Dziś stuknęło mi 33 wiosenki- nie dużo i nie mało.. A ja doła jakiegoś
złapałam-jakieś refleksje mi przychodzą od rana do głowy na temat życia
ogólnie- i dochodzę do wniosku, że chyba coraz mniej jestem w stanie wierzyć w
ludzi... Mam cudowne dzieci i dobrego męża(pewnie, że czasem mnie wkurza, ale
który mąż nie bywa czasem wkurzający?

), ale co do reszty swojego otoczenia-
mam coraz większą rezerwę do ludzkiej uczciwości i uprzejmości. I aż się
boję, bo zaczynam ludzi nie lubić- też tak macie czasami?