gabrysia5
13.07.08, 17:09
Wiem , wiem powtarzam się jak zdarta płyta , bo temat stary ,aż mu
myszy dziury wyżarły.Ale kurcze no wyżalić się muszę i już.No więc.
Miesiąc temu dowiedziałam się,ze zmienia się charakter mojej pracy
od 14 lipca.W związku z tym zmuszona byłam znaleźć kogoś do opieki
na d 2 latką na okres 1/2 h dziennie z wyjatkiem 14 i 15
lipca ,gdzie byłoby to 2h.Poprosiłam teściową i sie zgodziła, co
mnie bardzo zdziwiło.Nawet dość chętnie.A zaznaczam,że opieka ta
trwałaby miesiąc i to nie codziennie. A wczoraj patrzę sobie przez
okno ,a mój teść i teściowa pakują torby do samochodu i wyjeżdżają
gdzieś.Myślałam,że to wekkend, ale dzis teściowa zadzwoniła i
powiedziała,że nie mamy co liczyć na ich pomoc, bo oni
wyjechali.Ciekawe jak w ciągu kilku godzin mam znaleźć kogoś do
dziecka .Ja sie pytam, dlaczego ludzie zachowuja się tak podle.Ja
wiem,że ona nie musi zajmowac sie moim dzieckiem , ale mogła to
powiedzieć wcześniej , a nie dzień wcześniej, kiedy mam podjąć
pracę.Wyjscie oczywiście znalazłam.Mąż poszedł na urlop na
żądanie.Bo co niby miałam zrobić.Czy to w porządku?
Tymbardziej,że :cały rok zajmuja sie od rana do wieczora wnuczką od
córki, jeżdżą z nią na wakacje i teraz też z nią pojechali.Normalnie
mnie szlag trafia....No lepiej mi.