dziwne czy taki charakter

11.05.08, 20:33
hej
Dziś była rocznica komunii chrześnicy mojego męża, nie zapraszali nikogo i nas
też nie>
Ok.
Ale proszę pomóżcie mi zrozumieć zachowanie mojego slubnego bo ja mu
powiedziałam że cham i tyle>
Jestem w 8 m-cu ciąży( dopadła mnie rwa i mało chodzę, a rower w ciąży
zakazany- poza tym to mu bym mu nie pozwoliłą tak postąpić, ale dowiedziałam
sie po fakcie), dziś mąż rano pojechał po medal-zasługi strażackie, wrócił
wcześnie po ok 7 h, inni bawią się jeszcze, wziął naszą 3 letnia córkę na
rower i pojechali na spacer, wrócili po 1h, pokręcił się troche, a że mała
lubi być na dworze to znów na rower, miał jechać do znajomych ale ich nie było
to pojechał do chrześnicy( byli jej dziadkowie i córka zmarłej chrzestnej),
oczywiście mój ślubny bez prezentu, kasy lub czegoś w ogóle, i w dresach.
Co myślicie, bo szczerze to ja cholernie się zawiodłam że tak można,. przecież
dziecku nawet drobiazg mógłby dać .wprawdzie man się nie przelewa, 2 200zł na
3/ wkrótce 4 osoby ale sorry, albo idę z czymś albo zostaje w domu.
Co myślicie?
Czy mam teraz przy najbliższej okazji jak spotkam jego chrześnicę dać tej kasę
lub jakiś drobiazg(jeśli tak to proszęo pomysły), czy się nie wtrącać?
    • mama_kotula Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 20:35
      Ja czegoś nie rozumiem, wiec proszę o info zwrotne:

      Uważasz, że przyjście w odwiedziny do chrześnicy bez prezentu i w dresach to
      chamstwo?
    • s.z-n Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 20:46
      Odpuść , naprawdę. Co to za histeria z tymi prezentami ? Chcesz po wszystkim
      przy najbliższej okazji jeszcze dawać kasę na -rocznie- komunii ?
      • s.z-n - rocznice - sorry 11.05.08, 20:47
        • roksanaa22 Re: - rocznice - sorry 11.05.08, 20:52
          Dziewczynie (tak mniemam) nie chodzi o to,że poszedł w dresach i
          przypadkiem ale jakby "wprosił" się na imprezę bez zaproszenia.A jak
          jest :proszona" impera to się idzie z prezentem-nawet symbolicznym...
          • mama_kotula Re: - rocznice - sorry 11.05.08, 21:35
            roksanaa22 napisała:

            > Dziewczynie (tak mniemam) nie chodzi o to,że poszedł w dresach i
            > przypadkiem ale jakby "wprosił" się na imprezę bez zaproszenia.A jak jest
            :proszona" impera to się idzie z prezentem-nawet symbolicznym...

            Ale autorka wątku sama napisała, że NIKOGO nie zaprosili.
            Stąd wywnioskowałam, że impreza nie była planowana, a osoby znalazły się tam z
            porywu serca ;>
    • beniusia79 Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 20:57
      a ile daje sie na rocznice lub jakie prezenty? wink
    • hrabina_murzyna Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 20:59
      A jednak kogoś zaprosili- dziadkow i corkę chrzestnej.
    • gku25 Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 21:00
      Przesadzasz, naprawdę.
    • anika772 Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 21:14
      To rocznicę Komunii też się "obchodzi"????
      • jowita771 Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 23:28
        na szczęście tylko pierwszą. chyba, że coś się zmieniło.
      • mika_p Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 23:54
        Gdzieniegdzie.
    • 18_lipcowa1 Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 23:36
      rocznica komuni??????????????
      • miss_akryl Re: dziwne czy taki charakter 11.05.08, 23:41
        Jasne, że się obchodzi! Kościółkowi muszą zarobić!
        • irmina-to-ja Re: dziwne czy taki charakter 12.05.08, 08:14
          Dziadkowie i ta dziewczyna sami z siebie przyszli( pewnie nie z pustymi
          rękami), a jeśli nie wyprawiają to jak można tak wpaść.
          Mój ślubny jest raczej materialistą, i jak ktokolwiek mu daje kasę za
          podwiezienie czy inną przysługę to zawsze weźmie, choć w drugą stronę wyrywny
          nie jest.
          Chodzi mi o to że jak byłam na wcześniejszej mszy z dziećmi rocznicowymi to
          widziałam gości tychże dzieci, sama nie wiem, ale to trochę nie fair iść do
          dziecka bez głupiej bombonierki bo tak mu się zachciało.
          Ja nigdy nie przywiązywałam wagi do drogich prezentów ale że ktoś o mnie
          pamiętał, choćby głupia czekolada lub inny drobiazg, czy to takie dziwne?
          • michasia24 Re: dziwne czy taki charakter 12.05.08, 08:35
            ja bym sie raczej wkurzyła ze on poszedł tam w dresach
          • hrabina_murzyna Re: dziwne czy taki charakter 12.05.08, 11:44
            irmina-to-ja napisała:

            > Dziadkowie i ta dziewczyna sami z siebie przyszli( pewnie nie z
            pustymi
            > rękami), a jeśli nie wyprawiają to jak można tak wpaść.

            Z pustymi czy pełnymi to akurat nie Twój problem. A wpaść do
            chrzestnicy, rodziny zawsze można i bez zaproszenia, chociażby na
            herbatę.

            > Mój ślubny jest raczej materialistą, i jak ktokolwiek mu daje kasę
            za
            > podwiezienie czy inną przysługę to zawsze weźmie, choć w drugą
            stronę wyrywny nie jest.

            Zależy kto daje i jak wielka przysługa.

            > Chodzi mi o to że jak byłam na wcześniejszej mszy z dziećmi
            rocznicowymi to widziałam gości tychże dzieci, sama nie wiem, ale to
            trochę nie fair iść do dziecka bez głupiej bombonierki bo tak mu się
            zachciało.

            No właśnie widziałaś gości, czyli osoby zaproszone na tą
            uroczystość. Wy zaproszeni nie zostaliście i obowiązku dawania
            prezentu nie było.

            Poza tym uważam, że rodzice dziecka zrobili głupotę, bo mogli
            zaprosić najbliżej mieszkającą rodzinę na mszę, a potem kawę i
            ciasto i nikt by się nie wpraszał. A mężowi się chwali, że odwiedził
            chrzestnicę w ważnym dniu. W końcu rodzice chrzestni nie są od
            dawania prezentów tylko pomagają w drodze do wiary.
          • lola211 Re: dziwne czy taki charakter 13.05.08, 08:50
            Masz racje- postapil nieelegancko.Nie chodzi o zadne full wypas
            prezenty, ale o drobiazg, chocby bombonierke..Dres- tu bym byla
            mniej rygorystyczna, skoro pojechal na rowerze to dres jest
            uzasadniony.
    • liwilla1 Re: irmina 12.05.08, 08:46
      ja chyba tez jestem dziwna jak Ty. jesli nawet tylko wpaqdam do znajomej, ktora
      ma dziecko, zawsze jakis drobiaz mam przy sobie (chociazby czekoladke lub inny
      przysmak dla dziecka, jesli nie mam np. czasu kupic ksiazeczke). uwazam, ze
      wypada i juz.
      • mama_kotula Re: irmina 12.05.08, 09:11
        liwilla1 napisała:

        > ja chyba tez jestem dziwna jak Ty. jesli nawet tylko wpadam do znajomej, ktora
        ma dziecko, zawsze jakis drobiaz mam przy sobie (chociazby czekoladke lub inny
        przysmak dla dziecka, jesli nie mam np. czasu kupic ksiazeczke). uwazam, ze
        wypada i juz.

        To teraz czekaj tylko, aż dziecko zacznie witać cię słowami "cześć ciocia, co mi
        przyniosłaś?" wink))

        Co do meritum wątku - jak ktoś napisał wyżej, mnie by było wstyd raczej że mąż
        wybrał się w odwiedziny w dresach. Prezent rzecz drugorzędna. Owszem, wypada,
        jest zwyczaj - natomiast nazywanie pójścia bez prezentu "chamstwem" to spore
        przegięcie. Jak już - to gafa, nietakt - "chamstwo" to za duży kaliber.
        Niemniej jednak i tak uważam, że nie ma czegoś takiego jak obowiązek wręczania
        prezentów. Cały post mi zalatuje małostkowością. I nieodmiennie mnie fascynuje,
        jak to ludzie są czuli na przestrzeganie konwenansów.
        • liwilla1 Re:mama kotula 12.05.08, 10:26
          jasne, w aspekcie nazewnictwa zgadzam sie z Toba.
          nie wnikam w metody wychowawcze moich znajomych. uwazam, ze bez wzgledu na to,
          co dziecko powie, ladnie jest cos mu przyniesc smile
          poza tym akurat tych znajomych z dziecmi moge policzyc na palcach jednej reki, a
          i tez sa to raczej znajome niz kolezanki smile wiec i wizytuje je nieczesto smile
          • mama_kotula Re:mama kotula 12.05.08, 11:49
            liwilla1 napisała:
            > nie wnikam w metody wychowawcze moich znajomych. uwazam, ze bez wzgledu na to, co dziecko powie, ladnie jest cos mu przyniesc smile

            A ja nie lubię, jak ktoś mi torpeduje moje metody wychowawcze.
            I jeśli ja uczę dziecko, że sama obecność kogoś jest powodem do radości i że nie powinno się wymagać od kogoś prezentu, ani złościć na ciocię, że nic nie przyniosła, bo nie ma obowiązku przynieść, a taka ciocia od progu wręcza mojemu dziecku czekoladę/książeczkę/malowankę - to szlag mnie trafia, bo straciłam ileś tam minut tłumaczenia, a dziecko i tak widzi, że jest inaczej.


            Dlatego uprzedzam znajomych, że w odwiedziny do moich dzieci przychodzi się bez prezentów, prezenty - drobiazgi - są dopuszczalne rzadko, bo są miłe - ale niech nie będą codziennością.
            • liwilla1 Re:mama kotula 12.05.08, 12:05
              przesadzasz. jesli rozmawiasz z dzieckiem i tlumaczysz mu, ze nie powinno
              oczekiwac (domagac sie?) prezentow, to i tak jest to juz duzo. zabranianie
              gosciom przynoszenia drobnych upominkow traci lekka farsa.
              moja mama nigdy nie ograniczala swoich znajomych w tym zakresie (a czasy byly
              ciezkie), a i tak zawsze dostawalam pomarancze, dwa banany czy chinskie kredki
              smile mama nie wymyslala jakichs dziwacznych zakazow, tylko nauczyla mnie mowic
              dziekuje i byc wdzieczna za okazana uprzejmosc. nigdy nie dopominalam sie u
              nikogo o prezent, a wszystkimi slodyczami (nawet guma mamba hahaha) ZAWSZE
              dzielilam sie z goscmi (moj mlodszy brat zreszta tez). i chyba to jest wlasnie
              wazne big_grin
              • mama_kotula Re:mama kotula 12.05.08, 12:11
                > zabranianie gosciom przynoszenia drobnych upominkow traci lekka farsa.

                Wg ciebie.
                A ja obserwuję, że dziecko bardzo szybko sie przyzwyczaja do pewnych rzeczy.

                A o niebo skuteczniejsze od tłumaczenia jest świecenie przykładem. I jeśli ja
                tłumaczę, że dziecię nie powinno oczekiwać prezentów, i że wizyta kogoś nie jest
                jednoznaczna z otrzymaniem prezentu, a w poniedziałek przychodzi ciocia z kinder
                jajkiem, we wtorek wujek z czekoladą, w środę sąsiadka z malowanką, to moje
                tłumaczenie jest o kant dupy rozbił, bo dziecko ma dysonans - czyli matka mówi
                jedno, a tak naprawdę jest inaczej, więc o co chodzi?

                Oczywiście, że uczę dziękować i dzielić się, do bycia wdzięcznym nie zmuszę, ale
                to temat na inny wątek. Natomiast uważam, że co za dużo, to niezdrowo.
                • liwilla1 Re:mama kotula 12.05.08, 12:14
                  no tak, jesli masz taka sytuacje to rzeczywiscie masz powodu ku takim decyzjom.
                  mnie tabuny "wujkow" i "cioc" codziennie nie nawiedzaja smile
                • weronikarb Re:mama kotula 14.05.08, 10:13
                  Zgadzam sie z Toba w 100%.
                  Ostatnio nawet mojego synka chrzestnego to opierdzieliłam,
                  maly go juz kojarzy tylko i wylacznie z prezetem.
                  Mowilam zeby wpadal z nienacka BEZ NICZEGO
                  Bo aj sobie moge gadac i gadac, a maly i tak na tyle cwany ze jak
                  widzi auto wuja to leci aby sprawdzic co dostanie

                  Na szczescie nie pyta sie "co mi kupiles", jednak podejrzewam to juz
                  kwestia czasu
        • lola211 Re: irmina 13.05.08, 08:57
          > To teraz czekaj tylko, aż dziecko zacznie witać cię słowami "cześć
          ciocia, co m
          > i
          > przyniosłaś?" wink))

          Guzik prawda, chyba ze sie chodzi czesto i za kazdym razem cos
          przynosi.
          Ja zawsze idac do domu, gdzie sa dzieci, cos im przynosze, ale ze te
          wizyty nie sa nagminne to i dzieci na nadmiar prezentow ode mnie nie
          cierpia.Taki zwyczaj uwazam za bardzo mily i jak widze mnostwo moich
          znajomych wyznaje taka zasade.
          • mama_kotula Re: irmina 14.05.08, 10:22
            lola211 napisała:


            > Ja zawsze idac do domu, gdzie sa dzieci, cos im przynosze, ale ze te wizyty nie sa nagminne to i dzieci na nadmiar prezentow ode mnie nie cierpia.Taki zwyczaj uwazam za bardzo mily i jak widze mnostwo moich znajomych wyznaje taka zasade.

            Lolu, ja wiem, że to miły zwyczaj. I sama lubię dawać i patrzeć na radość z prezentu.
            Tylko, że zwykłam pytać rodziców, czy przynieść coś dziecku. Bo ok, moje wizyty nie są częste. Ale ziarnko do ziarnka... jak napisałam w poście powyżej - w poniedziałek ciocia, we wtorek wujek, w środę sąsiadka. Jeśli każdy coś przynosi dziecku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko skojarzy fakty "ktoś przychodzi = dostanę coś fajnego". Dlatego wolę zapytać.

            Oczywiście, nie dotyczy to okazji typu urodziny/dzień dziecka/imieniny/gwiazdka.
    • selavi2 Re: dziwne czy taki charakter 12.05.08, 09:14
      Jaka kasa i jakie prezenty na rocznice komunii???
      Pierwszy raz slysze.
      Blogoslawilam fakt, ze na rocznice tylko dziadkow i chrzestnych zapraszalam i to
      nie na obiad ale na slodkie i kawe, herbate.
      Jedyne co i corka, a potem syn dostali to zyczenia i drobne slodycze i to od
      tych, co byli zaproszeni.
      Maz mial slusznosc, ze zrobil tak jak zrobil.
      Dla mnie najwieksza wartoscia i tego ucze tez dzieci, jest obecnosc i zyczliwe
      zainteresowanie rodziny i przyjaciol, a nie prezenty.
      Nie chcialabym miec takiej bliskich, do ktorych nie moge przyjsc w ich swieto
      bez prezentu, ktorzy bardziej zwracaja uwage na materialna pamiec o nich niz na
      ta, ktora wynika z zyczliwosci i bliskosci.
    • irmina-to-ja Re: dziwne czy taki charakter 12.05.08, 13:07
      nie chodzi mi o to by kupować jakaś drogą rzecz, ale np bombonierkę czy coś w
      tym stylu. Kurczę nie odwiedzamy ich za często a wtedy jak tak wpadniemy to nie
      dajemy nic, czasem może jakąś czekoladę lub cukierki.oni gdy do nas wpadają to
      też coś małej przynoszą.
      Wyjaśnię- mężowi wprost nie powiedziałam że jest chamem ale że tak wg mnie nie
      wypada z pustymi rękami w takim dniu. O "chamie" pomyślałam ale w język sie
      ugryzłam bo sie we mnie zagotowało.
      nie wymagam od nikogo żeby dawał coś mojemu dziecku, jak dostanie to mówię jej
      by podziękowała(ma 3 latka).
      Może Wam to nie przeszkadza ale jeśli jest jakaś uroczystość ( urodziny,
      imieniny, gwiazdka ) to idziecie do takowej osoby bez niczego?!
      Znam takich ludzi którzy dawać nie lubią ale w przeciwną stronę to by chcieli
      gwiazdkę z nieba i nawet herbaty nie zaproponują. Może dlatego mam takie a nie
      inne podejście- dzieci rozpieszczać nie trzeba ale przy ważnych okazjach chyba
      drobiazg można darować- nie liczy sie cena ale pamięć i gest, choćby rysunek od
      córki, który jest dla mnie ważniejszy niż jakiś wyszukany prezent>
      Może to ja mam dziwne podejście, ale nie lubię chodzić z pustymi rękami w
      odwiedziny jeśli wiem że ktoś ma jakąś imprezę, wolę ponudzić się w domu.
      • mama_kotula Re: dziwne czy taki charakter 14.05.08, 10:18
        irmina-to-ja napisała:


        > Może to ja mam dziwne podejście, ale nie lubię chodzić z pustymi rękami w
        odwiedziny jeśli wiem że ktoś ma jakąś imprezę

        Ale sama napisałaś, ze impreza nie była planowana smile)
    • selavi2 Re: dziwne czy taki charakter 13.05.08, 08:24
      Po prostu dla mnie rocznica komunii nie jest czyms, co fetuje.
      Urodziny, imieniny - tak i wtedy sie z Toba zgodze.
      • verdana Re: dziwne czy taki charakter 13.05.08, 08:50
        Cham. Bo dziecko powinno zawsze wiedziec, że ma się cieszyć z tego,
        co mu ktoś przyniesie, a nie z wizyty jakiegos tam wujk. po co komu
        wujek bez kasy, bez przentow? Od kazdego cos się nalezy, a nie masz
        kasy - nie odwiedzaj rodziny. Najwazniejsze bowiem jest DAĆ nie BYĆ.
        • irmina-to-ja Re: dziwne czy taki charakter 13.05.08, 08:59
          Verdana dla mnie liczy się BYĆ nie DAĆ.
          Materialistką nie jestem ale są sytuacje kiedy oprócz pamięci daje jakiś
          drobiazg i tyle.
          ale jak idę na jakąś uroczystość to nie lubię z pustą ręką.
          znam osoby które wpraszają się na liczne uroczystości bez niczego, a sami
          oczekują nie wiadomo jakiego prezentu, ale już z takimi sobie poradziłam, albo
          nie ie wcale albo składam życzenia tak z mostu, jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie,
          • lola211 Re: dziwne czy taki charakter 13.05.08, 09:04
            Irmino- masz zupelna racje.I nie chodzi tu o zaden materializm,
            przywiazanie do rzeczy tylko o elegancki gest.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja