Dodaj do ulubionych

damski bokser

14.07.08, 11:17
W sobote pokłóciłam się z mężem. Dostałam w nos. Poleciała krew.
Kazałam spakować manatki i sie wynosić. A teraz tak sobie siedze i
myślę co dalej będzie. Jestem na wychowawczym. Mam pracę w domu ale
za niewielkie pieniądze. Do pracy nie mam jak wrócić na opiekunkę
nie bedzie kasy a żłobka w okolicy brak. I tak mi się smutno zrobiło
bardzo.
Obserwuj wątek
    • aandzia43 Re: damski bokser 14.07.08, 11:33
      Obdukcję zrobiłaś?
      • mamaania7 Re: damski bokser 14.07.08, 11:34
        Oczywiście. Tylko mam zbity ten nos. nie jest złamany na szczęście.
        No i niewielki siniak pod okiem.
    • elza78 Re: damski bokser 14.07.08, 11:35
      obdukcje od razu ...
    • liwilla1 Re: co za menda :/ 14.07.08, 11:55
      nawet nie wyobrazam sobie co bym zrobila mojemu malzowi, gdyby mnie uderzyl. raz
      mnie podczas klotni szarpnal, potknelam sie i upadlam na klocki syna, to byla
      taka draka, ze chyba mu wybilam z glowy wszelkie zapedy bokserskie.
      dobrze, ze zrobilas obdukcje.
      • mamaania7 Re: co za menda :/ 14.07.08, 12:01
        Wierz mi, że chciałam mu oddać ale byłam w takim szoku, że ledwo się
        pozbierałam z tej podłogi. Pfff najbardziej mnie martwi co dalej
        zrobię.
        • liwilla1 Re: kiedys 14.07.08, 12:09
          dostalam w twarz od owczesnego chlopaka. znam to uczucie szoku i bezradnosci.
          jedyne co wtedy potrafilam zrobic, to pobeczec sie.
          wspolczuje ogromnie. telepie mna, gdy stykam sie z wykorzystywaniem fizycznej
          sily przeciwko kobiecie gdy idzie o popracie swoich racji w sprzeczce. pociesze
          Cie byc moze troche - to ze Cie uderzyl oznacza, ze wiedzial, ze jest slabszy od
          Ciebie.
          • mamaania7 Re: kiedys 14.07.08, 12:13
            ano wiedział bo nie miał wiecej argumentów. Jedynym argumentem była
            siła wymierzona przeciwko mnie. a silny jest bo pracuje fizycznie.
            • montechristo4 Re: kiedys 14.07.08, 12:32
              a jak on sie teraz zachowuje? Spakował się i wyniósł? Ma poczucie
              winy i widać, że żałuje?
              Masz wsparcie rodziny? Napisz coś więcej...

              Przytulam wirtualnie, Magda
    • figrut Re: damski bokser 14.07.08, 12:48
      On się spakował i wyniósł ? Jeśli tak, to jesteś szczęściarą smile Masz punkt
      zaczepienia - mieszkanie. Reszta się ułoży wink
      • mamaania7 Re: damski bokser 14.07.08, 12:55
        Mieszkanie jest wynajmowane. Nadal sie nie wyniósł choć podobno to
        zrobi. Nie widzę żadnego poczucia winy u niego chociaż to taki
        skryty typ. Sama nie utrzymam za mało zarabiam. a własnej mamie boję
        sie powiedziec jak jest, żeby nie usłyszeć "a nie mówiłam". Jakoś
        mama nie miała od poczatku zaufania do niego. żal mi buntownika
        małego. wszystkiego mi żal.
    • kaja_p Re: damski bokser 14.07.08, 12:55
      Kiedyś razem z moim M. toczyliśmy regularne bitwy. To było jeszcze zanim sie
      pobraliśmy, chociaż po ślubie też się chyba zdarzyło...
      W każdym razie według mnie to nie jest od razu powód do rozwodu, separacji,
      wyprowadzki. No chyba, że sytuacja się powtarza, to co innego.
      Wierzcie mi, takie coś naprawdę potrafi oczyścić atmosferę, jeśli da się upust
      swojej złości i bezradności. Nie mówię, tu o tym, że trzeba się bić przy każdej
      sprzeczce. Czasem emocje tak się nagromadzą, że innego wyjścia nie ma. Zależy
      też jaki kto ma charakter, a ja i mój ślubny wybuchowi jesteśmy bardzo.
      Po takich awanturach trzeba się pogodzić, porozmawiać o tym, co sie stało i
      zapomnieć. A przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się z tego śmiała. Przecież
      go kochasz, prawda? I on ciebie też? Na pewno przemyślał już wszystko i kocha
      cie jeszcze mocniej. Pogódźcie się.
      • mamaania7 Re: damski bokser 14.07.08, 12:57
        Kaju mój ojciec był damskim bokserem. Mama uciekła jak miałam 2
        latka. Wychodzę z założenia, że jeśli zdarzyło się raz to sie
        powtorzy na pewno.
        • mamaemmy Kaja co Ty piszesz?? 14.07.08, 13:04
          Zezwolenie na bicie jako rozładowanie emocji??
          Niepoważna jestes?Niech dziewczyna szybko od niego ucieka póki nie pobije jej
          gorzej-najgorzej uderzyc jest pierwszy raz.

          Wolałabym mieszkac nawet w domu samotnej matki niz z damskim bokserem.
          Pierwsza sprawa-załóz mu sprawę o alimenty na Ciebie i dziecko.
          Mozna tez udac sie do opieki społecznej-jesli nie masz za co zyc.
          Ale nie zostawaj z nim..
      • aandzia43 Re: damski bokser 14.07.08, 13:04
        > Po takich awanturach trzeba się pogodzić, porozmawiać o tym, co
        sie stało i
        > zapomnieć. A przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się z tego
        śmiała. Przecież
        > go kochasz, prawda? I on ciebie też? Na pewno przemyślał już
        wszystko i kocha
        > cie jeszcze mocniej. Pogódźcie się.


        Jesssusmaryja!!! Dawno już takich bredni nie czytałam. Walnięcie
        parntera w mordę oczyszcza atmosferę?! Jeśli ty i twój facet macie
        problem z rozładowywaniem emocji, agresją i obyczaj tłuczenia się po
        gębach, to wasz biznes. Ale to nie jest normalny sposób na
        załatwianie problemów. Mąż naszej bohaterki przeholował i albo idzie
        się leczyć, albo wypad z jej życia. Poza tym ona nie napisała, że
        lubi dostawać w...ol. Gdyby lubiła, toby nie zrobiła obdukcji i nei
        wywaliła chłopa z domu.
        • kaja_p Re: damski bokser 14.07.08, 13:11
          wiedziałam, że zostanę zlinczowana. Napisałam, jak było, a nie jak jest. W
          każdym razie nasza bohaterka pisze, że jest jej smutno, że jest jej źle, bo go
          wywaliła. Moją intencją było napisanie, że przez jeden raz nie może się rozpaść
          małżeństwo. Jeden raz można przecież wybaczyć. Sama piszesz: Mąż naszej
          bohaterki przeholował i albo idzie
          > się leczyć, albo wypad z jej życia. - taka terapia jak wyrzucenie go z domu
          powinna pomóc i być wystarczającą karą.
          • mamaania7 Re: damski bokser 14.07.08, 13:16
            Napisałam że mi smutno nie dlatego, że go wywaliłam tylko sie
            zastanawiam co bedzie dalej jak utrzymam siebie i dziecko. Jeśli
            chłop uderzył mnie raz to na pewno zrobi to kolejny. A ja nie mam
            zamiaru fundować sobie i dziecku koszmaru jaki sama miałam choć na
            szczęście niewiele pamietam.
          • aandzia43 Re: damski bokser 14.07.08, 13:19
            Wyrzucenei domu i przyjęcie go z powrotem bez konkretnych działań i
            ustaleń nie jest żadną karą. Jest dowodem słabości i
            niekonsekwencji. Sygnałem, że może sobie dalej gwałątownie poczynać,
            a karą będzie tylko chwilowy dyskomfort w postaci kilku dnie poza
            domem. Kobieto, an ten temat napisano już tomy. I ciągle jakieś
            nieświadome w podstawowych kwestiach higieny psychologicznej osoby
            wypisują takie smęty. Dziwisz się, że jakaś tępawa laska nie zna
            budowy macicy i fizjologii ciązy? Ty masz postawowe, niewybaczalne
            braki w sprawach daleko ważniejszych. Bo z niej dziecko wyjdzie bez
            jej wiedzy i pomocy, a ty sobie i swoim dzieciom zrobisz większe
            kuku, jak nie zmądrzejesz.
            • kaja_p Re: damski bokser 14.07.08, 13:30
              dziewczyny, weźcie najpierw przeczytajcie, co ja napisałam, dobra? potem
              ewentualnie poproszę o jakieś wywody psychologiczne.
              • aandzia43 Re: damski bokser 14.07.08, 13:47
                Kiedyś razem z moim M. toczyliśmy regularne bitwy. To było jeszcze
                zanim sie
                pobraliśmy, chociaż po ślubie też się chyba zdarzyło...
                W każdym razie według mnie to nie jest od razu powód do rozwodu,
                separacji,
                wyprowadzki. No chyba, że sytuacja się powtarza, to co innego.
                Wierzcie mi, takie coś naprawdę potrafi oczyścić atmosferę, jeśli da
                się upust
                swojej złości i bezradności. Nie mówię, tu o tym, że trzeba się bić
                przy każdej
                sprzeczce. Czasem emocje tak się nagromadzą, że innego wyjścia nie
                ma. Zależy
                też jaki kto ma charakter, a ja i mój ślubny wybuchowi jesteśmy
                bardzo.
                Po takich awanturach trzeba się pogodzić, porozmawiać o tym, co sie
                stało i
                zapomnieć. A przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się z tego
                śmiała. Przecież
                go kochasz, prawda? I on ciebie też? Na pewno przemyślał już
                wszystko i kocha
                cie jeszcze mocniej. Pogódźcie się.


                Prrzeczytałąm uważnie. Same kwiatki.
                Fajnie, ze JUŻ się bijacie w konfliktowuych sytuacajch, ale to nie
                znaczy, ze nei zaczniecie. Szlak już macie prztarty, jak by nie
                było. Zresztą, to twój problem. I niestety, twoich dzieci.

                To, co piszemy, to nie są jakieś wywody psychologiczne. To są
                postawowe informacje z tej dziedziny, jakie każdy człowiek z naszego
                kręgu kultuowego mieć powinien. Tak, jak każda dziewczyna powinna
                wiedzieć, gdzie ma macicę.
      • kotbehemot6 Re: damski bokser 14.07.08, 13:08
        kaja przepraszam Ciebie bardzo, ale to co piszesz to cos tak szokującego,ze aż
        mnie zatkało. Czy ty masz przemoc rodzinną wpisaną w geny,czy to jest zachowanie
        tak wpisane w model twojego życia,ze nie widzisz ,ze konflikty rozwiązuje się
        inacze. Kobieto otrzeźwiej!!!!!!!!!
        O jakim sposobie rozładowywania emocji Ty piszesz???,że nie mozna inaczeja jak
        biciem...matko kochana.....kobieto wymagasz pomocy psychologa, bo chyba zycie
        bardzo cie skrzywiło, i skrzywdziło.
        • to.ja.kas Re: damski bokser 14.07.08, 13:14
          Kaja to okropne co piszesz...to jest okropne!
          Przemocowcowi nie daje się żadnej szansy...żadnej...zawsze nakręca
          to spirale przemocy!
      • 0hela oczyszczenie wg kaja_p - oplułam monitor ;DDD 14.07.08, 13:11
        kaja_p napisała:

        > Kiedyś razem z moim M. toczyliśmy regularne bitwy. To było jeszcze
        zanim sie
        > pobraliśmy, chociaż po ślubie też się chyba zdarzyło...
        > W każdym razie według mnie to nie jest od razu powód do rozwodu,
        separacji,
        > wyprowadzki. No chyba, że sytuacja się powtarza, to co innego.
        > Wierzcie mi, takie coś naprawdę potrafi oczyścić atmosferę, jeśli
        da się upust
        > swojej złości i bezradności. Nie mówię, tu o tym, że trzeba się
        bić przy każdej
        > sprzeczce. Czasem emocje tak się nagromadzą, że innego wyjścia nie
        ma. Zależy
        > też jaki kto ma charakter, a ja i mój ślubny wybuchowi jesteśmy
        bardzo.
        > Po takich awanturach trzeba się pogodzić, porozmawiać o tym, co
        sie stało i
        > zapomnieć. A przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się z tego
        śmiała. Przecież
        > go kochasz, prawda? I on ciebie też? Na pewno przemyślał już
        wszystko i kocha
        > cie jeszcze mocniej. Pogódźcie się.


        Matko! ależ durna wypowiedź ;D
        Zadzwon na nebieską linię i pogadaj o "oczyszczającym" działaniu
        przemocy. Najlepiej niech Ci pokażą przykłądy rodzin, gdzie dzieci
        na to patrzą.
        To dowód nie tylko bezsilności (mierne usprawiedliwienie), ale i
        kompleksów, chamstwa i prostactwa. Są inne wyjścia.
        Trzymaj się i ratuj, bo madra kobieta z Ciebie Autorko, skoro
        odchodzisz od prostaka.
        • kaja_p Re: oczyszczenie wg kaja_p - oplułam monitor ;DD 14.07.08, 13:21
          Ojoj, napisałam, że "zanim się pobraliśmy" - dzieci nie patrzyły, bo ich nie
          było jeszcze wtedy. Fakt, zapomniałam dodać, że byliśmy wtedy szczylami jeszcze.
          Napisałam, też, że to zależy od charakteru człowieka. U nas w domu przemocy nie
          ma. Dzieci patrzą na kochających się rodziców i same też czują się kochane.
          Chamem i prostakiem nie jestem, takie epitety raczej pasują do ludzi, którzy tak
          nazywają innych mimo, że człowieka nie znają.
          Być może zbyt pochopnie oceniłam sytuację, ale nie znam ani autorki, ani jej
          relacji z mężem. Nie wiem, czy on uderzył ją przy dziecku i jaki był powód kłótni.
          • liwilla1 Re: kaju 14.07.08, 13:36
            nie ma znaczenia w jakich okolicznosciach przyrody ja uderzyl i w jakiej klotni.
            znaczenie ma tylko sam akt uderzenia - brutalny, wstretny i niski sposob
            podbudowania zagrozonego samczego ego. dostanie w ryj to nie bedzie podskakiwac...
          • morgen_stern Re: oczyszczenie wg kaja_p - oplułam monitor ;DD 14.07.08, 13:39
            Nie wiem, czy on uderzył ją przy dziecku i jaki był powód kłót
            > ni.


            A jakie to ma, do cholery, znaczenie? Jak dzieci nie patrzą, to
            można się lać? Jak kochający facet może trzasnąć swoja kobietę w
            nos? Pięścią? O czym tu dyskutować?
            Kaju. Proponuję mały rozbieg i trzaśnij się łepetyną o ścianę, zanim
            znów napiszesz podobne bzdety. Bo aż przykro czytać i jeszcze jakaś
            kobita się zasugeruje twoimi "radami" i da kolejnemu damskiemu
            bokserowi "drugą sznasę".
            • triss_merigold6 Re: oczyszczenie wg kaja_p - oplułam monitor ;DD 14.07.08, 13:48
              Są takie kobiety co od czasu do czasu lubią dostać oklep i tak długo
              prowokują aż facetowi puszczą nerwy. Są również b. burzliwe związki
              w których pary tłuką się wzajemnie, bo taki mają stajl. I pięknie,
              różnych bozia ma lokatorów tylko autorka postu chyba ma inną
              sytuacje.
              • aandzia43 Re: oczyszczenie wg kaja_p - oplułam monitor ;DD 14.07.08, 14:00
                triss_merigold6 napisała:

                > Są takie kobiety co od czasu do czasu lubią dostać oklep i tak
                długo
                > prowokują aż facetowi puszczą nerwy. Są również b. burzliwe
                związki
                > w których pary tłuką się wzajemnie, bo taki mają stajl. I pięknie,
                > różnych bozia ma lokatorów tylko autorka postu chyba ma inną
                > sytuacje.

                Taaak, znałam taką jedną, co rzucał się nerwowo po domu, wrzeszczała
                na wszystkich, rozstawiała po kątach, mężowi robiła sceny zazdrości,
                rzucała się na niego z pazurami, w końcu dostawała w gębę. Potem
                przeszczęśliwa kompulsywnie kopulowała z nim jak królik. I tak w
                kółko. Ale słyszałam, że poszedł sobie już w świat, ona zaś nie może
                przeboleć i czeka z nadzieją, że facet powróci do tego bagienka.
                Ten typ tak ma i już mieć będzie. Ona nie chce zmiany, ona tęskni do
                dawnych dobrych czasów, kiedy atakowany i drapany po twarzy facet w
                obronie własnej walił ją po buzi.
                Panie, dla których przemoc domowa to naturalne ujście energii to
                jednak szczęśliwie wyjątki. Reszta nie czuje się komfortowo w tej
                patologii i dąży do zmian. Czego Kaja zdaje się nie rozumieć.
      • syriana Re: damski bokser 14.07.08, 13:37
        > Po takich awanturach trzeba się pogodzić, porozmawiać o tym, co sie
        > stało i zapomnieć. A przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się z
        > tego śmiała.

        "a pamiętasz kochanie jak mi kiedyś rozkwasiłeś nos?
        haha, ależ był z ciebie pocieszny kawalarz wtedy!"
        • morgen_stern Re: damski bokser 14.07.08, 13:39
          Syriana, umarłam big_grinDDD
          • wieczna-gosia Re: damski bokser 14.07.08, 13:40
            syriana monitor czyscisz
            • mamaania7 Re: damski bokser 14.07.08, 13:41
              syriana przynajmniej się uśmiechnęłamsmile Dzięki
              • syriana Re: damski bokser 14.07.08, 13:44
                ale nie wcielaj w życie wink
              • angelaxyz84 Re: damski bokser 14.07.08, 22:16
                a gdzie się robi obdukcję???
      • deodyma Re: kaju, co Ty jej sugerujesz??? 14.07.08, 14:30
        facet ma ja walic w imie milosci??? a ona ma mu wybaczyc, zapomniec i przejsc
        nad tym do porzadku dziennego, jakby nigdy nic??? acha! i za jakies 10 lat, gdy
        bedzie miala powybijane zeby, slady po przypalaniu papierosem( bo i tak moze sie
        zdarzyc), ona bedzie sie z tego smiala, tak?:
      • iskierka40 kaja_p 14.07.08, 16:06
        już nie pamiętam kiedy czytałam gorsze bzdury....
        • iskierka40 Re: kaja_p 14.07.08, 16:09
          dziewczyna dostała wpier... od męża aa ty o miłości piszesz!!
          weś sama przeczytaj co napisałaś.
          Szczerze to mi ciebie żal.
      • maga_luisa Re: damski bokser 14.07.08, 16:16
        Nie ma innego wyjścia na rozładowanie atmosfery niż bójka? Zastanów Ty się, co
        gadasz.
      • elza78 Re: damski bokser 14.07.08, 18:29
        ja normalnie nie wierze no big_grinD
        nie wierze ze takie cos ma miejsce, zbieram szczeke z podlogi zatkalo mnie...
        moz eja tez zaczne sie prac z moim bo to oczyszcza atmosfere...
        najlepiej na noze wink
        i dzieci tez w to wlaczymy hehe
        MROK
      • koliberek400 Re: damski bokser 29.07.08, 22:28
        no nie....zaniemowilam...durna wypowiedz...
        okropnie durna...............
        • madziulec ... 30.07.08, 01:40
          Tja...

          Po pierwsze:
          - ofiary przemocy sie nie bronia. Dlatego zostania ofiarami. Tak wiec oczywiscie
          pieknie piszecie jak to wrzatkiem i takie tam. Gdyby jednka wasza sytuacja byla
          inna i mialybyscie przemocowca w domu to i wasza psychika bylaby inna i
          uwierzcie to eni jest tak, ze pierwszy gest jest: bronie sie.

          Po drugie:
          - do decyzji o podjeciu jakichkolwiek krokow dojrzewa sie czasem bardzo dlugo. I
          to nei tylko dlatego, ze sie kocha partnera, niejednokrotnie ojca swoich dzieci.
          Zwykle jest tak, ze kat zdazy uzaleznic swoja ofiare od siebie, a dodatkowo
          kobieta jak wiadomo na rynku pracy ma gorzej (niestety), wiec wie, ze moze sobie
          nei poradzic przynajmniej w pierwszych kilku miesiacach.

          Po trzecie:
          - sprawa podnoszona przez ktoras z dziewczycn. Wstyd. Tak. To bardzo wazna
          rzecz. Przemocowcy zwykle sa bardzo porzadni. To nie panowie spod budki z piwem,
          to zwykle pan w garniturze, pod krawatem, wyksztalcony, ale traktujacy
          zone/partnerke gorzej jak psa. Ona naprawde z roznych powodow na to sie godzi.
          Poczatkowo z milosci, nie widzac uzaleznienia, potem nie widzac innej drogi.
          Jak pierwszy raz oberwie to zwykle jej wstyd, policja czesto nie informuje o
          obdukcji, gdzie mozna zrobic, ze badania u lekarza moga to zastapic (a obdukcja
          jest platna..).

          I takie malutkie podsumowanie: zwiazku kat- ofiara sa zwykle dla rodziny i dla
          znajomych normalnymi zwiazkami. Dla sasiadow tez. Nikt nei wie, ze cos sie
          dzieje. Wlasnie dlatego potem jest szok. Z psychologicznego punktu jest tak, ze
          kat nadal jest gora: nadal ma elegancki garnitur, nadal czuje sie swietnie i ta
          poza wygrywa.
          Kobieta zas po pierwsze musi ogarnac wiele problemow, ktore spadaja jej na
          glowe, musi czesto uciekac z domu. Stad jest zastraszona, smutna - nikt jej nie
          wierzy, bo szara mysz, niepewna.
    • ika_mama Re: damski bokser 14.07.08, 13:15
      Dostalam od malza jeden razy.... Po incydencie nie wyrzucilam go, nie spakowalam poprostu psychicznie go wykanczalam przez dwa tygodnie gadalam jak nakrecona o dzieciach, o nas, o mnie wszystko przedstawialam w czarnych barwach. Nie sypialismy razem ignorowalam go dalam mu do zrozumienia jaki jest dla mnie "malutki" i beznadziejny...Teraz jest dobrze... moze to juz za nami a moze...?
      • mearulezz łatwo jest radzic 14.07.08, 13:56

        trudniej jest przez to przechodzic i znac problem z autopsji. moja mama
        borykala sie z takim problemem.
        radzicie jej aby przeciela wszystko, wywalila meza,zapomniala o nim.
        ja wiem ze teraz cierpi jej duma, ze naruszył jej godnosc ale ta kobieta
        ZOSTANIE SAMA!!!
        w wynajetym mieszkaniu, z dzieckiem z slabo platna praca- martwiac sie czy
        wystarczy kasy na jedzenie i rachunki.

        Bardzo mi Ciebie zal- wiem przez co przechodzisz ale radze ci abys ochłonela,
        przemyslala wszystko. moze rozstanie to jedyne wyjscie- nie mozna zyc z
        agresorem-ale zrob to na zimno, poukładaj wszystko,przemysl.
        A moze porzmawiaj z idiota -on teraz pewnie zle sie czuje wiec włozył maske
        "gruboskornego "
        naprawde przemysl to bo tu kobiety radza ci pewnie z serca ale one ci na
        jedzenie zbiorek co miesiac robic nie beda...
        pozdrawiam i trzymam kciuki
        • montechristo4 Re: popieram 14.07.08, 14:03
          zanim podejmiesz ostateczna decyzję - porozmawiaj z nim. Może da się
          to wszystko poukładać i wybaczyć.
          Czy to był pierwszy tego rodzaju incydent? Co go skłoniło do tego,
          żeby Cię uderzył?

          Wiele lat temu ja też uderzyłam swojego męża. Byłam w ciąży, miał
          wrócić z pracy normalnie, czyli ok 19. Wrócił około północy, bo
          zagadał się z kolegą (jeszcze wtedy to była era "bezkomórkowa").
          Stali ok 100m od naszego bloku...
          Wszedł do domu w momencie, kiedy wertowałam książkę telefoniczną,
          żeby zacząć dzwonić po szpitalach. Ręka mi sama poleciała w jego
          stronę. I nie żałuję tego, że przez kilka dni nosił fioletowe limo.
          Wiem, że to przemoc, wiem, że zrobiłam źle, ale to był jeden jedyny
          incydent, a jesteśmy ze sobą kilkanaście lat....

          Może jednak warto spróbować wszystko wyjaśnić? Jeżeli warto ratować
          i obie strony tego chcą....
          • aandzia43 Re: popieram 14.07.08, 14:09
            Nie chodi o to, by "podejmowała ostateczną decyzję". Chodzi o to, by
            sprawy nie przemilczała, nie zostawiła swojemu biegowi i załatwiła
            ją. Mogą iść do poradni małżeńskeij, mąż powinien popracować nad
            sobą, ona nad sobą, a obydwoje nad relacjami. Ale jeśli facet się
            nie zgodzi na jakieś tego typu rozwiązanie, a ona pozwoli mu wrócić,
            to na 95% będzie załatwiał swoje z nią porachunki w taki właśnie
            sposób.
        • mamaania7 Re: łatwo jest radzic 14.07.08, 14:12
          Owszem przeprosił mnie w niedziele raz. I uważa że to załatwi sprawę
          i juz jest po wszystkim. Nie widze żadnego poczucia winy. Kiedyś mną
          szarpnął ( dawno temu) przy jakiejś kłótni ale przecież nic nie daje
          mu prawa żeby mnie tak traktować. mam wsparcie rodziny w razie
          potrzeby tylko musze sie zebrac i powiedzieć o tym swojej mamie choć
          łatwe to nie bedzie.
          • montechristo4 Re: łatwo jest radzic 14.07.08, 14:18
            to powiedz mami, rodzinie.

            Wiem, że łatwo nie będzie, trudno jest sie przyznac do porażki -
            nawet jeżeli nie z Twojej winy tak sie stało.
            Ale jeżeli masz wsparcie rodziny, to nie ukrywaj tego co sie dzieje.
            Nie warto chronić mu tyłka.


            • mamaania7 Re: łatwo jest radzic 14.07.08, 14:21
              Drogie dziewczyny!
              Dziękuje Wam za wszystkie rady i wsparcie. Podniosłyście mnie na
              duchu no i troche mi lżej jak sie wygadałam. Teraz powoli dochodzę
              do siebie i staram sie przemyśleć sytuacje nie tylko przez pryzmat
              dostania po gębie. Zobaczymy co z tego wyniknie.
    • mamaania7 Syriana 14.07.08, 13:54
      nie mam zamiaru przeżywać koszmaru po raz drugi i w dodatku być
      ofiarą psychopaty. Prawda w oczy go zabolała i mi przyłożył bo
      zabrakło kontrargumentów.
      • kali_pso Re: Syriana 14.07.08, 14:06
        Cokolwiek nie postanowisz- brama została wyważona....w czasie każdej kłótni
        teraz o wiele łatwiej będzie mu sięgnąć po ten "argument".
        On nie radzi sobie z własnymi emocjami..pan powinien przejść terapię dla
        sprawców przemocy domowej i to jak najszybciej( o ile zdecydujesz sie z nim być
        nadal)
        I żadne przyrzeczenia, obietnice nie powinny tego zastąpić...bo to podróż po
        dość kruchym lodzie..
      • madame_zuzu Re: Syriana 30.07.08, 07:34
        mamaania7 napisała:

        > nie mam zamiaru przeżywać koszmaru po raz drugi i w dodatku być
        > ofiarą psychopaty. Prawda w oczy go zabolała i mi przyłożył bo
        > zabrakło kontrargumentów.

        Jak kończy się siła argumentu, to w jej miejsce pojawia się argument siły.


        Życzę wytrwałości w postanowieniach. Dasz radę sama! A tego sk***a potraktuj
        rozwodem.
    • selavi2 Re: damski bokser 14.07.08, 15:52
      Dostalam w pierwszej ciazy, w tydzien po urodzeniu corki, w 8 m-cu ciazy, 3
      mieisace po ciazy.
      Odpuscilam za pierwszym razem a potem bylo juz tylko gorzej.
      Dopiero, kiedy dostalam przy dzieciach rozum sie we mnie obudzil i wywalilam z domu.
      Dalam sobie rade.
      Dlugo zalowalam, ze tak pozno zadzialalam.
      Ale ja z domu bylam przyzwyczajona, wiec o czyms takim, jak szacunek dla siebie
      samej nie slyszalam.
      Jedno wiem i po sobie i po innych kobietach - zazwyczaj ten proceder trwa a
      kobieta coraz bardziej wchodzi w role ofiary i coraz bardziej staje sie bezradna
      i tak sie w tej roli zasklepia, ze wszelkie na proby uswiadomienia jej tego, ze
      tylko ona moze cos zmienic w tej sytuacji - reaguje agresja i niechecia.
      • guderianka Re: damski bokser 14.07.08, 15:54
        Nie powiesz matce bo Ci wstyd? On powinien się wstydzić bo to on
        podniósł rękę. Właśnie teraz potrzebujesz jej wsparcia oraz wsparcia
        innych
        • krokusik-0 Re: damski bokser 25.07.08, 12:17
          przeczytaj gliny bija pod dywanem-uderzył raz uderzy i drugi a
          przyjdzie mu to z łatwością,w artykule panią Malgorzatę odseparowal
          od rodziny,matka tez jej mowila zeby się zastanowiła co robi choc o
          wszystkim nie wiedziała ,ale miłość była ślepa, no i co że usłyszysz
          a nie mowilam ale matka pomoże, wesprze.Jesli sie boisz to napisze
          ci tylko ,ze p. malgorzata ma niepelnosprawne dziecko , matka
          pomaga, ona pracuje iwychodzi z traumy jaka zgotował jej maz,mieszka
          w innym mieście i cieszy sieze swiat moze byc bez przemocy a dziecko
          mopze spac spokojnie,a znam ta pania osobiscie bo mieszka w moim
          bloku. Zycze powodzenia
      • selavi2 Re: damski bokser 14.07.08, 16:02
        A najbardziej zaluje tego, ze wszystkim naokolo nie trabilam o tym, jak to
        przemily i kulturalny pan doktor mnie leje.
        Dlaczego?
        Ano dlatego, ze jak raz czy dwa sprobowalam, to nikt ze znajomych (meskich) nie
        chcial wierzyc w to, co slyszy.
        I to spowodowalo moje zamkniecie sie w sobie.
        • elza78 Re: damski bokser 14.07.08, 18:39
          selavi2 napisała:

          > jak to
          > przemily i kulturalny pan doktor mnie leje.

          typowe, bo z doktorem to nie moze... normalnie szlag - gdyby mnie facet uderzyl
          to wrzatkiem bym w nocy oblala... przysiegam
    • denay Wszystkim wołającym o "dobro rodziny" 14.07.08, 17:31
      proponuje przejść się do najbliższego
      sądu rejonowego
      i w celach dokształcających
      popytać o wyroki za znęcanie się
      Przeważnie "kochających partnerów"
      nad nie mniej "kochającymi partnerkami"...

      Może wtedy jedna z drugą
      dla której takie zachowanie jest "normalne"
      a un przecie tak kocha, że ojej i się pogodzą
      i będzie dobrze i strututu
      rozpędzi się, strzeli baranka, a klepki na miejsce wrócą

      Naprawdę niewielka ilość spraw kierowanych
      do postępowania mediacyjnego
      przynosi jakikolwiek skutek
      Po roku, po dwóch pan damski bokser
      znowu staje na sali rozpraw...
    • cygarietka Re: damski bokser 14.07.08, 18:11
      Dziewczyno przede wszystkim nie możesz pokazać, że się boisz i że
      pozwolisz na takie traktowanie.

      Mój ojciec uderzył mamę kiedy ja byłam w podstawówce, tzn. uderzył a
      ona upadła na kant szafki i rozwaliła nogę. Założone szwy i reakcja
      mojej mamy natychmiastowa, obdukcja lekarska i pozew o rozwód. A
      wtedy ojciec zaczął przepraszać, płakał i prosił żeby tego nie
      robiła i nie zrobiła. Są małżeństwem do dzisiaj i od tego czasu
      nigdy już nie podniósł na nia ręki.

      Wydaje mi się, że pierwszy raz jest decydujący i albo facet się
      opamięta, zrozumie co zrobił i juz nigdy więcej nie uderzy, jak w
      przypadku mojego ojca albo będzie lał dalej.
      Trzymam kciuki, że się ułoży
    • ez-aw Re: damski bokser 14.07.08, 22:48
      Wychodzi mi na to że mąż dalej w domu. Ja bym albo:
      1) przełknęła dumę, pojechała do mamy i tam myślała co dalej (np mieszkać u niej
      i tam szukać pracy - może rodzice pomogą w opiece nad dzieckiem?)
      2) dzieci do mamy, ja szukam pracy na pełen etat i organizuję życie (jeśli nie
      żłobek to może jakaś mama na wychowawczym chce dorobić, albo sąsiadka?) Skoro
      masz pracę w domu to może ty zaopiekujesz się czyimś dzieckiem by dorobić?
      3) jak pisała przedmówczyni, natychmiast wniosek o rozwód by wiedział że nie
      pozwolisz się tak traktować (opcja w sytuacji gdybym myślała że mogę wybaczyć)
      Jeśli się opamięta można wybaczyć.
      4) kombinacja powyższych czyli: wniosek o rozwód i organizacja życia na nowo

      Czasami ktoś nas tak zrani (i nie chodzi mi o ból fizyczny), że nie jesteśmy w
      stanie wybaczyć.

      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
    • queen_elizabeth Re: damski bokser 25.07.08, 14:32
      Moja kumpelę mąz lał przez 5 lat. Zaczął next day po ślubie. Pan
      doktor lał przez 5 lat panią doktor. Nie mogłam się nadziwić, że ona
      przez 5 lat NIC nie zrobiła i pozwalała na to. W końcu powiedziała
      STOP. I wiecie co ja do tego zmusiło? Poszła raz z dzieckiem do
      sklepu (5-letni synek) i mały zaczął jęczeć o jakiś batonik czy
      kinder-niespodziankę. Ona, że nie kupi. On dalej jęczy. Ona, że nie
      i koniec. I mały na to: "Kup, bo inaczej wykręcę ci rękę tak jak
      tatus". To dopiero było jak wiadro zimnej wody... Rozwód, podział
      majątku, alimenty. Zaczęła też chodzić na terapię. Tam się wiele
      dowiedziała, m.in. o tym dlaczego tyle lat pozwalała na bicie. A
      pamiętam ją ze szkoły jak kiedys gadałysmy o przemocy w domu i ona
      osobiście mówiła "niech no który mnie uderzy, to za chwilę ma
      walizki na klatce!"...
    • marzeka1 Re: damski bokser 25.07.08, 14:33
      " a własnej mamie boję
      sie powiedziec jak jest, żeby nie usłyszeć "a nie mówiłam". Jakoś
      mama nie miała od poczatku zaufania do niego."- wiesz, to, że mama powie "a nie mówiłam", to najmniejszy problem.To zniesiesz, wiem jedno- nie powinnaś tego ukrywać przed bliskimi, zgadzam się też,że jak raz podniósł rękę, podniesie później, a winna będziesz ty, bo "zdenerwowałaś pana".Pewnie, że trudno ci będzie, ale lepiej,że trudno ci bęzie teraz, niż przy damskim bokserze miałabyś zmarnować życie, a dziecko miałoby patrzeć jak "tatuś" okłada mamusię, bo "się zdenerwował". Pozdraiwam i życzę powodzenia.
      • kasia.kul Re:kaja wychodzi z założenia 30.07.08, 08:09
        że jak chłop baby nie bije to jej watroba gnije sad
        A jak bije to znaczy że kocha, ot co sad
        Smutne to co napisałaś Kaju, wiesz ja jestem dzieckiem którego
        ojciec naparzał matkę ile wlezie, potem brat tej matki też ją
        naparzał efekt moja mama była tak nerwowo wykończona , że kiedyś jak
        zmywała naczynia po takiej awanturze to na moich oczach podcięła
        sobie żyły, akurat nóż trafił w jej ręce. Wyprowadziłyśmy się z tego
        domu. Ale ja do tej pory pamiętam dzikie awantury z domu, pamiętam
        mamy pobitą twarz, do tej pory jestem bardzo nerwowa, nie musze
        chyba pisać, że paznokcie miałam poobgryzane do krwi. Chciałabyś
        swoim dzieciom zafundować taką traumę na całe życie bo ja nie.
        Wyszłam za mąż wprowadziliśmy się do swojego mieszkania, wprowadzili
        się też nasi sąsiedzi, w nocy obudziły nas krzyki dzieci, sąsiedzi
        tłukli się ile wlezie, on ją ona jego, widziałam bo wyszli przed
        klatkę, a dzieci wiszczały a ja siedziałam z zatkanymi uszami i
        płakałam bo wiedziałam co teraz czuja te biedne dzieci które muszą
        patrzeć na nawalających się rodziców.


        Re: damski bokser
        kaja_p 14.07.08, 12:55 Odpowiedz Kiedyś razem z moim M.
        toczyliśmy regularne bitwy. To było jeszcze zanim sie
        pobraliśmy, chociaż po ślubie też się chyba zdarzyło...
        W każdym razie według mnie to nie jest od razu powód do rozwodu,
        separacji,
        wyprowadzki. No chyba, że sytuacja się powtarza, to co innego.
        Wierzcie mi, takie coś naprawdę potrafi oczyścić atmosferę, jeśli da
        się upust
        swojej złości i bezradności. Nie mówię, tu o tym, że trzeba się bić
        przy każdej
        sprzeczce. Czasem emocje tak się nagromadzą, że innego wyjścia nie
        ma. Zależy
        też jaki kto ma charakter, a ja i mój ślubny wybuchowi jesteśmy
        bardzo.
        Po takich awanturach trzeba się pogodzić, porozmawiać o tym, co sie
        stało i
        zapomnieć. A przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się z tego
        śmiała. Przecież
        go kochasz, prawda? I on ciebie też? Na pewno przemyślał już
        wszystko i kocha
        cie jeszcze mocniej. Pogódźcie się.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka