Dodaj do ulubionych

jestem tak zmęczona,że chyba.....

24.06.08, 17:26
Mój dzisiejszy dzień:
1. pobudka 8 rano, obsługa jedzeniowa dziecka i męża i posprzatanie
po sniadaniu.
2. pobyt w pracy
3.Duże zakupy w Tesco z 2 letnim szkrabem, wózkiem i wózkiem
sklepowym - sama
4. biegiem do domu zrobic obiad
5.posprzątanie po zabawie dziecka+ kurze+łazienka
6.położenie szkraba spać - jest 13:20
7. 1/2h pobyt w pracy - dojść tam musiała i kilka papierków zabrać
8. powórt do domu
9.Obsługa jedzeniowa dla dziecka i męża
10 sprzatanie po obiedzie + mycie podłogi
11. powieszenie prania za oknem

Padam z nóg.Przesadzam??Bo mój szanowny małżonek sie mnie pyta "a co
ty dzisiaj takiego zrobiłas ,ze taka zmęczona jesteś?".I poszedł do
pracy na 12h.Zaraz zwymiotuję tak mi niedobrze z tego zmęczenia.
Obserwuj wątek
    • mma_ramotswe Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 17:28
      smile Nie wiem, czy Twój post to podpucha, ale chyba taksmile) Toż to
      wakacjesmile))
      • gabrysia5 Podpucha??? 24.06.08, 17:30
        Żadna podpucha.Na serio jestem potwornie zmęczona.Zapomniałam
        dodać,że spac posżłam o 2 w nocy bo miałam do wypraswania 13
        koszulek mojego męża , kilka swoich rzeczy i małej oraz ręczniki.A
        czemu podpucha??Faktycznie mało zrobiłam i nie powinnam być zmęczona?
        Może mam po prostu taki dzień.Ale fakt aż mi niedobrze.
        • mma_ramotswe Re: Podpucha??? 25.06.08, 15:08
          Możliwe, ż emasz jakiś słabszy dzień. I późno poszłaś spać.
          Ale te rzeczy, które wymieniasz... no przepraszam, ale dopiero jak
          robię 10 razy więcej to padam na pysk. A w cale nie należe do
          najsilniejszych i najwytrwalszych
        • zonka77 po co prasujesz w nocy???? 26.06.08, 09:23
          mężowi rączki urwało???
    • lila1974 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 17:35
      A co w tym czasie robił Twój mąż?
      • gabrysia5 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 17:37
        Poszedł sobie po sklepach połazić i przyniósł kolejne spodnie , a
        nastepnie stwierdził,że źle wygląda i wybrał sie do fryzjera, a jak
        wrócił to usiadł do kompa i zdziwiony,że mnie szlag trafia.Teraz
        sobie tutaj pisze z wam , płakać mi sie chce,ale powoli odzyskuje
        już równowagę.
        • 18_lipcowa1 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 17:40
          mysle ze odzyskasz troche czasu jak przestaniesz meza obslugiwac
          • gabrysia5 Lipcowa 24.06.08, 17:43
            Też sobie tak myślę, bo nauczyłam go takiego dziadostwa,że wyniesie
            tylko talerz po sobie i nawet jakiś resztek do kosza nie wyrzuci.A
            czasem t nawet nie wyniesie.Przyniesie jak już wszytsko pomyte i
            postawi na stole.Brrrrrrrr
            • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 24.06.08, 17:55
              gabrysia5 napisała:

              > Też sobie tak myślę, bo nauczyłam go takiego dziadostwa,że
              wyniesie
              > tylko talerz po sobie i nawet jakiś resztek do kosza nie wyrzuci.


              no patrz, a ja juz wytresowanego znalazlam
              a potem nie bylam taka glupia zeby pozwolic mu sie rozleniwic
              swoja droga moja droga sama jestes sobie winna


              A
              > czasem t nawet nie wyniesie.Przyniesie jak już wszytsko pomyte i
              > postawi na stole.Brrrrrrrr

              zostawilabym mu
        • kali_pso Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 17:44
          O żesz #$%$%^^&& mać..po czyms takim tsunami to za mało na
          określenie tego, co przeszłoby przez nasz dom..
          Cierpliwa z Ciebie osoba, bo podejrzewam, że nie pierwszy raz
          odstawia taki cyrk?
        • igusiak Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:26
          a ja jestem chyba jakaś odporna na zmęczenie. przynajmniej to
          fizyczne. bo na psychiczne-już mniej. potrafie przez 20 godzin
          zasuwać jak mały samochodzik,nosić ciężaery i w ogóle, i nic.
          • ledzeppelin3 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 16:48
            a ja jestem chyba jakaś odporna na zmęczenie. przynajmniej to
            > fizyczne. bo na psychiczne-już mniej. potrafie przez 20 godzin
            > zasuwać jak mały samochodzik,nosić ciężaery i w ogóle, i nic.


            No i co w związku z tym? Dalej nalezy chodować rozleniwionych
            pasożytów i wychowywać w tym duchu kolejne pokolenie?
            Ufff, te koszmarne matki-polki, co to na skargę nieszczęśnicy, że ma
            dość bo cały dom jest wyłącznie na jej głowie, mają do powiedzenia
            tylko "ja robię jeszcze więcej i nie narzekam"


            No to niech Was szlag trafi z zzazdrości, pracowite, zorganizowane
            Matki-Polki Samosie: Mój chłop robi w domu dokładnie tyle samo, co
            ja, i seks też mamy bardzo udanytongue_outPP
    • kali_pso Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 17:41
      A mąż to samoobsługi nie nauczony?
      Skoro większość domowych prac jest na Twojej głowie, to nie dziwię
      się zmęczeniu. Ale jak widzę tutaj raczej przydałaby się rewolucja w
      męzowskiej głowie...
      • gabrysia5 kali_pso 24.06.08, 17:45
        Amen :_((((((((((((.Pobożne zyczenie.Woli nic nie jeść niż sobie
        cokolwiek zrobić samemu.Jak Boga kocham woli NIC nie jeść.A jak jest
        coś nie wyprasowane z 2 dni to mi mówi,że przeceż nie zrobiłam
        jeszcze wszytskiego i patrzy wymownie na kupke prasowania - a ja
        siedze sobie przy kompie , albo czytam książki.Normalnie szokkkkk.
        • gabrysia5 Jeeeeny 24.06.08, 17:48
          ..a jeszcze za moment wyjść muszę znowu do pracy i dziecko zabrac
          muszę....Dajcie mi jakiegoś kopa bo padnę.Takiego energetyzujacego
          proszę.
          • kali_pso Tobie?;) 24.06.08, 17:53
            Lepiej pomyśl o sposobie na rozruszanie tego lenia, którego masz za
            męża, bo się wykończysz..no cholera jasna patriarchat w czystej
            postaci się pleni...a juz człowiek liczył, że wymarł śmiercią
            naturalnąwink
            • maga_luisa Re: Tobie?;) 24.06.08, 17:55
              Przecież ona lubi czuć się taka zmęczona. Upaja się tym.
              W przeciwnym wypadku zostawiłaby mężowi rano listę zakupów i poprosiła o wstępne
              przygotowanie obiadu plus coś tam jeszcze.
              • gabrysia5 Maga 24.06.08, 18:00
                Zwariowałaś sądząc ,że lubie byc zmęczona.T nie jest leniem
                generalnie.Pomaga w domu jak ma wolne ,ale absolutnie nie pomaga ,
                nawet jak ma wolne w takich prostych codziennych sprawach.Jak to sie
                mówi "przewróci się,a nie podniesie tego o co sie potknął".I raczej
                nie wyręcza mnie tak ogólnie.Chyba,że awanturą poproszony.Ha.A
                wiecie co, jak w domu coś nie zrobione to mi mówi "syf tu jest", ale
                sam tego nie sprzatnie.Więc w sumie nie wiem .Pan czy władca,czy ja
                jakas głupia jestem.Walcze i walczę , ale mam juz dosyc awantur.
                • gryzelda71 Re: Maga 24.06.08, 18:02
                  gabrysia5 napisała:

                  Pomaga w domu jak ma wolne ,ale absolutnie nie pomaga ,
                  > nawet jak ma wolne w takich prostych codziennych sprawach.

                  To co on robi jak pomaga?
                  • gabrysia5 Gryzeldo 24.06.08, 19:55
                    Sprzata co sobotę, chyba - że jest w pracy- odkurza , myje podłogi,
                    co 2-3 tygodnie myje okna i wiesza nawet firanki, sprząta pod
                    tapaczanem i za meblami tylko ja bym wolała nie mieć takich
                    generalnych porządków a mieć pomoc w tygodniu bo z reką na sercu
                    padam na r...j.
                • kali_pso Re: Maga 24.06.08, 18:10
                  Większość naszego społeczeństwa kobietę zachowująca się po powrocie
                  z pracy do domu, jak Twój mąż, unałoby za leniucha i flejtucha..wink
                  Mąż ma jakieś deficyty, uniemożliwiające normalne funkcjonowanie?wink

                  Pracujecie obydwoje.
                  Nie ma żadnego powodu, aby mąż nie miał wziąć na siebie części
                  obowiązków domowych- nie jesteś cholernym cyborgiem, służącą, kuchtą
                  ani pomiotłem- a tak mniej więcej traktuje Cię mąż.
                  I on nie ma Ci pomagać, to tez jego dom- a dom to nie tylko
                  przyjemności w postaci ciepłego obiadku ale i obowiązki w postaci
                  sterty brudnych garów do pozmywaniawink
    • mama_zulika Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:00
      No to moj ma podobnie, tez woli glodowac niz samemu cos zrobic. Ewentualnie
      pojedzie cos zjesc, ale lodowki po dobroci nie otworzy. Nie dziwie sie, ze
      padasz na twarz. Ja tez tak miewam i to czesto. A kiedy zastrajkowalam i dwa dni
      w domu nic nie robilam, to mnie samej bylo niedobrze widzac, to co widze. I sie
      poddalam. Ale to tylko przegrana bitwa. Wojna bedzie dluga, tak dluga, az zwycieze.
      • gabrysia5 Niestety do pracy znów iść muszę 24.06.08, 18:02
        Niestety do pracy znów iść muszę.Na chwilę,ale zawsze.Czekam na
        jakieś kopy energetyzujące.Pa dziewczyny.
    • aurinko Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:09
      Nie rozumiem, dlaczego Twój mąż nie mógł kilku rzeczy wymienionych z tej listy
      po prostu zrobić?
      Nie wyobrażam sobie, żebym musiała to wszystko robić sama, oboje pracujemy
      (chociaż ja na pół etatu) i oboje robimy wszystko co trzeba, a jak jesteśmy
      zmęczeni to się oboje obijamy ;P
      • aurinko Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:15
        Przeczytałam teraz cały wątek i nie wierzę, że są na świecie dorosłe,
        wykształcone i oczytane osoby, które najpierw pozwalają zrobić z siebie domowego
        robota a potem narzekają na forum zamiast w końcu się ruszyć i coś z tym zrobić.
        Myślę, że aż tak bardzo Ci to zmęczenie nie przeszkadza, w przeciwnym wypadku
        dawno byś zmieniła swoją sytuację.
        • schiraz Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:24
          Ja też mam takiego męża...smile i to również moja wina z całą stanowczością, no
          cóż, takie przypadki się "sobie hoduje". U mnie od kilku miesięcy rewolucja, bo
          powoli odzwyczajam go od pełnej obsługi, na razie wygrałam trzepanie chodników i
          dywanów, odnoszenie naczyń do kuchni, ścielenie łóżek (nasze plus dziecka) i
          wynoszenie śmieci. Mało, ale przez 8 lat nie robił totalnie NIC, poza pracą,
          więc od kiedy ja poszłam do pracy on musi się zmienić i walczymysmile Mój Syn jak
          tata ścielił mu pierwszy raz łóżko autentycznie stał z rozdziawioną buzią, nawet
          mu zdjęcie zrobiłamsmile
        • asocial Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:28
          nastepnym razem zostaw mezowi liste zakupow.
          niech kupi z drodze od fryzjera albo miedzy sklepem 1 a 2.
          a potem wkrec go w gotowanie.

          ja jestem zbyt wygodna chyba na taki uklad i wole 'dobrze' zaczac niz zle
          skonczyc. czyli praktycznie na poczatku naszego zwiazku zaznaczylam, ze nie
          umiem i nie lubie gotowac, w moim domu rodzinnym mielismy pania do sprzatania,
          prasowac nie znosze, ale lubie zmywac naczynia (zebym nie wyszla na 100% leniatongue_out).
          efekt obecny: gotujemy ZAWSZE razem: szybciej, weselej, sprawniej, smakowiciej.
          jesli ja gotuje, to on zmywa, bo ja W OGOLE naczyn nie rusze.
          jesli ja wieszam pranie to on je sciaga.
          obsmialabym sie konkretnie gdyby mnie poprosil o prasowanie (a sytuacja nie
          bylaby kryzysowa, czy:ja mam duzo wolnego czasu, a on pracuje na 10etatow).
          na duze zakupy chodzimy tylko razem.
          i moj facet zawsze jak wraca z zakupow z nowimi spodniami dla siebie, przynosi
          chocby drobiazg dla mniewink
          a moze po prostu powies na lodowce twoj 1 post, z twoim rozkladem dnia?
    • marripossa Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:43
      1. Przestań prasować - po praniu rozwieszaj rzeczy tak, aby później nie wymagały
      prasowania. Wyjątek stanowia bluzki koszulowe - te by już wypadało wyprasować,
      ale to też zależy.

      2. Gotuj obiady dwa razy w tygodniu i zamrażaj.
    • michasia24 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:46


      To twoj mąż chodzi do pracy na 12 godzin czy spodnie po sklepach szuka? bo cos
      tu nie pasuje, ciekawe jak samemu trzyma sie wozek z dzieckiem i wozek sklepowy?
      nie lepiej pakowac zakupy pod wozek z dzieckiem? codziennie te kurze wycierasz i
      podlogi myjesz? no i po co prasowac reczniki? koszuli mąż nie umie wyprasowac to
      niech chodzi w wygniecionych, mysle ze sama sobie robote robisz,
      • kali_pso Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:49
        Ja zrozumiałam, że poszedł dopiero na 18 do pracy na noc, dlatego
        autorka musiała zabrać ze sobą dziecko.
        • michasia24 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:53
          a byc moze, jeden punkt mozna wykreslic smile
        • yadrall Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 18:59
          No, walsnie a po jaka cholere Ty reczniki prasujesz???
          • minerallna Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 19:09
            Mnie też to nurtuje.W życiu nie wpadłabym na pomysł prasowania ręczników.
      • gabrysia5 Michasiu 24.06.08, 19:53
        Już ci tłumaczę.Wszytsko działo sie w ciągu dnia do 17, bo na 18 mój
        mąż poszedł do pracy do 6 rano, czyli na 12h. Dziecko ma 2 lata wiec
        jeździ w wózku-parasolce, która sie sklada do minimum, wkłada do
        sklepowego wózka, dziecie do siedzonka w sklepowym wózku i robi
        zakupy.Kurze wycieram codziennie i podloge ówniez , bo mala jada
        samodzielnie dośc nieudolnie jeszcze , a dywanów nie
        posiadam.Ręczniki prasuje , bo wyprasowane są bardziej
        miękkie.Koszuli i kompletnie nic nie umie wyprasować.Potrafi spalić
        wszytsko co weźmie do ręki sad Może i sobie sama robote robie ,ale
        taka juz ze mnie bestia,że nie jestem w stanie przejść koło
        zakurzonych mebli i porozrzucanych zabawek i rzeczy itp.A już brudne
        naczynia to mnie do szału doprowadzają.Kiedys zrobiłam taki
        ekperment i nie myłam naczyń chyba 2 dni nie pamietam
        dokładnie.Efekt był na kilka tygodni i znów powrót do nic nie
        robienia.
        • aurinko Nie kumam 24.06.08, 20:03
          Po co robisz z siebie męczennicę? Wygodniej jest Ci być przysłowiowym wołem,
          wolisz sama wszystko zrobić niż przyzwyczajać męża do niektórych prac domowych
          (nie uwierzę, że zupełnie nic nie potrafi zrobić) na dodatek zalatuje tu
          pedantką, której przeszkadzają nawet rozrzucone zabawki. Masz to co chcesz, sama
          na swoje własne życzenie.
          • gabrysia5 Aurinko 24.06.08, 20:08
            Nie jestem pedantką absolutnie.Tylko po co maja zabawki leżeć na
            podlodze jak dziecko śpi albo wychodzimy.T potrafi zrobic wiele
            rzeczy i to,że w domu w zyciu codziennym nie mam od niego pomocy
            jest wina mojej teściowej, bo mu cały czas wmawiała ,ze ja nie
            pracuje tak ciężko jak on i skoro głównie jestem w domu to powinnam
            robic wszytsko.Paradoksalnie - sama nie robi kompletnie
            nic .Hihihihi.
          • gabrysia5 Żaląc się trochę 24.06.08, 20:09
            ...chodziło mi raczej o odpowiedź na pytanie czy mialam prawo sie
            zmęczyć? Moja praca nie jest absolutnie ciężka .Zajmuje mi do 40
            minut dziennie łącznie.Ale iść tam muszę i swoje zrobić.Często
            zabracteż małą muszę.
            • iwles Re: Żaląc się trochę 24.06.08, 20:14

              miałaś jak najbardziej prawo paść na r...j
            • gabrysia5 Przeszkadza i to bardzo 24.06.08, 20:17
              ...mi to zmęczenie tylko ile można sie kłócić?T wyszedł do pracy po
              ciężkiej kłótni.A wiecie co..najgorsze jest to,że on naprawde nie
              uważa bym coś zrobiła takiego,żeby być aż tak zmęczoną.Co za
              dupek!!!!Wiecie nasze małżeństwo przeżywało już baaaardzo trudne
              chwile i wiele było w nim juz łez i złości.Od ponad roku jest ok
              (pomijając pomoc codzienną) a ja i tak walczę.Tylko jak sobie
              przypomne jak wiele kosztowało mnie i T "dotarcie się" to chyba nie
              chę sie już kłócić.Jestem zmęczona i nie odpowiada mi to,ale chyba
              mam prawo być zmęczona po takim dniu jak dzisiejszy i strasznie mi
              przykro,że T uważa ,że nie mam.Ot co.
              • maga_luisa Re: Przeszkadza i to bardzo 24.06.08, 20:48
                "Zrób proszę dziś zakupy, bo z małą i z 2 wózkami jest mi za ciężko".
                To nie jest kłótnia.
                • gabrysia5 jasne Maga 24.06.08, 20:59
                  Pójdzie i przyniesie 10 nadprogramowych rzeczy i wyda zamiast 100
                  zł ,a ja mam np 150 zł, czyli,że zostanie mi 50 zł na 5 dni
                  zycia.Chodzil na zakupy jak bylam w ciąży i wole chodzic sama jak
                  Boga kocham.A tak wogóle to mnie głównie chodzi,czy miałam prawo byc
                  zmeczona, bo jakiego męża mam to wiem.
              • aurinko Re: Przeszkadza i to bardzo 24.06.08, 21:43
                Ale dlaczego macie się kłócić? Nie potraficie normalnie rozmawiać?
                • gabrysia5 Aurinko 24.06.08, 21:57
                  Przedstawią sprawę tak.Mój mąż ma siostrę.Siostra zawsze była na
                  pierwszym miejscu w sercu teściowej , teścia zreszta też.T zawsze
                  był najgorszy, takie zero i zły.Za nim go poznałam to najpierw
                  poznałam swoja tesciowa i tak mi przedstawiła swojego syna : to taki
                  Januszek z ballady o Januszku.Nie jest to prawda, bo nigdy w zyciu
                  agresywny nie był.Moja teściowa wpoiła mu bardzo niskie poczucice
                  własnej wartości (zresztą można poczytac na forum o tych relacjach
                  bo nieraz pisałam).Do sedna.jakakolwiek krytyka skierowana w
                  kierunku T odbierana jest jako atak na jego osobe a co za tym idzie
                  odpierana jakbym conajmniej armatami strzelała w niego.Mamy za soba
                  terapię i dopiero T uczy sie rozmawiać.Mysle jednak ,że jeszcze duzo
                  wody upłynie zanim sie nauczy,że warto rozmawiac , a nie od razu
                  krzyczeć.A dodac musze ,że jak się wścieknie to leca takie słowa ,że
                  fiu fiu..
                  • aurinko Re: Aurinko 24.06.08, 23:26
                    Gabrysiu, to trzeba było od razu napisać, że chcesz się tylko poużalać i trzeba
                    Cię po główce pogłaskać wink
                    • gabrysia5 Re: Aurinko 24.06.08, 23:29
                      Ależ ja sie nie użalałam ja pytałam czy mam prawo po takim dniu czuc
                      sie zmęczona.
        • minerallna Re: Michasiu 24.06.08, 20:20
          gabrysia5 napisała:
          Koszuli i kompletnie nic nie umie wyprasować.Potrafi spalić wszytsko co weźmie
          do ręki :-

          To niech spali.Najwyżej nie będzie miał w czym chodzić.
          To żadne wytłumaczenie dla Ciebie,że mu tak prasujesz.Palcem bym nie tknęła
          koszul takiego lenia.

          > A już brudne naczynia to mnie do szału doprowadzają.

          Zażądaj kupna zmywarki smile
          • gabrysia5 Re: Michasiu 24.06.08, 20:23
            minerallna napisała:

            > Zażądaj kupna zmywarki smile
            Nic z tego.Zażądałam i usłyszałam,że mam dwie zdrowe ręce, ale to
            wtedy w tym trudnym dla nas okresie.Pisałam powyżej.Ale co leń to
            leń.Zgadzam się.
            • meguni Re: Michasiu 26.06.08, 08:44
              "Nic z tego.Zażądałam i usłyszałam,że mam dwie zdrowe ręce"

              To jak będzie chciał abyś mu wyprasowała, ugotowała czy posprzątała powiedz to
              samo : nic z tego masz 2 zdrowe ręce.
    • marysia_wroc Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 20:12
      nie chce mi się wierzyć, że mozna byćt ak głupią i usługiwać męzowi przy
      snniadaniu i obiedzie i prasować jego koszule. Sama jestes winna sobie, ja bym
      się nie dotknęła, gdyby moj mąż nie robił w ogóle posilków i nie prsował
      własnych koszul. Co to za zwyczaj prasowanie koszul męża? jest dorosły, ma 2
      rece, niech sie nauczt
      • gabrysia5 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 20:18
        Pobożne życzenie!!A moja teściowa prasowała mu majtki i skarpetki.Ja
        tego nie robię choc próbował mnie w to wciągnąć.
        • kali_pso Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 20:27
          A co by się działo gdybyś powiedziała: "Kochanie zrób sobie dzisiaj
          śniadanie sam"- no co? Najwyżej by był głodny..ale jak z powodu
          własnego lenistwa, to nie powinnaś sie łamać i po kilku dniach
          pędzić i biednemu żuczkowi śniadanko podawać.
          Konsekwencja i to żelazna.
          Bo czym innym jest sprzatanie sobotnie, kiedy i tak ma się wolne, a
          czym innym pozostawienie wszystkiego na głowie jednej osoby w ciagu
          zabieganego tygodnia.
          • gabrysia5 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 20:28
            Chyba sie rozumiemy smile).Miło mi , bo najczęściej mamy odmienne
            zdanie, ale ja strasznie lubie czytać twoje posty.Śniadanie sobie
            czasem zrobi, głównie wtedy kiedy mam focha i sie nie odzywam.
            • alinka.0 Za bardzo cackasz sie z mężem 24.06.08, 20:46
              Jak wyżej - takie mam zdanie.Wszytsko jest na twojej głowie.Ja
              miałam podobną sytuację,ale na mojej głowie wszystko było z innych
              powodów- mąż tyran i despota a do tego alkoholik.
    • asia06 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 21:15
      Jak dla mnie przesadzasz z obowiązkami. Prasowanie do 2 w nocy
      takiej ilości rzeczy. Daj spokój. Od kiedy mam dziecko, czyli od lat
      3, prasuję tylko to, co do pracy. Codziennie z rana koszulę (jedną!)
      męża, a jak nie wyprasuję, to mąż też sobie poradzi. Ręczników,
      pościeli, ścierek nie prasuję w ogóle. Koszulki po odpowiednim
      rozwieszeniu też nie wymagają prasowania.

      Zakupy - można robić i małym dzieckiem, ale czemu koniecznie musisz
      zrobić duże zakupy, kiedy nie masz za wiele czasu.

      Obiad - a rób raz na dwa dni, zgotuj gar zupy i już.

      Obsługa jedzeniowa dziecka rozumiem, ale mąż umie już korzystać z
      gorących garnków.

      Sprzątanie po sniadaniu - zbędne, można posprzątać razem ze
      sprzątaniem popołudniowym.

      Sprzatanie po zabawie - bez sensu; sprzątam najwyżej raz na tydzień,
      albo jak nie ma którędy przejść; zabawki się walają i co z tego?
      Zresztą dziecko bawi się cały czas, czemu mam mu zabawki chować?
      Poza tym chowanie zabawek to wrzucanie ich w pudła, robota żadna na
      5 minut.

      Pranie - koniecznie wtedy, kiedy jesteś już padnięta musisz je
      robić?

    • ania.silenter Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 21:16
      na Twoim miejscu:
      - nie robiłabym draniowi posiłków, niech głoduje,
      - nie prasowałabym, niech chodzi w pomiętych ubraniach,
      - gdyby udawał, że nie umie zrobić zakupów i wydałby całą kasę - patrz punkt
      pierwszy, dla siebie i dla dziecka odłożyłabym część pieniędzy na inne konto
      (kiedyś mój mąż, który, gdy trzeba robi wszystko wokół siebie i wokół dzieci,
      łącznie z pieczeniem ciast <o dzięki Ci, teściowotongue_out> wydał beztrosko całą kaskę
      do 10-tego - zaproponowałam mu w żartach jaszczurki,których mamy zatrzęsienie w
      ogrodzie. Mąż jest miłośnikiem survivalutongue_out. Bardzo pomogło, teraz już kalkuluje
      wydatkismile)
      Zupełnie nie rozumiem dlaczego dom i dziecko jest na Twojej i tylko na Twojej
      głowie. Przecież to absurd.
      • martyna2001 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 21:38
        U nas jest takie powiedzenie: "zrób sie głupi przydziesz fraj" co
        właściwie oznacza: powiedz,że nie potrafisz, że ci nie wychodzi, że
        przypalisz albo stłuczesz, a zostaniesz wyręczony. Znam przypadek
        mężczyzny, który wszystko jako młodzik robił sam, bo mama pracowała
        bardzo długo, potem się ożenił i żonka go tak rozpieściła, że nie
        robi zupełnie nic. A dlaczego? Bo zrobi zbyt wolno, niedokładnie i
        nie tak. Teraz są dobrze ponad 30 lat po ślubie i nagle żona ma
        pretensję, że szanowny małżonek nic nie robi. Wszystko przed tobą.
        • kim5 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 22:03
          Przy Twoim podejściu mąż nie ma żadnej motywacji, żeby zmienić swoje
          postępowanie. Zachodzę w głowę, jak można dać się tak traktować. Był
          taki przed ślubem i za niego wyszłaś? Nie umie prasować... A Ty
          rozumiem z żelazkiem w ręku się urodziłaś i umiesz od zawsze. Też
          kiedyś nie umiałaś przecież i się nauczyłaś. Nie umie sobie zrobić
          jedzenia...
          Mąż nie jest głupszy i mniej kumaty od Ciebie. Uwierz, że jest w
          stanie razem z Tobą realizować domowe obowiązki. Nie "pomagać",
          tylko się dzielić. Trafia mnie, jak słyszę, że mąż "pomaga w domu"...
          To są dość proste czynności i większość rozgarniętych ludzi jest w
          stanie je "załapać"
          • gabrysia5 Ale mnie nakręcacie... 24.06.08, 22:06
            Dziewczyny coraz bardziej jestem nakręcona...Chyba zacznę egzekwować
            prawo do wypoczynku i dzielenie się obowiązkami dnia
            codziennego.Faktycznie cały dom i mała sa na mojej głowie.Aż mi
            adrenalina podskoczyła.
    • mathiola nie przesadzam, ale.... 24.06.08, 22:16
      wg mnie dosyć lajtowy dzień miałaś. Poważnie!
      Rozumiem, że możesz czuć się zmęczona,a le uwierz, że niektórzy
      gorzej czasem zapierdzielają. Na przykład ja smile Aczkolwiek łączę się
      w bołu jeśli chodzi o słowa męża. Świnia.
      • gabrysia5 Re: nie przesadzam, ale.... 24.06.08, 22:19
        Tylko ,że ja tak codziennie mam a nie od czasu do czasu.Zreszta
        każdy ma inne siły.Ja na serio padałam na r...j (teraz juz troche
        odpoczęłam (przy kompiesmile ).Dziecię śpi, a ja sobie stukam w
        klawiaturę wykąpana i pachnąca.A co!!
        • mathiola Re: nie przesadzam, ale.... 24.06.08, 22:26
          Poczytałam więcej postów i stwierdziłam - za większością dziewczyn -
          że sama sobie jesteś winna. Połowę tego wszystkiego możesz sobie
          spokojnie odpuścić i świat się nie zawali. A i męża przy okazji
          wychowasz wink
          • gabrysia5 Re: nie przesadzam, ale.... 24.06.08, 22:31
            Amen- niech tak sie stanie.Ale to po jutrzejszym dniu.
    • mathiola Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 24.06.08, 22:18
      a teraz doczytałam, że do 2 w nocy prasowałaś... no nie, już się nie
      łączę w bólu. Chyba faktycznie ci się nudzi albo lubisz cierpieć...
      Po kiego grzyba prasowałaś te koszulki??
      • gabrysia5 Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 24.06.08, 22:21
        jutro przyjeżdża moja mama i zaopatrzyc lodówke musiałam i pozbyc
        się poukladanych kupek prania.Nie to,że ze wzgledu na mamę, ale
        przyjeżdż do Centrum Onkologii po wyniki mamotomu i nie wiem czy
        póxniej czas i siły będe na to miała.Mam nadzieję,że wyniki będą
        dobre....
        • gabrysia5 A tak wogóle 24.06.08, 22:22
          to chyba nie same zajecia mnie tak zmęczyły tylko prędkość z jaką je
          wykonac musiałam bo ...cos tam , bo cos tam..
        • mathiola Re: Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 24.06.08, 22:24
          a to co innego, ja też przed przyjazdem teściowej trochę ogarniam
          chałupę. Ale nadal nie rozumiem, po co je prasowałaś, nie mogłaś po
          prostu poskładać?? Ja nie prasuję wcale, no, z małymi wyjątkami.
          Prasuje ten, któ chce się w daną rzecz ubrać i jest bardzo
          pognieciona, na bieżąco, tuż przed ubraniem.
          A za mamę trzymam kciuki. Będzie dobrze.
          • gabrysia5 Re: Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 24.06.08, 22:30
            Dzięki za kciuki.Jutro tak koło 11 bdzie wszystko wiadomo. A
            prasowałam , bo niby co miałam zrobic taka kupą rzeczy.Nazbierało
            sie pranie z 4-krotnego prania.A jak zaczęłam tak stopniowo to mi
            żelazko siadło.Wiec przerwa była ,aż T naprawił, znaczy kilka
            godzin. Wszyscy mnie za to prasowanie na bieżąco wyzywają, ale ja
            nienawidzę prasować.Wolę raz a nie jak teraz gdy są upały -
            codziennie.
            • kim5 Re: Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 24.06.08, 23:02
              Po choinkę pracujesz mężowi, jak nie lubisz?????
              Nie ogarniam.
              Chyba jestem egoistką. Prasuję mężowi czasem przy okazji jakąś
              koszulkę (bo lubię prasować). Natomiast nigdy nie prasowałam mu
              koszul, bo nie lubię tego robić. Prasuje sam i ja na pewno nie
              zrobiłabm tego lepiej - bo niby dlaczego?
              • gabrysia5 ?????? 24.06.08, 23:05
                Mój tata sobie tez sam prasuje.Zastanowic sie muszę i chyba bardziej
                wyzwolić.
            • mathiola Re: Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 24.06.08, 23:15
              ale raz stoisz przed deską kilka godzin, a codziennie 3 minuty....
              • demarta Re: Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 24.06.08, 23:21
                a jak podejdziesz do sprawy holistycznie, to "wogle" wink)

                nie wyobrażam sobie stać przed jakąś durną dechą do prasowania.
                zaprogramowałam się na zakup rzeczy z domieszką
                niekonieczniewymagającychprasowania elementów, bo inaczej musiałabym
                popełnić samobójstwo wink))

                sposób suszenia prania jest w stanie załatwić większą część
                prasowania, kolejna rzecz to skład surowców, z których owa rzecz
                jest sporządzona. nie prasuję od lat i nie sądzę, żebym była jedną z
                najbardziej wymiętolonych w okolicy wink) jednocześnie współczuję
                wszystkim prasującym, a nie lubiącym prasować. bez tego naprawdę
                można żyć! wink)
                • lib Re: Prasowałam i byłam na zakupach dużych, bo 25.06.08, 09:48
                  Ja też uważam, że musisz to lubić. Znam to, bo moja mama też
                  uwielbia być zmęczona i nieszczęśliwa. A tymczasem innego człowieka
                  nie możesz zmienić. Za to siebie możesz. Tylko jakoś nie chcesz, bo
                  widocznie jakoś ci własna postawa odpowiada.

                  Mąż nie pomaga w domu? A dlaczego miałby pomagać? Ty pomagasz?
                  Pisała już o tym Kim. Mnie też to rozwala. Nie zajmuj się mężem,
                  zajmij się sobą. Naprawdę zadaj sobie pytanie, czy ty pomagasz.

                  Masz dwie zdrowe rączki, więc nie przysługuje ci zmywarka, a mąż ma
                  dwie chore rączki, że przysługuje mu prasowaczka, kelnerka, kucharka
                  i pokojówka?

                  Dlaczego żądasz zakupu zmywarki? Nie możesz jej kupić?

                  Lubisz miękkie ręczniki? To prasuj. Nienawidzisz prasować? Polub
                  szorstkie ręczniki. Po co mieszać w to drugą osobę i mieć do niej
                  pretensje? Masz pretensje do kogoś, że musisz prasować? Dlaczego nie
                  do siebie? Czy to mąż lubi miękkie ręczniki? To niech prasuje. Nie
                  lubi prasować? Niech polubi szorstkie. Ale to już jego sprawa, ty
                  zajmij się sobą.

                  Masz pretensje do kogoś, że korzysta z usług służącej, skoro ją ma?
                  Dlaczego miałby nie korzystać? To byłoby absurdalne.

                  A swoją drogą dobrze rozumiem, że jesteś zmęczona, bo ja też tak
                  czasem mam. Ale na postawę Patrzcie Jaka Jestem Biedna, Nikt Mi Nie
                  Pomaga jestem uczulona. Pomóż sobie sama po prostu.
    • korusiar Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 09:55
      Widzę, że zawsze można "liczyć" na solidarność jajników wink
      Dziewczyna miała ciężki dzień, jest zmęczona, chciała odreagować i
      weszła na forum po odrobinę zrozumienia a tu krytyka i
      mnóstwo "dobrych" rad.

      Do gabrysia5...
      masz pełne prawo padać na...nos wink
      Ja też często mam takie dni kiedy modlę się żeby nadszedł wieczór bo
      wiem, że jak już położę córeczki spać to będę mogła usiąść i
      odpocząć, napić się herbaty lub poczytać gazetę.
    • polaola Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 10:06
      Gagrysiu,
      zastamow sie DLACZEGO tak harujesz. Czy uwazasz ze maz i dziecko
      beda Cie kochac tylko gdy bedziesz ich obslugiwac, sprzatac,
      prasowac, gotowac i znowu sprzatac. Jesli tak to jestes w duzym
      bledzie. Maz i dziecko beda z czasem widziec w Tobie wiecznie
      zmeczona i marudzaca gosposie.
      Zmien swoje i meza przyzwyczajenia. Jesli maz naprawde nie chce
      pomagac w domowych pracach to zatrudnij, chocby na 3 godziny
      tygodniowo, pania do sprzatania i prasowania. To nie kosztuje az tak
      wiele a zobaczysz jak Ci to ulatwi organizacje pracy w domu.
      Zycze powodzenia ....
    • hrabina_murzyna Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 10:23
      gabrysia5 napisała:

      > Mój dzisiejszy dzień:
      > 1. pobudka 8 rano, obsługa jedzeniowa dziecka i męża i
      posprzatanie
      > po sniadaniu.

      O 8 rano to ja byłabym wypoczęta. Przygotowanie śniadania to kwestia
      5 minut. No chyba, że Ty mężowi kanapki robisz to już inna bajka.
      Przestań robić mu kanapeczki tylko wyjmij z lodówki chleb, masło,
      wędlinę, ser, kawa z ekspresu. Mąż sam ma rączki i kanapki może
      sobie zrobić. Dziecko do krzesełka i niech samo wcina.

      > 2. pobyt w pracy

      40-minutowy pobyt w pracy to lajtowy jest wiesz.

      > 3.Duże zakupy w Tesco z 2 letnim szkrabem, wózkiem i wózkiem
      > sklepowym - sama

      Było zrobić małe zakupy w osiedlowym sklepie.

      > 4. biegiem do domu zrobic obiad

      A można było zakupy robić przy domu i spacerkiem pójść zrobić obiad.

      > 5.posprzątanie po zabawie dziecka+ kurze+łazienka

      Po zabawie dziecka nie ma sensu sprzatać, bo za chwilę znów będzie
      się bawiło. Dwulatek sam potrafi powrzucać zabawki do pudła. Te
      kurze to można było sobie darować. W końcu w sobotę generalne
      porządki były. A tę łazienkę całą dokładnie myłaś? Umycie umywalki
      zajmuje mi kilka sekund, kibelka drugie kilka sekund, wannę każdy
      myje po kąpieli.

      > 6.położenie szkraba spać - jest 13:20

      Szkrab sam zasypia, a jak byłaś zmęczona mogłaś pospać z nim.

      > 7. 1/2h pobyt w pracy - dojść tam musiała i kilka papierków zabrać

      Spacerek był, papierki to nie ciężary.

      > 9.Obsługa jedzeniowa dla dziecka i męża

      Podanie gotowego obiadu to 5 min.

      > 10 sprzatanie po obiedzie + mycie podłogi

      Mąż mógł pozmywać. Umycie podłogi w kuchni to 5 minut.

      > 11. powieszenie prania za oknem

      2 minuty.

      > Padam z nóg.Przesadzam??Bo mój szanowny małżonek sie mnie pyta "a
      co ty dzisiaj takiego zrobiłas ,ze taka zmęczona jesteś?".I poszedł
      do pracy na 12h.Zaraz zwymiotuję tak mi niedobrze z tego zmęczenia.

      Zrób morfologię, bo faktycznie niewiele zrobiłaś. I przestań te
      ręczniki prasować.
      • gabrysia5 Hrabino 25.06.08, 13:32
        Od razu widac,ze nie czytałas całego wątku i wszytskich moich postów
        z nim związanych.Dzień wcześniej poszłam spac o 2 w nocy bo
        prasowałam górę prania.Przgotowanie sniadania to nie kwestia 5 minut
        tylko przynajmniej 15,mąż nie robi sobie sniadania ,a i dziecię
        samo nie za bardzo sie naje, bo ściagnie z chlebka szynkę,
        pomidorka , a chleb zostawi, wiec pilnowac muszę.Ponnadto nie
        specjalnie lubi pić, więc picia też pilnowac muszę.Nstępnie mnóstwo
        naczyń do pozmywania, bo sie jakos tak zrobiło. Owszem pobyt
        lajtowy, ale dojść tam trzeba , zrobic swoje i wrócić. Zakupów w
        osiedlowym sklepie zrobic nie mogłam , bo bon pieniężny , którym
        dysponowałam był do wykorzystania w Tesco. Po zabawie dziecka jest
        sens sprzątać, bo poszła spac , a jak wstała to od razu po obiedzie
        wychodziłyśmy na spacer.Więc po co ten bałagan miał leżeć? Tak myłam
        bardzo dokładnie , włącznie z kafelkami, bo mieszkam w wieżowcu i
        czasem przeleci mi przez łazienkę przypadłość mieszkania w takim
        budynku , a nienawidze tego jak diabli.Więc czysto być musi.Akurat w
        te sobotę generalnych porządków nie było , bo T niestety poszedł do
        pracy od 6 rano do 18.U mnie nikt poza mna wanny nie myje -
        niestety.Pospać ze szkrabem nie mogłam , bo znów musiałam wyskoczyc
        do pracy, tym razem narzędzia chirurgowi podać ze
        sterylizatora.Owszem podanie to obiadu to 5 minut , ylko jeszcze po
        tym obiedze posprzątac trzeba, a naczyń mnóstwo +gary.Mój mąż nie
        myje naczyń NIGDY!!!!!!!!!Mówi,że ma alergie na wodę w kranie w
        kuchni.Niestety nie mam balkonu tylko raszki i suszarke
        prowizoryczną.Mieszkam na 11 pietyrze więc muszę dobrze wyszystko
        pouwieszać i w taki sposób by sie wszytsko zmieściło więc to zajmuje
        przynajmniej 10 minut.Z ręcznikami sie zastanowię.Obiecuję.A tak
        ogólnie to pośpiech mnie tak zmęczył nie same zajęcia.Pisałam juz o
        tym.
        • graue_zone Re: Hrabino 25.06.08, 13:42
          bo mieszkam w wieżowcu i
          czasem przeleci mi przez łazienkę przypadłość mieszkania w takim
          budynku

          Przepraszam, a co to za przypadłość? I drugie pytanie - poszłaś do pracy, a
          dziecko z kim?
          • gabrysia5 :-(( 25.06.08, 13:47
            Z sąsiadką.Ja do pracy na kilka minut idę tak ze 3 razy w ciągu
            dnia. Przypadłość-karaluch.
            • graue_zone Re: :-(( 25.06.08, 14:23
              Blee, pełne sprzątanie po karaluchu w pełni rozumiem.
        • hrabina_murzyna Re: Hrabino 25.06.08, 15:20
          gabrysia5 napisała:

          > Od razu widac,ze nie czytałas całego wątku i wszytskich moich
          postów z nim związanych.

          czytałamsmile

          Dzień wcześniej poszłam spac o 2 w nocy bo
          > prasowałam górę prania.

          Prasuj tylko to co trzeba to będzie zaledwie pagórek. 2-latek
          naprawdę nie musi miec wszystkiego spod żelazka. Ręczniki to bym
          sobie tez darowała. Ja prasuję tylko to co trzeba. T-shirty, piżamy
          i inne duperele składam.

          Przgotowanie sniadania to nie kwestia 5 minut
          > tylko przynajmniej 15,mąż nie robi sobie sniadania ,

          To niech zacznie. Postaw na stół talerze, nóż, widelec, kubek. Z
          lodówki wystaw wędlinę, ser, masło, pomidory. Dzbanek z kawą i wio.
          Niech sobie sam składa kanapeczki i nalewa kawkę.

          a i dziecię
          > samo nie za bardzo sie naje, bo ściagnie z chlebka szynkę,
          > pomidorka , a chleb zostawi, wiec pilnowac muszę.Ponnadto nie
          > specjalnie lubi pić, więc picia też pilnowac muszę.

          Nie musisz, bo 2-latek musi nauczyć się jeść sam. A jak ma to zrobić
          skoro mamusia go ciągle karmi? Wystarczy usiąść obok i podtykać
          dziecięciu chlebek lub picie i smacznie zajadać.

          Nstępnie mnóstwo
          > naczyń do pozmywania, bo sie jakos tak zrobiło.

          Ile? 2 talerze, 2 kubki, 2 noże, 2 widelce i zestaw dziecięcia. 5
          min zmywania.

          Owszem pobyt
          > lajtowy, ale dojść tam trzeba , zrobic swoje i wrócić.

          Do pracy każdy musi dojść, zrobić swoje i wrócić. Twój mąż to swoje
          robi 12 godzin, Ty zaledwie 30 min.

          Zakupów w
          > osiedlowym sklepie zrobic nie mogłam , bo bon pieniężny , którym
          > dysponowałam był do wykorzystania w Tesco.

          Było do Tesco wysłać męża lub jechać razem z nim.

          Po zabawie dziecka jest
          > sens sprzątać, bo poszła spac , a jak wstała to od razu po
          obiedzie wychodziłyśmy na spacer.Więc po co ten bałagan miał leżeć?

          Po to, że jak wróciła ze spaceru znowu był bałagan. A skoro Cię nie
          było to i bałagan w oczy nie kłuje.

          Tak myłam
          > bardzo dokładnie , włącznie z kafelkami, bo mieszkam w wieżowcu i
          > czasem przeleci mi przez łazienkę przypadłość mieszkania w takim
          > budynku

          Nie przesadzaj. Karaluch z całą pewnością nie urządził sobie imprezy
          i nie zarzygał kafelków.

          U mnie nikt poza mna wanny nie myje -
          > niestety.

          Zmień to!

          Owszem podanie to obiadu to 5 minut , ylko jeszcze po
          > tym obiedze posprzątac trzeba, a naczyń mnóstwo +gary.Mój mąż nie
          > myje naczyń NIGDY!!!!!!!!!Mówi,że ma alergie na wodę w kranie w
          > kuchni.

          Niech zmywa w łazience skoro w kuchni go uczula.
      • gabrysia5 Hurrraaaaaaaaa 25.06.08, 13:33
        Mama zdrowa.To tylko włókniak!! smile))
        • gryzelda71 Re: Hurrraaaaaaaaa 25.06.08, 13:42
          Dobrze,że z mama wszystko ok.
          Co to znaczy,że mąż ma uczulenie na wodę z kuchni?Macie z różnych ujęć wodę w
          kuchni i łazience?I ile tych naczyń po obiedzie 3 osobowej rodziny?
          • kim5 Re: Hurrraaaaaaaaa 25.06.08, 13:59
            Mąż ma uczulenie... Rozumiem, że się nie myje...Lub myje w źródlanej.
            A jakbyś Ty miała, to kto by zmywał?

            Ja też mam uczulenie na detergenty. Istnieje taki wynalazek jak
            gumowe rękawiczki. Dziewczyno, w imię czego tak dajesz się
            traktować. Pal licho Twoją potrzebę umartwiania się w imię bycia
            Matką Polką. Ale na taki wzór rodziny patrzy Twoje dziecko. Chcesz,
            żeby tak była traktowana przez przyszłego męża / tak traktował
            przyszłą żonę?????
            • lib Re: Hurrraaaaaaaaa 25.06.08, 14:21
              Śmiem twierdzić, że moja wypowiedź była wyrazem solidarności
              jajników w najwyższym stopniu. Można oczywiście autorkę pogłaskać,
              ale to nie rozwiąże jej problemu. Można ją pogłaskać, ale potem
              należy chyba zapędzić do zastanowienia się, dlaczego ustawia się w
              roli, która tak ją męczy.
              Pewnie każda z nas wie, jak to jest, kiedy niby nie robi się nic
              specjalnego, ale wszystko odbywa się w pędzie, bo niby to tylko pięć
              minut, ale to musi być właśnie teraz, właśnie to pięć minut. Sama
              czasem relacjonuję mamie przez telefon co robiłam. Leżę sobie jak
              zdechlak na kanapie, mówię i zastanawiam się, po co tak pędziłam.
              Ale żeby jeszcze ręczniki prasować smile?
        • ania.silenter Gabrysiu:) 25.06.08, 15:04
          gabrysia5 napisała:

          > Mama zdrowa.To tylko włókniak!! smile))

          I to jest najważniejszesmile))).
          A reszta się ułoży tylko pogoń trochę tego swojego lenia - niech też dzieckiem
          się zajmie (uczulenia nie ma?), żeby potem nie mówiło do niego "proszę pana".
        • mathiola Re: Hurrraaaaaaaaa 25.06.08, 21:38
          no widzisz, mówiłam przecież. smile
    • weronikarb Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 14:44
      Mój wczorajszy dzień:
      1. pobudka 5.30 rano
      2. zrobienie sobie snidania, obsluga siebie do pray, naszykowanie
      malemu ubran do przedszkola
      3. Powieszenie prania w ogrodzie
      4. Praca 8 h
      5. Lekkie zakupy
      6. Zebranie prania
      7. Zrobienie sobie i malemu jedzenia
      8. Ogarniecie jako tako
      9. Budowa - wrzucenie 10 ton piasku do srodka pomeiszczen
      10. Przyjazd meza z pracy
      11. Maz malego szykuje do sny - ja gotuje obiad na nastepny dzien
      12. Maz ogarnia jako tako chalupe ja prasuje (akurat to uwielbiam)
      13. Czas wolny - 22.00

      I zawsze jestem wyrobiona przed godz. 22.00

      Kazdy ma prawo czuc sie zmeczony, ale gdy jeden pada na nos, a drugi
      w tym czasie nie pomoze i jeszcze do tego ma jakies fochy to jst juz
      cos nie tak.

      My z mezem robimy razem wszystko, chyba ze ktoras strona ma ciezki
      dzien i sie jej nie chce - no to swoje chwilowe lenistwo zas odrobi
      gdy druga strona bedzie miala "dzien lenia"

      Musisz to zmienic, bo poki co to on ma darmowa sluzaca a nie zonę -
      żona pelnoprawny czlonek rodziny a nie popychadlo
      • gryzelda71 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 14:53
        weronikarb napisała:
        > 9. Budowa - wrzucenie 10 ton piasku do srodka pomeiszczen

        Sama?Ile czasu tobie to zajęło?
        • weronikarb Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 14:58
          w zeszly piatek od 17-19 i sobota od 15-19 wrzucilam 15 ton - sama
          wczoraj kolejna wywrotka
          poszlam o 16.00 i o 17.3 dolaczyl maz, skonczylismy o ok. 18.30
          • gryzelda71 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 25.06.08, 16:01
            Ręcznie?
            • weronikarb Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 26.06.08, 07:53
              nie - łopatą i taczką smile
              • gryzelda71 Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 26.06.08, 07:56
                No to ręcznie.Macie krzepę.
                • mathiola phi ;) 26.06.08, 08:51
                  Żaden wielki wyczyn, się chce, się da. Ja osobiście przetargałam
                  ileśtam metrów desek dachowych oraz powywoziłam taczką chyba z
                  dziesięć ton gruzu. Dało się, tylko ręce mam trochę dłuższe niz
                  zwykle wink)
                  • weronikarb Re: phi ;) 26.06.08, 09:10
                    j anie mowie ze to wielki wyczyn, ale w porownaniu do autorki postu
                    to ju zinaczej wyglada smile

                    Mathiola gruzu tez sie nawozilam, bo rolke w domu 10x14 tez wozilam
                    taczka plus wrzucanie do rolki smile

                    Z ciezkich robot przy domu to zostal nam strop smile
                    Ale zalewac juz bedzie zamowiona betoniarka, bo tego juz we dwoje
                    nie damy rady smile
                    • mathiola Re: phi ;) 26.06.08, 09:14
                      a ja z tym wyczynem to nie do ciebie, tylko do Gryzeldy (chyba?),
                      która się dziwi, że krzepę macie taką smile
                      Przy budowie zapitala się i robi rzeczy, o których filozofom się nie
                      śniło wink
                      • gryzelda71 Re: phi ;) 26.06.08, 10:38
                        Nie zmienia faktu,ze jestem pod wrażeniem(ładunek i czas poświęcony).
                      • weronikarb Re: phi ;) 26.06.08, 11:55
                        Dokładnie Mathiola smile
                        I do tego z usmiechem na ustach smile)
                        bo wiem, ze buduje sobie ten domek, ze to bedzie moj azyl smile
                        ze w koncu nie bede mieszkac u tesciow smile))))
    • truscaveczka Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 26.06.08, 08:46
      Partnerstwo w domu polega na tym, że jak obojgu się nie chce to albo oboje leżą
      albo oboje pracują (nb. pracuje się milej w towarzystwie i szybciej znika, co ma
      zniknąć wink)
      Innej opcji nie znam.
      Sama robię śniadania mężowi, ale dlatego, ze lubię wstawać wcześnie, pić razem
      kawę itp. - cisza, dziecko śpi...
      Prasuję koszule męża - ale on za to wiesza pranie. Ja gotuję - on wkłada do
      zmywarki brudne i wyjmuje czyste. I tak dalej. Kwestia umowy między dorosłymi
      ludźmi.
      • dlania Re: jestem tak zmęczona,że chyba..... 26.06.08, 09:24
        Gabrysiu5, moge cie tylko podziwiać, że jestes taka pracowita, ja bym umarła z
        niesczęścia, gdybym robiła tyle, ile ty. Sama.
        Mój dzień wczorajszy:
        6.25 - pobudka, ja: ubieram jedno dziecko, robie drugiemu mleko, obydwie czeszę,
        zaprowadzam młodszą do złobka
        mąż: ubiera drugie dziecko, myje obu zęby, zawozi starsza do
        przedszkola
        8-16,17 - praca (ja i mąz, w tym ja z dojazdem)
        17-20 - ja:drobne zakupy, przygotowanie szybkiego obiadu, zakupy, przeczytanie
        dzieciom bajek
        mąż: umycie garów, odkurzenie, wykąpanie dzieci, rozłożenie łóżek
        po 20 - czas odpoczynku i czas dla nas, cisza nocna, zakaz prac innych niż
        intelektualne (a i to tylko wtedy, gdy juz mus).

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka