Witajcie! Ponieważ sprawa jest poważna, PISZĘ POD SWOIM NICKIEM

)
Bardzo rzadko tu pisuję, ponieważ tak jakoś uważam, że "wyrosłam" z
tego forum (cóż, zawsze cechowała mnie pycha) - i nie chodzi tu o
moje gabaryty, choć pośrednio o nich jest ten wątek. Cóż, od dawien
dawna delikatnie mówiąc do najszczuplejszych nie należę. W styczniu
tego roku przeszłam dość powazną operację całkowitej wymiany stawu
biodrowego lewego z przeszczepem autogennym panewki. Parę miesięcy
po operacji było super - tj. rehabilitacja w domu, dalsze powolne,
ale chudnięcie (do operacji schudłam, choć nadal ważyłam tak z 20 kg
za dużo... cóż, osoby ze sztucznym biodrem powinny być po prosu
SZCZUPŁE). No i przyszło lato, upały - sama nie wiem jak, dlaczego -
zaczęłam znów pić PIWO, od którego błyskawicznie wręcz tyję. Nie
muszę pisać, że schudniecie przed operacją wiązało się z całkowitą
rezygnacją z alkoholu. Od 2 lat jestem w trakcie psychoterapii i mam
od jakiegoś czasu wrażenie, że jestem w połowie drogi - tj. wiem co
i jak jest złe i chore, ale jestem dość mocno osadzona w
zachowaniach, schematach (nie tylko myślowych), które uskuteczniałam
przez całe zycie... Kurcze, jak to jest, że wciaz widzę szklankę do
połowy pustą, a nie pełną? Tj. zamiast się cieszyć, że mam
wyjebiaszczą protezę biodra, która wyzwoliła mnie z wieloletniego
fizycznego cierpienia i poprawiła moją sprawność fizyczną - ja tyję
na własne życzenie, zamiast dązyć do czegoś wręcz przeciwnego?
Natchnał mnie nieco sąsiedni watek o otyłym mężu - ja też takowego
posiadam - oczywiście wolę wypominać jemu, że nie chudnie, niż zająć
się sobą... siedzę w domu, mam przyznane prawo do świadczenia
rehabilitacyjnego. Zajmuję się wszystkim - głównie zamartwianiem się
synem, który powtarza "zerówkę" z powodu zaburzeń emocjonalnych -
zamiast do jasnej cholery zająć się sobą, a potem chociażby znaleźć
sobie kochanka. Niestety dotarło do mnie, że jestem odpowiedzialna
za siebie i dzieci - nie za męża... Mam porządnego doła, mimo leków
antydepresyjnych... Co dalej? Jeśli nie schudnę - kwestią czasu jest
rychłe obluzowanie się endoprotezy biodra. Ktoś był/jest w takiej
sytuacji? Ktoś zrozumie albo da kopa na rozpęd??
Agnieszka