyle przysługuje ustawowo.
                                              Przez resztę czasu nauczyciel pozostaje do dyspozycji dyrekcji i np.
                                              prowadzi półkolonie. A 6 tygodni to tylko tydzień więcej niż ma
                                              każdy inny człowiek z odpowiednim stażem pracy. W dodatku nauczyciel
                                              nie może tego urlopu wziąć kiedy chce, a jedynie w "pełni sezonu"
                                            • qunegunda Re: tylko, że wakacje służą do odpoczynku !!!! 05.04.08, 13:17
                                              iwles napisała:

                                              >
                                              >
                                              > tak jak urlop.

                                              taaaaaaaa
                                              jak URLOP dobre smile)))))))))

                                              fajnie by bylo miec 2 miechy urlopu i do tego zawsze latem
                                              >
                                              >
                                              > A co to za odpoczynek, kiedy nauczyciel zasuwa do drugiej pracy ?

                                              to niech nie zasuwa i nie truje
                                              nikt nie odpoczywa tyle ile nauczyciele, a lekarze, informatycy,
                                              ksiegowi i inni tez jakos zyja, majac jedyne 28 dni urlopu do
                                              dyspozycji.

                                              > Zdaje się, że ktoś, kto nigdy nie pracował jako nauczyciel - nie
                                              > wie, o czym mówi - ciągle wypominając te 2 miesiące wakacji....


                                              pracowal, albo nie pracowal
                                              wie, albo nie wie

                                              ludzie, ktorzy przedkladaja przyzwoite zarobki ponad wypoczynek nie
                                              zostaja raczej nauczycielami

                                              duzo wolnego czasu w zamian za niewiele kasy - cos za cos - proste
                                              >
                                              • iwles Re: tylko, że wakacje służą do odpoczynku !!!! 06.04.08, 17:35

                                                > ludzie, ktorzy przedkladaja przyzwoite zarobki ponad wypoczynek
                                                > nie zostaja raczej nauczycielami


                                                Wiesz, jakby na to nie patrzeć, ktoś jednak nauczycielem być
                                                musi.... i to dosyć spora grupa naszego pracujacego społeczństwa....

                                                A tymi słowami potwierdziałas własnie to, że zawód nauczyciela nie
                                                jest w Polsce DOCENIANY !
                            • qunegunda Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 12:35
                              nie róbcie z tych pracowników urzędu takich pokrzywdzonych.

                              praca w budżetówce ma swoje zalety; stabilność zatrudnienia,
                              określone godziny pracy, możliwość pójścia na chorobowe, powrót do
                              pracy po wychowawczym, brak presji na wyniki, brak rywalizacji
                              między pracownikami, itp.

                              nie można porównywać wymagań stawianych pracownikowi przez
                              prywatnego pracodawce i budżetówke ! jesli pracownik prywatnej
                              firmy - korporacji, czy też małego przedsiębiorstwa nie wykazuje
                              się, ma słabe wyniki to tę pracę straci. w budżetóce takiej presji
                              nie ma i nie piszcie tu o lekarzach i nauczycielach, bo ich to też
                              dotyczy.
                              • kulawa.stonka qunegunda 03.04.08, 16:46
                                dlaczego piszesz, że w urzędzie jest lekko, łatwo i przyjemnie?!

                                ja pracuję w urzędzie i mam bardzo ciężko.

                                "brak presji na wyniki, brak rywalizacji"?????!!!

                                no proszę Cię! Niektóre kobiety jakby mogły, to zjadłyby siebie
                                nawzajem, tylko dlatego że jedna zarabia 10 zł więcej niż druga.
                                Donosicielstwo, nieszczerość.
                                Presja też jest odromna bo terminy mnie gonią i MUSZĘ zrobić sprawę
                                tak, żeby emeryt czy rencista dostał świadczenie w terminie. Ja się
                                spóźniam, emeryt nie dostaje kasy w terminie i nie ma z czego żyć.
                                • agacz2905 Re: qunegunda 05.04.08, 12:26
                                  Zgadzam się, że praca w urzędzie do "lekkich" nie należy, no ale
                                  może ja słaba zawodniczka jestem. Mam staż pracy wynoszący 9 lat,
                                  pracuję w urzędzie wojewódzkim, oddział rynku pracy. W praktyce moja
                                  robota polega głównie na rozpatrywaniu odwołań osób bezrobotnych od
                                  decyzji starostów (powiatowych urzędów pracy na terenie całego
                                  województwa), w tzw. międzyczasie muszę sporządzać mniej lub
                                  bardziej mądre (między nami mówiąc dość głupie) sprawozdania z
                                  wydanych decyzji. Wszystkie koleżanki w oddziale (łącznie ze mną)
                                  mają ukończone studia prawnicze (dzienne), niektóre są po
                                  aplikacjach, jednak nie mając "pleców" mogą se zdobyty ciężką pracą
                                  papier w d... wsadzić. Pracujemy na dość obszernej, niespójnie
                                  napisanej (a właściwie niechlujnie) ustawie o promocji zatrudnienia
                                  i instytucjach rynku pracy, całym szeregu aktów wykonawczych do
                                  niej, oczywiście K.p.a. i w miarę potrzeb poruszamy się po całym
                                  Lexie. Osobiście zarabiam, po 9 latach pracy - UWAGA 1100 zł z
                                  groszami netto (z wysługą lat of course). Wiem, że niektóre
                                  koleżanki zarabiają minimalnie wiecej lub minimalnie mniej ode mnie.
                                  mam stanowisko inspektora i poczucie, że pierwsza lepsza osoba nie
                                  wykona mojej pracy w ogóle (a co dopiero: dobrze). Prawie wszystkie
                                  mamy dwoje, troje dzieci. Uważam, że zarabiam poniżej
                                  mojej...godności, tak. Trudno się dziwić, że zapał do pracy mi
                                  minął, delikatnie rzecz ujmując. Z PLUSÓW TEJ SYTUACJI: jako osoba
                                  niepełnosprawna - nie jeżdżę w teren, tylko siedzę na 4 literach w
                                  urzędzie, rozpatrując "za to" więcej odwołań, pracuję 7 godzin
                                  zamiast 8. Obecnie jestem na długim zwolnieniu lekarskim, ponieważ
                                  15.01.br. przeszłam operację całkowitej plastyki lewego stawu
                                  biodrowego. Owszem, prawdopodobnie nikt mnie z pracy nie wyrzuci -
                                  mam stopień niepełnosprawności (tak więc urząd ma z tego tytułu
                                  określone profity), dwie kule łokciowe i jakby co nie zawaham się
                                  tego "dobrodziejstwa" użyćsmile Nie mówiąc o tym, że jako (było nie
                                  było) prawnik, poradziłabym sobie przed każdym sądem - w tym pracy i
                                  ubezpieczeń społecznych. Ale mimo wszystko jestem zdołowana kwotą,
                                  jaka co miesiac wpływa na moje konto. Zakaz dodatkowego
                                  zarobkowania, zakaz strajku - każdy, kto choć przeleciał wzrokiem
                                  zapisy ustawy o służbie cywilnej - wie o czym piszę. Próbowałam
                                  zmienić pracę - jednak nie udało się (w konkretnym konkursie wygrała
                                  osoba mocno protegowana, wiem to z pewnego źródła). Biore też
                                  poprawkę na to, że jako osoba niepełnosprawna ruchowo, matka dwójki
                                  dzieci, w tym jednego z mutyzmem, wymagającego szczególnej uwagi,
                                  cierpliwości i serca - nie jestem dyspozycyjna. mam ograniczony
                                  zasób sił fizycznych i psychicznych - zresztą jak każdy inny
                                  człowiek, niekoniecznie od razu chory (choruję też na cukrzycę,
                                  chodzę na psychoterapię), którymi muszę mądrze dysponować. Ale MIMO
                                  WSZYSTKO wynagrodzenie za moją pracę mnie żenuje i napiszę szczerze:
                                  wstydzę się go! Nie mówiąc o tym, że spotkałam się kilka razy z
                                  reakcją NIEDOWIERZANIA, iż za wykonywaną pracę otrzymuję takie
                                  żenujące pobory...
              • michal_powolny12 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 04.04.08, 01:19
                Bardzo śmieszne. No wpuść informatyka czy absolwenta filogii do:
                -nazdoru budowlanego,
                -msz,
                -inspekcji ochrony środowiska, wetrynaryjnej, nasiennictwa,
                -geodezji,
                -architektury.
                Jeżeli uważasz że tam może pracować każdy to naprawdę ci
                gratuluję.
            • kropkacom Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:54
              > bardzo się myliszsmile)))) Oprócz znajomoścismile), do pracy w urzedzie trzeba mieć
              > bardzo dobre kwalifikacje

              Zależy do jakiego urzędu.
              • dyzurna Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:04
                nie czytalam wszystkich watkow

                ale co z tego ze sie ma 2 kierunki studiow. tez jestem po studiach,
                wiele moich innych znajomych ma. wlasciwie wszystkich co znam maja
                studia ktore nie tak ciezko zrobic no chyba ze prawo lub medycyna.
                a moze by tak wziac urlop bezplatny ty lub maz i przejechac sie na 3
                mce do Irlandii .budrzet troche podreperowac. nawet jezeli mialoby
                sie byc kelnerka, przy dobrym lokalu spokojnie przywiezie sie grube
                10 tys zl.
                pomyslec nie narzekac
                • dyzurna budzet 02.04.08, 23:12

                  • dyzurna Re: budzet 02.04.08, 23:13
                    pomijam fakt ze zyjemy w chorym panstwie z chorym systemem.
                • aga-agata Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:15
                  jasne! i na długo to wystarczy? ciekawe gdzie znajdziesz szefa,
                  który co kilka miesięcy będzie ci dawał urlop, żebyś sobie magła
                  dorobić do pensji. Chciałabyś żeby nauczyciel twojego dziecka dwa
                  razy w roku wyjeżdżał dorabiać jako kelner?
                • kulawa.stonka Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 16:49
                  10 tys. to grube pieniądze???

                  za takie pieniądze to nie opłaca się rozstawać z rodziną, dziećmi na
                  tak długi czas.
              • iwles Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 20:04
                kropkacom napisała:

                > > pracy w urzedzie trzeba
                > >mieć
                > > bardzo dobre kwalifikacje


                > Zależy do jakiego urzędu.



                Teoretycznie do każdego.
                Ale w praktyce - wiadomo jak to czasami bywa - szwagierka wójta,
                siostra sołtysa... itp.
            • kulawa.stonka Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 22:58
              lipcowa mylisz się.
              Pracowałaś w urzędzie??

              ja pracuję.

              Jak myślisz, że nic się nie robi i tylko każdego miesiąca kaska
              spływa na konto, to się GRUBO mylisz.

              Jestem na etapie poszukiwań nowej pracy, bo z urzędu wychodzę z mgłą
              na oczach od gapienia się w komputer. Czasami jestem zmęczona jak
              koń po westernie smile
              • 18_lipcowa1 Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 02.04.08, 23:07
                kulawa.stonka napisała:

                > lipcowa mylisz się.
                > Pracowałaś w urzędzie??
                >
                > ja pracuję.
                >

                Pracowalam. W kilku. Znam osobiscie mnostwo osob pracujacych w
                urzedach. Pol mojej rodziny.

                > Jak myślisz, że nic się nie robi i tylko każdego miesiąca kaska
                > spływa na konto, to się GRUBO mylisz.

                Nic to moze nie, ale harowka to nie jest.

                > Jestem na etapie poszukiwań nowej pracy, bo z urzędu wychodzę z
                mgłą
                > na oczach od gapienia się w komputer. Czasami jestem zmęczona jak
                > koń po westernie smile
                >
                Spoko - zycze szczescia w poszukiwaniach.
                • asia_i_p Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 10:16
                  Harówka może nie jest, no i silnie zależy, gdzie to jest - w
                  Trzebnicy kilku klientów na dzień, to są przerwy między nimi, we
                  Wrocławiu kolejka i klientów przyjmuje się bezustannie. Ale to taka
                  dygresja, bo ja o ciężarze pracy. Kiedy byłam młodą nauczycielką i
                  uczenie naprawdę kosztowało mnie dużo, bo do normalnego wysiłku
                  dochodził duży stres i problemy z dyscypliną, marzyłam sobie, jaka
                  to miła praca wypełniać papierki. No i akurat pod koniec roku
                  musiałam sobie powypełniać trochę arkuszy ocen i tabelek w
                  dziennikach. Zasiadłam z zapałem, po dwóch godzinach miałam
                  serdecznie dosyć. I tu nie chodzi o samo wytężenie oczu i uwagi - to
                  miałam tez przy sprawdzaniu matur, a wcale się nie nudziłam. Po
                  prostu w tych powatarzających się danych i liczbach nie ma nic
                  ożywczego, żadnego suspensu - kiedy sprawdzam matury, to
                  przynajmniej mogę się przejmowac wynikiem. Nie wiem, może to
                  niezdrowe, ale mnie się pracuje o wiele lepiej, jeśli mam czym zająć
                  emocje.
                • kulawa.stonka Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 16:53
                  zapraszam do:

                  - wydziału zmiany uprawnień rent i emerytur,
                  - wydziału przyznawania r. i e.
                  - wydziału ewidencji.


                  w każdym ZUSie to zobaczysz co to harówka.
          • ally Re: no pacz pani !! 2 kierunki i co? a ja znam ta 03.04.08, 16:09
            > Ale pani z urzedu,,,no przepraszam,,,do pracy w urzedzie
            > specjalistycznego wyksztalcenia miec nie trzeba.

            niech urzędniczki pozdychają z głodu! tak samo np. kasjerki - każdy głupek może
            być kasjerem. po co im w ogóle płacić?
            nie co to fryzjer. to jest coś! nie to co gupia pinda w urzędzie, co na pewno
            nic nie umie.
    • mma_ramotswe zmienić pracę? 03.04.08, 11:51
      Jasne, dobrzeradzicie: zmień pracę.
      Tylko, że dziewczyna pisze, że lubi tę, którą ma. Przypuszczam, że
      jest to praca zgodna z jej powołaniem i wykształceniem. Dlaczego
      więc - do cholery!!!- nie może być lepiej płatna?
      Dlaczego jedyną radą dla nauczycieli i lekarzy ma być: zmień
      pracę????
      • miedzymorze Re: zmienić pracę? 03.04.08, 13:11
        Dlatego, że nie ma żadnych mechanizów pozwalających pracodawcom nagradzać dobrych lekarzy/nauczycieli a zwalniać złych, a ponadto,
        paradoksalnie, Ci dobrzy mają więcej roboty bo jest więcej chętnych żeby się u nich uczyć/leczyć. Poza tym zmień pracę niekoniecznie oznacza zmień zawód. Nauczyciel może pracować w szkole społeczenej (nie mylić z płatną prywatną) a lekarz w prywatnej przychodni, która ma kontrakty z NFZ. Poza tym taka praca jest może i formalnie kiepsko płatna, ale umożliwia dorabianie na boku, co wielu osobom odpowiada.

        pozdr,
        mi
        • kotbehemot6 Re: zmienić pracę? 03.04.08, 13:14
          zabrakłoby szkól społecznych żeby pzryjąc chetnych nauczycieli smile))
          • aga-agata Re: zmienić pracę? 03.04.08, 16:45
            oraz uczniów, których rodzice mogliby te szkoły opłacać
        • mma_ramotswe Re: zmienić pracę? 03.04.08, 13:39
          taaa, może w Warszawie to takie proste
    • mikimum69 Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 13:29
      My nie jesteśmy w strasznie złej sytuacji, powiedziałabym, że jak na polskie
      warunki, to w całkiem komfortowej. Ale to jest zupełnie inny standard życia,
      kiedy bez problemu możesz pozwolić sobie na przyjemności, a aż w tak dobrej
      sytuacji nie jesteśmy i to nie jest tylko sytuacja w budżetówce.
      • guderianka Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 13:38
        1. Praca w sektorze prywatnym da więcej niż państwowa posada. Może
        pomyślcie o założeniu własnego interesu ?
        2. Mój wujek po zasadniczej szkole zawodowej zarabia na budowie 18zł
        na godzinę. Netto
      • arioso1 Re: niegodziwe pensje 03.04.08, 13:43
        a bedzie coraz gorzej-zauważcie jak wszystko drożeje,glupie mleko
        podrozało przez rok o prawie 1 zł.a bedzie gorzej....
        czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%,zarobki te same a ceny
        nieadekwatne.Owszem mozna zarobić więcej wiecej ale trzeba pracę
        zmienic -nigdy nie wiadomo czy po okresie próbnym nie zwolnią i
        dokąd wracać?
        Ja ciebie rozumiem ze z ciezkim sercem oglądasz to, na co nie
        mozesz sobie pozwolić -ja tez to przechodziłam ,bo nie mogłam
        drożdzówki kupic dziecku czy loda.Ale jak mawia moja babci -nie to
        sie lubi co sie chce tylko to co sie ma i nalezy sie cieszyć ze nie
        jest gorzej- brak pracy, choroba kalectwo-moze nie jest to
        pocieszające ale mnie dodawało sił w chwilach załamania nad moja
        sytuacja materialną.a MOZE COS SIE ZMIENI NA LEPSZE?
        • zonka77 czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%??? 03.04.08, 14:41
          yy, gdzie przepraszam?
          Bo mieszkam i nie zauwazyłam ...
          Wynajmuję i właśnie miałam podwyżkę po roku - na następny rok mam zagwarantowane
          bez podwyżek. Podwyżka była o 10%.
          • arioso1 Re: czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%??? 03.04.08, 15:31
            w krakowie!
            podwyzka dotyczy w moim przypadku mieszkania gminnego-nie wiem jak
            inni ale ja i jeszcze wielu zmnych mi osób otrzymało aneks że od
            czerwca stawka zmienia sie z 0.58gr za mkw na 1.63za mkw, mojej
            sąsiadce za sam metraz bo inne media nie podniesli do czynszu od
            czerwca doliczyli ponad 200zł-jak znajde to spisze ustawe na której
            podstawie taka podwyzka-moze w lokalach własnościowych nie podniesli
            jeszcze bo drugie mieszkanie meza nie dostało podwyzki
            • zonka77 Re: czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%??? 03.04.08, 15:40
              Moja teściowa ma mieszkanie w spółdzielni, babcia męża również, siostra męża
              również i nie słyszałam o żadnych podwyżkach (a słyszałabym na pewno bo byłby to
              spory cios finansowy dla nich wszystkich)

              Ale to na jednym osiedlu jakoś czy w różnych miejscach w Krakowie takie podwyżki
              zaobserwowałaś? (z ciekawości pytam)
              • arioso1 Re: czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%??? 03.04.08, 15:50
                ale ja nie pisze o mieszkaniach spóldzielczych lecz o mieszkaniach
                z ZBK- rejony- kozłówek wola duchacka, karzimierz ,olsza ,oraz
                pradnik czerwony-jezeli o rejon chodzi. A SKORO MIESZKANIA GMINNE
                POSZŁY O TYLE W GÓRE NIE MÓWIĘ O KWOTACH BO SNMIESZNE ALE O
                PROCENTACH wiec myslałam ze wszystkie mieszkania poszły do gory
                • arioso1 Re: czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%??? 03.04.08, 15:52
                  krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/800588.html
                  • zonka77 Re: czynsz poszedł do góry w krakowie o 200%??? 04.04.08, 09:01
                    hmm, policzyłam sobie - masz rację arioso - to były śmieszne stawki. Za
                    mieszkanie 50 m około 50 zł czynszu. No to teraz będzie 150. Nadal stawka nie
                    jest powalająca ani druzgocąca.

                    Wiesz jak napisałaś o podwyżkach czynszu o 200 zł to pomyślałam o teściowej
                    która płaci kilkaset złotych (ponad 500 chyba)
                    A tymczasem chodzi o podwyżkę ze śmiesznej kwoty do niewiele wyższej. ..
                    • zonka77 i jeszcze jedno jeśli doczytałaś (!!!) 04.04.08, 09:06
                      "Lokatorzy o niskich dochodach, w momencie gdy dostaną nowe stawki czynszu, będą
                      mogli zwrócić się do Urzędu Miasta o obniżkę: od 25 do 70 proc. oraz o
                      przyznanie dodatku mieszkaniowego.

                      Przy ocenie sytuacji finansowej najemcy wzięte zostaną dochody netto, a nie
                      brutto, jak było do tej pory. Na razie nie wiadomo, jakie wpływy do budżetu
                      przyniesie podwyżka czynszów, gdyż jest ona powiązana z jednoczesną obniżką dla
                      osób najuboższych. - Jakikolwiek będzie ostateczny bilans, nawet jeżeli wyjdzie
                      na zero, to zmiana i tak będzie korzystna - ocenia dyrektor Bury. - Nowy sposób
                      naliczania stawki czynszowej jest właściwszy społecznie. Do tej pory bogaci i
                      biedni płacili tyle samo. A to nie było sprawiedliwe - podkreśla"


                      Czyli jak sądzę tragedii nie będzie.
                      • arioso1 ale zonka 04.04.08, 18:52
                        to jak pisałam nie chodzi o sume tylko o sam fakt o fakt podwyzki o
                        tyle procent gdfzie zwykle podwyzka szła o kilka procent a nie o
                        kilkaset- ja wiem ze mój czynsz z 24 zł wzrózł na ok 70 zł i to są
                        smieszne pieniadze , ale nie kwote chodzi ale o fakt zaistniały.
                        widzisz w nowym aneksiwe czynszowym pisze ze ktos sie nie zgadza to
                        z dbniem 1 lipca ma zgłosic sie do urzedu i rozwiazac umowe,
                        dodatek mieszkaniowy swojadroga a obniżenie stawek swoja drogą -
                        tragedii nie ma to żadne sumy, ale.... jak pisałam sam fakt tylu
                        procent,
                        ja rok temu dostałam umowę i tam pisze ze czynsz jest stały przez
                        5 lat, media niezalezne od własciciela mogą sie zmieniac .
                        w tej samej umowie na końcu pisze ze wszelkie ziany bedą dosyłane
                        aneksem- czyli jezeli gwarantowali mi stały czynsz socjalny przez 5
                        lat to dlaczego zmieniaja? na to pytanie mi pani odpowiedziała ze
                        takie jest rozporządzenie a co z gwarancją na umowie?
            • zuzanna56 Praca w budżetówce (szkoła) 03.04.08, 15:47
              U mnie w szkole, pomimo że to szkoła niepubliczna, zarobki są
              niewiele wyższe od normalnych publicznych szkół, licząc ich 13stkę,
              której u nas brak. Mamy taki sposób na wyższe zarobki, po prostu
              dorabiamy sobie w innej szkole, na kursach do matury, udzielamy
              korepetycji itd. Nie jest niczym dziwnym, że zarabiamy po 3 tysiące,
              tylko że czasami padamy z przemęczenia na pysk, pracując na półtora
              czy więcej etatu.
              • aga-agata Re: Praca w budżetówce (szkoła) 03.04.08, 16:24
                ale tu nie chodzi o to żeby dorabiać, tylko żeby zarabiać. W swojej
                własnej pracy. Dorobić zawsze można - jak pisałam wcześnej
                nauczycielka po pracy może robić za fryzjerkę, kelnerkę lub panią do
                towarzystwa. Ale czy nie prościej byłoby dać możliwość nagradzania
                tych co pracują w budżetówce? Bo to chyba najlepsze wyjście - dobry
                nauczyciel czy lekarz nie chce pieniędzy za nic, zapracował na nie
                solidnie, jest świetny w swoim fachu, czy naprawdę jedyne co
                większość ma mu do zaproponowania to zmienić pracę? Nawet jeśli nie
                zmieni zawodu - to odejdzie do prywatnej szkoły lub kliniki. A kto
                zostanie w państwowych? Każdego z was będzie stać na te prywatne
                luksusy, czy jednak chcielibyście, żeby wasze dziecko uczył w
                państwowej szkole świetny nauczyciel. Ale jesli będzie inteligentny
                i posłucha waszych rad to dawno już go tam nie będzie - umknie do
                Anglii kłaść kafelki
                • kotbehemot6 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 03.04.08, 17:55
                  > ale tu nie chodzi o to żeby dorabiać, tylko żeby zarabiać.

                  święte słowa...kiedyś usłyszałam,ze jako kobieta zawsze mam mozliwoś dorobienia.....
                  • sandra20071 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 03.04.08, 19:20
                    Te dwa kierunki studiów, po prostu były niezbędne, żebym mogła
                    pracować w dużej miejskiej bibliotece. Tak, pracuję jako
                    bibliotekarka i tak jak napisałam lubię swoją pracę. Nie sądzę, żeby
                    moje wykształcenie przydało się do pracy w prywatnej firmie, nie
                    znam sie na księgowości, informatyce, biurowości. Oczywiście można
                    zmienić kwalifikacje i szukać nowego pracodawcy przed czterdziestką
                    z wiecznie chorującymi dziećmi. Z całą pewnością czekają na mnie z
                    otwartymi ramionamismile Pisząc o Anglii, miałam na myśli swoje
                    wykształcenie, wiem przecież, że nie wszyscy pracują na zmywaku,
                    angielskiego oczywiście się uczyłam, ale żeby pracować na zachodzie
                    w bibliotece, musiałby być perfekcyjny. Na pomoc dziadków w kwestii
                    opieki w przypadku wyjazdu nie moge liczyc. Poza tym branie urlopu
                    bezpłatnego wiązałoby się z ryzykiem utraty pracy, którą wykonuję.
                    Pozostaje mi więc liczyć na zmianę pracy przez męża, co w naszym
                    mieście wcale nie jest takie łatwe.
                    Nie wiem, dlaczego niektóre forumowiczki tak rozjuszyłam swoją
                    wypowiedzią na temat naszych niegodziwych zarobków. Dodam,że w
                    swojej pracy jestem ceniona i wiem że wykonuję ją dobrze, czego
                    dowodem ma być dodatek motywacyjny w wysokości 50 złsmile!
                • zuzanna56 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 03.04.08, 19:27
                  Ja pracuję właśnie w prywatnej szkole...
                  Też wolałabym nie mieć tylu godzin, dużo ponad etat, ale wolę więcej
                  pracować i godziwie zarobić, niż narzekać. Dobrze, że mogę pracować
                  w jednym miejscu.
                  • zonka77 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 04.04.08, 09:04
                    sandra a co robi Twój mąż?

                    Fajnie ze lubisz swoją pracę ale jakiej pensji się spodziewasz po pracy w
                    bibliotece??

                    Dla mnie to fajna praca dla kogoś kogo mąż/żona ma dobrze płatną pracę.

                    Kształcąc się w tym kierunku spodziewałaś się wysokich zarobków?
                    To ostatnie pytanie z ciekawości nie ze złośliwości.
                    • sandra20071 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 04.04.08, 10:44
                      Mój mąż jest monterem w prywatnej firmie i zarabia 1800 zł, takie tu
                      są stawki. Ja zarabiam oczywiście mniej, a wkurzam się dlatego, że u
                      mnie po prostu nie ma od dawna podwyżek i mimo, że wszystko tak
                      strasznie drożeje, więc z roku na rok ubożeję. Studia kończyłam 12
                      lat temu i przyznaję, że kierowałam się zainteresowaniami przy
                      wyborze, choc kiedyś miałam nadzieję, że praca, którą wykonuję
                      będzie lepiej opłacana. Na Zachodzie za opracowywanie naukowych
                      książek naprawdę dobrze płacą, bo jest do tego potrzebna
                      specjalistyczna wiedza, a doświadczenie zdobywa się latami. Wiem, że
                      istnieje w naszym społeczeństwie stereotyp pani bibliotekarki w
                      szarej wełnianej chuście i bamboszach, która podaje książki, nudząc
                      się przy tym niezwykle, ale to mit, bo duże naukowe biblioteki to
                      skomputeryzowane centra informacji, w których biblitekarz musi być
                      fachowcem, szkoda, że Państwo tego nie docenia.
                      • gaja78 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 04.04.08, 10:57
                        sandra20071 napisała:

                        > Na Zachodzie za opracowywanie naukowych
                        > książek naprawdę dobrze płacą, bo jest do tego potrzebna
                        > specjalistyczna wiedza, a doświadczenie zdobywa się latami. Wiem, że istnieje
                        w naszym społeczeństwie stereotyp pani bibliotekarki w
                        > szarej wełnianej chuście i bamboszach, która podaje książki, nudząc
                        > się przy tym niezwykle, ale to mit, bo duże naukowe biblioteki to
                        > skomputeryzowane centra informacji, w których biblitekarz musi być
                        > fachowcem, szkoda, że Państwo tego nie docenia.

                        Może w dużych naukowych bibliotekach płace są wyższe niż w dużych bibliotekach
                        miejskich ? Czy nie (z ciekawości pytam) ?
                        • zuzanna56 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 04.04.08, 18:00
                          Sandra, faktycznie zarobki macie niewysokie. Rozumiem, że lubisz
                          swoją pracę i nie zamierzasz jej zmieniać ani iść na kolejne studia
                          i zmieniać zawód. Nie dziwi mnie to, ja już chyba nie miałabym teraz
                          siły na kolejne studia, pracuję na prawie półtora etatu, mam dwoje
                          dzieci i chcę mieć dla nich trochę czasu. Ile godzin dziennie
                          pracujesz, może mniej niż 8? Może dałoby się znaleźć jakąś dodatkową
                          pracę na godzinę dziennie czy raz w tygodniu 3-4 godziny? Ja wiem,
                          że najlepiej byłoby po prostu zarabiać więcej, ale co zrobić, pensje
                          są jakie są, czasami trzeba dorabiać. Ja mam dużo godzin w szkole,
                          mam dyplomowanie, więc pensja jest wyższa, no i udzielam
                          korepetycji. Tylko że mój etat to 18 godzin, więc mając kilka więcej
                          plus 2 godziny korepetycji to już półtora etatu (sprawdzanie
                          klasówek wieczorami), ale jak ktoś ma etat 8 godzin dziennie, to
                          wiem, że trudno mu dorobić...
                        • iwles Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 00:05

                          > Może w dużych naukowych bibliotekach płace są wyższe niż w dużych
                          bibliotekach
                          > miejskich ? Czy nie (z ciekawości pytam) ?



                          nie.
                      • burza4 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 04.04.08, 20:32
                        Sandro - prawda jest taka, że obecna sytuacja jest konsekwencją
                        twoich wyborów. Nigdy w budżetówce się nie przelewało - i nigdy nie
                        będzie. Albo się na to godzisz i walczysz żeby związać koniec z
                        końcem - albo zmieniasz pracę. Innego wyjścia nie ma.

                        to samo mówię córce która myśli o medycynie. Konsekwencją tego
                        będzie fakt, że jeśli w przyszłości będzie pracować w zawodzie - to
                        za grosze (specjalność, która ją interesuje jest
                        wyłącznie "państwowa").
                        • fajka7 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 00:01
                          A ja jeszcze dodam, ze nigdzie na swiecie nie jest tak, ze
                          wykonywanie pracy, ktora jest pasja gwarantuje wysokie zarobki.
                          Owszem, milo jest robic to co sie kocha, jesli w dodatku mozna z
                          tego zyc, to jest to sytuacja idealna, ale jak to z idealami bywa,
                          niemal nieosiagalna. Niewielu jest dany taki luksus i to nie tylko w
                          Polsce.
                          • michal_powolny12 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 01:23
                            Nieprawda. Nieprawda. Praca powinna być przyjemnością bez tego jest
                            katorgą.
                            Tak samo nieprawdą jest że zawsze płace w budżetówce były kiepskie.
                            Był nie tak dawno okres kiedy rządzący potrafili uszanować pracę
                            nauczycieli, lekarzy, urzędników, policjantów i tak dalej. Nie mówię
                            że były one równe wynagrodzeniom w sektorze prywatnym. Były
                            atrakcyjne, a rządzący pokazali jasną perspektywę ich zwrostu. Były
                            to czasy Tadeusza Mazowieckiego.
                            • igge Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 01:56
                              Mój małż jest w trakcie powolnej ale konsekwentnej zmiany zawodu na
                              taki, który kocha. Oznacza to 10 razy mniej kasy w gorszych
                              miesiącach, czasami jest nie aż tak źle. Plus (dla mnie ogromny) to
                              ilość czasu, który może teraz poświęcić rodzinie. Uważa, że do
                              starej pracy nie miał predyspozycji. Ja też mogłam podjąć pracę w
                              wymarzonym zawodzie w budżetówce ale za taką pensję się nie
                              zdecydowałam.
                            • fajka7 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 16:38
                              Michal - tak, praca powinna byc przyjemnoscia. Ale ja mowie o pracy,
                              ktora jest czyms wiecej niz przyjemonscia, o pracy, ktora sie kocha
                              i w ktorej czlowiek realizuje sie calkowicie.
                              Natomiast przyjemnosc moze sprawiac praca, ktora niekoniecznie jest
                              wielka pasja, natomiast pozwala sie utrzymac na sensownym poziomie.

                              Daze do konkluzji takiej, ze pasja, hobby, powolanie itd. nie zawsze
                              moze byc realizowane w postaci pracy zawodowej. Tak po prostu jest.
                              Sa ludzie, ktorzy maja zainteresowania niestety malo rentowne.
                              I dla takich osob jedynym wyjsciem jest realizowanie hobby po
                              godzinach w pracy moze mniej pochlaniajacej szerokie spektrum
                              pozytywnych emocji, ale za to bardziej dochodowej.
                              Nie jest i nie bedzie nigdy tak, ze swiat nagrodzi fakt, ze kochamy
                              taki a nie inny zawod i nasze zaangazowanie samo w sobie bedzie dla
                              kogos tyle warte, ze nagle zacznie nam placic oczekiwane przez nas
                              pieniadze wbrew rynkowym prawom.
                              A budzetowka sie specjalizuje w wydawaniu pieniedzy, a nie ich
                              generowaniu i rzeczywiscie, tam nigdy nie bedzie finansowo
                              atrakcyjnie w porownaniu z reszta rynku, ktory z kolei nakreca
                              koniunkture, ceny i cala gospodarke po prostu.
                            • burza4 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 17:03
                              No proszę cię, kiedyż to nauczyciele/pielęgniarki/policjanci w tym
                              kraju zarabiali godziwie? Za Mazowieckiego? wówczas moja pensja
                              zmieniała się z miesiąca na miesiąc z powodu hiperinflacji, może
                              dlatego wydawało się, że rośnie, bo co miesiąc dostawało się
                              kilkadziesiąt procent więcej. Odkąd sięgam pamięcią postulaty
                              podwyżek płac się nie zmieniają i początek lat 90-tych wcale nie był
                              wyjątkiem. Jeśli wówczas nie strajkowali to tylko dlatego, że
                              demokracja dopiero startowała i każdy żył nadzieją.

                              wybierając zawód trzeba się czymś kierować. Pracę wybiera się pod
                              różnymi kątami - albo pod kątem satysfakcji, albo kasy, albo czasu
                              pracy czy dojazdów. Dokonując określonego wyboru - ponosimy jego
                              konsekwencje. I trzeba myśleć realnie - w kraju w którym nigdy nie
                              było godziwych płac w budżetówce nie ma co liczyć na cud. Dlatego
                              jeśli ktoś decyduje się na taką pracę - powinien być świadomy tego,
                              że będzie klepał biedę. Jeśli mu się to nie podoba - niech życiowe
                              pasje zostawi sobie na czas wolny, a pójdzie gdzieś, gdzie za
                              miesięczną pensję da się godziwie żyć. Nikt nie jest chłopem
                              pańszczyźnianym, przywiązanym do swojego poletka - wolny wybór.

                              • michal_powolny12 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 23:56
                                Witaj. Moja mama była nauczycielką. Czasy Tadeusza Mazowieckiego
                                pamiętam dobrze bowiem to był rok kiedy po raz pierwszy było nas
                                stać na wyjazd w góry. Pamiętam że nie mieliśmy odłączonego prądu a
                                gdy mama odchodziła na emetuturę rok 1990 był najlpeszy jeżeli
                                chodzi o relację jej płacy do średniej krajowej.
                        • joanna666 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 22:16
                          Burzo, a jesteś pewna, że Twoja córka będzie klepać biedę jako lekarz w
                          przyszłości? He, he, he... Może zresztą wyjedzie do innego kraju i w
                          "państwowej" specjalności zarobi przyzwoicie, może u nas wreszcie coś
                          znormalnieje...

                          Znasz zresztą biednego lekarza - bo ja znam tylko przeciętnie zamożnych i więcej
                          niż przeciętnie.

                          Tak na marginesie, kiedy ja kilkanaście lat temu kończyłam studia, to wiele osób
                          mi mówiło, ze będę klepać biedę i że "się nie opłaca". W międzyczasie sytuacja
                          zmieniła sie o 180 stopni. Z jedną z osób, które mi mówiły, że "się nie opłaca"
                          spotkałam się ostatnio w pracy. Ja zarabiam dużo więcej i nie tyram tak, jak ona....

                          Swoją droga w małym mieście praca w bibliotece nie jest taka zła. Czy uważasz,
                          że taka miejscowość jest pełna korporacji, które płacą 10.000 zł szeregowym (lub
                          niesmile pracownikom?

                          Tak się też dziwnie złożyło, że mam w rodzinie kogoś z kręgu bibliotekoznawstwa
                          i informacji naukowej. Tego "kogoś" doktoranci wyjeżdżają do Niemiec. Tam są
                          bardzo cenieni, także finansowo. Wyszukiwanie informacji i dostęp do nich jest
                          bardzo cenny w normalnym świecie (Polska jeszcze nie całkiem jest normalna).
                          Ten "ktoś" sam zresztą przez wiele lat klepał biedę. Było to oczywiście
                          konsekwencją jego wyborów... Teraz praca (dobrze w polskich warunkach płatna)
                          szuka jego, a nie on pracy... (profesor uniwersytetu, właśnie w dziedzinie
                          informacji naukowej). To jest także konsekwencja jego życiowych wyborów, tych
                          samych, które kiedyś skazywały jego na klepanie biedy. Ironia losu jest nieraz
                          zadziwiająca...
                          • fajka7 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 05.04.08, 23:13
                            Wyjazd do innego kraju, to jest inna bajka. Watek jest o tym, co
                            jest dostepne tu.
                            Oczywiscie, ze nie wiadomo jaka bedzie przyszlosc wielu zawodow, no
                            ale czyms sie trzeba kierowac przy podejmowaniu zyciowych decyzji, a
                            poleganie wylacznie na nadziei, ze cos sie zmieni jest moze i fajne,
                            ale malo praktyczne.
                            • blekitna.mordka Re: Praca w budżetówce (szkoła) 06.04.08, 00:19
                              Sandro! Też jestem bibliotekarką i też skonczyłam dwa kierunki.
                              Pracuję w Bibliotece Narodowej, zajmuję się informacja naukową i
                              kocham moja pracę (hmmm.... może przesadziłam? ale o tej godzinie i
                              po piwie to nic dziwnego, że plotę trzy po trzy). Zarabiam gó..ane
                              pieniądze, a na dodatek mam tragiczne kierownictwo nad sobą, ale
                              cóż, taki wybór, takie zycie. Mąz też po dwóch fakultetach
                              humanistycznych, więc sobie wspólnie klepiemy biedę.
                              Zapraszam na forum EBIB, to się wspólnie porfrustrujemy.
                          • burza4 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 06.04.08, 16:25
                            joanna666 napisała:

                            > Burzo, a jesteś pewna, że Twoja córka będzie klepać biedę jako
                            lekarz w przyszłości? He, he, he...

                            Będzie. Po prostu specjalność, która ją interesuje nie daje
                            możliwości pracy prywatnej. A nawet gdyby chciała wyjechać -
                            najpierw musiałaby zrobić staż i specjalizację w kraju - czyli parę
                            lat pracować za grosze.

                            Nie zgadzam się z obiegową opinią, że lekarze mają dużo. Sumarycznie
                            być może tak, ale ja np. nie chciałabym kończyć dnia o 22-giej.
                            Koleżanka onkolog z 2 stopniem specjalizacji pracuje w szpitalu za
                            1450 zł. Owszem - ma dom i samochód. Ale żeby na nie zarobić -
                            jeździ z konsultacjami do kilkunastu przychodni, w weekendy dojeżdża
                            300 km do innej kliniki.
                            • zuzanna56 Re: Praca w budżetówce (szkoła) 06.04.08, 17:21
                              Też mam koleżankę lekarkę, która zarabia w miarę dobrze, ale pracuje
                              w dwóch przychodniach i często wraca do domu o 20.00.
                              Ktoś wcześniej napisał, że nie chodzi o to, aby dorabiać, ale aby
                              lepiej zarabiać w jednej pracy. Byłoby miło, ale na razie
                              nauczycielom i lekarzom pozostaje praca na dwóch etatach, niestety.
    • asia06 Re: niegodziwe pensje 07.04.08, 02:42
      A ja i moj maz ni ewytrzymalimy jednak tego, ze na nic nas nie bylo
      stac. Wlasnie tak jak piszesz. Tez budzetowka - w szkole i na
      uczelni. I dlatego oddychamy teraz z ulga, ze 5 lat temu
      zdecydowalismy sie na wyjazd do Stanow Zjednoczonych. Tu pracuje
      tylko maz, ja wychowuje od prawie 3 lat dziecko. I stac nas na
      znacznie wiecej nic w Polsce. I teraz jesli nie kupuje kolejnej
      zabawki, plyty... itd tylko dlatego, ze uwazam, ze jest
      niepotrzebna, a ni edlatego ze mnie nie stac. Aha, maz pracuje w
      zawodzie, a nie sprzata w pubach. Ja zaczynam sie teraz za praca
      rozgladac, tez w zawodzie. Dlatego sadze, ze warto zaryzykowac
      wyjazd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka