haidi0111
07.05.08, 13:38
Sytuacja z ostatnich dni. Mój małżonek pojechał po pracy do brata. Po powrocie
powiedział, że pomógł mu w domu i jeszcze trochę pogadali, bo szwagier ma małe
problemy. OK, nie ma sprawy. Natomiast podczas suto zakrapianej imprezy
weekendowej, mój szanowny małż wypalił, że byli jeszcze na pobliskim torze
gokartowym... Ja twierdzę, że mnie okłamał. On bije się w piersi, przeprasza,
ale uparcie twierdzi, że to nie kłamstwo... Kłamstwo byłoby, gdyby w tzw.
"żywe oczy" zaparł się, że tam nie był... Pomóżcie mi wytłumaczyć temu
"głąbowi", że nie ma racji, bo mi już ręce opadają...