Dodaj do ulubionych

Odmawianie sobie

31.08.08, 17:16
Poczytałam sobie wątek o przeżywaniu z 5 tysięcy i brzuch mnie rozbolał. Ze śmiechu.
Ja rozumiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i jeden się cieszy, że ma aż 1000, a drugi płacze, że tylko 10000, ale powiedzcie o co chodzi z tym odmawianiem.
Jeżeli nie chodzę do kina, to sobie odmawiam, tak? A dlaczego? Szczerze mówiąc to nie widzę powodów, żeby akurat do kina chodzić. Jak dzieci idą z klasą, to im nie odmawiam. Czyli odpada.
Płyty. A po co mam kupować? W życiu żadnej płyty nie kupiłam, kilka kaset w liceum. Odmawiam sobie? Akurat. Nie widzę potrzeby.

Macie pomysły jeszcze czego sobie odmawiam?
A może są pewne rzeczy, które robić/kupować wypada i nie ma zmiłyj się?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:24
      Też wymyśliłaś.Odmawiałabyś sobie kina gdybyś 6 razy cofała się z przed kasy,bo
      na obiad nie będzie.
    • maga_luisa Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:26
      To, że kupiłaś sobie tylko kilka kaset i to w liceum, nie oznacza, że dla kogoś
      innego kupowanie muzyki nie jest ważne. Dla mnie jest, i gdybym musiała z tego
      zrezygnować, to będzie to dla mnie odmawianie sobie czy też wyrzeczenie. To samo
      z kinem.
      Myślę, że Ty też masz coś takiego, z czego byłoby Ci ciężko zrezygnować, gdyby
      Ci brakowało kasy.
      • verdana Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:31
        Odmawianie sobie nie polega na tym, ze nie kupuje plyt, bo nie
        lubie - tylko na tym, że muzyka, ksiązki, filmy cokolwiek, są dla
        kogos bardzo wazne i nie moze sobie ich kupić. Dla mnie a przklad
        wazne sa ksiązki- niemozność kupienia jakiejkolwiek bylaby sporym
        wyrzeczeniem.
        Nie wiem, czy masz cos takiego, ale nie wiem, czy np. chodzenie w
        pocerowanych ubraniach nie byloby dla Ciebie wyrzeczeniem. Sadze
        jednak, ze cos takiego jest, co lubisz mieć lub robic. Jeżeli
        absolutnie nic to współczuje.
      • andaba Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:34
        Wiesz, przy 3800 zł/miesiąc na życie (bo o to chodziło w wątku) to chyba niewiele jest rzeczy, których sobie trzeba odmawiać.

        maga_luisa napisała:
        > z kinem.
        > Myślę, że Ty też masz coś takiego, z czego byłoby Ci ciężko zrezygnować, gdyby
        > Ci brakowało kasy.


        Hmmm. Chyba jestem bogata, bo trudno mi coś takiego znaleźć. Najwyraźniej niczego sobie nie odmaiam. Trudno byłoby mi się wyrzec kupowania czasem książek, ale patrz wyżej... Nie mówimy o dochodach 900zł/na miesiąc na rodzinę.
        • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:37
          Wszystko zależy jak żyjesz.Czy dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe,czy sama też
          dla przyjemności chadzasz,czy lubisz droższe ciuchy,czy tańsze można wyliczać w
          nieskończoność.
        • zonka77 musiałabym sobie odmawiać: 31.08.08, 20:12
          Przy takich dochodach: samochodu własnego (mamy dwa, mój jest na kredyt)
          mieszkania w dużym wygodnym mieszkaniu (sam wynajem to ponad 2 tys) pewnie
          dobrych kosmetyków, ciuchów w miarę dobrej jakości (bez szaleństw kupuję ale nie
          z lumpeksów) wypadów z mężem na fajne kolacje i pewnie wielu atrakcji z
          dzieckiem (to wszystko kosztuje)

          A czy bym była szczęśliwa? Dosyć długo odmawiałam sobie wielu rzeczy - jeździłam
          komunikacją miejską i było ok. Ale jeśli muszę sobie "odmówić" dobrego dentysty,
          nie stać mnie na buty porządne dla siebie i dziecka, martwię się że trzeba jakiś
          mebel kupić i skąd wziąść kasę na wakacje to już jest niefajnie. Miałam tak
          przez długi czas i cieszę się bardzo że już tak nie muszę.
        • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:55
          > Wiesz, przy 3800 zł/miesiąc na życie (bo o to chodziło w wątku) to
          chyba niewie
          > le jest rzeczy, których sobie trzeba odmawiać.

          A ja sadze, ze cale mnostwo.Przy takim budzecie kupno dobrego
          drogiego wina, luksusowego kosmetyku czy butów/torebki za 500 zl
          musi prowadzic do dokladnego skalkulowania, z czego trzeba bedzie
          zrezygnowac na rzecz tychze.Bo na wszystko nie wystarczy.
          Wyjscie do knajpy, co jakis czas weekendowy wypad, wydatki na rozne
          okazje- swieta, prezenty, wydatki na naprawy w domu, jak sie ma
          samochod to koszty jego utrzymania, itd, itd.
          • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:12
            Przy takim budzecie kupno dobrego
            drogiego wina, luksusowego kosmetyku czy butów/torebki za 500 zl
            musi prowadzic do dokladnego skalkulowania, z czego trzeba bedzie
            zrezygnowac na rzecz tychze


            Wiesz Lola, mnie nawet trudno z Tobą polemizować, bo w najbliższym
            otoczeniu nie znam nikogo, kogo nurtowałyby dylematy związane z
            kupnem bądź nie torebki za 500 zł i kto czułby się bardzo
            nieszczęśliwy z powodu wyrzeczeń, nie mogąc sobie takowej kupićwinkP

            I sądzę, że dla wielu tutaj piszących to również czysta abstrakcja,
            dlatego tego typu watki są, według mnie, bezsensowne.
            • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:38
              >w najbliższym otoczeniu nie znam nikogo, kogo nurtowałyby dylematy >związane z kupnem bądź nie torebki za 500 zł i kto czułby się bardzo
              >nieszczęśliwy z powodu wyrzeczeń, nie mogąc sobie takowej kupićwinkP

              Boś ty plebs podły, Kali_pso ;P

              Tak na marginesie, szczerze powiem, nie odróżniam torebki za 100zł od torebki za 500zł - tzn. jakby mi dali dwie, to bym za Chiny Ludowe nie umiała wskazać, która jest droższa (ale za to zauważyłam, że w czołówce do filmu "Gattaca", w nazwiskach aktorów są podświetlone i powiększone litery będące skrótami zasad azotowych w DNA :F). Podobnie mam z ciuchami, perfumami i tak dalej - głównie dlatego, ze nie przywiązuje do tego wagi. I faktycznie zakup torebki za 500zł (cholera - zakup jakiejkolwiek torebki w sumie) ma u mnie tak niski priorytet, że w ogóle nie ujmowałabym tego w kategorii "muszę sobie odmówić czegoś, aby kupić torebkę".
              • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:13
                faktycznie zakup torebki za 500zł (chol
                > era - zakup jakiejkolwiek torebki w sumie) ma u mnie tak niski
                priorytet


                Ech Kotula, może nie jesteś jeszcze rozbudzona konsumpcyjnie?wink

                P.S.Ja też nie odróżniamsmile
                • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:23
                  > Ech Kotula, może nie jesteś jeszcze rozbudzona konsumpcyjnie?wink

                  Jestem rozbudzona, jestem. Tyle, że nie w dziedzinie torebek, płaszczyków z
                  Monnari oraz butów i perfum tongue_out

                  Moją najnowszą konsumpcją będzie najprawdopodobniej akwarium dla mrówek suspicious, choć
                  żywię szczerą nadzieję, że dostanę je od mężczyzny mojego na urodziny (prywata -
                  mężczyzno mój, jeśli to czytasz, to pomyśl, że rozwiązałam ci problem zakupu
                  prezentu dla mnie. akwarium znajduje się w sklepie toys4boys, najładniej wygląda
                  z podświetlaczem. buziaczki - twoja Divine Kota tongue_out).
                • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:25
                  W miejsce torebki wstawcie sobie cokolwiek innego, to byl pierwszy z
                  brzegu przyklad.Tak sie jakos sklada, ze to co jest porzadnie
                  wykonane, estetyczne, z dobrej jakosci surowca jest po prostu
                  drozsze.I sa osoby, ktore na to zwracaja uwage.Mierzi je tandeta i
                  bylejakosc.Mozna by rzec- maja pecha,z drugiej jednak strony
                  potrafia docenic to, co dla innych jest niedostrzegalne.
                  • ela82 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:29
                    Co wy z tym zarciem z Lidla? Zarcie z Lidla wysdtepuje jako
                    preciwwaga do tego wy[asionego i drogiego...Co w tym lidlu jest nie
                    tak?
                    • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:38
                      Co w tym lidlu jest nie
                      > tak?

                      Lidl to synonim taniochy i bylejakosci.Jakby nie patrzec, w
                      porownaniu z delikatesami wypada bladosmile.
                      • ela82 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:42
                        O kurde. To przestane wobec tego robic tam zakupy.
                        • kitty4 Re: Odmawianie sobie 03.12.08, 08:29
                          o, rany. To ja tez chyba powinnam przestać robić zakupy w Lidlu. a
                          wcale sobie nie narzekam, ale za chwilkę zostanę zakrzyczana, że nie
                          narzekam, bo nie znam innego. Otóż nie, znam i inne. A zakupy w
                          Lidlu robię z dużą świadomością, bo np. mnie osobiście żaden z
                          dotychczas wypróbowanych serów brie nie smakuje jak ichniejszy. No
                          ale ja się pewnie nie znam i plebs jestem.
                  • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:35
                    lola211 napisała:

                    > W miejsce torebki wstawcie sobie cokolwiek innego, to byl pierwszy > z brzegu
                    przyklad. Tak sie jakos sklada, ze to co jest porzadnie
                    > wykonane, estetyczne, z dobrej jakosci surowca jest po prostu
                    > drozsze. I sa osoby, ktore na to zwracaja uwage.Mierzi je tandeta i
                    > bylejakosc. Mozna by rzec- maja pecha,z drugiej jednak strony
                    > potrafia docenic to, co dla innych jest niedostrzegalne.

                    No rozumiem, ja sobie wstawiam w miejsce torebki kartę graficzną tongue_out.
                    Po prostu inne kategorie potrzeb. Tyle smile
                    • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:43
                      I sa osoby, ktore na to zwracaja uwage.Mierzi je tandeta i
                      > > bylejakosc.


                      Rozumiem.
                      Powiedz mi Lola, czy z tą pogardą dla gorszej jakości niż torebka za
                      500zł przychodzi się na świat, czy też jest to cecha nabyta wtórnie,
                      w miarę jak rośnie zasobność portfela? Jeśli to pierwsze- to
                      rzeczywiście taka osoba ma pecha, zwłaszcza jak takowa torebka lezy
                      wyłącznie w sferze marzeń, jeśli drugie- to na ogół pecha ma
                      otoczenie...
                      • kali_pso Do Loli to było n/t 31.08.08, 22:44

                      • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:52
                        A ja się podepnę z pytaniem - czy w ogólnej kategorii pojęcia "pogarda dla
                        torebki tańszej niż 500" mieści się również podejście pt. "preferuję wyłącznie
                        rzeczy markowe i w życiu nie kupiłabym spodni, które w sumie to mi się podobają,
                        ale są z niemarkowego sklepu"? wink
                        • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:05
                          Takie jednostki sa wsród nas, nie musze chyba dodawac, ze dla mnie
                          rowniez groteskowe w swoim snobiźmie.

                          Znaleźc cos niemarkowego w porównywalnej jakosci to super
                          sprawa.Tylko jakos ciezko upolowac.
                      • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:01
                        Po pierwsze- nie chodzi wcale o pogarde.A jedynie
                        bardziej niz u innych wysublimowany gust i docenianie piękna- esteci
                        po prostu.

                        Podejrzewam, ze modele sa dwa- taka sie juz rodzisz lub taka ceche
                        nabywasz.Prawdziwsza bez watpienia jest wersja nr 1.
                        • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:07
                          >A jedynie bardziej niz u innych wysublimowany gust i docenianie >piękna -
                          esteci po prostu.

                          Lola, ale tak by było przy założeniu, że torebka za 500zł ZAWSZE będzie
                          "piękniejsza" i "w lepszym guście" niż torebka za 100zł. Które to założenie jest
                          błędne smile
                          Są koszmarki za 500 (co z tego, że z superjakościowej skóry, skoro są po prostu
                          brzydkie, same w sobie są BRZYDKIE i wyglądają BRZYDKO) i są prawdziwe cudeńka
                          za 100.
                          Chyba, że samo to, że torebka kosztuje 100zł wyklucza bycie "ładną" - niektórzy
                          mają tak zakodowane, że coś, co nie kosztuje powyżej xxx PLN z automatu nie może
                          być ładne - i odbierają to jako brzydkie (wyłącznie dlatego, że ma "brzydką"
                          cenę). I myślę, że o takie podejście chodziło Kalipso. Kalipso, popraw mnie,
                          jeśli się mylę.
                          • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:10
                            Oj tak, tak, zgadzam sie, ze cena nie jest wyznacznikiem 'elegancji'.
                            Zeby pozostac w temacie torebkowym - moja sis ostatnio w stanach
                            była, wiec oczywiscie zostala obarczona obowiazkiem zrobienia
                            wiekszych zakupow dla swojej ukochanej, starszej, najlepszej na
                            swiecie siostruni smile. I m.in. zostala poproszona o kupno porzadnej
                            torebki. Znalezc nie mogla, bo wszystko bylo tak udziwnione, ze na
                            pokaz mody sie jedynie nadawalo.
                            A ja sobie nabyłam eleganckie cus na przecenie - koszt 150 zł.

                            A w temacie podrozy zakupowych - zapas perfum na dwa lata w cenie
                            jednego flakonu w Polsce - bezcenny smile
                            • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:14
                              e_r_i_n napisała:

                              > Oj tak, tak, zgadzam sie, ze cena nie jest wyznacznikiem 'elegancji'.

                              ...ani "wysublimowanego gustu" wink
                              Cena bywa (przeważnie bywa - ale też nie zawsze) wyznacznikiem jakości. Tu się
                              zgadzam. Co do estetyki - wiadomo.
                            • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:25
                              > Oj tak, tak, zgadzam sie, ze cena nie jest
                              wyznacznikiem 'elegancji'.

                              No tak, zaraz sie okaze, ze w cenie torby z bazaru kupisz ekstra
                              skorzana ..


                              > A ja sobie nabyłam eleganckie cus na przecenie - koszt 150 zł.

                              No wlasnie- na przecenie.Ja tez tak nabywam.Tyle, ze masz wowczas
                              ograniczony wybor i nie zawsze uda sie upolowac to , co by sie
                              chcialo.
                              • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:51
                                lola211 napisała:

                                > No tak, zaraz sie okaze, ze w cenie torby z bazaru kupisz ekstra
                                > skorzana ..

                                Ależ skąd. Też jestem zdania, że dobre musi kosztowac.
                                Ja tu tylko gościnnie w temacie 'tylko drogie moze być eleganckie i
                                świadczyc o dobrym guscie'.

                                > No wlasnie- na przecenie.Ja tez tak nabywam.Tyle, ze masz wowczas
                                > ograniczony wybor i nie zawsze uda sie upolowac to , co by sie
                                > chcialo.

                                Owszem - wiec jak nie ma wyjscia, to bez przeceny kupuje.
                                To znowu było tylko a propos 'trzeba wydac porzadnie, zeby dobrze
                                wygladac' smile. Nie trzeba.
                                Tak jak nie trzeba wydać tysiaka czy wiecej, zeby miec kilka
                                zapachow do wyboru. Zapachow markowych, zeby nie było.
                          • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:21
                            Nie, to nie tak.
                            Torebka za 500 zl nie zawsze bedzie ladna.Ok.Umowmy sie jednak, ze
                            znajdziesz sposrod nich takie, ktore ci sie podobaja.
                            Natomiast teza - "są prawdziwe cudeńka
                            za 100" to nie jest prawda, chyba ze masz na mysli cos bardzo
                            oryginalnego cudem odnalezionego np na gieldzie starocismile.
                            Gdzie ty masz w sklepie cudo za 100 zl?? Dobry material, jakosc
                            KOSZTUJA i nikt nie bedzie "cuda" sprzedawal za grosze.
                            • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:27
                              Gdzie ty masz w sklepie cudo za 100 zl?? Dobry material, jakosc
                              KOSZTUJA i nikt nie bedzie "cuda" sprzedawal za grosze.

                              Lolu, ale ja się oczywiście zgadzam, że jakość kosztuje.
                              Odniosłam się do wspomnianego przez ciebie "poczucia estetyki" i "wyrafinowanego
                              gustu" - torebka za 100 może być po prostu ŁADNA, bez żadnych podtekstów -
                              wyłącznie ŁADNA. Prosta, klasyczna. ŁADNA.
                              Poczucie estetyki i wyrafinowany gust nie tyczy się jakości - tu mówi się o
                              praktycyzmie - tyczy się wyglądu.


                              Cholera, ja chyba nie powinnam dyskutować o torebkach, bo - umówmy się - nie
                              wiem, ile średnio torebka kosztuje, moje dwie kupowała mi siostra na przecenie,
                              za bodajże 70zł/sztuka (szmaciane som tongue_out).
                              • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:38
                                torebka za 100 może być po prostu ŁADNA, bez żadnych podtekstów -
                                > wyłącznie ŁADNA. Prosta, klasyczna. ŁADNA.

                                Ale ja mam na mysli takie niuanse jak jakosc wykonania i
                                wykonczenie.Tylko wowczas esteta uzna owa przykladowa torebke za
                                ładna.Tandeta wyklucza taka ocenę.
                                • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:44
                                  lola211 napisała:
                                  > Ale ja mam na mysli takie niuanse jak jakosc wykonania i
                                  > wykonczenie. Tylko wowczas esteta uzna owa przykladowa torebke za
                                  > ładna.Tandeta wyklucza taka ocenę.

                                  smile))

                                  Jak to cudownie, że nie jestem taką estetką. Ci to dopiero muszą mieć ciężkie
                                  życie - "tu paseczek o milimetr za krzywo przyszyty, tu jeden szew nieco
                                  asymetryczny, tu z podszewki niteczka wystaje... kochanie, załamię się, w tych
                                  sklepach NIC nie ma!!!!"

                                  Zwariowałabym, szczerze mówiąc smile
                                  Ale to oczywiście tylko moja luźna subiektywna dygresja.
                                  • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:47
                                    Ciezkie zycie to mieli w PRL-u , teraz na szczescie asortymentu
                                    tyle, ze mozna znalezc to co jest w stanie spelnic okreslone
                                    warunki.Tylko kase trzeba miec.
                                • lipsmacker Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 00:26
                                  No nie moge! Ja zarabiam tak z 3 x wymieniona sume a malz drugie
                                  tyle a moja aktualnie ulubiona torebka ktora sie wszyscy zachwycaja
                                  kosztowala 40zl. Zaloze sie ze bys nie zgadla jej ceny gdybys ja
                                  zobaczyla.

                                  • lola211 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 08:22
                                    Ale na jakiej podstawie tak sadzisz? zachwytow znajomych?
                                    A zdradz z czego ta torebka wykonana?
                                    • lipsmacker Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 08:31
                                      Tak wlasnie, bo znajomych wybieram sobie raczej szczerych wiec jak
                                      mi kilka sztuk mowi "o, jaka fajna torebka, gdzie kupilas?" to im
                                      wierze.

                                      Torebka jest syntetyczna, nie skorzana ale trzedba sie dobrze
                                      przyjrzec aby to stwierdzic bo wykonanie jest naprawde ladne.
                                      Skorzane czasami dostaje w prezencie ale rzadko kupuje bo zmieniam
                                      torebki tak czesto (wedlug ubioru, potrzeby pojemnosci, itp) ze
                                      wydawanie na nie duzych pieniedzy wydaje mi sie bez sensu. Po kilku
                                      miesiacach mi sie nudza i ida w kat.
                                      • lola211 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 11:41
                                        "o, jaka fajna torebka, gdzie kupilas?" to im
                                        > wierze.

                                        Swietnie, ale ja o czym innym.

                                        Ja pisze o osobach o wysublimowanym guscie, znajacych sie na rzeczy,
                                        doceniajacych jakosc(powtarzam sie, no ale chyba musze, skoro nadal
                                        sa watpliwosci).Sadzisz, ze Twoi znajomi tacy wlasnie sa i nalezy
                                        uznac ze Twoja torebka za 40 zl naprawde jest ekstra?

                                        Bo ja mam takie spostrzezenia, calkowicie juz abstrahujac od Twojej
                                        torebki- ludzie stadnie potrafia zachwycac sie kiczem i tandeta.Im
                                        sie to naprawde podoba, sa w swojej opinii szczerzy i daja temu
                                        wyraz.Po prostu taki maja gust.Tylko czy to oznacza, ze dany produkt
                                        naprawde jest ekstra? No nie, nie jest. W druga strone- jesli ktos
                                        nie zwraca na detale uwagi to w zyciu nie doceni dobrego jakosciowo
                                        produktu- dla niego bedzie to najzwyklejsza w swiecie torebka, tyle
                                        ze droga.I bedzie oczywiscie uwazal, ze ten kto ja kupuje jest
                                        snobem, przeplaca i w ogole.
                                        Dlatego mnie bardziej interesuje opinia 1 osoby, ktora ma swietny
                                        gust niz 10 , ktore srednio sie na rzeczy znaja.







                                        ----------------------------------------------

                                        www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
            • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:02
              Ja natomiast znam takie osoby, ktore zlorzecza, ze torebka taka
              droga, a bardzo im sie podoba i takie, ktore kupuja bez gadania, bo
              je stac.

              > I sądzę, że dla wielu tutaj piszących to również czysta
              abstrakcja,
              > dlatego tego typu watki są, według mnie, bezsensowne.

              Poniekąd sa, ale i tak sie przydaja- czlowiek moze poznac inny punkt
              widzenia.
          • burza4 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:37
            Lolu, piłam wina również duże pieniądze - nie zawsze jak dla mnie są
            warte swojej ceny, bo kiedyś takie za ponad stówę wylałam do zlewu,
            paskudne było. Można kupić dobre (w sensie smaczne i dobrej klasy
            wino) za niewielkie pieniądze - trzeba wiedzieć co kupić i gdzie.

            niektórzy, w tym mój mąż - nie cierpią chodzić po knajpach, bo mają
            tego po kokardę cały tydzień (służbowo). Dziewczyna jest przed 30-
            tką - po kiego grzyba jej drogie kosmetyki? osobiście w tym wieku
            używałam jedynie kremu nivea na usta - i wierz mi że dzięki temu mam
            skórę w lepszej kondycji niż koleżanki, które wspomaganiem
            rozleniwiły naturalną regenerację. Torebka za 500 zł mnie jakoś nie
            kusi, mimo że mogę ją sobie spokojnie kupić. Ja jej sobie nie
            odmawiam - bo jej nie potrzebuję. Buty, które u nas kosztują 500 zł
            w Niemczech kupisz za połowę tej ceny, to nie jest rzecz bez której
            człowiek nie będzie szczęśliwy.
            • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:18
              > Lolu, piłam wina również duże pieniądze - nie zawsze jak dla mnie

              > warte swojej ceny, bo kiedyś takie za ponad stówę wylałam do
              zlewu,
              > paskudne było. Można kupić dobre (w sensie smaczne i dobrej klasy
              > wino) za niewielkie pieniądze - trzeba wiedzieć co kupić i gdzie.

              Tak wiem, nie zawsze wszystko jest warte ceny.Ale czesto jest.I co
              poczac jesli smakuje nam wybitnie wino z tych drozszych, a tansze
              juz nie tak bardzo?

              > niektórzy, w tym mój mąż - nie cierpią chodzić po knajpach, bo
              mają
              > tego po kokardę cały tydzień (służbowo)

              I znow sie klania kwestia potrzeb i upodoban.

              Dziewczyna jest przed 30-
              > tką - po kiego grzyba jej drogie kosmetyki? osobiście w tym wieku
              > używałam jedynie kremu nivea na usta - i wierz mi że dzięki temu
              mam
              > skórę w lepszej kondycji niż koleżanki, które wspomaganiem
              > rozleniwiły naturalną regenerację

              Tak, tak, oczywiscie, wiem.
              Natomiast ja mam inne doswiadczenia- od zawsze przykladam spora wage
              do tego co wklepuje w skore i dzieki temu wygladam duzo mlodziej niz
              rowiesniczki.Poza tym nie chodzi tylko o twarz, ale i cale cialo-
              wlosy, dlonie, pachnace olejki, perfumy, kosmetyki do makijazu.Tak
              sie sklada, ze te drogie sa duzo lepsze od tych
              tanich.Przetestowalam, porównalam.

              Torebka za 500 zł mnie jakoś nie
              > kusi, mimo że mogę ją sobie spokojnie kupić. Ja jej sobie nie
              > odmawiam - bo jej nie potrzebuję.

              I znowu kwestia potrzeb.Ty nie masz, inni maja.I nie kupia torebki
              za 100 z dermy tylko skórzana.

              Buty, które u nas kosztują 500 zł
              > w Niemczech kupisz za połowę tej ceny,Torebka za 500 zł mnie jakoś
              nie
              > kusi, mimo że mogę ją sobie spokojnie kupić. Ja jej sobie nie
              > odmawiam - bo jej nie potrzebuję. Buty, które u nas kosztują 500

              > w Niemczech kupisz za połowę tej ceny, to nie jest rzecz bez
              której
              > człowiek nie będzie szczęśliwy.

              Swietnie,zatem wyjsciem sa wycieczki zakupowe za granice.To tez
              wyjscie, o ile ma sie na to czas i checi.

              , to nie jest rzecz bez której
              > człowiek nie będzie szczęśliwy.

              Ja sadze, ze mozna czuc dyskomfort w sytuacji, gdy buty, ktore nam
              sie bardzo podobaja, sa poza zasiegiem.Swietnie jesli nasz gust moze
              zostac zaspokojony srodkami, jakimi dysponujemy.Gorzej, jesli tak
              nie jest.



      • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:37
        no cóż niektórzy maja kosztowne hobby inni praktycznie
        bezkosztowe..ale okreslanie, ze jeżeli ktos nie korzysta z dóbr,
        które innym wydają się niezbedne, za "odmawianie sobie"..to
        naduzycie!! Równie dobrze mozna tak potraktować tych, którzy nie
        jeżdżą do ciepłych krajów a wola prawie darmowy rejs po Mazurach czy
        te kobiety, które nie latają co tydzień do salonu piekności..bo tego
        nie potrzebują..wyglądają i bez tego bez zarzutu..albo co chwila do
        fryzjera, bo maja długie włosy w dobrym stanie, które lubią a
        farbowanie ich co mniesiąc uważają za niepotrzebne, figurka jak u
        nastolatki..to na co "fitnesy"? utrzymanie samochodu wbrew pozorom
        tak wiele nie kosztuje jak ma sie własny garaż i doradcę
        finansowego, który wynajdzie ubezpieczenie za grosze..itd.
        • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:40
          Pod warunkiem,ze nic sie nigdy nie psuje i nim nie jeździsz bo samo paliwo
          ździebo kosztuję.A głupie klocki hamulcowe czasem trzeba zmienić ,czy opony
          prawda.Więc nie pisz,że utrzymanie auta to małe koszty...
        • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:45
          utrzymanie samochodu wbrew pozorom
          tak wiele nie kosztuje jak ma sie własny garaż i doradcę
          finansowego, który wynajdzie ubezpieczenie za grosze..itd.


          Ale to nie wszystko co standardowo rozumie się przez "utrzymanie
          samochodu"- benzyna/ON/gaz kosztują( jazda w korku powoduje, że
          zuzycie paliwa jest masakryczne), samochody mają to do siebie, że
          lubią się psuć( a częsci drogie), przegląd samochodowy, wymiana
          części typu klocki, tarcze, opony- to według Ciebie niewiele?
          • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:59
            odpowiadam obu paniom powyzej..mam autko, którego części kosztuja
            niewiele, bo popularne i na szrotach mozna dostac tez "za grosik" np
            urwane lusterko czy szybę, klocki o ile wiem też maja cene z gatunku
            umiarkowanych, pali 3,8l/100km w cyklu mieszanym sprawdzone!!
            (dlatego go nie zamienie na inne, nawet jakby złote klamki miało i
            samo kawe parzyło i podawało) w jeździe tzw. "dzielne", nie mam
            wielkiego problemu z wyprzedzaniem TIR-ów, na trasie szybkiego ruchu
            leciało 140km/h(wiem, że pod mandat podpada) z 3 osobami na
            pokładzie i zawalone po dach różnosciami (w tym komódka) jak dzieci
            na studia zwoziłam..aż na resorach usiadło, bidusio moje.. za OC
            płacę 205 zł rocznie+100,- badania techniczne..w korkach nie jeżdżę
            na szczęście zbyt często
            • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:01
              Opony na zimę też na szrocie kupujesz?
              I ile jeździsz rocznie km?
              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:15
                mój ma "kapciuszki" całoroczne i jeżdżę tak od lattongue_out teraz(od 1,5
                roku od wypadku) jeżdżę niewiele(wczesniej +/- 10 tys. rocznie) ale
                małż jeżdzi "naszym" wiekszym, ok 100tys.km rocznie, i koszty są
                niewiele większe(OC 365,-+ badania 100,-) a zimówki zmienia, ale nie
                kupuje się ich co roku jak kozaczki na zimę..ostatnio tak się
                składało, ze zanim trzeba było je wymienić..to akurat zmienialismy
                autko i dostawaliśmy zimówki w b.dobrym stanie
                • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:20
                  I co mąz też niewiele za paliwo płaci?
                  • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:23
                    lepej!! płaci jego pracodawca, bo wykorzystuje je do celów
                    słuzbowych!!!
                    • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:27
                      Rozwalasz mnie,wybacz...
                      • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:33
                        no fakt, nie kazdy ma takie układy, ale z drugiej strony gdyby nie
                        wykorzystywał autka do pracy to i niewiele by jeździł włąsnym..i zaś
                        mniejszy koszt..smile..kiedy pracowałam na "etacie" i jeździłam swoim w
                        delegacje..to też to bardzo lubiłam..mimo rozliczania kilometrówki
                        zawsze wychodziłam na tym do przodu (zwrot był wyższy niz faktycznie
                        poniesione koszty)smile)w firmie wszelkie koszty swojego autka wrzucam
                        w koszty prowadzenia działalnosci..i zyskuję na podatku, którego
                        musze płacić mniej..i tak to się kręci..
                        • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:42
                          Wiesz to tak jakbym napisała,ze jedzenie tanie,bo wiekszość otrzymuje od
                          rodziców ...
                          • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:14
                            no wiesz.. wszystko zależy ile ktos jeździ (ty nie napisałaś ile i
                            dlaczego) czy musi, czy ma alternatywne srodki transportu, czy
                            korzysta bo tak mu wygodniej..jakby się uprzeć to mogłabym zaiwaniać
                            na pieszo a wtedy koszta byłyby zerowe i bioderka lepiej by
                            wygladały..i moze kiedyś sie na to zdecyduje ale wtedy to będzie mój
                            osobisty "fitnes" a nie odmawianie sobiesmile) owszem małż jeździ bo
                            musi(stąd kilometry) a szef mu opłaca, bo ma koszty a nie musi
                            kolejnego autka kupować..gdyby nie to, to samochód stałby bezczynnie
                            w garażu i w zasadzie dwa byłyby niepotrzebne..zeby jeszcze Cie
                            troche podraznic napisze, ze moje młode tez maja dwa autka, tez
                            koszta wrzucaja w firme syna..kupiły je za stosunkowo niewielka kase
                            ze sprawdzonych źródeł a audica kombi im pali 5l/100km oleju (to
                            akurat teraz żadna atrakcja bo ON ostatnio drozszy od benzyny) ale w
                            zuzyciu trzeba liczyc koło litra na klimę..jak na razie musieli
                            jedynie lusterko wymienic bo było pekniete i cóś tam podkleic w
                            bagazniku, jakąś gumkę, pozatym w idealnym stanie..leją paliwo i
                            synowa z wnukiem jeździ aż miło
                            • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:18
                              Oj pisz co chcesz...
                              Smieszą mnie takie teksty i już.
                              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:38
                                w zasadzie sie ucieszyłam bo śmiech to zdrowie i lubie ludziom
                                pomagac, ale gdybyś tak raz napisała z jakiego powody Cię to
                                śmieszy, bo to nie pierwszy watek na którym robisz mi odpytkę i
                                poddajesz w wątpliwośc?..teraz dodatkowo to Cie cieszy, w sumie
                                fajnie ale nie wiem dlaczego?..dlatego, ze co? ze ponosisz wieksze
                                koszty, bo nie chciało Ci sie przyjrzeć ubezpieczycielom i płacisz
                                krocie, choc mogłabyś duuzo mniej, bo bez faktycznej potrzeby
                                fundnęłas sobie samochód o pojemności takiej, ze rajd Paryz-Dakkar
                                zaliczyła byś bez problemu a jeździsz kilka kilometrów z Koziej
                                Wólki do pobliskiego miasta? bo co roku kupujesz nowe opony..(a
                                jeżeli tak, to kurna jak Ty jeździsz? ja praktycznie hamulca nie
                                uzywam, kapciuszki się nie niszczą, choć jeżdzę dośc ostro), bo nie
                                masz własnego garazu i musisz krocie płacic za strzezony parking lub
                                wynajęcie garazu? bo kupiłaś egzemplarz w którym co chwila trzeba
                                cos wymieniać i to za ciężkie pieniadze?
                                • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:43
                                  Hehe, dobre - zero hamulca i ostra jazda smile
                                  Babcie lubią bajki pisać smile
                                  • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:03
                                    mężowi resztki włosów stają dęba..a hamulca nie uzywam, bo daje na
                                    luz jak mam zwolnić, z deka ryzykowne jak gapa jedzie z tyłu bo nie
                                    zaświecą się swiatełka stopu (czerwone) i moze w dupke wjechac..tera
                                    tak nawet w szkole jazdy uczom..a małż siem mnie czepiał latami że
                                    tak nie wolno..sad
                                    • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:05
                                      Widzę,ze się rozkręcasz coraz bardziej hehehe
                                      • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:23
                                        małż sie odczepił dopiero jak syn zaczął jeździć tak samo jak ja po
                                        kursie na prawko..i powiedział, ze prowadzący kurs tak
                                        kazał..wczesniej miałam przechlapane jak z małżem jechałam..kilka
                                        razy byłam skłonna go wysadzić..czepiał się, ze sprzęgło mi pójdzie,
                                        choć mechanik po badaniach corocznych stwierdził w kolejnym roku, ze
                                        jest w idealnym stanie..no i wogóle, bo pan mąz w sprawach
                                        samochodowych ma zawsze "słuszną" rację a gdyby nie to patrz punkt
                                        pierwszy
                                • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:47
                                  Babciu relax...
                                  Płacę i OC i AC czyli siłą rzeczy więcej,a ubezpieczyciela wybrałam po wnikliwej
                                  analizie.
                                  Używam samochodu do celów prywatnych,wiec kosztów paliwa nikt mi nie zwraca.
                                  Mam "kiepskie" samochody,bo czasem trzeba coś zmienić i dodam,ze nie może to być
                                  ze szrota(np filtry)
                                  20 tys to samochód bez potrzeby?
                                  Nigdzie nie napisałam,ze co roku kupuję nowe opony,ale zmieniam
                                  sezonowo(bezpieczniej).
                                  Za garaż nie płacę,ani za parking strzeżony.

                                  Ale nigdy nie wpadnę na pomysł,ze utrzymanie samochodu to niewielka kwota.
                                  • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:17
                                    no wieszszsz co prawda małż jest u nas od konserwacji autek ale w
                                    transporcie tez pracowałam..i nie ma takiej opcji jak wymiana filtra
                                    na używany..uszczelka pod głowice tez musi byc nowiutka, bywało, ze
                                    przejechałam rocznie i 20 tys. poprzednim autkiem i odczucia co do
                                    kosztów posiadałam podobne..a jak sie chce "mieć" to poszukac
                                    oszczędności żaden wstyd..opisałam ile kosztuje mnie korzystanie z
                                    dwóch samochodów i uważam, ze to nie jest dla mnie rujnujący
                                    wydatek, zreszta chyba w tej wysokosci nie byłby dla nikogo..jezeli
                                    dodac, ze za przejechany 1000km wydaje jadąc moim autkiem mniej niż
                                    200,-..to czemu mam narzekać?
                                    • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:18
                                      Szkoda,że tak upajasz się tym co piszesz,że juz innych nie czytasz.
                                      • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:25
                                        sorki jezeli cos przeoczyłam, ale wierze, ze mnie oswiecisz i
                                        naprowadzisz bym mogła naprawic swój błąd..
                                        • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:26
                                          Nie chce "mi się"
                                  • bswm Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:23
                                    Dokładnie, zgadzam się z gryzeldą. Jeżdżę bardzo dużo, bo lubię podróżować,
                                    dodatkowo dziennie pokonuję ok. 40-50km.
                                    Sama wymiana oleju wychodzi co kilka miesięcy, zmieniam opony na zimowe i letnie
                                    (oczywiście co roku nie kupuję nowych), bo całoroczne są b. niebezpieczne - jak
                                    coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Wybrałam duży samochód, bo czuję
                                    się w nim bezpiecznie ma 8 poduszek i dużą pojemność dzięki temu nie muszę
                                    wyprzedzać TIRa po metrze tylko wykonuję ten manewr b. szybko, co jest dużo
                                    bezpieczniejsze - płacę oprócz taniego OC jeszcze AC i dodatkowo assistance. To
                                    mój wybór, ale nikt mi nie powie, że utrzymanie auta jest tanie.
                                    • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:45
                                      To zalezy.Jak nie oplacasz AC, masz opony caloroczne(ja jezdze
                                      osobistym samochodem glownie po miescie)- od 2 lat zima ze 2 razy
                                      spadl snieg, temp byly umiarkowane,jakos w takich warunkach nie
                                      sadze, by zimowki bylo koniecznoscia, masz "miejski " samochod to
                                      naprawde utrzymanie samochodu nie jest drastycznie drogie.Paliwo,
                                      olej, czasem wymiana czesci.To wszystko "zalezy"- wierze ze sa
                                      samochody tanie w utrzymaniu i da sie.
                                      • bswm Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:51
                                        Opon zimowych należy używać gdy temperatura spadnie poniżej 7 stopni - nie jak
                                        spadnie śnieg. Letnie są zrobione z zupełnie innej gumy i całkiem inaczej
                                        reagują - niezależnie czy jeździsz w mieście czy poza nim... ja bardzo dbam o
                                        bezpieczeństwo swoje i bliskich.
                                        Proponuję poczytać: www.motofakty.pl/artykul/opony_na_zime.html
                                        Samochody też czasami się psują - nawet te malutkie o małej pojemności... i
                                        czasem trzeba wydać kilkaset złotych albo i więcej.
                                        • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:06
                                          to jest teoria..a w praktyce, przy takich zimach jakie mamy ostatnio
                                          trzeba by było zmieniać opony co tydzień
                                        • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:10
                                          Tak, wiem, trzeba to i tamto.Poki co od kilku lat mam opony
                                          caloroczne.Zwazywszy na trase, ktora codziennie pokonuje i szybkosc
                                          z jaka "mknę" stojac najczesciej w korkach po prostu sobie te opony
                                          odpuscilam.dawno temu jezdzilam 2 lata maluchem, to dopieRo byl
                                          hardcore, zadna jazda juz mi nie strasznasmile.
                                          Zimowki i letnie zmieniamy w drugim aucie, ktore sluzy nam do
                                          podrozy i dalszych wyjazdow niz moje 4 km do pracy.
                                          • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:18
                                            maluchy na zimowe zaspy to był cud malina..zapalał przy najwiekszym
                                            mrozie, kiedy duże i cudne były uziemione na amen..w najgorszym
                                            wypadku "na pych" lub na spuszczenie z pochyłosci..do popchniecia
                                            lub wydobycia z zaspy wystarczał jeden zbajerowany ładnym usmiechem
                                            męzczyzna..ze wzgledu na napęd na tylne koła radził sobie tez lepiej
                                            na oblodzonej nawierzchni, nie tracił sterownosci
                                            • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:45
                                              Chcialoby sie,ja rozumiem sentyment, ale..
                                              Zima zamarzal caly, od srodka.Skrobac trzeba bylo 20 min. ogrzewanie
                                              takie, ze lod nie mial szans z tych szyb puscic.Co chwila rwala sie
                                              linka, wiec trzeba bylo kijem go od dupy strony odpalac.Jak padal
                                              deszcz to zamakaly kable, rozkraczal sie na skrzyzowaniu.Wpadal sw
                                              poslizg na tych swoich cienkich oponkach.
                                              Nie, no ogolnie ciekawie bylo, przynajmniej wiem, ze w razie awarii
                                              nie stane jak cipcia i rak nie zalamie, przeszlam chrzest bojowy z
                                              tym maluchem, ze hej.
                                              • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 00:15
                                                Ja jeszcze dodam, że na wspomnianych oblodzonych szosach - np. w Karpaczu -
                                                obdarzany takim sentymentem maluszek o małej masie i przyczepności uprawiał
                                                łyżwiarstwo figurowe i kręcił się dookoła własnej osi niczym Katarina Witt tongue_out
                                                • babcia47 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 00:38
                                                  no maleństwo grację posiadało..a jakże..
                                              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 00:35
                                                o mamo co Ty miałaś za egzemplarz? ja pamietam jak w zime sulecia
                                                nasze maleństwo jako jedyne odpaliło i dziecki nam do placówek
                                                powiozło, a obok merce zamarzniete na kośc stały ..ogrzewania, fakt,
                                                nie było sensu włączać jak sie jechało blizej niz kilkanascie
                                                kilometrów..ale linka nam nigdy nie poszła a jak sie od doopy strony
                                                patyczkiem odpala to widziałam u qmpeli, która miała ten starszy
                                                egzemplarz, nawet to było śprytne takie..ten jej to był
                                                suuuper..miała tak przegnita podłogę, że pod nogami miała deski
                                                podłozone, coby obcasów na jzdni nie pogubić..a światła takie, ze w
                                                deszcz lepiej było swieczke na masce postawić..ale to insza bajka,
                                                nasz był nóweczka z salonu i kurna w koncu nam go ukradli..a
                                                włąsciwie teściowi, któremu go zosawilismy a na wakacje pojechalismy
                                                jego wiekszym autem, bo jechalismy we czwórke, z wyposażeniem
                                                kempingowym i z wielką wilczycą..
                                    • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:49
                                      asaistance i pare innych bajerów to ja mam w pakiecie..opon nie
                                      zmieniam bo zima rzadko jeżdżę poza miasto a po miescie góra 50km/h
                                      obowiązuje..a i z taką predkościa da się jeździć tylko przy czarnych
                                      ulicach..w dalszą trase zimą jeździmy innym autkiem, ze zmienionymi
                                      oponami, TIR-a na "czarnej drodze" nie musze wyprzedzac po metrze,
                                      autko jest "dzielne" i biore go za jednym zamachem.. zimowe opony
                                      posiadam, małż mógł by je nawet zmieniać, ale uwazam, ze to strata
                                      czasu jak na takie jak moje wykorzystanie autka. AC nie płacę, bo
                                      auto jest garazowane, mało kradzione i ma zbyt małą wartość by się
                                      rzucać na taki koszt..za to jeździ i to niźle, mi wystarcza, woziłam
                                      na szkolenia 4 kolezanki, zakupy przywiozę bez problemów, do
                                      dzieci "w świat" pojadę i dojadę..a chyba o to chodzi?
                                      • bswm Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:00
                                        Ja powiem tak. Opony zimowe czy się jedzie 40 czy 80 są wymogiem jak dla mnie.
                                        Śnieg czy nie śnieg. Poduszki powietrzne są dla mnie równiez ważne - znajomi
                                        mieli ostatnio czołówkę z nie swojej winy. Jechali 50, koleś z naprzeciwka
                                        wypadł z zakrętu i wpadł prosto na nich. Tylko dlatego, że jechali 2-letnią
                                        skodą octavią z poduszkami, które wybuchły - przeżyli. Dziewczyna zaraz po
                                        wypadku powiedziała, że sprzedaje swoje seicento i nigdy już do niego nie
                                        wsiądzie. Teraz będzie kupowała kilkuletnie audi.
                                        • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:12
                                          tiaa pamiętam te lamenty w styczniu tego roku kiedy ludki
                                          pozmieniali w grudniu opony na zimowe i musieli kurcgalopkiem znów
                                          zmieniać na "letnie", bo faktycznie zimowe na "czarne drogi" się nie
                                          nadają..wg fachowców lepsze i bezpieczniejsze przy takiej pogodzie
                                          jak ostatnio u nas są "całoroczne" niz bez sensu załozone zimówki
                                      • bswm Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 11:16
                                        Wierz mi, że tico nie wyprzedzisz szybko TIRa. I nie chodzi tutaj o to, że ono
                                        może się rozbujać do 140 czy 150 km/h, ale o przyspieszenie. Niekiedy nie uda
                                        się wyprzedzić TIRa z rozpędu, tylko musisz trochę za nim pojechać 80-90 i
                                        dopiero wtedy zabrać się za wyprzedzanie...
                                        Miałam przyjemność ostatnio jechać hyundaiem getz 1,4 i poczułam co to jest
                                        wyprzedzanie po metrze.
                                        • babcia47 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 12:17
                                          jak widzę wiesz lepiej, mimo, ze to ja nim jeżdzę na codzień od
                                          kilku lat...uwierz mi, ze da się TIR-a i to z przyczepą wziąść za
                                          jednym zamachem..a dobrze wyregulowany silnik daje przyzwoite
                                          przyspieszenie..nad tym juz małż czuwa, napisałam, ze mój egzemplarz
                                          jest "dzielny" a to znaczy, ze ma dobrego kopa przy wyprzedzaniu,
                                          100 metrów na wyprzedzenie TIR-a wystarcza mi
                                          całkowicie..zakładając, ze jedzie 70-80km/h, jechać za wyprzedzanym
                                          samochodem niewiadomo ile nie musisz..wystarczy wczesniej zredukowac
                                          bieg zachowując predkość i w momencie wyprzedzania znów go
                                          zmienic..to taki trik techniczny, którego małż mnie nauczył (jeździł
                                          kiedyś sportowo)
                    • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:27
                      ps. małż gada, ze pali ok 5l/100km..ale tu muszę wierzyc na
                      słowo..pracodawca kilometrówki mu nie rozlicza..grunt, że dostaje
                      faktury, ale nie naduzywamy kiedy np. jedziemy odwiedzić wnuka
                      • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:28
                        A z ciekawosci - faktury za WSZYSTKO, czy tylko paliwo?
                        • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:46
                          tego nie wiem, ale przy wykorzystaniu samochodu osobowego do celów
                          słuzbowych wlicza sie wszystko tzn. badania techniczne,
                          ubezpieczenie, koszt parkowania itp. też..ja sobie w koszty firmowe
                          wrzucam wszystko
                          • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:54
                            Jak to sie robi, majac wlasna dzialalnosc, to ja wiem.
                            Ciekawa bylam, jak rozwiazuje to pracodawca w przypadku pracownika,
                            jak rozumiem, na umowe o prace.
                            • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:03
                              poszłam zapytać..tylko paliwo i wymianę oleju, ale to idzie
                              na "stojące" inne autko firmowe
                              • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:08
                                Tak myslałam. To sie mu to akurat srednio oplaca - kilometrowka jest
                                po to, zeby zwrocic wszelkie koszty.
                                • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:34
                                  ale szef mu w kilometrówke nie zagląda..znaczy nie rozlicza..to w
                                  zasadzie paliwo sam kupuje tylko jak jedziemy gdzieś dalej w czasie
                                  jego urlopu..jazdy przywatne po miescie i okolicy idą też na konto
                                  szefa i to za jego "błogosławieństwem", podobnie rozmowy z komurki,
                                  sprzęt komputerowy małża kupiony za kase szefa i tylko w części
                                  spłacony(dokumentacje do przetargów robi w domu), tonery do drukarki
                                  za friko kupowane z dowolna częstotliwościa..wszystko się w sumie
                                  zwraca jak nie w tym to w tamtym..można by wystawiać delegacje, ale
                                  byłoby to mocno upierdliwe i za duzo tego, bo czasem małż ma nawet
                                  kilka wyjazdów dziennie poza miasto w sprawach słuzbowych, więc
                                  przyjeli taki sposób rozliczenia
                                  • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:39
                                    Tyle tylko, ze samochod kosztuje nie tylko tyle, ile wypije.
                                    Przeglady, ubezpieczenia itd - to jest niezła kasa w sumie.
                                    Kilometrowka jest korzystniejsza i wcale nie wymaga wypisywania
                                    miliona delegacji.
                                    Tak wiec wcale tak dobrze z tym drugim autem nie macie wink
                                    • ela82 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:45
                                      Tani samochod jest tani w utrzymaniu. No tak to jakos wychodzi, ze
                                      im tanszy samochod tym tansze jego utrzymanie (chyba ze jest to nie
                                      trafiony egzemplarz). My mamy duuuuzy samochod z duuuzym silnkiem i
                                      sama benzyna to nie lada wydatek. Po,ijam juz ubezpieczenie,
                                      przeglady i czesci (te kupujemy na szrotach na ogol).
                                    • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:00
                                      pisałam, ze pozostałe koszty utrzymania tego samochodu to ok 500zł
                                      rocznie..tonery i doładowanie komurki itp. to ok 100 tygodniowo..a z
                                      tego spora część wykorzystana na nasze prywatne potrzeby...
            • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:13
              Trzeba było napisać, że TWOJE auto dużo Cię nie kosztuje- nie każdy
              ma możliwość kupowania tanich części, bo do jego auta zwyczajnie
              tanich nie ma. Wiele zależy od tego, jak często się jeździ- to
              jasne, że jeśli dość rzadko to i mniejsze zużycie wszystkigo, w tym
              paliwa.

              P.S. Wysokość ubezpieczenia zależy od pojemności silnika samochodu,
              lat posiadania prawa jazdy itd....z tego, co piszesz jakoś nie dziwi
              niska składka. Ale nie każdemu przysługuje i nie każdy może tak
              niską zapłacić.
              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:22
                moje poprzednie TU przysłało mi propozycję przjscia znów do nich i
                przy takich samych warunkach i nawet mniejszej sumie ubezpieczenia
                przy NNW roczna składkę 465,-..jakoś nie skorzystałam, a w obecnej
                mam prawo nawet miec jedną "szkodę" bez utraty zniżek..
            • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:29
              Jakie to auto? marka, rocznik, pojemnosc- mozesz napisac?
              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:10
                Ticuś , '97, pojemnośc maluszkowata, znaczy najmniejsza , małz ma
                Hiundaya
                • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:32
                  A, Tico..balabym sie tym jezdzic, a juz te 140 km na trasie to
                  dobre dla kamikadze.
                  • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:54
                    błąd w założeniu..jednym się rozwaliłam przy predkości 110km/h i
                    żyję..a poduszków nie posiada
                    • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:13
                      Zaden blad, mialas po prostu kupe szczescia.

                      Mnie wystarczył widok 2 dosc powaznych stluczek, ktore zaliczylismy
                      duzym samochodem(nie z naszej winy).U nas drobne w sumie "na oko"
                      uszkodzenia, a fiat i jakas renowka- miazga doslownie.
                      • bswm Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:15
                        Dokładnie, ale jak widać babcia ma swoje zdanie i go nie zmieni.
                        Pozostaje trzymać kciuki, żeby nie miała drugiego wypadku.
                        Ja akurat na bezpieczeństwie nie oszczędzam nigdy.
                        • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:18
                          I tu akurat babcia ma rację. Poczytaj trochę o oponach.
                          • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:19
                            My zmieniliśmy na zimowe i ani razu się nie przydały. A co się poniszczyły...
                            • bswm Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:22
                              A skąd możesz wiedzieć, że się nie przydały? Potrafisz przewidzieć co by się
                              działo bez nich? Luuudzie, nie wiedziałam, że taki ciemnogród u nas panuje... w
                              Niemczech za brak zimówek w okresie zimowym grozi mandat... u nas też jak widać
                              by sie przydał
                              • lola211 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 00:04
                                Potrafisz przewidzieć co by się
                                > działo bez nich?

                                Ja potrafie, jezdzac bez zimowek.Nic sie nie dzieje.Ale w razie,
                                gdyby nagle mnie zima prawdziwa dopadla, zainwestuje.Albo bede
                                doginac drugim autem.
                        • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:28
                          tak sie składa, ze małż jest fachowcem w tej dziedzinie, ja też
                          popraktykowałam swego czasu w tej dziedzinie i potrafię odróznić
                          ziarno od plew..a raczej fakty od straszaków, masz rację nie
                          oszczędzając na bezpieczeństwie, ale ja wiem gdzie ile i zjaka
                          predkoscia jaeżdżę..w moim mieście organizacja ruchu jest tak
                          porabana, ze rozwiniecie nadmiernej predkosci jest po prostu
                          niemozliwe, nawet gdybym chciała,jeżdzę dynamicznie ale bez
                          wariactw.. poza miasem jeżdżę szybko ale w okresie letnim, wtedy
                          zimówki są zbędne. Wypadek miałam nie ze swojej winy, samochód
                          ładnie pochłonął energię, nawet silnik nie uległ zniszczeniu
                          • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 08:35
                            Ciebie się czyta jak dobry dowcipsmile
            • chicarica Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:33
              Takich rzeczy, jak opony, klocki hamulcowe czy np. tarcze hamulcowe (też trzeba
              wymienić, zwłaszcza jak samochód stary) nie kupuje się na szrocie, jeśli Ci
              życie miłe i jeździsz nim 140 na godz.
              Też mam stary samochód, który nie pali wiele, ale jednak parę zł to kosztuje.
              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:11
                pan majster po badaniach stwierdził, ze hamulce i opony są OK
                • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 12:32
                  babcia47 napisała:
                  > pan majster po badaniach stwierdził, ze hamulce i opony są OK

                  Są majstrowie i majstrowie.
                  Nasz bardzo zaufany pan majster dokonał przeglądu auta przed wyjazdem na wakacje i stwierdził, ze wszystko jest w zupełnym idealnym porządku.

                  Po czym, gdy wracaliśmy z wakacji, zatrzymała nas policja, pytając, czy wiemy, że tylne koło nam lata na oba boki - policjant powiedział, że jak to zobaczył, a potem zerknął w górę i ujrzał 2 foteliki dziecięce - prędkość samochodu jakieś 120 km/h - to go zmroziło.
                  Przymusowy postój w miasteczku, diagnoza - tylna oś zrotowana i coś tam jeszcze, opona zdarta z jednej strony do drutów (ze względu na przekrzywienie osi), po wymianie koła na zapasowe - to nie nadawało się już do niczego - nakaz jazdy max 40 na godzinę. Jak powiedział mechanik, takie uszkodzenie opony nie miało szans powstać w dwa tygodnie, wymagało to o wiele więcej czasu.

                  Generalnie wyszło na to, że nasz specjalista przy przeglądzie nawalił tongue_out. A my mieliśmy naprawdę duuużo szczęścia.
                  • babcia47 Re: Odmawianie sobie 05.09.08, 01:25
                    mój majster jest z gatunku zaprzyjaźnionych..jak mówi to wie, że ma
                    zeznawać prawdę, bo za cóś takiego jak u Ciebie..to małż poszedłby
                    ze sporym stadem firmowych autek do inszego..
              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:13
                wyżej wymienione wykańcza nie szybka jazda tylko ostre hamowanie..a
                tego nie praktykuję
        • andaba Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:48
          babcia47 napisała:

          > no cóż niektórzy maja kosztowne hobby inni praktycznie
          > bezkosztowe..



          Dużo w tym racji co piszesz.

          Ale ton niektórych wypowiedzi n/t jak_to_strasznie_żyć _w_takim_ubóstwie jest po prostu śmieszny. Tak jakby nie brały pod uwagę, ze ktos się może obejść bez płyt i kina, a także tych rzeczy, o których piszesz.




          verdana napisała:

          > Nie wiem, czy masz cos takiego, ale nie wiem, czy np. chodzenie w
          > pocerowanych ubraniach nie byloby dla Ciebie wyrzeczeniem. Sadze
          > jednak, ze cos takiego jest, co lubisz mieć lub robic. Jeżeli
          > absolutnie nic to współczuje.

          Nie mówię o biedzie, tylko o przyzwoitych zarobkach. Pokaz mi kogoś, kto przy dochodach 5 tysięcy chodzi w połatanych ubraniach. Ja nie znam nikogo takiego, mimo raczej średnio sytuowanych znajomych.
          • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:58
            andaba napisała:

            > Tak jakby nie brały pod uwagę, ze ktos się może obejść bez płyt i
            > kina, a także tych rzeczy, o których piszesz.

            Pewnie wszyscy biora. Pisza jednak, ze JESLI ktos ma na plyty/kino
            ochote, to przy takiej kasie bedzie to ekstras, nie codziennosc.
            A ze nie znaja gustow i potrzeb konkretnej osoby, pisza ogolnie.
        • kali_pso Nie dodałam.. 31.08.08, 17:48
          ale okreslanie, ze jeżeli ktos nie korzysta z dóbr,
          które innym wydają się niezbedne, za "odmawianie sobie"..to
          naduzycie


          ...że z tym się zgadzam i tamten watek jest dla mnie kuriozalny
          własnie dlatego, że panie w nim piszące wypowiedziały się z własnego
          punktu widzenia, więc wyszło z tego ho, ho..a tymczasem rzeczywiście
          każdy ma inne potrzeby.
          • babcia47 Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 18:06
            a tymczasem rzeczywiście
            > każdy ma inne potrzeby.
            prawda..do tego są różne sposoby zaspokajania swoich potrzeb..dla
            mnie czytanie książek jest ważne..ale kiedy ich kupowanie zaczęło mi
            robić dziury w budżecie..zapisałam się do kilku bibliotek,
            pożyczaniem od znajomych tez nie gardzę..i biorę każdą książke jaką
            ktoś chce mi dać..np. ostatnio ktoś sprzedał mieszkanie, mieszka za
            granicą i chciał na śmietnik wywalić, bo na makulaturę się już nie
            opłaca surprised..ja wyrzucanie książek na śmietnik traktuje tak jak
            poprzednie pokolenie wyrzucanie chleba..
            • a.nancy Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 19:42
              > prawda..do tego są różne sposoby zaspokajania swoich potrzeb..dla
              > mnie czytanie książek jest ważne..ale kiedy ich kupowanie zaczęło mi
              > robić dziury w budżecie..zapisałam się do kilku bibliotek,
              > pożyczaniem od znajomych tez nie gardzę..i biorę każdą książke jaką
              > ktoś chce mi dać..

              czyli jest ci wszystko jedno, co czytasz?
              ksiazek, jakie sa mi potrzebne nie ma zazwyczaj w bibliotekach. znajomi tez nie
              maja, a jakby mieli, to na pewno by nie oddali za darmo. tak, kazdy ma inne
              potrzeby, a ja mam takiego fiola, ze czytam glownie literature fachowa (powiesci
              b. rzadko), z mojej dziedziny, nie tylko dlatego ze musze sie rozwiajac, ale ja
              to po prostu lubie. a to nie sa rzeczy powszechne i tanie.
              • e_r_i_n Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 19:59
                a.nancy napisała:

                > czyli jest ci wszystko jedno, co czytasz?

                Dobre pytanie.
                Ja czytam przede wszystkim dla relaksu, a relaksuje sie przy
                ksiazkach typu 'sensacja', 'kryminal', 'thriller medyczny'. Nic tam
                ambitnego, ale lubie smile
                I problem jest taki, ze wiekszosc ksiazek z tego tematu przeczytalam
                (takich, ktore wydaja mi sie interesujace). I czekam na nowosci. A
                nowosci w biblotece nie ma. Wiec pozostaje kupowanie - czasami sie
                zakupami z zona kolegi z pracy dziele, bo ona czyta to samo. I sie
                wymieniamy. Nadal jednak kasa na to idzie.
                • bunny.tsukino Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 20:27
                  Się podpiszę pod erin.
                  Nigdy nie przypuszczałam, ze to zrobię.
                  a jednak.
                  Idę odszczekiwać pod stół.
                  hał hał hał

                  erin-polecam allegro smile
                  • e_r_i_n Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 21:21
                    Cuda się zdarzają wink
                    Na allegro zerkam, ale często jednak nieszczególnie się opłaca.
                • mamaemmy Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 20:53


                  I czekam na nowosci. A
                  > nowosci w biblotece nie ma.

                  To masz kiepska blibloteketongue_out
                  U nas-w tej,na mojej ulicy-są nowosci,bibliotekarka jest naprawde z
                  powołaniasmileRaz tylko zdarzyło się,że nie było ksiazki jakiej szukałam:był to
                  SEKRET.Miesiac pózniej juz była..
                  • e_r_i_n Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 21:22
                    No nie wierzę, że w dniu premiery jest juz w bibliotece tongue_out
                    A ja wiekszosc ksiazek zamawiam, jesli sie da, w 'przedsprzedazy' smile
                    • mamaemmy Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 21:51
                      e_r_i_n napisała:

                      > No nie wierzę, że w dniu premiery jest juz w bibliotece tongue_out
                      > A ja wiekszosc ksiazek zamawiam, jesli sie da, w 'przedsprzedazy'

                      no nie...smile
                      a le mnie akurat nie zalezy na tym by PIERWSZA czytac jakas tam książke..
                      • e_r_i_n Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 21:55
                        Ja tez nie kupuje, jak tylko sie ukaze, bo chce PIERWSZA przeczytac
                        (co raczej niemozliwe jest wink). Ja po prostu jestem wybitnie
                        niecierpliwa.
              • babcia47 Re: Nie dodałam.. 31.08.08, 20:06
                w sumie czytam co w łapki wpadnie ale osobiście sie zdziwiłam co na
                tym smietniku miało wyladować, m.in. "Ptak malowany" i Swetoniusza
                Poczet cesarzy rzymskich i insze takie
    • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:36
      Ech, wszystko wedle potrzeb - i o to się wszystko rozbija.

      Nie mam potrzeby chodzenia do kina (poza tym po 15 minutach filmu zasypiam, a
      spać wolę w łóżku niż w fotelu kinowym tongue_out), więc nie uważam, że nie chodząc
      "odmawiam sobie" kina. Natomiast jestem w stanie zrozumieć że ktoś uważa to za
      "odmawianie sobie", ponieważ pójście do kina stanowi coś w rodzaju symbolu
      wyrwania się z szarości dnia codziennego itd.

      Płyt też nie kupuję, muzyki słucham w radiu netowym, poza tym ostatnio kocham
      ciszę, głuchą ciszę dzwoniącą w uszach, muzyka mnie drażni big_grinDD. Zatem płyt
      sobie też nie "odmawiam".

      Jedyne czego sobie odmawiam, to wymiany kompa co 3 miesiące (po takim czasie
      przeważnie zaczynam jęczeć, że przydałoby się więcej pamięci, większy dysk,
      lepsza karta graficzna...).
      Oraz podręczników - tu przyznaję, po złodziejsku ściągam w większości z netu
      jako ebook, m.in. dlatego, że w Polsce są niedostępne, albo są dostępne słabe
      tłumaczenia, a na sprowadzenie z zagranicy mnie nie stać - ale jakbym tylko
      mogła miesięcznie wywalić 500-600 zł na takowe, to z wielką chęcią bym zapełniła
      sobie półki rządkami książek (inna sprawa, że o niebo łatwiej szuka się
      potrzebnych rzeczy w ebooku niż w wydaniu papierowym).
    • bswm Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 17:59
      Każdy ma pewnie inny punkt odniesienia. Jeśli się pewnych rzeczy nigdy nie
      kupowało, to człowiek nawet nie wie, że sobie czegoś odmawia.
      Ja lubię chodzić do kina i chodziłam zawsze na nowości, które wydawały mi się
      ciekawe. Ale mam znajomych, którzy nie chodzą wogóle, nie biorą takiej opcji pod
      uwagę.
      Dla mnie odmawianiem byłoby nie kupienie sobie co jakiś czas oryginalnych perfum
      za ok.300zł (kiedy mi się kończą poprzednie lub kiedy mam zachciankę na nowy
      zapach) - bez zapachu na sobie czuję się b. źle.
      Przykłady możnaby mnożyć w nieskończoność.
      • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:11
        Moja rodzina ma na utrzymanie w tej chwili przeliczając na złotówki właśnie
        około 5 tyś. Nie odmawiamy sobie chodzenia do kina (przez wakacje byliśmy dwa
        razy w czwórkę), płyt nie kupujemy, książki przywozi mi siostra, wychodzimy
        często na kawę i pizzę, jeździmy zwiedzać okolice. Ubrania kupujemy w
        popularnych sieciówkach. Itd. Reasumując nie mam uczucia że muszę sobie
        odmawiać. A jak komuś te pieniądze nie starczyłyby na przeżycie to tylko i
        wyłącznie jego problem smile
        • crises Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:16
          >cryingprzez wakacje byliśmy dwa
          > razy w czwórkę)

          Normalnie wypas. Aż 2 razy!

          > często na kawę i pizzę

          Jeszcze większy wypas.

          Rozumiem, że jeśli ktoś chodzi do kina co tydzień, albo i 2 x w tygodniu, bo
          ogląda w kinie WSZYSTKIE premiery, które go interesują, i 2 x w tygodniu jada na
          mieście, bynajmniej nie pizzę, bo nie lubi, to mu się w d.. poprzewracało?
    • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:14
      Bo da się normalnie przeżyć za takie pieniądze,to nie ulega żadnej
      wątpliwości.Ale ja już ktoś dodaje,że niczego sobie nie odmawia to juz jest
      troszkę "podejrzane".
      • andaba Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:17
        gryzelda71 napisała:

        Ale ja już ktoś dodaje,że niczego sobie nie odmawia to juz jest
        > troszkę "podejrzane".


        Możesz to rozwinąć?
        • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:26
          A co tu rozwijać.Ja pod pojęciem "niczego sobie nie odmawiam" rozumiem
          sytuację,ze zawsze mogę wydać kasę bez rezygnacji z czegoś innego na coś co w
          danej chwili uznam za potrzebne.A nie,że jak kupię buty to już kurtki nie.
          I nie wmawiam,ze za te pieniądze nie da się żyć.Da całkiem wygodnie,ale bez
          przesady,że na wszystko stać.
          • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:42
            ze zawsze mogę wydać kasę bez rezygnacji z czegoś innego na coś co w
            > danej chwili uznam za potrzebne.A nie,że jak kupię buty to już
            kurtki nie.
            tylko jeszcze należało by ustalić czy chodzi tu o "potrzebę" czy
            zachcianke lub hobby, ja np mam 4 pary butów na zimę, 5 par
            pantofli, kilka par letnich butków wyjsciowych i małe stadko
            sportowo-klapkowych..moge uznać, ze przydało by się kupić nowe
            kozaczki bo poprzednie juz mi się opatrzyły, ale czy napewno jest to
            potrzeba?..i czy rezygnacja oznacza odmawianie sobie?
            • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:45
              Ja czasami widzę potrzebę posiadania samolotu prywatnego. Odmawiam sobie?
              • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:47
                odmawiasz,jak czujesz taka potrzebę.
              • braat1 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 08:37
                > Ja czasami widzę potrzebę posiadania samolotu prywatnego. Odmawiam
                sobie?

                I to zdanie dobrze podsumowuje sensownosc calej tej dyskusji. Nie ma
                takiej pensji, ktora powodowalby, ze "nic nie musze sobie odmawiac".
                Nawet taki Kulczyk nie moze sobie kupowac co dwa tygodnie nowego
                odrzutowca i domu na Karaibach, gdyby chcial. Wiec sobie odmawia,
                biedak jeden smile
            • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:45
              Chodzi o to,ze jak nie kupie 5 pary to będę uważała,ze muszę z czegoś
              zrezygnować.A nie czy muszę,bo nie mam w czym chodzić.
              • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:00
                Mi przy szafie w którą nie mogę już prawie nic upchnąć włącza się po prostu
                zdrowy rozsadek. Ostatnio przejrzałam małych ubrania i ze zgrozą stwierdziłam że
                części ubrań w ogóle nie nosiły. Co nie zmienia faktu że się dzisiaj trochę
                znowu nie powstrzymałam i dokupiłam małej 2 bluzki (teraz ma samych bluzek z
                długim rękawem 23). Dodam że to firmówki. Nie kupie za to kilku rzeczy na aukcji
                na którą się napaliłam. Włączyło się czerwone światło.
                • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:03
                  Matko czemu takie trudne jest do zrozumienia,że jeden wiedzie super życie za
                  taka kasę,a innemu kojarzy sie ono z wyrzeczeniami.
                  • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:06
                    No właśnie nie wiem smile) Tak jak napisałam jak ktoś z tych pieniędzy nie potrafi
                    przeżyć to jego problem. Nie mój na pewno.
                    • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:08
                      Bo Kropko zrozum,ze każdy jest inny.
                      • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:10
                        Ok. Ale to nadal nie mój problem.
                        • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:14
                          Nikt nie twierdził,ze twój.
                          • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:18
                            Więc skąd te wątpliwości że jeden za tą sumę jest zadowolony z życia a inny nie?
                            • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:25
                              Z własnego życia np?
                              • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:29
                                No i? Twoje życie i twoje potrzeby smile
                                • gryzelda71 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:31
                                  Ale mogą być inne niż twoje co?I może ktoś napisać,że za tyle będzie sobie
                                  odmawiał,nawet ja ty sadzisz inaczej?
                                  • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:38
                                    No pewnie że tak.
            • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:05
              Jesli rezygnujesz, bo stwierdzasz, ze jednak nie bedziesz szalec -
              nie. Ale jesli odmawiasz sobie, bo stwierdzasz, ze to nadmierny
              wydatek, to tak, odmawiasz sobie.
              Dla mnie nieodmawianie sobie to m.in. spełnianie swoich zachcianek.
              Niekoniecznie polegajace na kupowanie rzeczy koniecznie potrzebnych.
              • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:07
                > Jesli rezygnujesz, bo stwierdzasz, ze jednak nie bedziesz szalec -
                > nie. Ale jesli odmawiasz sobie, bo stwierdzasz, ze to nadmierny
                > wydatek, to tak, odmawiasz sobie.

                Dokładnie.
              • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:22
                no to mam problem, bo chciałabym miec własny jaht (śródlądowy),
                który nie jest mi koniecznie potrzebny a kosztuje sporą kasę i musze
                sobie odmówić..no to wychodzi, ze nawet ze 50tys. miesięcznie to dla
                mnie za mało..buuuu
                • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:28
                  Wiesz, jak na jacht sobie odmówisz to nawet ładnie brzmi smile
                • e_r_i_n Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:41
                  Dokładnie - Ty sobie musisz odmówic. Sa tacy, ktorzy nie muszą.
                  Oczywistym jest, ze rozne potrzeby - rozne mozliwosci. Przychyle sie
                  do zdania poprzedniczek - trudno mi uwierzyc, ze maja 3800 zł na
                  WSZYSTKO (jedzenie, ubrania, przyjemnosci, opieke zdrowotna, nauke,
                  oszczednosci) NICZEGO sobie sie nie odmawia.
      • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:28
        Bo da się normalnie przeżyć za takie pieniądze,to nie ulega żadnej
        wątpliwości

        Oczywiście, że da.
        Niedawno był tutaj wątek, w którym dziewczyna miała zamiar wyzyć za
        500 zł miesięcznie z mężem i dzieckiem, jak teraz czytam, że 3800 to
        mało, to mnie śmiech skręca...może i mało dla niektórych, nie
        przeczę, ale nie jest to kwota, która zapewniałaby jedynie minimum
        bez możliwości na jakąkolwiek przyjemnośc w życiu czy zakup butów.
      • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 18:29
        Byłam w tym roku dwa razy z całą rodziną za granicą w wakacje (tydzień w
        Irlandii i dwa w Polsce). Jemy dobrze i nie z Lidla (chociaż nie mam nic
        przeciwko ich niektórym produktom). Trochę muszę hamować się przy zakupach
        ubraniowych dla małych bo szafa pełna a mogłabym na okrągło coś dokupywać. Więc
        nadal twierdzę że nie ograniczam się.
    • dlania Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:14
      Kurka, ludzie sa rózni, przekonuje sie o tym co dzien na nowo, i co dzień na
      nowo o tym zapominam. jak mozna w ciągu całego zycia nie kupic sobie każdej
      płyty? Kilka kaset tylko? To po co żyć!!!???????? (pytanie subiektywne i
      retorycznewink)
      • babcia47 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:26
        ooo!!! a tu mam szczęście!! mam pierwszy stopień muzykalności
        (odróżniam kiedy grają a kiedy nie) i mogę bez tego przeżyć
      • przeciwcialo Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:51
        MOżna w tym czasie kupić kilka metrów batystu i wyszyć kilkadziesiąt
        serwetek. Albo robic na drutach piękne swetry czy cos innego.
        Ludzie naprawdę mają rózne potrzeby.
        Komus może wystarczać muzyka z radia, film z wypozyczalni a książka
        z biblioteki.
    • crises Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:23
      Dla niektórych ludzi tzw. uczestnictwo w kulturze jest niezmiernie ważne i
      czuliby się upodleni, gdyby nie byli w stanie tego robić.

      Moje (tylko moje, nie gospodarstwa domowego jako całości) wydatki na kulturę
      (kino, teatr, koncerty, książki, DVD, CD z muzyką) to (górne) kilkaset złotych
      miesięcznie i bez tych wydatków czułabym się naprawdę fatalnie. Nie każdy ma
      potrzeby na poziomie serial "K jak Kiła" + niedzielny grill + puszka piwa.
      • morgen_stern Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 19:53
        Mnie też to uderzyło - w ogóle nie czuć potrzeby kupowania książek, płyt,
        chodzenia na koncerty, do kina, do teatru.. Tzn wiem, że takich ludzi jest masa,
        a3e wciąż mnie to zadziwia.. a najbardziej mnie zadziwia, jak ktoś jest jeszcze
        z tego dumny ;/
        • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:07
          Morgen, ale "niemanie" potrzeby kupowania płyt nie oznacza, że się nie obcuje z muzyką, nieprawdaż? wink
          Podobnie - niechodzenie do kina nie oznacza, że się nie obcuje z filmem. Nie mam parcia na kontakt z kulturą bezpośrednio po jej narodzinach, mogę odczekać pół roku i kupić/wypożyczyć sobie DVD (przy którym i tak zasnę po 15 minutach, więc żadna mi różnica) tongue_out

          Nie potrzebuję wychodzić z domu, aby mieć dostęp do kultury - taki wniosek.

          No, poza koncertami oraz teatrem. Tyle, że do teatru to ja chodzę głównie na scenę animacji tongue_out

          Na koncerty nie chadzam. Jak już pisałam, mam nadwrażliwość dźwiękową i jedyną "muzyką", jaką od dłuższego czasu toleruję jest głucha cisza.
          • crises Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 10:26
            No więc są ludzie, którzy nie będą obcować z muzyką zajumaną z
            torentów, bo po pierwsze brzydzi ich to moralnie, po drugie, mają
            pecha odróżniać jakość kiepsko zripowanego mp3 od jakości CD.

            Z filmami zaś jest tak, że prawdziwy miłośnik kina nie będzie
            czekał, aż po 2 latach mu coś dodadzą do Vivy, normalne wersje na
            DVD też nie ukazują się od razu i są drogie - 50-80 zł to nadal
            znacznie więcej niż 2 bilety do kina.
            • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 10:34
              crises napisała:

              > No więc są ludzie, którzy nie będą obcować z muzyką zajumaną z
              > torentów, bo po pierwsze brzydzi ich to moralnie, po drugie, mają
              > pecha odróżniać jakość kiepsko zripowanego mp3 od jakości CD.

              Yyyy.. a gdzie ja napisałam, że obcuję z muzyką zajumaną z torrentów? tongue_out

              > Z filmami zaś jest tak, że prawdziwy miłośnik kina nie będzie
              > czekał, aż po 2 latach mu coś dodadzą do Vivy, normalne wersje na
              > DVD też nie ukazują się od razu i są drogie - 50-80 zł to nadal
              > znacznie więcej niż 2 bilety do kina.

              Więc dokładnie. Ja nie aspiruję do bycia prawdziwą miłośniczką kina i wiele innych osób też. Co nie oznacza że masz o nich pisać z pogardą: "nie każdy ma potrzeby na poziomie K jak Kiła, niedzielny grill i puszka piwa". Bo to, że ktoś nie jest taki jak ty, sasanko - ponieważ nie upaja się kulturą przez wielkie "K" - nie znaczy, że z automatu ma potrzeby niższych lotów. tongue_out
              • crises Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 16:03
                mama_kotula napisała:
                > Yyyy.. a gdzie ja napisałam, że obcuję z muzyką zajumaną z
                > torrentów? tongue_out

                Możliwości bezpłatnego korzystania z legalnej muzyki są raczej
                ograniczone.

                > Ja nie aspiruję do bycia prawdziwą miłośniczką kina i wiele
                > innych osób też.

                Ależ nikt Ci nie każe. Ludzie są różni, jedni lubią fijołki, inni,
                jak im nogi śmierdzą. Po prostu są ludzie o takich potrzebach i
                lepiej lub gorzej je realizują.

                > Co nie oznacza że masz o nich pisać z pogardą: "nie każdy ma potr
                > zeby na poziomie K jak Kiła, niedzielny grill i puszka piwa".

                Nie poradzę, że dla mnie osobnicy przyznający się do zerowego
                obcowania z kulturą (i jeszcze najwyraźniej będący z tego dumnymi)
                to jakiś inny, niepojęty gatunek, UFO, lemowska niemożność kontaktu
                i zrozumienia.
                • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 17:32
                  crises napisała:
                  > Nie poradzę, że dla mnie osobnicy przyznający się do zerowego
                  > obcowania z kulturą (i jeszcze najwyraźniej będący z tego dumnymi)
                  > to jakiś inny, niepojęty gatunek, UFO, lemowska niemożność kontaktu
                  > i zrozumienia.

                  Ech, zatem tak jak myślałam. My królowa Crises i wy motłoch. Nic dziwnego, że
                  kontakt utrudniony, ciężko do wysokości tronu się dokrzyczeć tongue_outPP

                  PS. Darmowa (umownie) muzyka jest w radiu. I nie mówię o radiu typu "komercyjna
                  papka", ponieważ takiego też nie słucham.
                  • mama_kotula Jako miłośniczka kultury zapewne Dezyderatę znasz 01.09.08, 17:43
                    że tak zacytuję:
                    "...wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść..."

                    Crises, to logiczne, że ciężko jest znaleźć wspólny temat z kimś, kto ma inne
                    zainteresowania. Tyle, że pogardliwy ton "jedni lubią fijołki (w domyśle:
                    królowa Crises, miłośniczka kultury jako Jedynego Słusznego Zainteresowania),
                    inni jak im nogi śmierdzą (w domyśle: ci, którzy nie obcują z kulturą)" nie
                    świadczy o klasie, jaką sobie złudnie przypisujesz.
                    • crises Re: Jako miłośniczka kultury zapewne Dezyderatę z 01.09.08, 21:32
                      Jako miłośniczka kultury wiem przynajmniej, że to są TE Desiderata, liczba mnoga
                      od Desideratum, choć nie znoszę tej ckliwej bzdury, najgorszego knota
                      krakowsko-konserwatywno-piwniczno-filozoficznych klimatów, ulubionego utworu
                      cytowanego na blogach egzaltowanych szesnastoletnich panienek.

                      > logiczne, że ciężko jest znaleźć wspólny temat z kimś, kto ma inne
                      > zainteresowania

                      To akurat żaden problem. Raczej osobie z zainteresowaniami ciężko jest znaleźć
                      wspólny temat z osobą bez zainteresowań.
                      • mama_kotula Re: Jako miłośniczka kultury zapewne Dezyderatę z 01.09.08, 21:38
                        >To akurat żaden problem. Raczej osobie z zainteresowaniami ciężko jest >znaleźć
                        wspólny temat z osobą bez zainteresowań.

                        Najtrudniej znaleźć jakikolwiek temat z kimś, kto ma rozbuchane ego i uważa, że
                        jego opcja zainteresowań jest Jedyna I Słuszna, a jak ktoś ma inne
                        zainteresowania, to tak naprawdę nie ma zainteresowań wcale.

                        Dochodzę do wniosku, że w pewnych przypadkach obcowanie z Kulturą nie podnosi
                        poziomu kulturalnego i poziomu obycia. Ciekawe tongue_out

                        Uchowaj mnie Boże od takich "miłośników kultury" jak Ty tongue_out
                        • crises Re: Jako miłośniczka kultury zapewne Dezyderatę z 04.09.08, 13:21
                          Jak zwykle przypisujesz mi coś, czego nie powiedziałam. Ja tam nawet
                          chętnie pogadam z pasjonatem jazzu nowoorleańskiego, jeśli będzie
                          miał coś ciekawego do powiedzenia, albo kolekcjonerem zapałczanych
                          etykiet, mimo całkowitego braku zainteresowania takowymi. No ale
                          niestety, większość ludzi nie interesuje się NICZYM, po prostu
                          niczym.

                          A z kulturą to się obcuje dla własnej przyjemności, a nie w celu
                          rzucania pereł przed wieprze.
                          • mama_kotula Re: Jako miłośniczka kultury zapewne Dezyderatę z 04.09.08, 13:31
                            Crises, a jak ja mam rozumiec inaczej wypowiedź:
                            "Dla niektórych ludzi tzw. uczestnictwo w kulturze jest niezmiernie ważne"
                            przeciwstawione do ironii zawartej w:
                            "Nie każdy ma potrzeby na poziomie serial "K jak Kiła" + niedzielny grill +
                            puszka piwa."

                            Czemu miała służyć ta antyteza?
                            Wyszło tak, że jak ktoś nie ma potrzeby uczestnictwa w kulturze, to z automatu
                            nie interesuje się niczym. Dodatkowo zwiódł mnie napuszony ton następnych postów.
                          • babcia47 Re: Jako miłośniczka kultury zapewne Dezyderatę z 05.09.08, 01:51
                            z kulturą jest jak ze szczęściem..to nie stacja do której się
                            dojeżdża tylko sposób podróżowania..Ty chyba wsiadłaś nie do tego
                            pociągu..śmiem twierdzić ze to może nawet być drezyna..takie to
                            jakieś pokraczne i niezborne..kultura to nie tylko muza jakiej
                            hołdujesz (obowiązkowo na CD-kach, bo w samochodzie innych nie
                            posłuchasz), nie tylko uczestnictwo w spektaklach czy
                            premierach..znałam sporo ludzi, których na to nie było stać(chyba,
                            ze zostali zaproszeni lub brali w tym udział)..ale za to oni byli
                            aktorami w tych przedstawieniach, grali, pisali i tworzyli
                            kulturę..przy nich ze swoimi priorytetami zakupowymi jesteś jedynie
                            marnym odbiorcą..i ewentualnie mozesz sobie porozmawiać na temat
                            tego co uważasz za "kulturę"..pogadać kazdemu wolno, nawet wolno się
                            dobrze czuc z tego powodu, tylko trzeba uwazać by nie przekroczyć
                            granicy dobrego smaku bo mozna zahaczyc o śmieszność
                  • crises Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 21:25
                    >My królowa Crises i wy motłoch.

                    Ja tylko pisałam o obcości i niezrozumieniu. No ale skoro dobrowolnie
                    deklarujesz przynależność do lokalnego odpowiednika white thrashu, to doprawdy
                    nie widzę konieczności zaprzeczania.

                    > PS. Darmowa (umownie) muzyka jest w radiu.

                    Nieee, ja jednak lubię słuchać dokładnie tego, na co akurat mam ochotę, a nie na
                    co ma ochotę DJ.
            • zefirekk Re: Odmawianie sobie 04.09.08, 07:43
              dobra, dobra, nie przesadzaj z tą jakością CD - jak chcesz obcować z dobrą
              jakością muzyki to winyle kupuj.
              • crises Re: Odmawianie sobie 04.09.08, 13:17
                Tak, mam część kolekcji na winylach.

                Ale trochę trudno byłoby słuchać ich w samochodzie.
      • mama_kotula Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:16
        crises napisała:


        > Moje (tylko moje, nie gospodarstwa domowego jako całości) wydatki na kulturę
        > (kino, teatr, koncerty, książki, DVD, CD z muzyką) to (górne) kilkaset złotych
        miesięcznie i bez tych wydatków czułabym się naprawdę fatalnie. Nie każdy ma
        potrzeby na poziomie serial "K jak Kiła" + niedzielny grill + puszka piwa.

        Dlaczego uważasz, że jak ktoś nie chadza do kina i nie kupuje płyt, to zapewne
        jest miłośnikiem seriali i niskiej rozrywki? Na zasadzie "my, kultura i
        ynteligencja, a reszta podły plebs"?

        Ludzie miewają różne zainteresowania, ponieważ są RÓŻNI. Nie słucham muzyki, z
        filmów oglądam niemal wyłącznie dokumenty - w kinie raczej o nie trudno.
        Interesuję się nauką w szerokim zakresie - fizyka, biologia, technika,
        matematyka, informatyka, mam poza tym wiele pasji "manualnych". Muzyka - ok,
        jako podkład, nie upajam się nią.
        Nie czuję się gorsza od pasjonatów kultury, nie kręci mnie rozrywka taka jak
        opisałaś smile
        • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:22
          Dlaczego uważasz, że jak ktoś nie chadza do kina i nie kupuje płyt,
          to zapewne
          jest miłośnikiem seriali i niskiej rozrywki? Na zasadzie "my,
          kultura i
          ynteligencja, a reszta podły plebs"?



          He, he....jak czytam takie napuszone, pogardliwe słowa to mi się
          scena z "Daleko od szosy" przypomina..ta, w której Leszek mówi o
          kulturze i sztucewinkP
      • wieczna-gosia Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:02
        ja kompletnie tak nie mam i w zwiazku z tym moje aspiracje kulturalne to k jak
        kila piwo niedzielny grill i stosunek z mezem.
        • burza4 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:58
          wieczna-gosia napisała:

          > ja kompletnie tak nie mam i w zwiazku z tym moje aspiracje
          kulturalne to k jak > kila piwo niedzielny grill i stosunek z mezem.

          Wieczna, jakbym wiedziała jak, to bym ten tekst wpisała sobie w
          sygnaturkęsmile)) skoro przy takim stażu małżeńskim seks jest w
          kategorii wydarzenia kulturalnego, to szczerze zazdroszczę!smile)

          P.S. sama płyt nie kupuję zupełnie. Po pierwsze - nie mam ich kiedy
          słuchać, po drugie - te, które lubię mam od dawna, po trzecie - to
          co teraz się pojawia na rynku to szmira.
    • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 20:27
      Odmawianie sobie ma miejsce wowczas, gdy cos sie chce, ale budzet
      nie pozwala tego nabyc.Proste.
      W ktoryms watku byl przyklad chetki na wypasione lody i
      zrezygnowanie z tego specjalu na rzecz dzieciecych spodni.Dziewczyna
      sobie odmowila przyjemnosci z powodu braku pieniedzy.

      Owe 5 tys zl po odliczeniu kosztow to 3800zl na 3 osoby.Ja wiem, ze
      beda osoby, ktorym taki budzet wystarczy- to te , ktore maja male
      potrzeby.Jesli jednak ktos zwraca uwage na jakosc, ma hobby, chce na
      wakacje wyjechac za granice, cos dodatkowo odlozyc- to sorry, ale
      bedzie musial sie niezle nagimnastykowac finansowo.
    • mamaemmy Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:02

      A ja mysle,że apetyt rosnie w miare jedzenia..Nie umiem napisac ze sobie nie
      odmawiamy czegos-bo zawsze to coś było.

      Sa ludzie dla których wieczne KUPOWANIE sobie czegos jest hobby-niestety ja do
      takich ludzi nalezę,a im więcej mam,tym więcej mi się podoba i są to coraz
      drozsze rzeczy smile

      Ale nie narzekam.Zamiast kina wole domowe dvd leząc pod kocem i pijąc piwko.Płyt
      nie kupuje,słucham muzyki przez internet,nie mam parcia na buty za kilka tysięcy
      bo np sa Jimmy'ego Choo//wystarcza mi takie za 300zł,ba nawet takie za 100zł mi
      sie podobajatongue_out
      Mamy doskonale zaopatrzoną bibliotekę-i w sumie jedynym szalenstwem to sa
      własnie książki-których akurat w bibliotece nie ma.NO i filmy smile



      Bez wielu rzecy mogę się obejść
      • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:11
        > A ja mysle,że apetyt rosnie w miare jedzenia..

        Oczywiscie.

        Trudno majac wiecej kasy wciaz zadowalac sie tym, co kiedys, gdy
        kasy bylo mniej.Mozna popróbowac atrakcji wczesniej niedostepnych,
        zasmakowac w nich i uwazac, ze sa do zycia konieczne.

        Znam kilka osob o malych potrzebach i sadze, ze nawet nie wiedza co
        traca, zyjac jak zyja.Nie próbujac czegos lepszego, bo po co? Dla
        mnie takie zycie oznacza brak ciekawosci swiata.
        Cale zycie przezyja nie znajac tylu atrakcji, spedzajac wolny czas
        na dzialce, jedzac pomidorowke na zmiane z rosolem.Nie optuje za
        rozpasanym konsumpcjonizmem, ale za ubarwianiem sobie zycia, w czym
        pieniadze bardzo pomagaja.
    • fajka7 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:16
      A ja bym sobie chciala wynajac na lato na 4 tyg. dom na Lazurowym
      Wybrzezu za 3000 euro za tydz. (czyli 10 tys PLN/tydz.), ale obawiam
      sie, ze majac do dyspozycji 3800 musialabym sobie odmowic i
      poprzestac na Kaszubach - tez ladnie, ale z pogoda roznie bywa.
      No dobra, to mozna zaliczyc do luksusow.
      Ale np. chcialabym kupic dla siebie i rodziny jakis wiekszy pojemny
      i wygodny samochod, najlepiej kombi. Zeby nie szalec niech bedzie
      renault laguna za 80 tys. To ile czasu bede zbierac? Aha -
      ubezpieczenie takiego auta szacuje na 3-4 tys przy pelnym pakiecie.

      A moze jeszcze bardziej prozaicznie. Powiedzmy, ze wywalilam sie na
      rowerze i wybilam kilka zebow. Przydaloby sie z 15 tys na porzadne
      implanty i doprowadzenie twarzy do porzadku. Obawiam sie jednak, ze
      majac 3800 skonczy sie na tradycyjnej szufladzie i corega tabs.

      Albo zupelnie zwyczajnie - podobaja mi sie jesienne botki gino rossi
      za 600, plaszczyk monnari za 900 i jeszcze maja taki fajny
      garniturek do pracy za 700 komplet. Razem ponad 2 patyki - ciekawe
      czy uda mi sie to kupic w 1 miesiacu, czy bede musiala sobie ODMOWIC
      i rozlozyc to na raty albo zrezygnowac.

      Czy porzadne auto, przyzwoitej marki ciuchy albo kompleksowe
      zadbanie o zdrowie to zbyt wysokie oczekiwania? Czy to ze moglabym
      co 2 tyg jezdzic 350 km do rodzicow bo lubie, a jedna podroz
      kosztuje w paliwie 250zl to wygorowana potrzeba? Czy nie musialabym
      sobie tych wszystkich wymienionych rzeczy po prostu odmowic przy
      takich dochodach?
      Kto twierdzi, ze niczego sobie nie odmawia i swojej rodzinie, po
      prostu klamie smile Albo nie ma niemal zadnych potrzeb i jest zdrowy
      jak tur - pozazdroscic wink
      • kali_pso Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:37
        Albo nie ma niemal zadnych potrzeb i jest zdrowy
        jak tur - pozazdroscic wink


        Nie sposób porównywać potrzeby-zachcianki typu buty za 600 zł i
        potrzeby-konieczności naprawy uzębienia. I o ile buty w takiej cenie
        to dla mnie za drogo, to na implanty nie żałowałabym pieniędzy-
        oszczędności życia by poszły, ale co tamwinkp

        I może masz rację, może pisać o "niczego sobie nie odmawiam" mając w
        kieszeni te marne 3800 moga pisać tylko osoby niedoświadczone przez
        życie, przez nagłe baaardzo kosztowne wydatki np. na zdrowie, ale
        może być i tak, że z tej marnej kwoty niektórzy potrafią jeszcze coś
        zaoszczędzić i w razie potrzeby "niczego sobie nie odmówić"- nie
        wiem.....bo istota sprawy jest w tym "niczego"- kazdy rozumie pod
        tym hasłem coś innegowink
        • fajka7 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:52
          Zasadniczo sie zgadzam. Po prostu nie lubie nieszczerego mydlenia
          oczu i zafalszowywania rzeczywistosci.
          Jakby nie mozna bylo powiedziec normalnie - zyje mniej wiecej tak
          jak lubie, przyznaje, ze nie na wszystko mnie stac- i tyle. Co to,
          wstyd? I takie przepychanki.
          Mnie nie na wszystko stac co bym chciala i pewnie nigdy nie bedzie,
          bo potrzeby mi jakos stale rosna - kiszka po prostu. Ale co tu
          ukrywac?
          Pieniadze - trudny temat, wiem. smile

          ps. przy 3800 tych oszczednosci zycia na te implanty w kwocie 15
          tysiakow mogalbym nigdy nie miec, prawda? smile)
          albo mniej incydentalnie- na oboz jezykowy dla dziecka- zagraniczny-
          swietna sprawa wink
    • jagoda56 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:19
      Lubię takie wątki.Chyba nastała moda na tym forum na temat poziomu
      zycia.A prawda jest taka,że przez to dowartościowują się co niektóre
      kobietki.
      Moje zdanie jast takie,że chcąc można spokojnie przeżyć za kwotę 5
      tysięcy zł.Chyba że dupa się rozpuści i wtedy 10 za mało.
      Tak krawiec kraje jak mu miary staje.Osobiście wolę skromnie zyć i
      na konto sobie odłożyć coś.Później jak mamy ochotę gdzieś
      wyjechać,czy jakąś rzecz kupić tylko zostaje wybrać.
      • fajka7 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:22
        Osobiście wolę skromnie zyć i
        > na konto sobie odłożyć coś.Później jak mamy ochotę gdzieś
        > wyjechać,czy jakąś rzecz kupić tylko zostaje wybrać.


        No i tak sie da oczywiscie smile
        Tylko, ze trzeba zrozumiec, ze sa tacy, ktorzy wola zyc mniej
        skromnie albo wcale nieskromnie, a i tak sobie odlozyc smile)
        • kropkacom Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:29
          Kto twierdzi, ze niczego sobie nie odmawia i swojej rodzinie, po
          prostu klamie smile Albo nie ma niemal zadnych potrzeb i jest zdrowy
          jak tur - pozazdroscic wink

          A ja ktoś ma inne potrzeby niż Twoje to rozumiesz? Bo ja rozumiem że masz bardzo
          wysokie a ja mam chyba ciutek niższe smile)
          • jagoda56 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:35
            Wydaje mi się,że najważniejsze to zrozumieć samych siebie.Co jest
            dla nas naprawdę wazne.Czy jesteśmy szczęśliwi mając tyle ile
            mamy.Jeśli tak to znaczy,że nie jesteśmy materialistami.To oznacza
            szczęście.Materializm jest ciężką chorobą.Ta choroba się pogłębia i
            kupno jakieś rzeczy przez znajomych ciężko rani.Z tą chorobą nasze
            zycie jest puste.Siedzimy w wypasionych domu z miną na
            kwinte.Zdjęcia z Karaibów też nas nie cieszą.I tak w kółko.
          • fajka7 Kropka 31.08.08, 21:56
            A ja ktoś ma inne potrzeby niż Twoje to rozumiesz? Bo ja rozumiem że
            masz bardz
            > o
            > wysokie a ja mam chyba ciutek niższe smile)

            Oczywiscie, ze rozumiem. O tym jest wlasnie dyskusja - ze wszystko
            zalezy od potrzeb wlasnie. Ale tez sa pewne dziedziny zycia
            obiektywnie nietanie, aby mogly byc na dobrym poziomie - a z kolei
            ich dobry poziom moze miec kardynalne znaczenie dla zycia. Do takich
            zaliczam na przyklad zdrowie i edukacje.
    • dirgone Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 21:51
      Gdybym kupowała sobie to, czego sobie codziennie odmawiam, to szło by mi ze 20
      tysięcy miesięcznie. Lubemu pewnie jeszcze więcej. Im więcej zainteresowań, tym
      więcej odmawiania.
      A przede wszystkim odmawiam sobie nowych zębów, bo na to z 10-15 tysięcy to
      lekką ręką pójdzie. I to jest najgorsze, czego sobie odmawiam, bo codziennie
      myślę o tym przed lustrem.
      • carmelax Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 22:23
        A ja kupuje koszule po 400 ,500 zł, smaruje sie Diorem a wszyscy
        myslą ze finansowo niezby mi dobrze bo nie byłam na wakacjach i nie
        mam samochodu.Jest W naszym spoleczenstwie juz tak jest ze
        wyznacznikiem tego czy sie ma czy nie jest dom samochod i
        zagraniczne wczasy.Mojej koszuli za kilka stów ogół nie odrozni od
        tej za kilka złotych, nie widac ile kosztował moj makijaz ktory
        codziennie mam na facjacie, nikt nie patrzy mi do żołądka czy
        zapełniam go zarciem z Lidla czy ekologicznym drogim.Nie byłam na
        wakacjach znaczy nie stac mnie bo na wakacje nalezy jezdzic.Tak juz
        jest.
        • wenmylove a ja odmawiam sobie ... 31.08.08, 22:43
          czekolady w ilości mnie zadowalającej tzn. tabliczki dziennie, z
          powodów oczywistychsmile))
          nie odmawiam sobie dwóch kosteksmile
          ech, życie, życie.... tongue_out ale twarda jestem
          • igge Re: a ja odmawiam sobie ... 01.09.08, 00:36
            ja odmawiam sobie bezustannie wszystkiego z wyjątkiem rzeczy
            bezcennej czyli czasu dla osób, które kocham i niespiesznego
            luzackiego stylu życia. Naprawdę źle będzie jak i tego będę musiała
            sobie odmówić. Mam tonę potrzeb, ciągle nowe dochodzą, hobby etc
            Jesteśmy kinomaniakami chodzimy 3-4 razy w miesiącu do kina, książki
            (kilka miesięcznie) pochłania każdy z 4 osobowej rodziny, niestety
            wszyscy też kupujemy dużo w księgarniach językowych gdzie ceny
            publikacji są jeszcze wyższe. W bibliotekach interesujących nas
            pozycji nie ma, znajomi czytają po polsku. Ale z bibliotek także
            korzystamy. Małż dziś zasugerował ograniczenie potrzeb do jednej
            wizyty w księgarni w miesiącu i zrobiło nam się bardzo przykro.
            Lubię jadać na mieście ale ze względów finansowych odpada. Kocham
            kawiarnie - ale staram się ograniczać i wypijam w nich jedną kawę.
            Wakacje zawsze od lat za psie pieniądze bo rodzaj aktywnego
            wypoczynku jaki lubimy najbardziej czyli kajaki to niewielki koszt
            (mamy własny sprzęt) a frajda duża. Ale niestety powstała nowa
            potrzeba w tym roku bo po pobycie w hotelu nad ciepłym morzem
            (prezent od rodziny) okazało się, że ja i syn uwielbiamy pływać
            godzinami w tymże i nie jest to dla nas to samo co Bałtyk. Nie stać
            nas co rok ani nawet co 2 lata na Grecję więc będziemy sobie musieli
            odmówić. Do delfinarium, jeśli w ogóle, pojadę też z dziećmi na
            Litwę a nie do np Turcji. Samochód kosztuje nas mnóstwo(ostatni
            przegląd z ubezpieczeniem ponad 3 tys zł, 1 bak paliwa 200 zł
            starcza na ok tydzień) a uważam, że to niezbędny wydatek z uwagi na
            odległość do centrum, szkoły, sklepu i generalnie wszędzie,
            mieszkamy niby w mieście ale na obrzeżach, oraz przede wszystkim
            dlatego, że muszę wozić niesprawne dziecko. Nie mam żadnych
            pirackich filmów, muzyki, dziecko gier komputerowych. Płyt dużo nie
            kupuję, odmawiam sobie ale chociaż kilka razy do roku lubię pójść na
            koncert. Bilety (najtańsze) kosztują ok 30 zł od osoby, to ok 100 zł
            za jedno rodzinne wyjście, nie mówiąc o barku w przerwie, programie,
            szatni etc. A gdzie basen dla dziecka (pływa wyczynowo), konie dla
            drugiego (wymaga i kocha hipoterapię), lepsze jedzenie (na początku
            płakać mi się chciało z przykrości robiąc zakupy w Lidlu i innych
            biedronkach ale musiałam się przyzwyczaić), ubrania, buty (lubię
            ecco ale sorry już mnie nie stać), kosmetyki, remonty i utrzymanie
            ogródka i domu (zapomnijmy kredyt), wymiana/naprawa kompa, agd etc.
            Obozy sportowe/językowe dla dziecka. Leczenie.
            Przyjmowanie/karmienie gości. Dzisiaj musiałam wydać 2 tys zł na
            podręczniki i trzy pary okularów dla dwójki dzieci i dla siebie
            (dalsze prowadzenie auta bez nich byłoby niebezpieczne). Oprawki
            staraliśmy się dobrać z najtańszej półki do 130 zł. Naprawdę nie
            widzę jak możemy przeżyć za 5 tys zł a nasz budżet jest nawet
            skromniejszy. Ostatnio poprosiłam dzieci, żeby niektóre wydatki na
            swoje zwierzaki pokrywały z kieszonkowego/oszczędności w skarbonce
            (regularnie przegryzane kagańce 70 zł 2 szt, smycze z urwanymi
            karabińczykamiteż ok 70 zł). Naprawdę czasami zastanawiam się czy
            nie wolałabym nadal mieszkać w centrum w 30 metrowym mieszkanku
            nawet z dwójką dzieci i toną zwierząt, korzystać z komunikacji
            miejskiej etc ale nie odmawiać rodzinie ekologicznych warzyw,
            prywatnego leczenia, zagranicznych wakacji, synowi playstation i tak
            jak ktoś wcześniej napisał smarować się kremami Diora. Rzeczywiście
            chyba każdy sobie różnych rzeczy musi odmawiać (chociaż w mojej
            dalszej rodzinie znam takich co nie muszą smile)) rzecz w tym, żeby
            znać swoje priorytety i nie czuć przykrości odmawiając sobie wielu
            przyjemności a nawet rezygnując z ważnych potrzeb. Podziwiam
            szczerze i to bardzo osoby, które żyjąc moim zdaniem bardzo skromnie
            potrafią być przekonane, że niczego sobie nie odmawiają. Próbuję,
            żeby nawyk odmawiania sobie (i niestety dzieciom) wszedł mi w krew i
            nie budził negatywnych emocji - ale hmm...to jeszcze potrwa
    • vanja20 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:12
      Ja nie wyobrażam sobie życia bez książek. Zapisałam się do pewnego
      klubusmile i co miesiąc kupuję kilka. Poza tym kosmetyki...tabunami!
      Tych rzeczy nie potrafię sobie odmówić. A ostatnio doszła
      nowa "używka" - lumpeksysmile Kupuję ciuchy dla siebie (zdziwiłybyście
      się jakie świetne ubrania można dostać w ciuchbudzie!) i dla mojej
      córeczki.
      • lola211 Re: Odmawianie sobie 31.08.08, 23:34
        zdziwiłybyście
        > się jakie świetne ubrania można dostać w ciuchbudzie!)

        Czy ja wiem..mozna trafic, owszem, ale duzo szczescia trzeba miec,
        bo inaczej lipa.
        Mam znajoma, ktora dorabia sobie w lumpeksie i czasem mi cos
        przynosi do pokazania.Ostatnio kupilam nowa bluzke Esprita w
        orientalnym stylu za cale 15 zeta.Ale to sporadyczny przypadek.
        • gabrysia5 Odmówić sobie to znaczy.. 31.08.08, 23:57
          mieć tak mało kasy,że na obiad poraz setny w niedzielę oczywiści mąż
          i dziecko jedzą gotowanego kurczaka ,a ty jesz ryż z cynamonem ,
          bo "niby" tak lubisz.To jest odmawianie sobie.Odmawianie sobie to
          jest kupowanie 2 jabłek:jednego dla dziecka , drugiego dla męża żeby
          miał do pracy bo na 12 h idzie ciężko pracować.Odmawianie sobie to
          nie jedzenie żadnych rarytasów , bo na to po prostu nie ma.To jest
          moje drogie odmawianie sobie, a nie "odmówienie "sobie płyty,
          książki, extra ciuxhu, wyjścia do kina czy innych
          przyjemności.Odmówienie sobie to odmówienie sobie zaspokojenia
          własnych podstawowych potrzeb.
          • andaba Re: Odmówić sobie to znaczy.. 01.09.08, 00:03
            gabrysia5 napisała:

            > mieć tak mało kasy,że na obiad poraz setny w niedzielę oczywiści mąż
            > i dziecko jedzą gotowanego kurczaka ,a ty jesz ryż z cynamonem ,
            > bo "niby" tak lubisz.To jest odmawianie sobie.Odmawianie sobie to
            > jest kupowanie 2 jabłek:jednego dla dziecka , drugiego dla męża żeby
            > miał do pracy bo na 12 h idzie ciężko pracować.Odmawianie sobie to
            > nie jedzenie żadnych rarytasów , bo na to po prostu nie ma.To jest
            > moje drogie odmawianie sobie, a nie "odmówienie "sobie płyty,
            > książki, extra ciuxhu, wyjścia do kina czy innych
            > przyjemności.Odmówienie sobie to odmówienie sobie zaspokojenia
            > własnych podstawowych potrzeb.



            Amen.
          • e_r_i_n Re: Odmówić sobie to znaczy.. 01.09.08, 00:04
            Nie. To, co napisałas, to odmowienie sobie podstawowych potrzeb.
            Odmawiac sobie mozna rowniez ekstrasow - oby tylko takie rzeczy nas
            spotykały.
            • gabrysia5 Erin!! 01.09.08, 00:09
              Co to są:ekstrasy? Tylko pytanie dotyczyło czego musiałyście sobie
              odmowic z powodu kasy.A to co napisałam to jest właśnie to czego
              nieraz trzeba sobie odmówic własnie z powodu kasy znaczy jej
              braku.Piszesz,że to jest odmówienie sobie podstawowych potrzeb, a
              nie kupienie sobie kolejnej płyty , książki , ciucha czy czegos tam
              nie jest odmówieniem sobie zaspokojenia swoich potrzeb , nazwałabym
              jej wyższymi???Tylko,że bez tych wyższych przeżyjesz , na ryżu z
              cynamonem daleko nie zajedziesz, uwierz mi wiem co móię i wiem tez
              dokonale,co oznacza :odmawianie sobie.
              • e_r_i_n Re: Erin!! 01.09.08, 00:17
                Ekstrasy - rzeczy, ktore nie sa niezbędne do zycia.
                Mowa była o tym, ze rezygnacja z kina z powodu kasy to nie jest
                odmawianie sobie.
                Na szczescie nie dyskutujemy o potrzebach podstawowych.
                • fajka7 Re: Erin!! 01.09.08, 00:47
                  Tak a propos potrzeb, warto tez sobie odpowiedziec na pytanie czy
                  rzeczywiscie nie ma sie pewnych potrzeb (niezaleznie od ich poziomu -
                  jogurt czy droga zabawka) czy po prostu nie ma sie kasy, zeby o
                  pewnych potrzebach w ogole myslec.
                  Bo syndrom "do pewnych sklepow w ogole nie wchodze, bo i tak nic nie
                  kupie" nie oznacza braku potrzeb, a jedynie wypieranie ich. Sa
                  ludzie, ktorzy mieli okazje to sprawdzic, gdy zmienila im sie
                  sytuacja materialna i okazalo sie, ze do pewnych sklepow owszem,
                  wchodza.
                  Znam osoby, ktore gdy pierwszy raz szarpnely sie na nowe auto, jak
                  reka odjal przestaly glosic teorie, ze najlepsze jest dwuletnie, bo
                  prawie nowe, a o polowe tansze. Nagle znalazly sie liczne argumenty
                  za nowym samochodem racjonalizujace ten wybor - ale to w gruncie
                  rzeczy niewazne, chodzi o to, ze ich na to stac i wola nowe po
                  prostu- taka mieli potrzebe widocznie i mogli sobie pozwolic
                  psychicznie i finansowa na to, zeby ujrzala swiatlo dzienne.
                  • fajka7 Re: Erin!! 01.09.08, 00:48
                    Upraszczajac - jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi, co sie ma smile
                  • kropkacom Re: Erin!! 01.09.08, 08:38
                    > Tak a propos potrzeb, warto tez sobie odpowiedziec na pytanie czy
                    > rzeczywiscie nie ma sie pewnych potrzeb (niezaleznie od ich poziomu -
                    > jogurt czy droga zabawka) czy po prostu nie ma sie kasy, zeby o
                    > pewnych potrzebach w ogole myslec.

                    Nie zgadzam się. Ja na przykład nigdy nie czułam potrzeby kupowania drogich
                    kremów. Mimo iż mogłabym bo finanse dały by rade nie kupuje. Nie kupuje bo nie
                    chce a nie bo nie mogę.
                    • fajka7 Re: Erin!! 01.09.08, 17:25
                      Ale z czym sie nie zgadzasz? smile))
                      Ty wybierasz odpowiedz A, sa tacy, ktorzy by wybrali B po prostu smile)
                • anetuchap Re: Erin!! 01.09.08, 01:00
                  Ależ się niektóre forumowiczki dowartościowują,ho ho.
                  I jeszcze chwalenie się tym,że nie odmawiają sobie luksusowych wakacji,
                  drogiego samochodu,czy ciuchów za grube tysiące.
                  No tak,konsumpcja,to cel ich życia - im drożej tym lepiej.
                  Nie kupią sobie spódnicy w H&M za 120 zł,ale np.w Solarze za 350,
                  choć ta z H&M bardziej by im się podobała. Ale,co znajomi powiedzą!
                  W końcu,to są sklepy dla plebsu.
                  A poza tym,drogie "nic sobie nieodmawiające"panie,to muszę Was zmartwić,bo jest
                  na pewno wiele rzeczy,których jednak musicie sobie odmawiać (no chyba,że
                  jesteście żonami najbogatszych Polakówsmile

                  Ja sobie nie odmawiam tego,co jest mi potrzebne do szczęścia
                  (a na pewno nie jest,to torba za 500 zł,choć spokojnie mogłabym sobie kupić).
                  Gdyby nie było mnie stać na prywatnych lekarzy,na leki,
                  na sprzęt do rehabilitacji córki,na prywatnego rehabilitanta - to
                  wtedy mogłabym mówić,że czegoś sobie odmawiam. I to by mnie dołowało
                  i unieszczęśliwiało. Acha,jeszcze niemożność kupowania dobrego i zdrowego
                  jedzenia,które się lubi,to dla mnie też odmawianie sobie.
                  • fajka7 Re: Erin!! 01.09.08, 01:09
                    To do mnie? bo tak jakos pode mna jest Twoj post..

                    No ja akurat do pewnych sklepow wlasnie nie wchodze smile
                    Ale wchodze do wielu, do ktorych nie wchodzilam kiedys - bo wlasnie
                    wazniejsza byla rehabilitacja.
                    Ale caly czas uwazam, ze nie w tym rzecz - czyli to co piszesz o
                    dowartosciowywaniu sie czy jakas licytacja i ponizanie kogokolwiek -
                    tu mam czyste sumienie smile
                    Rzecz w tym, zeby szczerze porozmawiac i sobie podyskutowac, a to
                    nielatwe jak widac smile
                  • lola211 Re: Erin!! 01.09.08, 08:24
                    > I jeszcze chwalenie się tym,że nie odmawiają sobie luksusowych
                    wakacji,
                    > drogiego samochodu,czy ciuchów za grube tysiące.
                    > No tak,konsumpcja,to cel ich życia - im drożej tym lepiej.
                    > Nie kupią sobie spódnicy w H&M za 120 zł,ale np.w Solarze za 350,
                    > choć ta z H&M bardziej by im się podobała. Ale,co znajomi powiedzą!
                    > W końcu,to są sklepy dla plebsu.

                    Nie moge znalezc postow osoby, ktora tak zyje.Mozesz podpowiedziec?
                  • gryzelda71 Re: Erin!! 01.09.08, 08:41
                    anetuchap napisała:
                    > Ja sobie nie odmawiam tego,co jest mi potrzebne do szczęścia
                    > (a na pewno nie jest,to torba za 500 zł,choć spokojnie mogłabym sobie kupić).

                    No bo o to chodzi,żeby nie mieć poczucia,że muszę z czegoś zrezygnować,bo obiadu
                    nie będzie.U jednego to wczasy na majorce jeszcze inny wybierze wypasiony
                    sprzęt,a jeszcze inny jabłko.
                    Tylko dlaczego ten od jabłka musi oburzać się na tego od wczasów?
                • igge Re: Erin!! 01.09.08, 01:09
                  fajne słowo: ekstrasy. Ja rzeczywiście muszę nauczyć się odróżniać
                  ekstrasy od podstawowych potrzeb i wprowadzić jakąś kolejność
                  odmawianie sobie bo często potrzeby zupełnie podstawowe są
                  pomieszane z ekstrasami i jak leci odmawiamy sobie i jednych i
                  drugich. Za to czasem, oczywiste dla innych ekstrasy, dałabym się
                  zabić, są dla nas potrzebami absolutnie podstawowymi dla zachowania
                  minimalnego poziomu zadowolenia z życia. Nasza rodzina jest dużo
                  szczęśliwsza wydając (tę samą kwotę zamiast na wizytę lekarską
                  małej) na kino. Tak samo z wakacjami - pierwszy raz od lat bez
                  wydatków na rehabilitację (i bez myślenia o niej) dziecka i czujemy
                  się zregenerowani i naładowani pozytywną energia na cały rok. A
                  przecież leczenie niesprawnego dziecka i organizowanie czasu pod tym
                  kątem wydaje się potrzebą zdecydowanie bardziej podstawową od
                  ekstrasów typu miesiąca i pół atrakcyjnych wakacji w różnych
                  miejscach.
                  • e_r_i_n Re: Erin!! 01.09.08, 11:46
                    Ale domyslam sie, ze kino i wakacje byly, poniewaz juz rehabilitacja
                    nie byla potrzebna/kosztowna, a nie dlatego, ze uznaliscie, ze w tym
                    roku w nosie macie rehabilitacje i jedziecie na wakacje.
                    Mysle, ze jednak piramida potrzeba Maslowa dosyc dobrze oddaje, co
                    jest potrzeba podstawowa - zarcie i dach nad glowa.
                    Wszystko ponad to to juz sa mniej lub bardziej uznane ekstrasy smile
                    • igge Re: Erin!! 04.09.08, 01:04
                      erin, niestey jak to ujęłaś niestety uznaliśmy, że w tym roku w
                      nosie mamy rehabilitację i właśnie jedziemy na wakacje. Fakt, że
                      może usprawiedliwieniem może być fakt nieoczekiwanego zaproponowania
                      nam luksusowego domu nad samym jeziorem na dowolnie długi okres
                      czasu za friko (byliśmy miesiąc ponad) i wczasów w hotelu w ciepłym
                      kraju jako prezentu dla dzieci. Ale powinniśmy byli zdobyć się na
                      odwagę i zaproponować zamiast ciepłego morza opłacenie miesięcznej
                      rehabilitacji dziecka w dobrym ośrodku. Dla ofiarodawczyni byłoby
                      duuuużo taniej a dla naszej córeczki sto razy rozsądniej. Tylko, że
                      ja nie mam za grosz rozsądku i z biegiem lat rehabilitacja malutkiej
                      nie jest największym priorytetem, zwyczajnie nie wierzę w cuda a nie
                      chcę, żeby jej życie kręciło się wokół niepełnosprawności tylko, my
                      ją kochamy szaleńczo i w pełni akceptujemy dokładnie taką jaka jest
                      i tego wymagam od świata, nie chcę w niczym, w najdrobniejszym
                      szczególe jej zmieniać - jest absolutnie nieskończenie doskonała
                      taka jaka jest. Nie będę swoim postępowaniem udowadniać dziecku, ze
                      tak cholernie zależy mi na upodobnieniu jej sposobu poruszania się
                      do przeciętnej, że to jest takie ważne dla mnie i powinno być dla
                      niej. Widzę na jakie efekty w przyszłości mogę liczyć i uważam, że
                      tyle jej pracy w tak mierny efekt wkładać nie warto.(chyba, że
                      zobaczę rehabilitanta z prawdziwego zdarzenia i metodę z
                      satysfakcjonującymi mnie wynikami wtedy sprzedam dom, przeprowadzę
                      się do dziadków do końca życia a dziecku zapewnię tę tak powszechną
                      w społeczeństwie sprawność - ale to mrzonki i utopia). Zamiast więc
                      tracić czas jak zwykle na kolejnych, pożal się Boże, turnusach i
                      widzieć radość dziecka z marnych 3 jazd konnych na 2 tygodnie - w
                      okolicach wakacyjnego domu nad jeziorem znalazłam prywatną stadninę
                      i zafundowałam małej codzienne jazdy - tyle, że nie oszukuję się, że
                      przyniesie to świetny leczniczy efekt (na taki czekać musiałabym
                      minimum kilka lat o ile w ogóle) za to jestem szczęśliwa, że
                      spełniłam marzenie dziecka przy okazji robiąc coś zalecanego dla
                      dzieci z MPDz.
                      • e_r_i_n Re: Erin!! 04.09.08, 08:05
                        No ale nadal nie jest to rezygnacja z czegos kosztem czegos, tylko
                        przemyslana decyzja smile. Czyli nie, ze wylozyliscie gruba kase na
                        wakacje i w zwiazku z tym Wasza corka nie odzyska sprawnosci.
                        Dla mnie ta sytuacja jest zrozumiala. I gratuluje postawy smile
                      • anetuchap Re: Igge 04.09.08, 14:21
                        Rozumiem Cię doskonale i jak najbardziej popieram.
                        Po tylu latach ciągłej,wyczerpującej rehabilitacji należą się
                        córeczce(Basia?)mega wypasione wakacje. Zresztą Wam również.
                        Nasza sytuacja jest bardzo podobna,tylko moja Lena jest rok młodsza od Twojej
                        córeczki. Lenka przed wakacjami miała zabieg wydłużenia
                        ścięgien Achillesa i teraz od miesiąca jest rehabilitowana.
                        Rehabilitant jest super,przyjeżdża 3 razy w tygodniu (w pozostałe dni ćwiczymy
                        sami)Oczywiście jest to rehabilitacja prywatna,na którą
                        na szczęście nas stać. I to jest dla mnie najważniejsze,że mogę
                        zapewnić Lenie optymalne leczenie,bez konieczności wielkich wyrzeczeń.
                        Cieszę się,że tak Wam się udało z tymi wakacjami,dzieci na pewno
                        były przeszczęśliwe!
          • gryzelda71 Re: Odmówić sobie to znaczy.. 01.09.08, 07:51
            Gabrysiu,to co opisałaś to bieda,bo nie zaspakajasz swoich podstawowych
            potrzeb(jedzenie).
        • mamaemmy Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 01:14
          lola211 napisała:

          > zdziwiłybyście
          > > się jakie świetne ubrania można dostać w ciuchbudzie!)
          >
          > Czy ja wiem..mozna trafic, owszem, ale duzo szczescia trzeba miec,
          > bo inaczej lipa.
          > Mam znajoma, ktora dorabia sobie w lumpeksie i czasem mi cos
          > przynosi do pokazania.Ostatnio kupilam nowa bluzke Esprita w
          > orientalnym stylu za cale 15 zeta.Ale to sporadyczny przypadek.

          Nie sporadyczny,uwierz mi.Jak dobry lumpeks to takich perełek powinno byc ok 20
          % w sosunku do całego towaru,a to jest całkiem sporo.
          Tylko jak przyjdziesz do takiego sklepu pare godzin po dostawie..to juz ich nie
          będziesmile
          • crises Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 10:33
            No więc jest to impreza dla bezrobotnych, studentek i kur domowych,
            bo normalnie pracujący człowiek nie ma kiedy warować pod lumpeksem i
            czekać na dostawę.

            Co, tak naprawdę, nie ma już wielkiego sensu, bo większość rzeczy,
            które się do czegokolwiek nadają, są sprzedawane na alegro
            jako "prawie nowy sweterek, dwa razy włożony, nieudane zakup" ,
            przez właścicieli lumpeksów albo handlarzy, którzy mają z nimi
            układy i przeglądają dostawy zanim trafiają one na półki.
            • mamaemmy Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 21:28
              crises napisała:

              > No więc jest to impreza dla bezrobotnych, studentek i kur domowych,
              > bo normalnie pracujący człowiek nie ma kiedy warować pod lumpeksem i
              > czekać na dostawę.

              hehe,nie każdy leci na 8 do biuratongue_out

              a co do handlarzy-masz racje!Sama widziałam najpierw jdna z druga na ciuchach a
              potem na Żyda tongue_out
              • agni71 Re: Odmawianie sobie 02.09.08, 00:49
                > a co do handlarzy-masz racje!Sama widziałam najpierw jdna z druga
                na ciuchach a
                > potem na Żyda tongue_out

                Co to znaczy? Szczególnie sformulowanie "a potem na Żyda"?

                • wenmylove na Zyda to znaczy 02.09.08, 08:42
                  na Plac Zydowski w Krakowie na Kazimierzu, gdzie można kupić fajne i
                  oryginalne ciuchy, biżuty, starocie, ale strasznie zdzierają w
                  stosunku do lumpeksów.
                  Ja mam kilka fajnych miejsc ciuchowych znacznie tańszych.
                  • agni71 Re: na Zyda to znaczy 05.09.08, 01:02
                    Dzięki za wyjaśnienie smile
        • vanja20 Re: Odmawianie sobie 04.09.08, 12:50


          lola211 napisała:

          > zdziwiłybyście
          > > się jakie świetne ubrania można dostać w ciuchbudzie!)
          >
          > Czy ja wiem..mozna trafic, owszem, ale duzo szczescia trzeba miec,
          > bo inaczej lipa.
          > Mam znajoma, ktora dorabia sobie w lumpeksie i czasem mi cos
          > przynosi do pokazania.Ostatnio kupilam nowa bluzke Esprita w
          > orientalnym stylu za cale 15 zeta.Ale to sporadyczny przypadek.

          Faktycznie, trzeba wiedzieć gdzie i kiedy udać się na "ciuchowe
          zakupy"smile. Ja wiem i nigdy nie wracam z pustymi rękami. Ostatnio
          wygrzebałam ORYGINALNĄ bluzkę VERSACE za ... parę groszy, bo kg
          kosztował 5zł!
    • figrut Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 09:30
      Nie mam tych 5 tysięcy na moją czteroosobową rodzinę big_grin Mówiąc szczerze, mam
      dużo mniej, a i tak biedna się nie czuję. Fakt, nie mam wygórowanych potrzeb.
      Lubię robić zakupy w Biedronce, uwielbiam coś fajnego w lumpeksie upolować,
      kosmetyków po za kremem i błyszczykiem do ust nie używam, fryzjer kosztuje mnie
      20 zł. miesięcznie wraz z napiwkiem, nie wiem jak wygląda solarium, nie chodzę
      do restauracji bo nie lubię. Mamy dwa samochody (fakt, nie z salonu, ale jak
      najbardziej sprawne i do jazdy), stać nas bez wyrzeczeń na opłaty i paliwo, nie
      kupuję mortadeli (pasztetową tak, bo dzieciaki uwielbiają), nie kupuję
      najtańszej herbaty, kawy itp. Nie pijam drogich win bo mi nie smakują (ja piwosz
      jestem, a winko mam swojskie od Ojca). Nie mam parcia na muzeum w chacie - ma
      być funkcjonalnie, a nie luksusowo. Nie używam perfum, bo dla mnie zbyt
      intensywnie pachną (dezodorant zapachowy w zupełności mi wystarcza). Swoją
      drogą, chyba szczęśliwy człowiek ze mnie pod tym względem. Małe potrzeby mam i
      nie czuję się z tego powodu nieszczęśliwa tongue_out
    • kicia031 Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 10:29
      Szczerze mówiąc
      > to nie widzę powodów, żeby akurat do kina chodzić. Jak dzieci idą z klasą, to
      > im nie odmawiam. Czyli odpada.
      > Płyty. A po co mam kupować? W życiu żadnej płyty nie kupiłam, kilka kaset w l
      > iceum. Odmawiam sobie? Akurat. Nie widzę potrzeby.

      Wiele osob ma bardzo ograniczone potrzeby w dziedzinie kultury: nie chodza do
      kina, teatru, opery, filharmonii, nie kupuja plyt ani ksiazek. Przyjmuje to do
      wiadomosci, choc nie rozumiem. Ale zumiewa mnie chwalenie sie swoim duchowym
      ubostwem w internecie wink)
      • figrut Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 12:17
        > Wiele osob ma bardzo ograniczone potrzeby w dziedzinie kultury: nie chodza do
        > kina, teatru, opery, filharmonii, nie kupuja plyt ani ksiazek. Przyjmuje to do
        > wiadomosci, choc nie rozumiem. Ale zumiewa mnie chwalenie sie swoim duchowym
        > ubostwem w internecie wink)
        >
        Wiele osób potrafi być szczerych i nie wmawiać innym dla polepszenia własnego
        obrazu, że z kulturą jest obyty wszechstronnie. Osobiście nie znam takich osób,
        które by biegały do kina, opery, teatru, księgarni, muzeum itd. jednocześnie.
        Owszem, jednych interesuje teatr, innych kino, jeszcze inni sami mają
        bezpośrednią styczność z sztuką - rzeźbią, malują, rysują, piszą, śpiewają.
        Sztuk teatralnych nie ma aż tak wiele, aby biegać do teatru z dwa w dni w
        tygodniu. Tak samo i opera. Książek kupi ktoś w miesiącu 10, ale nie kupuje tych
        10 co miesiąc. Dla mnie wystarcza biblioteka gdzie mogłabym siedzieć godzinami,
        pokoleniowe książki Kraszewskiego których mam całą kolekcję, Sienkiewicza,
        Rodziewiczówny itp. Aby wiedzieć "co w trawie piszczy" nie trzeba wydawać
        majątku. Inna sprawa, jeśli ktoś akurat interesuje się dziedziną, którą trudno
        spotkać w zwykłej bibliotece, ale takich osób nie jest aż tak wiele. Jak widać,
        nie trzeba biegać do teatru tak często, aby pojąć co oznacza słowo KULTURA.
        Kultura to również nie ubliżanie innym taką wypowiedzią np. jak Twoja "Ale
        zumiewa mnie chwalenie sie swoim duchowym
        > ubostwem w internecie wink)". Do tego nie trzeba masy forsy, tylko dobrego
        wychowania.
        • wenmylove Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 12:54
          o gustach sie nie dyskutuje, każdy lubi coś innego - i w zasadzie
          nie można tego porównać, tak róznych spraw i dziedzin dotyczą
          priorytety.

          według mnie ważne jest w tym wszytkim, aby mieć jakiś "pomysł na
          siebie" - obojętne czy to będzie szycie, opera, grzebanie w kompie -
          byle cieszyło i dawało odprężenie. A jeśli krórąś kobitkę kręci
          osławiona torebka za 500 zł, niechże ją ma i nosi, skoro sprawia
          jeej to przyjemność.
          Nie odmawiamy przecież sobie właśnie tego, co daje nam dobre
          samopoczucie. Obojętne, czy należy do sfery materialnej, czy
          duchowej.

          To po sałatce z kiełków taka mądra jestem, niech żyje!! smile)
      • mamaemmy Re: Odmawianie sobie 01.09.08, 21:31
        kicia031 napisała:

        > Szczerze mówiąc
        > > to nie widzę powodów, żeby akurat do kina chodzić. Jak dzieci idą z klasą
        > , to
        > > im nie odmawiam. Czyli odpada.
        > > Płyty. A po co mam kupować? W życiu żadnej płyty nie kupiłam, kilka kaset
        > w l
        > > iceum. Odmawiam sobie? Akurat. Nie widzę potrzeby.
        >
        > Wiele osob ma bardzo ograniczone potrzeby w dziedzinie kultury: nie chodza do
        > kina, teatru, opery, filharmonii, nie kupuja plyt ani ksiazek. Przyjmuje to do
        > wiadomosci, choc nie rozumiem. Ale zumiewa mnie chwalenie sie swoim duchowym
        > ubostwem w internecie wink)


        hehe wielkie mi duchowe bogactwo iśc do Empiku i kupic plytke Dody hehe czy Feela tongue_out
        Kultura to nie tylko płyty cd i kino na szerokiem ekranie ...
        >
    • gosposia_pl Re: Odmawianie sobie 02.12.08, 21:04
      Zgaduję, ze ksiązek też sobie nie odmawiasz, prawda? Bo nie
      czytasz....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka