Fakt: szczęśliwe małżeństwo z długim stażem, udane pożycie, w
dalszym ciągu jesteśmy dla siebie atrakcyjni intelektualnie
Fakt: mąż nie daje mi żadnych powodów do zazdrości, więc zazdrosna
nie jestem

. Nie mam żadnych powodów do obaw (no, może jego
częste wyjazdy w delegacje, ale taka praca)
Fakt: nie sprawdzam, nie szperam, nie nasłuchuję

Mam zaufanie.
Swobodę w związku ma każde z nas - on wychodzi na spotkania ze
znajomymi ze studiów, ja wyjeżdżam z koleżankami. Mamy swoje pasje
oddzielnie, ale mnóstwo rzeczy robimy też razem.
Ale...... boję się, że może za którymś razem jednak coś mu
odbije.... Może dlatego, że wśród naszych znajomych plaga rozwodów.
I zdradzanych koleżanek przybywa w zastraszającym tempie. Niektóre z
nich przekonały się w bardzo bolesny sposób, że ich małżeństwa wcale
nie były takie dobre, jak im się wydawało. Może też dlatego, że
widzę, jakie zdesperowane są niektóre kobiety - zdobyć faceta za
wszelką cenę.
Mąż wyjeżdża w delegacje, rozrywkowy jest bardzo (co akurat mi
odpowiada) i martwię się, że na chwilę zapomni o tym, jakim dobrym
małżeństwem jesteśmy. A dla mnie w takiej sytuacji wyjście jest
tylko jedno - walizki na próg.
Czyli z jednej strony - fajne małżeństwo i żadnych podstaw do
niepokoju, a z drugiej strony ten irracjonalny strach...
No i co robić - jak się pozbyć tego uczucia? Mężowi nie urządzam
scen, nie wie o tym, że każdy jego wyjazd to dla mnie stres.