magdak7
29.07.08, 07:52
Mam dwoje dzieci- 4 lata i 1.5 roku. Zawsze byłan znerwicowana trochę, ale od
czasu jak chłopaki się urodziły, urasta do do niepokojących rozmiarów. Boję
się dosłownie wszystkiego- jak któryś ma katar, to od razu mam jakieś czarne
wizje. Każdy pieprzyk rozrasta się w mojej wyobraźni do czerniaka, każde
zaziębienie do sepsy, no po prostu paranoja. Ostatnio starszy był na wakacjach
u Dziadków- nie zadzwonili wtedy kiedy powinni, tylko pół godziny później, a
ja już dostałam ataku histerii, że coś się stało. Jak młodszy miał gorączke,
to dostałam jakichś drgawek nerwowych.
Jak mąż się spóźni 5 minut, to też umieram z nerwów, że coś się stało . Mam
też obsesję na punkcie zdrowia męża i mojego.
Nie mogę sobie wyobrazić, że kiedykolwiek puszcze dziecko gdzieś samo- tyle
przecież wszędzie niebezpieczeństw czyha.
Jak sobie z tym radzić??? Rozmawiałam z mamą- ona ma też zaawansowaną nerwicę,
ale odkąd z bratem założyliśmy własne rodziny, to trochę jej przeszło.
Poradziła mi wizytę u lekarza i leczenie farmakologiczne, ale boję się do tego
wszystkiego dorzucić uzależnienie od lekarstw. No jednym słowem paranoja.
Strasznie mnie to wykańcza psychicznie, a nawet i fizycznie, bo denerwuję się
non stop wszystkim, a w większości jest to pewnie urojone. Czy któraś z was
tak miała?