Dodaj do ulubionych

Byle nie jedynak bo..

06.06.08, 12:57
Właśnie tyle się słyszy, że posiadanie rodzeństwa jest dobre bo
dziecko nie zostanie na świecie samo gdy rodzice odejdą. Nie do
końca się z tym zgadzam, przecież dzieci kiedyś też założą rodziny
będą miały mężów-żony-dzieci i nie będą na świecie sami gdyż będą
miały własne rodziny. Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • paris4 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:01
      Różnie bywa. Znam rodzeństwa które patrzeć na siebie nie mogą. Nie
      utrzymują ze sobą kontaktu i z pewnością wsparciem dla siebie nie
      będą
      Znam też jedynaków którzy pokzakładali swoje rodziny, mają szerokie
      grono przyjaciół i z samotność im raczej w zyciu nie grozi.
      • kinga127 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:04
        zgadzam się z poprzedniczką w 100 %. A opinie innych ludzi w tej kwestii mnie
        nie interesują zupełnie.
    • kropkacom Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:04
      Nie wszystkie dzieci założą rodziny i będą mieć dzieci smile Już jako dorośli
      ludzie jedni podziękują rodzicom że są jedynakowi a inni będą mieć żal.
      Niektórzy mają fajne rodzeństwa a inni nie.
    • e-irene Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:26
      Witamsmile Zawsze tylko podczytuję, ale teraz się wypowiem.
      Oboje z mężem chcielismy mieć jedno dziecko. Kiedy moja mama umarła,
      córka miała 4,5 roku. Wiecie... nigdy nie czułam takiej więzi z
      braćmi jak wtedy. To było 16 lat temu i trwa dotąd. Wtedy
      potrzebowałam poczucia, że mój dom rodzinny jeszcze jakos istnieje i
      pomyślałam o naszej córce, że kiedys może też potrzebować
      najbliższej rodziny.
      Mamy syna (15lat), ja zaproponowałam mężowi, On uznał za dobry
      pomysł. I nigdy nie żałowaliśmy tej decyzjismile
      Wiem, że to nie jest sposób na żałobę, i że niekoniecznie moje
      dzieci będę sobie kiedyś bliskie choć teraz są. Ale cieszę się, że
      mamy ich dwoje choć zawsze planowaliśmy tylko jedno.
    • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:44
      >Co o tym myślicie?
      Mysle, ze rodzenstwo nie jest gwarancja na brak samotnosci.Rodzina,
      to jak piszesz, przede wszystkim maz/zona i dzieci.A reszta? Jest w
      naszym zyciu obecna lub nie.
      Owszem, wciaz pokutuje poglad, ze jedynactwo to kalectwo, ale dla
      takich osób jak ja, to bzdura kompletna.
      Poziom zadowolenia z zycia nie wynika z posiadania rodzenstwa czy
      jego braku.
      • doral2 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:47
        z jedynaka ni pies ni sabaka, jak mówi stare indiańskie przysłowie wink)

        przykład jedynaków z dużym gronem znajomych w sumie nie wnosi nic do
        sprawy....rodzeństwo jest potrzebne nie tylko żeby spotykać się towarzysko w
        wesołych momentach życia, ale także wspierać i pomagać w chwilach
        trudnych...czego często od znajomych można nie doczekać...
        • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:50
          Jedynak zawsze będzie sam,zwłaszcza w trudnych sytuacjach
          Przykład
          Ja i mój M-jesteśmy jedynakami
          Moja mama mieszka 40km od nas, Tata nie żyje, teściowa ma odpały i
          liczyć na nią nie można,teściu 250km stąd. I co?Jak jest potrzeba
          nie ma nawet z kim dzieci zostawić a przyjaciel to nie rodzina..,
          • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 15:59
            A rodzenstwo na bank mieszkaloby tuz za rogiem? smile
            • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 16:09
              Może by mieszkało a może i nie.
              Ale byłby ktoś bliski -co nabiera znaczenia zwłaszcza po śmierci
              rodzicow
              • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:29
                Jestes jedynaczka, ja mam rodzenstwo.Ty teoretyzujesz,a ja pisze z
                praktyki- posiadanie rodzenstwa, nawet w obliczu smierci rodzica nie
                musi znaczyc NIC.Moze, ale nie musi.Naprawde.
                • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:34
                  Lola-równie dobrze mogę powiedzieć,że to ty teoretyzujesz na temat
                  jedynactwa wink
                  To,że tobie nie wyszło z bratem nie oznacza jeszcze,że wszystkie
                  rodzeństwa spotka tem sam los.Naprawdę
                  • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:58
                    Mam braci dwoch.Z dwoma mi nie wyszlo? Nie, to nie to.Po prostu- sa
                    ludzie, tacy jak ja, ktorzy skupiaja sie na swojej rodzinie pt. maz,
                    dzieci.A cala reszta, rodzenstwo, szwagier, bratowa, itd, gdzies tam
                    sobie zyja na orbicie.Spotykaja sie okazjonalnie, kazde zyje swoim
                    wlasnym zyciem.
                    Wiem, ze rodzenstwa sa ROZNE.I dlatego wlasnie nie rozumiem, ze co
                    do zasady uwaza sie, ze dobrze jest je miec.Nie- czasem dobrze, a
                    czasem obojetnie, a czasem wrecz przeciwnie- tylko przysparzaja
                    problemow.
                    To ruletka, wiec moze lepiej spojrzec obiektywnie, a nie
                    idealizowac?
                    • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 22:49
                      Żadna z nas nie jest obiektywna.Ty patrzysz przez pryzmat swoich
                      doświadczeń a ja doświadczeń moich bliskich. Rodzeństwo mojej mamy
                      rozlazło się po Polsce. Ale na pogrzebach rodziców zjednoczyli się .
                      Tak samo jednoczą się w chorobie i w potrzebie. Mogą nie widzieć się
                      rok, utrzymywać sporadyczny kontakt, wysyłać kartki na święta-ale
                      mogą na siebie liczyć. I takie kontakty ja również starałabym się
                      utrzymywać-gdybym rodzeństwo miała.
                      Nie wiesz jak to jest-gdy jest się samemu. Nie wiesz jak to jest,
                      gdy sama musisz uciułać kasę na nagrobek dla rodziców, gdy nie masz
                      z kim powspominać lat dziecięcych i tych starszych. Nie wiesz-i obyś
                      nigdy dowiedzieć się nie musiała
                      • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 22:59
                        > Nie wiesz jak to jest-gdy jest się samemu. Nie wiesz jak to jest,
                        > gdy sama musisz uciułać kasę na nagrobek dla rodziców, gdy nie masz
                        > z kim powspominać lat dziecięcych i tych starszych. Nie wiesz-i obyś
                        > nigdy dowiedzieć się nie musiała

                        Ja to wiem, wiem bardzo dobrze. I nadal nie brakuje mi rodzeństwa.
                        Podobne doświadczenia nie muszą prowadzić do identycznych wniosków.
                        • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 22:59
                          > Ja to wiem, wiem bardzo dobrze. I nadal nie brakuje mi rodzeństwa.
                          > Podobne doświadczenia nie muszą prowadzić do identycznych wniosków.

                          Nie muszą , ale mogą
                          Wszystko jest względne
                          • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 23:03
                            Oczywiście, że wszystko jest względne.
                            Przeżyłam rozwód rodziców, chorobę śmierć matki - i ani razu nie pomyślałam
                            'obozejedyny jak ja bym chciała mieć rodzeństwo'. Nie było i nie jest mi do
                            niczego potrzebne.
                            • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 23:06
                              Przeżyłam rozwód rodziców, chorobę śmierć matki - i ani razu nie
                              pomyślałam
                              > 'obozejedyny jak ja bym chciała mieć rodzeństwo'. Nie było i nie
                              jest mi do
                              > niczego potrzebne

                              Ja też nie pomyślałam o tym w tych trudnych momentach.Ale gdy opadły
                              emocje przebijała się myśl,że fajnie byłoby miec rodzeństwo. A już
                              napewno tak myślałam, gdy na weselach i pogrzebach widywałam kuzynki
                              lub kuzynów i ich widoczną gołym okiem więź z rodzeństem.I
                              myślałam,że fajnie mieć brata lub siostrę , gdy byłam z kuzynką na
                              polowaniu w szmateksie i ona brała t-shirty dla swych braci.
                              Ale ja w ogóle rodzinna bestia jestem
                              • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 23:15
                                > Ale ja w ogóle rodzinna bestia jestem

                                No, a ja nie.
                                I nie wynika to z sytuacji rodzinnej z czasu dzieciństwa, bo moja matka kładła
                                ogromny nacisk na utrzymywanie kontaktów z babcią, ciotką, wujem i tak dalej.
                                Mnie to nużyło, denerwowało, bo nie zamierzałam bawić się z kimś tylko z tego
                                tytułu, że jest moim bratem ciotecznym, a poza tym kompletnym debilem.
                                W tej chwili obserwuję relacje rodzinne mojego męża z rodzeństwem i - nie
                                zazdroszczę. Wielka afrykańska rodzina mnie przytłacza, przerasta, osacza.
                                No, ale pisałam o indywidualnych predyspozycjach - ja się na czyjąś siostrę nie
                                nadaję.
                                • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 08:24
                                  Rozumiem cię
                                  • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 08:32
                                    bdb smile i wzajemnie
                                    A propos wielkiej afrykańskiej rodziny - drażni mnie niepomiernie to, że wszyscy
                                    żyją życiem wszystkich, w mniejszym lub większym natężeniu. Każde większe
                                    wydarzenie, obojętnie kogo dotyczące, to pożywka na długie tygodnie, temat do
                                    obracania, analizowania, obgadywania, obrażania, itede itepe.
                                    Zdaję sobie sprawę, że nie jest to cecha konstytutywna rodzeństwa jako takiego,
                                    że to indywidualne predyspozycje, ale tak mnie to wqrwia, że chętnie bym się
                                    wyprowadziła na drugi koniec Polski.
                                    • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 08:45
                                      Mój mąż taki jest. I narażony jest przez to na ciągłą krytykę ze
                                      strony swojej matki, która zachowuje się jak głowa afrykańskiej
                                      rodziny. Utrzymuje stały kontakt chyba ze wszystkimi-
                                      maile,telefony,gg, NK, wyjazdy.A ja my tam pojedziemy (na afrykańską
                                      wioskę gdzie połowa klanu jest) to ma pretensje,że M nie chce iść do
                                      ciotek a jak pójdzie to ma cierpiętniczą minę.Strasznie próbuje
                                      nas "zbratać"z resztą afrykańskiej braci
                                      Ja lubię takie spędy-ale wśród mojego "plemienia" -które znam od
                                      urodzenia, piaskownicy itp
                                      • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:03
                                        Doskonale go rozumiem.
                                        Zdecydowanie wolę sama sobie wybierać bliskich mi ludzi i dbać - z własnej i
                                        nieprzymuszonej woli - o relacje z nimi, niż poddawać się tyranii więzów krwi.
                                        Zwłaszcza, że jest sporo ludzi, którzy uważają, że z tytułu tychże więzów nagle
                                        zechcę gościć widzianą dwa razy ciocię Józię z rodziną, czy też znienacka
                                        wystąpić jako chrzestna dziecka niewidzianego wcale.
                                        • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:06
                                          Zwłaszcza, że jest sporo ludzi, którzy uważają, że z tytułu tychże
                                          więzów nagle
                                          > zechcę gościć widzianą dwa razy ciocię Józię z rodziną, czy też
                                          znienacka
                                          > wystąpić jako chrzestna dziecka niewidzianego wcale.

                                          O to to O to właśnie chodzi
                      • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 01:25
                        Alez wiem doskonale!
                        Koszty pogrzebu mojego ojca ponioslam ja sama, nie mam okazji
                        wspominac lat dzieciecych, bo tak rzadko sie widujemy, ze czasu na
                        to nie ma.I w ogole nie załuje ze tak jest, nie zaprzata to moich
                        mysli.Ty zyjesz wyobrazeniem, a rzeczywistosc moze byc diametralnie
                        inna,niz zakladasz.
                        Kurcze- jesli rodzenstwo ma sie po to, by spotykac sie z nim na
                        pogrzebach i jak ma sie problemy, to naprawde- lepiej go juz nie
                        miec.
                        Jedynacy sa rozni- jedni beda z powodu braku rodzenstwa utyskiwac,
                        inni wrecz przeciwnie.majacy rodzenstwo- beda miec super relacje lub
                        tez rodzenstwo bedzie im wrecz obce, a jedyne co ich bedzie łaczyc,
                        to wspolne pochodzenie.
                        • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 08:25
                          Trywalizujesz zupełnie niepotrzebnie

                          Jedynacy sa rozni- jedni beda z powodu braku rodzenstwa utyskiwac,
                          > inni wrecz przeciwnie.majacy rodzenstwo- beda miec super relacje
                          lub
                          > tez rodzenstwo bedzie im wrecz obce, a jedyne co ich bedzie
                          łaczyc,
                          > to wspolne pochodzenie.

                          przecież nikt nie pisał,że jest inaczej. Pisałam o sobie-o swoich
                          odczuciach a ty próbowałaś-próbujesz narzucić swoje myslenie jako
                          jedyne słuszne
                          • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:11
                            próbujesz narzucić swoje myslenie jako
                            > jedyne słuszne
                            Nie to jest moim zamiarem.Po prostu nie zgadzam sie z teza, ze
                            rodzenstwo to z zasady swietna sprawa, a o to wlasnie pyta
                            zalozycielka watku.Co sadzimy na ten temat.W społeczenstwie nadal
                            funkcjonuje opinia, ze jedynacy maja zle, ze samotni, po smierci
                            rodziców zwlaszcza, itd.Bywa tak zapewne, ale takie same przypadki
                            dzieja sie w rodzinach, gdzie rodzenstwo jest.
                            • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:14
                              > Nie to jest moim zamiarem

                              Ale tak to wygląda. Nie podpięłaś się pod wypowiedź autorki wątku
                              ale pod moją wypowiedź, która opisywała moje odczucia i moje
                              przemyślenia a nie uniwersalną prawdę
                              • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:19
                                >Ale byłby ktoś bliski -co nabiera znaczenia zwłaszcza po śmierci
                                rodzicow

                                Dla mnie to ma wydzwiek uniwersalnej prawdy wlasnie- jest
                                rodzenstwo, jest ktos bliski..

                                Ok, nie ma co wiecej drazyc, ja pozostaje przy swoim zdaniu- jedynak
                                czy nie- rowna szansa na fajne, spelnione zycie.Ktos ma zdanie
                                odmienne- jego sprawa.
                                • guderianka Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:26
                                  jedynak
                                  > czy nie- rowna szansa na fajne, spelnione zycie.Ktos ma zdanie
                                  > odmienne- jego sprawa.

                                  Dokładnie
                                  W moim przypadku rodzeństwo byłoby pożądane -w Twoim niekoniecznie
        • joanna_poz Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:57
          doral2 napisała:

          > z jedynaka ni pies ni sabaka, jak mówi stare indiańskie
          przysłowie wink)

          wyjątkowo kretyńskie indiańskie przyslowie...

          a co jesli z rodzeństwem nie ma kontaktu od wielu, wielu lat, nie
          można liczć na jego jakiekolwiek wsparcie i pomoc w żadnych
          chwilach, bo ma Cię w nie powiem jakiej czesci ciała?

          spełnia jakąkolwiek rolę?
        • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 15:58
          ale także wspierać i pomagać w chwilach
          > trudnych...czego często od znajomych można nie doczekać...

          O, tak pewnie mysli moj brat- jak tylko chce pozyczyc kase to uderza
          do siostry..Ja nie mam zadnych korzysci z faktu posiadania
          rodzenstwa, serio..wsparcia, itd nie potrzebuje, pomocy rowniez,
          jestem samowystarczalna, a jak czegos m naprawde trzeba, to mam
          faceta, na ktorego moge liczyc.
          To naprawde indywidualna kwestia.
      • przeciwcialo Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 13:59
        mam znajoma która ma 26 lat i od chyba 3 jest sierota. Ojciec był
        duzo starszy od matki- zmarł jak miała chyba 10 lat. Nie tak dawno
        zmarła nagle jaj mama. Ma przyrodniego brata- faceta po 40 którego
        widziała kilka razy w zyciu. W sumie jest sama.
        Ja jedno dziecko dopuszczałam tylko w przyapdku gdyby były jakies
        kłopoty z poczeciem kolejnych.
        Na szczęście nei było.
        • lola211 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 09:14
          A ja znam przypadek rodziny 2+2 , gdzie chlopak w wieku 15 lat
          zostal sam.Rodzice zmarli, a 2 lata pozniej starszy brat sie
          powiesił.
          I czego to dowodzi? Posiadanie brata nie uchronilo go przed
          samotnoscia, a dodatkowo ma 1 rane w sercu wiecej.
    • lilka69 Re: czy autorka watku jest nastolatka? 06.06.08, 13:52
      i w dodatku malo dojrzala?

      ludzie roznie maja- jedni jedno, inni np.3 dzieci. co kto lubi. tak jak rozne sa
      rodzenstwa i rodziny.

      wymyslasz i inne dziewczyny TRYWIALNE problemy
      • wedlowka Re: czy autorka watku jest nastolatka? 06.06.08, 14:14
        Jakże się cieszę,że wśród forumowiczek są również dojrzałe
        intelektualistki winkPozdrawiam - niedojrzała smile
        Ps. To się uśmiałam
        • lilka69 Re: wedlowka 06.06.08, 14:18
          chodzi mi o roztrzasanie z NIEZNAJOMYMI ludzmi- miec czy nie miec kolejnego
          dziecka? z mezem o tym sie rozmawia!
          • wedlowka Re: wedlowka 06.06.08, 14:56
            a kto tu pyta mieć czy nie mieć...? Ja już mam założoną liczbę
            potomstwa. Proszę czytać ze zrozumieniem smile
    • liwilla1 Re: mysle ze w kupie razniej :) 06.06.08, 14:24
      sama mam mlodszego brata, mojemu synkowi rosnie w brzuchu rodzenstwo i tak sobie
      mysle, ze fajnie jest miec sie z kim od czasu do czasu pobic o komputer smile
      ale nie narzucam nikomu mojego punktu widzenia - moj malz jest przykladem, ze
      nie kazdy jedynak rowna sie egoista i jednostka aspoleczna smile duzo zalezy od
      pracy rodzicielskiej big_grin
    • 4dzieciimy Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 14:33
      U mnie w rodzinie i u mojega męża też dominują raczej rodziny
      wielodzietne i jest nam z tym bardzo dobrze.
      Sami też zgecydowaliśmy się na rodzinę wielodzietną.
      Myślę, że gdybym miała jedynaka czułabym się niespełniona, czegoś by
      mi brakowało.
      Ale nie każdy musi tak mieć, to moje indywidualne odczucie.

      pozdrawiam

      aldona
    • nenia1 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 15:47
      Nie ma idealnego modelu ilości dzieci w rodzinie, każdy ma plusy i minusy.
      Zazwyczaj ci, którzy mają jedno dziecko, bedą pisać, że właśnie ten model jest dobry, zaś ci co dzieci mają więcej, będą twierdzić, że to własnie ich dzieci i ich rodziny mają lepiej.
      Ponieważ zazwyczaj bywa tak, że to co rzadsze,(a jedynactwo jest raczej rzadsze w społeczeństwie, nawet w obecnych czasach), bywa mocniej krytykowane i surowiej oceniane, powstają rózne mity, powtarzane z ust do ust np. temat rzekomego wyjątkowego egoizmu jedynaków.
      Tymczasem - to truizm - nie ma gotowych recept na udane i szczęśliwe życie, można mieć rodzeństwo i być szczęśliwym, jak i być jedynakiem, i również byc szczęśliwym. Faktycznie wszystko jest w głowie, a nie w ilości posiadanych sióstr i braci.
    • mma_ramotswe Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 15:49
      Uważam, że rodzeństwo jest najlepszy darem, jaki rodzice mogą
      przekazać dziecku.
      Z wielu względów
    • gaja78 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 15:52
      Sama nie wiem. Więzy rodzinne faktycznie coś tam znaczą, istnieje duża szansa, że rodzeństwo będzie w trudnych chwilach wsparciem, bo takie mamy wpajane przekonania: rodzinna powinna sobie pomagać.

      Mi osobiście to przyjaciele wypełniają "pustkę samotności" (poza mężem oczywiście). Nie mam rodzeństwa, mam bardzo bliską kuzynkę, ale ta kuzynka to przede wszystkim przyjaciel. Mąż ma rodzeństwo, ale niezbyt się między nimi układa.

      W razie problemów proszę o pomoc przyjaciół, niekoniecznie rodzinę.

      W jedynactwie widzę inny problem. Usłyszałam niedawno w pewnym filmie taką kwestię wypowiedzianą do matki przez nastolatkę: "Zawsze modliłam się, żebyście mieli jeszcze jedno dziecko. Żebym nie musiała być taka wyjątkowa". Moim zdaniem to oddaje sedno "nieszczęścia" związanego z byciem jedynakiem.
      • sir.vimes Musiał to być głupi film 06.06.08, 15:59
        lub niezbyt mądra bohaterka. Rzeczywiście - niesamowite nieszczęscie. No ,
        dramat po prostu.


        Usłyszałam niedawno w pewnym filmie taką kwes
        > tię wypowiedzianą do matki przez nastolatkę: "Zawsze modliłam się, żebyście mie
        > li jeszcze jedno dziecko. Żebym nie musiała być taka wyjątkowa". Moim zdaniem t
        > o oddaje sedno "nieszczęścia" związanego z byciem jedynakiem.
        • gaja78 Re: Musiał to być głupi film 06.06.08, 16:09
          sir.vimes napisała:

          > lub niezbyt mądra bohaterka. Rzeczywiście - niesamowite nieszczęscie. No ,
          > dramat po prostu.

          Dlaczego ?

          BTW słowa "nieszczęście" użyłam w cudzysłowiu. Właściwie powinnam była jeszcze użyć słowa "potencjalnego".
          Bycie jedynakiem może byc dla dziecka nieszczęściem, ale nie musi. Jednak uważam, że jedynak ma większe szanse na bycie dzieckiem, od którego zbyt dużo się wymaga, niż dziecko zaopatrzone w rodzeństwo.
          • guderianka Re: Musiał to być głupi film 06.06.08, 16:12
            Jednak uważa
            > m, że jedynak ma większe szanse na bycie dzieckiem, od którego
            zbyt dużo się wy
            > maga, niż dziecko zaopatrzone w rodzeństwo.


            Czyżby rodzice w momencie zostania nimi po raz drugi,trzeci itd
            przestają nagle być nadmiernie wymagający ?To,że wymaga się wiele od
            jedynaka, jak to napisałaś wymaga się bycia "wyjątkowym" nie zdarza
            się dlatego,że dwoje ludzi ma jedno dziecko ale dlatego że dwoje
            ludzi pokłada w dziecku ogromne nadzieje i pragnie by dziecko było
            idealne. To kwestia osobowości tychże rodziców a nie -płodności
            • sir.vimes Zgadzam sie w 100% 06.06.08, 16:16
            • gaja78 Re: Musiał to być głupi film 06.06.08, 16:18
              guderianka napisała:

              > Czyżby rodzice w momencie zostania nimi po raz drugi,trzeci itd
              > przestają nagle być nadmiernie wymagający ?To,że wymaga się wiele od
              > jedynaka, jak to napisałaś wymaga się bycia "wyjątkowym" nie zdarza
              > się dlatego,że dwoje ludzi ma jedno dziecko ale dlatego że dwoje
              > ludzi pokłada w dziecku ogromne nadzieje i pragnie by dziecko było
              > idealne. To kwestia osobowości tychże rodziców a nie -płodności

              To chyba oczywiste smile))

              Jeśli jednak weźmiemy dwoje konkretnych rodziców, którzy niestety widzą w ewentualnym potomku szansę na ziszczenie swoich niespełenionych ambicji, to bardziej przechlapane w tej rodzinie będzie miał jedynak niż dwoje czy troje dzieci. Bo jedynak sam jeden będzie musiał ziścić rodzicielskie marzenia o świetnych studiach, grze na skrzypcach i karierze telewizyjnej, natomiast w rodzinie wielodzietnej te chore ambicje będą miały szansę rozłożyć się na wszystkie dzieci ;PPP

              A tak serio, to z ręką na sercu przyznaję się - sama siebie jako rodzica czasem się boję, w ramach profilaktyki, co uważam za objaw słuszny i porządany, bo pozwala zachować ostrożność. Ale jakoś tak mniej się boję, odkąd mam dwoje dzieci ...
              • guderianka Re: Musiał to być głupi film 06.06.08, 16:22
                Bo
                > jedynak sam jeden będzie musiał ziścić rodzicielskie marzenia o
                świetnych stud
                > iach, grze na skrzypcach i karierze telewizyjnej, natomiast w
                rodzinie wielodzi
                > etnej te chore ambicje będą miały szansę rozłożyć się na wszystkie
                dzieci ;PPP

                I mówisz że cierpienia trójki to mniejsze zło niż cierpienia
                jedynaka? hmm
                • gaja78 Re: Musiał to być głupi film 06.06.08, 17:07
                  guderianka napisała:

                  > Bo
                  > > jedynak sam jeden będzie musiał ziścić rodzicielskie marzenia o
                  > świetnych stud
                  > > iach, grze na skrzypcach i karierze telewizyjnej, natomiast w
                  > rodzinie wielodzi
                  > > etnej te chore ambicje będą miały szansę rozłożyć się na wszystkie
                  > dzieci ;PPP
                  >
                  > I mówisz że cierpienia trójki to mniejsze zło niż cierpienia
                  > jedynaka? hmm

                  To twoje słowa, moje były z nutką ironii, co zostało podkreślone przez ";PPP" na końcu mojej wypowiedzi.

                  Na serio natomiast twierdzę, że jedynak pod skrzydłami rodziców o nadmiernie wybujałych ambicjach będzie czuł na sobie większy ciężar przymusu bycia wyjątkowym, niż każde z dwójki dzieci pod skrzydłami tych samych rodziców. To raz. Dwa - rodzicowi o niezdrowych zapędach w temacie ambicji łatwiej jest zdystansowć się i zaobserwować ewentalne błedy, jakie popełnia, w konfrontacji z dwiema najpewniej bardzo różnymi osobowościami dzieci niż w obliczu wychowywania tylko jednego dziecka, postrzeganego przez pryzmat własnego wybujałego JA. Tak ja to czuję, być może nie mam racji, nie wiem tego na pewno.
                  • lola211 Re: Musiał to być głupi film 07.06.08, 09:24
                    Zgadzam sie z Toba.
                    W takim przypadku dziecko ma ciezko.
                    Ale na szczescie nie dotyczy to wszystkich rodzin z 1 dzieckiem,
                    pewnie nawet wiekszosci nie dotyczy.
                    Z drugiej strony rodzicom z wieksza iloscia potomkow mozna zarzucic
                    brak czasu i uwagi dla poszczegolnych dzieci, niedopilnowanie wielu
                    spraw, niewykorzystanie szans, bo czas, pieniadze i uwage trzeba
                    dzielic na kilkoro.
                    To sie moze zdarzyc , ale czy to przemawia za ograniczaniem sie
                    wszystkich do 1 czy 2 dzieci? Ocyzwiscie- nie.
          • sir.vimes Re: Musiał to być głupi film 06.06.08, 16:16
            Polecam książkę "Utalentowana".

            Jednak uważa
            > m, że jedynak ma większe szanse na bycie dzieckiem, od którego zbyt dużo się wy
            > maga, niż dziecko zaopatrzone w rodzeństwo.

    • rotera Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 16:57
      rodzice nie zawsze odchodzą jak dzieci mają juz swoje rodziny
      na przykładzie koleżanki z podstawówki Ci powiem,
      rodzice zmarli w przeciągu pół roku, jedno po drugim (bez żadnych
      wcześniejszych chorób, oboje na zawał)

      została sama z bratem, ona tuż po maturze-18lat, brat 16
      ona w szoku, ale pozbierała się szybko, musiała dla brata, który był
      jeszcze w większym szoku, wpadł w towarzystwo, albo siedział całe
      dnie na cmentarzu, do szkoły nie chodził
      to ona wzieła na siebie dom, zarobki, to ona odprowadzała i
      przyprowadzała go ze szkoły, to ona pracowała na korepetycje itp, to
      ona utrzymywała mieszkanie po rodzicach (3pokoje), a alimenty brata
      to była kropla w morzu potrzeb, to ona nie poszła na studia, choć
      powinna, bo bardzo mądra dziewczyna
      w tej chwili oboje mają rodziny, ale wtedy żadne z nich nie dałoby
      sobie rady samo
      • sir.vimes Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:08
        cóż, z twojego opisu wynika, że JEDNO z nich świetnie dałoby sobie radę samo.
        • blanka_32 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:38
          Ja nie miałam rodzeństwa, i nie rozpaczam z tego powodu., Nigdy nie
          byłam samotna, zawsze miałam wszystko na siebie, nie musiałam się z
          nikim dzielić.
          Uważam, że lepiej byc jedynakiem, niż mieć rodzeństwo
          • blanka_32 błąd: miałam napisać: Dla SIEBIE, A nie na siebie 06.06.08, 20:39
    • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:39
      Wszystko zależy od tego, jakie są między nimi relacje. Jeśli do dupy, to i
      piątka rodzeństwa nie pomoże.
      Poza tym są jeszcze, powiedziałabym, predyspozycje indywidualne. Mnie na samą
      myśl o rodzeństwie cierpła skóra, inne dzieci mnie drażniły, pół biedy jeszcze
      na podwórku, ale mieć coś takiego w domu - masakra. Do tej pory nie odczuwam
      braku brata czy siostry.
      • triss_merigold6 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:44
        Ja mam siostrę od kilku lat przebywającą głównie za granicą. Jak
        jest to irytujemy się wzajemnie po pierwszych 15 minutach rozmowy.
        Jesteśmy kompletnie inne, mamy totalnie odmienny lifestyle, kręgi
        towarzyskie i życie osobiste. Odmienność nie do przejścia. Wolałabym
        odgryźć sobie głowę niż być np.: zmuszona mieszkać z kobietą pod
        jednym dachem.
    • lila1974 Za posiadaniem dziecka nie ma racjonalnych argumen 06.06.08, 20:41
      bo na każdy racjonalny argument znajdzie się racjonalny
      kontrargument.

      Dla mnie zostanie mamą było czystym "chciejstwem" za pierwszym i za
      drugim razem, a może i za trzecim ...
    • deodyma Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 20:49
      teoria nie idzie tu w pzrez z praktyka. wiem o tym na przykladzie swojego meza i
      jego siostry, blizniaczki. miedzy nimi nie ma zadnej wiezi emocjonalnej. kazde z
      nich zyje swoim zyciem. on jeszcze sie do niej potrafi odezwac, przedwonic,
      napisac. ona ma go gdzies i do zadnego kontaktu z nim nie dazy. jakis czas temu
      maz sie wkurzyl i powiedzial, ze jej w dupe wchodzic nie bedzie. i co to za
      rodzenstwo? takich przypadkow sa tysiace.
    • echo1111 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 21:56
      Jedynak zawsze jest w pewnym sensie samotny. I w dzieciństwie i w
      zyciu dorosłym. Można mieć wielu przyjaciół ale to nie to samo co
      brat czy siostra. Większość przyjażni z czasem się wykruszy i nie
      przetrwa a większość, zdecydowana większość rodzeństw jest ze sobą
      na dobre i na złe. A wyjątki są tylko potwierdzeniem reguły.

      Polecam książkę pt "Jedynacy" J.Pitkeathley, D.Emerson
      • kawka74 Re: Byle nie jedynak bo.. 06.06.08, 22:56
        Posługujesz się tanimi, wytartymi stereotypami. Jedynak, samotny, w kupie siła i
        takie tam.
        Gdybym miała wnioskować o jakości książki z jej opisu, mogłabym spokojnie
        podłożyć ją kotu do kuwety.
        • 4-mexx Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 06:00

          Ile charakterow, tyle roznej relacji, nie ma reguly
          dla mnie obecnie-terazniejsza rodzina i jej szczescie jest na pierwszym
          miejscu!(choc gdyby cokolwiek tragicznego sie przydazylo ktoremus z
          rodzenstwa-yloby dla mnie rowniez tragiczne)
          Poki co zamierzam powolac rodzenstwo dla mojego obecnego potomstwa, tzn, nie dla
          potomstwa, ale ogolnie powolac smile))
    • estel7 Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 12:25
      Myślę, ze każdy musi podjąć decyzję sam. W oparciu o własne doświadczenia.
      Ja wiem, że chcę więcej dzieci - około 3 - 4 bo mam świetną siostrę i dla mnie
      posiadanie rodzeństwa to super sprawa - to samo dotyczy moich rodziców i ich
      rodzeństwa.
      Zawsze z siostrą powtarzałyśmy, że przydałby sie jeszcze ktoś do kompanii, a
      może to wynik tego, że miałyśmy mieć jeszcze jedno rodzeństwo ale mama
      poroniła....nie wiem....ale dla mnie to bardzo ważna relacja i chce aby mój syn
      też miał możliwość nawiązania takiej więzi.
      Tu nie można kierować się tylko negatywnymi argumentami Pt:"żle być samemu"
      tu trzeba mieć motywacje pozytywną - "dobrze jest mieć brata lub siostrę",
      "dobrze mieć więcej dzieci" itd...

      Ale każdy decyduje sam bo najlepiej wie czego jemu i jego rodzinie potrzeba
    • katrio_na Re: Byle nie jedynak bo.. 07.06.08, 12:58
      A nie słyszałaś opinii, iż im więcej dzieci tym większa szansa że
      któreś się zajmie Tobą na starość?
      Podobnie absurdalny argument jak przedstawiony przez Ciebie
      powyżej wink

      Kazdy wybiera taki model rodziny jaki mu odpowiada - dla mnie model
      2+1 jest optymalny pod każdym względem i nie ma argumentu który
      mógłby mnie przekonać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka