vicky1
30.04.08, 14:38
Moje watki sa dostepne juz na forum. W skrocie sytuacja - ja na
razie nie odczuwam potrzeby urodzenia dziecka, moj M bardzo namawial
i strasznie chcial. Jednakze ja sie nie zgodzilam - moj M jest teraz
w terapii, ktora potrwa co najmniej rok a potem sie zobaczy. Poza
tym jestem zwiazana czteroletnim kursem, ktorego organizacja
praktycznie wyklucza dziecko. No i nie odczuwam potrzeby
Ale do rzeczy. Ostatnio temat dziecka wrocil. Zapytalam wprost czy
by chcial. A moj M na to: "Ja? Mam w d... dzieci! Ja chce spokojnie
pracowac, mam super prace i zarabiac pieniadze."
Okazalo sie zatem, ze moje rozpoznanie o jego niedojrzalosci do
dzieci bylo jak najbardziej sluszne. Gdybym wtedy ulegla i zaszla w
ciaze a jemu juz sie odmienilo (w 2 miesiace!!!) to teraz bylabym w
ciazy niechcianej przez partnera i jako obiekt zlosci i wyladowac
wscieklosci
Teraz widze, ze sugestia psychiatry, aby ze wzgledu na zachowanie M
odciagac maksymalnie w czasie decyzje o dziecku byla sluszna. Przy
takiej zmiennosci nastawienia a jednoczesnie przy tak silnych
wyladowaniach w sytuacji gdy cos jest nie tak jak chce, byloby zle...
Natomiast ogolnie wiedzie nam sie coraz lepiej. W pracy M sie w
pelni realizuje, w domu nie ma wiekszych spiec zadnych, na terapie
chodzi chociaz do psychiatry nadal nie dotarl aby dokonczyc
diagnostyke
A ja znalazlam nowa prace, w ktorej moge sie realizowac. Praca nie
daje wielkich pieniedzy, ale wiele satysfakcji