Dodaj do ulubionych

rozstanie przez otylosc?

19.09.08, 10:50
Moj maz ma wielka nadwage.
Jest poprostu od jakiegos czasu dla mnie nie atrakcyjnym mezczyzna,
poprzez swoja ogromna nadwage.
Poza tym jest ciagle ospaly i kazdy wolny dzien przespalby
(nie bardzo mu na to pozwalam i wynajduje rzeczy,ktore musi zrobic)
budzac sie tylko na jedzenie.
Meczy mnie to bardzo,gdyz wczesniej byl bardzo aktywny
i wolne dni jezdzilismy na wycieczki.
Od dlugiego czasu jest okropnie,
gdyz on jest bardziej "rozjuszony" gdy rozmawiam z nim,a bardziej
to monolog,
ze bardzo chcialabym,by schudl,
zreszta powiedzialam mu,ze chcialabym,by byl znow atrakcyjny,jak
kiedys i ,ze przeszkadza mi bardzo jego duza nadwaga.
I klops...
Nie bardzo sie tym przejal i nadal sie objada.
Chcialam,by poszedl do psychologa,bo moze jego objadanie sie
jest spowodowane stresem,ale sie nie zgodzil,tylko powiedzial,ze
schudnie w koncu-tak mowi od dwoch lat.
Moze sie z nim rozstac...
Nie wiem sama,co zrobic,by sie opamietal.
Karnet na silownie juz przepadl-dalam mu w prezencie.
Na spacery mu sie nie chce chodzic.Prace ma "jezdzona".
Macie jakies pomysly moze,w jaki sposob zmobilizowac faceta,by
zchudl?

Obserwuj wątek
    • kudlata.pl Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 10:53
      jesli taka otyłość nie ma podłoża chorobowego, jest po prostu
      obrzydliwa
      chyba bym nie potrafiła nie suszyć o to głowy do skutku
      • krzysztof-lis Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 13:08

        > jesli taka otyłość nie ma podłoża chorobowego, jest po prostu
        > obrzydliwa

        Obrzydliwa to ona może być nawet, jeśli ma podłoże chorobowe.

        Uważam, że wątkotwórczyni ma prawo czuć się oszukana, że mąż tak brzydko się
        zmienił. I ma prawo od niego odejść. smile
    • sebaga Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 10:55
      jeśli na niego nie dziala to, ze nie jest już dla Ciebie atrakcyjny to
      niedobrze.. Bo kwestie jego zdrowia i bycia atrakcyjnym dla samego siebie to
      pewnie ma głeboko w d.. Nie wiem co poradzić, jakby mój usłyszał, ze stracił na
      atrakcyjności w moich oczach to z siłowni i basenu by nie wychodził.
    • gazetowe_konto_z_debetem Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 10:57
      Postrasz cukrzycą i pogoń do lekarza. To ciągłe spanie jest niepokojące. Nie
      wspominaj na razie o atrakcyjności, może zdrowiem się przejmie. Robił ostatnio
      badania lekarskie?
    • deodyma Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 10:59
      a ile ma tej nadwagi i przy jakim wzroscie? wiesz, samo suszenie
      glowy to raczej nic nie da a jedynie tylko go rozdrazni. w efekcie
      tego bedzie jeszcze bardziej sie objadal i tyl.
      • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:13
        178cm wzrostu i 140kg.
        Badan nie chce zrobic,bo juz gonilam,a nawet zapisalam do lekarza i
        nie poszedl.
        Jesli chodzi o gadanie o zdrowiu,to byla pierwsza rzecz,na ktora
        zwracalam mu uwage.
        Odpowiedzia jest zawsze:
        "Kochanie,jestem dobrze ubezpieczony,wiec jak szlag mnie trafi,to
        dostaniesz dobre odszkodowanie"
        Straszne jest to,bo nic nie trafia.
        Znajomi zwracaja mu uwage, rodzice moi(jego rodzice mi mowia,ze mam
        go odchudzic,a jak sie z nim widza,to przy niim zwracaja mi
        uwage,ze nie powinnam gotowac)...
        • deodyma Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:24
          o matko, to rzeczywiscie wazy zdecydowanie za duzo. moj maz kiedys
          przy ponad dwoch metrach wzrostu wazyl dokladnie tyle samo, ale zle
          sie z tym czul, wzial sie za siebie i schudl 12 kg. pozniej znowu
          przyral na wadze 7 kg, ale ostatnio w ciagu miesiaca zjechal jakies
          6 kg. wie, ze powinien wazyc mniej i jakis czas temu zrezygnowal z
          kolacji i zamiast nich, jada owoce a w pracy biega.
          u Twojego to wszystko przez lenistwo, brak ruchu i ciagle objadanie
          sie. moze mu powiedz z grubej rury, ze jesli nie pojdzie nz badania
          i nie przejdzie na diete, to sie od niego wyprowadzasz. postaw mu
          ultimatum. inaczej nic do niego nie dotrze.
          a gdyby tylko zechcial, na pewno by schudl. mam kolezanke, ktora
          przy 163 cm, wazyla jeszcze niedawno 122 kg. gdy wychodzila za maz
          10 lat temu, wazyla tylko 58 kg. pozniej nie pracowala, siedziala w
          domu, nie chcialo sie jej wychodzic z chalupy, siedziala i jadla. no
          i tak dobila do tej swojej kolosalnej wagi.
          dwa miesiace temu zaczela pracowac, zrezygniwala ze slodyczy,
          przestala sie objadac i schudla 15 kgsmile to ja zmobilizowalo do tego,
          zeby zrzucic wiecej.
          • marina2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:25
            o losie
            • marina2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:25
              sory BMI MA 44 sporo
              • doral2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:32
                bmi 44...sporo za dużo...
                kupuj mniej, gotuj mniej, weź jego fotogragfie i zrób mu ładne
                porównanie przed i teraz i opraw w ramki...
                przyklej zdjęcie jakiegos grubasa na lodówkę, albo świni, podobno
                działa...
                może jakaś znajoma pielęgniarka przyszłaby do was i pobrała mu krew
                na badania??
                to że tak ciągle spi i ciągle je jest bardoz niepokojące, jak juz
                dziewczyny mówiły - depresja, albo cukrzyca...albo jeszcze co
                innego uncertain
      • mozambique Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:14
        w żadnym razie nei susz mu głowy siłownią, siłownia i dla szczupłego
        człowieka nie jest najlpesza ( np przy pewnych dolegliwosciach
        kregosłupowych, na które juz cierpi wiekszosc polaków, praca z
        ciezarem jest absolutnie niewskazana a jesli w ogoel mozliwa to np
        tylko wpozycji lezącej czyli wyciskania, mało kto jest tego w ogoel
        siwadomy )
        przy wielkeij tuszy kregosłup moze nie wytrzymac dodatkowych
        obciazen na silowni i dopiero zaczną sie problemy

        juz nie mówic o tym ze na zrzucenie duzej nadwagi najlpesze są ( wg
        lekarza) :
        - szybki marsz ( moze byc nordic walking, zawsze łatwiej)
        - marszobiegi - doskonałe, z ustaiweniem limitów tempa i czasu
        poszcegolncyh odcinków, poprawia tez mocno kondycję
        - jogging - ale obciaza mocno stawy co przy duzej tuszy ..patrz
        wyżej wg mnie jest np. po porstu nudne
        - basen , a konkretnie intensywne pływanie : załozyc sobei jakis
        limit i się go tzrymac
        - rower - tez z pewnym limitem tempa i czasu , nie zadne tam
        zwiedzanie widoków w zółwim tempie , no i trezba miec gdzie
        bezpiecznie jezdzic

        najlpeiej gdy zaczniesz uprawiac to razme z męzem, bedizecie
        motywoaac sie razem

        najtrudneijsze jest zacząc , po kilku dniach człoweik zaczyna sie
        uzaleniac od wysiłku (a to kwestia wydzialania endorfin )i mniej
        wiecej po tygodniu człwoiek cieszy sie na bieganie jak na tort
        czekoladowy smile))))))
    • marina2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:16
      rozstać si z powodu otylości?a to historia
      jakie ma BMI?
      kto gotuje w domu?jeśli Ty wprowadź dietę: "żp"-żryj połowę
      gotowanie na parze albo spytać dietetyka.trochę mało danych o
      sposobie żywienia jada w domu?na mieście?
      mogę się podzielić swoim doświadczeniem gdyż swego czasu
      wprowadziłam dietę wdomu pod kątem odchudzania syna
      i powiem Ci,że dieta jest kluczem ruch wspomagaczem.są
      osobniki ,które mają większą tendencję do tycia jedząc mniej niż
      reszta rodziny.takie geny niestety.
      najtrudniej zacząć.
      czy Twój Mąż od czasu do czasu jest zmuszony robić badania np. do
      pracy?
      zaczęłabym od poziomu cholesterolu i cukru.
      objadanie się może być objawem depresji.
      myślę też ,że osoba otyła musi w pewnym momencie "dojść do ściany"
      dla niektórcy jest to niemożność znalezienia ubrań dla innych stan
      zdrowia dla jeszcze innych spotkanie klasowewink)
      poczytaj też o meridii i zelixie to może być dobry start
      rozmawiając z nim odwołałabym się raczej do swoich uczuć "nie
      chcę,żebyś się rozchorował" lub "chcę mieć Ciebie przy sobie
      długo,chcę się z Tobą zestarzeć i wkurza mnie ,że tak rujnujesz
      sobie zdrowie,nie myślisz o mnie"
      objadacze są w śepym zułku ,niekiedy jest to rodzaj uzależnienia.
      od dawna ma nadwagę? jak szybko utył?
    • travka1 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:18
      moze rozwazcie wspolnie zmniejszenie zoladka??Moja koleznka
      zafundowala sobie klamre ale sa tez takie baloniki wpuszczane , moze
      to mezowi pomoze...widocznie ma slaba silna wole i na diete chyba
      sie nie pokusi...
      • gazetowe_konto_z_debetem Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:21
        Ale on nawet badań nie chce zrobić. Pewnie na operację by się nie zdecydował.
        Zresztą operacja to ostateczność. Może faktycznie trzeba zmienić sposób
        odżywiania/gotowania?
    • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:21
      Ja przepraszam, ale czy ty z nim sypiasz? Bo jezeli nie i to mu tez nie
      przeszkadza to cos jest bardzo zle w waszym zwiazku i moze tu lezy przyczyna a
      otylosc jest tylko skutkiem ubocznym?
      A jezeli sypiasz dalej pomimo, ze nie jest dla ciebie atrakcyjny, to moze
      przestan? Moze to go zmobilizuje?
      Swoja droga nie moglas wczesniej zareagowac? - do 140 kg tak szybko sie nie
      dochodzi...
      • gazetowe_konto_z_debetem Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:24
        Taaa... żony wina, że maż się upasł. To dorosły chłop a nie dziecko.
        • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:38
          Kurde, kobitki, czytajcie wolniej albo co smile Jezeli COS szwankuje w malzenstwie
          to nie znaczy, ze to ZONY wina. Moze facet ma depreche, moze ma problemy, o
          ktorych zonie nie mowi - ale to oznacza, ze razem MAJA problem z komunikacja
          albo odsuneli sie od siebie. To mialam na mysli, a nie ze PRZEZ nia sie upasl.
          • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:45
            A może pan po prostu i zwyczajnie za dużo je, bo lubi?
            Nie ma co zaczynać z wysokiego C.
            • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:47
              I co? Nie zalezaloby ci na tym, zeby facet, ktorego kochasz byl zdrowy? Nie
              mowiac o tym, ze ze 140-kilowym sloniem do jednego lozka bym nie weszla...
              • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:53
                A co to ma do rzeczy?
      • lucerka Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:31
        > Swoja droga nie moglas wczesniej zareagowac?

        No wlasnie..nie moglas? To wszystko twoja wina, bo TY nie zareagowalas i
        pozwolilas mezowi jesc. jak moglas?
        • morgen_stern Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:32
          Co z ciebie za żona?!

          big_grin
          • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:44
            Ty bys nie zauwazyla jak twoj facet zmienia wage np. o 50 kilosow? Hmmm... I
            owszem, uwazam, ze cos tu nie tak. Gdyby moj utyl 15 to juz by na kanapie nie
            usiadl smile
          • e.logan Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:04
            morgen_stern napisała:

            > Co z ciebie za żona?!
            >
            > big_grin
            >


            Zał mi Ciebie.........(smile))))))))))))))
            • morgen_stern Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:10
              e.logan napisała:

              > morgen_stern napisała:
              >
              > > Co z ciebie za żona?!
              > >
              > > big_grin
              > >
              >
              >
              > Zał mi Ciebie.........(smile))))))))))))))


              Nie kumasz babo, że to była ironia?
              • e.logan Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:22
                > Nie kumasz babo, że to była ironia?
                >

                No wlasnie nie kumasz ze to byla ironia? Dla jasnosci nawet wielki
                usmiech dalam.
                • morgen_stern Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:49
                  Jakbyś dała, że żal ci moich dzieci, to bym na pewno skumała tongue_out
        • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:41
          Nie no jasne, lepiej zareagowac jak facet wazy 140 kg i myslec o odejsciu smile To
          jest bardzo logiczne twoim zdaniem, tak?
          Moim zdaniem mozna bylo zareagowac wczesniej, bo ewidentnie problem jest
          dlugotrwaly i byloby latwiej sie z tym uporac. Oczywiscie, mleko sie juz wylalo
          i lepiej pozno niz wcale... Ale zapytac chyba mi wolno?
          • marina2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:53
            na takie wieczory przygotuj mu obrane marchewki do chrupania,seler
            naciowy
            chleb ciemny i jasny to te same kalorie tylko,że więcej błonnika w
            ciemnym of course
            woda czy gazowana czy nie jeden pies-od dietetyka
            na powstrzymanie głodu duuuuużo gum do żucia najlepiej miętowe-od
            dietetyka genialny sposób na oszukania żółądka
            i zawsze pod ręką woda do picia
            zero soków zwłaszcza kupnych z kartonu
            owoce ograniczyć do minimum -cukier jedno jabło ujdzie ,ale jak
            zjesz kg to popatrz ile to cukru
            isnieją też batoniki niskokaloryczne.zamiast marsa taki typu same
            nasiona-do kupienia w stoiskch ze zdrową żywnością mają 50-100kcal
            sok z buraków -świetna sprawa.jak zaczniesz sama dla siebie robić
            niech spróbuje.kiedyś robiłam też sok z selera syn uwielbia selery
            na szczęście
            mało kcal do chruoania to również ogórki surowe ,kiszone-wypełniasz
            żoładek ilościowo,a kcal niewiele,
            popatrz na tabele kcel np kalarepa
            co ten Twój Mąż jada?
            • marina2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:57
              wrzuć w google również hasło dieta grup krwi-znajomy schudł w ten
              sposób doznał "oświecenia"
              dietetyk opracowując jadłospis dostosowuje go pod upodobania
              człowieka .polecam bardzo
            • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:06
              smile
              Robie soki,ale mu nie smakuja.
              Warzyw w domu dostatek,ale kanapki z boczkiem lepsze...
              Nie pieke juz boczku,bo znikal w zastraszajacym tempie.
              Wiec kupuje Maz sobie w sklepiesad
              Tak wiec problem chyba polega na tym,ze on nie chce sie odchudzic...
              Slatki robie i zjada je,ale dojada innymi rzeczami.
              Chodzi o to,ze on chodzi wkur...y jak nie zje czegos tlustego
              badz "tresciwego" tak wiec sam sobie kombinuje pod moja nieobecnosc
              smazone zarlosad
              Mysle,ze sama pojde z nim "za raczke" do lekarza na badania.
              Ostatnie badania robil 3lata temu i wyszly cholestrole wszystkie w
              normie i cukier tez.
              Z tym,ze byl wtedy o 40-50kg szczuplejszy.
              • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:08
                Fiorkala, ale czy ty wiesz dlaczego on tak zaczal jesc? Rozmawialas z nim o tym?
                • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:21
                  Tak,rozmawialam.
                  Mowi,ze to rodzinne i wyniesione z domu.
                  Jego siostry tez sa otyle.Rodzice rowniez.
                  Jedza bardzo duzo i niezdrowo-tlusto i slodko,ale chodzi o ilosci
                  jedzenia,jakie pochlaniaja.
                  Kiedys Maz moj prowadzil diete,cwiczyl i byl naprawde "fajnym
                  ciachem"
                  Ale wtedy pracowal tez fizycznie.
                  Teraz jego praca polega na jezdzeniu przede wszystkim.
                  Niestety chodzi tez o podjadanie poza domem,oraz jedzeniem,jakie
                  robie mu do pracy.
                  • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:30
                    > Jedza bardzo duzo i niezdrowo-tlusto i slodko,ale chodzi o ilosci
                    > jedzenia,jakie pochlaniaja.

                    > Niestety chodzi tez o podjadanie poza domem,oraz jedzeniem,jakie
                    > robie mu do pracy.

                    no właśnie
                  • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:14
                    Jezeli sklonnosci do tycia ma w genach to tym bardziej powinien uwazac i nie
                    dopuszczac do takiego stanu. Ja rozumiem, ze ktos moze utyc. Czego w waszej
                    sytuacji nie rozumiem zupelnie to tego, ze jemu kompletnie nie zalezy na tym,
                    jak ty sie z nim czujesz.
                    A co to za praca, ktora polega na jedzeniu? Moze powinien zmienic prace dla
                    wlasnego zdrowia?
                    • krzysztof-lis Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:24
                      > A co to za praca, ktora polega na jedzeniu?

                      Nie na "jedzeniu", tylko "jezdzeniu". Takie są skutki niekorzystania z polskich
                      liter. ;p
                      • dee.angel Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:28
                        Fakt, dzieki Krzysztofie-lisie tongue_out
                        Polskich znakow tez nie mam niestety. Mam za to niemieckie, ale na emamie chyba
                        sie srednio przydadza smile
    • przeciwcialo Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:30
      No to zaczniej mówić że musisz jakos zacząc rozmyslac i zabezpieczać
      sie na wypadek jego smierci. Może to go ruszy. Skoro nie dba o swoje
      zdrowie to niech spora polise na życie założy.
      • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:40
        Trudno byloby mi jezdzic z nim do pracy i kontrolowac go,co je.
        Dluzszy czas robilam Mu salatki do pracy,warzywka itd...
        Fakt,nie przybral na wadze natychmiast,tylko
        z chwili na chwile.
        Reagowalam juz wczesniej,jak brzuch mu zaczal rosnac,
        zylaki powylazily.
        Moja wina bylaby,gdybym siedziala nad nim i mowila mu:
        -No jedz kochanie,tak malo zjadles...
        Gotuje chudo(sama zwracam uwage na wartosc pozywienia),
        miesa nie smaze,lecz jesli juz to na parze,lub gotowane.
        Duzo warzyw.
        Jesli moge miec do siebie pretensje w sensie kontroli,to tylko
        to,ze pracuje wieczorami,wiec pewnie "dojada kanapkami,lub innymi
        rzeczami,ktore sobie zakupi".

    • hrabina_murzyna Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:32
      To gdzie byłaś jak facet tył. Ja z mężem tego problemu nie mam, bo
      on jakoś je je i nie tyje. Sama muszę się ograniczać. Człowiek sam
      nie widzi, że tyje. Widzi dopiero jak ubrania musi wymienić na
      większe. Mój małżonek mnie upomina kiedy widzi, iż waga mi leci w
      górę. I bardzo dobrze, bo po co mi potem super diety cud.
    • triss_merigold6 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:34
      Psycholog + dietetyk a jeśli pan nie zechce to jego problem.
      Ja bym sobie znalazła kochanka, bo otyłość u mężczyzn wybitnie mnie
      brzydzi.
      • wieczna-gosia Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:00
        wiesz triss wydaje mi sie ze u kochaka moglby byc to tylko jego problem. W
        malzenstwie to problem obojga jednak, ludzie sie zazwyczaj kochaja...
        • marina2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:05
          i na koniec dodam,że przy takim BMI raczej nie naciskałabym na
          ruch.skutki mogą być fatalne.spacery,ale dłuższe i owszem.pływanie -
          super woda unosi,stawy są mniej obciążone
          nie wiem jaki charakter ma Twój Mąż,ale są osoby w których gadanie o
          otyłośći rodzi przekorę do bólu.
    • mamaisi Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:38
      Na początek wyrzuć z domu wszystko to, od czego się tyje. Całe
      śmieciowe żarcie powinno wylądować w koszu!
      Potem zacznij zmieniać sposób gotowania. Na początku delikatnie.
      Mniej tłuszczu, węglowodanów. Ogranicz ziemniaki, ryż... Zamień
      chleb na ciemny. Kup do domu zgrzewki niegazowanej wody mineralnej.
      Wyrzuć cukier. I może rzeczywiście spróbuj z nim uprawiać jakiś
      sport. Może basen?
    • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:39
      olej, nie poruszaj tematu, a jak się pan zdziwi, że nie poruszasz, to mu powiedz
      to, co on Tobie - że jest dobrze ubezpieczony i jeśli umrze na cukrzycę, z
      powodu bezdechu nocnego, raka jelita grubego albo na zawał, to nic nie szkodzi
      póki sam nie zechce, nie masz szans
      nawet jeśli wprowadzisz zdrowe jedzenie w domu, będzie żarł na mieście
      nic nie możesz zrobić
      • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:55
        Dziekuje Wam za wszystkie wypowiedzi.
        Zawsze lepiej przeczytac kilku osob zdanie na temat.
        Jak juz wczesniej napisalam,zwracalam uwage Mezowi juz wczesniej,
        ale nie bral do siebie.
        Nadszedl teraz czas,ze juz wszystkie argumenty z mojej strony
        i pomysly sie wypalily w kierunku Meza nadwagi,
        wiec dlatego szukam pomocy.
        Osobiscie wezme pod uwage to,co pisalyscie i wprowadze kilka rzeczy
        o ktorych pisalyscie,w zycie.

        • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:59
          od razu Ci mówię, że zmianę sposobu odżywiania w domu możesz sobie spokojnie
          darować, chyba że robisz to dla siebie
          doskonale wiem, jak to wygląda, bo sama to przerobiłam - łakomczuchy potrafią
          wspiąć się na wyżyny pomysłowości, potrafią wyjść z domu pod jakimkolwiek
          pretekstem, nawet w nocy, żeby wrzucić coś na ruszt
          póki sam nie zechce, póki do niego nie dotrze, że to problem nie tylko
          estetyczny, możesz sobie wszystkie sztuczki z kalarepą i marchewką pod tramwaj
          podłożyć
    • lili716 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 11:56
      Hmm skądś to znam,a mianowicie zanim poznałam męża mialam takiego
      chłopaka przez 5 lat, i przez to nie jest juz moim chłopakiem.
      Chodziło nie tylko o to że wygląda jak świnia (przepraszam za
      wyrazenie) ale tez o inne rzeczy ktore mi sie nie podobaly w jego
      wyglądzie, jak np zapuscił włosy, brode i wąsa sad blee, az mnie
      trzepie jak sobie pomysle.
      Mozna zrozumiec jak ktos jest chory, ma grube kości, i sie stara a
      nie wychodzi. A on mial centralnie w d... ze mi sie nie podoba i ze
      zwracam mu uwage na wygląd, jadł jak swinia, nie ruszał sie,
      prosiłam zeby poszedl na silownie czy cos , tez nie, a brzuch
      wylewał sie, zrobił sie oblesny i nic nie robil ani nie chcial
      zrobic zeby to zmienic. i zakonczylam ta znajomosc.
      a moj mąż jest całkowitym zaprzeczeniem tamtego.
      Nie mowie zebys sie rozwodziła, bo to niestety nie to samo co ja
      mialam, wiem tylko z doswiadczenia ze jak ktos nie chce to nie
      bedzie nic robil, ja doszłam do wniosku ze mu na mnie nie zalezy i
      dlatego jest taki, bo jak komus na kims zalezy, kogo sie kocha to
      sie chce wyglądac atrakcyjnie i sie stara. Wiem moze twoj mąż popadl
      w rutyne, moze powinnas puscic mała nitke niepewnosci i zazdrosci do
      związku, to sie zastanowi i obudzi w nim moze przespane uczucie.
      Wychodz czesciej z domu umawaij sie z kolezankami, a mzoe fitnes,
      fryzjer, niech mysli i mysli i zacznie działac..
      Pozdrawiam
      • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:13
        "moze powinnas puscic mała nitke niepewnosci i zazdrosci do
        związku, to sie zastanowi i obudzi w nim moze przespane uczucie.
        Wychodz czesciej z domu umawaij sie z kolezankami, a mzoe fitnes,
        fryzjer, niech mysli i mysli i zacznie działac.."

        Z kolezankami sie widuje dosc czesto, na fitness chodze raz na 2
        tyg,bo tak akurat czas mi pozwala, fryzura jest ok.
        Nawet czasem z premedytacja cos powiem,ze jakis kolega do mnie
        maila napisal,lub cos takiego wymysle.
        Ale nic nie dziala...
        • lili716 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:26
          No to nie wiem, albo ma ciezką depresje, stres i tym sie uspokaja,
          albo przestał Cie kochac i ma gdzies czy Ci sie podoba czy nie masz
          innego. Nie wiem jaki sposob. Moze na sile za raczke idzcie do
          poradni dla małzenstw a takze do lekarza.
          Pozdrawiam
        • evee1 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:34
          A czy Wy macie dzieci?
          Jak nie, to ja bym zastosowala terapie szokowa i po prostu powiedziala, ze jak
          nie wezmie sie za siebie, to koniec zwiazku. Wziecie sie za siebie moze oznaczaz
          takze pomoc psychologa, bo czasami przyczyna moze tkwic wlasnie tam.
    • margotka28 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:31
      współczuję, bo masz patową sytuację.
      Jedyne co mogę doradzić to skłonić małżonka do wizyty u psychologa.
      Takie nagłe tycie i nagłe obżeranie się jest podejrzane.
    • e.logan Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:32
      A teraz wyobrazie sobie post gdzie kobieta pisze.
      Maz chce mnie zostawic bo jestem gruba. A ja poprostu nie mam
      otatnio na nic sily, nic mi sie nie chceciagle jestem spiaca a on
      zamiast mi pomoc mowi ze go juz nie pociagam .Wyobrazacie sobie? Ze
      jedyne co mialam to swoja fizycznosc? A co by sie stalo gdybym
      zostala zmasakrowaa w wypadku tez by sie ze mna rozwodl bo stalabym
      sie dla niego obrzydliwa? JAk myslicie jest sens tkwic przy takim
      facecie?
      • gazetowe_konto_z_debetem Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:36
        To przeczytałaby: Zrób coś ze sobą, idź do lekarza, do psychologa, zapisz się
        gdzieś (na fitness), nie przejmuj się chłopem, miej swoje życie itp.
        Autorka chce pomóc mężowi.
      • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:38
        Równie dobrze może być tak:
        'Nie mam na nic siły, lubię sobie dobrze zjeść, no, ale to wyniosłam z domu, to
        jest dziedziczne i nie mam na to wpływu, a ruszać mi się nie chce, bo jestem
        taaaka zmęczona. A on się czepia, coś tam gada o zdrowiu, mówi, że chce dla mnie
        dobrze, ale on mnie już na pewno nie kooooocha.... na pewno ma kochankę...
        aaaaaaa... idę po ciastko, przynajmniej to mi poprawi humor, i tak jestem gruba,
        więc jedno ciacho mniej czy jedno więcej, to żadna różnica.'
      • dirgone Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:44
        Zmasakrowanie w wypadku to zupełnie co innego. To coś, co jest od człowieka
        niezależne. Człowiek zmasakrowany po wypadku mnie nie obrzydza (zresztą sama
        byłam i obrzydzenia w oczach innych nie widziałam nawet przez chwilę, mimo że
        śmierdziałam potwornie rozkładającą się krwią). Choćby nei wiem, jak wyglądał,
        budziłby raczej współczucie, na pewno nie obrzydzenie.
        Człowiek, który o siebie nie dba "bo tak" budzi moje obrzydzenie. Brzydzę się
        lumpami, którzy choć mogą, to się nie myją. Brzydzą mnei ludzie, którzy nie myją
        zębów, nie zmieniają majtek, mają brud za paznokciami.

        To jest ogromna różnica.
        I akurat ja autorkę wątku rozumiem bardzo dobrze. Mam skłonność do tycia.
        Odżywiam się zdrowo, ćwiczę i dbam o wagę. Ludzie, którzy na własne życzenie są
        grubi są dla mnie wyjątkowo nieatrakcyjni fizycznie. Na otyłość spowodowaną
        chorobą potrafię przymknąć oko, na otyłość spowodowaną obżarstwem i lenistwem
        już nie.
      • sebaga Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:51
        Tez żeś porównanie dała.. Można mieć wpływ na swój wygląd, a czasem nie można.
        Mąż autorki ma. Musi tylko chcieć..
        • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 12:59
          Mamy jedno dziecko,z tym,ze gdybysmy sie rozstali
          wiem,ze dziecko z Mezem mieliby staly kontakt i ja dalabym rade zyc,
          ale nie o to chodzi.
          Ja poprostu kocham Meza,a chcialabym by byl atrakcyjny jak
          kiedys,No,moze nie musi byc bardzo szczuply,ale cieszyloby
          mnie,gdyby 40kg schudl.
          Kwestia zmasakrowania w wypadku jest zupelnie inna,gdyz nie jest to
          od czlowieka zalezne,
          a w sytuacji powyzszej jest zaleznosc.
          To dwie rozne rzeczy.
      • a.nancy Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 13:06
        e.logan napisała:

        > A teraz wyobrazie sobie post gdzie kobieta pisze.
        > Maz chce mnie zostawic bo jestem gruba

        ona NIE CHCE go zostawic
        jakby chciala, to by nie pytala o rade na forum
        ona jest doprowadzona do ostatecznosci, i nie chodzi tylko o doznania estetyczne
        jakby pisala kobieta, i przyznala sie za ma BMI 44, to tez bym jej napisala ze
        ma sie odchudzac
        nie pod grozba rozstania, tylko dla zdrowia
        • majenkir Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:09
          a.nancy napisała:
          > ona NIE CHCE go zostawic

          Przeciez w pierwszym poscie napisala:
          "Moze sie z nim rozstac..."

          Prawda jest taka, ze jak chlopina sam sie za siebie nie wezmie, to
          te marchewki i gotowane miesko na nic sie zdadza. Facet to nie
          dziecko, jak w domu nie dostanie, to na miescie cos kupi.
          A nie ma on jakiegos kolegi, ktory przemowi mu do rozumu?
    • luxure Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:36
      Rozstać się przez otyłość? No... nieźle, dla niektórych najwyraźniej wypowiadane
      przed ołtarzem "...i nie opuszczę cię aż do śmierci" jest warte tyle co splunął
      i nie znaczy nic więcej jak szopka na pokaz rodzinie.
      Wiesz? Otyłość się leczy. Może najpierw należałoby zacząć od zrobienia kompletu
      badań i właściwej diagnozy. Szkoda że tego w Twojej wypowiedzi nie znalazłam.
      Zwykłej troski o najbliższą osobę. Nie znalazłam. Było za to że przestał być dla
      Ciebie atrakcyjny, nie zabiera Cie na wycieczki. Pomyślałaś że być może nie
      zależy mu na Twojej opinii tak jak Tobie na Nim. Nie na nim jak facecie ze
      zdjęcia tylko na nim jako człowieku?
      Czy nie sądzisz że właśnie dlatego walnął Ci tekstem że jak umrze to dostaniesz
      dobre odszkodowanie? Nie czaisz że być może przejrzał Cie na wylot i mu to
      generalnie wisi czy będzie ważył 80, 140 czy 1400?
      Pomyśl o tym.
      • kudlata.pl luxure 19.09.08, 14:42
        ale pojechałaś wink...

        a jak on ślubował uczciwosć małżeńską to co? i teraz ma w tyłku
        zdanie żony...
        • a.nancy Re: luxure 19.09.08, 14:50
          "manie" w tylku to chyba nie jest kwestia uczciwosci. on jej uczciwie mowi, ze
          ma w tylku smile
          • kudlata.pl Re: luxure 19.09.08, 14:54
            poza tym jak mu ślubowała, to odejść nie może (choćby nawet miała
            żyć w samotności). nie moze i już. no musi zostać, choćby nie wiem
            co, trwać na straży uczciwie miejącego ją w tyłku męża, co nawet
            badań robić dla dobra rodziny nie musi...
      • kawka74 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:52
        Może najpierw należałoby zacząć od zrobienia kompletu
        > badań i właściwej diagnozy. Szkoda że tego w Twojej wypowiedzi nie znalazłam.

        Pan był zapisany do lekarza i nie poszedł. Tego też nie znalazłaś?
        • kudlata.pl Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 14:55
          kawka74 napisała:

          > Może najpierw należałoby zacząć od zrobienia kompletu
          > > badań i właściwej diagnozy. Szkoda że tego w Twojej wypowiedzi
          nie znalaz
          > łam.
          >
          > Pan był zapisany do lekarza i nie poszedł. Tego też nie znalazłaś?


          a kto by się drobiazgów czepiał...
      • kawka74 PS 19.09.08, 14:57
        No... nieźle, dla niektórych najwyraźniej wypowiadan
        > e
        > przed ołtarzem "...i nie opuszczę cię aż do śmierci" jest warte tyle co splunął
        > i nie znaczy nic więcej jak szopka na pokaz rodzinie.

        W takich czarownych chwilach gratuluję sobie, że nie stawałam przed żadnym
        ołtarzem.
        • guderianka Re: PS 19.09.08, 15:09
          > No... nieźle, dla niektórych najwyraźniej wypowiadan
          > > e
          > > przed ołtarzem "...i nie opuszczę cię aż do śmierci" jest warte
          tyle co s
          > plunął
          > > i nie znaczy nic więcej jak szopka na pokaz rodzinie.


          Dlatego idiotyzmem jest składanie takiej przysiegi bo młody cżłowiek
          (a zazwyczaj taki staje na ślubnym kobiercu) NIE MA MOŻLIWOŚCI
          przewidzieć jakim człowiekiem będzie za lat 5-10-15, jakie będzie
          miał doświadczenie życiowe, pogląd na pewne sytuacje i ludzi. SERCE
          NIE SŁUGA nie można zadeklarować miłości po grób
          • dee.angel Re: PS 19.09.08, 15:13
            Jasne, na wszelki wypadek lepiej NIKOMU NIC nie deklarowac. Jakiez to wygodne i
            ... mialkie.
            • guderianka Re: PS 19.09.08, 15:16
              Po co składać obietnice, na które nie ma pokrycia?
              O ileż uczciwiej brzmiałoby "Postaram się zrobić wszystko co w mojej
              mocy.."itp
              • dee.angel Re: PS 19.09.08, 15:21
                W "postaram sie..." znajduje sie zalozenie, ze moze mi sie nie udac. To jest
                zostawianie sobie uchylonej furtki i wydaje mi sie w tym kontekscie malo
                uczciwe. Dla mnie lepiej brzmi "Zrobie wszystko" niz "Postaram sie" smile
                Przed oltarzem nie przysiegalam, nie mam dylematu, ze pojde do piekla smile I
                faktycznie zrobie wszystko, zeby nam sie udalo.
                • guderianka Re: PS 19.09.08, 15:28
                  Może być "Zrobię wszystko "
                  Tu nie chodzi o furtkę. Ale o świadomość,że życie niesie wiele
                  niespodzianek a człowiek nie jest maszyną, zmienia się z każdym dniem
                  • dee.angel Re: PS 19.09.08, 15:44
                    Z tymi zmianami to bym nie przesadzala. Ponosi sie konsekwencje swoich wyborow i
                    nie rzuca slow na wiatr. Oczywiscie, umowa obowiazuje obie strony - jezeli moj
                    maz mnie leje albo zdradza to czuje sie zwolniona z danego slowa (dlatego wkurza
                    mnie podejscie KK do rozwodow, ale to juz inna rozmowa).
                    Gdybym na dzien, w ktorym bralam slub, nie miala pewnosci, ze to jest milosc na
                    cale zycie i to jest TEN facet, z ktorym reszte zycia chce spedzic - to bym
                    slubu nie brala. Serio.
                    • guderianka Re: PS 19.09.08, 15:50
                      Nie chodzi o pewność-bo miłość zakłada klapki na oczy i wszystko
                      widzi się w różowych barwach. I partner nie ma problemów z
                      alkoholem, i wierny jest, i uczciwy i w ogóle. A życie wielokrotnie
                      weryfikuje te cuda i bańka pryska.
                      Piszesz:
                      jezeli moj
                      > maz mnie leje albo zdradza to czuje sie zwolniona z danego slowa
                      Czyli jednak zmiana jest-bo zakładam że świadomie żadna za takiego
                      się nie wyda, choćby mniała mega różowe szkła.
                      • dee.angel Re: PS 19.09.08, 17:26
                        Tylko, ze to nie ja sie zmieniam i lamie dane slowo - nie widzisz roznicy?
                        • guderianka Re: PS 19.09.08, 17:46
                          Przecież on też składał tę super ważną przysięgę..
                          • dee.angel Re: PS 19.09.08, 20:50
                            Odpowiadac moge tylko za siebie, nie za caly swiat.
                            • guderianka Re: PS 19.09.08, 20:57
                              Ale tekst przysięgi jest taki sam dla ok 1/3 świata wink
                              • dee.angel Re: PS 19.09.08, 22:34
                                No i czego to dowodzi, co to ma do rzeczy? Rownie dobrze mozesz powiedziec, ze
                                99% katolikow po mszy idzie do domu i grzeszy smile
                                • guderianka Re: PS 20.09.08, 08:22
                                  Ano to ma do rzeczy, że ludzie z natury są istotami ułomnymi,
                                  zmiennymi i deklarcje choćby najszczersze często nie mają
                                  odzwierciedlenia w rzeczywistości
                                  • dee.angel Re: PS 20.09.08, 10:14
                                    Dalej nie kumasz - to, ze jakis procent ludzi (nawet jesli wiekszosc) ma problem
                                    z dotrzymaniem slowa nie sprawia, ze ja ide na latwizne. Jakims cudem zachowaly
                                    mi sie idealy i zasady.
                                    • guderianka Re: PS 20.09.08, 19:22
                                      Ja nie piję do ciebie przeca! Ani przez chwilę
                                      Stale piszę o OGÓLEwink
                                      • dee.angel Re: PS 21.09.08, 12:39
                                        No to OGOLNIE sie moge z toba zgodzic, ze ogromna liczba ludzi nie dorosla ani
                                        do malzenstwa ani do rodzicielstwa. I co? I nic smile Taka akademicka dyskusja
                                        jest troche bez sensu smile
            • luxure Re: PS 19.09.08, 15:49
              Dokładnie, najlepiej nic nie deklarować, nic nie obiecywać, bez żadnych
              zobowiązań prześliznąć się przez życie, żeby w razie czego lekko się wymiksować
              z układu gdyby mąż nie daj Bóg utył o 50 kg i psuł żonie doznania estetyczne....
              krótko mówiąc "róbta co chceta".
              • guderianka Re: PS 19.09.08, 15:54
                luxure-piszesz jakby deklarcja takowa była warunkiem szczęśliwego
                pożycia i umiejętności rozwiązywania problemów a jej brak oznaczałby
                ślizganie się przez życie, częste zmiany partnerów i brak
                zaangażowania emocjonalnego i odpowiedzialności
      • fiorkala Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 15:39
        luxure napisała:

        > Rozstać się przez otyłość? No... nieźle, dla niektórych
        najwyraźniej wypowiadan
        > e
        > przed ołtarzem "...i nie opuszczę cię aż do śmierci" jest warte
        tyle co splunął
        > i nie znaczy nic więcej jak szopka na pokaz rodzinie.
        > Wiesz? Otyłość się leczy. Może najpierw należałoby zacząć od
        zrobienia kompletu
        > badań i właściwej diagnozy. Szkoda że tego w Twojej wypowiedzi
        nie znalazłam.
        > Zwykłej troski o najbliższą osobę. Nie znalazłam. Było za to że
        przestał być dl
        > a
        > Ciebie atrakcyjny, nie zabiera Cie na wycieczki. Pomyślałaś że
        być może nie
        > zależy mu na Twojej opinii tak jak Tobie na Nim. Nie na nim jak
        facecie ze
        > zdjęcia tylko na nim jako człowieku?
        > Czy nie sądzisz że właśnie dlatego walnął Ci tekstem że jak umrze
        to dostaniesz
        > dobre odszkodowanie? Nie czaisz że być może przejrzał Cie na
        wylot i mu to
        > generalnie wisi czy będzie ważył 80, 140 czy 1400?
        > Pomyśl o tym.

        Moze i mu wisi,ale dlaczego mi nie wisi jego zdrowie i ospalosc
        i niechec do przeroznych zajec?
        Dlatego,iz chcialabym spedzic fajny czas z facetem,ktorego
        kocham,nie?
        W zwiazku z tym,ze probowalam roznych metod,by Maz
        nabral checi na spedzanie aktywnie czasu z rodzina poprostu
        zastanawiam sie od jakiegos czasu,czy moze odejscie od meza
        da mu do myslenia-moze to by podzialalo,skoro inne metody nie
        dzialaja.

        Przyzekalismy sobie,owszem,ale wydaje mi sie,ze malzenstwo nie
        polega tylko na przysiedze i juz pozamiatane,ale raczej na pracy
        pomiedzy malzonkami,by w malzenstwie bylo milo,zgadza sie?
        A wiec,skoro jeden z malzonkow nie ma checi na to,by byc
        atrakcyjnym dla drugiego,badz ma w nosie,co mysli ta druga osoba,to
        po co,np.zyc razem?
        Dlatego,ze sie przyzekalo,tak?
        A moze dlatego,ze jak sie ma juz Zone-Meza,to nie trzeba sie juz
        starac,prawda?

      • wjw2 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 20:53
        Przeczytaj wszystkie wypowiedzi autorki w tym wątku.....
        Dziewczyna pisze, że umówiła męża do lekarza, nie poszedł, na żadne
        badania małżonek nie daje się namówić, zatem co ma zrobić????
        Zaciagnąć siłą, podstępem?


        Autorka szuka sposobu by pomóc mężowi...












    • kajak75 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 15:52
      zaprowadzic do lekarza i zrobic badania - zwlaszcza pod katem cukrzycy
      • sturbow Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 16:00
        Co to znaczy "zaprowadzić do lekarza"?

        Zapisać, wziąć za rączkę jak dziecko, razem wejść do gabinetu, opisać lekarzowi
        co i jak, odebrać ewentualne recepty, wykupić i potem podawać według zaleceń? A
        jak jakiś syropek mężuś dostanie to "za mamusię, za tatusia, za dziadziusia.." ?

        A może obrożę i smycz założyć, ciągnąć siłą przez pół miasta, w poczekalni
        założyć kaganiec, żeby nie gryzł, a w gabinecie przykuć do kaloryfera, żeby nie
        zwiał przez okno?

        Nie wiem, co gorsze - otyły czy taki, którego "trzeba prowadzać"
    • joanna35 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 16:44
      Kup najnowszy numer "Super Linii", znajdziesz w nim informacje o
      motywacji, korzyściach z odchudzania, ruchu i..."łóżku". i,
      oczywiscie, podsuń go mężowismile
    • 18_lipcowa1 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 19:54
      nie moglabym
      starabym sie odchudzic pana, - ruch plus dieta
      jakby sie sie nie posluchal, ospaly by byl, leniwy, bez inicjatywy
      poszlabym w diably
      znalazlabym kochanka, a odeszlabym jesli nawiazalabym emocjonalna
      wiez z innym facetem
      otylosc jest obrzydliwa, a jeszcze gorsza niechec walczenia z nia

      na szczescie moj maz nie ma szans przytyc- tzn przytyc tak, ale
      roztyc sie - nigdy w zyciu. Innego bym nie brala. Nie lubie facetow
      ze sklonnosciami do tycia bo zazwyczaj sie zapuszczaja szybko, okolo
      30tki.
    • triss_merigold6 A dlaczego kobieta nie może? 19.09.08, 20:20
      A dlaczego kobieta nie może powiedzieć wprost, że brzydzi się
      monstrualnej nadwagi u męża? Zwłaszcza jeśli ten beztrosko i
      systematycznie sobie tyje żrąc i nie ruszając tyłka z kanapy?
      Wymóg dbania o siebie obowiązuje tylko kobiety i pan może się
      zapuścić, bo obowiązkiem żony jest akceptować go po całości?
      Halooo! Pan nie tylko ryzykuje zdrowiem ale jako partner seksualny
      jest nieatrakcyjny. To nie puszystość czy lekka nadwaga to dobre 50
      kg otyłości.
      I pliz bez klimatów o wszechogarniającej akceptacji i dobrych rad co
      ONA powinna z nim zrobić. Kolo dorosly jest, lustro ma, do lekarza
      by trafił GDYBY CHCIAŁ. Najwyraźniej nie chce. I zlewa czy się
      podoba żonie czy nie. Skoro zlewa to cóz... żona zwolniona z
      obowiązku wierności.
      • 18_lipcowa1 Re: A dlaczego kobieta nie może? 20.09.08, 08:14
        zgadzam sie absolutnie.
    • falka32 Re: rozstanie przez otylosc? 19.09.08, 20:29
      Podsumowując sytuację:

      Facet w ciągu 3 lat utył 50 kilo przez zaniechanie diety i ruchu, których
      wcześniej przestrzegał z własnej inicjatywy

      Wasz związek i życie rodzinne wisi na włosku nie tylko z powodu jego
      nieatrakcyjności, ale także ogólnego nienadawania się do życia

      Nie ma zamiaru tego zmieniać

      Twoje próby rozwiązania jego problemu nie skutkują, ponieważ on nie chce uznać
      tego problemu za swój. Sabotuje twoje próby i omija je tak , żeby nic z nich nie
      wyszło

      Ma objawy, wyglądające jak depresyjne (ospałość, niechęć do działania,
      funkcjonowanie od jednej dawki jedzenia do drugiej)

      Obżera się wbrew twoim prośbom i kupuje sobie sam zakazane produkty, jeżeli nie
      ma ich w domu

      Jeżeli zabraknie mu jego używki (tłustego jedzenia), robi się nerwowy i fokusuje
      się na poszukiwaniu zaspokojenia głodu, nie zważając na nic

      Doprowadził się do otyłości zagrażającej życiu, a na pewno zdrowiu i mogącej
      prowadzić do inwalidztwa i nie jest zainteresowany ratowaniem siebie, jeżeli
      miałoby to ograniczyć możliwość jedzenia.

      Czyli ma wszystkie objawy regularnego nałogu.

      A ty jesteś w sytuacji kobiety, która wyszła za niepijącego faceta, który parę
      lat po ślubie okazał się alkoholikiem. I która próbuje namówić go, żeby pił
      mniej, rozpacza po kątach, stosuje nieskuteczny szantaż i chowa mu alkohol po
      szafkach, a on i tak go znajduje. I która cały czas sądzi, że przecież to jest
      problem, który można rozwiązać w domu, z mężem, jakoś porozmawiać, albo babskim
      podstępem, czy coś.
      Moim zdaniem, nie można, nie masz wiedzy, która byłaby do tego potrzebna. Gdybyś
      miała, rozpoznałabyś te objawy, zamiast kupować dorosłemu człowiekowi, który
      zabija się na własne życzenie, karnet na siłownię, zapisywać do lekarza i
      gotować marchewkę na parze i rozważać, czy nieatrakcyjność jest etycznym powodem
      do odejścia.

      Ja bym na twoim miejscu umówiła się (SIEBIE, nie jego) do poradni dla osób
      współuzależnionych. Poprosiła ich o diagnozę twojej sytuacji i o kontakty do
      specjalistów, którzy zajmują się zaburzeniami łaknienia. Sama powinnaś przede
      wszystkim przejść choćby wstępną terapię dla współuzależnionych. Tak, ty. Twoja
      właściwa postawa będzie bowiem kluczem do rozwiązania problemu. Musisz zmienić
      swoje widzenie tej sytuacji, swoją postawę, nauczyć się nowych, konstruktywnych
      i adekwatnych do sytuacji zachowań wobec męża, które być może spowodują u niego
      zmianę widzenia sytuacji i dostrzeżenie że ma problem. Wtedy dopiero się okaże,
      czy problem jest do rozwiązania i jakimi metodami.

      Takie jest moje zdanie, choć może brzmi ono dziwnie w kontekście żarcia boczku
      po nocy i leżenia na kanapie.
    • lila1974 Jestem twoim mężem 20.09.08, 09:47
      po dziewczynie ze ślubnego zdjęcia pozostało tylko blade
      wspomnienie ... 40 kg plus jest na jawie uncertain

      Wiem, że jestem grubasem, wiem, że powolutku acz skutecznie
      doprowadzam mój organizm do zguby ... i wpieprzam kolejną bułkę z
      marmoladą.

      Nie wiem, ciężko mi odpowiedzieć DLACZEGO człowiek, który tyje na
      potęgę, nie mieści się w ubrania, na tle przyjaciół wygląda
      koszmarnie, sapie przy pokonywaniu byle przeszkody, narzeka na ból
      kręgosłupa itp. nie potrafi powiedzieć STOP i zabrać się za siebie.

      Nie stosuję diety, nie ruszam się ponad to co muszę, a mam PEŁNĄ
      ŚWIADOMOŚĆ< że sobie szkodzę (tym pełniejszą, że pracuję w służbie
      zdrowia a przed ślubem zdobyłam uprawnienia instruktorskie i
      prowadziłam własne grupy aerobicu).

      Dietetyk - byłam, zostałam zważona, przebadana, dostałam wytyczne -
      więcej nie poszłąm a do diety i tak się nie zastosowałam.

      Ograniczenie jedzenia - chwilowe, dzień, dwa, trzy a potem przez
      następne trzy mieszkam w kuchni.

      Ruch - zrywami, ale przeważnie nie, bo ... i tu tysiąc wymówek.

      Pilnowanie przez męża - niby sama o to proszę, a jak zasugeruje, bym
      czegoś nie jadła to walę takim fochem, że biedak boi się usta
      otworzyć na drugi raz.


      Mąż delikatnie próbuje mi uświadamiać, że tak nie może być, że
      martwi się o moje zdrowie, że chciałby abym wróciła do dawnego
      atrakcyjnego wyglądu (choć tego nie mówi, wiem, że mu zwyczajnie
      wstyd). Bezwiednie zapewne, acz ja to czuję, odsuwa się ode mnie
      (rzadziej mówi, że kocha, rzadziej ze mną flirtuje - to boli ale
      nadal nie skłania ku zdecydowanym krokom.

      Jestem coraz bardziej przekonana, że problem tkwi gdzieś w mojej
      głowie, ale nie wiem dlaczego i jaki. Nie mam powodów, by się
      obżerać - żadnej traumy w dzieciństwie, żadnych problemów w szkole,
      cudowne zawirowania miłosne w czasach nastoletnich, kochany człowiek
      za męża, zdrowe i udane dzieciaki, stabilna praca w fajnym
      zespole ... no NIC kompletnie, czym moglabym sobie wyjaśnić ten pęd
      do autodestrukcji (a tak to odbieram - mam chore nerki i również nic
      z nimi nie robię).


      Jakiś czas temu poszłam do psychiatry, acz z innym problemem.
      Dostałam diagnozę, której w życiu bym się nie spodziewała -
      depresja. Dostałam również leki - działają, gdy je biorę, tylko że
      często nie biorę.

      Postanowiłam naświetlić problem z łakomstwem i lenistwem, tylko
      innej lekarce, żeby spojrzałą zupełnie na świeżo - zmieniła mi lek
      na taki, który swym działaniem nie tylko wpłynie na moje nerwy, ale
      i potrosze obrzydzi jedzenie. Za jakieś dwa tygodnie, gdzy zobaczymy
      jak działają leki, mam wizytę u psycholog, kto podobno skupia się na
      zaburzeniach okołojedzeniowych - może uda się nam rozdrapać tę
      kwestię i dojść przyczyny mojego postępowania (nie tylko umiłowania
      do żarcia ale i totalnego lenistwa). Jesli jakiś czas brania leków i
      spotkań z psychologiem nie odniesie skutku jestem gotowa na
      trzymiesięczną terapię dzienną w klinice zdrowia psychicznego.

      Najgłupsze w tym wszystkim jest to, że lubię sport. Wręcz gęba mi
      się cieszy na myśl, że mogłabym popływać, pograć w siatkę, w tenisa
      stołowego, pojeździć na rowerze ... na uśmiechu na myśl się
      kończy confused


      • sebaga Re: Jestem twoim mężem 20.09.08, 10:07
        Lila, to chyba nie jesteś jednak tym mężem, bo podejmujesz jakieś próby. Ja mam
        po ojcu skłonność do uzależnień, więc wiem jak cięzko jest walczyć z tym co
        robimy...
        Trzymam kciuki za Ciebie. Za męza autorki również.
        • falka32 Re: Jestem twoim mężem 20.09.08, 12:09
          No, powiedzmy, że Lila jest tym mężem w wersji, która już zrozumiała, że ma
          problem i ten problem jest w głowie a nie w lodówce.

          Ponoć (tak mówią niektórzy) każdy nałogowiec musi sięgnąć dna, żeby uświadomić
          sobie, że jego problem jest faktyczny i żeby się od niego odbić. Dno jest na
          szczęście pojęciem względnym i każdy człowiek ma je gdzie indziej. Lila, na
          swoje szczęście, ma je dość wysoko. Lila, życzę powodzenia.
      • guderianka Re: Jestem twoim mężem 20.09.08, 19:25
        Lila, ty nie wyglądasz koszmarnie! I wbudzasz-może właśnie przez
        tuszę-sympatię od pierwszego rzutu oka wink
        Trzymam kciuki za twoją terapię i kurację i jakby co-propozycja
        spacerów wieczornych z tamtego roku również w tym może być aktualna
        Ściskam!
    • ik_ecc Re: rozstanie przez otylosc? 20.09.08, 15:22
      Ciesze sie ze nie jestem Twoim mezem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka