Dodaj do ulubionych

Zabrali dzieci za klapsy

21.07.08, 13:19
No i proszę:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5474652,Zabrali_nam_dzieci_za_klapsa.html

W Polsce to 3/4 emam zostałoby bez przychówku wink
Nawiasem mówiąc, jeśli były siniaki, to mocne musiały być te klapsy..
Obserwuj wątek
    • sanna.i Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:26
      Nie jest powiedziane, że siniaki powstały od klapsów, tylko, że nauczyciel WF-u
      je zauważył. Myślę, że w tym przypadku wylali dziecko z kąpielą. Ciekawe, czy po
      odebraniu ich rodzicom dzieci są teraz szczęśliwe. Idę o zakład, że nie.
      • mariolka55 ja pie..!!!!!!!!!! 21.07.08, 19:49
        mój Kuba ma non-stop siniaki na nogach na łydkach z
        przodu,bynajmniej nie od bicia ,jest typowym łobuziakiem ,gdzie jest
        powiedziane ze siniaki zauwazone przez wf-ste sa od bicia?

        dziecko cos powie w szkole,ktos zauwazy nabitego ku.. siniaka i
        zabieraja dzieci!!!! i to jest normalne!!!
        obawiam sie ze to zdarzenie sie odbije głeboko w psychice chłopców!!!
        ku.. ku.. ku..
        normalnie jestem w szoku ze mozna dzieci narazac na takie stresy!!!
    • liwilla1 Re: bo ja wiem... 21.07.08, 13:26
      tez czasem po pampersie mojego dwulatka klepne jak wyjatkowo cos paskudnego
      zrobi, bicia dzieci nie uznaje. a moj syn wyglada w okolicach kolan, jakby przez
      dzune sie przedzieral - posiniaczony, podrapany smile ciekawe, czy tez by mi
      dziecko odebrali...
      • mariolka55 Re: bo ja wiem... 21.07.08, 19:50
        liwilla1 napisała:

        > a moj syn wyglada w okolicach kolan, jakby prze
        > z
        > dzune sie przedzieral - posiniaczony, podrapany smile ciekawe, czy
        tez by mi
        > dziecko odebrali...

        no to tak jak mój!smile
    • virtual_moth Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:30
      W sumie odczulam cos w rodzaju satysfakcji po przeczytaniu tegotongue_out
      • joanekjoanek Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:47
        O, ja też. Ogromną smile
        tylko nie wiedziałam, jak to napisać smile
    • weronikarb Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:31
      > Nawiasem mówiąc, jeśli były siniaki, to mocne musiały być te
      klapsy..
      No dokladnie - to juz nie byly klapsy.

      Maly na pampersa dostal, czasami trafi sie teraz, ale to ani muchy
      bym nie potail. Zle robie wiem, nie musicie uswiadamiac.

      Jednka to juz duze dzieciaki byly, przeciez to bardziej rozumne niz
      3/4 latek co to powtarza sie 15 razy nie dotykaj goracego pieca
    • triss_merigold6 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:33
      Jakoś dziwnie nie wierzę w wyjaśnienia rodziców. Argument, że
      dziecko żywe i biegające jest posiniaczone jest argumentem od czapy,
      mojemu niespełna czterolatkowi zdarza się przewrócić, uderzyć ale
      siniaków na d..ie, plecach czy udach nie miewa. Na kolanach owszem,
      właśnie od wywalania się.
      • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:38
        Mój ma czasami i na dupie i na plecach smile Ale też włazi na wszystko no i czasami
        spada smile Ostatnio miał trzy siniaki na czole. Codziennie jeden. Bywa.
        • mariolka55 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 19:53
          kropkacom napisała:

          > Mój ma czasami i na dupie i na plecach smile Ale też włazi na
          wszystko no i czasam
          > i
          > spada smile Ostatnio miał trzy siniaki na czole. Codziennie jeden.
          Bywa.


          mój raz miał oko podbite,kolory mial wszystkie i nawet zdjecie ma
          a ja to zdjecie nieswiadoma na nasza klase dałam! boszzzz
      • sanna.i Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:39
        Mój miewa, ma niespełna dwa lata i manię wspinania sie na wszystko. Bywa, że się
        rypnie w okolice żebra, choć najczęściej posiniaczone ma nogi. A przy jego
        bardzo dużej skłonności do powstawania siniaków (zresztą, po mnie ja chyba
        odziedziczył), jest posiniaczony i poobijany ciągle. Musiałabym go chyba
        przywiązywać, żeby sobie nic nie zrobił.
        • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:44
          No i dochodzą bójki między rodzeństwem smile Generalnie myślę że wystarczyła by
          dłuższa wizyta u nas żeby stwierdzić skąd te siniaki.
          • triss_merigold6 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:04
            No popatrz, to może czas nauczyć dzieci, żeby bawiły się w mniej
            urazowy sposób?
            Bo potem są tłumaczenia rodziców dzieci trafiających na OIOM, że z
            rowerka spadło albo z huśtawki...
            • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:06
              > No popatrz, to może czas nauczyć dzieci, żeby bawiły się w mniej
              > urazowy sposób?

              Triss, o co chodzi? Myślisz że mi nie zależy żeby moje dzieci były zdrowe. Masz
              spokojnego jedynaka a ja bliźnięta które do flegmatycznych nie należą. Dzieci są
              dopilnowane i nie klapsowane.
              • triss_merigold6 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:09
                Chodzi mi o tłumaczenia skąd dzieci mają siniaki. Ci którym udało
                się zatłuc dzieci lub prawie zatłuc twierdzili, że własnie od zabawy
                czy wypadnięcia z łóżeczka. Moje dziecko jest zrównoważone a nie
                spokojne. Potrafi być stacjonarny i potrafi żywiołowo biegać, skakać
                etc. niemniej siniaków na plecach czy udach nie miewa a to są
                własnie typowe obrażenia od bicia.
                • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:12
                  > etc. niemniej siniaków na plecach czy udach nie miewa a to są
                  > własnie typowe obrażenia od bicia.

                  Więc co sugerujesz? Że ja leje swoje dzieci? Jak mam tłumaczyć te siniaki wobec
                  ciebie bo nie nadążam za Twoim tokiem myślenia.
                  • przeciwcialo Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:16
                    Kto nie ma dwóch chłopców w podobnym wieku ten nie zrozumie.
                    ja miałam siostry, nie biłysmy się . Chłopiecy swiat jest inny. Na
                    plecach mozna miec siniaki od uderzenia metalowym resorakiem
                    wykonanego ze stosownym zamachem.
                    • joanekjoanek Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:25
                      no i kto podnosi łapsko na dziecko, też nie zrozumie. Per analogiam.

                      mam dwóch chłopców rok po roku. Wyglądają niekiedy, jakby po nich traktor przejechał. Zdarza im się pogryźć, walnąć wszystkim i wszędzie, mieć siniaki też wszędzie. Nie mam najmniejszych obaw o wynik klsayfikacji moich dzieci w kategorii "bite / nie bite". Ta klasyfikacja naprawdę nie ma nic wspólnego ze stopniem posiniaczenia.
                  • triss_merigold6 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:25
                    Ty może nie bijesz ale ci którzy biją tłumaczą właśnie w ten sposób
                    obrażenia u dzieci.
                    • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:28
                      Jeśli ja będę tłumaczyła siniaki mojego dziecka tak samo jak lejąca swoją
                      latorośl matka to co z tego wynika?
                • weronikarb Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:20
                  Triss tak mysle - faktycznie moj ma siniaki najczesciej od kolan w
                  dol.
                  Od biegania i wywalania sie. Mimo iz jest zywym srebekiem to jakos
                  sporadycznie na twarzy - na ogol czolo, albo nos
                  Rece tez nie posiadaja siniakow - czasami zadrapania niewielkie

                  Ale sa dzieci ze sklonnosciami do siniakow - ja tak mam - ja nawet
                  rzadko spodniczke moge ubrac bo nogi wiecznie posiniaczone - cale.
                  Tak samo rece - non stop posiniaczone. niewiem nawet kiedy powstaje
                  siniak - poprostu czasami zauwazam kolejny smile

                  A niech ktos chwyci mocniej mneij za reke - a juz mam 5 palcow
                  zostawione smile
                  • sanna.i Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 22:38
                    > Ale sa dzieci ze sklonnosciami do siniakow - ja tak mam - ja nawet
                    > rzadko spodniczke moge ubrac bo nogi wiecznie posiniaczone - cale.
                    > Tak samo rece - non stop posiniaczone. niewiem nawet kiedy powstaje
                    > siniak - poprostu czasami zauwazam kolejny smile


                    Witaj w klubie, mam to samo. Nawet jak lekko o coś zahaczę. Mój syn ma podobnie
                    - to kwestia kruchych naczynek chyba? Coś tam mi kiedyś lekarz tłumaczył.
                    No, ale według Triss źle pilnujemy swoje dzieci, albo nasze dzieci są
                    niezrównoważone.
                    Konia z rzędem temu, kto zna zrównoważonego dwulatka.
                    uncertain
                • e_r_i_n Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:26
                  Ale Twoj syn nie ma na stanie brata/siostry, z ktorym sie o
                  terytorium/zabawke/cokolwiek moze poklocic i w ramach klotni walnac
                  skakanka/klockiem/czymkolwiek innym.
                  I wtedy takie dziecko z siniolem na plecach wyglada jak bite.
                  I nie ma to niczego wspolnego z
                  niewychowaniem/niezrownowazeniem/nieumiejetnoscia zachowania.
                  Moje dziecko potrafilo wrocic z siniakiem z przedszkola, bo sie
                  chlopaki poszarpali. Zycie.
                  • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:29
                    Moja córka wróciła z przedszkola z podrapaną ręką. Typowe?
                  • weronikarb Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:33
                    Erin, ale ja nie mowie, ze reszta dzieci ktore maja siniaki tam
                    gdzie moj niema to dzieci bite. Takei myslenie to absurd, ja tylko
                    napisalam iz faktycznie tak moj wyglada jak opisala to powyzsza
                    forumkowiczka smile Dodalam tez jak ja wygladam - jakby moj maz non
                    stop mnie prał wink

                    Nie da sie okreslic bicia po miejscu wystepowanai siniakow, mysle
                    raczej ze ich ksztaltu lub ilosci.

                    Mam nadzieje ze lekarze nei oceniaja bicia po wystepowaniu/miejscu
                    ich na ciele smile
                    • e_r_i_n Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:35
                      Ale ja odpisywałam Triss wink
                • zebra12 Tris, to nieprawda! 21.07.08, 14:47
                  Nie wiem w jakim wieku masz dzicko, ale ja mam jedenastolatkę,
                  ośmiolatkę i niespełna dwulatkę. I kiedyś owa ośmiolatka, będęc
                  podówczas może sześciolatką właziła na swoje piętrowe łóżko. Ja
                  przechodziłam pod nią. Ona myślała, że ją będę gilgotać i się
                  puściła. Spadła plecami na kant drugiego łóżka, które stało
                  naprzeciw piętrowego. Miała wielkiego siniaka w okolicy nerki...
                  Bałam się nawet, czy sobie jej nie uszkodziła, bo gruchnęła
                  porządnie. A wczoraj moja najmniejsza podeszła do huśtawki i
                  rozhuśtała ja ciut, ale ten ciut trafił ja kantem w oko i ma limo.
                • madami Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 15:38
                  MOje ma fioletowa pręgę przez pół pleców, w dodatku także na udzie. Zupełnie jakby jakimś drągiem oberwał a tak naprawdę to spadł z roweru i potłukł się o ... ów rower wink
    • rita75 I tak w bolesny sposob... 21.07.08, 13:50
      na wlasnej skorze rodzice psie rzekonali, iz nalezy przestrzegac
      prawa kraju, w ktorym sie bytuje- az dziwne, ze byli to lekarze,
      badz, co badz ludzie wyksztalceni.
      • kropkacom Re: I tak w bolesny sposob... 21.07.08, 13:52
        Myślisz ze klapsy daje tylko patologia?

        • kropkacom Re: I tak w bolesny sposob... 21.07.08, 13:55
          Większość dzieci w Polsce powiedziała by że odstało w życiu klapsa a część
          pewnie stwierdziła by że dostaje często.
          • joanekjoanek Re: I tak w bolesny sposob... 21.07.08, 14:31
            no i tak, dla mnie to patologia.
            dla mnie społeczeństwo przyzwalające na bicie dzieci jest społeczeńśtwem patologicznym. W całych swoich przepastnych szeregach.
    • majmajka Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:57
      Na pewno uszczesliwili dzieci.
      • gaja78 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:59
        majmajka napisała:

        > Na pewno uszczesliwili dzieci.

        Śmiem przypuszczać, że te dzieci przeżywały koszmar bycia workiem treningowym
        dla rodziców. Kto daje pouczające klapsy dzieciom w wieku szkolnym ??!
      • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:00
        W Szwecji może to inaczej wygląda i dzieci trafiają do rodzin zastępczych lub
        rodzinnych domów dziecka. W Polsce jak dziecko trafi do pogotowia czy domu
        dziecka to raczej nie jest szczęśliwe.
        • kawka74 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:05
          Niezmiernie rzadko zdarza się, że dziecko jest szczęśliwe, kiedy się je zabiera
          z domu rodzinnego, choćby nie wiem, jak okropny był ten dom, i nie wiem, jak
          przyjazna rodzina zastępcza. Nawet jeśli jest to Szwecja.
          • majmajka Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:08
            Oczywiscie. Nawet najgorsza matka to dla dziecka ukochana mama.
          • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:09
            Owszem. Czytałam artykuł o pogotowiu opiekuńczym do którego najpierw trafiają
            dzieci. Różne dzieci i z różnych powodów. Konkluzja była taka że wystarczy tam
            krótki pobyt aby dziecku spaczyć psychikę.

            • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:14
              I oczywiście wiem że w chorej rodzinie dziecko ma jeszcze bardziej spaczoną.
              Jednak wyobraź sobie dziecko które trafia tam z powodu zwykłego klapsa (może
              nawet jednego w życiu).
              • kawka74 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:25
                > Jednak wyobraź sobie dziecko które trafia tam z powodu zwykłego klapsa (może
                > nawet jednego w życiu).

                Mam rozumieć, że w Szwecji dziecko łatwiej zniesie rozłąkę z rodzicami, bo nie
                ma w rodzinnych domach dziecka takiej patologii jak u nas?
                • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:32
                  > Mam rozumieć, że w Szwecji dziecko łatwiej zniesie rozłąkę z rodzicami, bo nie
                  > ma w rodzinnych domach dziecka takiej patologii jak u nas?

                  Rozłąka boli tak samo ale zetknięcie z patologią nie pomaga. Jeśli znajdę
                  artykuł o tym pogotowiu to go zalinkuje.
                  • kropkacom Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:41
                    serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3298237.html
                    "Dziecko, które przebywa w takiej placówce dłużej niż trzy miesiące, ma
                    nieodwracalne zmiany w psychice. Nie ma poczucia pewności, miłości. Opiekujemy
                    się nimi, ale wychowawczynie się ciągle zmieniają, dziecko nie wie, co się z nim
                    dzieje. Sam pan widział. Wszedł pan do jadalni i od razu wszystkie maluchy
                    krzyczały: "Wujek, wujek!". A widzą pana pierwszy raz - mówi Anna
                    Wysocka-Stasiak, dyrektorka domu małego dziecka."
                    • kawka74 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 15:14
                      Są też w Polsce pogotowia rodzinne, znacznie lepsza alternatywa. Natomiast brak
                      poczucia miłości i bezpieczeństwa, choćby i 'ciocia' była najmilsza pod słońcem,
                      i tak zostaje. I tak, choćby to nawet było szwedzkie pogotowie opiekuńcze czy
                      rodzinny dom dziecka, na dziecku odciska to swoje piętno, nawet jeśli nie
                      wygląda to tak, jak na Krokusowej.
                    • cygarietka Re: Zabrali dzieci za klapsy 22.07.08, 00:10
                      Jesu, normalnie się poryczałam
    • gaja78 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 13:58
      Jestem przeciwna klapsom, bardzo przeciwna, ale o ile jestem w stanie sobie
      wyobrazić matkę w chwili słabości klapsującą buntującego się dwulatka, o tyle
      nie potrafię sobie wyobrazić takiego "lekkiego" klapsa wymierzonego 8 czy
      10-latkowi. Jeśli byli bici, to z premedytacją.
      • triss_merigold6 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:02
        Toż pani się pzrzynała, że czasem w łeb dała. Urocze. Zdziwieni, że
        państwo egzekwuje obowiązujące prawo i nie ma szacunku dla "norm
        kulturowych" ludzi z kraju deko opóźnionego cywilizacyjnie?
      • e_r_i_n Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:18
        Powiem szczerze, ze siedmiolatkowi bardziej mam ochote w tylek
        czasami trzasnac, niz dwulatkowi. Na szczescie nie musze i potrafie
        sie kontrolowac i wplynac na mlodego inaczej. Ale jego osli
        upor/histerie bywaja duzo uciazliwsze, niz byly gdy mial lat 2.
        • weronikarb Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:23
          Erin nie strasz wink
          Moj juz ma ośli upór, który czasami trudno złamać i trza pracować
          nad kompromisem smile
          • e_r_i_n Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 14:29
            No niestety, nie ma łatwo wink
            A co to bedzie, jak wiek gimnazjalny osiagna i beda juz 'tacy
            dorosli' wink
        • kraxa Umiecie czytac, czy tylko klapki na oczach? 21.07.08, 14:25
          Przeciez z dziecmi prowadzono rozmowy, wiec pewnie siedmiolatek
          umial powiedziec skad siniaki- z podworka czy jednak od ciezkiej
          reki...Szwedzkie sluzby pewnie pochopnie nie dzialaly. Dziecko samo
          przyznalo nauczycielce, ze ja "takie rzeczy" w domu sotykaly- czyli
          musialo to byc regularne zjawisko. a co odebrania im dzieci-
          slusznie, moze ich otrzezwi. Przeciez w artykule wyraznie jest
          napisane, ze dzieci moga wrocic o ile rodzice poddadza sie terapii.
          Wiec o oc takie halo? Moze o to, ze sie niektorym
          zwolenniczkom "niewinnych klapsow" niewiesolo zrobilo- i o to chodzi!
          • e_r_i_n Re: Umiecie czytac, czy tylko klapki na oczach? 21.07.08, 14:29
            Umiem, umiem - ja tylko o tym, ze z wiekiem dziecka wcale nie jest
            latwiej sie od klapsa powstrzymac (jesli sie taka metoda wychowawcza
            stosuje i uznaje).
          • triss_merigold6 Re: Umiecie czytac, czy tylko klapki na oczach? 21.07.08, 14:29
            Rodzice zgodzili się na terapię ale jakoś mało chętnie. I w ogóle są
            ciężko zdziwieni.
            • kropkacom Re: Umiecie czytac, czy tylko klapki na oczach? 21.07.08, 14:36
              Są zdziwieni bo pewnie sami w dzieciństwie dostawali na dupę a klapsa uważali z
              coś "normalnego".
              • triss_merigold6 Re: Umiecie czytac, czy tylko klapki na oczach? 21.07.08, 14:38
                Najwyższy czas przestać się dziwić, mogli zapoznać się z prawem
                kraju w którym mieszkają i zauważyc, że jest ono traktowane dość
                serio.
          • in-ca Re: Umiecie czytac, czy tylko klapki na oczach? 21.07.08, 14:35
            Moją koleżankę jej wykształceni i wysoce ustawieni w hierarchii zawodowej
            rodzice bili pasem do napisania przez nią matury i ucieczki na studia do innego
            miasta sad
            Wiek nie ma nic do rzeczy.
            Bardzo dobrze, że im te dzieci zabrali, bo gdyby tylko pokiwali palcem i
            powiedzieli, że "nunu" to dzieci pewnie dalej byłyby bite tyle, że pewnie już by
            o tym nikomu nie wspomniały, a tak terapia szokowa dla rodziców, krótka piłka i
            nie ma dzieci, lepiej ich nauczy niepopełniania takich błędów.
            • fogito Re: 21.07.08, 15:01
              Mam nadzieje, ze w Polsce tez kiedys bedzie tak jak w Szwecji i
              bicie dzieci nie bedzie uchodzilo rodzicom na sucho. Mysle, ze takie
              pojedyncze przypadki beda dzialaly jak skuteczny odstraszacz...
              A poki co polscy emigranci musza sie chyba nauczyc, ze w niektorych
              krajach europejskich nie ma przyzwolenia na bicie dzieci.
              • kawka74 Re: 21.07.08, 15:11
                > Mam nadzieje, ze w Polsce tez kiedys bedzie tak jak w Szwecji i
                > bicie dzieci nie bedzie uchodzilo rodzicom na sucho.

                Jeśli przepis wejdzie w życie w takim kształcie, w jakim w tej chwili się go
                proponuje, bicie nadal będzie uchodziło na sucho. Bo przecież paragraf na
                znęcanie się już jest. Samo znęcanie się nad dziećmi też nadal jest. Więc
                przepis - skoro nie planuje się konsekwencji - tym bardziej będzie martwy, a
                jeśli się takowe wprowadzi, na przykład w postaci odebrania dziecka rodzicom,
                którzy nieopatrznie dali mu klapsa, taki system kar wyprodukuje kolejne
                pokolenia patologii. Bo w Polsce pozbawienie praw rodzicielskich to ostateczna
                ostateczność, a do tego czasu dzieciak może wylądować w pogotowiu opiekuńczym
                podobnym do opisywanego w artykule zalinkowanym przez Kropkę. Można wprowadzić
                kary finansowe, tylko trzeba je wyegzekwować, można wprowadzić obowiązkową
                terapię, ale ktoś taką terapię prowadzić musi, a chętnych jest istny tłum.
                Uczestnicy zapewne są jeszcze bardziej chętni.
                Tego typu przypadki będą działały jako odstraszacz może tylko na tych, co
                planują emigrację do Szwecji. Na Polaków - never. Póki nie zmieni się obraz
                wychowania dzieci w świadomości społecznej, takie przepisy to tylko marnowanie
                czasu i papieru.
                • joanekjoanek Re: 21.07.08, 15:15
                  noale Szwedzi też mieli przecież na początku martwy przepis, o ile mi wiadomo.

                  dopiero później, kiedy już się ludziska przyzwyczaiły, że coś z tym łomotaniem dzieci jest niehalo, przystąpiono do ofensywy wobec "nieposłusznych"

                  noprzecież inaczej się nie da "zmienić obrazu wychowania w świadomości społecznej" (czy-jakoś-tak) aniżeli małymi kroczkami. Najpierw powoli, jak żółw, ociężale...

                  ja tam jestem za każdym przepisem. Martwym też. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem.
                  • kawka74 Re: 21.07.08, 15:21
                    Ale tak, jak już napisałam, paragraf na znęcanie się (w tym bicie) jest. Nawet z
                    konsekwencjami prawnymi. I co?
                    Ano nic.
                    Zakaz dawania klapsów, który nie niesie za sobą żadnych konsekwencji, coś
                    zmieni? Jakaś część polskich rodziców przecież wie, że są kraje, w których
                    istnieje zakaz dawania klapsów i można za to nieźle beknąć. I co? Wywołuje to
                    jakąś refleksję? Nie zauważyłam.
                    • joanekjoanek Re: 21.07.08, 15:30
                      Po pierwsze, to nie chodzi tylko o zawartość kodeksu karnego. Bo tę znają nieliczni, i nielicznych ona obchodzi. Chodzi przede wszystkim o zawartość przekazów medialnych. Telewizor będzie długo i namiętnie mówił o tym, że dzieci prać nie wolno, bo tak napisali w prawie. Wywoła to (i wywołuje już zresztą) debatę, przenika to do świadomości społecznej, znajduje sobie trwałe i poczesne miejsce w dyskursie. A że

                      po drugie: dzieje się to powoli? i nie da się ot, tak, zaobserwować szybkich i namacalnych skutków? Abo tak to już jest z procesami społecznymi, nie?

                      po trzecie: ja widzę pewną analogię do naszej, swojskiej debaty aborcyjnej. Nie wiem, ile osób pod wpływem katolickiego prania mózgów zmieniło swój pogląd na dopuszczalność przerywania ciąży. Ale jestem przekonana, że pod wpływem trąbienia zmienił się trwale język opisujący zjawisko. Zamiast "płodów" - "dzieci nienarodzone", zamiast "skrobanki" - "zabójstwo", i takie tam. Młodzi ludzie, wkraczający w dorosłość, są chcąc nie chcąc kształtowani przez tę umysłowość. I wiele osób kieruje się w stronę bardziej prolajfową. Dlaczego nie miałoby to mieć miejsca w odniesieniu do innych zjawisk społecznych? jak bicie dzieci na przykład? Dlaczego mianowicie wkładanie ludziom do głów przez telewizor i inne media przez wiele lat, że bicie dziecka to nie "klaps", tylko "krzywda", i nie "wychowywanie", tylko "okaleczanie", nie miałoby być skuteczne? A niech to będzie jakiś odsetek. A niech to będzie tylko trochę. Mnie wystarczy. Chyba to i tak lepiej niż siedzieć z założonymi rękami i stwierdzać, że "i tak się nic nie zmieni".
                      • kawka74 Re: 21.07.08, 15:49
                        Zdaje się, że na tę okoliczność była już kampania, jakieś dwa lata temu. I co?
                        Była też kampania dotycząca przemocy w rodzinie w ogóle - i co?
                        Po pierwsze - nic się nie zmieni, dopóki dziecko będzie traktowane jak własność
                        dorosłego, a nie jak człowiek, któremu należy się szacunek. Sam zakaz klapsa
                        również niczego nie zmieni, bo zgnoić dziecko można nie dotykając go nawet palcem.
                        Po drugie - o ile mnie pamięć nie myli, propozycja zakazania klapsów ściśle jest
                        związana z przemocą wobec dzieci; mam na myśli to, że szum wokół niej rozpoczął
                        się w chwili, kiedy kolejne dziecko zostało zakatowane. W tej chwili zakaz
                        klapsowania żyje własnym życiem, a podstawowy problem nadal nie jest rozwiązany.
                        I nie będzie, dopóki nie zmieni się postrzeganie dziecka, patrz punkt pierwszy.
                        Nie będzie, dopóki kary za znęcanie się nad dziećmi nie będą ściśle egzekwowane.
                        Nie będzie, dopóki ludzie będą udawać głuchych i ślepych.
                        • joanekjoanek Re: 21.07.08, 15:56
                          ja się wprawdzie, Kawko, zupełnie nie zgadzam z Twoim stanowiskiem, ale próbuję Cię zrozumieć.

                          więc, jeśli możesz, wyjaśnij mi, proszę:
                          a) (przymykam oko na to, że Ty z góry WIESZ, że przepis nic nie pomoże) - co Ci ten przepis przeszkadza? czy on Twoim zdaniem zaszkodzi "sprawie", że się przeciw niemu oburzasz? czy tylko tak sobie kraczesz, żeby potem powiedzieć "i co? a nie mówiłam?"
                          b) a co by pomogło, skoro wszystkie dotychczas podejmowane działania są takie beznadziejne? (wrzucone zresztą do jednego worka "odgórne" - państwowe z "oddolnymi", a wszystkie wyszydzone za nieskuteczność)
                          • kawka74 Re: 21.07.08, 16:05
                            To może nie próbuj, tylko zrozum, będzie nam obu łatwiej.
                            a) Uważam, że wspominany przepis jest li i jedynie zapchajdziurą, która ma
                            upozorować działania w sprawie przemocy wobec dzieci. Na martwym zakazie się
                            skończy, może będzie kilka plakatów i spotów. I tyle.
                            b) Odpowiem przewrotnie - jak może pomóc katowanym dzieciom coś, co nawet nie
                            niesie ze sobą żadnych konsekwencji? Tu są potrzebne głębokie, solidne reformy,
                            wykwalifikowana kadra, a nie chaotyczne ruchy, miotanie się od zakazu do zakazu.
                            • joanekjoanek Re: 21.07.08, 23:46
                              dzięki za odpowiedzi.

                              a) Skąd wiesz?
                              b) Czyli? Konkret jakiś?

                              z mojej strony EOT. Denerwują mnie proroctwa kanapowych Nostradamusów, więc denerwuje mnie Twoja postawa (wiedzenia z góry, co będzie i jak się to skończy). Denerwują mnie ogólniki, kiedy okoliczność rozmowy wymaga konkretu. A denerwowana - do wymiany poglądów się nie nadaję. Zatem - cześć.
                              • kawka74 Re: 21.07.08, 23:59
                                Kanapowy Nostradamus - ładnie powiedziane. Nawet by się zgadzało, siedzę na kanapie.
                                Uważanie pustego zakazu za konkret i podniecanie się tym, że 'coś' się robi,
                                mogłoby być nawet zabawne, gdyby nie było smutne.
                                • gaja78 Re: 22.07.08, 00:10
                                  kawka74 napisała:

                                  > Kanapowy Nostradamus - ładnie powiedziane. Nawet by się zgadzało, siedzę na kan
                                  > apie.
                                  > Uważanie pustego zakazu za konkret i podniecanie się tym, że 'coś' się robi,
                                  > mogłoby być nawet zabawne, gdyby nie było smutne.

                                  Kawka ale zwróć uwagę, że wielu rodziców w tej chwili klapsuje dzieci, bo:
                                  a) ich rodzice tak robili i oni wyrośli na ludzi,
                                  b) rodzina, znajomi, sąsiedzi podpowiadają, że klaps jest dobry i niezbędny w
                                  wychowywaniu dzieci,
                                  c) rodzicom nie starcza wyobraźni i WIEDZY, żeby domyślić się, iż klaps ma
                                  negatywne skutki dla psychiki dziecka.

                                  Słowem: panuje przekonanie, że klaps to nic złego. Jeśli to przekonanie zostanie
                                  nadszarpnięte napiętnowaniem klapsa jako czynu karalnego, w niejednej głowie
                                  zapali się lampka, że może ten klaps faktycznie czyni coś złego w psychice
                                  dziecka. Jeśli ta lampka zapali się u rodzica, który chce absolutnie dobrze dla
                                  swojego dziecka (a takich jednak mamy większość), tylko do tej pory nie miał
                                  przekonania, że klapsami wyrządza dziecku krzywdę, to na moje ten rodzic
                                  przestanie używać klapsów jako metody wychowawczej i zacznie szukać informacji,
                                  co robić zamiast.
                                  Bo jedni rodzice dają klapsy w ramach znęcania się, a inni z bezsilności. Ci od
                                  znęcania się przejdą na mniej rzucające się w oczy tortury, ale ci od
                                  bezsilności w końcu ruszą głową i zaczną szukać innych metod komunikowania się z
                                  dziećmi.
                                  • kawka74 Re: 22.07.08, 00:28
                                    Widzisz, Gaja, ja tę całą sprawę z klapsami postrzegam jako zwyczajne mydlenie
                                    oczu. Zakaz klapsowania może w czyjejś głowie zapali lampkę alarmową, ale
                                    problem podstawowy, to znaczy przemoc wobec dziecka, nie zostanie rozwiązany
                                    nawet w minimalnym stopniu. Że dzieci wciąż będą traktowane jak własność
                                    dorosłych, jak worki treningowe. Wqrwia mnie to, że jest paragraf, jest sąd, a
                                    dzieci z ciężkimi obrażeniami trafiają do szpitala. Nie wiem jeszcze, co może
                                    zaradzić takim sytuacjom na przyszłość, ale nie sądzę, żeby remedium był zakaz
                                    klapsowania, który może i ochroni delikatną psychikę dziecka pani Zosi, ale nie
                                    ochroni delikatnej czaszki dziecka pana Rysia.
                                • mary_boo Re: 22.07.08, 07:35
                                  Oj, Kawka, cyba nie uważasz, że jedynym sposobem rozwiązania
                                  problemu jest bojkotowanie wszelkiej inicjatywy?
                                  Od czegoś trzeba zacząć, żadna reforma nie zmieni świadomości.
                                  Wprowadzenie takiego zakazu jest za to krokiem w dobrym kierunku.
                                  Sam przeis - póki co - pewnie rzeczywiście niewiele zmieni, a na
                                  pewno nie zlikwiduje patologii, chociaż moim zdaniem co poniektórych
                                  skłani do zastanowienia.
                                  • kawka74 Re: 22.07.08, 08:09
                                    Inicjatywa jest na razie tylko jedna, IMO bezsensowna.
                                    Można by się upierać, że zakaz klapsowania zapoczątkuje zmiany w świadomości
                                    społecznej, ale jak ta świadomość społeczna wygląda, skoro - mimo art.217 KK -
                                    dzieci leje się na śmierć?
                                    Świadomość społeczną trzeba zmieniać, to fakt, ale nie wprowadzeniem kolejnego
                                    zakazu. Bo tenże zakaz niewiele zmieni, więc trzeba będzie wprowadzić konkretne
                                    konsekwencje, coraz to surowsze, co w rezultacie doprowadzi do tego, że pani
                                    Zosia, która nieopatrznie da potomkowi publicznie klapa w tyłek, dostanie
                                    zawiasy albo i pójdzie siedzieć, a pan Rysio w zaciszu domowym zamarynuje swoje
                                    dzieci w beczkach, bo opieka społeczna jest bezradna i źle opłacana, a sąsiedzi
                                    ślepi i głusi.
                                    W żadnym wypadku nie uważam klapsa za rozwiązanie wychowawcze. Uważam tylko, że
                                    całe zamieszanie wokół klapsów to zasłona dymna, histeryczna próba rozwiązania
                                    problemu, który leży gdzie indziej. I to mnie irytuje.
    • lola211 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 15:44
      No to sie zdziwili.Widac jak na dloni roznice w mentalnosci, na
      niekorzysc Polakow oczywiscie.Nie , ona nie bila, jedynie sprzedala
      klapsa lub jak to okreslila- przez łeb.Ot, poziom, zdawaloby sie
      ksztalconej i w dodatku lekarki.
      Takim ludziom do glowy nie przyjdzie, ze tu nie chodzi tylko o
      zadawanie bólu fizycznego, ale o upokarzanie.Ale tacy jak oni
      uwazaja, ze jesli nie ma sincow, krwi, to wszystko ok i w ogole o co
      chodzi?Proponuje takim rodzicom, by nawzajem strzelili jeden
      drugiemu przez łeb i niech zanotuja swoje odczucia.Moze cos dotrze?
      • verdana Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 18:23
        Tak.
        Rodzice dal klapsa "przez leb" - a kto zostanie ukarany najbardziej?
        dziecko, za to że jest bite. Zabrane rodzicom, ktorzy bili, ale i
        kochal, będzie już tylko "sprawą do zalatwienia", rzeczą, ktora się
        przenosi z jednej rodziny zastepczej do drugiej. Nikt go nie będzie
        kochal, nikomu na nim nie bedzie zalezalo, bedzie nieodwracalnie
        sam.
        To absolutnie nie jest rozwiazanie. Sieroctwo jest dla dzieci
        nieporownywalnie gorsze niz klapsy (nie mowie o maltretowaniu).
        Dlaczego klaps ma byc niedopuszczalny, a zakaz spotkania z matka
        humanitarny - nie jestem w stanie pojąć moim ograniczonym umyslem.
        Wydaje się, jakby komus przyszlo do glowy, ze dzieci skladaja się
        tylko z ciała, a o ich uczucia troszczyć się nie trzeba - psa,
        ktorego własciciel bije najlepiej oddac innemu wlascicielowi.
        Dziecko będzie nieprawdopodobnie tęsknić, dziecko zostaje sierotą,
        ale tego nie uważa się za znęcanie się - niech tęskni cale zycie,
        ale klapsa nie dostanie. Tymczasem dla mnie nie sposob, oprocz
        totalnego maltretowania, bardziej znęcac się nad dzieckiem, niz nie
        pozwolić mu byc z tymi, ktorych kocha.
        Wiecie, ja tego nie rozumiem.... Chcąc ukarac rodzicow zapomniano o
        dzieciach - on e tu wcale nie są na pierwszym miejscu, sa tylko
        bezwolnymi przedmiotami, przy pomocy ktorych karze się rodziców.
        One - tak naprawde - wcale się nie licza i nie są dla nikogo wazne.
        • gaja78 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 18:55
          verdana napisała:


          > Wiecie, ja tego nie rozumiem.... Chcąc ukarac rodzicow zapomniano o
          > dzieciach - on e tu wcale nie są na pierwszym miejscu, sa tylko
          > bezwolnymi przedmiotami, przy pomocy ktorych karze się rodziców.
          > One - tak naprawde - wcale się nie licza i nie są dla nikogo wazne.

          Ale zobacz, że mleko już się rozlało, nie da się zafałszować rzeczywistości.
          Rodzice, którzy znając prawo biją swoje dzieci, narażają swoje dzieci na
          sieroctwo. Koniec kropka. To nie jest prawdziwa rodzicielska miłość. Jej w tej
          sytuacji nie ma, nie da jej się wymyślić, domalować do tego obrazka. Mleko się
          rozlało, nie ma już dobrego rozwiązania dla tych dzieci, są same złe. Spośród
          tych złych wybiera się to, w którym nie ma miejsca na bicie za to jest szansa na
          dom, który z czasem może się stać ostoją bezpieczeństwa i miłości.

          Naprawdę kochający rodzice w Szwecji, wobec takiego a nie innego prawa, nie tkną
          dziecka choćby nie wiem co. Ci mniej kochający mają dzieci w d... Tak to dla
          mnie wygląda.
          • gaja78 Ps. 21.07.08, 19:03
            Krzywda dzieci nie zaczyna się wtedy, gdy wkracza majestat prawa i zabiera je do
            rodziny zastępczej. Krzywda dzieci zaczyna się wtedy, gdy rodzice je biją,
            niszcząc ich poczucie własnej wartości i narażając na utratę rodzinnego domu. To
            RODZICE wydają wyrok o osieroceniu własnych dzieci. Czy zrobiłybyście wobec
            własnych dzieci coś, o czym wiedziałybyście, że grozi ich odebraniem ?
            • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 19:14
              > Krzywda dzieci nie zaczyna się wtedy, gdy wkracza majestat prawa i zabiera je d
              > o
              > rodziny zastępczej.

              A co jeśli dziecko które dostało klapsa 2-3 razy w życiu nie ma traumy i kocha
              rodziców (bo tak też bywa)? Gdzie wtedy jest krzywda?
              • gaja78 Re: Ps. 21.07.08, 19:21
                kropkacom napisała:

                > > Krzywda dzieci nie zaczyna się wtedy, gdy wkracza majestat prawa i zabier
                > a je d
                > > o
                > > rodziny zastępczej.
                >
                > A co jeśli dziecko które dostało klapsa 2-3 razy w życiu nie ma traumy i kocha
                > rodziców (bo tak też bywa)? Gdzie wtedy jest krzywda?

                Ja mówię o krzywdzie wynikającej z odebrania dzieci rodzicom. To nie prawo jest
                winne, to rodzice ŚWIADOMIE RYZYKUJĄ, że dzieci zostaną zabrane. Jeśli prawo
                zakazuje klapsów, to nie ma czegoś takiego jak "nic się nie stało że dostał 2-3
                klapsy". Stało się. Przekroczona została absolutnie zabroniona granica, za którą
                może się zacząć dramat osieroconych dzieci. Rodzic pokazał sobie i dzieciom, że
                nie jest w stanie powstrzymać się od przekroczenia tej granicy.
                • rita75 Re: Ps. 21.07.08, 19:23
                  Rodzic pokazał sobie i dzieciom, że
                  > nie jest w stanie powstrzymać się od przekroczenia tej granicy.
                  >

                  i potrzebna jest mu terapia, bo nie reczy za siebie- gdy go raczki
                  zaswedza
                • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 19:28
                  > może się zacząć dramat osieroconych dzieci. Rodzic pokazał sobie i dzieciom, że
                  > nie jest w stanie powstrzymać się od przekroczenia tej granicy.

                  Nie odpowiedziałaś na pytanie, czy jak dziecko kocha rodziców i te 2-3 klapsy
                  nie były dla niego krzywdą to czy danie go do domu dziecka będzie go cieszyło?
                  • gaja78 Re: Ps. 21.07.08, 20:11
                    kropkacom napisała:

                    > > może się zacząć dramat osieroconych dzieci. Rodzic pokazał sobie i dzieci
                    > om, że
                    > > nie jest w stanie powstrzymać się od przekroczenia tej granicy.
                    >
                    > Nie odpowiedziałaś na pytanie, czy jak dziecko kocha rodziców i te 2-3 klapsy
                    > nie były dla niego krzywdą to czy danie go do domu dziecka będzie go cieszyło?

                    Kropka nie ma czegoś takiego jak klaps, który nie jest dla dziecka krzywdą.
                    Domyślam się, że chodzi ci o to, co jest większą krzywdą:
                    1. Sytuacja, gdy rodzice dają klapsy i mają fuksa, bo nikt o tym nie wie.
                    2. Sytuacja, gdy rodzice doprowadzają do umieszczenia dzieci w domu dziecka (za
                    pomocą łamania prawa poprzez dawanie klapsów)

                    Oczywiście większą krzywdą tu i teraz jest punkt nr 2. Długofalowo - ciężko
                    powiedzieć, to zależy do jakiej rodziny zastępczej trafi dziecko. Bo w swojej
                    pierwotnej rodzinie dziecko ma małe szanse na szczęście. Skoro rodzice
                    przekraczają tak niebezpieczną granicę i ryzykują przyszłość swojego dziecka ...
              • rita75 Re: Ps. 21.07.08, 19:22
                > A co jeśli dziecko które dostało klapsa 2-3 razy w życiu nie ma
                traumy i kocha
                > rodziców (bo tak też bywa)? Gdzie wtedy jest krzywda?

                Bijesz dzieci- jestem przekonana w 100%
                • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 19:29
                  > Bijesz dzieci- jestem przekonana w 100%

                  Nie bije. Oczywiście masz prawo myśleć co chcesz.
                  • rita75 Re: Ps. 21.07.08, 19:31
                    > Nie bije. Oczywiście masz prawo myśleć co chcesz.

                    oczywiscie ze bijesz, poniewaz w kazdym watku o klapsach szukasz
                    usprawiedliwienia
                    • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 19:35
                      Nie. Ja patrze na te sprawę z różnych stron. Zakaz klapsów uważam za potrzebny
                      aczkolwiek mam pewne wątpliwości. Ale jak mówię myśl co chcesz nie mam się z
                      czego tłumaczyć.
                      • rita75 Re: Ps. 21.07.08, 19:37
                        > Nie. Ja patrze na te sprawę z różnych stron. Zakaz klapsów uważam
                        za potrzebny
                        > aczkolwiek mam pewne wątpliwości.

                        otoz to, "chcialabym, a boje się".
                        • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 19:44
                          Wątpliwości wynikają z tego ze sama będąc dzieckiem dostawałam klapsy a dwa razy
                          porządne lanie. Traumy nie mam i potrzeby bicia własnych dzieci. I mimo że teraz
                          po latach mam jednak żal do rodziców (zdałam sobie z tego sprawę będąc już
                          rodzicem) to na myśl że miałabym wychowywać się w domu dziecka to ciesze się że
                          mnie im nie odebrano. Określ to jak chcesz.
                          • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 19:52
                            I jak rozumiem Rito każdy kto ma wątpliwości w temacie, interesuje się nim (bo
                            przyznaje ostatnio dużo na ten temat myślę) bije swoje dzieci, tak?
                          • gaja78 Re: Ps. 21.07.08, 20:14
                            kropkacom napisała:

                            > Traumy nie mam i potrzeby bicia własnych dzieci.

                            Ja mam poczucie dużej krzywdy. Klapsów kompletnie nie pamiętam, bo dostawałam je
                            do wieku mniej więcej 3 lat. Potem już nie było potrzeby - chodziłam jak w
                            zegarku uncertain/ Do dziś muszę walczyć ze sobą, żeby nie ulegać innym ludziom na
                            każdym kroku.
                            • kropkacom Re: Ps. 21.07.08, 20:20
                              > Klapsów kompletnie nie pamiętam

                              Ja też nie pamiętam. Byłam grzecznym dzieckiem ale nie chodziłam jak w zegarku
                              smile Żal jest bo okazało się że rodzice których idealizowałam okazywali się słabi.
                              Mimo to miałam szczęśliwe dzieciństwo. Ale żal jest.
                              • lila1974 Re: Ps. 21.07.08, 21:01
                                Dostawałam czasami po tyłku, tudziez szmatą przez kark i jakoś nie
                                mam traumy. Mało tego, kiedy sobie przypomnę, jakim pyskatym czortem
                                byłam, to się nie dziwię, że mamie zdarzyło się mnie trzepnąć.


                                Dziś, gdy sama jestem mamą, mam świadomość, że klaps nie jest niczym
                                innym, jak spuszczeniem z siebie nerwów na jakieś zachowanie, więc
                                staram się inaczej załatwiać sprawy niż poprzez trzepanie po tyłku.

                                Acz nawet posiadając tę świadomość nie jestem bez winy ... ostatnio
                                zdarzyło mi się strzelić Kornelce klapa, gdy za pomocą nożyczek
                                przecięła siostrze spódniczkę - celowo.
                                • morgen_stern Re: Ps. 22.07.08, 08:20
                                  > Dostawałam czasami po tyłku, tudziez szmatą przez kark i jakoś nie
                                  > mam traumy. Mało tego, kiedy sobie przypomnę, jakim pyskatym
                                  czortem
                                  > byłam, to się nie dziwię, że mamie zdarzyło się mnie trzepnąć.


                                  To bardzo smutne, co piszesz, Lilu. Usprawiedliwiasz rodziców, że
                                  nie potrafili sobie poradzić z inteligentnym, wygadanym dzieckiem.
                                  Ja też byłam taka "wyszczekana" i wygadana. Za "pyskowanie"
                                  dostawałam od ojca w twarz, w głowę, kiedyś w tył głowy - uderzyłam
                                  twarzą o biurko. Dostawałam pasem za złe oceny. Do dziś mam odruch
                                  zasłaniania ręką twarzy, kiedy ktoś się na mnie zamachnie, nawet
                                  żartem.
                                  Nie życzę ci, żeby kiedyś twoje córki nabrały takiego nawyku, to
                                  może być przykry widok.
                                  Mam nadzieję, że rozumiesz, że nie chodzi tu o to, że ty "w twarz
                                  nie bijesz".
                      • guderianka Re: Ps. 21.07.08, 19:45
                        kropkacom napisała:

                        > Nie. Ja patrze na te sprawę z różnych stron. Zakaz klapsów uważam
                        za potrzebny
                        > aczkolwiek mam pewne wątpliwości. Ale jak mówię myśl co chcesz nie
                        mam się z
                        > czego tłumaczyć.

                        Trzeba wybrać mniejsze zło
                        A mniejsze zło wyniknie z bezpodstawnych oględzin i dochodzeń w
                        sprawie "klapsa" niż brak tych dochodzeń i nic nierobienie
                • andaba Re: 21.07.08, 19:36
                  Mogę się podpisać po Verdaną.


                  I przy tych wszystkich wypowiedziach matek, które skazałyby rodziców
                  na dożywocie za uderzenie dziecka, zastanawiam się, czy nigdy nie
                  były uderzone przez rodzica. Jakoś mi w to trudno uwierzyć - ja sama
                  nie znam nikogo, kto w dzieciństwie nie oberwałby - klaps za
                  nieposłuszeństwo, lanie za dwóję, policzek za pyskowanie... I nie
                  znam nikogo, kto uważałby, że się nad nim znęcano, że chciałby iść
                  do domu dziecka. Sama należę do osób, które czasm dstały - nie
                  wypobrażam sobie, żeby z tego powodu zabrano mnie rodzicom.
                  Pisanie, że rodzic, który uderzył dziecko, nie kocha go - jest
                  szczytem idiotyzmu. Jest różnica między klapsem, a nawet laniem, a
                  znęcaniem się. Przypadki, o których się słyszy to to drugie. 99%
                  rodziców, którym się zdarza uderzyć dziecko, nigdy nie przekracza
                  pewnej granicy, która może sprawić dziecku krzywdę. Nie pieprzcie,
                  że klaps jest krzywdą, która zaważy na życiu dziecka, oraz, że jak
                  ktoś raz dał klapsa, to następnym razem rzuci o ścianę i lub
                  przypali papierosem.
                  • rita75 Re: 21.07.08, 19:39
                    > I przy tych wszystkich wypowiedziach matek, które skazałyby
                    rodziców
                    > na dożywocie za uderzenie dziecka, zastanawiam się, czy nigdy nie
                    > były uderzone przez rodzica.

                    Bylam uderzona przec rodzica- i dlatego jestem przeciw, jak rowniez
                    nie pozwole, by bil mnie wspolmalzonek, aczkolwiek wiem, ze sa
                    kobiety, ktore to toleruja.
                    • joanekjoanek Re: 21.07.08, 23:33
                      Nigdy nie byłam uderzona przez rodzica.

                      Nigdy nie zostałam nawet skrzyczana.

                      Nie, żebym była ósmym cudem świata. Ale jestem fajna. Uważam, że gdyby mnie ktoś grzmotnął, toby mi zrobił krzywdę i już bym nie była taka fajna. Amen.
                      • gaja78 Otóż to Joanek ! 21.07.08, 23:46
                        joanekjoanek napisała:

                        > Nigdy nie byłam uderzona przez rodzica.
                        >
                        > Nigdy nie zostałam nawet skrzyczana.
                        >
                        > Nie, żebym była ósmym cudem świata. Ale jestem fajna. Uważam, że gdyby mnie kto
                        > ś grzmotnął, toby mi zrobił krzywdę i już bym nie była taka fajna. Amen.

                        Otóż to ...
                  • gaja78 Re: 21.07.08, 20:19
                    andaba napisała:

                    > Nie pieprzcie,
                    > że klaps jest krzywdą, która zaważy na życiu dziecka

                    Oczywiście że zaważy. Klapsy do 3 roku życia mają ogromny wpływ na kształtujący
                    się charakter i przekonania dziecka. Podstawowy komunikat, którego się dziecko
                    uczy, to to, że przemoc wolno stosować jako sposób na rozwiązywanie konfliktów.
                    Ja się z tym przekonaniem mocowałam przez kilka lat, udało mi się. Ty - jak
                    wynika z twojego postu - jeszcze nawet nie zaczęłaś.
                    • sanna.i Re: 21.07.08, 22:52
                      Jesooo,mam wrażenie, że to paranoja jakaś...
                      Czy klaps (klaps, nie znęcanie,katowanie) jest większą traumą niż pozbawienie
                      dziecka rodziny? Mam wrażenie, że niektórym się już w głowach pomieszało.
                      Przecież ta kara jest wymierzona w dziecko!
                      Zamiast durnych, martwych przepisów powinni wziąć się za solidną kampanię
                      społeczną, uświadamianie.
                      Aha, od razu odpowiem na oskarżycielski ton jakiejś idiotki, która szuka
                      czarownic do spalenia na stosie: NIE, nie biję swojego dziecka.
                      Apeluję tylko o rozsądek.
                      • gaja78 Re: 21.07.08, 23:01
                        sanna.i napisała:

                        > Jesooo,mam wrażenie, że to paranoja jakaś...
                        > Czy klaps (klaps, nie znęcanie,katowanie) jest większą traumą niż pozbawienie
                        > dziecka rodziny? Mam wrażenie, że niektórym się już w głowach pomieszało.

                        Nie zastanowiłaś się głębiej nad tą sprawą, prawda ? Odpowiedz sobie, czy matka
                        która daje klapsy sporadycznie, przestanie je dawać, jeśli zawiśnie nad nią
                        groźba utraty praw rodzicielskich.

                        Nikomu nie chodzi o to, żeby zabierać dzieci od rodziców. Chodzi tylko o
                        ogólnospołeczną świadomość, że klaps jest zły i jeśli ktoś w obliczu kodeksu
                        karnego nie potrafi się od klapsa powstrzymać, to znak że powinien się leczyć,
                        bo stanowi zagrożenie dla własnych dzieci. I tyle.
                        Oczywiście prawo należy egzekwować. Tu prawdopodobnie wystarczy wprowadzenie
                        nadzoru kuratora dla rodziców przyłapanych na dawaniu klapsów. Jak po jakimś
                        czasie nie pomoże - wtedy dalsze konsekwencje. Kilka lat i "sporadyczne" klapsy
                        się skończą.
                  • lola211 Re: zglaszam sie 21.07.08, 23:40
                    Jestem zatem pierwsza.
                    Dokladnie pamietam nienawisc do matki.Pamietam, ze modlilam sie, bym
                    mogla w domu dziecka zamieszkac.Zyczylam matce smierci.
                    Mialam 8- 10 lat.W potocznym rozumieniu matka sie nie
                    znecala.Jedynie bila, targala za wlosy, wrzeszczala.
                    Biła reka, gdzie popadlo.Raz, dwa, trzy szybkie uderzenia w
                    zlosci.Do dzis pamietam towarzyszace mi wowczas uczucia- wstydu,
                    upokorzenia, nienawisci.Wcale nie musialo mnie fizycznie bolec.Nie
                    mialam siniakow, nie bila kablem, pasem- nie musiala.Mnie bolala
                    dusza.Uwazam, ze to totalne dno, takie zachowania.
                    Wiem, ze w tamtych czasach to bylo norma, wiekszosc moich
                    rowiesnikow tak byla traktowana.Wybaczylam jakos matce, ale skutek
                    jest taki, ze nigdy w zyciu nie powiem, ze ja kocham.Nie przytule
                    sie do niej, jedynie skladajac zyczenia jest formalny buziak.
                    Nie zwierzam sie.Dystans nie do przebycia.
              • lola211 Re: Ps. 21.07.08, 20:23
                >Gdzie wtedy jest krzywda?

                Skrzywiony obraz rodziny i rodzicielstwa.Powielanie takich
                zachowan.Przyzwolenie na taki zwyczaj.Mentalnosc, wedle ktorej w
                ogole mozna na kogos podniesc reke.
                To jest ta wlasnie krzywda.
        • kali_pso Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 20:07
          Wydaje się, jakby komus przyszlo do glowy, ze dzieci skladaja się
          tylko z ciała, a o ich uczucia troszczyć się nie trzeba - psa,
          ktorego własciciel bije najlepiej oddac innemu wlascicielowi.
          Dziecko będzie nieprawdopodobnie tęsknić, dziecko zostaje sierotą,
          ale tego nie uważa się za znęcanie się - niech tęskni cale zycie,
          ale klapsa nie dostanie.



          To nie do końca tak.
          Dziecku bitemu nie towarzyszą wyłacznie uczucia pozytywne dla
          rodziców a również do siebie w wielu przypadkach może przestać je
          żywić po wieloletnim poddawaniu przemocy.
          Myslę, że współczesne prawodawstwo idzie ku temu, aby ten szok
          separacyjny zminimalizować maksymalnie- toz nawet Ci ludzie z
          artykułu dostali drugą szansę a ich dzieci wróciły do rodziców.
          Ale jest ten moment krytyczny, gdzie słuzby powołane do tego, aby
          czuwać nad dobrem tych, którzy są najbardziej bezbronni w
          społeczeństwie muszą podjąć decyzję co do zakresu interwencji. Tutaj
          uznano,na podstawie jakichś powaznych przesłanek- nie znamy treści
          wywiadów z dziećmi-, że łamane jest prawo, dzieciom dzieje sie
          krzywda i należy to przerwać.

          Rzeczywiście, to dzieci cierpią przez błędy dorosłych.
          Ja jednak uważam, że rozłąka z kimś kto bije jest mniejszym złem niż
          zezwolenie na życie z przemocą w tle.
    • osa551 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 19:40
      Niech mi ktoś wyjaśni jak można dać klapsa ośmioletniemu i dziesięcioletniemu
      chłopcu??? To raczej chyba nie były klapsy i szwedzkiemu "socjalowi" się nie
      dziwię, że zainteresował się sprawą.
      • guderianka Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 19:44
        osa551 napisała:

        > Niech mi ktoś wyjaśni jak można dać klapsa ośmioletniemu i
        dziesięcioletniemu
        > chłopcu??? To raczej chyba nie były klapsy i
        szwedzkiemu "socjalowi" się nie
        > dziwię, że zainteresował się sprawą.

        Mój kolega był regularnie tłuczony dopóki nie poszedł do wojska.
        Nawet wtedy gdy był już wyższy od ojca. Wiek dziecka nie ma nic do
        rzeczy
        • osa551 Re: Zabrali dzieci za klapsy 23.07.08, 10:18
          > Mój kolega był regularnie tłuczony dopóki nie poszedł do wojska.
          > Nawet wtedy gdy był już wyższy od ojca. Wiek dziecka nie ma nic do
          > rzeczy

          O to mi właśnie chodzi. Klapsa to można dać roczniakowi w pieluchę, ale
          dziesięciolatek to już musiał być bity.
      • kali_pso Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 19:57
        Wiesz jeden nazwie klapsem lekkie pacnięcie w tyłek, drugi- silne
        uderzenie prowadzące do wygięcia się dzieciaka w pałąk i śladu
        kochającej, rodzicielkiej ręki widocznej w wiadomym miejscu, przez
        kilka godzinwinkP

        Jeden i drugi tylko klapsuje.
      • lola211 Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 20:29
        > Niech mi ktoś wyjaśni jak można dać klapsa ośmioletniemu i
        dziesięcioletniemu
        > chłopcu???

        Przeciez to w Polsce zupenie oczywiste- bije sie tez starsze dzieci.
        Oczywiscie zawsze z powodow uzasadnionych.
        Nastolatki, dzieci w wieku szkolnym prowokuja multum sytuacji, ktora
        zdaniem zwolennikow klapsow powinny skutkowac wymierzeniem kary.
        Upor, tzw. pyskowanie, wieczna kontra wobec zdania rodziców, ciagle
        wystawianie na szwank ich autorytetu.2-3 latki przy nich to
        ulozone , grzeczne aniołki.
        W przypadku dzieci starszych nie wystarczy lekki kpaps, tu juz
        trzeba uzyc sily, stad targanie za wlosy, popychanie,
        policzkowanie.Z nerwów.
    • bea.bea Re: Zabrali dzieci za klapsy 21.07.08, 20:09
      ja juz napisalam wszystko co o tym mysle...
      podoba mi sie to zdanie z atrykułu

      "Kurs dla rodzin, w których występuje zjawisko przemocy."


      i tyle mam do powiedzenia....
      jak widac u nas to zjawisko uwazane jest za norme w 80 % rodzin...
      • kraxa "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 20:20
        Matko Bosko Czestochosko ;-( Toz niedlugo pod klapsa jego
        zwolenniczki zalicza takze wybicie lewej gornej jedynki, zlamanie
        jednego zebra tudziez kopniaka w sledzione...Niedobrze mi sie robi.
        A tym, ktorzy tego doswiadczali w dziecinstwie, a teraz uwazaja,
        ze "nie byli krzywdzeni" serdecznie wspolczuje i polecam wizyte u
        psychologa. To mozna leczyc!
        • verdana Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 21:35
          Dobrze - i zapytam zatem osoby na forum, ktore w dzieciństwie
          dostawaly czasem klapsa (nie pytam tych, ktore byly systematycznie
          lane i katowane).
          Czy uwazacie, ze znacznie lepiej byloby, abyscie w wieku 3, 6, 8 lat
          zostaly bez pozegnania z rodzicami zabrane do zmieniających się
          rodzin zastepczych, i wiecej nie zobaczyly swoich rodziców? Nigdy
          wiecej nie były przytulone przez matke? Wiedziały, ze Wasi rodzice
          sa źli, panstwo musialo się Wami zająć, ale nikt na świecie Was nie
          kocha? Czy uwazacie, ze Wasze zycie znaczaco zmieniloby się na
          lepsze?
          Prosze o szczere ospowiedzi.
          • kawka74 Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 22:27
            Z punktu widzenia dziecka, Verdano, mało kto patrzy, więc nie oczekiwałabym
            jakichś szczególnych fajerwerków w tej kwestii.
          • gaja78 Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 22:29
            verdana napisała:

            > Dobrze - i zapytam zatem osoby na forum, ktore w dzieciństwie
            > dostawaly czasem klapsa (nie pytam tych, ktore byly systematycznie
            > lane i katowane).
            > Czy uwazacie, ze znacznie lepiej byloby, abyscie w wieku 3, 6, 8 lat
            > zostaly bez pozegnania z rodzicami zabrane do zmieniających się
            > rodzin zastepczych, i wiecej nie zobaczyly swoich rodziców? Nigdy
            > wiecej nie były przytulone przez matke? Wiedziały, ze Wasi rodzice
            > sa źli, panstwo musialo się Wami zająć, ale nikt na świecie Was nie
            > kocha? Czy uwazacie, ze Wasze zycie znaczaco zmieniloby się na
            > lepsze?
            > Prosze o szczere ospowiedzi.

            Verdana pytasz o sytuację, która nigdy nie miałaby miejsca. Dyskretnie pomijasz
            w swoim pytaniu kwestię, czy klapsy, które np. ja dostawałam, były karalne kiedy
            je dostawałam. A to jest istota sprawy. Zakładasz błędny ciąg przyczynowo-skutkowy.

            Najpierw jest regulacja prawna: zakaz klapsowania. To są okoliczności. I teraz
            hipotetycznie w takich okolicznościach, z pełną świadomością tego, co o klapsach
            mówi kodeks karny, moja matka daje mi klapsy. W obliczu wiadomych skutków
            prawnych dawania klapsów. Gdybym ja, nawet jako dziecko w wieku szkolnym,
            dowiedziała się, że dostawałam kiedyś klapsy od matki, która WIEDZIAŁA że grozi
            to odebraniem jej praw rodzicielski, naprawdę - chyba nie umiałabym się z tego
            pozbierać. Chyba nie ma nic gorszego niż świadomość, że rodzicowi nie zależy na
            tobie na tyle, żeby nie wystawiać cię na niebezpieczeństwo utraty domu ...

            Gdybym wylądowała w domu dziecka a potem w rodzinie zastępczej - byłoby dla mnie
            fatalnie. Ale nie jestem pewna czy równie fatalne nie byłoby mieszkanie pod
            jednym dachem z matką, która nie bała się ryzykować utraty praw rodzicielskich.
            • gaja78 Ps. 21.07.08, 22:36
              Napisałam, że zakładasz błędnym ciągu przyczynowo-skutkowym, bo po prostu gdyby
              klapsy były karalne, to moja matka w życiu by mi takiego nie wymierzyła. Nie
              zaryzykowałaby tego wszystkiego, o czym mówiłby kodeks karny. Nie doprowadziłaby
              do umieszczenia mnie w domu dziecka.

              I o to chodzi - rodzice którzy w obliczu przyzwolenia społecznego dają
              "niegroźne" klapsy przestaliby je dawać, gdyby klapsy były karalne. Często pada
              w takich dyskusjach zarzut, że patologia i tak będzie stosować przemoc a ukarani
              zostaną rodzice, którzy klapsy dają sporadycznie. A g... prawda, takie teorie
              powstają tylko w głowach dyskutantów, nie sprawdzą się w praktyce. Ci co klapsy
              dają sporadycznie PRZESTANĄ je dawać w obliczu strachu przed kodeksem karnym.
              Nie mam co do tego wątpliwości, że nie zdarzą się sytuacje "matka która daje
              klapsa tylko w wyjątkowych okolicznościach została pozbawiona praw opieki nad
              dzieckiem". To się nie zdarzy, bo jeśli naprawdę daje klapsa w wyjątkowych
              sytuacjach, to go przestanie dawać w ogóle. I w ten oto sposób przyzwolenie na
              przemoc w rodzinie przestanie być przekazywany z pokolenia na pokolenie. W końcu.

              • verdana Re: Ps. 21.07.08, 22:53
                Nie, źle rozumujesz - rodzicom nie odbiera się praw rodzicielskich
                za wszelkie przekroczenie przez nich prawa. Nie odbiera się praw
                rodzicielskich zlodziejom, ludzom, ktorzy daja łapowki, przekraczaja
                predkość. Odbierałoby sie tylko tym, ktrzy przekrocza jedno prawo -
                dadzą klapsa dziecku. Wiedzac, ze nie wolno, ale ludzie robią
                mnostwo rzeczy, choc nie wolno...
                No i przypusćmy, ze matka dala tego klapsa, bo... tu może byc
                mnostwo powodów. Kocha dziecko, ale klapsa dała.
                I dla dziecka ma być lepiej nigdy w życiu jej nie zobaczyc, nie
                zobaczyc ulubionego psa, zabawek, swojego pokoju, zostać sierota -
                zeby przykladnie ukarac matke za dosyć niewielkie - nie
                przesadzajmy - przestepstwo, za nieprzestrzeganie prawa?
                Wybacz, ale kodeks karny zabrania katowac dzieci, sciagac filmow z
                internetu, wozic dzieci bez fotelika, a ludzie robią to nadal.
                Nie - matki, ktore daja klapsa w wyjątkowych sytuacjach wlasnie
                nadal będą dawały - jak ja, kiedy moj syn wyrwał mi się i wbiegł na
                jezdnię - i za to mój syn miałby zostac albo ofiara wypadku, albo
                sierotą.
                I zapominasz, ze osoby, ktore beda się baly dawac klapsy moga
                spokojnie i w majestacie prawa znęcać sie nad dzieckiem - sposób
                nawet podaly władze szwedzkie - przestac się do dziecka odzywać. Nie
                widze tu prawde mówiac jakiegos wielkiego postepu. dziecko
                traktowane jak powietrze jest upokorzone i nieszczęśliwe czesto
                bardziej, niż po klapsie.
                A jesli już mowa o tym, to mam kuzyna-szweda, psychologa. On mowi,
                ze narastajacym, dramatycznym problemem w Szwecji jest FAS. I jakos
                matkom rodzacym dzieci z FAS nikt ich nie odbiera... Choc zatrucie
                płodu alkoholem jest chyba gorszą forma znecania się, niz klapsy.
                Wiesz dlaczego? Bo ja juz wiem, zapytalam go.
                Bo dzieci odbiera się w 85% cudzoziemcom. A dzieci z FAS rodza
                Szwedki.
                • kawka74 Re: Ps. 21.07.08, 23:00
                  > I zapominasz, ze osoby, ktore beda się baly dawac klapsy moga
                  > spokojnie i w majestacie prawa znęcać sie nad dzieckiem - sposób
                  > nawet podaly władze szwedzkie - przestac się do dziecka odzywać. Nie
                  > widze tu prawde mówiac jakiegos wielkiego postepu. dziecko
                  > traktowane jak powietrze jest upokorzone i nieszczęśliwe czesto
                  > bardziej, niż po klapsie.

                  Mojej matce kilkakrotnie zdarzyło się zastosować podobną torturę - naprawdę
                  wolałabym dostać klapsa, niż być traktowana jak powietrze, i to przez kilka dni.
                  Na to nie ma paragrafu i nie będzie, a jest to jakiś milion razy gorsze, niż
                  odcisk ręki na dupie.
                  • gaja78 Re: Ps. 21.07.08, 23:03
                    kawka74 napisała:

                    > > I zapominasz, ze osoby, ktore beda się baly dawac klapsy moga
                    > > spokojnie i w majestacie prawa znęcać sie nad dzieckiem - sposób
                    > > nawet podaly władze szwedzkie - przestac się do dziecka odzywać. Nie
                    > > widze tu prawde mówiac jakiegos wielkiego postepu. dziecko
                    > > traktowane jak powietrze jest upokorzone i nieszczęśliwe czesto
                    > > bardziej, niż po klapsie.
                    >
                    > Mojej matce kilkakrotnie zdarzyło się zastosować podobną torturę - naprawdę
                    > wolałabym dostać klapsa, niż być traktowana jak powietrze, i to przez kilka dni
                    > .
                    > Na to nie ma paragrafu i nie będzie, a jest to jakiś milion razy gorsze, niż
                    > odcisk ręki na dupie.

                    Dziewczyny wy czytacie to co piszecie ? Nie przeraża was to, że BRONICIE prawa
                    rodziców do dawania klapsów ? Zawsze znajdzie się powód, dla którego nie warto
                    zabraniać klapsów ... uncertain
                    • verdana Re: Ps. 21.07.08, 23:08
                      Nie kochana... Bronimy prawa dzieci do pozostania z rodzicami, nawet
                      jesli nie sa to najlepsi rodzice pod słońcem. Bronimy tego, ze z
                      dwoch rzeczy - klaps i sieroctwo - klaps jest bez porównania
                      mniejszym złem.
                      Lepsze już z dwojga złego chyba prawo rodziców do dania klapsa niż
                      prawo państwa do odbierania dzieci rodzicom, ktorzy się nad dziećmi
                      nie znęcają.
                      Chyba nie wiesz, co to znaczy brak rodziców. Moja matka jako dziecko
                      przezyła getto (z rodzicami), obóz koncentracyjny (z rodzicami), i
                      pół roku domu dziecka (rodzice ją oddali czasowo, bo nie mieli gdzie
                      mieszkać). Jak myslisz, co bylo największa traumą - stale zagrożenie
                      życia, ukrywanie się latami, głód taki, ze większość więźniów umarła
                      z głodu czy dobry, sympatyczny, ciepły Dom Dziecka?
                      • gaja78 Dobrze, a co powiecie na 21.07.08, 23:33
                        takie coś: klapsy karane będą kilkumiesięcznym nadzorem kuratora i ukończenia
                        specjalnego kursu dla rodziców. Jeśli po tych kilku miesiącach klapsy nadal będą
                        obserwowane, dzieci zostaną odizolowane od rodziców.

                        ?


                        verdana napisała:

                        > Lepsze już z dwojga złego chyba prawo rodziców do dania klapsa niż
                        > prawo państwa do odbierania dzieci rodzicom, ktorzy się nad dziećmi
                        > nie znęcają.

                        Przecież ja też nie jestem za odbieraniem dzieci rodzicom, którym się klaps
                        "wymsknął". Jestem za przyjrzeniem się i w ostateczności odebraniem dzieci
                        rodzicom, którzy w obliczu kary nie potrafią się od klapsa powstrzymać. Ale mam
                        wrażenie, że w dyskusji nie broni się dzieci przed konsekwencjami kary, ale
                        broni się klapsa przed karą - posługując się abstrakcyjnymi przykładami takimi
                        jak zabranie dzieci do Domu Dziecka po jednym klapsie sad
                        • gaja78 *sorry za błąd 21.07.08, 23:50
                          miało być:

                          > takie coś: klapsy karane będą kilkumiesięcznym nadzorem kuratora i obowiązkiem
                          ukończenia specjalnego kursu dla rodziców.
                      • ally Re: Ps. 22.07.08, 13:15
                        verdana, a ja podejrzewam, że autorka artykułu jest stronnicza, a tekst jest
                        obliczony na wzbudzenie oburzenia. już w leadzie mamy sformułowanie "niewinny
                        klaps".
                        wcale się nie zdziwię, jeśli się okaże, że owe "niewinne klapsy" to w
                        rzeczywistości regularne lanie dzieci.
                        • verdana Re: Ps. 22.07.08, 17:11
                          Ja jestem w tym wypadku na 100% przekonana, ze dzieci były bite -
                          zadne tam klapsy. Byly bite i bedą bite, bowiem g.., rodziców
                          obchodzą, co wnoszę z prostego faktu, ze normalni rodzice zabraliby
                          dzieci i natychmiast wrocili do Polski.
                          I jestem jak najbardziej za przymusową terapia i nadzorem
                          kuratorskim (z prawdziwego zdarzenia) takich rodzin. Ale odebranie
                          nawet tym ludziom dzieci wydaje mie sie przede wszystkim krzywdą dla
                          tych dzieci - nie mowiac już o tym, ze w Szwecji 80% przypadkow
                          odbierania dzieci dotyczy cudzioziemców.
                          Ale ja znam inny przypadek, dalekich znajomych z Izraela. Dziadek
                          opiekował sie 6 letnim wnuczkiem. Wnuczek zaczął systematycznie i
                          swiadomie niszczyc mu dom (darł książki). Dziadek dał klapsa.
                          Dziecię zadzwonilo na policję, policja przyjechała, przesluchała
                          dziadka - nie postawiono mu zarzutów, bo na szczęście w mieszkaniu
                          byl remont. Robotnicy podobno powiedzieli, ze dziecko dostało nie
                          tylko slusznie, ale zadne perswazje, prosby, proby zabrania książek
                          nie skutkowaly - mlody robił to swiadomie.
                          Dziadek pojechał zamiast do więzienia, do szpitala z zawałem.
                          Wnuczek wrocił do rodzicow i dziadek nie chce go widzieć - boi sie
                          go. Czy to dziecku wyszlo na dobre? Watpię....
                    • kawka74 Re: Ps. 21.07.08, 23:13
                      Piszę o swoich odczuciach, które są, obawiam się, w pewien sposób niepodważalne,
                      ponieważ to przeżyłam na własnej skórze.
                      Cała ta dyskusja pokazuje, jak ładnie sprawdził się projekt zakazu klapsowania
                      jako temat zastępczy, maskujący prawdziwy problem czyli przemoc wobec dzieci.
                      • verdana Re: Ps. 21.07.08, 23:20
                        Otóż to.
                        Znęcanie się nad dzieckiem może przybierac bardzo, ale to bardzo
                        rózne formy, chocby zabierania dziecka bez uprzedzenia ze szkoły w
                        inne miejsce...
                        Nie wspomne już o tym, co robiły niektore moje kolezanki - mowienie
                        dziecku, ze sie go nie kocha, mówienie w towarzystwie o tym, ze
                        jedno dziecko kocha sie znacznie bardziej niż drugie, zamykanie w
                        pustym pokoju (ah, jakie modne i polecane), tłumaczenie dziecku, ze
                        zmarnowało zycie swoim rodzicom, wyrzucenie ukochanej przytulanki
                        (za to to ja bym chyba odbierala jednak prawa rodzicielskie), zakaz
                        jakichkolwiek kontaktow towarzyskich, zakaz robienia jakiegoolwiek
                        balaganu i sprżatanie godzinami, nadzór nad kazda czynnoscia dziecka
                        póki nie zwiało z domu w wieku lat 16, dawanie dziecku neospazminy,
                        żeby grzecznie siedziało w łóżeczku bo mama pastuje (codziennie).
                        I to wszystko jest OK, byle by tylko nie dac klapsa.
                        • gaja78 Re: Ps. 21.07.08, 23:35
                          verdana napisała:

                          > I to wszystko jest OK, byle by tylko nie dac klapsa.

                          Znów zapytam - nie ścigamy złodziei filmów, więc zostawmy w spokoju złodziei
                          samochodów ? smile
                • gaja78 Re: Ps. 21.07.08, 23:25
                  verdana napisała:

                  > Nie, źle rozumujesz - rodzicom nie odbiera się praw rodzicielskich
                  > za wszelkie przekroczenie przez nich prawa. Nie odbiera się praw
                  > rodzicielskich zlodziejom, ludzom, ktorzy daja łapowki, przekraczaja
                  > predkość. Odbierałoby sie tylko tym, ktrzy przekrocza jedno prawo -
                  > dadzą klapsa dziecku.

                  Ale co mają te "inne" rzeczy do tematu klapsów ? Nie rozumiem.
                  Żaden z wymienionych czynów nie jest świadomie wymierzony bezpośrednio w
                  dziecko. Natomiast wszystkie są karalne. W przeciwieństwie do klapsów.

                  Wiedzac, ze nie wolno, ale ludzie robią
                  > mnostwo rzeczy, choc nie wolno...

                  Zjawiska niepożądane byłyby dużo bardziej powszechne, gdyby nie były karalne.

                  > No i przypusćmy, ze matka dala tego klapsa, bo... tu może byc
                  > mnostwo powodów. Kocha dziecko, ale klapsa dała.
                  > I dla dziecka ma być lepiej nigdy w życiu jej nie zobaczyc, nie
                  > zobaczyc ulubionego psa, zabawek, swojego pokoju, zostać sierota -
                  > zeby przykladnie ukarac matke za dosyć niewielkie - nie
                  > przesadzajmy - przestepstwo, za nieprzestrzeganie prawa?

                  Chyba sama nie wierzysz w to, że nawet w Szwecji dzieci są zabierane rodzicom po
                  jednym klapsie.

                  > Wybacz, ale kodeks karny zabrania katowac dzieci, sciagac filmow z
                  > internetu, wozic dzieci bez fotelika, a ludzie robią to nadal.

                  Ale skala zjawisk jest mniejsza, niż gdyby kodeks karny o nich nie wspominał.

                  > Nie - matki, ktore daja klapsa w wyjątkowych sytuacjach wlasnie
                  > nadal będą dawały - jak ja, kiedy moj syn wyrwał mi się i wbiegł na
                  > jezdnię - i za to mój syn miałby zostac albo ofiara wypadku, albo
                  > sierotą.

                  Klaps uratował syna od wypadku ? Jakim cudem ? smile Wyładowałaś swoje nerwy i
                  tyle. Nie oceniam tego. Tylko proszę nie przekłamuj rzeczywistości. Syna
                  prawdopodobnie uratowałaś przed wypadkiem zatrzymując go. Klaps był zapewne
                  wyładowaniem emocji. Czy jednak klaps w jakiś bezpośredni sposób uchronił
                  malucha przed maską samochodu ?

                  > I zapominasz, ze osoby, ktore beda się baly dawac klapsy moga
                  > spokojnie i w majestacie prawa znęcać sie nad dzieckiem - sposób
                  > nawet podaly władze szwedzkie - przestac się do dziecka odzywać.
                  > widze tu prawde mówiac jakiegos wielkiego postepu. dziecko
                  > traktowane jak powietrze jest upokorzone i nieszczęśliwe czesto
                  > bardziej, niż po klapsie.

                  Taki sposób znęcania się nad dzieckiem jest już teraz dość popularny. Wiele się
                  w tej kwestii nie zmieni. Poza tym nie sądzę, aby poczucie krzywdy dziecka można
                  było jakoś mierzyć i porównywać.

                  > A jesli już mowa o tym, to mam kuzyna-szweda, psychologa. On mowi,
                  > ze narastajacym, dramatycznym problemem w Szwecji jest FAS. I
                  > jakos matkom rodzacym dzieci z FAS nikt ich nie odbiera... Choc
                  > zatrucie płodu alkoholem jest chyba gorszą forma znecania się, niz > klapsy.

                  Nie karajmy złodziei samochodów, bo złodzieje filmów w sieci są bezkarni ? smile

                  > Wiesz dlaczego? Bo ja juz wiem, zapytalam go.
                  > Bo dzieci odbiera się w 85% cudzoziemcom. A dzieci z FAS rodza
                  > Szwedki.

                  Widocznie Szwedzi mają problem z dyskryminacją cudzoziemców. Brzydki problem.
                  Ale jak to się ma do samego problemu karania klapsów ? Chyba jednak nijak ..
          • hanna26 Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 23:00
            Mogę się tylko podpisać pod słowami Verdany. Dzieci zostały tu potrakotwane jak przedmioty, a nie jak podmioty w sprawie. Prosto ze szkoły zabrano chłopców nie do ich domu - ale do jakiegoś innego, obcego miejsca. Jakby byli krzesłami czy biurkiem. Słów brak.
            Ja sama dostałam kilka razy we wczesnym dzieciństwie lanie od ojca. Mam żal do dziś, uważam, że było to okropne (pamiętam to doskonale). Ale pamiętam też, jak strasznie się bałam przedszkola, jak czekałam z utęsknieniem na rodziców. I wyobrażam sobie, co by było, gdyby tak zamiast rodziców przyszła nagle jakaś obca pani i powiedziała: A teraz kochanie, nie zobaczysz taty i mamy przez kilka dni, zabiorę cię do innego domu... No, koszmar. Proszę, nie gadajcie, że w Szwecji dziecko na takie dictum podskoczy z radości i pofrunie na skrzydłach do obcego sobie domu.
            • verdana Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 23:03
              Przez kilka dni - a może juz nigdy.
              Utrata matki od starozytnosci uwazana jest za najwieksze
              nieszczęście, jakie może spotkać dziecko. Tymczasem uznaje się, ze
              lepiej dla dziecka byc samotnym sierotą, niz dostać klapsa.
              jak dla mnie to kompletne pomieszanie systemu wartosci.
              • ju8 Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 23:20
                Ja chyba dziwna jestem bo mimo, iż dostawałam klapsy w dzieciństwie nie mam o to
                żalu do rodziców, może dlatego że klapsy były niebolące albo dlatego, że
                dawaliśmy z bratem tak popalić, że mamie brakowało cierpliwości?
                Prawdą też jest, że w sytuacjach, kiedy NAPRAWDĘ zasługiwaliśmy na karę rodzice
                stawali na wysokości zadania i były rozmowy i tłumaczenia, no ale to już raczej
                dotyczyło wieku nastoletniego.

                Żal mam o kary typu "jak taka jesteś to sobie tu siedź sama" albo " to sie do
                ciebie nie odezwę aż do wieczora"....oj takie obrażanie na dzieciaka dużo
                bardziej boli....przynajmniej mnie bolało....

                Na dodatek mieszkam w kraju gdzie obowiązuje zakaz bicia i poważnie zastanawiam
                się czy słusznie....
              • gaja78 Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 23:43
                verdana napisała:

                > Przez kilka dni - a może juz nigdy.
                > Utrata matki od starozytnosci uwazana jest za najwieksze
                > nieszczęście, jakie może spotkać dziecko. Tymczasem uznaje się, ze
                > lepiej dla dziecka byc samotnym sierotą, niz dostać klapsa.
                > jak dla mnie to kompletne pomieszanie systemu wartosci.

                Verdana mam nadzieję otrzymać odpowiedzi na pytania:

                1. Czy uważasz, ze rodzice wymierzający sporadyczne klapsy w chwili słabości
                będą je wymierzać nadal, gdy będzie to czyn karalny ?

                2. Jeśli jest sobie matka, która traktuje dziecko przedmiotowo i bez miłości do
                tego stopnia, że świadomie ryzykuje utratą praw rodzicielskich nad tym dzieckiem
                systematycznie go klapsując, to czy dla dziecka tej matki lepiej jest przy niej
                zostać, czy znaleźć mu rodzinę zastępczą ?

                3. Jak daleko sięga zasada "za wszelką cenę z matką", czy dziecko, które jest
                systematycznie klapsowane (w obliczu karalności tego czynu), powinno zpstać przy
                swojej matce ? A takie które jest bite paskiem ? A takie które jest okładane
                pięściami ?
                • fogito Re: Gaja 22.07.08, 05:23
                  Zgadzam sie z Toba w 100%. Juz mi sie za przeproszeniem rzygac chce
                  jek czytam te wypowiedzi iz jeden klaps = odebranie dziecka. Nigdzie
                  na swiecie tak nie ma. Chodzi o uruchomienie procedury sprawdzajacej
                  sytuacje w rodzinie. Zabranie dziecka od rodzicow to ostatecznosc i
                  niestety rodzice, ktorzy bija dzieci musza miec swiadomosc
                  popelniania czynu karalnego. To, ze w niektorych przypadkach dziecko
                  trafia do rodziny zastepczej na czas sledztwa jest jedyna i wylaczna
                  wina rodzicow, ktorzy w swietle prawa popelnili przestepstwo.
                  Nieznajomosc tego prawa - jesli oczywiscie mozna w tym wypadku o tym
                  mowic - nie zwalnia z odpowiedzialnosci.
                  Nie oskarzajmy wymiaru sprawiedliwosci za dzialania wtorne. Skupmy
                  sie na rodzicach, ktorzy bijac swoje dzieci wyrzadzaja im krzywde i
                  lamia prawo.

                  A co do pytania verdany. Ja zazdroscilam dzieciom z domu dziecka
                  swietego spokoju jak mialam kilka lat. Mam ogromy zal do matki, ze
                  mnie bila po tylku, po glowie etc. Wykrzyczalam jej to w twarz
                  dopiero jak juz mialam wlasne dziecko grubo po trzydziestce. I
                  zaznaczam - wcale nie lano mnie czesto, prawdopodobnie przecietnie.
                  Szkoda, ze nie znalazl sie nikt, kto powiedzialby matce, ze dzieci
                  bic nie wolno... Moze moje dorosle zycie wygladaloby inaczej. Moze
                  nie mialabym depresji jako kilkulatka ze wszystkimi jej somatycznymi
                  konsekwencjami (sikanie do lozka, bole glowy, bole brzucha, strach
                  przed pojsciem spac itd..itp)
                  W kazdym razie wyjazd na studia i opuszczenie rodzinnego domu byl
                  wybawieniem dla mnie. I dlatego wlasnie ja nigdy nie uderze swojego
                  dziecka niezalenie od tego co bedzie stanowic prawo.
                  • gaja78 Re: Gaja 22.07.08, 09:35
                    fogito napisała:

                    > Zgadzam sie z Toba w 100%. Juz mi sie za przeproszeniem rzygac chce
                    > jek czytam te wypowiedzi iz jeden klaps = odebranie dziecka. Nigdzie
                    > na swiecie tak nie ma. Chodzi o uruchomienie procedury sprawdzajacej
                    > sytuacje w rodzinie.

                    No dokładnie. O to i o zmianę wizerunku klapsa w opinii społecznej.
                    aby dorosłe dzieci nie musiały myśleć:

                    > Szkoda, ze nie znalazl sie nikt, kto powiedzialby matce, ze dzieci
                    > bic nie wolno...

                    mając w pamięci całkiem przeciętne jak na nasze społeczeństwo klapsy uncertain
                • malila Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 22.07.08, 10:50
                  gaja78 napisała:
                  > 1. Czy uważasz, ze rodzice wymierzający sporadyczne klapsy w
                  chwili słabości
                  > będą je wymierzać nadal, gdy będzie to czyn karalny ?

                  Tak, w większości wypadków będą je wymierzali nadal, bo jak sama
                  zauważyłaś, wymierzają je w chwili słabości.

                  > 2. Jeśli jest sobie matka, która traktuje dziecko przedmiotowo i
                  bez miłości do
                  > tego stopnia, że świadomie ryzykuje utratą praw rodzicielskich nad
                  tym dzieckie
                  > m
                  > systematycznie go klapsując, to czy dla dziecka tej matki lepiej
                  jest przy niej
                  > zostać, czy znaleźć mu rodzinę zastępczą ?

                  Zazwyczaj zdecydowanie lepiej jesli dziecko nie zostanie pozbawione
                  matki. Twierdzenie, że matka traktuje swoje dziecko przedmiotowo i
                  bez miłości, bo klapsuje dziecko wiedząc, że ryzykuje tym utratę
                  praw rodzicielskich, jest nadużyciem. Przede wszystkim dlatego, że
                  zmiana przekonań wymaga pewnego czasu. Wiara, że należy klapsować,
                  jak to wiara, tkwi w ludziach zbyt głęboko, żeby byli w stanie
                  zmienić to od chwili wydania zarządzenia. (IMO powinny istnieć
                  warsztaty dla rodziców, od których ukończenia powinny zależeć np.
                  wypłaty zasiłków.) Matka, która systematycznie klapsuje, jesli jest
                  przekonana, ze jest to jedyna skuteczna metoda okiełznania dziecka,
                  nie będzie myślała o tym, że mogą odebrać jej dziecko, tylko o tym,
                  że właśnie udało jej się uchronić dziecko przed upadkiem z parapetu,
                  kota przed obdarciem ze skóry, młodszego brata przed odgryzieniem
                  palca.
                  Odbieranie dziecku rodziców nie może być prywatną zemstą czy
                  osobiście traktowaną walką z klapsującymi rodzicami. Dziecko nie
                  może być narzędziem służącym osiąganiu najszlachetniejszego nawet
                  celu. Należy mieć absolutną pewność, że dziecku rzeczywiście będzie
                  lepiej bez rodziców. A dziecku niezwykle rzadko jest bez nich
                  lepiej. Nawet jeśli rodzice systematycznie klapsują.

                  > 3. Jak daleko sięga zasada "za wszelką cenę z matką", czy dziecko,
                  które jest
                  > systematycznie klapsowane (w obliczu karalności tego czynu),
                  powinno zpstać prz
                  > y
                  > swojej matce ? A takie które jest bite paskiem ? A takie które
                  jest okładane
                  > pięściami ?

                  A jak daleko można się posunąć krzycząc na dziecko? Czy dziecku, na
                  które systematycznie się wrzeszczy, jeszcze nie można odebrać matki?
                  A takiemu, na które wrzeszczy się nieustannie, że jak zwykle do
                  niczego się nie nadaje? A takiemu, które się permanentnie wyzywa od
                  nieudaczników i debili?
          • lila1974 Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 21.07.08, 23:34
            Nie, zdecydowanie nie.
            I o ile mściłam sobie pod nosem, że nie kocham mamy, to kochałam ją
            i kocham nadal, a dzieciństwo swoje uważam za szczęśliwe.
            • melka_x Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 22.07.08, 09:34
              Umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej czy jakiejś placówce to
              zawsze ostateczność, która powinna być zarezerwowana dla sytuacji, w
              której dziecko jest maltretowane, drastycznie zaniedbywane, i nie ma
              szans na poprawę. Najpierw powinny być wyczerpane wszelkie inne
              możliwości, łącznie z nadzorem kuratora, obowiązkową terapią dla
              rodziców, regularnymi kontrolnymi obdukcjami dziecka w czasie
              terapii rodziców itd.
              To co się stało to nie tylko wylanie dziecka z kąpielą dlatego, że
              dziecku zafundowana została większa trauma niż nawet to przylanie
              przez łeb (jakby nie było to oburzające), ale i dlatego, że takie
              rozwiązanie nie zachęca otoczenia do współpracy. Jeśli widzę, że
              dziecko jest bite (nie maltretowane, ale jednak bite) i mam
              świadomość, że rodzice mogą dostać kuratora to doniosę. Jeśli mam
              świadomość, że natychmiastową decyzją może być odebranie dziecka
              nie.

              Tak jak mówi Verdana - ukarane zostało przede wszystkim dziecko.

              No i na koniec ogólna refleksja - kara niewspółmierna do winy nie
              zachęca do zmiany postępowania, ale powoduje okopywanie się na
              dotychczasowych pozycjach, czyli usztywnianie swojego stanowiska.
              Ktoś kto zapłaci 50 zł mandatu za picie wina w parku ma większe
              szanse na myślówę w stylu 'cóż może zakaz picia w miejscach
              publicznych nie jest znowu taki głupi, piłem, zapłaciłem' niż ktoś
              kto za to wino w parku wyląduje na miesiąc w areszcie. Ten drugi
              będzie wyłącznie skupiony na swojej krzywdzie, a niewspółmierność
              kary do przewiny sprawi, że będzie tę bagatelizował.

              Nie rozumiem bicia dzieci. Ale też nie rozumiem Waszej postawy,
              gdzie satysfakcja z ukarania rodziców jest dla Was ważniejsza niż
              dobro dziecka.
              • fogito Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 22.07.08, 16:44
                Dobro dziecka jest dla mnie najwazniejsze i dlatego nie rozumiem
                glupoty rodzicow, ktorzy narazili swoje dziecko na takie przezycia.
                Jak sie Polak z dziecmi wybiera do Szwecji to na pewno powinien miec
                na uwadze, ze tam za bicie dzieci groza surowe kary.
                Skoro pomimo znajomosci prawa rodzice nie potrafia sie powstrzymac
                od bicia to znaczy, ze cos z nimi jest nie tak i na pewno kurator
                sie przyda.
                A satysfakcja w moim wypadku polega raczej na tym, ze naglosnenie
                tej sprawy przyczynia sie do powolnej zmiany w polskim prawie, ktore
                poki co zabrania bicia psow a nie dzieci.
                • verdana Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 22.07.08, 17:03
                  Melka ma rację... Powiedz mi, czy z czystym sumieniem doniesiesz na
                  matke, ktra w parku dala klapsa synkowi za obrzucanie piaskiem
                  dzieci i z satysfakcja pomyslis, ze wlasnie zabrałas dziecku matke?
                  raczej nie - ale przy okazji nie zwrócisz tez uwagi, bo Twoim
                  obowiązkiem będzie powiadomienie wladz i spowodowanie sieroctwa
                  dziecka.
                  mamy jużw Polsce wlasnie taki przepis - karalność posiadania
                  narkotyków. Póki go nie było, nauczyciele, ktorzy widzieli w liceum
                  ucznia ze skrętem wzywali rodziców, powiadamiali szkolnego
                  psychologa - slowem, robili co sie da.
                  Teraz patrza w inna stronę, bo jesli zauważą maja obowiazek
                  zawiadomienia policji i w rezultacie maja do wyboru - albo zostawic
                  palacego skrety nastolatka własnemu losowi i miec nadzieję, ze nie
                  wpadnie w nałóg, albo zafundowac mu dom poprawczy czy więzienie. Z
                  dwojga zlego lepiej nic nie zrobić.
                  Czyli dokladnie takie same prawo - zbyt ostre w stosunku do
                  przewiny - spowodowało odwrotna reakcje i nasilenie negatywnego
                  zjawiska.
                  • fogito Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 23.07.08, 14:35
                    Ja byl 'doniosla' z czystym sumieniem, gdybym zobaczyla te sama
                    matke kilka razy bijaca swoje dziecko w parku zwlaszcza, ze nikt od
                    razu by jej dziecka nie odebral. Nie demonizujmy.
                    • verdana Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 23.07.08, 16:53
                      Jak nie odebrał - to po co byc donosila? Mówimy tu własnie o
                      odbieraniu za klapsy.
                      • hipopotamama Re: "klaps" czyli "policzek za pyskowanie" 23.07.08, 20:29
                        Verdana, czy do Ciebie trzeba wielkimi literami?
                        MóWIMY O ODBIERANIU ZA WIELOKROTNIE WYMIERZANE KLAPSY! O regularnym laniu w
                        pupę, "przez łeb" czy jak kto chce sobie to nazywać.
                      • fogito Re: verdana 23.07.08, 21:25
                        to Ty z uporem maniaka mowisz o odbieraniu dziecka za klapsa. Jak
                        juz wczesniej napisane zostalo wielokrotnie - nie ma czegos takiego.
                        To uproszczenie calej procedury, ktora w ostatecznosci konczy sie
                        odebraniem rodzicom dziecka, jesli ci faktycznie sie nad nim
                        znecaja.
                        Nie ma znecania - nie ma odbierania dziecka.
                        A donioslabym po to, zeby matka dostala kuratora i zeby ktos jej do
                        tego malego mozdzku wlozyl, ze dzieci bic nie wolno, bo to nie worki
                        treningowe :o
              • umasumak Melko 23.07.08, 19:12
                Zgadzam się w 100%. Oderwanie dziecka od rodziny to ostateczność,
                gdzie nie ma szans na poprawę. Życie nie jest czarno-białe, rodzice
                też nie dzielą się na tych złych i tych dobrych, większość jest po
                prostu wystarczająco dobra dla dziecka, a na pewno lepsza niż
                przymusowe rozstanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka