Dodaj do ulubionych

dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adopcyjna

20.04.08, 17:29
Tak sobie dumam, a impulsem do tego dumania jest wielokrotnie poruszana
kwestia 'nie stać cię na dzieci, to ich nie róbcie' pojawiająca się w różnych
wątkach i pod różnymi postaciami.
Jeśli występuje w postaci czystej, wywołuje częstokroć oburzenie, obrzydzenie,
oskarżenia o materializm, niesmak i takie tam. Jeśli pojawia się w wątku
'chcemy mieć drugie, trzecie, piąte, dziesiąte dziecko, ale chyba nas nie
stać', pojawia się poklepywanie po plecach i optymistyczne zapewnienia, że
dzieci to skarb i będzie cudnie, i w ogóle filmy Disney'a to przy tym mięta z
bubrem.
A teraz druga strona medalu - w wielu ośrodkach adopcyjnych kandydatom na
rodziców stawiane są wymagania finansowe. Próg jest różny - 800 złotych na
osobę (łącznie z dzieckiem adoptowanym, po odjęciu wszystkich stałych opłat),
2000 zł (te same warunki), różnie. Godzą się z tym kandydaci, godzą się z tym
właściwie wszyscy. I nikogo nie dziwi, nie obrusza, nie zniesmacza, że musi
być ich stać na dziecko, jakkolwiek by to nie brzmiało. A przecież wydatki są
te same, żadnej różnicy nie ma, jeśli chodzi o poniesione koszty, bo też
trzeba ubrać, wyżywić, posłać do przedszkola, szkoły, kupić podręczniki, itd.
itp. W obu wariantach może też pojawić się dodatkowy wydatek np. na leczenie.
W przypadku dzieci biologicznych na finanse macha się ręką. W przypadku
rodziców adopcyjnych prześwietla się ich do czwartego pokolenia, co wywołuje u
większości ludzi aprobatę (przynajmniej wśród tych mi znanych).
Podkreślam - nie chodzi mi o to, że ośrodki stawiają wymagania. Chodzi mi o
to, że inaczej ludzie (przynajmniej ci, których znam) odnoszą się do kwestii
finansowych przy dziecku biologicznym, a inaczej przy dziecku adoptowanym. W
pierwszym wariancie pytanie o finanse wywołuje niesmak, w drugim - uważane
jest za przejaw troski i zdrowego rozsądku. Często u tych samych osób.
Taka ciekawostka przyrodnicza...
Obserwuj wątek
    • demarta Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 17:41
      chyba o przeświadczenie tu chodzi takie, że własne dziecko jest
      krwią z krwi, kością z kosci i instyktownie mimo, iż posiada się
      niewiele, da mu się wszystko, co się ma. a dziecko adoptowane, to
      jakby drugi sort, pośrednio jakby nasze i dzielenie się tym co się
      ma może nie być tak ewidentne jak w przypadku posiadania prawdziwie
      własnego. i dlatego zapobieganie zawczasu niesnaskom wynikającym z
      posiadania mniej jakby bardziej zrozumiałe...
    • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 17:43
      Do czego zmierzasz? Przy adopcji musi być jakiś wyznacznik także finansowy. Nie
      wyobrażam sobie żeby miało być inaczej. Dziecko ma trafić do rodziny która
      zapewni mu nie tylko spokój psychiczny ale i jakieś finansowe bezpieczeństwo.
      Nie ma spaść z deszczu pod rynnę. Proponujesz jakiś próg finansowy także dla
      rodziców biologicznych? smile))
      • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 17:48
        mam napisać jeszcze raz?
    • syriana Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 17:45
      też o tym myślałam ostatnio

      jest chyba w ludziach takie przekonanie, że dziecko oddane do adopcji musi mieć
      lepiej niż to w rodzinie biologicznej i dlatego taka lustracja za coś
      oczywistego jest uważana

      z drugiej strony, pierwszym argumentem wysuwanym zwykle za posiadaniem dziecka,
      jest argument emocjonalny
      aspekty finansowe gdzieś tam na boczny tor są spychane, za wstydliwy dowód na
      nieprzekonanie do końca o rozmnożeniu uważane

    • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:00
      dla mnie bardzo normalne
      ludzie maja wlasne dzieci, bo chca miec i maja wobec nich obowiazek
      utrzymania ich
      adopcja jak dla mnie powinna byc rozpatrywana li i jedynie z punktu
      widzenia dobra dziecka - dodajmy - baaaaaaardzo juz pokrzywdzonego
      dziecka
      ogromnym balastem na cale zycie jest fakt, ze mnie matka rodzona na
      poniewierke w swiat oddala
      to wariant optymistyczny - bo dzieci odebrane po interwencjach sa
      skrzywdzone jeszcze bardziej
      oprocz tego, ze dzieci w rodzinie adopcyjnej powinny znalezc milosc
      i spokoj, powinny jeszcze znalezc zabezpieczenie finansowe
      i dobry start
      • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:07
        > ludzie maja wlasne dzieci, bo chca miec i maja wobec nich obowiazek
        > utrzymania ich

        W rodzinach adopcyjnych nie jest inaczej. Rodzice też chcą mieć własne dzieci i
        też podejmują obowiązek ich utrzymania.

        nie mam pretensji do ośrodków o wymagania finansowe i nie o te wymagania jako
        takie mi chodzi
        Bo jak to jest - dziecko biologiczne nie powinno mieć dobrego startu i
        elementarnego zabezpieczenia finansowego?
        • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:18
          > Bo jak to jest - dziecko biologiczne nie powinno mieć dobrego startu i
          > elementarnego zabezpieczenia finansowego?

          A kto powiedział że nie powinno? Większość myśli o finansach. Część zostaje
          rodzicem z zaskoczenia. A ułamek społeczeństwa po prostu się rozmnaża nie myśląc
          o niczym. Rodzice adopcyjni świadomie decydują się na dziecko i muszą finansowo
          stać dobrze by przyjąć malucha często chorego i najczęściej po przejściach.
          • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:20
            Rodzice adopcyjni świadomie decydują się na dziecko i muszą finansowo
            > stać dobrze by przyjąć malucha często chorego i najczęściej po przejściach.

            Dzieci biologiczne nie chorują? I jak można finansowo zrekompensować dziecku
            przejścia?
            • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:25
              > Dzieci biologiczne nie chorują? I jak można finansowo zrekompensować dziecku
              > przejścia?

              Co chcesz udowodnić? Że rodzice biologicznego dziecka o dochodach mniejszych niż
              wymaganych przy adopcji robią na starcie krzywdę dziecku? Pisałam, większość
              myśli o pieniądzach a niektórzy nawet tak mocno że w życiu się na potomka nie
              zdecydują.
              • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:33
                > Co chcesz udowodnić?

                Nic. Po prostu sobie głośno myślę.
        • syriana Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:30
          powinno, choć oczywiście jakiekolwiek zakusy ze strony państwa, które chciałoby kontrolować płodność obywateli, miałyby totalitarny charakter

          z drugiej strony, gorąco przyklasnęłabym takiej reformie systemu opieki społecznej, która np. zobowiązywałaby pobierających zasiłek do stosowania antykoncepcji, albo przynajmniej nakładała by na opiekunów społecznych takich skrajnie niesamodzielnych finansowo rodzin, obowiązek zwrócenia ich uwagi na zależność między dochodem a liczbą dzieci

          krzyk o ograniczeniu wolności osobistych zostałby oczywiście słusznie podniesiony, ale uważam, że państwo występując w roli sponsora, miałoby prawo do ustalania warunków dofinansowania
          • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:35
            Może tak wobec tego jak Chińczycy kontrolować liczbę narodzin? Cokolwiek myślę o
            nieodpowiedzialnym macierzyństwie to pomysł syriana jest mówiąc delikatnie mało
            realny.
            • syriana Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:43
              dlatego wyraźnie napisałam, że sam pomysł o totalitarne konotacje może być
              podejrzewany

              a wykonanie? cóż
              przecież ludzie pobierający świadczenia (nie mówię tu o jakiś małych dodatkach
              czy jednorazowych zapomogach, ale o rasowej patologii, latami tylko z tego co OS
              da żyjących) są w stałym kontakcie z urzędnikami czy pracownikami opieki, więc
              stąd tylko już mały krok chyba do ingerencji w ich plany prokreacyjne

              • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:44
                > stąd tylko już mały krok chyba do ingerencji w ich plany prokreacyjne

                Eeeee....lepiej nic nie napisze smile
                • syriana Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:46
                  ależ śmiało, pisz
        • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:34
          kawka74 napisała:

          > > ludzie maja wlasne dzieci, bo chca miec i maja wobec nich obowiazek
          > > utrzymania ich
          >
          > W rodzinach adopcyjnych nie jest inaczej. Rodzice też chcą mieć własne dzieci i
          > też podejmują obowiązek ich utrzymania.

          dlatego obowiazkiem osrodka jest zweryfikowanie, czy poza chceniem mają oni cos
          dziecku do zaoferowania

          oprocz tego, ze powinni miec odpowoednie srodki dla utrzymania dziecka powinni
          stanowic stabilny zwiazek (zdaje sie ze staz pary tez podlega ocenie)
          wiek stan zdrowia itd
          przeciez wiesz
          samo chcenie to za malo, zeby adoptowac dziecko
          bo to ono powinno byc tu podmiotem
          a nie przedmiotem chcenia
          i jego dobro jest najwazniejsze

          > nie mam pretensji do ośrodków o wymagania finansowe i nie o te wymagania jako
          > takie mi chodzi
          > Bo jak to jest - dziecko biologiczne nie powinno mieć dobrego startu i
          > elementarnego zabezpieczenia finansowego?

          jak najbardziej
          tylko, ze rodzac dziecko automatycznie masz prawo rodziecielskie
          kiedy kasy brak, mozna zostac objetym pomoca spoleczna
          bo mimo wsyztsko uwaza sie ze wlasna rodzina - nawet niezamozna to najlepsze co
          moze dziecko spotkac
          w przypadku wyjatkowych zaniedban mozna tez stracic prawo do opieki nad dzieckiem
          natomiast nie wyobrazam sobie, jak mialoby to byc weryfikowane w przypadku
          dzieci biologicznych
          bdura jakas
          po rocznym zeznaniu podatkowym jezdzilby zielony busik i zabieral dzieci biednym
          rodzicom?
          • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:43
            > dlatego obowiazkiem osrodka jest zweryfikowanie, czy poza chceniem mają oni cos
            > dziecku do zaoferowania
            >
            > oprocz tego, ze powinni miec odpowoednie srodki dla utrzymania dziecka powinni
            > stanowic stabilny zwiazek (zdaje sie ze staz pary tez podlega ocenie)
            > wiek stan zdrowia itd
            > przeciez wiesz
            > samo chcenie to za malo, zeby adoptowac dziecko
            > bo to ono powinno byc tu podmiotem
            > a nie przedmiotem chcenia
            > i jego dobro jest najwazniejsze

            Wiem. Podejrzewam, że jestem tego bardziej świadoma, niż wszystkie moje
            rozmówczynie.
            W zasadzie chciałam podyskutować o różnorodności ludzkich reakcji, a za chwilę
            dostanę łatkę faszysty, który chce kontroli urodzeń. big_grin
            • kali_pso Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 21:41
              Te ludzkie reakcje są przewidywalne- co moje to moje, a co
              nasze..też mojewinkP Wkraczanie w finanse rodziny bio zakrawa na
              wścibstwo, prześwietlanie rodziny adopcyjnej odbywa się w szeroko
              pojętym wspólnym interesie- przecież każdemu zależy, aby dzieci z DD
              trafiły w dobre ręce- odpowiedzialne, zasobne....jednocześnie dbamy
              oto, aby nie powielały modelu życia rodziców bio i nie zostały na
              garnuszku państwa, czyli poniekąd nie żyły na nasz kosztwink

              Inaczej tego dysonansu nie potrafię wytłumaczyćwink
    • aluc Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:38
      albowiem biodzieci same w sobie są bogactwem, a ich posiadanie
      obowiązkiem wobec Ojczyzny, nie można zaś spełnienia obowiązku wobec
      Ojczyzny od stanu posiadania uzależniać, jest to wszak brzydkie i
      niemoralne

      adopcja jest zaś fanaberią, fanaberie zaś są przywilejem ludzi
      zasobnych

      w tym momencie w zasadzie powinno pojawić się podejrzliwe pytanie,
      skąd oni mają kasę, że ich na adopcję stać - wiadomo wszak, że kasę
      mają jedynie ludzie nieuczciwi i z plecami

      na pocieszenie jednak trzeba koniecznie dodać, że pieniądze
      szczęścia nie dają, a nawet wręcz przeciwnie, a im rodzina mniej
      posażna, tym głębsze i prawdziwsze emocjonalne relacje pomiędzy jej
      członkami, niezafałszowane chciwością, niezdemoralizowane dostatkiem
      • demarta Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:42
        aluc napisała:

        > pieniądze szczęścia nie dają, a nawet wręcz przeciwnie, a im
        rodzina mniej posażna, tym głębsze i prawdziwsze emocjonalne relacje
        pomiędzy jej członkami, niezafałszowane chciwością,
        niezdemoralizowane dostatkiem

        i to brzmi jak manifest polskiej partii robotniczej w XXI wieku wink)
        • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:46
          A czemu tylko o forsie mowa? Rodzice adopcyjni do psychologa też chyba idą i
          jakiś wywiad środowiskowy. Więc czemu biologiczni tak nie muszą? Pytam.
          • aluc Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:50
            tego też nie rozumiem

            bo w sumie powinno być jak ze służbą wojskową - jak kto sam chce, to
            powinni sprawdzić, czy nie wariat
            • demarta Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:52
              aluc napisała:

              > tego też nie rozumiem
              >
              > bo w sumie powinno być jak ze służbą wojskową - jak kto sam chce,
              to
              > powinni sprawdzić, czy nie wariat

              jak w "paragrafie 22" tongue_outP
            • kropkacom Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:53
              Albo jak z prawem jazdy. Test teoretyczny, badania lekarskie, sprawdzanie na
              placu (dajmy na to w domu) i jazda na mieście (zachowania na wspólnym spacerku).
              Papierek i płodzić smile)
              • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:56
                otoz
                nawet zeby flaki nabijac trzeba termin u majstra zaliczyc
                a zeby czlowieka wychowywac nie trzeba dokladnie nic
      • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:45
        > adopcja jest zaś fanaberią, fanaberie zaś są przywilejem ludzi
        > zasobnych

        Zawsze uważałam, że jestem mało fanaberyjna, a tu taki klops ;p
      • danagr Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 00:24
        fanaberia, plecy, kasa z nieuczciwego zrodla?
        fanaberi nie mialam, a chec stworzenia i dania dziecku szansy na wychowanie sie
        w warunkach w jakich wychowuja sie dzieci bio, plecow rowniez, nie mowiac o
        kasie. Trzeba najpierw znalezc sie w konkretnej sytuacji zeby pisac takie opinie.
    • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 18:50
      w dosc bliskiej rodzinie jest adoptowana dziewczynka
      matka jest samotna i zarabia bardzo niewiele
      oszczedzają na czym moga
      kazde wakacje spedzają na dzialce jedynie
      pamietam jak dziewczynka marzyla, zeby wyprawic 6 urodziny dla kolezanek na sali
      zabaw (koszt jakies niecale 200 zl)
      dostala zrypki od matki, ze jej sie w tylku przewraca
      ubrana w chinskie sztucznosci z dyskontow typu grosik
      najedzona czysta, i tyle
      i zawsze sie zastanawiam, czy jednak nie mogla lepiej trafic
      w koncu chetnych do adopcji jest cala masa
      • swinka-morska Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 21:20
        moofka napisała:

        > i zawsze sie zastanawiam, czy jednak nie mogla lepiej trafic

        A jakby była dzieckiem biologicznym, to też byś się zastanawiała,
        czy nie mogła lepiej trafić?
        • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 08:53
          > A jakby była dzieckiem biologicznym, to też byś się zastanawiała,
          > czy nie mogła lepiej trafić?

          nie jest
          i podobnych przypadkach dzieci sa pokrzywdzone podwojnie
          uwazam
          • wieczna-gosia Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 08:59
            moofka napisała:

            > > A jakby była dzieckiem biologicznym, to też byś się zastanawiała,
            > > czy nie mogła lepiej trafić?
            >
            > nie jest
            > i podobnych przypadkach dzieci sa pokrzywdzone podwojnie
            > uwazam

            z trzeciej strony moofka- moglaby nie trafic lepiej/ nie trafic w ogole i wtedy
            nie byloby nawet biednej mamy adopcyjnej. I co- pokrzywdzona potrojnie?
            • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:02
              to bylo malenkie dziecko, zdrowa trzymiesieczna dziewczynka
              na taką czeka cała masa rodzin, ktore czesto sa gotowe zapewnic duzo lepsze warunki
              • wieczna-gosia Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:06
                a to nie, to faktycznie- no bo jakby to byla adopcja ostatniej szansy to
                rozumiem, a zdrowa 3 miesieczna dziewczynke oddawac kobiecie, ktora stac na
                dyskonty i nie stac na urodziny w lokalu.....
                • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:13
                  przekasu udam, ze nie widze
                  owszem, uwazam, ze proces adopcji powinien miec na wzgledzie dobro
                  pokrzywdzonego dziecka
                  w tym rowniez materialne, czy jesli rodzicow adopcyjnych nie bedzie stac na
                  wyksztalcenie, albo leczenie adoptowanego dziecka, to mają moralne prawo mieszac
                  w jego zyciu w ogole?
                  i znowuz nie przesadzajmy - granica 800 zl na gebe, o ktorej pisze kawka nie
                  jest znowu taka zaporowa dla normalnych pracujacych ludzi
                  jesli nie sa w stanie tego zapewnic, niech sobie kota kupią
                  • wieczna-gosia Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:18
                    mozna tez rodziny adopcyjne monitorowac i jak im poziom materialny spada, to
                    zabierac. Rozwiazanie adopcji sie to nazywa. To zreszta tez rozni rodziny
                    adopcyjne od nie- rozwiazania rodzicielstwa nie ma sad
                    • aluc Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:23
                      nie do końca, bo władzę rodzicielską odebrać też można
      • wieczna-gosia Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 23:31
        w ogole dziecko samotnej biednej matki zawsze mogloby lepiej trafic. MOje dzieci
        pod wzgledem urodzin tez moglyby lepiej trafic gdyz na propozycje sali urodzin
        odpowiadam podobnie- przywykly smile
    • anika772 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 19:31
      Nasunęły mi się podobne wnioski przy okazji dyskusji na temat
      fudnowania "najbiedniejszym" (cokolwiek by miało to znaczyć) zabiegu
      in vitro. Niesprawiedliwe w stosunku do rodzin planujących adopcję,
      prawda?
      • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 19:33
        Nie widziałam takiego wątku - możesz rzucić linkiem? Chętnie przeczytam.
        • anika772 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 20:24
          A nie, nie mialam na myśli dyskusji na forum, tylko tę
          ogólnonarodowąsmile na forum chyba nie było nic takiego.
          • kawka74 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 20:27
            OK, rozumiem smile dzięki
            myślałam, że coś na forum przeoczyłam...
    • kali_pso Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 21:05
      Może dlatego, że dziecko przeznaczone adopcji to część potężnej
      machiny państwowej, która to ma obowiązek zadbać o niego jak
      najlepiej.
    • wieczna-gosia Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 22:58
      poniewaz kawko jak w zasadzie sprawdzic rodzine pod katem tego czy bedzie dobra
      rodzina? MOzna sprawdzic rzeczy mierzalne- czyli jaki dochod na glowe, czy
      dziecko bedzie mialo osobny pokoj i czy rodzice zapewnia angielski i karte
      medicover.

      Uwazam, ze to nie jest tak ze kasa nie jest wazna bo jest- uwazam jednak ze
      czlowiek sie dorabia cale rzycie- rodzice adopcyjni tez zycia na kolku nie
      zawieszaja. Nie mam pojecia jak wygladaja procedury adopcyjne, ale uwazam ze
      jesli kasa jest czynnikiem decydujacym, to nie jest dobrze. Z drugiej strony
      znam kilka rodzin adopcyjnych i mysle ze nie jest smileprzyklad moofki tez tego
      dowodzi.
      • kinas3 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 20.04.08, 23:34
        Ja jestem mamą adopcyjną i zastępczą równocześnie smile
        Przeszłam całą procedurę w OA. Ośrodki są różne, ja naszego nie
        wspominam dobrze sad
        My ludzie nie mogący miec dzieci musimy udowodnić jacy jesteśmy
        idealni,świetnie zarabiający. Obowiązywał nas minimum 5 letni staż
        małżeński. Jakby to miało świadczyć że będziemy idealną rodziną
        adopcyjną. Najbardziej bolało mnie to że musiałam udowadniać dosząc
        zaświadczeni że nie mogę mieć dzieci.
        Myślę że najważniejsza jest miłość do dziecka. Nikt kto nie przeżył
        tego bólu walki o dziecko nie jest w stanie sobie tego wyobrazić.
        My chcieliśmy mieć dziecko nieważne jaką drogą do nas nasza córcia
        trafiła. Kochamy ją bardzo mocno...
    • liberata Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 01:55
      Najwyraźniej jak sobie ktoś sam "wyprodukował" dziecko, to nie musi
      płacić. Ale jak dostaje gotowe od państwa to musi być w stanie
      przekazać na nie określoną kwotę.
      • phantomka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:01
        Nie znam ludzi, dla ktorych byloby to zrozumiale. Na pewno tacy sa,
        nie kwestionuje. Znajomi znajomych starajac sie o adopcje musieli
        rowniez miec osobny pokoj dla nowego dziecka, tak jakby on mial
        zrekompensowac mu brak rodzicow...nie od dzis wiadomo, ze przepisy
        sa bezduszne, a przeciez kogo interesuje los sierot.
    • moofka Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 09:17
      jeszcze inny aspekt
      czesto zupelnie "prawidlowe" matki, ktore po prostu znalazly sie w trudnej
      sytuacji zyciowej (brak pracy, partnera czy mieszkania) sa namawiane do oddania
      dziecka
      i glownym argumentem sa zawsze pieniadze
      ty mu tego nie zapewnisz, co ludzie, ktorzy go wezmą
      wyksztalcenia, wyjazdow, startu, zabawek, dziecinstwa beztroskiego
      i tym sie pocieszają, chociaz serce im peka
      okazuje sie ze dziecko moze trafic, do kogos o podobnej sytuacji?
      to jaki jest sens w ogole promowania adopcji w tzw "trudnych sytuacjach zyciowych"
    • lola211 Re: dziecko/ finanse - refleksja biologiczno-adop 21.04.08, 14:06
      Takie "materialistyczne" podejscie jest jak najbardziej
      zasadne.Dzieci sie powinno miec tyle, ile jest sie w stanie na
      normalnym poziomie wychowac i utrzymac.Moze byc mniej, ale nie
      wiecej.
      W stosunku do dzieci biologicznych nie ma w zasadzie wplywu na ilosc
      dzieci w rodzinie,mozna jedynie polegac na rozsadku rodzicow,
      dlatego nie mozna modelu adopcyjnego przeniesc na ten grunt.A
      szkoda - wielu dzieciom zaoszczedzilo by sie losu zycia w biedzie.
    • agniesia331 do moofki 21.04.08, 14:34
      Ja się z Tobą zgadzam odnośnie refleksji finansowych, niestety z
      podanego przez ciebie przykładu to wynika. Jeśli tą Panią nie było
      stać na wyprawienie urodzin, to nie musiałaby OFUKIWAĆ biednego
      dziecka, mogła jej to po prostu wytłumaczyć i zaproponować np.
      wyjście samej na taki plac zabaw. Z tego co piszesz, to ma rodzinę
      (np. ty) i mogła spróbować w ramach prezentu zaproponować rodzince
      dołożenie się do tego, by córka mogła zaprosić np. 3 koleżanki.
      Niestety czasmi bliższa sercu koszula... itd. Jak się ma dobre
      chęci, to można wiele zdziałać. wydaje mi się, że tych chęci brak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka