Niektórzy o nich zapominają (mój ojciec się upiera, że żadnych nie miał, a
matka ojca twierdzi zupełnie co innego), niektórzy pamiętają je przez całe
życie (ja i moja mama).
Ja:
Nikt nie rozumiał, dlaczego na widok córki koleżanki mojej babci uciekałam z
potwornym krzykiem, chowałam się za piecem i za nic nie chciałam zza niego
wyjść. Ataku histerii niemal dostawałam. Miałam ze 4 lata pewnie. I z
niewiadomych przyczyn nikomu o tym nigdy nie powiedziałam. A to było takie
proste przecież - owa córka miała na imię Jadwiga. Czyli Jadźka. Czyli Baba
Jaga
Wakacje przed pójściem do pierwszej klasy podstawówki były dla mnie horrorem.
Nie spałam po nocach, miałam wieczne rozstroje żołądka, nabawiłam się chyba
jakiejś nerwicy dziecięcej. Nikt nie potrafił dojść, dlaczego, a ja znowu z
niewiadomych przyczyn nic nie mówiłam (chociaż miałam bardzo dobry kontakt z
rodzicami, dziadkami, siostrami). A ja dobrze pamiętam dlaczego, chociaż nie
wiem, kto mi taki pomysł podsunął. Nie czytałam jeszcze wtedy za dobrze, a
uroiłam sobie, że wszystkie dzieci w pierwszej klasie umieją już bardzo dobrze
czytać i pisać. I że stanę się pośmiewiskiem strasznym... Pierwszego dnia w
szkole dostałam ataku histerii, moja mama musiała siedzieć na korytarzu. A
drugiego już mogła sobie spokojnie pójść do domu, bo okazało się, że nie
odbiegam umiejętnościami od innych dzieci. Myślę, że ktoś musiał coś przy mnie
powiedzieć, że tak zaczęłam się tym przejmować (dopiero po zakończeniu
przedszkola, bo przedtem w ogóle o tym nie myślałam).
Mama:
Kiedyś się skaleczyła i koleżanka babci krzyknęła "Szybko opatrunek, bo dusza
ucieknie". Od tego czasu na widok każdej kropli krwi moja mama dostawała
spazmów. Tłumaczono to oczywiście nadwrażliwością na widok krwi, ale ona
myślała, że to dusza ucieka. I po raz pierwszy powiedziała o tym dopiero mi...