slonecko_w_balerinkach 20.08.08, 12:24 Ile godzin rodziłyście? Zdarzyło się coś podczas porodu (albo też wcześniej lub później) coś śm wspominacie z uśmiechem/ ze smutkiem? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
belinda.0205 Re: Poród na wesoło 20.08.08, 12:41 1 poród: ok 20 godzin - o 2 w nocy się zaczęło, o 6 spacer do szpitala (mama pielęgniarka uspokajała, że mam czas, a w ten sposób będzie lepiej, czyt. szybciej) po 6 godzinach przejazd karetką do szpitala wojewódzkiego - jakieś 60km jechaliśmy 1,5 godz - z ogromną prośbą lekarki w karetce żebym broń Boże w tej karetce nie rodziła. Udało się - urodziłam w szpitalu po jakichś 8 godzinach. 2 poród 4 godziny: termin miałam na 6 grudnia, pojawiłam się z ogromnymi bólami na porodówce, ale ponieważ lekarka była w trakcie imprezy dała mi na powstrzymanie. Powstrzymali na 3 tygodnie. Pojawiłam się 27 grudnia jak przykazali, zero skurczy, płakałam, że Sylwester spędzę na porodówce. Szłam z mężem (pieszo podobno lepiej - chciałam już urodzić, bo w żadne ciuchy się nie mieściłam). Zachodzę na porodówkę i mówię, że nic z tego: żadnych skurczy. Badają: 8 rozwarcia, zastrzyk w tyłek i rodzę ( na porodówce byłam o 8, urodziłam o 12, chłopiec 4810). Sylwestra spędziłam w domu! Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Poród na wesoło 20.08.08, 12:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=83584084&a=83592725 Odpowiedz Link Zgłoś
koliberek400 Re: Poród na wesoło 20.08.08, 13:20 ja rodzilam 1,5 godziny,liczac od pierwszego bolu.Mieszkam w UK,a tutaj zaleca sie,zeby byc w domu jak najdluzej...kiedy czulam juz mocniejszy bol,stwierdzilam,ze chce dostac znieczulenie(tutaj jest za darmo i bez specjalnego proszenia sie),po co mam sie meczyc itd.Wiec zaczelam budzic mojego faceta(bylo przed 7 rano),a on do mnie przez sen mowi:jedz sama,ja dojede!!!(wczesniej byl ustalne,ze bedzie ze mna),jak to uslyszalam,to pomyslalam sobie:kurcze,no urodze przez niego w domu!powtorzylam drugi raz,ze juz sie zaczelo,w koncu sie dobudzil,zszedl do lazienki,ja w tym czasie dzwonilam do poloznej,ze jedziemy.Rozlaczylam sie,mojemu kochanemu kazalam dzwonic po taksowke.W momencie,kiedy on wybieral numer,ja poczulam,ze to juz i nie zdazymy!!!doczolgalam sie do lozka,zaczelam krzyczec,zeby dzwonil po karetke,a ten sie patrzy na mnie jak na ufoludka i sie pyta,czy zartuje!ale widzac co sie ze mna dzieje,zaczal dzwonic.Kobieta przez telefon wypytala sie o potrzebne informacje i nakazala przygotowac reczniki,a on mnie sie pyta,gdzie mamy reczniki!biedny,ze stresu zapomnial,gdzie sa recznik mial smieszna mine,kiedy kobitka kazala sprawdzic mu,czy widac glowke glowke urodzilismy sami,bez jednego parcia! w tym momncie w koncu przyjechala karetka,zalozyli mi maske z tlenem i po jednym parciu urodzil sie synek.Bylam w takim szoku,ze po ubraniu siebie i malego,wzielam go na rece i sama zaszlam z pierszego pietra do karetki. z perspektywy czasu wszytko wydaje sie smieszne,ale wtedy to bylo straszne,balam sie o dziecko...ale na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo,a my mamy niesamowite przezycia )))) Odpowiedz Link Zgłoś
zebra51 Re: Poród na wesoło 20.08.08, 13:36 Leżę na fotelu, polozna bada rozwarcie, nagle - chlup odeszły mi wody. No to ja przepraszam, ojej, zaraz pościeram. Polożna nic nie powiedziala, tylko poleciala z sali. Ja zlazłam z fotela, pościeralam ręcznikiem papierowym i znowu wgramolilam sie na fotel, zadowolona z siebie. Okazalo się, że wody były już zielonkawe i polozna poleciała po lekarza i zawiadomić blok operacyjny. Czekalam na swoją kolej do cc godzinę z bólami partymi. To juz nie było takie śmieszne Odpowiedz Link Zgłoś
nitka291 Re: Poród na wesoło 20.08.08, 13:37 Poród trwał 12 godzin, a gdyby nie podali oksytocyny to pewnie dłużej. Podczas parcia byłam już tak zmęczona (po nieprzespanej nocy), że zaczęłam coś bredzić "ja idę do domu, bo już nie mam siły i dajcie mi wszyscy spokój" Teraz na samą myśl się śmieje. Podczas porodu zażyczyłam sobie znieczulenie, płatne oczywiście. Wyobraźcie sobie ja się wiję z bólu na łóżku, wyciągam zza poduszki pieniążki (męża w ogóle nie chcieli wpuścić, a on miał kasę i podał ją w końcu przez pielęgniarkę), lekarka wypisuje rachunek i dopiero zastrzyk. Paranoja! Ponadto do ostatniego momentu gin mówił, że będzie dziewczynka. Jakież było moje zdziwienie, gdy położna mi oznajmiła "ma pani zdrowego synka". Odparłam, że niemożliwe bo ja miałam mieć Agatkę, na to ona pokazuje małego. Mąż też nie wierzył, śmiał się że podmienione. Odpowiedz Link Zgłoś
agatar-m Re: Poród na wesoło 20.08.08, 16:51 teraz mnie to smieszy prę już 10 godzinę, głodna jak wilk a mój mężus siedzi obok przy stoliku, piję kawę je smietankowe wafelki i mówi: " NUDZI MI SIE " !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ania_2000 Re: Poród na wesoło 20.08.08, 19:38 haha agatar))) Wogole, dziewczyny jestescie niesamowite) Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Poród na wesoło 20.08.08, 19:44 mój M dzwonił do mnie szykując się jednocześnie do przyjazdu na porodówkę. Skurcze miałam od samego początku co 5minut, jednak ból stopniowo narastał. Rozmowę więc co trochę przerywałam na kucnięcie i głebsze oddechu pozwalające przetrzymać ból.Po drugim takim "sapaniu"do słuchawki mąż spytał : Boli cię... (no żesz..mięsem rzuciałam mu do ucha ) Poza tym- nikt nie wierzył że rodze więc olewali moje bóle i łażenie po korytarzu bo ktg wskazywało ledwie 40. Wigoru nabrali gdy podczas badania odeszły wody a lekarz krzyknął :bez lewatywy szybko na porodówkę mamy 9cm (bo byłam na patologii). Położne zaczęły się kręcić, wiozły do windy ja w ręku trzymałam spodnie od pidżamy i krzyczałam żeby przyniosły torbę bo musże po męża dzwonić, położne wiozły windą i prosiły bym tylko w windzie nie parła. A potem śmiałyśmy sie (miedzy skurczami) ze zapamietam ten poród bo trwa akcja protestacyjna. Lekarz zaglądając w krocze podczas partych patrzył na zegarek i prowadził licytację :Zdąży-nie zdąży ? Of kors mierzył czas mężowi który chciał dojechać na poród. Nie dojechał bo szybko posżło Ogólnie cały poród był wesoły Odpowiedz Link Zgłoś
agatar-m Re: Agatar 20.08.08, 20:14 to było strasznie frustrujace..no nie???? a jeszcze te wafelki...mówie ci!!!! oddałabym zycie za takiego jednego....(((..a mi tylko kroplówke podłaczyli z glukozka ))) Odpowiedz Link Zgłoś
b.bujak Re: Poród na wesoło 20.08.08, 19:30 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=51401962&a=51401962 Odpowiedz Link Zgłoś
pikum Re: Poród na wesoło 20.08.08, 20:34 Rodziłam 14 dni po terminie.W 10 dniu zgłosiłam sie na oddział i tak sobie leżałam.A to miejsca nie było,a to andrzejki wypadły..W końcu musieli mnie urodzić.Poród jak poród.Bolało jak skurw.....Zarzekałam się,że na pewno nie będę krzyczeć,a darłam gębę jak opętana.Rodziłam od 8 do 17.25.Z wszystkiego pamiętam tylko tyle,że strasznie pojechałam do opiekunki praktykantki,która obecna była przy porodzie.Kobita chciała mnie psychicznie oderwać od bólu,chciała zagadać pocieszyć i wyleciała ze stwierdzeniem:Kochanie,przecież to najpiękniejszy dzień w życiu kobiety.Niestety trafiła na dość mocny skurcz i efektem tego była moja b.nieładna odpowiedź:To ja pierd.....taki piękny dzień.Chyba głupio jej sie zrobiło,bo więcej nie przyszła.Nawet nie miałam okazji jej przeprosić Odpowiedz Link Zgłoś