Dodaj do ulubionych

wybór julii

    • luxure Re: wybór julii 31.07.08, 08:32
      Przeczytałam cały artykuł. Jestem wstrząśnięta. Ostatnie co by mi
      przyszło na myśl to nazwanie tej kobiety bohaterką. Bohaterka bo o
      tym mówi? Ależ ona zgarnia za to grubą kasę i pęta się po telewizji
      licząc na tanią popularność. Załosne.
      Bohaterka to kobieta która dzielnie zmaga się z losem i podejmuje
      każdy dzień z podniesionym czołem. A ona swojemu nie poodołała.
      Zawiodła w najprostszej rzeczy do jakiej została stworzona. Nie jest
      godna by nazywać się kobietą. Dla mnie jest nikim, zerem. Niech
      sobie bedzie dyrektorką Bóg wie czego, niech zbiera swoje zaszczyty
      i tytuły dla mnie jako człowiek jest nie warta spluniecia.
      Ona i jej mąż budzą we mnie jak najgorsze uczucia. To słabi
      psychicznie ludzie, wygodniccy, egoiści i konformiści.
      Ludzie dla których liczy się ładna oprawa i święty spokój. Ludzie
      psychicznie niedojrzali którzy udowodnili że tak naprawdę ich
      rodzina i związek jest nic niewart.
      Urodziała trzecie dziecko, okazało sie zdrowe i ładne więc je
      zatrzymała. A co by było gdyby też okazało sie upośledzone? Oddałaby
      znów jak niepotzrebną rzecz? OPewnie tak. Co za
      ludzie...Tfu ...jacy ludzie? Nawet nie można ich nazwac ludźmi.
      • mama_kotula Re: wybór julii 31.07.08, 09:47
        > A ona swojemu nie poodołała. Zawiodła w najprostszej rzeczy do jakiej została
        stworzona. Nie jest godna by nazywać się kobietą.

        Luxure, ale poza tym czasem zdarza ci się myśleć...?
        uncertain
        • luxure Re: wybór julii 31.07.08, 14:30
          Zdarza mi się, pozwól że zadam Ci to samo pytanie.
          • mama_kotula Re: wybór julii 31.07.08, 14:35
            luxure napisała:

            > Zdarza mi się, pozwól że zadam Ci to samo pytanie.

            No dobrze, moze uściślę.
            IMHO osoba, która uważa, że rola matki obojętnie czy zdrowego, czy chorego
            dziecka jest - jak napisałaś - najprostszym zadaniem w życiu - taka osoba albo
            matką nie jest, albo jest bardzo kiepska w tej roli.
      • lubie.garfielda Re: wybór julii 31.07.08, 13:46
        > Zawiodła w najprostszej rzeczy do jakiej została stworzona.

        Od kiedy to wychowanie dziecka jest prostą lub też banalną sprawą?
        Wychowania ZDROWEGO dziecka jest poważnym wyzwaniem a co dopiero pielęgnacja bezradnej istotki która składa się praktycznie z samego ciała bez mózgu.

        pozatym nawet gdyby mała trafiła do ośrodka, to byłby to ośrodek w cywilizowanym kraju, z wyuczonym personelem który jest tam z własnej woli a nie "za karę" i dzięki świadomości, że to praca a nie "święty obowiązek" nie znienawidzi dziecka i nie wykręci takiego numeru o jakich Julia czytała w gazetach.
        A ponieważ rodzice byli jednak za słabi psychicznie mogło w końcu dojść do tragedi.
        • iwles Re: wybór julii 31.07.08, 14:18

          Hipotetycznie -
          Gdyby teraz któraś ze zdrowych córek uległa wypadkowi, którego konsekwencją
          byłoby niedotlenienie mózgu, a co za tym idzie - kalectwo (fizyczne i umysłowe)
          - jestem ciekawa, co matka by zrobiła ????
          Jestem również ciekawa jej poglądu na ten temat.



          A w ogóle Kawka z tym cytatem: matka szczęśliwa = szczęśliwe dziecko - to jednak
          chyba trochę jak kulą w płot rzucone. Ile jest matek, szczęśliwych mogąc
          "fruwać" po świecie, szczęśliwych balując, pijąc, nie trzeźwiejąc. Ile matek
          jest szczęśliwych wyjeżdżając za granicę "za pieniędzmi" zostawiając dzieci "pod
          opieką" dziadków, cioć czy sąsiadów ? A zainteresowanie rodziców dziećmi
          zaczyna się i kończy na telefonie raz na miesiąc ?

          Wystarczy zapytać te dzieci - czy są szczęśliwe ??




          A jeśli chodzi o nieradzenie sobie z nową sytuacja, gdy pojawia się dziecko - to
          dziewczyny - jesteście na forum nie od dziś. Jak często pojawiają się wątki o
          zmęczonych macierzyństwem matkach ? Często, prawda ? Zmęczenie i trud radzenia
          sobie z nową sytuacją to nie tylko "przywilej" matek dzieci chorych.

          A te, które mają więcej niż jedno dziecko, może niech odpowiedzą - czy naprawdę
          zawsze tak bezbolesnie starsze rodzeństwo przyjmuje nowego członka rodziny ?
          nawet zdrowego ? czy nigdy nie bywa zazdrosne ? O to, że musi sie teraz dzielić
          rodzicami, ich uwaga i miłościa ?
          Nigdy nie powiedziało do żadnej matki - wolę tatusia, bo ty ciągle zajmujesz się
          bratem/siostrą ?

          Czy w tych wszystkich wypadkach, kiedy luksus i komfort się kończą - należy
          dziecko oddawać ?


          Chyba jest jakaś granica.
          Poza tym - życie to ciągłe kompromisy. Czasami trzeba z czegoś zrezygnować dla
          kogoś. Na tym polega miłość wg mnie - na rozsądnej granicy w dawaniu i braniu.



          • mama_kotula Re: wybór julii 31.07.08, 14:33
            A w ogóle Kawka z tym cytatem: matka szczęśliwa = szczęśliwe dziecko - to jednak
            chyba trochę jak kulą w płot rzucone.

            To ja rzucałam, nie Kawka, już wyjaśniam - chodziło mi o lansowane już od
            niedawna w dzieciowych gazetkach postulaty, aby czasem mama zrobiła coś dla
            siebie - wyszła z koleżankami, poszła do kosmetyczki, zapisała się na fitness
            czy odpuściła sobie sprzątanie smile. Czyli, aby zadbała o swoje samopoczucie, bo
            to jednocześnie przekłada się na cierpliwość w opiece nad dzieckiem i na ogólny
            stan psychosomatyczny matki smile)
            Nie chodziło mi absolutnie o takie rzeczy, jak piszesz, nadinterpretowałaś sobie smile
            • iwles Re: wybór julii 31.07.08, 15:02

              Kotula smile
              ale w takim razie przywołanie tego cytatu ma się chyba trochę obok głównego tematu.
              Ja też tak rozumiem mamę szczęsliwą, jak napisałaś, ale skoro cytat został
              przywołany w tej dyskusji - myślałam, że jego znaczenie zostało przez Ciebie
              rozszerzone. Stąd moja skrajna nadinterpretacja.


              Bo różnica jednak jest pomiędzy uszczęśliwianiem siebie wieczorem z koleżankami
              przy piwie, a oddaniem dziecka na zawsze, prawda ?
              • mama_kotula Re: wybór julii 31.07.08, 15:31
                >ale w takim razie przywołanie tego cytatu ma się chyba trochę obok >głównego
                tematu.


                Bo to było w wątku pobocznym, o tym, co jest tematem tabu co jest zakłamane.
                Obok cipki i okresu zaraz smile
                • moniam_1 Re: wybór julii 31.07.08, 16:14
                  W Polsce wiele tematów jest tabu.Nie tylko cipki i podpaski.Wszystko jest tabu
                  co nie podlega powszechnie uznanemu stereotypowi.
                  Bohaterem też jest tylko ten kto walczył w powstaniu lub na wojnie albo oddał
                  życie za kogoś innego...
                  A tu bohaterskie jest samo podjęcie takiej decyzji, niepoddanie sie
                  stereotypowi, powiedzenie wprost, że ktoś nie podołał.Naraziła się na ataki.
                  Czy zrobiła dobrze?Myślę, że tak.Zapewniła córce życie z normalną kochającą ją
                  matką.Nie każda kobieta jest w stanie pokochać dziecko niepełnosprawne,wychować
                  i opiekować się nim cały czas.Zwróćcie uwagę że Julia jest kobietą od której
                  bardzo dużo wymagano.Skończyła najlepsze szkoły ,była najlepsza,niezwykle
                  ambitna.Tą ambicję wpajano jej przez lata.A tu nagle pojawia się dziecko
                  niepełnosprawne i gdzie tu miejsce na ambicję? Julia nie byłaby w stanie nigdy
                  tego dziecka pokochać, a dziecka niepełnosprawnego nie da się wychowywać bez
                  miłości.
                  Moja mama od 30 lat pisze pamiętnik o życiu z autystycznym dzieckiem.Czy pisze
                  to dla pieniędzy?Nie sądzę.Raczej dla zdrowia psychicznego i lepszego
                  samopoczucia.Może kiedyś to wydasmileJulia dała przykład, a może i odwagę tysiącom
                  matek niepełnosprawnych dzieci,że jeśli nie akceptujesz niepełnosprawnego
                  dziecka to możesz mu stworzyć normalne warunki rozwoju niekoniecznie w
                  biologicznej rodzinie.
                  Nie potępiam absolutnie!
                  Pozdrawiam
                  Monika
                • sheer.chance a propos zaklamania 31.07.08, 18:01
                  nigdy, kurde, nie zrozumiem rozdwojenia jazni niektorych osob.

                  Matka zyjaca w nedzy, oddajaca dziecko innym ludziom, ktorzy zapewnia mu srodki
                  do zycia, spotyka sie z pelnym zrozumieniem.

                  Matka, ktorej nie stac na dziecko emcjonalnie i psychicznie, oddaje je ludziom
                  zdolnym do okazania mu milosci i ciepla. A, to huzia na nia z najgorszymi epitetami.

                  A roznica jest, przepraszam, gdzie? Ze powody nie takie namacalne?

                  Ja moze glupia jestem, ale niektorym to by sie wiecej wyobrazni i pokory przydalo...
    • joanna35 Re: wybór julii 31.07.08, 19:51
      Nie przeczytałam wszystkich postów, ale myślę, że przeczytałam dość.
      Jestem matką niepełnosprawnego dziecka, niepełnosprawnego ruchowo i
      uspośledzonego umysłowo, które w tym roku skończy osiem lat. To, że
      kocham moje dziecko poczułam kiedy miał 10 miesięcy - wcześniej
      dominującymi uczuciami były niepokój, nieporozumienia z mężem
      (zresztą trwały przez nastepne trzy lata) i poczucie obowiązku. I
      strach, że mogę nie pokochać własnego dziecka. Pewnie zwolenniczkom
      wyboru zgodnego ze szczęsciem matki będzie trudno to zrozumieć, ale
      bardziej bolała mnie myśl, że mogę nie kochać mojego dziecka niż to,
      że jest niepełnosprawne. Dlaczego? A dlatego, że całe życie czułam
      się niekochana przez moją matkę, całe życie pragnęłam jej aprobaty,
      miłości i nigdy nie chciałam , żeby moje dzieci spotkało coś
      podobnego.Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby go oddać. I nie
      dlatego, że jestem lubiacą się poświęcać matką Polką , tylko
      dlatego, że znam realia panujące w naszych placówkach opiekuńczych i
      zawsze wiedziałam jedno - beze mnie mały nie miał żadnych szans na
      normalne życie. W szpitalu, w którym jako młoda pielęgniarka miałam
      praktyki faworyzowane były dzieci zdrowe na umyśle, tymi "gorszymi"
      niespecjalnie się zajmowano. Było to prawie 20 lat temu, a ja wtedy
      nie miałam dzieci, a jednak własnie ten oddział i jego pacjenci
      zapadł mi w pamięć. Jak pisałam poczułam, że kocham moje dziecko po
      upływie dziesięciu miesięcy i to mnie uspokoiło i właściwie więcej
      nie oczekiwałam, a tymczasem zdarzył się cud - tak droga triss i
      trisopodobne - zakochałam się w tym "dziecku gorszego Boga" tak samo
      jak w jego zdrowym bracie parę lat wcześniej i to uczucie trwa do
      dzisiaj. Jestem zachwycona moim niepełnosprawnym dzieckiem, moja
      miłośc i uwielbienie dla niego nie mają granic. Na koniec dodam, że
      zanim pojawiły się moje dzieci w ogóle nie byłam pewna czy będę w
      stanie któregokolwiek pokochać, bo zawsze mi się wydawało , że tę
      cześć mojej osoby mam nieco uspośledzoną. W tym momencie jestem
      matką dwójki chorych dzieci, bo moje zdrowe dziecko zachorowało na
      poważną chorobę przewlekłą. Osiem lat temu musiałam przewartościować
      moje życie , w tym roku zrobiłam to ponownie.
      • guderianka joanna35 31.07.08, 19:54
        wejdź proszę w moją sygnaturkę i przyłącz się
      • sheer.chance Re: wybór julii 31.07.08, 22:33
        Joanno, ja na przyklad darze naprawde wielkim szacunkiem matki wychowujace
        dzieci szczegolnej troski. Ale uwazam, ze nie kazdego stac na tak wielkie
        uczucie i dlatego nie potepiam w czambul tych, ktore sobie w takiej sytuacji nie
        radza. Tylko (az?) tyle.

        Pozdrawiam
      • kawka74 Re: wybór julii 31.07.08, 23:08
        Joanno
        tylko co z tego wynika?
        Przecież nikt nie podważa Twoich wyborów. Nikt nie każe Ci zrobić tego, co
        Julia. Nikt Ci niczego nie zarzuca, nie musisz się przed nikim bronić. Skąd więc
        próba wzbudzenia poczucia winy? Po co się tłumaczysz?
        • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 09:09
          Tłumaczysz? Wiesz co kawka, napisałam całkiem długą odpowiedź, ale
          doszłam do wniosku, że to się mija z celem. Zwłaszcza, że wiekszość
          odpowiedzi została i tak zawarta w postach osób, które nie mają
          problemów z tym co etyczne i moralne(nie wiem jak to nazwać). Zło
          jest złem i choćbyś Ty i inne panie nie wiem jak bardzo starały się
          dorobić do niego ideologię takie pozostanie. Zdziwienie moje budzi
          jedynie łatwość jego akceptacji, ale jak widać każde skur....stwo
          można nie tylko usprawiedliwić, ale i poprzeć.
          • dlania Re: wybór julii 01.08.08, 09:17
            Wystarczy nazwać zło - "słaba psychiką" i już mozna je zaakceptować - ba!
            propagowac jako prawo czlowieka do szczęścia, łamanie tabu i za pomoca innych,
            modnych i wygodnych terminów.
            Od zawsze ludzie robia głupoty i złe rzeczy, i zawsze będą. Ale czynić z tego
            powód do sławy?
          • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 09:17
            łał
            to są na świecie osoby, które nie mają problemów z określeniem jednoznacznym co
            etyczne i moralne?
            żadnych szarości? nic pośrodku? tylko czerń i biel?

            kurde, miałam tak w nastolęctwie ale już mi zniknęło
            • dlania Re: wybór julii 01.08.08, 09:21
              łał - to mozna funkcjonowac bez okreslonego - chociażby biegunowo - sytemu
              wartości?
              • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 09:43
                bez systemu wartości to penie nie, ale stricte biegunowy, bez żadnych ale i prób
                wypośrodkowania, to jak wyżej napisałam - za nieszczególnie dojrzały uważam
                a już zwłaszcza mało empatyczny z ust osoby, która sama pisze, że jej miłość do
                dziecka nie od razu się pojawiła

                ba, jak Gosia zauważyła, nagłą zmianę stosunku do swojego dziecka Joanna określa
                jako cud
                a cuda nie na każdym kroku chyba w nas trafiają, czyż nie?
                • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 09:57
                  Chyba ani Ty ani Gosia nie przeczytałyście dokładnie mojego postu.
                  Dla mnie cudem nie było pokochanie mojego dziecka tylko ZAKOCHANIE
                  SIĘ W NIM. I nie napisałam swojego postu po to, żeby potepić Julię,
                  chociaż nie akceptuję jej wyboru, ale po to, że wg. mnie nie dała
                  sobie - nie dziecku, szansy na pokochanie go. Bo cóż to jest 5
                  miesiecy. Pierwsze pięć miesięcy życia dziecka może być trudne dla
                  każdej matki, niekoniecznie tej mającej chore dziecko, a jakoś nie
                  ma masowego oddawania dzieci bo matka czuje się niepewnie w nowej
                  roli, bo ma depresję poporodową itp.
                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 09:59
                    no ja przeczytałam, że przez 10 miesięcy był strach czy uda Ci się go pokochać
                    subtelnej różnicy między pokochaniem a zakochaniem nie bardzo rozumiem
            • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 09:21
              syriana napisała:

              > łał
              > kurde, miałam tak w nastolęctwie ale już mi zniknęło
              >
              Szkoda...
              • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 09:26

                > syriana napisała:
                >
                > > łał
                > > kurde, miałam tak w nastolęctwie ale już mi zniknęło

                Istnieją
                Zdziwiona?
                • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 09:38
                  niezwykle zdziwiona, bo od jakichś paru lat żyję w przekonaniu, że zerojedynkowy
                  system wartości nijak się ma do prawdziwego życia, a co za tym idzie,
                  nieumiejętność dostrzegania odcieni szarości za niedojrzałość i niechęć do
                  dorosłego oglądu (tj. nie tylko z perspektywy "ja") sytuacji postrzegam
                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 09:42
                    syriana napisała:

                    > niezwykle zdziwiona, bo od jakichś paru lat żyję w przekonaniu, że
                    zerojedynkow
                    > y
                    > system wartości nijak się ma do prawdziwego życia, a co za tym
                    idzie,
                    > nieumiejętność dostrzegania odcieni szarości za niedojrzałość i
                    niechęć do
                    > dorosłego oglądu (tj. nie tylko z perspektywy "ja") sytuacji
                    postrzegam

                    Skoro twój system nie jest zerojedynkowy to wysil się na wyobraźnię
                    i spróbuj chociaż pojąć,że są pewne kwestie i wartości ponad
                    odcieniami wszelkich wartości.I dla niektórych ludzi te pewne
                    wartości są contanst, są wyznacznikiem i drogowskazem w ich życiu.
                    Nie są jak chorągiewka na wietrze i nie są relatywne tylko
                    dlatego,że pojawiają się nowe zewnętrzne okoliczności
                    • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 09:45
                      ależ doskonale to rozumiem i wiem niestety
                      i w dalszym ciągu nie zmienia to mojej oceny takiego postrzegania świata jako
                      niedojrzały i zgubny

                      pal sześć gdy taki osąd dotyczy jednostkowych przypadków, pojedynczych wyborów,
                      do których nic nikomu postronnemu
                      ale gdy tacy zerojedynkowi biorą się za ulepszanie świata, to zaczynam się bać
                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 09:47
                        syriana napisała:

                        > ależ doskonale to rozumiem i wiem niestety
                        > i w dalszym ciągu nie zmienia to mojej oceny takiego postrzegania
                        świata jako
                        > niedojrzały i zgubny

                        Nie rouzmiem dlaczego za niedojrzałe uważasz bycie wiernym pewnym
                        wartościom i zasadom?
                        • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 09:56
                          za niedojrzałe uznaję próbę ekstrapolacji własnych zasad i wartości na inne
                          jednostki w podobnej sytuacji się znajdujące

                          próbę podejmowaną, co warte podkreślenia, ze świadomością tego, że
                          łatwo nie było i nie było od razu
                          • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 09:58
                            syriana napisała:

                            > za niedojrzałe uznaję próbę ekstrapolacji własnych zasad i
                            wartości na inne
                            > jednostki w podobnej sytuacji się znajdujące

                            AA-ekstrapolacja-a wcześniej tego nie napisałaś. Wcześniej uznałaś
                            za niedojrzałe (i zgubne )posiadanie takiego zerojedynkowego systemu
                            wartości
                            • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 10:03
                              nie, cały czas odnoszę się przecież do wypowiedzi Joanny, która w pierwszym
                              poście jednoznacznie oceniła Julię w kontrze do niej ustawiając się ze swoim
                              świadectwem

                              no i tak jak Kawka pytam - jakie znaczenie dla Julii i innych kobiet w podobnej
                              sytuacji ma postawa Joanny?
                              jakieś powinno mieć?

                              bo dla mnie jest tylko dowodem na to, że można inaczej
                              ale to chyba każdy (oprócz zerojedykowców) wie
                              • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 10:12
                                syriana napisała:

                                > nie, cały czas odnoszę się przecież do wypowiedzi Joanny, która w
                                pierwszym
                                > poście jednoznacznie oceniła Julię w kontrze do niej ustawiając
                                się ze swoim
                                > świadectwem
                                >
                                > no i tak jak Kawka pytam - jakie znaczenie dla Julii i innych
                                kobiet w podobnej
                                > sytuacji ma postawa Joanny?
                                > jakieś powinno mieć?
                                >
                                > bo dla mnie jest tylko dowodem na to, że można inaczej
                                > ale to chyba każdy (oprócz zerojedykowców) wie
                                >
                                Dyskusja z Tobą przypomina kopanie się z koniem. Przeczytaj jeszcze
                                raz posty tych osób, które piszą o wartościach nie podlegających
                                zmanom w zależności od widzimisie, może jeszcze sie czegoś nauczysz.
                                • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 10:14
                                  nie chce mi się już czytać
                                  może dla odmiany Ty spróbujesz to inaczej napisać?

                                  w ten sposób też można się wiele nauczyć
                              • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 10:20
                                > nie, cały czas odnoszę się przecież do wypowiedzi Joanny, która w
                                pierwszym
                                > poście jednoznacznie oceniła Julię w kontrze do niej ustawiając
                                się ze swoim
                                > świadectwem

                                JOanna oceniła postawę JUlii w tej konkretnej sytuacji i przyrównała
                                do niej swoje doświadczenia. Ty syriano-również oceniasz postawę
                                Julii nie mając w tej kwestii ŻADNEGO (jak mniemam) doświadczenia. I
                                kto jest tu zerojedynkowy ?

                                > no i tak jak Kawka pytam - jakie znaczenie dla Julii i innych
                                kobiet w podobnej
                                > sytuacji ma postawa Joanny?
                                > jakieś powinno mieć?

                                Ja myślę,że tak. Np. takie że dojrzałość i odpowiedzialność wymaga,
                                by zająć się tym, kogo ŚWIADOMIE powołało się na świat. POlega na
                                tym by SPRÓBOWAĆ, zrobić wszystko co tylko jest w mocy, by móc sobie
                                spojrzeć w lustrze w twarz i powiedzieć: próbowałam wszystkiego
                                MYślę,że JUlia nie dała z siebie wszystkiego, nie dała sobie pomóc
                                • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 10:57
                                  guderianka napisała:

                                  > JOanna oceniła postawę JUlii w tej konkretnej sytuacji i przyrównała
                                  > do niej swoje doświadczenia. Ty syriano-również oceniasz postawę
                                  > Julii nie mając w tej kwestii ŻADNEGO (jak mniemam) doświadczenia. I
                                  > kto jest tu zerojedynkowy ?
                                  >
                                  > > no i tak jak Kawka pytam - jakie znaczenie dla Julii i innych
                                  > kobiet w podobnej
                                  > > sytuacji ma postawa Joanny?
                                  > > jakieś powinno mieć?

                                  Ja powiem tylko tyle, że nie nie jestem pewna, czy ktokolwiek biorący udział w tej dyskusji może porównywać się z Julią. Jeśli czyjeś dziecko płakało non stop przez 5 miesięcy a nadzieja na to, że kiedyś przestanie, była niejasna, to ok. Jedna osoba w tym wątku napisała, że jej dziecko przez 4 miesiące płakało - ostatecznie jednak okazało się, że dziecko jest zdrowe. Czyli była dość klarowna wizja tego, że w najbliższej przyszłości dziecko płakać przestanie i zacznie się komunikować. Julia tej nadziei nie miała. Też bym jej nie miała, gdybym zobaczyła takie a nie inne zdjęcie RTG mózgu dziecka.

                                  Z całym szacunkiem dla mam niepełnosprawnych dzieci w tym wątku, ale IMHO problemem Julii była przede wszystkim wytrzymałość fizyczna oraz psychiczna niskiego poziomu na to, co się działo z jej dzieckiem. Nie świadomość, że dziecko nie pasuje do sielskiego obrazka, że to wyzwanie emocjonalne dla matki aby zadbać o sferę emocjonalną dziecka i dać mu jak największą szansę na rozwój i życie. To nie działo się na tym poziomie. To była kwestia odporności mózgu Julii na permanentny hałas i co za tym idzie - niewyobrażalny stres w medyczno-chemicznym tego słowa znaczeniu. Tyle zrozumiałam z artykułu.
                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 11:23
                                    1. Nie ma pewności,że jej dziecko płakało non-stop przez 5mcy
                                    2. > Z całym szacunkiem dla mam niepełnosprawnych dzieci w tym
                                    wątku, ale IMHO probl
                                    > emem Julii była przede wszystkim wytrzymałość fizyczna oraz
                                    psychiczna niskiego
                                    > poziomu na to, co się działo z jej dzieckiem. Nie świadomość, że
                                    dziecko nie p
                                    > asuje do sielskiego obrazka, że to wyzwanie emocjonalne dla matki
                                    aby zadbać o
                                    > sferę emocjonalną dziecka i dać mu jak największą szansę na rozwój
                                    i życie. To
                                    > nie działo się na tym poziomie.

                                    A skąd wiesz?
                                    Ja nie mam tej pewności..
                                    • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:07
                                      guderianka napisała:

                                      > A skąd wiesz?
                                      > Ja nie mam tej pewności..

                                      Fakt 1: Dziecko przez 5 miesięcy płakało gdy nie spało. Nie reagowało na próby uspokajania.
                                      Fakt 2: płacz dziecka powoduje duży fizyczny i psychiczny dyskomfort. Tak nas zaprojektowała matka natura.
                                      Fakt 3: permanentny fizyczny dyskomfort potrafi siać spustoszenie w psychice człowieka. Chińska tortura to niezwykle skuteczna tortura, która prowadzi do załamania nerwowego. Permanentny fizyczny dyskomfort powoduje upośledzenie lub zablokowanie wyższych sfer psychicznych człowieka. Przy czym tu by się musiał psycholog wypowiedzieć, ja to kompletny amator jestem.

                                      Tak mniej więcej wygląda tok mojego rozumowania.
                                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:15
                                        Dla mnie Fakt 1 nie jest faktem. Nie mam dowodu na to,że dziecko
                                        płakało NON-STOP. To może być tlyko taki zwrot. Watpię by fizycznym
                                        możliwe było płakanie przez 5 mcy NON-STOP. Doprowadzić by mogło
                                        bowiem do śmierci
                                        Przypuszczam,że sformułowanie to zostało użyte na wyrost. Mamy,
                                        których dzieci budzą się w nocy kilka razy też mówią :nie spałam
                                        całą noc. Co prawdą de facto nie jest.
                                        Inna sprawa,że dziwnym trafem dziecko płakało przez 5 mcy "non-stop"
                                        u Julii a gdy tylko zostało oddane przestało a jego stan zaczął się
                                        poprawiać. Czyli można mniemać, że albo Julia robiła coś nie tak
                                        (źle sie zajmowała, zachowywała, przenosiła swe emocje) albo
                                        dziecko "cudem" po prostu przestało płakać po ukończeniu 5mcy. (Albo
                                        płakało nadal-tego nie wiemy)
                                        Co do faktów 2 i 3 -zgadzam się
                                        • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:41
                                          guderianka napisała:

                                          > Inna sprawa,że dziwnym trafem dziecko płakało przez 5 mcy "non-stop"
                                          > u Julii a gdy tylko zostało oddane przestało a jego stan zaczął się
                                          > poprawiać.

                                          Nie do końca.
                                          Wypowiedź Tani z artykułu wcześniej linkowanego w tym wątku:
                                          www.telegraph.co.uk/health/main.jhtml?xml=/health/2004/05/19/hbaby19.xml
                                          "Even so, the first six months with Imogen were hard because she screamed continually. "But I knew she would be demanding," says Tania, "and I didn't have another baby to compare her with, so I just got on with it. It wasn't as if I had to go out and do a job. And, when she went to Julia, I could recover."

                                          Jak rozumiem dziewczynka płakała przez kolejne 6 miesięcy (chyba że źle zrozumiałam, mój angielski jest taki sobie wink)
                                          Tania nie złamała się pod wpływem "tortury". Miała doświadczenie i prawdopodobnie wiedzę, na której zdobycie Julii zabrakło energii i/lub czasu. Tania wiedziała, że to się kiedyś skończy, Julia nie wiedziała. Tania wytrzymała pół roku, Julia nie.

                                          Gdyby płacz trwał dłużej, Tania prawdopodobnie też by nie wytrzymała. Nikt by nie wytrzymał, to tylko kwestia czasu trwania "tortury".
                                          • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:47
                                            Nie czytałam i nie znam biegle angielskiego


                                            Miała doświadczenie i prawdopodobn
                                            > ie wiedzę, na której zdobycie Julii zabrakło energii i/lub czasu.
                                            A więc właśnie..mowa o tym była.Julia nie chciała zdobyc wiedzy i
                                            odrzucała pomoc


                                            Tania wiedzia
                                            > ła, że to się kiedyś skończy, Julia nie wiedziała. Tania
                                            wytrzymała pół roku, J
                                            > ulia nie.

                                            No właśnie-skąd wiedziała jedna a druga tej wiedzy nie miała (a może
                                            nie chciała mieć ?)
                                            Obie wytrzymały prawie tyle samo.
                                      • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:21
                                        gaja78 napisała:

                                        > Fakt 1: Dziecko przez 5 miesięcy płakało gdy nie spało. Nie reagowało na próby
                                        > uspokajania.

                                        Dopiero doczytałam, że nie masz pewności, że płakało non stop. Może rzeczywiście moje założenie jest błędne, musiałabym przeczytać książkę, żeby to zweryfikować.
                                        • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 12:50
                                          Os siebie dodam tylko tyle, że czasami za takim napadowym płaczem
                                          dziecka(to już moje teoretyzowanie, bo nie wiem jaki to był płacz)
                                          stoi padaczka, a dobór odpowiedniego leku może trwać różnie długo,
                                          czasami więcej niż 5 miesięcy. Innym aspektem sprawy jest dla mnie
                                          przejście wszystkich etapów "żałoby" po świetlanej wizji rodziny
                                          przed urodzeniem chorego dziecka. I tu też szczerze wątpię, żeby
                                          cały proces trwał 5 miesięcy. A kolejnym - czego taka postawa matki
                                          nauczy dwie pozostałe dziewczynki?
                                          • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:52
                                            > A kolejnym - czego taka postawa matki nauczy dwie pozostałe
                                            > dziewczynki?

                                            że to nie wstyd przyznać się, że nie jest się herosem?
                                            • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:54
                                              syriana napisała:

                                              > > A kolejnym - czego taka postawa matki nauczy dwie pozostałe
                                              > > dziewczynki?
                                              >
                                              > że to nie wstyd przyznać się, że nie jest się herosem?

                                              Że to nie wstyd realizować wizję sielnkowej zdrowej rodziny i
                                              uciekać od problemów?
                                            • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 12:57
                                              No, ona nawet nie spróbowała nim być, za to w rolę szczura wpasowała
                                              się doskonale. I tego nauczy swoje dzieci - że jak tylko pojawią się
                                              kłopoty to należy się ich jak najszybciej pozbyć.Syriana, możesz mi
                                              powiedzieć dlaczego Twojego zainteresowania w mojej wypowiedzi nie
                                              wzbudziły uwagi o doborze leku na padaczkę i szukaniu pomocy?
                                              • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 13:02
                                                joanna35 napisała:

                                                > Syriana, możesz mi
                                                > powiedzieć dlaczego Twojego zainteresowania w mojej wypowiedzi nie
                                                > wzbudziły uwagi o doborze leku na padaczkę i szukaniu pomocy?

                                                Ja nieśmiało zapytam Joanno, skąd wiesz że Julia nie rozmawiała na ten temat z całym tabunem lekrzy, którzy zwyczajnie nie potrafili zalecić leku, który by pomógł oraz powiedzieć, jak długo będzie trwał płacz dziecka ? Bo w artykule nic nie ma na ten temat ? Stąd wiesz ?
                                                • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 13:11
                                                  Gaju nie wiem nic o Julii, ale moje dziecko miało zespół Westa, więc
                                                  temat padaczek i ich leczenia mam przerobiony. Lekarz prowadzący
                                                  mojego syna uczciwie mnie ostrzegał, że dobór odpowiedniego leku
                                                  może trwać miesiącami a nawet latami, a i tak niekoniecznie musi
                                                  zakończyć się powodzeniem. A co do lekarzy - moje dziecko miało być
                                                  wg. lekarzy roślinką. I może by było gdyby nie moja determinacja na
                                                  długo przed tym zanim pojawiła się miłość i motyle. Gaju, ja jej nie
                                                  potępiam, może osadzam, ale nie potępiam. A osądzam dlatego, że wiem
                                                  jak niedługo trwa pięć miesięcy.
                                                  • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 13:13
                                                    Sprostowanie - nie osądzam a oceniam w kontekście owych pięciu
                                                    miesięcy.
                                              • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 13:04
                                                bo nie mam pojęcia o opiece nad dzieckiem z padaczką, za to ma spore pojęcie o
                                                poczuci beznadziejności, z którego jedyną drogą wyjścia może być przyznanie się
                                                przed sobą i innymi, że sytuacja przerasta nasze siły i ani teraz, ani w dającej
                                                się określić przyszłości jej nie podołamy
                                                • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 13:06
                                                  syriana napisała:

                                                  > bo nie mam pojęcia o opiece nad dzieckiem z padaczką, za to ma
                                                  spore pojęcie o
                                                  > poczuci beznadziejności, z którego jedyną drogą wyjścia może być
                                                  przyznanie się
                                                  > przed sobą i innymi, że sytuacja przerasta nasze siły i ani teraz,
                                                  ani w dające
                                                  > j
                                                  > się określić przyszłości jej nie podołamy

                                                  Syriano, a czy ty przed podjęciem tak ważnej decyzji próbowałabyś
                                                  zrobić wszystko co w twojej mocy by na tę sytuację wpłynąć czy też
                                                  unikałabys lekarzy , terapeutów i osób próbujących wspierać?
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 13:11
                                                    ja nie byłabym w stanie usiąść i podjąć decyzję skrupulatnie analizując dostępne
                                                    możliwości
                                                    ja bym była tak chora, że moim największym marzeniem byłoby zapomnieć o tak
                                                    chorym dziecku, sprawić by zniknęło
                                                  • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 13:14
                                                    syriana napisała:

                                                    > ja nie byłabym w stanie usiąść i podjąć decyzję skrupulatnie analizując dostępn
                                                    > e
                                                    > możliwości
                                                    > ja bym była tak chora, że moim największym marzeniem byłoby zapomnieć o tak
                                                    > chorym dziecku, sprawić by zniknęło
                                                    >

                                                    Otóż to !
                                                  • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 13:19
                                                    I znowu wszystko się sprowadza do systemu wartości.
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 13:18
                                                    syriana napisała:

                                                    > ja nie byłabym w stanie usiąść i podjąć decyzję skrupulatnie
                                                    analizując dostępn
                                                    > e
                                                    > możliwości
                                                    > ja bym była tak chora, że moim największym marzeniem byłoby
                                                    zapomnieć o tak
                                                    > chorym dziecku, sprawić by zniknęło

                                                    Masz pewność, czy tak podejrzewasz?

                                                    Czy mogłabyś żyć ze świadomością że nie pomogłaś sobie, że nie
                                                    próbowałaś?
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 13:25
                                                    acha, i żeby się pogłębić w oczach współdyskutantek przekonanych o tym co
                                                    najmoralniejsze i najbardziej etyczne, oraz by zakończyć swój udział w tym
                                                    wątku, wprost jestem w stanie napisać, że nie uważam każdego życia za wartość

                                                    największą wartością w moim życiu (póki co, jestem bezdzietna) jest moje zdrowie
                                                    psychiczne naruszone nieco wskutek różnych zjawisk dziejowych
                                                    i takie podejście do siebie samej, w swym egoistycznym mniemaniu, uważam za duży
                                                    krok w kierunku nabywania własnej samoświadomości

                                                    i tak, owszem jak już napisałam jakieś 300 postów temu, z palcem w nosie
                                                    wyobrażam sobie teraz (o zgrozo, nawet dopuszczam całkiem serio taką możliwość),
                                                    że również oddaje tak beznadziejnie niepełnosprawne dziecko, albo gdy mam
                                                    możliwość wcześniej - dokonuję aborcji gdy wiem o wadzie genetycznej płodu

                                                    mój system wartości dopuszcza nawet eutanazję w przypadku szczególnie
                                                    drastycznych (patrz wątek o dziecku arlekienie)
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 13:26
                                                    nie uważam każdego życia za wartość samą w sobie, może dopowiem
                                                  • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 13:31
                                                    No i dlatego ani Ty mnie ani ja Ciebie nie przekonam, bo dla mnie
                                                    życie samo w sobie ma wartość i dlatego zawsze inaczej będziemy
                                                    oceniać wybór Julii.
                                                  • dlania Re: wybór julii 01.08.08, 13:41
                                                    Syriano, i ja cie rozumiem, takie sa twoje uczucia i zapatrywania na problem w
                                                    tym momencie. Ale one moga sie bardzo zmienić. Nie smiem porównywać swojej
                                                    sytuacji do sytuacji Julii czy Joanny, ani tym bardziej mówic ci: co ty tam
                                                    wiesz, skoro nie masz dzieci, ale emocje związane z macierzysństwem to jest taka
                                                    huśtawka, że trudno je przewidzieć.
                                                    Ja tylko krótko o swoich emocjach ciązowo-macierzyńskich: leżałam 5 tygodni na
                                                    patologii ciązy, od lekarzy słyszałam tylko, że mam się nie przywiązywać, bo nic
                                                    z tego nie będzie i że - tu cytat z ordynatora - "dla pani dobra to juz
                                                    powinniśmy TO wyjąc, ale co z TYT potem zrobic - dobic siekierą?". Słyszałam, że
                                                    jesli dziecko przezyje, to bedzie miec straszne życie. Więc starałam się z nim
                                                    nie wiązać, nie czuć, myślałam: trudno, takie jest jego przeznaczenie, będzie
                                                    nastepne, lepiej żeby umarło, jak ma być uposledzone i wiele innych mysli
                                                    miałam, których sie wstydzę. Ryczałam (nad sobą głównie) i planowałam pogrzeb
                                                    dziecka.
                                                    I rodzi się kilogramowy dzieciaczek, kwili chwile i zaraz przestaje, a ja w tym
                                                    momencie mysle: boże, przeciez wszystko jest nic nie wążne, ja jestem nie ważna,
                                                    niech tylko to dziecko zyje, żebym sie miała nim opiekować do końca swych dni i
                                                    dłużej, będe je nosic, odsysać, smarować odleżyny - tylko niech zyje, niech nie
                                                    odchodzi!
                                                    Wiem - hormony, chemia itd.
                                                    Te moje uczucia były bardzo mocne - ale to nie była – chyba – miłośc. Ja jeszcze
                                                    przez dobrych kilka miesięcy bałam sie pokochac to dziecko, bałam sie, że umrze.
                                                    Kochałam je i niekochałam równoczesnie.
                                                    Swoich uczuc nie jesteś w stanie przewidzieć, a ich samych opisać słowami sie
                                                    nie da.
                                                    ps. Dziecko zyje i jest zdrowe, nie wiem do dziś, komu za to dziekować.
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 13:54
                                                    jasne, że nic nie wiem i może mi się odmienić

                                                    ale nastukałam się w tym wątku po to, by pokazać poniektórym z Was, że emocje,
                                                    uczucia i motywacje psychiczne to nie jest rzecz obiektywna i empirycznie do
                                                    zbadania i ocenienia

                                                    nawet dziewczyny, które przeszły drogę niepełnosprawności dziecka nie mają
                                                    żadnego wglądu w mózg takiej Julii, by łatwo mogły powiedzieć "poddała się, nie
                                                    próbowała, uciekła od problemu"

                                                    bo to jest mózg, a nie małe radyjko, któremu wystarczy zdjąć pokrywkę by
                                                    wiedzieć, że o, tu się drucik przepalił, a tam coś nie styka
                                                  • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 14:08
                                                    dlania napisała:

                                                    > I rodzi się kilogramowy dzieciaczek, kwili chwile i zaraz przestaje, a ja w tym
                                                    > momencie mysle: boże, przeciez wszystko jest nic nie wążne, ja jestem nie ważna
                                                    > ,
                                                    > niech tylko to dziecko zyje, żebym sie miała nim opiekować do końca swych dni i
                                                    > dłużej, będe je nosic, odsysać, smarować odleżyny - tylko niech zyje, niech nie
                                                    > odchodzi!

                                                    A teraz wyobraź sobie, że te wszystkie emocje towarzyszą twojemu pierwszemu dziecku. I jak dobrze zapewne wiesz, nie mijają z czasem.
                                                    Chcesz dla kilkulatka jak najlepiej, za ogień za nim wskoczysz. I rodzi się drugie dziecko Julii. Starsze znika w oczach, zdajesz sobie sprawę, że lada dzień trzeba będzie zacząć je leczyć z depresji, której skutki będzie odczuwało do końca życia. Albo oddać komuś z rodziny na wychowanie ... również depresja murowana.

                                                    Myślę, że Julia przekalkulowała to sobie wiele razy.
                                                  • dlania Re: wybór julii 01.08.08, 14:26
                                                    To było moje drugie dzieckowink Nie przeczę, że starsze miało wtedy bardzo trudny
                                                    okres, ale we dwójkę - z mężem! gdzie u Julii jest mąż!? - udało sie wszystko
                                                    tak zorganizować, żeby starsza jak najmnije odczuła nasze problemy.
                                                    Ja wszystko rozumiem. Ale trzeba mieć straszną nawet juz nie huśtawke, ale
                                                    karuzele emocjonalną chyba, żeby oddawszy jedno dziecko, zdecydować sie na
                                                    następne. To mi sie zupełnie kupy nie trzyma. I leczyć się. Ale ok - nie moje
                                                    emocje.
                                                  • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 14:38
                                                    dlania napisała:

                                                    > To było moje drugie dzieckowink Nie przeczę, że starsze miało wtedy bardzo trudny okres, ale we dwójkę - z mężem! gdzie u Julii jest mąż!? - udało sie wszystko
                                                    > tak zorganizować, żeby starsza jak najmnije odczuła nasze problemy.

                                                    No właśnie, znasz problem, starałaś się chronić starsze dziecko. Czy wytrzymałoby 12 miesięcy płaczu za ścianą ? Bo taki problem był u Julii, podjęła decyzję w 6 miesiącu nie wiedząc ile to jeszcze potrwa ale widząc już sygnały alarmowe u starszego dziecka.

                                                    > Ja wszystko rozumiem. Ale trzeba mieć straszną nawet juz nie huśtawke, ale
                                                    > karuzele emocjonalną chyba, żeby oddawszy jedno dziecko, zdecydować sie na
                                                    > następne. To mi sie zupełnie kupy nie trzyma. I leczyć się. Ale ok - nie moje
                                                    > emocje.

                                                    Zgadzam się.
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 15:05
                                                    stukanie o emocjach to jedno
                                                    drugie to odbieranie prawa do oceny zachowania danej osoby
                                                    ja nie rozumiem dlaczego niektóre z was próbują to prawo odebrać?

                                                    syriano- syty głodnego nie zrozumie
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 15:15
                                                    ja Ci próbuje pokazać jak małe przesłanki do oceny masz w tym wypadku
                                                    bo opierasz się li i jedynie na swoich odczuciach, swoim doświadczeniu i swoich
                                                    tzw. wartościach, które jak zostało to ustalone, nie muszą przez innych być
                                                    podzielane

                                                    > syriano- syty głodnego nie zrozumie

                                                    ach, czyli co, klasyczny argument o instynktownej i bezwarunkowej miłości matki
                                                    do dziecka, którego nie jestem w stanie pojąć?
                                                    no widzisz jednak, pojmuję go w znacznie szerszym chyba niż Ty kontekście, jak
                                                    wnoszę po tym wątku
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 15:27
                                                    syriana napisała:

                                                    > ja Ci próbuje pokazać jak małe przesłanki do oceny masz w tym
                                                    wypadku
                                                    > bo opierasz się li i jedynie na swoich odczuciach, swoim
                                                    doświadczeniu i swoich
                                                    > tzw. wartościach, które jak zostało to ustalone, nie muszą przez
                                                    innych być
                                                    > podzielane

                                                    syriano-a na czyich odczuciach mam się opierać? Mojej mamy?Teściowej?
                                                    Sąsiadki ?


                                                    > ach, czyli co, klasyczny argument o instynktownej i bezwarunkowej
                                                    miłości matki
                                                    > do dziecka, którego nie jestem w stanie pojąć?

                                                    nie-stwierdzenie faktu,że nie jesteś w stanie pojąć co czuje matka w
                                                    ogóle-już nie ważne czy dziecka zdrowego czy chorego. Nie poczułaś
                                                    burzy hormonów i ich wpływu na myslenie i działanie, nie poczułaś
                                                    rodzącej sie więzi. To nie zarzut. To fakt. No chyba ,że udowodnisz
                                                    mi że jest inaczej

                                                    no widzisz jednak, pojmuję go w znacznie szerszym chyba niż Ty
                                                    kontekście, jak
                                                    > wnoszę po tym wątku

                                                    opierasz się na li i jedynie na swoich odczuciach, swoim
                                                    doświadczeniu i swoich
                                                    > tzw. wartościach, które jak zostało to ustalone, nie muszą przez
                                                    innych być
                                                    > podzielane
                                                    ? wink
                                                  • mama_kotula Re: wybór julii 01.08.08, 15:33
                                                    >nie jesteś w stanie pojąć co czuje matka w ogóle-już nie ważne czy dziecka zdrowego czy chorego. Nie poczułaś burzy hormonów i ich wpływu na myslenie i działanie, nie poczułaś rodzącej sie więzi.

                                                    Guderianko, ale stwierdzając ten fakt, że Syriana jako osoba bezdzietna nie jest w stanie pojąć powyższych, popełniasz jeden poważny błąd.

                                                    Oczywiście, że Syriana nie poczuła tego, o czym piszesz, ale - no jest jedno ale. Ty też nie poczułaś tego, co czułam ja. Ja nie czułam tego co czuła Triss, Triss nie czuła tego, co czuła Dlania, Dlania nie czuła tego, co czuła <dowolny nick forumowy>. Już rozumiesz, o co mi chodzi?

                                                    Mianowicie - zakładasz, że KAŻDA matka pod wpływem burzy hormonów zaczyna coś czuć i jest to ta słynna już więź i tak dalej.
                                                    Założenie jest błędne. Ile matek, tyle odczuć. Można czuć więź i być matką. Można być matką i nie czuć nic. Można czuć tę wieź słabiej, mocniej, INACZEJ po prostu. To nie jest reakcja na stuknięcie młotkiem w kolano. Ktoś napisał - serce matki jest jedno - bullshit. Ile matek, tyle serc. Tyle.

                                                    Ty, zdaje sie, zakładasz jeden możliwy sposób bycia i odczuwania jako MATKA. Albo przynajmniej bardzo uogólniasz. Popraw mnie, jeśli się mylę.
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 15:40
                                                    Kotulo-ale ja nie kategoryzuję i nie dzielę na czynniki. Stwierdzam
                                                    fakt, że nie-matka nie poczuje nigdy tego co matka. Tak samo jak nie-
                                                    babcia nie poczuje tego co babcia, jak heteroseksualny nie poczuje
                                                    tego co czuje gej.itp.

                                                    > Mianowicie - zakładasz, że KAŻDA matka pod wpływem burzy hormonów
                                                    zaczyna coś c
                                                    > zuć i jest to ta słynna już więź i tak dalej.


                                                    Nie
                                                    Zakładam,że każda matka czuje COŚ czego nie czuje osoba nie będąca
                                                    matką

                                                    Ktoś napisał - serce
                                                    > matki jest jedno - bullshit. Ile matek, tyle serc. Tyle.
                                                    też tak uważam


                                                    > Ty, zdaje sie, zakładasz jeden możliwy sposób bycia i odczuwania
                                                    jako MATKA. Al
                                                    > bo przynajmniej bardzo uogólniasz. Popraw mnie, jeśli się mylę.

                                                    Nie, nie zakładam
                                                    Zwłaszcza ,że sama mam "dwa sposoby bycia" jako matka (dziecko
                                                    zdrowe/dziecko chore) oraz znam osoby będące matkami na inne sposoby
                                                    niż ja czyli: moja przyszywana ciocia jest mamą niepełnosprawnej
                                                    dziewczynki, moja kuzynka porzuciła swe dzieci i zrzekła się praw i
                                                    jej dzieci są wychowywane przez babcię.
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 15:47
                                                    moja przyszywana ciocia jest mamą niepełnosprawnej
                                                    > dziewczynki, moja kuzynka porzuciła swe dzieci i zrzekła się praw
                                                    i
                                                    > jej dzieci są wychowywane przez babcię.

                                                    miało być: moja przyszywana ciocia jest mamą niepełnosprawnej
                                                    adoptowanej dziewczynki
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 16:29
                                                    > Nie
                                                    > Zakładam,że każda matka czuje COŚ czego nie czuje osoba nie będąca
                                                    > matką

                                                    ja też to zakładam
                                                    no, z małymi wyjątkami zakładam, bo są kobiety które nie czują nic

                                                    różnimy się do tego, co z tego założenia obie wynosimy
                                                    Ty wynosisz przekonanie, że matka, sterowana biologią jeden schemat
                                                    zachowania/myślenia/czucia powinna w takim przypadku objawiać, ja dopuszczam
                                                    szereg innych schematów, które mogą dawać asumpty postronnym do opinii, że np.
                                                    nie kocha, nie stara się, porzuca, nie walczy, etc.
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 16:30
                                                    > Ty wynosisz przekonanie, że matka, sterowana biologią jeden schemat
                                                    > zachowania/myślenia/czucia powinna w takim przypadku objawiać,

                                                    Podaj post, w którym wyrażam to przekonanie syriano
                                                  • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 16:43
                                                    ach no tak, Ty przecież nie oceniasz Julii, nie uważasz jej wyboru za
                                                    pożałowania godny i będący dowodem na słabość, niedojrzałość, niestabilność
                                                    wartości i zasad i tak wstydliwy, że niegodny powiedzenia głośno
                                                  • graue_zone Re: wybór julii 01.08.08, 17:41
                                                    A ja na przykład tak oceniam tę decyzję. I dlatego, że nie towarzyszyły jej
                                                    jakiekolwiek próby innego rozwiązania problemu, a jedynie pójście najprostszą
                                                    drogą.
                                                  • mama_kotula Re: wybór julii 01.08.08, 17:44
                                                    graue_zone napisała:

                                                    > A ja na przykład tak oceniam tę decyzję. I dlatego, że nie towarzyszyły jej
                                                    jakiekolwiek próby innego rozwiązania problemu

                                                    Skąd wiesz?
                                                    Dodaj, że oceniasz na podstawie jednego artykułu. Jednej strony wypocin
                                                    dziennikarskich i niczego więcej. Kilku cytatów z książki. Wybranych specjalnie,
                                                    aby sprawa była kontrowersyjna.
                                                    Próbą innego rozwiazanie było np. wspomniane w artykule wynajęcie opiekunki,
                                                    nieprawdaż? smile


                                                    > a jedynie pójście najprostszą drogą.
                                                    Brawo. Jak dla ciebie oddanie dziecka jest prostą decyzją, to serdecznie
                                                    gratuluję tongue_out

                                                    No patrz - jakby ktoś ci kazał
                                                  • mama_kotula errata 01.08.08, 17:45
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > No patrz - jakby ktoś ci kazał

                                                    Tego miało nie być tongue_outPP
                                                  • graue_zone Re: wybór julii 01.08.08, 17:57
                                                    Tak, oceniam na podstawie artykułu. Książkę przeczytam, może pod wpływem
                                                    zawartych w niej informacji zmienię zdanie, może wyłoni się z niej inny obraz
                                                    matki niż artykułu GW. A na razie wnioskuję, że Julii nie chodziło o to, że
                                                    dziecku będzie lepiej u kogoś innego, tylko, że jej będzie lepiej bez dziecka. I
                                                    dlatego łatwiej było dziecko oddać niż zorganizować życie tak, aby mogło być we
                                                    własnej rodzinie.
                                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 20:08
                                                    prosiłam o post w którym wyrażam :


                                                    > Ty wynosisz przekonanie, że matka, sterowana biologią jeden schemat
                                                    > zachowania/myślenia/czucia powinna w takim przypadku objawiać,


                                                    btw

                                                    Ja nie oceniam Juli
                                                    Oceniam jej zachowanie/zachowania w tej sytuacji
                                                  • dlania Re: wybór julii 01.08.08, 19:03
                                                    Nie wiem, co bym zrobiła na miejscu Julii.
                                                    Na swoim miejscu opieke nad starszą córką w dużej mierze powierzyłam teściowej.
                                                    Zajmowała sie nią podczas naszych wyjazdów do lekarzy, do szpitala. na
                                                    rehabilitację. Córka na pewno czuła sie odrzucona, były i teksty: "chce, żeby ta
                                                    Ala umarła, nienawidze jej!", i gorsze.
                                                    Ale jak dzis patrze, jak obydwie sie kochaja i żyć bez siebie nie moga - to sa
                                                    tylko złe wspomnienia. Dlatego jakies 200 postów temu napisałam, że dzieci wbrew
                                                    pozorom sa silne, za co zreszta zebrałam batywink Powinnam była napisać: "Moje
                                                    dziecko było silne"wink Nie miałam odczucia, że szastam zdrowiem psychicznym
                                                    mojej starszej córki - wiedziałam, że krzywda jej się u babci nie dzieje, że
                                                    chodzi o to, żeby dla obojga moich dzieci było jak najlepiej.
                                                    Julia nie zaryzykowała uszczerbku psychicznego - jak widać, często chwilowego -
                                                    swojej zdrowej córki. Jej sprawa.
                                                    Swoja drogą, ciekawa jestem, jak jej pozostałe dzieci ocenia kiedys ten czyn,
                                                    czy będa rodzicom wdzięczne.
                          • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 10:02
                            syriana napisała:

                            > za niedojrzałe uznaję próbę ekstrapolacji własnych zasad i
                            wartości na inne
                            > jednostki w podobnej sytuacji się znajdujące
                            >
                            > próbę podejmowaną, co warte podkreślenia, ze świadomością tego, że
                            > łatwo nie było i nie było od razu
                            >

                            No wreszcie, bo już zaczęłam wątpić w Twoją inteligencję, przy tej
                            wielkiej dojrzałości.
                            że
                            > łatwo nie było i nie było od razu
                            I to jest istota mojego postu. Nie napisałam go, żeby potępić Julię
                            chociaż jej wybór jest dla mnie nie do przyjecia, ale po to, żeby
                            powiedzieć, że ona nie dała sobie szansy na pokochanie tego dziecka,
                            że poszła po linii najmniejszego oporu po zaledwie pięciu miesiącach.
                            I jeszcze jedno - jak słusznbie zauważyłaś - jestem w podobnej
                            sytuacji więc wiem o czym mówię Ty nie, Ty sie wymądrzasz. Głupio
                            zresztą.
                            • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 10:08
                              chyba żartujesz

                              to, że wiesz co Ty czułaś jak urodziło się Twoje chore dziecko i jak 10 miesięcy
                              borykałaś się z ambiwalencją uczuć do niego, nie znaczy absolutnie, że wiesz co
                              czuła Julia

                              dla mnie w takiej sytuacji (i zresztą podobnych granicznych i wymagających
                              wyborów) średnio by mnie chyba inspirowały do podjęcia decyzji wybory innych w
                              analogicznych sprawach

                              liczy się dla mnie przede wszystkim to jaka ja jestem, jak ja poradzę sobie z
                              tym ciężarem, co da mi moje doświadczenie i sposób w jaki zostałam ukształtowana
                              by przejść przez daną sprawę
                              • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 10:13
                                I znowu nie zrozumiałaśsmile
                                > liczy się dla mnie przede wszystkim to jaka ja jestem, jak ja
                                poradzę sobie z
                                > tym ciężarem, co da mi moje doświadczenie i sposób w jaki zostałam
                                ukształtowan
                                > a
                                > by przejść przez daną sprawę
                                >
                                I jaki mam sytsyem wartości, nieprawdaż?
                                • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 10:21
                                  > >
                                  > I jaki mam sytsyem wartości, nieprawdaż?


                                  A system wartości nie jest / nie powinien być pojęciem relatywnym
                                  • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 11:01
                                    guderianka napisała:

                                    > > >
                                    > > I jaki mam sytsyem wartości, nieprawdaż?
                                    >
                                    >
                                    > A system wartości nie jest / nie powinien być pojęciem relatywnym

                                    Guderianko a znasz system wartości, który oficjalnie obowiązuje wszystkich ludzi ? Ja nie znam. Nawet "nie zabijaj" w jednej religii jest bezwarunkowe, a w innej - dozwolone w określonych okolicznościach. Mowa oczywiście o dwóch z największych religii świata.
                                    • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 11:27
                                      > Guderianko a znasz system wartości, który oficjalnie obowiązuje
                                      wszystkich ludz
                                      > i ? Ja nie znam. Nawet "nie zabijaj" w jednej religii jest
                                      bezwarunkowe, a w in
                                      > nej - dozwolone w określonych okolicznościach. Mowa oczywiście o
                                      dwóch z najwię
                                      > kszych religii świata.

                                      Mówimy o systemie wartości jednostki, który nie powinien ulegać
                                      wahaniom w zależności od czynników zewnętrznych. Czy jeśli życie
                                      jest dla mnie wartością nadrzędną w POlsce to oznacza to,że w
                                      krajach arabskich już nie będzie? Czy odpowiedzialność za własne
                                      dziecko ma być inna w Polsce, która kuleje pod względem pomocy dla
                                      rodzin z osobami niepełnosprawnymi a inna w USA lub GB ?
                                      • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:29
                                        guderianka napisała:

                                        > Mówimy o systemie wartości jednostki, który nie powinien ulegać
                                        > wahaniom w zależności od czynników zewnętrznych. Czy jeśli życie
                                        > jest dla mnie wartością nadrzędną w POlsce to oznacza to,że w
                                        > krajach arabskich już nie będzie? Czy odpowiedzialność za własne
                                        > dziecko ma być inna w Polsce, która kuleje pod względem pomocy dla
                                        > rodzin z osobami niepełnosprawnymi a inna w USA lub GB ?

                                        Rozumiem, myślałam że chodzi o jeden system wartości dla wszystkich ludzi.

                                        Odpowiadając - system wartosci zmienia się kilkakrotnie w ciągu całego życia człowieka. Chociażby podczas narodzin dziecka. Czy to właśnie nie nazywamy "przewartościowaniem" ? Na niektóre zmiany czyjegoś systemu watosci patrzymy okiem przychylnym, na niektóre - potępiającym. Ale zmian tego systemu nie da się uniknąć.
                                        • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:39
                                          > Rozumiem, myślałam że chodzi o jeden system wartości dla
                                          wszystkich ludzi.
                                          >
                                          > Odpowiadając - system wartosci zmienia się kilkakrotnie w ciągu
                                          całego życia cz
                                          > łowieka. Chociażby podczas narodzin dziecka. Czy to właśnie nie
                                          nazywamy "przew
                                          > artościowaniem" ? Na niektóre zmiany czyjegoś systemu watosci
                                          patrzymy okiem pr
                                          > zychylnym, na niektóre - potępiającym. Ale zmian tego systemu nie
                                          da się unikną
                                          > ć.

                                          Tak gaju, to jest przewartościowanie
                                          Ale Julia została matką raz-dziecko zdrowe
                                          Potem drugi-dziecko chore
                                          Potem trzeci- dziecko zdrowe

                                          Można mniemać,że przewartościowanie nastąpiło kilka razy
                                          Czy osobę, która tak się zachowuje (przewartościowuje)można nazwać
                                          stabliną i dojrzałą ?
                                          • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:42
                                            ale co ona przewartościowała, bo w dalszym ciągu nie rozumiem?
                                          • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:43
                                            guderianka napisała:

                                            > Tak gaju, to jest przewartościowanie
                                            > Ale Julia została matką raz-dziecko zdrowe
                                            > Potem drugi-dziecko chore
                                            > Potem trzeci- dziecko zdrowe
                                            >
                                            > Można mniemać,że przewartościowanie nastąpiło kilka razy
                                            > Czy osobę, która tak się zachowuje (przewartościowuje)można nazwać
                                            > stabliną i dojrzałą ?

                                            Nie mam narzędzi i wiedzy do oceniania, jaki schemat przewartościowywania życia jest dobry, a jaki zły. Samo "ja bym tak nie zrobiła" mi nie wystarcza, za mało danych.
                    • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 10:46
                      guderianka napisała:

                      > I dla niektórych ludzi te pewne
                      > wartości są contanst, są wyznacznikiem i drogowskazem w ich życiu.
                      > Nie są jak chorągiewka na wietrze i nie są relatywne tylko
                      > dlatego,że pojawiają się nowe zewnętrzne okoliczności
                      >

                      Słowo klucz w tym poście: "niektórych". Kluczowe jest również stwierdzenie, że wszyscy ci, którzy się w zbiorze "niektórzy" z powyższego zdania nie zawierają, nie są gorsi od "niektórych".

                      Ot taka zasada równości. Ale zdaję sobie sprawę, że należę do innego zbioru "niektórzy", w którym to zbiorze niedopuszczalne jest ocenianie innych ludzi jako złych, skoro mają inny życiowy drogowskaz niż ja. Taki system wartości.
                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 11:28
                        > Słowo klucz w tym poście: "niektórych". Kluczowe jest również
                        stwierdzenie, że
                        > wszyscy ci, którzy się w zbiorze "niektórzy" z powyższego zdania
                        nie zawierają,
                        > nie są gorsi od "niektórych".

                        Mam prawo oceniać osoby, dla których wartości zmieniają się jak
                        chorągiewka. Mam prawo oceniać je jako gorsze ponieważ wartości,
                        które ulegają zmianom są powierzchowne i...nie są wartościami.
                        • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:04
                          ale dlaczego piszesz, że wartości Julii się zmieniły?

                          zmieniłyby się gdyby przed ciążą jeszcze pewna była, że niezależnie od kondycji
                          dziecka będzie je kochać od początku i nie odda rodzinie zastępczej

                          a przecież, jak podkreślacie to od początku wątku, Julia miała obraz
                          sielankowej, zdrowej rodziny
                          gdzież więc tu odejście od wartości?
                          • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:17
                            > a przecież, jak podkreślacie to od początku wątku, Julia miała
                            obraz
                            > sielankowej, zdrowej rodziny
                            > gdzież więc tu odejście od wartości?

                            W spłodzeniu kolejnego potomka..
                            • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:21
                              a jeśli wartością była zdrowa, czteroosobowa rodzina?
                              • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:31

                                syriana napisała:

                                > a jeśli wartością była zdrowa, czteroosobowa rodzina?

                                To znaczy ze wartość ulegnie zmianie w momencie jakiegokolwiek
                                zdarzenia powodującego chorobę?
                                Czyli wartość nie jest wartością bo jest zmienna..
                                -
                                Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:34
                                  no hola hola
                                  to już Twoja osobista wycieczka myślowa w kierunku tego, co Julia by zrobiła
                                  gdyby zachorowała jedna z dwóch córek które wychowuje

                                  chciała mieć zdrową rodzinę 2+2 i ma
                                  żadnego odejścia od wyznawanych wartości nie dostrzegam
                                  • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 12:38
                                    syriana napisała:

                                    > chciała mieć zdrową rodzinę 2+2 i ma
                                    > żadnego odejścia od wyznawanych wartości nie dostrzegam

                                    Rzec by można - po trupach do celu.
                                    • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:40
                                      a gdzie tu trup?
                                      mógłby się pojawić, gdyby Julia straciła swoje zdrowie emocjonalne opiekując
                                      chorym dzieckiem wbrew sobie
                                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:43
                                    Tu napisałam już Gai :

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=82707789&a=82879753
                                    A tobie tylko dopiszę, że takie podejscie :

                                    > chciała mieć zdrową rodzinę 2+2 i ma
                                    > żadnego odejścia od wyznawanych wartości nie dostrzegam

                                    Nie jest wg mnie etyczne. Bo oznacza się kierowaniem maksymą : po
                                    trupach do celu. Nie ważne jak, nie wazne gdzie, z kim, komu i
                                    dlaczego . Ważne,że moje chciejstwo jest zaspokojone..
                                    Czysty kompsumpcjonizm i niedojrzałość..
                                    • zetage Re: wybór julii 01.08.08, 12:46
                                      Szybka jesteś w osądach. Ciekawe co byś zrobiła, gdyby Tobie to się
                                      przytrafiło.
                                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:53
                                        zetage-to do mnie ?
                                        • zetage guderianka 01.08.08, 12:56
                                          @Guderianka - nie, nie było to do Ciebiesmile
                                    • syriana Re: wybór julii 01.08.08, 12:47
                                      no ok, to już zdążyłam zauważyć że specjalnie nie cenisz odwagi kobiet, które
                                      takie decyzje podejmują

                                      ale teraz ciągle piszesz o zmiennym systemie wartości Julii, a ja widzę tylko,
                                      że jest on po prostu inny od Twojego
                                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:51
                                        syriana napisała:

                                        > no ok, to już zdążyłam zauważyć że specjalnie nie cenisz odwagi
                                        kobiet, które
                                        > takie decyzje podejmują
                                        >
                                        > ale teraz ciągle piszesz o zmiennym systemie wartości Julii, a ja
                                        widzę tylko,
                                        > że jest on po prostu inny od Twojego


                                        no to źle zauważasz
                                        bo kilka razy napisałam,że nie oceniam samej decyzji o oddaniu
                                        dziecka do adopcji
                                        oceniam sytuację, wktórej...a zresztą-nie chce mi się pisać bo już
                                        kilka razy to było


                                        System wartości Julii może być inny
                                        Dziwi mnie jedynie fakt,że ulega on ciągłym zmianom
          • kawka74 Re: wybór julii 01.08.08, 09:38
            Zło
            > jest złem i choćbyś Ty i inne panie nie wiem jak bardzo starały się
            > dorobić do niego ideologię takie pozostanie.

            Zło?
            To mamy inne pojęcie zła. I dlaczego to niby miałabym przyjąć Twoją koncepcję?

            Zdziwienie moje budzi
            > jedynie łatwość jego akceptacji,

            To się dziw dalej. Trudno zrozumieć, że akceptacja dotyczy cudzych wyborów i
            słabości? Cudzego prawa do bezradności?
        • anulka.p Re: wybór julii 01.08.08, 09:35
          kawka74 napisała:

          > Joanno

          > Przecież nikt nie podważa Twoich wyborów. Nikt nie każe Ci zrobić
          tego, co
          > Julia. Nikt Ci niczego nie zarzuca, nie musisz się przed nikim
          bronić. Skąd wię
          > c
          > próba wzbudzenia poczucia winy? Po co się tłumaczysz?

          Oj Kawka, to chyba o jeden post za dużo. Jakie podważanie decyzji
          Joanny, jakie tłumaczenie? Podważać to można wybor Julii i o tym
          jest ten wielgachny wątek, czyż nie?
          Joannie można oddać tylko wielki szacunek i pochylić głowę.
          Nie bralam udziału w tej dyskusji, bo temat jest wyjatkowo trudny,
          i łatwo jest klepać, wydawać kategoryczne sądy, nie mając taj
          naprawdę pojęcia o czym się mowi.
          Tak, tej dziewczynce pewnie jest teraz lepiej, nowa mama daje jej
          miłośc i ciepło, ta decyzja była pewnie odpowiedzialna. Ale nic nie
          poradzę, że gdzieś głęboko (może w kawałku serca?) jest we mnie
          jakis sprzeciw, i to rzekłabym -przejmujący.
      • wieczna-gosia Re: wybór julii 01.08.08, 09:30
        To, że
        > kocham moje dziecko poczułam kiedy miał 10 miesięcy - wcześniej
        > dominującymi uczuciami były niepokój, nieporozumienia z mężem
        > (zresztą trwały przez nastepne trzy lata) i poczucie obowiązku. I
        > strach, że mogę nie pokochać własnego dziecka.
        Pewnie zwolenniczkom
        > wyboru zgodnego ze szczęsciem matki będzie trudno to zrozumieć, ale
        > bardziej bolała mnie myśl, że mogę nie kochać mojego dziecka niż to,
        > że jest niepełnosprawne.
        a tymczasem zdarzył się cud - tak droga triss i
        > trisopodobne - zakochałam się w tym "dziecku gorszego Boga" tak samo
        > jak w jego zdrowym bracie parę lat wcześniej i to uczucie trwa do
        > dzisiaj.

        wyciagnelam kilka cyctatow z twojego listu.
        po pierwsze wiec- rozumiem ze przez 10 miesiecy dziecka nie kochalas. Rozumiem
        ze bylo ci z tym ciezko-co wiecej pzychodzimo to z latwoscia. W ogole uwazam ze
        KAZDA matka nie mogaca pokochac wlasnego dziecka sie z tym meczy. Dlaczego tak
        latwo zakladasz ze Julii z tym ciezko nie bylo?
        Ale znamienne jest dla mnie slowo CUD. Stal sie cud- pokochalas, kochasz
        bedziesz kochac. Cudownie. A gdyby cud sie nie stal? Skazalabys dziecko na zycie
        bez milosci? czekalabys na ten cud do konca zycia?

        W zyciu Julii cud sie nie wydarzyl. Byc moze czekala zbyt krotko. Byc moze
        czekala ponad swoje sily i stad porzucenie dziecka w szpitalu?

        Idiotyzmem joanno jest zalozenie ze ogolnie swiat jest taki, ze matka nie
        pokocha dziecka niepelnoprawnego. Ale oprocz Ew Blaszczyk sa na swiecie takze Julie.
        • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 09:35
          wieczna -gosiu

          > W zyciu Julii cud sie nie wydarzyl. Byc moze czekala zbyt krotko.
          Byc moze
          > czekala ponad swoje sily i stad porzucenie dziecka w szpitalu?


          Skoro uprawiamy gdybologię: Może na ten cud nie czekała? Może tak
          było zaślepiona podziałem świata na ŁADNE i BRZYDKIE,że nie
          dopatrywała sie cudu w tym, czym los (bóg ) ją obdarza ?

          > Idiotyzmem joanno jest zalozenie ze ogolnie swiat jest taki, ze
          matka nie
          > pokocha dziecka niepelnoprawnego

          A padło takie założenie ???!
          • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 11:06
            guderianka napisała:

            > Skoro uprawiamy gdybologię: Może na ten cud nie czekała? Może tak
            > było zaślepiona podziałem świata na ŁADNE i BRZYDKIE,że nie
            > dopatrywała sie cudu w tym, czym los (bóg ) ją obdarza ?

            Ja zrozumiałam, że Julia nie funkcjonowała nawet na płaszczyźnie jakościowania estetycznego, ale na poziomie "jest nieznośny hałas -trzeba przetrwać, nie ma hałasu - odpoczynek", gdzie kompletnie nic nie było zależne od niej samej. Coś na kształt chińskiej tortury.
            Ale może źle zrozumiałam. Chyba powinnam przeczytać jej książkę.
            • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 11:31
              > Ja zrozumiałam, że Julia nie funkcjonowała nawet na płaszczyźnie
              jakościowania
              > estetycznego, ale na poziomie "jest nieznośny hałas -trzeba
              przetrwać, nie ma h
              > ałasu - odpoczynek", gdzie kompletnie nic nie było zależne od niej
              samej. Coś n
              > a kształt chińskiej tortury.
              > Ale może źle zrozumiałam. Chyba powinnam przeczytać jej książkę.

              Tak gaju. Ja też zauważam ,że różne osoby różnie zinterpetowały te
              wybiórcze fragmenty. I dopuszczam do siebie możliwość,że po
              przeczytaniu książki ukaże mi się inny niż teraz obraz Julii i inna
              ocena jej zachowania

              Inną kwestią jest to,że torturę można przerwać poprzez pozbycie
              się "problemu" lub znaleźć sposób na zaakceptowanie jej (i tu
              wracamy do wątku, dotyczącego wsparcia i pomocy dla osób w takiej
              sytuacji jak JUlia)
              • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:33
                guderianka napisała:

                > Inną kwestią jest to,że torturę można przerwać poprzez pozbycie
                > się "problemu" lub znaleźć sposób na zaakceptowanie jej (i tu
                > wracamy do wątku, dotyczącego wsparcia i pomocy dla osób w takiej
                > sytuacji jak JUlia)

                Oj chyba nie ma możliwości zaakceptowania tortury. Mogę się mylić, ale tortura zawsze, prędzej czy później, prowadzi do destrukcji, do załamania nerwowego, ostatecznie - do samobójstwa.
                • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 12:44
                  > Oj chyba nie ma możliwości zaakceptowania tortury. Mogę się mylić,
                  ale tortura
                  > zawsze, prędzej czy później, prowadzi do destrukcji, do załamania
                  nerwowego, os
                  > tatecznie - do samobójstwa.

                  Mowa o torturze psychicznej
                  Można się przyzwyczaić..uwierz..
                  • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 12:56
                    guderianka napisała:

                    > Mowa o torturze psychicznej
                    > Można się przyzwyczaić..uwierz..

                    Permanentny hałas o tak skonstruowanym ewolucyjnie widmie, aby powodował szczególny dyskomfort dla ludzkiego ucha, to tortura fizyczna. Na mój gust przynajmniej. Oddziałuje na zmysł słuchu tak jak kapiąca woda oddziałuje na zmysł dotyku.
                    • iwles Re: wybór julii 01.08.08, 13:02

                      > Permanentny hałas o tak skonstruowanym ewolucyjnie widmie, aby powodował szczeg
                      > ólny dyskomfort dla ludzkiego ucha, to tortura fizyczna. Na mój gust przynajmni
                      > ej. Oddziałuje na zmysł słuchu tak jak kapiąca woda oddziałuje na zmysł dotyku.



                      no tak ................
                      szczególnie dla kogoś, kto pracował w operze.
                      Płacz dziecka - cóż za dyskomfort dla ucha............
                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 13:04
                        > no tak ................
                        > szczególnie dla kogoś, kto pracował w operze.
                        > Płacz dziecka - cóż za dyskomfort dla ucha............

                        zwłaszcza płacz istoty zrodzej z siebie..
                        • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 13:13
                          guderianka napisała:

                          > > no tak ................
                          > > szczególnie dla kogoś, kto pracował w operze.
                          > > Płacz dziecka - cóż za dyskomfort dla ucha............
                          >
                          > zwłaszcza płacz istoty zrodzej z siebie..

                          Guderianko ale naprawdę tak to działa, że płacz istoty ZWŁASZCZA zrodzonej z siebie jest dla mózgu matki czymś nieprzyjemnym. Widmo tego płaczu jest (tak przypuszczam) kodowane w mózgu zaraz po narodzinach dziecka, gdy pierwszy raz matka słyszy swoje dziecko.

                          Po to nas natura tak skonstruowała, żebyśmy zajmowały się dziećmi, kiedy płaczą, żebyśmy na ten płacz nie mogły nie zareagować ...

                          Jak będę miałą trochę więcej czasu niż tak "z doskoku", poszukam czegoś na ten temat. Może dziś, może jutro się uda.
                          • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 13:15
                            > Guderianko ale naprawdę tak to działa, że płacz istoty ZWŁASZCZA
                            zrodzonej z si
                            > ebie jest dla mózgu matki czymś nieprzyjemnym. Widmo tego płaczu
                            jest (tak przy
                            > puszczam) kodowane w mózgu zaraz po narodzinach dziecka, gdy
                            pierwszy raz matka
                            > słyszy swoje dziecko.
                            >
                            > Po to nas natura tak skonstruowała, żebyśmy zajmowały się dziećmi,
                            kiedy płaczą
                            > , żebyśmy na ten płacz nie mogły nie zareagować ...
                            >
                            > Jak będę miałą trochę więcej czasu niż tak "z doskoku", poszukam
                            czegoś na ten
                            > temat. Może dziś, może jutro się uda.


                            Wiem, Gaju
                            Nasłuchałam się takiego płaczu
                            Tygodniami
                            Latami (z przerwami)
                            A potem znowy tygodniami z drugim dzieckiem(2mce-kolka, zarawane
                            nocki )

                            Poszukaj jak możesz
                            • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 16:04
                              guderianka napisała:

                              > Poszukaj jak możesz

                              Znalazłam wzmiankę o badaniach dotyczących reakcji na płacz własnego dziecka:
                              www.dzieci.org.pl/pap/index.php?subaction=showfull&id=1204534407&archive=&start_from=&ucat=4&do=rozmaitosci&alone=
                              Dostęp do czasopisma "Biological Psychiatry" jest zdaje sie płatny i to słono, ale jak mi się uda znaleźć tytuł artykułu i autorów, to może uda się wyszperać w necie jakieś odwołania do wspomnianych badań. Spróbuję i dam znać jak mi się uda, temat jest ciekawy smile
                              • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 20:11
                                gaju-ok
                                czekam zatem aż założysz wątek na ten temat- żeby tego nie zaśmiecac
                                bardziej wink
                          • malila Re: wybór julii 01.08.08, 13:25
                            gaja78 napisała:
                            > Po to nas natura tak skonstruowała, żebyśmy zajmowały się dziećmi,
                            kiedy płaczą
                            > , żebyśmy na ten płacz nie mogły nie zareagować ...

                            Gaja, tylko do pewnego momentu. Kiedy moja córeczka miała pół roku i
                            budziła się często na nocne karmienie, przyszedł taki moment, że
                            wybudzenie ze snu wypalało mi oczy. Miałam wrazenie, że ktoś polewa
                            mi oczy kwasem solnym, przez pół dnia je otwierałam, okna były
                            pozaciemniane, bo nie mogłam patrzeć na światło, w głowie przewalały
                            mi się kamienie. Mój mąż przejął wtedy nocne dyżury, on małą usypiał
                            i uspokajał. Po raz pierwszy zarejestrowałam ze zdziwieniem, że
                            płacz dziecka w żaden sposób nie przeszkadza mi ani w zaśnięciu, ani
                            nie podrywa mnie ze snu - nie czułam nic prócz bólu i zmęczenia.
                            Było mi kompletnie obojętne, że moje dziecko za mną płacze.
                            Jak mi ktoś powie, że jak się miało płaczące dziecko i pobudki w
                            nocy, to się można mądrzyć na temat każdego płaczącego i budzącego
                            się dziecka, to mnie nareszcie rozbawiwink
                            To samo można powiedzieć o dzieciach niepełnosprawnych i ich
                            rodzicach.
                            • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 13:56
                              malila napisała:

                              > mi oczy kwasem solnym, przez pół dnia je otwierałam, okna były
                              > pozaciemniane, bo nie mogłam patrzeć na światło, w głowie przewalały
                              > mi się kamienie. Mój mąż przejął wtedy nocne dyżury, on małą usypiał
                              > i uspokajał. Po raz pierwszy zarejestrowałam ze zdziwieniem, że
                              > płacz dziecka w żaden sposób nie przeszkadza mi ani w zaśnięciu, ani
                              > nie podrywa mnie ze snu - nie czułam nic prócz bólu i zmęczenia.

                              Ból ma wyższy priorytet niż hałas.
                              Podejrzewam że pod wpływem bólu przestałaś reagować na hałas tak szybko jak doychczas, tak jak pod wpływem hałasu zmienia się reakcja na bodźce i myśli wyższego rzędu.
                      • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 13:09
                        iwles napisała:


                        > no tak ................
                        > szczególnie dla kogoś, kto pracował w operze.
                        > Płacz dziecka - cóż za dyskomfort dla ucha............

                        żartujesz, tak ?
                        Chcesz powiedzieć, że według ciebie ewolucja ominęła szerokim łukiem ludzi pracujących w operze ? smile))

                        Płacz dziecka jest nieznośny dla ludzkiego mózgu od tysięcy lat. To się dzieje poza świadomością i jest to jeden z mechanizmów wykształconych na drodze ewolucji.

                        Głos śpiewaczki operowej to zupełnie coś innego niż niemowlęcy płacz. Widmo częstotliwościowe jest inne. Ludzkie ucho to analizator widmowy. Operowa aria zawiera się w takim a nie innym zgrubnym kształcie widma, który jest schematem identyfikowanym przez mózg jako przyjemny. Jeśli natomiast schemat widmowy zostanie zidentyfikowany jako pokrywający się z płaczem dziecka, gdzieś tam w mózgu pociągane są odpowiednie sznurki, co odczuwam jako dyskomfort i sygnał, że trzeba się dzieckiem zająć (żeby przestało emitować ten nieznośny dźwięk).

                        Myślałam że to oczywista oczywistość, ale może żyję w nieświadomości i głębokiej ignorancji, to proszę mnie uświadomić.
                        • iwles Re: wybór julii 01.08.08, 13:33

                          Nie Gaja smile
                          Nie podważam tej teorii, to była z mojej strony ironia.
                          Ot - takie skojarzenie, że jak ktoś ma do czynienia ze sztuką piękną - to
                          wszystko inne jest dyskomfortem, dysonansem i w ogóle - jednym wielkim zgrzytem.
                          • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 14:00
                            iwles napisała:

                            >
                            > Nie Gaja smile
                            > Nie podważam tej teorii, to była z mojej strony ironia.
                            > Ot - takie skojarzenie, że jak ktoś ma do czynienia ze sztuką piękną - to
                            > wszystko inne jest dyskomfortem, dysonansem i w ogóle - jednym wielkim zgrzytem
                            > .

                            Tu nie ma się z czego śmiać. Jeśli ślimak w uchu i współpracujący z nim ośrodek mózgu są szczególnie wrażliwe (a tak zazwyczaj jest u ludzi związanych z muzyką), to naturalny wniosek jest taki, że ci ludzie są szczególnie nieodporni na permanentny drażniący hałas.
                            • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 15:06
                              > Tu nie ma się z czego śmiać. Jeśli ślimak w uchu i współpracujący
                              z nim ośrodek
                              > mózgu są szczególnie wrażliwe (a tak zazwyczaj jest u ludzi
                              związanych z muzyk
                              > ą), to naturalny wniosek jest taki, że ci ludzie są szczególnie
                              nieodporni na p
                              > ermanentny drażniący hałas.

                              Gaju, mi to wygląda na usprawiedliwianie (?)
                              • gaja78 Re: wybór julii 01.08.08, 15:30
                                guderianka napisała:

                                > > Tu nie ma się z czego śmiać. Jeśli ślimak w uchu i współpracujący
                                > z nim ośrodek
                                > > mózgu są szczególnie wrażliwe (a tak zazwyczaj jest u ludzi
                                > związanych z muzyk
                                > > ą), to naturalny wniosek jest taki, że ci ludzie są szczególnie
                                > nieodporni na p
                                > > ermanentny drażniący hałas.
                                >
                                > Gaju, mi to wygląda na usprawiedliwianie (?)

                                Usprawiedliwianie byłoby wtedy, gdybym naciągała fakty na rzecz Julii. A nie robię tego. Muzyk ma słuch szczególnie czuły - i na dżwięki miłe dla ucha, i te nieprzyjemne. To jest fakt, którego naciągać nie trzeba.

                                Nie napisałam nigdzie, że dotyczy to z całą pewnością Julii. Skomentowałam tylko ironię na temat wrażliwości ludzi pracujących w operze.
                                • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 15:45
                                  > Usprawiedliwianie byłoby wtedy, gdybym naciągała fakty na rzecz
                                  Julii. A nie ro
                                  > bię tego. Muzyk ma słuch szczególnie czuły - i na dżwięki miłe dla
                                  ucha, i te n
                                  > ieprzyjemne. To jest fakt, którego naciągać nie trzeba.
                                  >
                                  > Nie napisałam nigdzie, że dotyczy to z całą pewnością Julii.
                                  Skomentowałam tylk
                                  > o ironię na temat wrażliwości ludzi pracujących w operze.


                                  Ok
                                  Odebrałam to w ten sposób ponieważ w większości wątków wykazujesz
                                  postawę "pro-Julia"
        • joanna35 Re: wybór julii 01.08.08, 09:39
          > wyciagnelam kilka cyctatow z twojego listu.
          > po pierwsze wiec- rozumiem ze przez 10 miesiecy dziecka nie
          kochalas. Rozumiem
          > ze bylo ci z tym ciezko-co wiecej pzychodzimo to z latwoscia. W
          ogole uwazam ze
          > KAZDA matka nie mogaca pokochac wlasnego dziecka sie z tym meczy.
          Dlaczego tak
          > latwo zakladasz ze Julii z tym ciezko nie bylo?
          > Ale znamienne jest dla mnie slowo CUD. Stal sie cud- pokochalas,
          kochasz
          > bedziesz kochac. Cudownie. A gdyby cud sie nie stal? Skazalabys
          dziecko na zyci
          > e
          > bez milosci? czekalabys na ten cud do konca zycia?

          Dokładnie tak! I nie tylko czekałabym, ale robiłabym wszystko, żeby
          moje dziecko nie poczuło, że tak jest. To się nazywa dojrzałość i
          odpowiedzialność. I nie wiem co bardziej w głowie mi się nie
          mieści,czy to że można oddać dziecko jak rzecz, bo nagle się
          rozmyśliłam, przestała mi się podobać czy nie jest tak łatwo, lekko
          i przyjemnie jak wg. mnie powinno być, tudzież mam problemy sama ze
          sobą czy to, że ktoś może uznać taki wybór za normalny i
          pobłogosławić prawem wyboru. Myślałam, że na tym forum już mnie nic
          nie zaskoczy...
          • wieczna-gosia Re: wybór julii 01.08.08, 09:48
            nie da sie zastapic milosci- ani poczuciem obowiazku, ani odpowiedzialnoscia,
            ani dojrzaloscia.

            Juz pomijam ze mozna oddac dziecko z milosci i odpowiedzialnosci i dojrzalosci
            wlasnie, to wiedzial juz Salomon.

            Byla kiedys taka drazniaca telenowela "kochaj mnie", gdzie Czubowna swoim
            kojacym glosem szafowala ocenami ludzi. Ogolnie telenowela byla obrzydliwa i
            zarzucilam jej ogladanie. Ale byla tam tez kobieta srednich obyczajow i raczej z
            dolow itd, ktora zostawiala dziecko w szpitalu- po porodzier powiedziala ze sie
            go zrzeka i papa. I poszla. I najazd tej kamery na tego chlopca i ta Czubowna
            rozwodzaca sie nad tym ze porzucony, niechciany, ze biedniutki a tak matka uch,
            tak tam wisialo ze potwor i chamica.......

            Tymczasem dla mnie byc moze ta kobieta wlasnie podjela najciezsza decyzje
            swojego zycia. Byc moze jedyna dojrzala decyzje w calym swoim popsutym, pelnym
            pijanstwa i biedy zyciu.
            Byc moze tak wlasnie jest z Julia? Byc moze to jest ciezar na jakie jedynie bylo
            ja stac- bo zdecydowac ze tego dzicka wychowywac nie chce i nie potrafi?

            lekkim twistem przyznajecie ze ze wzgledu na dobro dzecka sprawa obecnie wyglada
            optymalnie- dziecko jest kochane, rozwija sie, ma rodzice. Ale julia- potwor i
            masakra.
            • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 09:51
              A być może jest inaczej tongue_out
            • nikki30 Re: wybór julii 01.08.08, 10:02
              Przeczytałam tą książkę kilka tygodni temu...
              Artykuł jest tylko fragmentem bardzo długiej historii.Nie ma tu uczuć, obaw i
              niepewności, która towarzyszy bohaterce a jest opisana właśnie w książce.Jest to
              sucho, bez emocji napisany artykuł.
              Myślę że ten kto przeczytał książkę niekoniecznie potępia Julię.
              Sprawa jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje.Uważam, że Julia pojęła
              właściwą decyzję.Zapominacie że podjęła tą decyzje nie dla siebie tylko dla
              rodziny i Immie.
              Bardzo znaczące są w książce słowa księdza, że wychowywanie małej nie jest dla
              Hollander przeznaczeniem...Bo nie jest!Podjęła najważniejszą decyzję w swoim
              życiu.Dzięki tej decyzji uratowała też życie swojej starszej córki, Immie, oraz
              swoje małżeństwo.Dzięki tej decyzji urodziło się kolejne dziecko.
              Na potępienie zasługiwało by zabicie Immie, a o takich myślach swoich i męża
              Julia pisze obszernie w książce...
              Z tego co wiem dochód z książki został przeznaczony na rehabilitację nie tylko
              Immie ale też innych dzieci niepełnosprawnych!
              • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 10:05
                Bardzo znaczące są w książce słowa księdza, że wychowywanie małej
                nie jest dla
                > Hollander przeznaczeniem...Bo nie jest!Podjęła najważniejszą
                decyzję w swoim
                > życiu.Dzięki tej decyzji uratowała też życie swojej starszej córki

                A wiesz,że to też mnie zastanowiło?
                Skoro Bóg obdarza dzieckiem TĘ a nie inną osobę to robi to
                dlatego,że TO dziecko nie jest TEJ matce przeznaczone ale innej ?
                • nikki30 Re: wybór julii 01.08.08, 10:12
                  guderianka napisała:
                  >
                  > A wiesz,że to też mnie zastanowiło?
                  > Skoro Bóg obdarza dzieckiem TĘ a nie inną osobę to robi to
                  > dlatego,że TO dziecko nie jest TEJ matce przeznaczone ale innej ?

                  Ja to odbieram jako próbę dla takiej osoby.Masz możliwość pokochania
                  niepełnosprawnego dziecka ale nie dajesz rady.Może pokocha ją ktoś inny?Zawsze w
                  takich sytuacjach sprawdza sie powiedzenie, że nie ta jest matką co urodziła
                  lecz ta co wychowała.Tania jest w tej historii prawdziwą matką i to dla niej
                  przeznaczeniem jest bycie matką Immie.
                  • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 10:23
                    >
                    > Ja to odbieram jako próbę dla takiej osoby.Masz możliwość
                    pokochania
                    > niepełnosprawnego dziecka ale nie dajesz rady.Może pokocha ją ktoś
                    inny?

                    A może ten ktoś inny nie da rady kochać do końca życia i okaże się,
                    że Bóg dał dziecko TEJ a nie INNEJ kobiecie właśnie po to, by
                    nauczyła się doświadczać trudnej miłości, by poznała INNY świat, by
                    pomgła jak najlepiej przeprowadzić przez niego swoje dziecko..
                    • nikki30 Re: wybór julii 01.08.08, 10:36
                      guderianka napisała:

                      >
                      > A może ten ktoś inny nie da rady kochać do końca życia i okaże się,
                      > że Bóg dał dziecko TEJ a nie INNEJ kobiecie właśnie po to, by
                      > nauczyła się doświadczać trudnej miłości, by poznała INNY świat, by
                      > pomgła jak najlepiej przeprowadzić przez niego swoje dziecko..

                      Ale nie dała rady i miała odwagę do tego się przyznać! Nie każdy z tym sobie
                      radzi.Po co się więc zmuszać w imię czego?
                      Tutaj nie dała rady cała rodzina nie tylko Julia.Próbowali ją pokochać inaczej
                      nie zabrali by jej ze szpitala po porodzie.Pięć miesięcy myślenia o dziecku w
                      kategoriach jakby się go pozbyć chyba nie świadczy o miłości do dziecka.To też
                      pięć miesięcy zmarnowanej terapii Immie...
                      • guderianka Re: wybór julii 01.08.08, 11:32
                        > Ale nie dała rady i miała odwagę do tego się przyznać! Nie każdy z
                        tym sobie
                        > radzi.Po co się więc zmuszać w imię czego?
                        > Tutaj nie dała rady cała rodzina nie tylko Julia.Próbowali ją
                        pokochać inaczej
                        > nie zabrali by jej ze szpitala po porodzie.Pięć miesięcy myślenia
                        o dziecku w
                        > kategoriach jakby się go pozbyć chyba nie świadczy o miłości do
                        dziecka.To też
                        > pięć miesięcy zmarnowanej terapii Immie...


                        nikki-ale ja nie o tym
                        zastanawiam się nad rolą księdza , wiary i Boga w zyciu tej rodziny,
                        skoro zostały przywołane jego słowa
                    • kawka74 Re: wybór julii 01.08.08, 10:38
                      A może Bóg się po prostu pomylił?
                      A może Boga nie ma?
                      A może niepełnosprawność dziecka jest skutkiem fatalnego zbiegu okoliczności?
                      • nikki30 Re: wybór julii 01.08.08, 10:51
                        kawka74 napisała:

                        > A może Bóg się po prostu pomylił?
                        > A może Boga nie ma?
                        > A może niepełnosprawność dziecka jest skutkiem fatalnego zbiegu okoliczności?

                        Też jest takie prawdopodobieństwosmile
                      • dlania Re: wybór julii 01.08.08, 13:19
                        kawka74 napisała:

                        > A może Bóg się po prostu pomylił?
                        > A może Boga nie ma?
                        > A może niepełnosprawność dziecka jest skutkiem fatalnego zbiegu okoliczności?

                        Jesli boga nie ma lub jest tylko zbiegiem okoliczności, to może nie mieszajmy w
                        sprawę przeznaczenia?wink
        • iwles Re: wybór julii 01.08.08, 10:18
          > W ogole uwazam ze
          > KAZDA matka nie mogaca pokochac wlasnego dziecka sie z tym meczy.
          > Dlaczego tak
          > latwo zakladasz ze Julii z tym ciezko nie bylo?


          za to teraz z taką łatwością Julii przychodzi podkreślanie: ja córeczkę KOCHAM.
          Więc cud i tutaj się zdarzył? Jak ? Kiedy ? W którym momencie pokochała ?
          • rita75 Re: wybór julii 01.08.08, 11:19
            > za to teraz z taką łatwością Julii przychodzi podkreślanie: ja
            córeczkę KOCHAM.

            nie daj to Boze córeczka zachoruje...
    • wiktorka_24 sluszny wybor 01.08.08, 10:07
      Nie dziwie jej sie, ze na to sie zdecydowala. W tym przypadku
      wazniejsza jest rodzina, zdrowe dziecko, maz. Nigdy by nie byli
      szczesliwi z chorym dzieckiem. Nie mieliby normalnego zycia, tylko
      udreka, zadnej radosci. W takim przypadku dobrze jest powierzyc
      dziecko komus, kto chce sie takim dzieckiem zajmowac. Zwlaszcza jak
      nie nawiaze sie wiekszej relacji z takim dzieckiem. Nie potepiam
      jej.
      • rita75 Re: sluszny wybor 01.08.08, 11:19
        W tym przypadku
        > wazniejsza jest rodzina, zdrowe dziecko, maz.

        lalka się popsuje, wedruje na smietnik
        • guderianka rita 01.08.08, 12:54
          rita75 napisała:

          > W tym przypadku
          > > wazniejsza jest rodzina, zdrowe dziecko, maz.
          >
          > lalka się popsuje, wedruje na smietnik


          rita-to już nadużycie
          Dziecko nie jest na śmietniku
          • rita75 Re: rita 01.08.08, 13:11
            > rita-to już nadużycie
            > Dziecko nie jest na śmietniku

            to byla metafora
    • gaskama Nie chciałabym mieć takiego dylematu! 01.08.08, 11:20
      Nie mam odwagi oceniać Julii. Nie czytałam książki. Artykuł jest
      obiektywnie biorąc nacechowany negatywnie (piszę to jako
      językoznawca wink).
      "W ekskluzywnej szkole dla dziewcząt w Oksfordzie, do której
      chodziła, macierzyństwo było postrzegane jako brak ambicji. A ona
      chciała odnieść sukces w dziedzinie, która pod koniec lat 80. była w
      Anglii niedostępna dla kobiet. Udało się. Była pierwszą kobietą,
      która wyreżyserowała przedstawienie w Narodowej Operze Angielskiej
      na West Endzie, a później została jej dyrektorką. Kiedy okazało się,
      że zawodowo osiągnęła już wszystko, co mogła, pojawił się Jay,
      nauczyciel akademicki i kompozytor, który dzielił z Julią pasję do
      teatru i muzyki. Priorytety Julii się zmieniły. Trzy lata później
      urodziła się ich pierwsza córka - Elinor. W czasie porodu położna
      krzyczała: 'Jesteś prawdziwą bohaterką!'. Jeszcze tego samego dnia
      wróciły do domu. W podziękowaniu za triumfalny poród położna dostała
      szampana i kwiaty."
      Ukazuje nam to Julię jako bogatą, ambitną karierowiczkę, która
      ukierunkowana jest na sukces. Nawet poród pierszego dziecka jest
      ukazany w takich kategoriach (prawdziwa bohaterka, triumfalny poród,
      szampan). Przy drugim dziecku, które okaże się porażką nie pasującą
      to tego pierwszego obrazka nie ma mowy o bohaterstwie, triumfie itd.
      Może ocena Julii byłaby inna, gdyby była mowa o biednej kobiecie,
      która nie daje rady finansowo, mąż ją tłucze. W tej sytuacji
      wszystko by było moralnie uzasadnione. Tu mamy bogatą egoistkę, w
      tle - moim zdaniem - jeszcze bardziej egoistycznego męża.
      Poruszany jest aspekt, że kobieta robi karierę. A może ona nie robi
      kariery, może te wszysktie publiczne wystąpienia i książka są
      rodzajem pokuty. Może kobieta ma świadomość porażki życiowej. Nie
      przypuszczam, żeby zarobione na książce czy występach pieniądze
      wydawała na kosmetyczkę. Raczej przypuszczam, że wydaje je na
      rehabilitację chorych dzieci, na cele dobroczynne.
      Nie wiem, czy ją potępiam, raczej nie. Nie wiem, co ja bym zrobiła
      na miejscu. Wydaje mi się, że .... ale jakie ma znaczeinie, co mi
      się wydaje. Często coś mi się wydaje, i często te wydawania się nie
      sprawdzają się w życiu. Czy jest ona dla mnie bohaterką? Nie, raczej
      nie. Ale ona chyba też nie widzi w sobie bohaterki i książka jest
      próbą wytłumaczenia swojego postępowania.
      A chylę czoła przed wszystkimi małżeństwami i związkami, które są na
      tyle silne, mądre, pełne miłości, że starcza tych wszystkich uczuć
      takżę dla chorego, niepełnosprawnego dziecka. I myślę, że takie
      osoby mają troszkę więcej prawa, że tak głupio powiem, do
      potępienie ... nie ... raczej do oceny Julii. Ja se mogę tylko
      poteoretyzować. I teoretycznie wydaje mi się, że nigdy bym nie
      oddała mojego dziecka. Ale to tylko teoria.
    • gaskama Re: Nie chciałabym mieć takiego dylematu! 01.08.08, 12:45
      Eeee, rozumiem, że to nie było do mnie, tylko tak ogólnie?
      • zetage Re: Nie chciałabym mieć takiego dylematu! 01.08.08, 12:49
        oczywiście, że nie do Ciebie Gaskama! po prostu tak mi się jakoś
        tytuł skopiował przez przypadek.
        Szanuję osoby, które za szybko nie wyrywają się z osądem (zwłaszcza
        o sytuacji, o której nie mają pojęcia!!!), a Ty do takich jak mi się
        zdaje nie należysz.
        • zetage Re: Nie chciałabym mieć takiego dylematu! 01.08.08, 12:50
          Sorki, chciałam napisać, że do takich osób należyszbig_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka