Dodaj do ulubionych

Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma rację

07.05.08, 13:38
Sytuacja z ostatnich dni. Mój małżonek pojechał po pracy do brata. Po powrocie
powiedział, że pomógł mu w domu i jeszcze trochę pogadali, bo szwagier ma małe
problemy. OK, nie ma sprawy. Natomiast podczas suto zakrapianej imprezy
weekendowej, mój szanowny małż wypalił, że byli jeszcze na pobliskim torze
gokartowym... Ja twierdzę, że mnie okłamał. On bije się w piersi, przeprasza,
ale uparcie twierdzi, że to nie kłamstwo... Kłamstwo byłoby, gdyby w tzw.
"żywe oczy" zaparł się, że tam nie był... Pomóżcie mi wytłumaczyć temu
"głąbowi", że nie ma racji, bo mi już ręce opadają...
Obserwuj wątek
    • bsl Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 13:41
      no z tego co pisezsz to na swoje nieszczęscie mąz sie wygadał ;/
      a co w tym złego i o co kopię kruszysz ?
      • aurinko Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 13:47
        Na Twoim miejscu nie rozstrzygałabym tego, czy to kłamstwo czy nie mówienie
        wszystkiego, zastanowiłabym się dlaczego nie powiedział Ci o gokartach? Może
        zapomniał, nie uznał tego za coś ważnego (a facetom niestety różne rzeczy
        potrafią wyparować z głowy) czy nie powiedział Ci, bo mógł przewidzieć Twoją
        reakcję?
      • bea.bea Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 13:49
        uwazam, ze pominiecie pewnych faktow , nie jest klamstwem....

        smile
        • lila1974 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 13:54
          Również tak uważam - rozróżniam kłamstwo od zatajenia.
          Ponieważ moi rodzice byli bardzo czuli na kłamstwo, więc do
          perfekcji opanowałam sztukę nie kłąmania ale i nie mówienia całej
          prawdy smile

          Na ewentualne wąty mamy mówiląm ... ale przecież nie sklamałam smile
    • mama_kotula Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 13:52
      haidi0111 napisała:
      > powiedział, że pomógł mu w domu i jeszcze trochę pogadali, bo szwagier ma małe
      > problemy.
      (...) mój szanowny małż wypalił, że byli jeszcze na pobliskim torze
      > gokartowym...

      Wszystko zależy od wieeelu czynników.
      Mąż mógł np. zapomnieć ci powiedzieć, że byli na torze, albo po prostu uznał, że
      to jest fakt, który nie wymaga osobnego wspominania.

      Jeśli to jest pojedynczy problem, ja bym nie przypisywała mu wysokiej rangi, bo
      to jest robienie z igły wideł. Natomiast jeśli problem ma podwójne dno, o którym
      my nie wiemy, ponieważ nie wspomniałaś, to zapewne jest to przysłowiowy gwóźdź
      do trumny czy tam przepełnienie czary i cały konflikt leży zupełnie gdzie indziej.
    • haidi0111 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 14:02
      Pewnie, że jest drugie dno...
      Mąż dość sporo wychodzi sam - dwa razy w tyg gra w piłkę z kolegami +
      "popiłkowe" piwo, wyjeżdża i to nie tylko służbowo (teraz np. jedzie na
      rafting), a mnie żal d... ściska. Bo nie mam z kim wyjść sad
      Generalnie nie mam nic przeciwko wyjściom, ale oczekuję szczerości a nie
      wymykania sie po kryjomu, jak na rzeczone gokarty. To zdarzenie podważyło moje
      zaufanie do niego... Ilu ciekawych rzeczy jeszcze mi nie powiedział?
      • doral2 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 14:04
        a ty wszystko, ale to wszystko mężowi mówisz??
      • lola211 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 14:12
        >Ilu ciekawych rzeczy jeszcze mi nie powiedział?

        No i co? Musi ci sie ze wszystkiego spowiadac??
    • burza4 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 15:54
      "Pół prawdy to całe kłamstwo" - tak to wygląda i nie ma co sobie
      oczu mydlić, że jest inaczej.

      zatajając kontrowersyjne dla kogoś informacje ma się (albo raczej
      powinno się mieć) taki sam dyskomfort jak okłamując go. Przecież
      każdy doskonale zdaje sobie sprawę że zataja z tych samych powodów
      dla których by skłamał. Różnica żadna.
      • betty_julcia Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 16:10
        Jak czytam niektóre odpowiedzi w tym wątku to zastanawiam sie w
        takim razie jaki jest sens bycia razem.
        Mąż pominął fakt, nie dlatego ze zapomniał albo uznał ze maloważny,
        tylko po prostu nie mial ochoty tłumaczyć sie dlaczego tak zrobił.
        Nie ma znaczenia czy ktoś to podciąga pod kłamstwo czy nie, ni
        ebędziemy tu tworzyć definicji. Istotne jets to, że zataił prawdę, i
        tym samym oszukał Cię, wprowadził w błąd.
        Ozywiście ze mąż nie musi się tłumaczyć, przecież ma swoje życie,
        może robić co chce. Nie chciałabym zyć w takim związku. I na
        szczęście tworzę inny z moim mężem, mówienie sobie co robimy,
        planujemy i gdzie chodzimy nie traktujemy jak tlumaczenie się. Tym
        bardziej że towarzystwo i wyjścia mamy takie, gdzie mamy przyjemność
        pójść razem.
        Ale wiadomo, każdy związek jest inny. Jeżeli ludzom pasuje spędzanie
        sobą jak najmniej czasu to ok. Gorzej jeżeli jedna strona z tego
        powodu cierpa a druga ma to w d...e.
        • betty_julcia Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 16:14
          I słabo się robi na tym forum od czytania treści: nie ważne czy cię
          oszukał czy nie. Zastanów sie lepiej dlaczego? Moze i
          najprawdopodobniej wina leży po twojej stronie. Proponowanie
          przeprowadzenia analizy czy i jaki ty popełniłaś błąd w związku że
          twój mąż od ciebie ucieka? Moze koszulę niedoprasowałaś a może gacie
          źle zacerowałaś!!!
          • mama_kotula Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 22:13
            betty_julcia napisała:

            > I słabo się robi na tym forum od czytania treści: nie ważne czy cię
            > oszukał czy nie. Zastanów sie lepiej dlaczego? Moze i
            > najprawdopodobniej wina leży po twojej stronie. Proponowanie
            > przeprowadzenia analizy czy i jaki ty popełniłaś błąd w związku że
            > twój mąż od ciebie ucieka? Moze koszulę niedoprasowałaś a może gacie
            > źle zacerowałaś!!!

            Hmmm... a możesz mi wskazać w tym wątku miejsce, gdzie tak ktoś sugeruje, czy
            tylko tak sobie chlapnęłaś, aby wyprzedzić ewentualne komentarze?
          • lola211 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 08:09
            Moze koszulę niedoprasowałaś a może gacie
            > źle zacerowałaś!!!
            A moze jestes po prostu zona upierdliwa i czepialska? Jazgoczesz
            chlopu nad glowa i on dla swietego spokoju zataja pewne fakty? Taki
            zona jest tysiace, wcale sie facetom nie dziwie.
        • lola211 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 08:14
          > Jak czytam niektóre odpowiedzi w tym wątku to zastanawiam sie w
          > takim razie jaki jest sens bycia razem.

          Ten sens po prostu nie sprowadza sie do modelu syjamskich
          blizniakow, 2 w 1 ,tylko do zycia dwoch odrebnych jednostek, ze
          swoim kawalkiem wlasnego swiata, majacych jednoczesnie takze wspolny
          obszar zyciowy.
          Malzenstwo nie musi oznaczac - wszedzie wszystko razem.Nie kazdy by
          cos takiego zniosł, udusiłby sie po prostu.
    • deodyma Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 22:20
      zatail, czyli nie sklamal. a dlaczego nie powiedzial Ci o tym?
      rozliczasz go z kazdej minuty spedzonej poza domem czy co???
      • doral2 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 23:03
        no właśnie o to pytam....i o to, czy autorka wątku swemu mężowi spowiada się
        dokładnie, ale to dokładnie i ze wszystkiego każdego dnia?? przecież to nawet
        fizycznie jest niemożliwe...
        sądzę, że to niczym nie uzasadniona zazdrość i nic poza tym...
        • deodyma Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 07.05.08, 23:06
          na to wygladasmile
    • 18_lipcowa1 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 07:23
      przesadzasz
      mi tez zwyczajnie zdarza sie o czyms nie powiedziec
      nie dla klamstwa, bo nie musze klamac ,tylko bo po prostu uwazam to
      za malo wazne albo zapominam
    • haidi0111 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 08:20
      Trochę na wyrost ta analiza mojego małżeństwa... Dobrze prasuję koszule, a
      dziurawe gacie wyrzucam.
      Daję nam prawo do odrębnego życia, rozumiem, że przebywając ze sobą czas można
      się udusić. Ale swojego prywatnego życia nie mam... I może tu tkwi problem. Tak,
      jestem zazdrosna sad
      • gryzelda71 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 08:33
        Dlaczego nie masz?
        • haidi0111 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 09:03
          Bo gdzieś po drodze zgubiłam koleżanki. Przyjaciółkę miałam w podstawówce. Po
          prostu zawsze wolałam spędzić czas z mężem niż z kimś innym. A potem jeszcze
          urodziły się dzieci...
          I jest trochę tak, że jestem zazdrosna o to, że on potrafi dobrze bawić się beze
          mnie, a ja bez niego nie...
          • deodyma Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 09:08
            acha, czyli gdy wyszlas za maz to przestalas utrzym,ywac kontakty z
            przyjaciolmi, ze znajomymi. to zle zrobilas. takich rzeczy sie po
            prostu nie robi.
          • lila1974 haidi0111 08.05.08, 09:20
            Wszystko przed Tobą.
            Rozejrzyj się do okoła.
            Nie trzeba dużego wysiłku, by mieć do kogo dzioba otworzyć.

            Masz kogoś w sąsiedztwie, w piaskownicy, na spacerze z sem, kto
            wydaje Ci się sympatyczny i miałabyś ochotę zagadać? To zagadnij.
            Przełam pierwsze lody.
      • lola211 Re: Kłamstwo a niemówienie wszystkiego... Kto ma 08.05.08, 08:53
        >Ale swojego prywatnego życia nie mam... I może tu tkwi problem

        Na to wyglada,czas to zmienic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka