Dodaj do ulubionych

czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi

03.06.08, 14:56
najlepszymi przyjaciolmi?
czy bardziej bliscy niz rodzice?

u mnie raczej tak. pisze raczej bo jestem po wymianie zdan wiec na jakis czas
punkt widzenia zmienil mi sięwink

a tak na powaznie to chyba maz dla mnie jest blizszy niz nawet dziecko bo jego
dluzej mam.
Obserwuj wątek
    • mma_ramotswe Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 14:57
      Bardziej bliski niż rodzice?? No zdecydowanie!
    • sanna.i Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 14:59
      Nie.
      Moimi najlepszymi przyjaciółmi są rodzice.
      Mam bardzo realistyczne podejście do małżeństwa. Więzi z rodzicami tak łatwo
      nikt nie przetnie.Z mężami bywa baaaardzo różnie.
      • mma_ramotswe realistyczne podejście? 03.06.08, 15:02
        Tak to nazywasz?
        • sanna.i Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 15:06
          Tak. Za dużo "dobrych" małżeństw znam, które się w końcu rozwiodły.
          Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że akurat moje poglądy są słuszne.
          Ale..Ja mam absolutną pewność, że moi rodzice mnie nie wystawią w trudnej
          sytuacji, i absolutnie zero takiej pewności co do mojego męża. Życie pokaże.
          • mma_ramotswe Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 15:09
            To ja Ci bardzo współczuję, ze zdecydowałaś sie wyjść za osobę, co
            do której masz ZERO pewności, że Cię nie opuści. Jakiś absurd
            • sanna.i Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 15:37
              A ty masz 100% pewności, że cię mąż nie zostawi? Wybacz, dla mnie to naiwność.
              Mnie się wydaje, że zawsze jednak warto być przygotowanym na różne scenariusze,
              w myśl zasady: oczekiwać najlepszego i być przygotowanym na najgorsze.
              Co do rodziców, mam 100%.
              • mma_ramotswe Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 15:54
                sanna.i napisała:

                > A ty masz 100% pewności, że cię mąż nie zostawi? Wybacz, dla mnie
                to naiwność.
                Niech jest to dla Ciebie co chce, nie ma to dla mnie znaczenia. 100%
                nigdy nie możesz mieć pewności w żadnej kwestii. Ale między 100 a 0
                jest jeszcze całą gama liczb... Ale zero zaufania do męża...
                przerażające


                • betty_julcia Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 16:14
                  Ale co ma do tego zaufanie????
                  Kurcze, ja mogę mieć 100 proceni i co to zmieni? Tu nie chodzi o to
                  czy zdradzi czy nie zdradzi. Moze sie za 10 lat okazać że jednak nie
                  chcą być razem, ze każde chce pójść w inną stronę.
                  Ja jestem z tych osób które nei będa z tego powodu jęczeć na forum,
                  rwać sobie włosy z głowy, przeżywac tragedie,uczyć się zyć na nowo,
                  bac sie o swój los i przyszłość.
                  Mam takie nastawienie że buduję mój los i przyszłosć na bierząco a
                  po ewentualnym rozstaniu mogłabym pozostać z mężem w przyjaźni....
                  A taki człowiek co ufa, ślepo wierzy nie jest nastawiony na różne
                  koleje losu i jak cos jest nie tak, to swiat mu się wali...

                  Taki nie do końca zaufanie wcale nie musi źle swiadczyć o związku,
                  wręcz przeciwnie, może byc konstruktywne.
                  Ja nie moge powiedziec że do siebie mam 100 procent zaufania a co
                  dopiero do kogoś.
                  • mma_ramotswe Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 18:09
                    Ma zaufanie do tego bardzo dużo. Jak mi ktoś przysięga "i nie
                    opuszczę cię", a ja rozgłaszam, że ma zero wiary w to, że mnie nie
                    opuści - to chyba nie wierzę w tę przysięgę w ogóle, prawda? To po
                    jakiego diabła ślub w ogóle?

              • gabrysia_s Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 17:06
                Wybacz, ale jeśli masz takie podejście do męża to możesz mieć 100% pewności, że
                Cię zostawi. Gdyby mój mąż powiedział, ze jego rodzice są ważniejsi dla niego,
                niż ja to tez bym się zastanowiła nad naszym związkiem.
                Czyli co, chodzisz do rodziców także po rady dotyczące waszego małżeństwa?
                • sanna.i Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 17:56
                  Dokonujesz nadinterpretacji. Nigdzie czegoś takiego nie napisałam. Dla mnie
                  przyjaciel to ktoś, kto mi pomoże w dołku, a nie ktoś, do kogo łażę skarżyć się
                  na męża.
                  A co do tego, kto kogo zostawi, daruj sobie wróżenie z fusów, bo moze to właśnie
                  spotka ciebie, a nie mnie?
                  I skąd taka agresja? Bo napisałam co myślę i jakimi zasadami JA się kieruję? A
                  czy ja tobie każę myśleć tak samo?
                  • mma_ramotswe Re: realistyczne podejście? 03.06.08, 18:10
                    Ciekawe, gdzie Ty w wypowiedzi gabrysi znalazłaś agresjęsmile
      • yoggi87 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 18:09
        Akurat moj maz jest mi owiele blizszy niz rodzice, Ci sa totalnie do
        bani... Zero kontaktu i wiezi przez cale zycie, ale gdyby bylo
        inaczej to moze wlasnie oni byliby mi blizsi. Ale dziecko jest
        numerem jeden w moim zyciu, mezow moge miec jeszcze ze czterech a
        dzieci, ile by ich nie bylo sa jedyne i na zawsze.
    • gryzelda71 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 15:02
      Rodzice to rodzice,mąż to mąż,przyjaciele to przyjaciele.Inne relacje nie ma co
      porównywać.
      • abocijawiem Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 15:20
        O to to wlasnie. Nie ma co porownywac. Inne oczekiwania i inne
        relacje. Monz to monzwink i monzem(?smile) pozostanie. Dziec to dziec a
        rodzic to rodzic i kazdemu wedle zaslug i statusu. Tak ja mam
        ulozone.
        • betty_julcia Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 16:04
          Mma ramotswe nie da sie wszystkich uczuć wrzucić do jednego worka.
          Dziwi mnie twoje zdziwienie i wymiana zdań.

          Po pierwsze relacje trudne do porównania. Są rózne rodzaje miłości i
          zaufania. Nie mogę porównać miłości do męza i miłości do rodziców bo
          na zupełnie innch podstawach budowana.
          Najważniejsze sa dla mnie dzieci, na pierwszym miejscu. I nie
          dlatego ze kocham je najbardziej, najmocniej... kocham je
          bezwarunkowo i ich zycie i dobro zależy ode mnie, dlatego są
          najważniejsze.

          Rodziców tez bezwarunkowo bo oni tak kochali i kochają mnie i całe
          życie mnie wspierali i przy mnie byli i będą choćby swiat się walił.
          Ja przy nich też.

          Mąż, kocham go warunkowosmile Zaufanie mam ograniczone. Nie wiem czy
          zawsze przy mnie będzie i czy w najtrudniejszych chwilach będzie
          mnei wspierał. Mam nadzieję że nie będzie okazji go wypróbowywać.
          Mam ograniczone zaufanie, wcale nie dlatego ze mąż dał mi powód do
          tego, wręcz przeciwnie, nie dał. Ale taka jestem. Tak, to jest
          realistyczne podejście i nie współczuje sobie tego. Takie podejście
          motywuje do działania, do bycia samodzielną i dzieki temu zadowoloną
          z życia. Nie chcialabym ufać bez granic, poddać się mężowi i zyć ze
          swiadomością ze bez niego swiat się kończy. Moje podejscie jest
          takie, ze kocham go bezgranicznie i namiętnie ale jakby co.....życie
          zawsze będzie pięknesmile
      • ma_dre Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 21:53
        gryzelda71 jaka ty madra kobieta jestes! lepiej bym tego nie ujela!
    • miminko Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 16:20
      hehe a ja mam dziecko dluzej niz "meza" wink

      moj jest na pewno bardziej moim przyjacielem niz ja jego
      przyjaciolka. poza tym staram sie za bardzo z nim nie spoufalac,
      zeby pozadanie za szybko nie wygaslo smile umowmy sie, na ogol jestem
      dla niego jedza, za to w lozku jest najlepiej

      co ciekawe, on jest ten sam znak zodiaku co moja najlepsza
      przyjaciolka i calkiem podobnie ze soba rywalizujemy, tworzac tzw.
      "love-hate relationship"

    • eilian Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 16:25
      Zdecydowanie tak. Najfajniej jest nam gdy jesteśmy razem, lubimy spędzać
      wspólnie czas, podróżować, rozmawiać. Choć, jak to chłop, nie zawsze potrafi
      zrozumieć zawiłości mojej duszy, ale się starasmile
    • inia33 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 17:10
      owszem, jak najbardziejsmile
    • gagunia Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 18:12
      tak, jestesmy. mysle, ze gdybysmy sie rozstali to tez bysmy przyjaciolmi
      zostali. czasem mam wrazenie, ze jestesmy bardziej przyjaciolmi niz mezem i
      zona... co niekoniecznie jest takie dobre.
    • katrio_na Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 18:35
      Oj, bo to wszystko zalezy od zazylosci w rodzinie. Jakos nie
      potrafie jednych stawiac wyzej od drugich. Ale dopoki mamy male
      dziecko to jednak ono jest najwyzej, pewnie jak bedzie w wieku
      osiagania pelnoletnosci i usamodzielniania sie wszystko sie unormuje
      i wroci do poziomu 0.

      • birka87 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 19:30
        No właśnie to wszystko zależy... Z moim narzeczonym rozumiemy się jak z nikim
        innym, jest mi najbliższą osobą na świecie, najlepiej mnie zna, jak nikt inny smile
        z moją mamą mam bardziej nie wiem nawet jakie kontakty, ale z córką chciałabym
        mieć inne smile nie tak bardzo oficjalne smile
    • novembre Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 20:55
      Nie.
      Przyjaciolka jest przyjaciolka i siostra.
      Maz nie jest przyjacielem i chyba nie ma ochoty nim byc.
      Dziecko jest zdecydowanie na pierwszym miejscu, jesli chodzi o bliskosc. A nie maz.
      Mezow to mozna miec na peczki tongue_out.

      nov.
    • hrabina_murzyna Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 21:04
      Pewnie, że jest moim najlepszym przyjacielem. Ja wychodzę z
      założenia, że tak naprawdę w małżeństwie przyjaźń, czyli spędzanie
      razem czasu, gadki o dupie maryni, zwierzanie się z probleow jest
      ważniejsze niż seks czy namiętność. Mimo to nie mowię, iż rodzice
      nie są moimi przyjaciołmi. Ot każdy ma miejsce w szeregu i każdy
      inne.
      • mama-zuza Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 04.06.08, 09:24
        Ja wychodzę z
        > założenia, że tak naprawdę w małżeństwie przyjaźń, czyli spędzanie
        > razem czasu, gadki o dupie maryni, zwierzanie się z probleow jest
        > ważniejsze niż seks czy namiętność.

        Z tym to ja sie nie zgadzam.....ja co prawda nie mam meza(i nie
        zamierzam miec) ale od spędzania czasu,rozmów o dupie maryni mam
        przyjaciółki i w tym przyjaciela wink a od seksu i wspolnych
        problemow,obowiazkow,prowadzenie domu faceta.....Chociaz czasem
        brakuje mi wspolnego spędzania wolnego czasu ale poprostu my sie za
        bardzo różnimy-każdy lubi co innego
    • 18_lipcowa1 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 21:22
      jest - najlepszym.
      Do tanca i rozanca. Jako kumpel, kochanek, maz. W kazdej postaci.
      Moge mu powiedziec wszystko i czuje sie przy nim soba.
      do rodzicow mam inny stosunek - bardziej poblazliwy, czuly, pelen
      wdziecznosci. Przyjaciolmi trudno mi ich okreslic, sa rodzicami. Nie
      zwierzam im sie z wielu rzeczy bo od razu by sie martwili. Po co ?
    • karola1008 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 22:03
      lilka69 napisała:

      > najlepszymi przyjaciolmi?
      > czy bardziej bliscy niz rodzice?
      >
      > u mnie raczej tak. pisze raczej bo jestem po wymianie zdan wiec na
      jakis czas
      > punkt widzenia zmienil mi sięwink
      >
      > a tak na powaznie to chyba maz dla mnie jest blizszy niz nawet
      dziecko bo jego
      > dluzej mam.
      Moj mąż jest moim najlepszym przyjacielem. A relacji rodzic-dziecko
      do relacji żona-mąż to bym nie porównywała. Inny typ miłości.
      • doral2 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 03.06.08, 22:11
        moim najlepszym przyjacielem jestem ja sama....czasami tongue_outP
        nic nie jest dane na zawsze, dziś jest tak, jutro może być inaczej...

        dziś mąż jest najlepszym przyjacielem, jutro może być najgorszym wrogiem, nic
        nie jest dane na zawsze....
    • rotera Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 04.06.08, 10:18
      tak,
      wiem, ze drogie jest moje szczęście, samopoczucie, troszczy się o
      mnie, jest moim przyjacielem, powiernikiem
      nie moge tego samego powiedzieć o rodzicach, ani teraz ani jako
      dziecko

      i nawet po wymianie zdań albo w jej trakcie nie mam wątpliwości co
      do powyższych
      wymiana zdań z rodzicami też nic nie zmienia, utwierdza tylko w
      przekonaniu

      bardziej niż dzieci? nie wiem, chyba nie, inaczej
      dzieci wyfruną, my będziemy i to jak i czy będziemy zależy od nas
      a ze wględu na własne dzieciństwo na dzieci i własnych rodziców też
      patrze inaczej
      stram się dać moi dzieciom poczucie, że są ważne, bezpieczne, że ich
      dobro i uczucia są dla nas najważniejsze, nie zwierzam im się jednak
      i nigdy nie powiem im, że moja mama/ich babcia to...
      oni dostaną w miare możliwości cukierkowy obrazek, w miare bo sami
      widzą i faktów z ich życia już nie nagne ani nie przekłamie
    • truscaveczka Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 05.06.08, 12:26
      Tak. A są inne możliwości? Przecież gdyby nie był przyjacielem, nie byłby i mężem.
    • lila1974 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 05.06.08, 12:33
      Tak, uważam swojego męża między innymi za przyjaciela.
      Natomiast nie rozpatruję kwestii, kto jest mi bliższy on, rodzice,
      czy dziecko - taki temat dla mnie nie istnieje.
    • gosika78 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 05.06.08, 13:10
      Przyjacielem jest.
      Do rodziców bym nie porównywała - zupełnie inny rodzaj relacji pomijając to, że mąż dziś jest, jutro może go nie być, a rodzice rodzicami pozostaną choćby nie wiem co.
      A jeśli chodzi o dziecko - tak, instynktownie bardziej je kocham i gdybym (odpukać) miała dokonać wyboru, wybrałabym dziecko.
    • agao_72 Re: czy wasi mezowie sa jednoczesnie waszymi 05.06.08, 13:11
      moi Rodzice nie zyją. a najbliższa jest mi moja przyjaciółka - znamy
      się od 14 roku życia i od tego czasu nie ma w zasadzie ani jednego
      dnia bez przynajmniej jednego słowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka