Dodaj do ulubionych

Wydatki na siebie

25.08.08, 13:21
Czy kupno nowych butów na sezon jesienny, marynarki, sweterka to wg
was wariactwo? Małżonek uważa, że skoro kupiłam buty w zeszłym roku,
to po co mi nowe, a marynarka kupiona ze 4 lata temu jest całkiem
ok. No, czy ja przesadzam z zakupami?
Obserwuj wątek
    • olla-83 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:49
      mamy tego samego męża???!!!
      • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:58
        Też tak masz? Wg mojego chyba powinnam nosić wszystko tak długo, aż
        się nie podrze. Mówi: masz tyle butów, a ja mam 3 pary na lato, 1
        pełne buty na jesień, 1 peep toe i 2 pary kozaczków. No jeszcze
        adidasy. Buty mają przeważnie po kilka sezonów. Zużywaja się, bo
        przecież noszę je codziennie do pracy. Poza tym, przecież buty
        dopasowuje się do reszty ubrania.
    • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:51
      Zależy, ile kupuje mąż.

      Nie piszę w tym sensie, że jak mąż kupuje rzadko, to i żona powinna rzadko.
      Raczej w tym sensie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      Ja chodzę w kurtce, którą kupiłem 8 lat temu i nie czuję kompletnie potrzeby
      kupienia nowej. Dziwi mnie więc czasem chęć żony, żeby kupić sobie coś nowego.
      • lola211 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:57
        Krzysztofie- moda damska i meska kieruja sie ciut innymi
        zasadami.Kurtka damska sprzed 8 lat na kobiecie dzis wygladac bedzie
        jak stary, niemodny ciuch.No chyba ze ewentualnie ktos zainwestowal
        w ekstra klasyke.
        Fasony sie zmieniaja, od razu widac kto od lata paraduje w tym
        samym.IMO to obciach.
        • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:02
          > Fasony sie zmieniaja, od razu widac kto od lata paraduje w tym
          > samym.IMO to obciach.

          Jeśli kupowanie przez kobietę kolejnych nowych ciuchów w pogoni za modą nie
          powoduje uszczerbku dla domowego budżetu, to niech sobie kupuje.

          Choć uważam to za głupotę.
          • lola211 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:54
            Pogon za moda to IMO sytuacja, gdy kobieta wymienia co sezon cala
            szafe.Jesli moze sobie na to pozwolic, to tylko pogratulowac.
            Natomiast wymiana co jakis czas zdezaktualizowanych ciuchow, chocby
            co 2 lata , uwazam za bardzo rozsadne i normalne.Jesli ktos
            przyklada wage do wygladu, estetyki i chce prezentowac sie
            atrakcyjnie to z pewnoscia źle bedzie sie czul w ciuchach sprzed
            kilku sezonow.Kwestia takze doboru fasony do sylwetki i wieku, ktore
            ulegaja zmianom.
            Jesli komus nie przeszkadza, to moze i 20 lata paradowac w tym samym
            sweterku.
            Widac autorka watku do takich nie nalezy.
    • iwonapa Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:52
      a mój mąż jest jak najbardziej za, żebym sobie kupowała ciuchy i buty, i wysyła
      do fryzjera, a potem, a potem cmoka z zachwytu, jaką ma super żonę. I jeszcze
      kasę na to daje
    • lola211 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:54
      >No, czy ja przesadzam z zakupami?

      Nie, nie przesadzasz.Pytanie- dlaczego facet wnika w twoje wydatki?
      Nie masz swoich własnych pieniedzy na taki cel?
    • iwonapa Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:55
      Tak naprawdę, to kupuję to, co uważam za potrzebne, oczywiście w granicach
      rozsądku, i nikt mnie z tego nie rozlicza, ani tym bardziej nie muszę się tłumaczyć
    • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:57
      Nie przesadzasz-a czy Twój mąż np. kupuje też raz na 4 lata sprzęt
      np. elektroniczny czy częściej?.
      Np gdyby kupił sobie aparat cyfrowy to mu powiedz:
      > to po co Ci nowe, aparat kupiony 4 lata temu jest całkiem
      > ok
      wink
      • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:03
        > Np gdyby kupił sobie aparat cyfrowy to mu powiedz:

        Ale nie odniesiesz tej metody do kupowania sprzętu używanego wspólnie?

        Nie mówię tu, rzecz jasna, o kupowaniu kolejnych gadżetów dla samego ich
        kupowania. Ja to lubię, ale biorę za to pełną odpowiedzialność. wink
        • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:11
          W moim poście zauważyłam tylko,że dla tego pana wcale potrzebne nie
          muszą się wydawać nowe buty dla pani. I znam takiego, na którego
          żadne tłumaczenie nie działa. Działa tylko jedno-kiedy on jest
          postawiony w tej samej sytuacji-wtedy rozumie.
    • mama_frania Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 13:58
      Moim zdaniem nie, ale nie wiem ile masz kasy. Ja należę do tych dziwnych kobiet,
      które na zakupy trzeba wyciągać "wołami" i namawiać, by sobie coś kupiły (nie
      lubię zakupów, rzadko mi się coś naprawdę podoba i rzadko mam potrzebę kupienia
      sobie czegoś). Mój mąż odwrotnie od Twojego sam mnie namawia bym sobie coś kupiła.
      • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:07
        Mam swoje pieniądze, pracuję. Nie przepadam za zakupami, ale jak coś
        fajnego napotkam, to czasem kupię. Niedługo idziemy na wesele i chcę
        kupić sobie sukienkę. Dodam, że w jednej sukience to zawsze "oblecę"
        ładnych kilka imprez. No, ale po co mi sukienka, skoro te w szafie
        są mi dobre. Dodam, że do sukienki nie kupię już ani butów, ani nic
        innego, tylko dobiorę z posiadanej garderoby. Czy wobec powyższego
        wydatek 400 zł na sukienkę, która posłuży mi kilka lat to bardzo
        dużo?
        • maxxt Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:13
          zaraz zaraz zaraz......
          zaczynasz od marynarki i butow co sezon a konczysz na sukience za 400 stowki na
          kilka lat. to o co do krucset maz starzela focha...???
          dodatkowo- nadal nie napisalas jakie kwoty przepuszczasz na ciuchy i czy stac
          was na to. a to w dyskusji tej-mym zdaniem naturalnie- kwestia kluczowa.
          • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:19
            Buty 100-200 zł, sweterki do 100 zł. Na takie sumy mogę sobie
            pozwolić, bez uszczerbku dla budżetu domowego.
            • maxxt Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:25
              to maz ma gada albo zwyczajnie nie rozumie. dalej robic swoje, nie przejmowac
              sie gderaniem. wyjasnic, ze:
              - pracujesz
              - zarabiasz
              - dobrze gospodarujesz budzetem- najlepiej zapodac przykłady
              - dla DOBREGO SAMOPOCZUCIA lubisz miec w sezonie cos nowego.
    • maxxt Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:00
      jak ktos wspomnial punkt widzenia=punkt siedzenia.
      jesli co sezon wydajesz dobrych kilka setek na nowe ubrania a pozniej głowkujesz
      za co poprowadzisz dom-maz ma słusznosc. jesli zakup nie przeciaza budzetu- maz
      ma lekkiego gada w kieszeni. albo zwyczajnie nie rozumie ze kobieta (nie kazda
      naturalnie) lubi wymieniac sezonowo kilka fatałaszkow bo jej to humor poprawia.
      jesli o mnie chodzi- marynarka czteroletnia to zabytek. jesli jest klasyczna,
      dobra gatunkowo- oczywiste ze nie wyrzucałabym jej, ale zasiliła garderobe czyms
      nowym co by nie popasc w rutyne.buty kupuje skórzane, o klasycznym kroju,
      starczaja mi na wiecej niz sezon, nie mam manii ilosciowej czy trendowej w tym
      zakresie. sweterki- rozmaicie. jesli mi sie po prostu podoba- kupuje.
      • doral2 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:03
        myślę, że zamiast nowych pantofli powinnaś kupić nowego męża, takiego co nie ma
        węża w kieszeni wink)
        • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:05
          Takie zachowanie faceta nie implikuje, że ma węża w kieszeni...
          • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:14
            Dobrze gospodaruję pieniędzmi, nikt mi nie zarzuci "lekkiej ręki" do
            pieniędzy. Nawet teściowa chwali moją gospodarność. Mąż też nie jest
            skąpcem, ale kompletnie nie rozumie tych kwestii.
            • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:20
              Nie rozumie, bo on ma inne potrzeby pod tym względem.
              • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:22
                Właśnie. A ja bym chciała, żeby kiedyś powiedział: kup sobie tę
                sukienkę, będzie ci w niej ładnie. Czasem go straszę,że ubiorę się w
                worek pokutny i stanę przed jego pracą, a kiedy wyjdzie z kolegami,
                rzucę mu się na szyję.
              • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:23
                To,że mam inne potrzeby niż mój ukochany nie daje mi prawa negowania
                jego potrzeb. Bo to,że mnie nie są potrzebne kalesony,albo krem do
                golenia, albo męskie obuwie, nie oznacza,ze to nie jest potrzebne.
                Niektórzy tego faktu nie pojmą bo im tak z reguły wygodniej-więc
                trzeba robić swoje i tyle.
              • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:24
                Nie musi rozumieć byleby się nie wtrącał. Skoro dla budżetu domowego
                to nie problem to o co typowi chodzi?
                • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:31
                  > Nie musi rozumieć byleby się nie wtrącał. Skoro dla budżetu domowego
                  > to nie problem to o co typowi chodzi?

                  Prawdziwą przyczyną takiego marudzenia może być wiele rzeczy. Która z nich ma
                  zastosowanie w tym przypadku, zapewne nie dowiemy się nigdy.

                  Być może pomogłaby szczera rozmowa wątkotwórczyni z mężem?

                  Wydaje mi się, że stoi za tym coś innego. Może mąż chciałby na coś zbierać
                  pieniądze a widząc wydającą je żonę ma wrażenie, że się to nie uda?
                  • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:36
                    Krzysztofie-wybacz-żaden mężczyzna, którego znam nie uważa,ze
                    kobieta powinna sobie kupić 6 parę butów, skoro on ma 3- natomiast
                    jeśli on czegoś potrzebuje to nie ważne, że "mieliśmy oszczędzać"
                    skoro nowy komputer np. jest konieczny a owa konieczność wynikała w
                    jednym przypadku z tego,ze konieczne były lepsze parametry do gier,
                    w które pan namiętnie grał- i nie ważne było, że pani się obcas
                    złamał i naprawa u szewca byłaby bardzo droga.
                    • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:43
                      Wiesz, to wszystko zależy od konkretnego przypadku.

                      Przykładowo, zaraz po tym jak się przeprowadziłem do (wtedy jeszcze)
                      narzeczonej, zaczęliśmy robić wspólny budżet.

                      Zasady były takie:
                      * część zarobionych pieniędzy wkładamy na wspólne konto, z którego płacimy za
                      żarcie, rachunki, itd. (powiedzmy 1/3 zarobków każdego z nas),
                      * część zarobionych pieniędzy wkładamy na wspólne konto, na którym będziemy
                      oszczędzać (też 1/3),
                      * pozostałą 1/3 zarobków każde z nas może wydawać wedle własnego uznania i potrzeb.

                      Nie raz i nie dwa były potrzeby kupienia sobie czegoś, co przekraczało
                      możliwości finansowe naszych "prywatnych" kont, zasilanych tylko tą 1/3 pensji,
                      ale wtedy się zapożyczaliśmy z konta wspólnego, oddając później te pieniądze.

                      Przykładowo, za naprawę mojego własnego samochodu (który jest starszy ode mnie i
                      psuje się dość często) płacę ja sam i do głowy by mi nie przyszło obciążać tym
                      nasz wspólny budżet.
                      Z drugiej strony, trudno mi zaakceptować hipotetyczną sytuację, że planujemy
                      budowę domu a odkładam na ten cel pieniądze tylko ja sam, bo żona je sobie wydaje.

                      To, co zastosowaliśmy, pozwalało nam lepiej lub gorzej, ale unikać dyskusji na
                      temat tego, co kto sobie może albo nie może kupić, bo znaliśmy dobrze swoje
                      możliwości finansowe.
                      • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:51
                        Ja pisałam o zupełnie innym przypadku- inteligentny człowiek to
                        zrozumie.
                        Osoba z mojego najbliższego otoczenia ma awantury,ze za zarobione
                        przez siebie pieniądze leczy się prywatnie- więc nie żartuj.
                        Z tego co ja zaobserwowałam sporo częściej u mężczyzn jest takie
                        tłumaczenie: ja nie potrzebuję- to znaczy,ze nie potrzebujemy, a
                        drugie-skoro się jeszcze trzyma to nie ma potrzeby kupować nowego- i
                        jescze się szczycą jacy to oni zaradni są(Tylko szkoda,ze tego
                        samego do siebie nie odnoszą). Jak do takiego podejścia dochodzi
                        jeszcze to,ze sami tacy mężowie pracują zawodowo a żona pracuje jako
                        gospodyni- to już jest katastrofa.
                        • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:57
                          Z tym "ja nie potrzebuję -> nie kupimy", nie mam dobrej próby do wyciągania
                          wniosków statystycznych, ale kobiety też tak patrzą na zakupy mężczyzn:
                          * samochód,
                          * aparat cyfrowy (pojawił się tu w wątku!),
                          * komputer (też się pojawił).

                          Recepta jest chyba tylko jedna: mieć własne pieniądze, na marudzenie o ich
                          wydawanie nie reagować. smile
                          • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:04
                            Krzysztofie, ja nie generalizuję męskich postaw. Nie uważam też męża
                            za skąpca, tylko mam żal, że nie próbuje nawet mnie zrozumieć i
                            między innymi docenić tego, że dbam o siebie, że potrafię
                            gospodarnie prowadzić dom, a do tego właśnie zadbać o swój
                            wizerunek. I nijak nie mogę się z nim porozumieć na tej
                            płaszczyźnie. Kiedyś zrobił mi awanturę za płaszcz kupiony za premię
                            (za ciężką, długoterminową pracę), płaszcz, który noszę czwarty
                            sezon! To chyba przesada. Dodam,że za tę premię kupiłam prezenty dla
                            niego, dzieci, teściowej i mojej mamy.
                            • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:07
                              > Nie uważam też męża za skąpca, tylko mam żal, że nie próbuje nawet
                              > mnie zrozumieć i między innymi docenić tego, że dbam o siebie, że
                              > potrafię gospodarnie prowadzić dom, a do tego właśnie zadbać o swój
                              > wizerunek.

                              Rozumiem i wcale Ci się nie dziwię. Czy wiesz, dlaczego on ma takie podejście?
                          • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:06
                            O tym napisałam:bo po pierwsze to często eżczyźni kupują, po drugie,
                            temat aparatów cyfrowych i komputerów jes mi bliski- z racji
                            wykonywanego zawodu. Nie doszukuj się drugiego dna.
                            • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:10
                              Ja z kolei napisałem o tym dlatego, że mężczyźni często kupują tego typu
                              gadżety. Też nie musisz się doszukiwać drugiego dna. smile
            • olla-83 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:22
              bo to nie zawsze chodzi o finanse
              moj maz jest bardzo praktyczny i uwaza ze jak mam co na siebie
              wlozyc to nie ma problemu
              uwaza tez ze jesli kobieta ma za duzo ciuchow to ma potem problem co
              na siebie wlozyc
              a tak ma jedna rzecz i problemu nie ma smile)
              • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:24
                Kiedy widzę ten ganiący wzrok, kiedy coś sobie kupię, to zwyczajnie
                mam wyrzuty sumienia, nie wiedzieć czemu.
                • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:27
                  Bo to niemiłe i ma na celu wywołanie poczucia winy u Ciebie. Olać
                  fochy albo dla odmiany zrobić pożądną awanturę. Osobiście skłaniam
                  się ku awanturze.
                • gabrysia5 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:28
                  ipola napisała:

                  > Kiedy widzę ten ganiący wzrok, kiedy coś sobie kupię, to
                  zwyczajnie
                  > mam wyrzuty sumienia, nie wiedzieć czemu.

                  Dlatego,że faceci to taki gatunek człowieka, który doskonale wie jak
                  spojrzeć by ci sie wydawało,że zrobiłaś straszną rzecz. Ja co
                  miesiąc kupuję sobie coś nowego.A gdy mąż pyta:znowu? to mu
                  odpowiadam :tak znowu - bo mi sie też od zycia coś należy, a nie
                  tylko dziecko i piaskownica.masz kochany jeszcze jakies
                  pytania .Mówi ,że :nie ma.Gapi sie na mnie karcącym wzrkiem, ale
                  teraz to ja mam to już gdzieś.Ciuch i tak mam, foch przejdzie.Pa.
                  • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:32
                    > Dlatego,że faceci to taki gatunek człowieka, który doskonale wie jak
                    > spojrzeć by ci sie wydawało,że zrobiłaś straszną rzecz.

                    W odróżnieniu od kobiet, które nie stosują żadnego emocjonalnego szantażu. Nigdy!

                    wink
                    • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:36
                      Dobrze, że szkoła zaczyna się 1 września i dzieci neostrady będą
                      zajęte przynajmniej do popołudnia. Idź kompletować podręczniki czy
                      inne flamastry do gimnazjum zamiast wypowiadać się na tematy o
                      których nie masz pojęcia.
                      • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:38
                        Mam większe pojęcie niż (oceniając po tym, co na mój temat napisałaś) może Ci
                        się zdawać.
                        • gabrysia5 Lisie 25.08.08, 14:41
                          Jasne ,że kobiety też posługują się emocjami, hmm lub jak to
                          napisałeś szantażem,ale czy naprawdę jesteś aż tak płytki by
                          uważać,że w sytuacji kupna sobie sukienki raz na kilka lat, butów co
                          sezon oraz marynarki raz na 4 lata należałoby sie owym szantażem
                          posługiwać.Nie wierzę ,że istnieją tacy faceci jak ty?
                          • krzysztof-lis Re: Lisie 25.08.08, 14:45
                            To ironia była. Jej jedynym celem miało być uświadomienie Tobie, że szantaż
                            emocjonalny nie jest wyłączną domeną mężczyzn.

                            Ja tam zawsze uważałem, że szantaże i manipulacje nie są dobrą metodą na
                            rozwiązywanie konfliktów. Rozmowy za to jak najbardziej.
                            • gabrysia5 Re: Lisie 25.08.08, 14:50
                              Nie jestem idiotką -wiem,że ironia i kompletnie nic nie musisz mi
                              uświadamiać Lisie!Uświadom natomiast sobie,że kobieta ma inne
                              potrzeby, a facet ma inne.I aby wszystko grało jak należy trzeba
                              szanowac potrzeby innych.Ipola napisała,że wydane pieniądze nie
                              obciążają budżetu domowego i nie musi z tego powodu zastanawiać się
                              skąd wziąć kasę na śląską czy parówki.Zadała proste pytanie:czy
                              kupno marynrki raz na 4 lata, sezonowych butów czy sukienki
                              okazyjnie na wesele to duży wydatek i czy ona przesadza.Moim zdaniem
                              nie,a ty Lisie jak zwykle drążysz, dłubiesz i wypowiadasz sie w
                              tonie wielkiego TROLA (jesli nie wiesz co oznacza trolowanie
                              zapraszam do wyszukiwarki).
                              • krzysztof-lis Re: Lisie 25.08.08, 15:01
                                > Zadała proste pytanie:czy kupno marynrki raz na 4 lata, sezonowych
                                > butów czy sukienki okazyjnie na wesele to duży wydatek i czy ona
                                > przesadza.Moim zdaniem nie,a ty Lisie jak zwykle drążysz, dłubiesz

                                Moim zdaniem też nie, ale taka odpowiedź nie rozwiązuje problemu wątkotwórczyni.

                                Chyba, że jej zamiarem było przedstawienie tej dyskusji mężowi jako dowodu na
                                to, że jest nienormalny i ma jej ustąpić. Tyle tylko, że nie uważam tego za
                                metody rozwiązania problemu.
                                • gabrysia5 Re: Lisie 25.08.08, 15:05
                                  Tak sie tylko zastanawiam ,gdzie tu jest problem.I wychodzi mi,że
                                  problem to znalazłeś Ty Lisie.Zadała pytanie, otrzymała odpowiedź.po
                                  kij diabeł piszesz o jakimś odkładaniu kasy itp.A jakie zamierzenia
                                  miala autorka tego nie wiesz i nie pyta cie również jakie masz
                                  zdanie na temat wyimaginowanego przez ciebie problemu ("Chyba, że
                                  jej zamiarem było przedstawienie tej dyskusji mężowi jako dowodu na
                                  > to, że jest nienormalny i ma jej ustąpić".Skąd ty bierzesz takie
                                  pomysły???
                                  • krzysztof-lis Re: Lisie 25.08.08, 15:13
                                    > Tak sie tylko zastanawiam ,gdzie tu jest problem

                                    No to Ci wyjaśnię, zadając następujące pytanie:
                                    co zmieni się w sytuacji wątkotwórczyni, gdy zostanie ona utwierdzona przez
                                    uczestników dyskusji w opinii, że jej zakupy nie są przesadzone?

                                    W mojej opinii nic się nie zmieni.

                                    > po kij diabeł piszesz o jakimś odkładaniu kasy itp.

                                    Bo czasem warto zastanowić się, z czego wynika czyjeś zachowanie, gdy chce się,
                                    aby to zachowanie się skończyło. Bo przecież o to chodzi, prawda?
                                    • gabrysia5 Re: Lisie 25.08.08, 15:23
                                      Zmieni sie jej poczucie wartości własnej,że nie jest rozrzutna i ,że
                                      od życia też jej sie coś należy.
                                      • krzysztof-lis Re: Lisie 25.08.08, 15:26
                                        Ale ona już to wie, szuka tylko potwierdzenia tego.

                                        Więc pytam: czy taka odpowiedź (że rzeczywiście ma normalne podejście do zakupów
                                        a mąż nie) pomoże jej w jakikolwiek sposób rozwiązać ten konflikt z mężem, w
                                        sposób inny niż odchodząc od niego?
                                        • gabrysia5 Re: Lisie 25.08.08, 15:28
                                          A kto pisał o odchodzeniu od męża , bo niedoczytałam?
                                          • krzysztof-lis Re: Lisie 25.08.08, 15:30
                                            Nikt nie pisał. Ale to jedyne rozwiązanie sytuacji, w której pomoże odpowiedź w
                                            rodzaju "tak, żona ma rację, mąż nie".

                                            Wciąż nie odpowiedziałaś na pytanie, w czym KONSTRUKTYWNYM taka odpowiedź pomoże.
                                      • kali_pso Re: Lisie 25.08.08, 15:31
                                        Ależ ona ma zupełnie dobrze to poczucie ugruntowanewinkP
                                        Toż nie napisała, że utyskiwania męża sprawiły, że nie potrafi sobie
                                        nic kupić bez roztrząsania tego, co powie mąż i biczowania się w
                                        myslach za kazda kupioną kieckęwinkP
                                        Nie stosuje też żadnych sztuczek( przynajmniej nic na ten temat nie
                                        byłowink- co jest chwalebne.
                                    • purpurowa_komnata Re: Lisie 25.08.08, 20:13
                                      > co zmieni się w sytuacji wątkotwórczyni, gdy zostanie ona
                                      utwierdzona przez
                                      > uczestników dyskusji w opinii, że jej zakupy nie są przesadzone?
                                      >
                                      > W mojej opinii nic się nie zmieni.
                                      A w mojej zmieni-bo autorka utwierdzi się w przekonaniu,że nie
                                      popełniła błędu- myśli logicznie i przestanie zwracać uwagę
                                      na "zmysł praktyczny męża" w tej sprawie.
                        • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:43
                          Nie mam żadnych podstaw żeby w to wierzyć. Jesteś klonem chłopaczków
                          z mlekiem pod nosem uparcie śmiecących na forum feminizm i innych.
                          Nic sensownego nie napisze toto a przestrzeń zajmuje i śmieci.
                          • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:45
                            Nie musisz mi wierzyć.
                            Nie musisz czytać tego, co napisałem.
                            Nie musisz też odpowiadać.

                            Ale obrażać mnie tylko dlatego, że nie spodobały Ci się moje poglądy, to już
                            raczej nie powinnaś.
                    • olla-83 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:37
                      sama prawda
                  • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:34
                    Bardzo słusznie.smile
                    • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:45
                      Czasem taką przyjemność zrobi człowiekowi nowy fatałaszek. To
                      przyziemne, ale miłe, nie kobiety?
                      • gabrysia5 Ipola 25.08.08, 14:52
                        Strasznie miłe.Każdy ma jakiegoś bzika, a my kobiety poza bardziej
                        intelektualnymi zainteteresowaniami mamy swoje ciuchy, nieprawdaż????
                        • mamaemmy Re: Ipola 25.08.08, 15:03
                          ale chodzi mu o kasę?To nie mów ILE zapłaciłas za sukienkę!
                          Jesli o miejsce w szafie-tak jak to jest u mnie wrr-to nie pokazuj i juz,po
                          kłopocie.

                          Jedna z moich klientek,taka jajcara ,miała podobnego męża,chociaz bardzo dobrze
                          zarabiał,ona jakies grosze,wiec kase na dom-brała od niego.Ale zrobiła mu taki
                          numer-narzekała jakie to wszystko drogie,poszła z nim do sklepu i robiła z nim
                          zakupy na pare dni,on prowadził koszyk a ona wkładała SAME NAJDROZSZE
                          rzeczy,najlepsze masło,najdrozszy chleb-same luksusysmilePrzy kasie biadoliła jakie
                          to wszystko drogie,on płacił i miał juz pojęcie-hehe biedak-ile to wszystko
                          kosztuje i tą własnie sumę jej dawał na zakupy.A ona wtedy nie jechała do Almy
                          ,a do Tesco i kupowała inne,tańsze rzeczy.Zostawała jej ponad połowa kasy-i to
                          własnie miała na swoje wydatki-o czym on nie miał pojęcia tongue_out No i nie czepiał
                          sie zupełnie wtedy.
                          Pamiętam jak nas ubawiła ta historia,ale ta babka to w ogóle była
                          aparatka-widziała kiedys piekne buty za 300zł (to było 1o lat temu) i nie
                          wiedziała jak od niego wyciagnac kasę-tzn jak ja wziac z konta -zadzwonila do
                          niego płacząc prawie ze własnie złamał jej sie obcas i nie ma jak wrócic do
                          domu.No wiec on mówi ;to kup sobie jakies buty;a ona na to:ale tutaj najtansze
                          są kochanie po 300zł.A on:No to trudno,kup te buty,jakos musisz isc...

                          Ale takie granie głupiutkiej blondyneczki to dla niektórych tylkosmile
                          • krzysztof-lis Re: Ipola 25.08.08, 15:06
                            A nie lepiej być pod tym względem uczciwym w stosunku do partnera?

                            Jak się nie da uczciwie, to lepiej znaleźć innego, z którym się da. Który nie
                            jest chorobliwie skąpy...
                            • mamaemmy Re: Ipola 25.08.08, 15:08
                              Pewnie ze lepiej-jak partner normalny.
                          • kali_pso Re: Ipola 25.08.08, 15:09
                            Ale takie granie głupiutkiej blondyneczki


                            Ona wcale nie jest głupia- jest sprytną manipulatorkąwinkP
                            • gabrysia5 ..... 25.08.08, 15:10
                              Takie zagrania nie dla mnie.Oszustwo nie wchodzi w grę.Nawet
                              najmniejsze.
                              • mamaemmy Re: ..... 25.08.08, 15:17
                                gabrysia5 napisała:

                                > Takie zagrania nie dla mnie.Oszustwo nie wchodzi w grę.Nawet
                                > najmniejsze.

                                Nie przyznanie się do kupienia sobie bluzki,czy butów to oszustwo??
                                No prosze CIę!Jej pieniądze,jej buty.Ze wszystkiego spowiadać sie mężowi?
                                • krzysztof-lis Re: ..... 25.08.08, 15:20
                                  A jak mąż zamiast kupić masło kupi tańszą margarynę i browar, to też nie
                                  powinien mieć do siebie pretensji?
                                  • mamaemmy Re: ..... 25.08.08, 15:22
                                    krzysztof-lis napisał:

                                    > A jak mąż zamiast kupić masło kupi tańszą margarynę i browar, to też nie
                                    > powinien mieć do siebie pretensji?

                                    no pewnie ze nie
                                • kali_pso Re: ..... 25.08.08, 15:23
                                  Tyle tylko, że to nieprzyznanie się jest efektem wyrzutów sumienia i
                                  wywołanego przez męża poczucia winy- jeśli tak, to albo rzeczywiście
                                  pani przesadza z zakupami i poczucie winy jest uzasadnione albo w
                                  tym związku niedobrze się dzieje poprzez dominację jednej strony nad
                                  drugą, tak silne że wyprojektowujące w głowie jednego z partnerów
                                  uczucia zupełnie niepotrzebne.
                                  Jakby nie patrzeć- coś nie gra i nie powiedzenie prawdy to tylko
                                  cisza przed burząwinkP
                                • gabrysia5 Mamaemmy 25.08.08, 15:27
                                  mamaemmy napisała:
                                  > Nie przyznanie się do kupienia sobie bluzki,czy butów to oszustwo??
                                  > No prosze CIę!Jej pieniądze,jej buty.Ze wszystkiego spowiadać sie
                                  mężowi?

                                  Nie zrozumiałas mnie .Chodziło mi o to,jak zadzwoniła do męża i
                                  powiedziała,że najtańsze buty są za 300 zł.Dla mnie to oszustwo.Acha
                                  odpowiedź dotyczyła "słodkiej blondynki", koleżanki jednej z
                                  forumowiczek-dyskutantek, nie autorki. A tak a'propos to w/g ciebie
                                  nieprzyznanie sie do kupna bluzki jest czym???
                                  • mamaemmy Re: Mamaemmy 25.08.08, 15:32
                                    acha
                                    O "słodkiej blondynce"ja pisałam,to była moja klientka,opowiedziałam to jako
                                    anegdotkę,nikogo nie mamawiam do tego.

                                    A tak a'propos to w/g ciebie
                                    > nieprzyznanie sie do kupna bluzki jest czym???

                                    Niczym,moje pieniadze więc wydaje je na co chce-i albo się pochwale nowym
                                    ciuchem,albo nie,zalezy od mojego widzimisie.Nie zdaje mu relacji co dzis
                                    kupilam i ile wydałam.Dodam,że jestem baardzo oszczedną osobą,a mój mąż czepia
                                    sie zawsze jak widzi,że szafa lub szuflada moja sie nie domyka,wtedy się
                                    czepia,że mam za duzo ciuchów;/A juz na pewno sie czepia jak kupuje torebkę-ale
                                    jestem nałogowcem wiec tu akurat go rozumiem.
                                    • krzysztof-lis Re: Mamaemmy 25.08.08, 15:38
                                      > Niczym,moje pieniadze więc wydaje je na co chce-

                                      Ale tu była dyskusja o pieniądzach zarobionych przez męża i danych żonie w celu
                                      zrobienia zakupów żywieniowych.
                                      • mamaemmy Re: Mamaemmy 25.08.08, 15:41
                                        krzysztof-lis napisał:

                                        > > Niczym,moje pieniadze więc wydaje je na co chce-
                                        >
                                        > Ale tu była dyskusja o pieniądzach zarobionych przez męża i danych żonie w celu
                                        > zrobienia zakupów żywieniowych.

                                        taak?To nie doczytałam widac smile
                                        No to jak biorę z jego konta(wspolnego) to wtedy mówie,ale rzadko biorę z jego
                                        konta.Po lekturze emamy (juz 4 rok) nauczyłam sie ze lepiej miec swoją
                                        kase-swoją czesc i z tego sie nie spowiadac.

                                        Takie rzeczy najlepiej ustalic jeszcze przed slubem,mysmy tego nie zrobili i w
                                        pierwszym roku małzenstwa był zonk smile
                                        • krzysztof-lis Re: Mamaemmy 25.08.08, 15:43
                                          > > Ale tu była dyskusja o pieniądzach zarobionych przez męża i
                                          > > danych żonie w celu zrobienia zakupów żywieniowych.
                                          >
                                          > taak?To nie doczytałam widac smile

                                          Przecież to Ty sama napisałaś. ;p

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=83801673&a=83806820
                                          • mamaemmy Re: Mamaemmy 25.08.08, 15:46
                                            krzysztof-lis napisał:

                                            > > > Ale tu była dyskusja o pieniądzach zarobionych przez męża i
                                            > > > danych żonie w celu zrobienia zakupów żywieniowych.
                                            > >
                                            > > taak?To nie doczytałam widac smile
                                            >
                                            > Przecież to Ty sama napisałaś. ;p

                                            Nie-tamto pisałam o klientce,ale potem wywiązała sie dyskusja na temta mojego
                                            nie przyznania sie do kupna bluzki-bo i po co?I tak jej nie zauwazysmileJak kupie
                                            bielizne to zauwazy na pewnosmileCzy jest facet który sie wkurzy,kiedy kobieta kupi
                                            sobie seksowną bieliznę i jakies gadzety do tegosmile??
                                            Ciekawe co by zrobił mąż autorki wątku ?
                                            >
                                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=83801673&a=83806820
                            • mamaemmy Re: Ipola 25.08.08, 15:13
                              kali_pso napisała:

                              > Ale takie granie głupiutkiej blondyneczki
                              >
                              >
                              > Ona wcale nie jest głupia- jest sprytną manipulatorkąwinkP

                              tak niegłupia,ale taką głupiutka właśnie grała-jej metoda,żeby cos uzyskac od
                              męża to były słodkie oczka i 'kochanie a jak myslisz..?"i lawirowała rozmową
                              tak,że on w końcu sam poddawał jej rozwiazanie jakie ona uwazała za słusznetongue_out
                              Dokładnie jak w filmie "Życie jest pięĸne" jak główny bohater serwuje gosciowi
                              obiad-który już ma przygotowany-pamietasz tą scene?
                              >
                              • triss_merigold6 Re: Ipola 25.08.08, 15:45
                                Skoro to działało to git. Wolę nie grać blondynki ale życie
                                skutecznie oduczyło mnie w pełni szczerych i w 100% etycznych
                                zachowań - bywają nieefektywne.
                                • mamaemmy Re: Ipola 25.08.08, 15:47
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Skoro to działało to git.

                                  No działało tongue_outP

                                  Wolę nie grać blondynki ale życie
                                  > skutecznie oduczyło mnie w pełni szczerych i w 100% etycznych
                                  > zachowań - bywają nieefektywne.

                                  Ano niestetytongue_out
                                  • triss_merigold6 Re: Ipola 25.08.08, 15:54
                                    Powiem tak: manipulacja mnie nie zachwyca ale skoro inaczej się nie
                                    da a pan tak w ogóle posiada różne zalety i nie ma potrzeby go
                                    wyrzucać to...
                                    Bywa, że stosuję ordynarne manipulacje żeby coś od pana uzyskać.P
                      • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 14:54
                        Były lata, że miałam jedne portki, jedną kieckę i jedne buty i nigdy
                        nie narzekałam, bo wiedziałam, że na więcej mnie nie stać,
                        byliśmy "na dorobku". Na każde święta i inne prezentowe okazje mama
                        kupowała mi ciuch, bo naprawdę miałam ich mało, kiepskiej jakości.
                        Teraz jest lepiej i cieszę się, że mogę sobie pozwolić na kupno
                        czegoś nowego. Natomiast małżonek tę radość skutecznie zabija.
                        Rozmawiałam z nim wiele razy, ale to nic nie daje, on zwyczajnie ma
                        inne poglądy na ten temat i koniec, kropka.
                        • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:04
                          Dwa pytania:

                          1) czy on nie ma żadnych takich rzeczy / zainteresowań, na które lubi wydawać
                          pieniądze, żeby sprawić sobie przyjemność?
                          2) co, według niego, powinnaś robić z tymi pieniędzmi, które wydajesz na ubrania?
                          • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:23
                            Rzeczy kupuje rzadko, ale jak kupuje sobie ciuch, to musi być
                            markowy (np. buty NIKE), nie ma specjalnych zainteresowan, na które
                            wydawałby pieniądze. Lubi mieć pieniądze na koncie. Zawsze mamy
                            jakieś oszczędności, więc nie rozumiem, w czym problem. Mamy
                            mieszkanie, oboje pracujemy. Nie jestem zwolenniczką odkładania "do
                            skarpety".
                            • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:28
                              > Lubi mieć pieniądze na koncie.

                              Z takim to chyba będzie najtrudniej, bo oszczędzać dla samego oszczędzania...?

                              > Zawsze mamy jakieś oszczędności, więc nie rozumiem, w czym problem.

                              Koniecznie zapytaj go, co w jego opinii powinnaś robić z pieniędzmi zamiast
                              wydawać je na ciuchy. Może to nakieruje Cię na odpowiedź, dlaczego on nie chce,
                              żebyś je wydawała.
                              • purpurowa_komnata Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 20:25
                                > Koniecznie zapytaj go, co w jego opinii powinnaś robić z
                                pieniędzmi zamiast
                                > wydawać je na ciuchy. Może to nakieruje Cię na odpowiedź, dlaczego
                                on nie chce,
                                > żebyś je wydawała.
                                Najbardziej prawdopodobna odpowiedź"Bo ci nie potrzebne".I wcale z
                                ilością zarobionych pieniędzy nie musi mieć nic wspólnego.
                        • to.ja.kas Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:04
                          Pracujesz? Nie wydajesz całej pensji na nowe ciuchy?
                          jak tak, to pewnie latałoby mi koło pióra, że facet nie rozumie.
                          A znając siebie to jak triss pewnie marudzenie skonczyłoby się ostrą
                          reprymendą i byłoby po kłopocie.
                        • mikita10 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:08
                          Mój mąż taką mentalność wyniósł z domu. Mnie zawsze żal kasy na
                          ciuchy (swoje, bo na dziecka to już nie), jak do tego dochodziły
                          słowa "a na co Ci to" odechciewało mi się wszystkiego.
                          Zrobiłam tak: przed wyjściem narzekałam, że to stare, to zniszczone,
                          to niemodne (trudno wierzyć w jeden ciuch przez lata - niestety
                          rzeczy często noszone bardzo szybko się niszczą) plus kiedyś nie
                          wytrzymałam i zrobiłam awanturę. Teraz jak idziemy na zakupy to sam
                          mnie namawia: "ładnie w tym wygladasz, kup sobie"smile Sam też
                          zorientował się, że inni nie chodzą cały czas w tych samych
                          spodniach i bez problemu daje się namówić na zakup ciuchów dla
                          siebiesmile
                          • chloe30 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:29
                            Ipola, zaproś mnie na miesiąc, jak mąż zobaczy ile inne wydają na
                            ciuchy może da ci spokój smile)
                            Ostatnio dopadł mnie zakupoholizm, więc korzyśc może byc podwójna
                            jak mnie twój mąż zacznie temperować, jednocześnie doceniając Twoje
                            umiarkowanie, a korzyśc dla moich finansów to juz w ogóle smile))
                            To gdzie mam przyjechać???
                            big_grinD
                            • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:31
                              Podałam mu kiedyś przykład: jego siostry, która wydaje fortunę na
                              siebie, to mi powiedział, że wydatki innych kobiet go nie interesują.
                              • kali_pso Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:34
                                I słusznie powiedział, bo jakie to ma dla niego znaczenie?
                                Toż nie są to Wasze pieniądzewink


                                P.S> nie lubię tego argumentu- podwyższania swojego wizerunku
                                kosztem innej osoby- masz minusasmile
                                • chloe30 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:35
                                  kali_pso napisała:

                                  > wink
                                  >
                                  >
                                  > P.S> nie lubię tego argumentu- podwyższania swojego wizerunku
                                  > kosztem innej osoby- masz minusasmile


                                  Że niby ja mam minusa??
                                  • kali_pso Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:37
                                    Nie-autorka wątku. Bo to już jest sztuczka, a parę postów wyżej
                                    pochwaliłam ją, że kupuje te ciuchy i podchodów nie stosujewinkP
                                    • chloe30 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:39
                                      kali_pso napisała:

                                      > Nie-autorka wątku. Bo to już jest sztuczka, a parę postów wyżej
                                      > pochwaliłam ją, że kupuje te ciuchy i podchodów nie stosujewinkP

                                      A bo już działam miałam wytaczać, ale ja dzisiaj kawy nie piłam to
                                      może ciężko jarzę smile
                                    • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:40
                                      Tonący brzytwy się chwyta...
                              • chloe30 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:34
                                ipola napisała:

                                > Podałam mu kiedyś przykład: jego siostry, która wydaje fortunę na
                                > siebie, to mi powiedział, że wydatki innych kobiet go nie
                                interesują.

                                No dobrze, niech go nie inetersują, ale skala porównawcza powinna mu
                                dac do myslenia. Tym bardziej że chodzi i siostrę, wychowywana w tym
                                samym domu - ciekawa różnica w podejściu do pieniądza... Bo wg mnie
                                wcale nie wydajesz kasy jakoś szaleńczo, wyglądać trzeba jak kobieta
                                a nie piąte dziecko stróża.
    • alabama8 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:27
      Kup sobie ortalionowy dres w ciuchlandzie i wystrój tak na imprezę
      ze znajomymi, twierdząc wszem i wobec że nie liczy się ubiór tylko
      zalety duszy. Może zrozumie.
      Ja jestem samodzielną matką i kłopotów z wydatkami nie mam, na
      nikogo nie muszę się oglądać, z nikim konsultować. Idę, kupuję,
      nawet 5 par na raz i nikt mi nie biadoli za uchem. Coś za coś smile
      • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:31
        > Kup sobie ortalionowy dres w ciuchlandzie i wystrój tak na imprezę
        > ze znajomymi, twierdząc wszem i wobec że nie liczy się ubiór tylko
        > zalety duszy. Może zrozumie.

        Mężczyźni raczej nie rozumieją takich podchodów czy gierek.
        • mamaemmy Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:34
          krzysztof-lis napisał:


          >
          > Mężczyźni raczej nie rozumieją takich podchodów czy gierek.

          Otóż to.
          • guderianka Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:40
            U nas nie ma podziału na moje/twoje. Jeśli jest potrzeba by kupić
            bluzkę/buty/spodnie/spódnicę/etc to się to kupuje. Przy czym
            potrzebą może być i brak takowej garderoby i zwykła chęć.
            Ograniczeniem jest budżet, który mamy do dyspozycji i który oboje
            znamy. Jeśli nie ma kasy na coś, co nie jest niezbędne-nie kupuje
            się tego.
            • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:44
              > Jeśli nie ma kasy na coś, co nie jest niezbędne-nie kupuje
              > się tego.

              Kto i jak ocenia, co jest niezbędne a co nie?

              W mojej opinii, dla własnego świętego spokoju, lepiej mieć własne pieniądze,
              choćby niewielkie.
              • guderianka Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:46
                > Kto i jak ocenia, co jest niezbędne a co nie?
                >
                > W mojej opinii, dla własnego świętego spokoju, lepiej mieć własne
                pieniądze,
                > choćby niewielkie.

                Razem oceniamy-rozmawiamy, dyskutujemy, znamy siebie i nasze
                potrzeby. Przy czym wszystko odbywa się naturalnie a nie na
                zasadzie: No dobra, dziś o 16 będziemy dyskutować o naszym budżecie

                Co to znaczy dla świętego spokoju?
                My mamy święty spokój, nie kłócimy , mamy podobne podejscie do
                planowania i wydawania
                • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 18:04
                  > Co to znaczy dla świętego spokoju?

                  Żeby unikać niepotrzebnych nikomu dyskusji o wydawaniu wspólnych pieniędzy.
                  • guderianka Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 18:15
                    > Żeby unikać niepotrzebnych nikomu dyskusji o wydawaniu wspólnych
                    pieniędzy.


                    A dlaczegoż to dyskusja ma być niepotrzebna? Nas nie uwiera, nie
                    doprowadza do szału , łez tudzież zakładania na forum wątków wink
                    • evee1 Re: Wydatki na siebie 27.08.08, 07:28
                      Ja tez problemu nie mam. U nas jest tak samo jak u guderianki i
                      jakies rozdzielanie i liczenie byloby po prostu klopotliwe.
                      Moj maz to z tych co ma od 10 lat trzy pary tych samych butow i to
                      ja musze mu sciagac z tylka podarte dzinsy i kupowac nowe.
                      Gadzeciarzem tez nie jest i nasz kamera, samochody i komputery sa
                      wspolne (ja jestem informatykiem).
                      A ja... coz, spojrzcie na sygnaturke smile). Ale moj maz jakos nie ma
                      z problemu z zawartoscia mojej szafy, tylko stwierdza, ze nie wie po
                      co mi 10 egzemplarz jakiegos ubioru. Tak samo jak nie rozumie co
                      kobiety widza w pierscionkach z brylantami i dlaczego taki chcialam
                      miec. Nie widzi potrzeby, ale tez nie wypomina, nie komentuje, ba,
                      on nawet nie zauwaza, ze cos nowego kupilam!!
                      • guderianka Re: Wydatki na siebie 27.08.08, 07:56
                        Nie widzi potrzeby, ale tez nie wypomina, nie komentuje, ba,
                        > on nawet nie zauwaza, ze cos nowego kupilam!!


                        hehe, skądś to znam smile Jest to o tyle wygodne że mogę nałożyć stary
                        ciuch a on powie : kochanie ale ślicznie wyglądasz, to nowa
                        bluzka ? wink

                        Ze spodniami i butami jest u nas identycznie. Trzeba ściągać
                        niemalże siłą. Te częsci garderoby kupowane są dość rzadko bo do tej
                        pory M pracuje w gajerku-więc raczej ten asortyment odzieżowy jest
                        na bieżąco odnawiany.
                        A buty-mamy w sercu i na nogach miłość do glanów. A te zakupione raz
                        starczają na kilka lat wink
            • ipola Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:44
              I co zrobić z takim typem? Przecież ciuchów po szafach chować nie
              będę. Nie będę urządzać dziecinady, ani awantur. Brak mi słów.
              • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:50
                A próbowałaś awantury? Takiej z podstawieniem panu pod nos sterty
                podniszczonych rzeczy + jazdą "chamie, qrwa mać, pracuję, wychodzę
                do ludzi, mam prawo wyglądać jak czlowiek a nie kocmołuch, odp...
                się od moich zakupów". Oczywiście wypowiedź dłuższa, bardziej barwna
                i na jednym wydechu.
                • krzysztof-lis Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 18:05
                  > A próbowałaś awantury? (...) Oczywiście wypowiedź dłuższa, bardziej
                  > barwna i na jednym wydechu.

                  Bardzo dojrzały sposób rozwiązywania konfliktów.
                  • triss_merigold6 Już wyjaśniam 25.08.08, 18:43
                    Liczy się CEL. A celem jest, żeby pan nie robił fochów i nie
                    wyliczał żonie kiedy wolno jej kupić nowe buty.
                    Skoro uprzejme, racjonalne tłumaczenie i rozmowy nie działają to
                    powinno zadziałać coś innego. Mnie by nie zależało na przekonaniu
                    pana tylko na doprowadzeniu do sytuacji w której przyjmuje do
                    wiadomości fakt zakupów bez dąsów. On nie musi być przekonany, może
                    zostać przy własnym zdaniu. Byleby go nie artykułował.
                    • krzysztof-lis Re: Już wyjaśniam 25.08.08, 22:21
                      > Liczy się CEL.

                      To do jakich środków perswazji wolno się żonie uciekać, aby tylko osiągnąć cel?

                      Do jakich wolno mężowi?
                • morgen_stern Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 19:04
                  > A próbowałaś awantury? Takiej z podstawieniem panu pod nos sterty
                  > podniszczonych rzeczy + jazdą "chamie, qrwa mać, pracuję, wychodzę
                  > do ludzi, mam prawo wyglądać jak czlowiek a nie kocmołuch, odp...
                  > się od moich zakupów".


                  Hehehehehhe
                • amanda-pl Re: Wydatki na siebie 27.08.08, 14:59
                  > A próbowałaś awantury? Takiej z podstawieniem panu pod nos sterty
                  > podniszczonych rzeczy + jazdą "chamie, qrwa mać, pracuję, wychodzę
                  > do ludzi, mam prawo wyglądać jak czlowiek a nie kocmołuch, odp...
                  > się od moich zakupów".

                  Nie zadarzyło mi sie zeby konsultowac zakup moich osobistych
                  ciuchów z mezem.Mąz rozumie ze jesli cos kupuje to pewnie mam taką
                  potrzebe i nawet nie pyta co kupiłam i ile zapłaciłam a czasem nawet
                  nie wie ze cokolwiek kupiłam.Nie kontroluje mnie bo wie ze pewnie w
                  danej chwili mam na ten zakup i na nic innego nie zabraknie.

                  Co do do wyż zał.cytatu wypowiedzi to rece opadają.Nie wyobrazam
                  sobie takich rozmow w domu ze swoim partnerem zyciowym i rzucania
                  miesem.Trzeba miec charakterek no i doswiadczenie z wieloma facetami
              • kali_pso Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:52
                Ja to widzę tak- osobnik ów lubi dobrze( według niego) wyglądać. Nie
                ma potrzeby kupowania wielu ubrań, ale jak już to coś, co nosi
                znamiona porządnego. Z drugiej strony, z jakiejś przyczyny nie widzi
                sensu w tym, aby jego żona zbyt często( według niego) wymieniała
                garderobę. Wiemy już, że pan lubi mieć pieniądze na koncie dla
                samego faktu ich posiadania- może to jakiś lęk przed zubożeniem?
                Przed utrata kontroli nad własnym życiem?
                Nie potrafi sobie sprawić przyjemności kupując coś za te pieniądze(
                i nie rozumie tego u innych), to one sa dla niego źródłem zachwytu.
                Pieniądze nie są środkiem, pieniądze są celem...


                Musi być jakiś powód.
                • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:58
                  A może ma traumę z dzieciństwa? Może mamunia chodziła w kiecy dopóki
                  się nie podarła w praniu? Może kocha cyferki na koncie?
                  Co za różnica. Ważne, żeby autorka nie miała kwasów.
            • escribir Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 14:23
              U nas tak samo jak u guderianki. Wspólne konto, wspólny budżet. Ja pracuję
              zawodowo, mąż prowadzi dom. Ja pilnuję płatności, mąż robi bieżące zakupy.
              Kwestię innych zakupów ustalamy wspólnie: wtedy jest pewne, że i na rachunki i
              na chleb wystarczy a i zaszaleć można i kupić sobie lub dzieciom coś ekstra.
        • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 15:42
          Dlatego w kwestii potrzeb ciuchowych nie należy ich pytać o zdanie.
          Chyba, że dama cierpi na zakupoholizm i zadłuża się w providencie.
          Ja się nie pytałam facetów czy mogę iść do fryzjera i zapłacić 2
          stówy (a tyle mnie kosztuje raz na dwa miesiące farbowanie długich
          włosów). Mam w dupie, że fryzjer dla pana kosztuje 20 zł.

          Qrde jak to wszystko czytam to jestem szczęśliwa, że z nikim swoich
          zakupów konsultować nie muszę, ogranicza mnie budżet + rozsądek.
          • gabrysia5 A ja mam pytanie..... 25.08.08, 15:46
            ....otóż jeśli ipolę nie ogranicza budżet, nie zbierają również na
            coś, pracuje, dba o dom, dzieci (o ile posiada) i ogólnie wywiązuje
            sie ze swoich obowiazków - to dlaczego nie może sobie kupić jakiegoś
            ciucha bez mężowskiego spojrzenia morderczego?
            • mamaemmy Re: A ja mam pytanie..... 25.08.08, 15:50
              nie wiem,ale przypomniałam sobie cos innego-inny sposób na faceta
              zaczac JEMU kupowac ciuchy a prócz tego i sobie-wtedy chyba nie powinien miec
              morderczego spojrzenia?Mój jest fanem firmy Diesel,mimo,że sam duzo dla siebie
              nie kupuje,podkoszulek tejże firmy działa na niego super,nie wazne ze kupiony w
              pakiecie z moja kolejna torebką tongue_out
              • kali_pso Re: A ja mam pytanie..... 25.08.08, 15:57
                To jest jakiś sposób- ja tak robięsmile
                Ale proszę nie myśleć, że specjalnie( u nas nie ma problemu, bo dla
                żadnego z nas zakupy to nie jest wielka frajda a i środki finansowe
                nader skromne są- no jakoś tak zawsze wychodzi a i przyjemność
                rzeczywiście jest dla wszystkichsmile
          • adsa_21 Re: Wydatki na siebie 27.08.08, 08:54
            dokladnie. Mam potrzebe/chce - ide i kupuje. Lubie ladnie wygladac.
            Ciuchy to nie wszystko - licza sie elegancke dodatki, dobre
            kosmetyki, bielizna.
            Sa takie miesiace ze wydaje miesiecznie na siebie ok 1000 zl.Jak
            napisala triss sam fryzjer kosztuje ponad 200 zl (sciecie,
            balejaz).A buty? jakis sweterek czy kiecka??
      • adsa_21 Re: Wydatki na siebie 27.08.08, 08:48
        nie znoslabym meza ktory gledzi i narzeka ze wydalam tyle i tyle na
        ciuchy/buty itp. Mam wlasne pieniadze i w calosci nimi dysponuje. to
        jest niewatpliwy plus bycia samejsmile Jak mam wene ide do sklepu i
        kupuje ciuchy takie na jakie mam ochotesmilezczegolnie ze mam slabosc
        do torebek i bielizny.
    • aska2000 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 17:00
      Nie czytałam (oprócz pierwszych kilku wpisów) całego wątku, zatem może już padły
      te słowa , proszę wybaczyć, o ile tak wink ALE - jest to jeszcze jeden z WIELU
      powodów, dla których nawet będąc bardzo szczęśliwą małżonką/kochanką/partnerką
      wyjątkowo hojnego faceta NIGDY nie zrezygnowałabym z własnej pracy=źródła
      dochodów wink)))))))))

      Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której DOROSŁA kobieta tłumaczy się komukolwiek
      ze swoich wydatków - koniec, kropka!

      Sytuacje skrajne typu ubóstwo, chroniczna choroba w rodzinie wymagająca stałych
      wydatków na osobę poszkodowaną, bądź czasowe zaciskanie pasa pt 'budujemy nowy
      dom' wykluczam wink
      • kali_pso Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 17:09
        A doczytałaś, że autorka wątku równiez pracuje?winkP
        I co? I mąż się pomimo tego czepia- czyli, jakby brak jednoznacznej
        korelacji między pracą zawodową kobiety a zachowaniem męża.
        • aska2000 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 17:35
          kali_pso napisała:

          > A doczytałaś, że autorka wątku równiez pracuje?winkP

          Nie doczytałam - usprawiedliwiałam się na wstępie ;P

          > I co? I mąż się pomimo tego czepia- czyli, jakby brak jednoznacznej
          > korelacji między pracą zawodową kobiety a zachowaniem męża.


          To męża zapytać co mu do JEJ gospodarowania pieniędzmi najlepiej wink
          Bo jeśli nie jest zakupoholiczką (a z postu inicjującego wątek nie wynika winkto
          mu NIC do jej wydatków IMHO ;P

      • wieczna-gosia Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 20:22
        jako ze od wielu lat jestem szczesliwa malzonka dosc rozsadnego pana spokojnie
        mogam pare lat nie pracowac i nie wysluchiwac zadnych uwag. W dodatku dzisiaj
        zaprezentowalam mezowi dwie wizje rozwoju mojej dodatkowej drogi zawodowej,
        ktora yc moze bedzie a byc moze pozostanie milo przygoda. Maz powiedzial "jak
        nas stac to tak zrob" i zakonczyl temat. Nie powiedzial jak CIEBIE stac, ie
        wytknal mi ze komputer mu wolno dziala i nie zrobil wielu roznych rzeczy ktore
        robia mezczyzni wspominani na tym forum smile
        normalnie jestem mu wdzieczna smile
    • deodyma Re: za rok powie Ci to samo... 25.08.08, 20:31
      moja kolezanka ma takiego meza. gdy 3 lata temu chciala kupic sobie
      nowy plaszcz, to maz stwierdzil, ze przeciez plaszcz juz ma, wiec po
      jaka cholere jej nowy? przeciez ten jest dobry. tylko ze ten jej
      plaszcz mial wtedy juz 7 lat... rok pozniej powiedzial jej to samo i
      tak jest zreszta do dzis. dzis kolezanka jesli kupi sobie cos
      nowego, musi to chowac przed mezem, zeby nie bylo w domu awantury...
      ja tego nie rozumiem. kobieta pracuje, zarabia i nie ma prawa
      niczego sobie kupic... na dodatek dala wejsc sobie na glowe i
      nasrac...
    • 18_lipcowa1 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 22:54
      nie, nie przesadzasz.
      • 18_lipcowa1 Re: Wydatki na siebie 25.08.08, 23:03
        18_lipcowa1 napisała:

        > nie, nie przesadzasz.
        • ipola Posłuchajcie 26.08.08, 08:56
          Wczoraj wieczorkiem mąż pyta, co chciałabym na prezent urodzinowo-
          imienionowy.Odpaliłam: buty! Pomyślałam sobie,że będę miała nowe
          buty, które i tak są mi potrzebne, a on nie będzie marudził, że
          znowu buty. Jakże się myliłam! Stwierdził, że mam mnóstwo butów. Ja
          mu na to, że półbuty na jesień mam jedne i to sprzed kilku sezonów,
          niemodne, zniszczone. On na to: powiedz mi jeszcze, że na zimę
          kupisz sobie kozaczki, ja: kupię, żebyś wiedział, że kupię. Wściekł
          się. Później jeszcze dodał coś o tym, że wydaję jego ciężko
          zarobione pieniądze. Odpaliłam mu: kochany, zapominasz, że ja też
          pracuję, zarabiam i mam swoje pieniądze, poza tym nie jestem
          rozrzutna i kupię sobie te buty, choćbyś miał się obrazić na śmierć.
          I jest mi przykro, że tak mnie traktujesz.
          I napawdę jest mi przykro.
          • gabrysia5 Re: Posłuchajcie 26.08.08, 09:21
            I co mąż na to?
            • ipola Re: Posłuchajcie 26.08.08, 13:29
              Nic. Chyba w tym momencie temat uznał za zakończony.
              • gabrysia5 Ipola 26.08.08, 13:37
                Tak sobie myślę,że jak jaśnie pan będzie tak rozwiązywał spory, a ty
                razem z nim , to nic dobrego z tego nie wyniknie.Zapytałaś męża
                dlaczego nie możesz kupić sobie tych butów? Jeśli :nie zaniedbujesz
                swoich obowiązków, jeśli zarabiasz, jeśli sie starasz- to musisz
                znaleźć sposób byuświadomic panu - skapcowi ,że masz też swoje
                prawa, a jednym z nich jest prawo do ładnego wyglądu!!!!
                • deodyma Re: no przeciez jej powiedzial... 26.08.08, 13:54
                  ze ma mnostwo butow... nawet nie muslala go pytac. w przyszlym roku
                  powie jej to samo...
          • purpurowa_komnata Re: Posłuchajcie 26.08.08, 13:58
            Powtórzę jeszcze raz -to typ człowieka, który na pytanie dlaczego
            nie mogę sobie kupić nowych butów najprawdopodobniej-nawet jeśli są
            na to pieniądze odpowie "bo ci nie są potrzebne" i w związku z tym
            gdyby mi one były potrzebne to bez zbędnych ceregieli dokonałabym
            zakupu i byłabym zadowolona z ze swego pomysłu.
    • queen_elizabeth Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 14:16
      Ipola, powiem Ci tak:
      Miałam takiego męża. Zarabialiśmy oboje i zarabialiśmy po równo. I
      ZAWSZE byl problem jak chiałam sobie coś kupić. Ogólnie nie jestm
      rozrzutna, gospodaruję kasą rozsądnie. Ale zawsze musiałam podstępem
      przemycać nowokupione sobie rzeczy do domu. Zaczęło się to robić
      chore. No żesz kurrrrrrrrrr...!!! Żebym ja za swoje własne pieniądze
      kupione rzeczy musiała cierpieć i sie tłumaczyć i ukrywac po
      kątach???!!! Ubierałam się w ciuchlandach bo lubię. O to tez były
      pretensje. ZAWSZE było źle. Zasze złotówka do złotówki zbierana na
      koncie. W sumie bez konkretnego przeznaczenia, aby ciułać. Robimy
      zakupy spożywcze w sklepie i chce coś słodkiego - MUSZĘ wybrać czy
      czekoladę czy dropsy. Nie jedno i drugie. ALBO ALBO. Jabłka - zawsze
      najtańsze, podpaski - zawsze najtańsze. Itd. Nawet jak były jego
      urodziny, święta - jak dostał ode mnie prezent - zamiast dziękuję -
      pretensja - "ale po co mi to potzrebne...?, po co wydawałas
      pioeniądze?". No i tak sobie żyłam 6 lat. W międzyczasie mąz
      skóńczyl jedne studia podyplomowe, drugie (za NASZE pieniądze). Dziś
      pan mąż jest mężem innej pani. Ja mam nowego partnera, który jak mi
      kiedyś powiedział "no weź, przecież musisz mieć kika par butów do
      pracy, kilka par klapek i jeszcze te czułenka wieczorowe", to tylko
      gały na niego wytrzeszczyłam. Długo sie przyzwyczajałamsmile))))))))))))
      • ipola Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 15:27
        Chyba pozostaje mi kupić, co trzeba, bym czuła się dobrze, dobrze
        wyglądała, m.in. w pracy, i nie oglądać się na małżonka. Może się
        przyzwyczai, a jak nie, to będzie miał problem i już. Ło matko,
        ciężko będzie, oj ciężko.
        • triss_merigold6 Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 16:10
          Ipola, buty do codziennego użytku to nie jest prezent na urodziny.
          Na urodziny to można sobie zażyczyć do niczego niepotrzebne złote
          szpilki.
          Kupuj bez wyrzutów sumienia a panu mężu konsekwentnie mów, żeby się
          odwalił w tym temacie.
    • 76kitka Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 18:54
      Mój mąż jak mam nowe buty to ich nawet nie zuważa, zauważa, że szafka na buty się nie domykasmile
    • 18_lipcowa1 ja jestem na tym etapie 26.08.08, 22:00
      gdzie maz probuje cos tam dorzucic swojego ,jakis glupi komentarz,
      jakies wyceny, nie wiem czemu, jakas proba dominacji? Nie mam
      pojecia, kasa na wszystko jest rachunki poplacone, zarabiamy tyle
      samo
      ale
      za pierwszym razem powiedzialam grzecznie
      za drugim juz mniej ale nadal cicho, uprzejmie, itp
      dzis po raz trzeci wlasnie z bluzgiem, glosnym placzem powiedzialam
      dobitnie czego sobie slyszec nie zycze

      i szczerze mowiac nie obchodzi mnie co on mysli, nadal bede wydawala
      na siebie jesli bede uwazala ze mi to potrzebne
      jestem pewna ze podzialalo, czemu wiecej kobiet nie moze sie na to
      zdobyc?
      • krzysztof-lis Re: ja jestem na tym etapie 27.08.08, 15:09
        > i szczerze mowiac nie obchodzi mnie co on mysli,

        Bardzo dojrzały sposób budowania trwałego związku!
    • osa551 Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 23:33
      Nie spowiadam się z tego co kupuję, chyba, że razem kupujemy - to wtedy widzi co
      biorę. Gdyby mój mąż miał do mnie pretensje o kupowanie ciuchów - to bym
      powiedziała, żeby się wypchał.

      Pracuję, zarabiam, wolno mi kupić, a ganiący wzrok niech sobie wsadzi ....
    • hamerykanka Re: Wydatki na siebie 26.08.08, 23:55
      Nie daj sie.
      Ja tez od dluzszego czasu obserwuje takie zapedy u mojego lubego tzn
      jego wydatki sa usprawiedliwione a moje niekoniecznie. Tyle ze
      raczej trzyma jezyk za zebami, bo to ja place za mieszkanie i
      wiekszosc zarcia. Takoz za opiekunke do dziecka i dzieciowe ubranka.
      On ma swoje hobby a ja swoje.Ale widze ze mu nie w smak ze od czasu
      do czasu sobie cos kupie na ebayu.Tyle ze moje zakupy to
      kilkadziesiat dolarow gora a on wymienia kajaki po kilkaset do
      tysiaca.
      I to samo widze u Twojego meza;on kupuje markowe rzeczy a ty
      najlepiej nie kupuj w ogole...
      • ipola Uwaga! 27.08.08, 08:33
        Wczoraj zapytał, czy w ramach prezentu moglibyśmy pojechać gdzieś na
        weekend (agro, z dziećmi). Ja mu na to, że przecież to będzie
        prezent dla wszystkich, dla niego też. Obraził się. Chyba już nie
        chcę żadnego prezentu. Zrobię go sobie sama.
        • purpurowa_komnata Re: Uwaga! 27.08.08, 08:39
          wink.Widzę,że masz PANA PRAKTYCZNEGO działającego na zasadzie "i wilk
          syty i owca cała".Teraz chyba już wiesz,że jak chesz mieć udany
          prezent, to kupujesz go sobie sama.
          • hamerykanka Re: Uwaga! 27.08.08, 17:20
            dokladnie.
            Prezent kup sobie sama i jego obciazsmile
            A ja kupilam sobie wczoraj 5 kg monet z roznych krajow i nie pytalam
            go o zdanie, szczesliwa jestem jak prosie w deszcz! a tez mila mine
            jak sie dowiedzial, Ale czniam! Moje pieniadze, moje zakupy.
            • zales239 Re: Uwaga! 27.08.08, 17:26
              Mój też z tych praktycznych,fakt nie czepia się niczego,że sobie
              kupuję choć nie zarabiam,ale jako prezent uważa wyjście do kina
              aalbo na dobre jedzenie-kocha jeść.Ma chłopak głowę na karku hehe.
              • hamerykanka Re: Uwaga! 27.08.08, 19:58
                U mnie problem w tym ze ja jestem praktyczniejsza od niego, a moje
                zakupy kosztuja mniej niz jego. Z tym ze on jak widze ma raczej w
                glowie: moje pieniadze=nasze pieniadze, jego pieniadze=jego
                pieniadze...i tu jest problem.
        • evee1 Re: Uwaga! 28.08.08, 08:35
          Wpadlam na pomysl kupienia mezowi biletu na Formule 1 (mieszkamy w
          Melbourne, wiec to wydarzenie lokalne). I mialam do wyboru albo
          kupic mu wypasiony bilet dla niego jednego, albo wejsciowke dla
          calej rodziny. Kupilam wejsciowke - maz byl zachwycony, nawet jak mu
          powiedzialam o rozwazanej alternatywie. Stwierdzil, ze woli isc z
          nami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka