e-milia1
22.05.08, 10:00
wracajac do watku beniusi.... jedna z forumowiczek przytoczyla
ciekawy przyklad i dala mi troche do myslenia. wiele z was sciaga
filmy i muzyke-to kradziez i przestepstwo-za to mozna posiedziec
kilka lat. wykorzystanie nieuwagi kasjerki, jej nierozgarniecia i
nie zwrocenie jej uwagi, ze sie pomylila traktujecie jak kradziez,
sciaganie filmow i muzyki z internetu juz nie? ciekawe ile z was,
ktore tak zjechaly autorke tamtego postu, korzysta z
nielegalnych "sciagarek"? pewnie teraz zaczniecie pisac, ze zadna z
was niczego jeszcze nie sciagnela i nie skopiowala. wg. was
kradziez to kraziez. zastnowcie sie nad tym co same robicie a
potem "krzyczcie" na innych.
co do znalezionych pieniedzy lub rzeczy, ktorych wlasciciela nie
znacie-istnieje cos takiego jak "biuro rzeczy zaginionych" i tam
odnosi sie to, co sie znalazlo. przywlaszczenie czyjejs wlasnosci
(choc nie zna sie wlasciciela) jest karalne. nikt nie ma prawa
przywlaszczyc sobie czyjejs wlasnosci! z tego co przeczytlam,
wykorzystanie nieuwagi kasjerki i nie zwrocenie jej uwagi, ze
popelnila pomylke na swoja niekorzysc traktujecie jak najwieksze
chamstwo, za to niejdena przyznala sie, ze znalezione pieniadze by
sobie wziela bo-znalezine nalezy do tego kto znalazl-a swietle
prawa to tez przestepsto.. z jednej strony zbesztalyscie autorke, z
drugie przyznalyscie sie, ze w innej sytuacji tez
przywlaszczylybyscie sobie cos co do was nie nalezy. i jaki moral z
tego?