mi78
17.08.08, 21:52
Wiecie co muszę się komuś wygadać , wyżalić, bo nie mam komu. Jestem
mężatką od 8 lat z dwójką dzieci.Dodam na początek również, że cała
moja rodzina była przeciwna żebym wychodziła za mąż za tego
człowieka słyszałam teksty w stylu on nie będzie ani dobrym ojcem
ani dobrym mężem.Ale kontynuując zamieszkaliśmy w mieszkaniu mojej
szwagierki. Zarówno moi rodzice, jak i teściowie pomagali jak mogli.
Po 7 latach małżeństwa przyszedł kryzys.Ja w przypływie emocji
nagadałam o swoich problemach znajomym, mojej mamie i bratowej. Być
może to był błąd. I oczywiście moja mama w przypływie chyba emocji
przekazała mojemu mężowi to co ja powiedziałam jej.I teraz od
jakichś paru miesięcy żyję w stresie bo boję się, że wszystko co
nagadałam znajomym da o sobie znak w przyszłości. A dodam jeszcze,
że mój kochany mąż jest chyba uzależniony emocjonalnie od swojej
mamy,bo wydzwania dzień w dzień, czasami ona sama i udziela nam
światłych rad a mój mąż słucha jej i później przekazuje to mi.
Zawsze mi się wydawało, że jeżeli jest się małżeństwem to dwoje
ludzi radzi się siebie nawzajem i sami starają się jakoś sobie
radzić a nie cały czas liczyć na pomoc rodziców.Tak więc zastanawiam
się co mam zrobić czy żyć, że tak powiem w toksycznym związku, czy
odejść i przestać się bać.