Dodaj do ulubionych

Dylematy zapracowanej mamy

12.09.08, 09:19
Dostałam propozycję bardzo atrakcyjnej pracy - to jest to, co chciałabym robić
i jednocześnie nieźle mi zapłacą.
Minusy? Oprócz obaw, czy się sprawdzę i nadaję, przerażeniem mnie napawa
fakt, że praca ta będzie pochłaniać conajmniej 10 godzin dziennie, wliczając
to dojazdy.
Boję się, czy mój 2,5letni synek o wytrzyma.sad
tylko, że część obowiązków i czasu będzie spędzać z nim tata. Czyli dziecko
będzie z opiekunką lub babcią koło 8 godzin, bo potem tata przejmie opiekę.
Powiedzcie, warto tak się zarżnąć... bo ja naprawde sie waham.
Obserwuj wątek
    • ka_ag Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 09:31
      ja się właśnie tak zażynam....
      Czy warto? Trudno powiedzieć...
      Czasem mi serce pęka, że za mało czasu dziecku poświęcam.
      Nie ma mnie w domu ok. 8,5 godziny. W tym czasie opiekunka zajmuje się małym. Na
      szczęście dojazd do domu zajmuje mi 7-20 minut, zależnie od korków i świateł na
      skrzyżowaniach.
      Z ekonomicznego punktu widzenia na pewno warto. Ciągle myślę o urlopie
      wychowawczym i jakoś odwlekam tę decyzję... Chyba przetrwamy tak do czasu aż
      mały pójdzie do przedszkola (obecnie ma prawie 15 m-cy. A potem z górki. Nic nie
      zaszkodzi spróbować, a jak będzie za ciężko to zrezygnujesz i już.
      Trzymam kciuki
      • pom Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 09:42
        Też się pocieszam myślą, że w razie czego zrezygnuję. Plusem tej pracy jest to,
        że mogę ją częściowo wykonywać zdalnie, no i wieczory tez będą zawalone...
        A dojazd do około 4 godziny, z tym, że 3 godziny moge pracowac w pociagu.
        Jednym slowem dom wariatów.

        --
        Be the best version of yourself.
        • mama303 Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 21:04
          pom napisała:

          > A dojazd do około 4 godziny, z tym, że 3 godziny moge pracowac w
          pociagu.
          > Jednym slowem dom wariatów.

          4 godziny? szkoda życia moim zdaniem na dojazdy.
      • pestka14 Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 09:44
        hmm, 2,5 roku to już naprawdę sporo, ja bym poszła do pracy -
        dziecko niedługo pójdzie do przedszkola i i tak nie będzie
        potrzebowało tak długo mamy przy sobie
        a taka okazja może się nie powtórzyć kiedy akurat się zdecydujesz na
        powrót do pracy smile
    • agus1975 Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 10:11
      A ja bym jeszcze poczekała, lub poszukała w miarę możliwości czegoś
      innego, zajmującego mniej czasu. Wiem, że czasem łatwiej powiedzieć
      niż zrobić. Ja wprawdzie tez pracuję, ale praca nie pochłania mi az
      tyle czasu poza ustawowymi 8 godzinami. Popołudnia mam dla rodziny
      tak samo jak wekendy. Zastanów się, czy po pracy będziesz jeszcze
      miała nie tylko czas ale i siły na zabawę. Cięzko coś radzić bo to
      Twoja decyzja ale nastaw sie na to , że łatwo nie będzie smile z
      drugiej strony wiele kobiet tak żyjesmile
      pozdrawiam
    • anna-t220 Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 10:35
      Jeżeli to jest ta praca, o której marzysz, to idź do niej bez
      zastanowienia. Lepiej, jak nie będzie Cię troche dłużej w domu, niż
      jakbyś zrezygnowała, a później miała cały czas pretensje do dziecka.
      Kiedyś powiesz dziecku, że dla niego zrezygnowałaś z wielu rzeczy, a
      wiesz co ono Ci odpowie(?!): "kto Ci kazał"?...
      • pom Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 12:41
        Nigdy bym dziecku nie powiedziała, że zrezygnowałam dla niego z czegokolwiek. Bo
        sama uważam, że nikt mi "nie kazał".smile Tak nie kazał powoływać dziecka na świat.
        Ale nie zwalnia to z odpowiedzialności za dziecko i to już, że tak powiem, nie
        dziecka sprawa.smile
        • agus1975 Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 13:15
          Pom może mi sie tylko wydaje, ale Ty chyba nie jesteś do końca
          przekonana do tej pracy. Wiem, że gdybyś była pewna nie radziłabyś
          sie tu, ale jakoś tak mi się wydaje, że nie koniecznie masz ochotę
          poświęcać sie jej az tak bardzo smile Szczęśliwe dzieciństwo ma sie
          tylko raz smilesmilesmile
          pozdrawiam
          • pom Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 19:21
            Aż tak bardzo nie mam ochoty, to prawda. Jeśli będę miała sygnały, że mój synek
            jest aż tak nieszczęśliwy to zrezygnuję bez mrugnięcia okiem.
            Jednak ta praca mnie pozytywnie nakręci (mam nadzieję) i myślę, że to sie
            udzieli także całej mojej rodzinie.
    • mama-ola Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 13:10
      > przerażeniem mnie napawa fakt, że praca ta będzie pochłaniać
      > conajmniej 10 godzin dziennie, wliczając to dojazdy.

      Moja tak pochłania, 8 godzin w pracy plus godzina w jedną stronę.
      Nie spędza mi to snu z powiek, bo zawsze zostawiałam syna w dobrych
      rękach. Też zostaw w dobrych i... spokojnej pracy!

      > Boję się, czy mój 2,5letni synek o wytrzyma.sad

      No pewnie, że wytrzyma. To juz duże dziecko, jest ciekawe świata,
      chce coraz więcej wiedzieć i robić ciekawych rzeczy. Kolano mamy
      staje się coraz mniej atrakcyjne. Nie trzymaj się go tak kurczowo.
      Niech idzie do ludzi i w nowe miejsca.

      wink
    • manna_poranna Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 13:28
      wiesz- ja nie pracuję, jestem z dzieckiem w domu i gdyby zaproponował mi pracę,
      o której marzę i która da mi satysfakcję to bym wzięła tę pracęsmile Bo uważam, ze
      robienie w życiu tego, co daje radość i pieniądze na dodatek, to fajna sprawa.
      Twój synek nie jest już Maluchem, który nieustannie Cię potrzebuje,myślę,że
      skoro będzie też z tatą, to nawet lepiej dla niego smile
      Wiem, że boisz się nieznanego, ale na pewno każda decyzja, którą podejmiesz
      będzie miała plusy i minusy, pomyśl o tym, że Mały rośnie, a propozycja fajnej
      pracy nie pojawia się codziennie smile))
    • brookeforrester Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 14:37
      A pytanie nie powinno brzmieć- czy mama to wytrzyma? smile
      Często ukrywamy nasze strachy pod pretekstem strachów (rzekomych) dzieci. Wiem,
      co mówię, sama pracuję i jak miałam zostawić Młodego (gdy miał rok, teraz ma
      dwa lata) to ryczałam. On tymczasem świetnie się przystosował i czasem nie
      zauważa jak wracam do domu... (zajmuje się nim moja mama, wcześniej opiekunki)
    • osa551 Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 18:35
      Ja tak pracuję odkąd starsza córka skończyła rok. Mam kogoś na stałe do opieki i
      prowadzenia domu. Nie będę Cię czarować, że nie miewam wyrzutów sumienia, ale
      jakoś sobie radzimy w tej chwili już z dwójką maluchów.
      • pom Re: Dylematy zapracowanej mamy 12.09.08, 19:19
        Dziewczyny, bardzo Wam wszystkim dziękuję za dodanie otuchy.
        Decyzję właściwie podjęłam, bo to prawda, że druga taka szansa może się nie trafić a zrezygnować zawsze można.
        Zawsze bardziej się żałuje tego, czego się NIE zrobiło.
        W tej chwili także pracuję na bardzo dogodnych warunkach czasowych i praktycznie mogłabym tak jeszcze pociągnąć trochę. Ale okoliczności pracowe trochę się zmieniły i to mnie pchnęło doszukania czegoś nowego. Znalazłam coś fajnego i nie chce tego stracić przez tchórzostwo tym bardziej, że mam 38 lat nie 18.smile)
        Otuchą napawa mnie też świadomość, że syn będzie teraz więcej z Tatą i to może im obojgu dobrze zrobić.

        Dziękuję i pozdrawiam.smile
    • akado Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 11:05
      Ja poszłam do pracy od razu po urlopie macierzyńskim (dziecko zostało z opiekunką) i pracowałam 13 miesięcy, potem dopiero poszłam na wychowawczy i zamierzam zostać do 4 roku zycia małej (mała ma teraz 2,5 roku). Z perspektywy czasu żałuję, że wogóle wracałam do pracy po macierzyńskim - tych chwil z dzieckiem już nic nie wróci a od opiekunki dowiadywałam się o pierwszym słowie i pierwszym kroczku , byłam wściekła!!! Poza tym byłam podwójnie zmęczona - wstawałam o 4 rano żeby na 6 dojechać do pracy a wracałam do domu o 15,30 (dojad miałam 1,5 godziny). A po powrocie - dziecko+robienie obiadu, byłam wykończona!!!!!!!!!!!!!
      Przy takich długich dojazdach jak Ty piszesz bym się nie podjęła pracy przy małym dziecku.
    • matrix-79 Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 12:21
      przeczytalam Twoje pytanie i od razu chcialam odpowiedziec tak idz
      do pracy 2,5 roku to i tak dlugo trzeba sie realizowac nie jestes
      tylko matka ale i czlowiekeim kobieta, ile mozna zupki kupki idz do
      ludzi.,.,.taka byla moja pierwsza mysl. pozniej zjechalam" na dol i
      przeczytalam wpis o mamie ktora wlasnie sie tak zarzyna o wstawaniu
      o 4 rano itd. jakbym czytala swoje zycie. ja wrocilam do pracy po
      8cach, pozniej szybko awansowalam i zostalam dyrektorem, niby fajnie
      praca kareira, ludzie sie ze mna liczyli, bywalam, dostawalam
      zaproszenia, mialam nowe garsonki, szybko musialam schudnac zeby
      wygladac....teraz mala ma 22m-ce. i mysle sobie po co? czy warto
      bylo? Niunia jest i byla od poczatku z oja mama wiec bylo mi
      latwiej. ale powiem Ci co zrobilam: bo dylematy mam codzien bez
      konca, nigdy nie bede juz tylko pracownikiem bo zawsze bede mama,
      nigdy nie bede mogla sie (nie bede chciala) piac sie do gory wyzej i
      wyzej bo jestem mama, nigdy jak wyjade z mezem na 2 tyg sami do
      wloch nie odpoczne zostawiajac dziecko z babcia, bo jestem
      mama...caly czas serce i mysli sa przy dziecku. ile to razy wracalam
      zemczona po pracy po 8 godz uzerania sie ze sprawami beirzacymi i
      nie mialam juz sily sie bawic tarzac po podlodze....robialm to w
      imie dobra dziecka ale ile razy plakaalam po cichutku. a do tego
      jeszce dom sprzatanie pranie...mam wyzruty sumienia ze nie bylo
      mnnie przy dziecku caly czas. nic mi z tej kareiery. i wlasnie
      powiem Ci co zrobilam (bo sie rozgadalam) rzucialam wczoraj prace.
      tak zlozylam wypowiedzenie ku zaskoczeniu wszytskich, w pracy wsrod
      znajomych...maz nie zarabia duzo, palcimy mamie jak opeikunce,
      bedzie ciezko...ale pomyslalam ze bede robic cos z domu...zalozylam
      swoja strone www, gdzie oferuje organizowanie imprez firmowych,
      wesel,itp, bede probowala pisac artykuly do roznych gazet i tak
      jakos zarobie ale bede w domu z dzieckiem. to ja bede uczyla
      nocnikowania, odsmokowania itp itd, dosc pracy biurowej, 8godz + 1h
      na dojazd, dla dziecka zostaje 3-4 godz, a gdzie ja, dom , maz...
      pewnie nie ma zlotego srodka, ale....poczytaj pomysl. ja bym Ci
      radzila cos na pol etatu albo jakos tak. z drugiej str nie znam Cie
      nie wiem czy jestes juz zmeczona ii znudzona siedzeniem w domu....
      • pom Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 16:26
        Dzięki.
        Ta praca to dla mnie duża szansa i chce podjac to wyzwanie. Juz postanowilam.
        Wlasnie dlatego, by nie stracic najcenniejszych chwil z życia mojego synka
        pracowalam tylko na pol etatu, majac wiele czasu dla siebie i dla niego.
        Nie bede wstawac o 4 rano, najwczesniej o 6.00, nie będę mieć normowanych godzin
        pracy. Z domu zamerzam wychodzic najwczesniej o 7.30 a wracac ok. 17.30 albo
        wczesniej. To duzo, jednak czesc tego czasu synek bedzie spdzal z tata, ktory
        tez ma mozliwosc pracy zdalnej i pracuje bardzo blisko domu. Poza tym chce choc
        jeden dzien w tygodniu byc tylko w domu (moze wiecej), bez koniecznosci
        wyjezdzania do pracy.
        Sa wiec pewne mozliwosci manweru, ktore mam nadzieje, pomoga w dopracowaniu
        logistyki i poswiecenia dziecku jak najwiecej czasu przez mame. Poza tym, moim
        chlopakom, duzemu i malemu tez dobrze zrobi jak beda razem, we dwojke, ze swoim
        meskimi sprawmi.
        Jestem dobrej mysli.
        • martusia_25 Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 16:59
          Trzymam kciuki. Ja niestety wychodzę rano o 8:00, wracam po 18:00..
          i cierpię. Z wielkiej tęsknoty i poczucia, że każdego dnia tracę to,
          co najcenniejsze. A pracę mam super. Bardzo ją lubię, odnoszę
          sukcesy, ale tak mi brak tego nieznośnego małego bąka, że nawet nie
          potrafię tego wyrazić sad((
        • tijgertje Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 17:38
          pom napisała:
          Z domu zamerzam wychodzic najwczesniej o 7.30 a wracac ok. 17.30
          albo
          > wczesniej. To duzo, jednak czesc tego czasu synek bedzie spdzal z
          tata, ktory
          > tez ma mozliwosc pracy zdalnej i pracuje bardzo blisko domu. Poza
          tym chce choc
          > jeden dzien w tygodniu byc tylko w domu (moze wiecej), bez
          koniecznosci
          > wyjezdzania do pracy.

          Podziwiam cie, ze decydujesz sie na taka prace. W kontrakcie na
          twoim miejscu od razu zazadalabym umieszczenia, ze 1 dzien pracujesz
          w domu(najlepiej okresl dokladnie ktory to dzien tygodnia), bo w
          praniu moze wyjsc, ze plany sobie, a szef sobie. Duzo czasu z
          dzieckiem miec nie bedziesz. Nie wiem, na ile maly dostosuje sie do
          twojego planu dnia. Moj 4,5-latek od "zawsze" je z nami obiad miedzy
          17.30 a 18.00, o 19.00 kapiel i o 19.30 spanie. Spi do 7.30, wiec
          bite 12 godzin, czasem dluzej. Gdybym miala taka prace, to w
          zasadzie dziecka bym nie widywalauncertain Juz bym wolala wstawac o 4.00sad
          No i te dojazdy. Nie bierzesz pod uwage, ze pociagi, zwlaszcza zima
          i na dluzszych trasach miewaja opoznienia? Wybacz, nie chce cie
          straszyc, ale rozwaz wszystkie mozliwosci zanim podejmiesz
          ostateczna decyzje. Ze mnie kiepski motywator do pracy, bo sama
          siedze w domu, mlody od pol roku chodzi do szkoly, 2 razy 8.30 do
          12.15, 3 razy po lunchu w domu wraca na 13.00 i wychodzi o 15.15.
          Wczoraj pierwszy raz zostal na lunch w szkole, bo mielismy z mezem
          spotkanie z lekarzem mlodego, do poludnia w domu nic nie zrobilam,
          normalnie swiruje, jak za dlugo syna nie widzewink Wychowujemy
          dziecko sami, nie mamy zadnej rodziny do pomocy i w sumie dobrze.
          Mam zamiar rozejrzec sie za praca na czesc etatu w godzinach zajec
          syna, ale nie podjelabym sie zwalania wychowania dziecka babci czy
          opiekunce. Dla mnie rodzina wazy wiecej niz kariera. Mialam kilka
          super szans, ale nie zdecydowalam sie. Jak mam zly dzien, to gdybam,
          ale gdybym wybrala kariere, to do konca zycia bym sobie w brode
          plula. Nie zaluje, ze wybralam tak a nie inaczej, dziecko
          dziecinstwo ma jedno, a 2,5 latek wcale nie jest jeszcze taki duzy.
          Do samodzielnosci mu baaardzo daleko, mimo, ze doskonale moze sie
          przystosowac do sytuacji, gdy mamy caly dzien nie widzi jeszcze nie
          znaczy, ze jej nie potrzebuje. Wywbacz, jesli za bardzo zamieszalam,
          jezeli dokonujesz takiego wyboru, to musisz byc go absolutnie pewna.
          • pom Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 20:00
            Wszystko jest do odkręcenia. Postanowiliśmy z mężem, że jeśli nie podołam to po
            prostu zrezygnuję. Mam własną firmę a praca, którą będę wykonywać to praca
            zadaniowa a nie siedzenie w biurze. Po prostu ma być zrobione, nieważne gdzie.
            Jeśli wymieknę poszukam czegoś inengo, mniej absorbującego,a to, czego sie
            nauczę to już będzie moje.
            Oczywiście, że się boję. Ale dla mnie najistotniejsze jest w tym wszystkim to,
            że dziecko bedzie mogło przebywac też razem z Tatą. To nie bedzie opiekunka non
            stop, kiedy mnie nie ma. Dziecko będzie z opieknką maksymalnie 7 godzin,
            maksymalnie 8. Poza tym on zasypia ok. 21.00-21.30, więc np. od 17.30 będziemy
            mogli mieć dużo czasu dla siebie. Mąż mnie bardzo wspiera przy wychowywaniu
            sziecka, no i mam teściową, która bardzo chętnie nam pomaga.
            Po prostu musi sie udać.smile
            • matrix-79 Re: Dylematy zapracowanej mamy 17.09.08, 09:10
              Hej
              zycze Ci wiec powodzenia. masz racje ze zawsze mozna zrezygnowac. a
              mozesz zdradzic jaka to praca? jestem od 2 dni na wypowiedzeniu i
              musze rozejrzec sie za czym "dodatkowym" czykli postanowilam
              siedziec w domu i dodatkowo pracowac.
    • jelen_patentowany Re: Dylematy zapracowanej mamy 16.09.08, 17:27
      codziennie zadaje sobie to pytanie. Podobnie się zażynam wink zdarzaja sie dni,
      keidy nie widze w ogole mojego syna. Planuje obecnie kolejne dziecko - "staramy
      sie" o nie. mam nadzieje, ze im wiecej sie naucze, im wiecej bede miala
      doswiadczenia tym mniej potem bede musiala pracowac. marzy mi sie moja firma.

      Ej - po co się kształciłaś w tym keirunku?? Przeciez to twoje marzenia -
      zmarnowalas tyyyle czasu na nauke. czy wszystkie kobiety musza sie poswiecac
      tylko dzieciom? oddac cala swoja prace, marzenia zawod? wazne, ze po pracy
      jestes madra kochajaca mama
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka