Moj 'gorszy' maz

25.09.08, 00:11
Nie wiem wlasciwie jak zaczac ten watek, wiec od razu przejde do konkretow.
Chodzi o to, ze ja i moj maz odbiegamy od siebie jesli chodzi o wyksztalcenie.
Ja mam ukonczone powazne studia, i choc nie pracuje w zawodzie to powiedzmy,
ze moje wyksztalcenie robi wrazenie, zwlaszcza na tych ktorych ekscytuja nazwy
kierunkow studiow, prestiz uczelni, ocena na dyplonie itd. Maz ma tylko
mature, studia zaczal ale rzucil po pierwszym roku i tak juz zostalo. Obecnie
pracuje w branzy nazwijmy to uslugowej, zarabia dosc dobrze, tzn. wystarcza na
utrzymanie rodziny i ja w sumie nie musialabym pracowac gdybym nie chciala.
Tyle ze pracuje duzo i ciezko, czasem zarywa wieczory, zdarzalo sie nieraz ze
pracowal wiecej niz 50 godzin w tygodniu i wlasciwie nie wiem ile jeszcze lat
bedzie w stanie utrzymywac takie tempo pracy. I teraz glowny problem: rodzina.
Wszyscy, zarowno z mojej jak i jego rodziny uwazaja, ze powinien za wszelka
cene skonczyc studia. Zeby miec jakis zawod, zeby dzieci sie nie wstydzily w
przyszlosci niewyksztalconego ojca i zebym ja przypadkiem nie znalazla sobie
bardziej obytego facet na poziomie (to obawy jego rodziny, nie mojej). W
gruncie rzeczy kochana rodzinka podkresla ciagle, ze moj maz jest przez ten
swoj brak studiow po prostu ode mnie gorszy. Ja nie mam specjalnego problemu z
tym, ze maz ma tylko mature, bo jest inteligentnym i elokwentnym facetem o
wyrazistych pogladach i zawsze mam z nim o czym pogadac, nie musze sie tez go
wstydzic w towarzystwie (wszyscy moi znajomi dziwia sie ze nie skonczyl
zadnych studiow). No i tak zastanawiam sie czy jest sens walczyc z wiatrakami,
przekonywac rodzine (zwlaszcza jego) zeby dali mu spokoj w kwestii tych
studiow, czy moze jednak zle robie nie naciskajac go czy nie motywujac by cos
zrobil ze swoja edukacja? Bo pomijajac juz sprawe ambicji, z wiekiem bedzie mu
coraz ciezej na rynku pracy. On twierdzi, ze jest juz za stary i zbyt zajety
by zaczynac wszystko od nowa, i ze po prostu nie widzi realnych szans na to by
udalo mu sie skonczyc studia. Nigdy nie lubil uczesczczac na zajecia, nie
znosil przymusu egzaminacyjnego itd. a cala swoja wiedze jaka ma zawdziecza
temu ze bardzo duzo czyta i buszuje po innych mediach (internet, dokumenty w
TV itd). Nie wiem juz sama, moze rzeczywiscie nie widze czegos co kiedys moze
byc problelem...
    • dorianne.gray Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 00:18
      Ale to jest Twój mąż, nie rodziny?

      Nie rozumiem, dlaczego miałoby mu być z wiekiem coraz gorzej na
      rynku pracy. Mam np. koleżankę, która nawet tej Twojej nieszczęsnej
      matury nie ma, a na rynku pracy ma o niebo lepiej niż ja, wielce
      wykształcona pani magister.
    • ik_ecc Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 00:27
      Ja mam wyksztalcenie "wyzsze niz wyzsze", moj partner rzucil studia
      na drugim roku. Pracujemy (ok, ja siedze glownie z dzieckiem w domu,
      ale pracuje od czasu do czasu) w tej samej branzy, w ktorej to moj
      partner jest duzo lepszym specjalista niz ja (bo to jest tez jego
      hobby, natomiast ja nie znosze tego co robie) i zarabia lepiej niz
      ja. Jest inteligentny, oczytany i ma wiele innych cech, ktore sobie
      szalenie cenie. Jedyny minus wynikajacy z tego, ze nie ma
      skonczonych studiow to ewentualne klopoty przy ewentualnej
      emigracji. Nie jestem nawet pewna czy moja rodzina w ogole wie, ze
      on nie skonczyl studiow - temat jakos nigdy nie wyplynal... Nie ze
      cos ukrywam, tylko jakos nigdy nie bylo okazji zeby dyskutowac na
      temat jego wyksztalcenia - byc moze dlatego, ze zazwyczaj zeby
      pracowac w tej branzy wlasnie potrzebne jest wyzsze wyksztalcenie...
    • zuzka4063 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 00:29
      Też jestem po studiach,a mój mąż nawet matury nie ma.Zawsze uważałam,że studia
      to sprawa indywidualna.Poziom uczelniany nie ma nic wspólnego z
      inteligencją.Znam bardzo wiele osób inteligentniejszych ode mnie,a nie mają
      wykształcenia wyższego.Wiem,że chodzi Tobie o przyszłość,ale czy wszyscy ludzie
      w takim razie muszą kończyć studia,żeby myśleć o przyszłości?No,chyba
      nie.Zaobserwowałam,że społeczeństwo bardzo przywiązuje wagę do studiowania,gdyż
      coraz więcej ludzi studiuje,nie tylko stacjonarnie ale też zaocznie,co w ogóle
      nie koliduje z pracą.Jest jakaś mania studiowania.W tych czas dziwniejsze jest
      to,że ktoś nie ma studiów.Jeżeli mąż nie garnie się do dyplomu,to po co go
      zmuszać.Bez wykształcenia,też sobie poradzi skoro jest obrotny i zapewnia wam
      standard.A jeśli nie chcesz,żeby mąż tyle pracował to idź do pracy,zwłaszcz,że
      masz studia,po których sama piszesz łatwiej znaleźć pracę.Tak więc
      powodzenia.Rodzinie bym powiedziała,że studia nie są miernikiem czyjejś duszy,a
      dusza ludzka nie potrzebuje dyplomu.Pozdrawiam
    • wieczna-gosia Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 00:39
      auroro moj maz dorasta powoli do studiow- kiedy szukal pracy okazalo sie ze ze
      wzgledow formalnych kilka firm mu odpadlo poniewaz maja taka polityke ze pozywej
      pewnego poziomu awansuja jedynie tych z wyzszym. Jest to wymog jedynie formalny
      gdyz po 15 latach w mocno technicznej branzy nie ma absolutnie zanej roznicy
      pomiedzy moim mezem a jego partnerami. Ale kiedy kilka smacznych prac przeszlo
      mu kolo nosa z jednoczesnie bardzo pozytywna odpowiedzia, ale panie wieczny
      przykro nam wyzszego ni ma..... maz niesmialo powiedzial ze moze on by cos
      skonczyl. No wiec szukamy czegos co proses konczenia zagwarantuje w miare
      bezbolesny, a jednoczesnie bedzie w miare dobrze wygladalo w kwestii dyplomowej
      smile U nas to jest w dodatku tak ze ja jestem o 2 poziomy wyzej smile Rozumiem ze nie
      lubi, rozumiem ze dojrzal rozumowo natomiast podstaw ekonomii nie chce mu sie
      wkuwac smile wiec sklaniamy sie u opcji zespolowej czyli on sie zapisuje a ja sie
      ucze i zaliczam a on idzie na sesje nauczony przeze mnie smile opcja bardziej
      ambitna jest taka ze on idzie na studia, w ktorych ja mu nie pomoge bo sie ie
      znam smile aczkolwiek sadze ze to taka postawa kogucika a jak papiery przyjdzie
      skladac to na opcje miimum padnie.
      Ja sie wybieram na kolejne studia za to zupelnie samodzielne i z duza
      przyjemnoscia.
    • lipsmacker Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 01:41
      Rodzinka ma tupet usilujac ingerowac w takie sprawy. U mnie
      odwazyla sie na komentarz jedna ciotka, jeszcze przed slubem, jak
      wyszlo ze moj maz rzucil studia. Temat szybko ucielam odpowiedzia
      ze mi to nie przeszkadza a to ja za niego wychodze nie ona.
      • guderianka Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 07:52
        Mój ś.p. Tata mawiał,że różnice w wykształceniu małżonków negatywnie
        będą się odbijać na związku, zwłaszcza jeśli kobieta ma
        wykształcenie wyższe od faceta.
        Nie znam statystyk. Ale wiem że z czasem zauroczenie, miłość
        przestaje wystarczać,że by podtrzymac temperaturę w związku nie są
        już potrzebne seksualne zagrywki ale inteligentna rozmowa,obycie we
        współczesnym świecie itp. Oczywiście nie jest powiedziane,że
        człowiek ze średnim wykształceniem nie będzie miał "obycia" i
        wiedzy. Jednak jest duża szansa na to,że będzie miał je mniejsze niż
        osoba z wykształceniem wyższym, która rozumie więcej procesów
        zachodzących w otaczającej ją rzeczywistości. Z czasem może być tak,
        że żona będzie szła w jedną stronę a małżonek w drugą
        Oczywiscie nie jest powiedziane że tak będzie u ciebie
        Rodzinka powinna się odpimpolić bo to wasza sprawa, a nie ich. Ale
        wzięłabym ich słowa pod rozwagę
        • dlania Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 09:04
          50 godzin pracy w tygodniu + weekendy zajęte na studia... O to chodzi Tobie i
          rodzince?wink
          Może niech to ewentualnie wypłynie naturalnie, tak jak u wiecznej, mąz sam
          zechce studiować.
        • margotka28 guderianka 25.09.08, 09:54
          a dlaczego uważasz, że osoba, która nie ma studiów nie będzie
          rozumiała pewnych procesów zachodzących w otaczającej ją
          rzeczywistości?
          Różne są powody, dla których osoba nie decyduje się na studia. A
          później, kiedy ma się już swoje lata, kiedy jest czas na studiowanie
          to co? Poszerza się horyzonty? Osoby, które decydują się na studia
          mając rodzinę, pracę itd... robią to zazwyczaj po to, żeby mieć
          lepszą pracę lub zwiększyć swoje szanse na awans.
          A co do autorki wątku - może twoja rodzina poprzez studia zwalcza
          jakieś swoje kompleksy co?
          • aurora30 Re: guderianka 25.09.08, 10:16
            Coz, chodzi o to ze rodzina, zwlaszcza meza mysli sterotypowo, ze studia sa przepustka do lepszego swiata, gwarancja dobrej pracy. Tak juz ta rodzina ma, ze wlasciwie wszyscy sa pozatrudniani w administracji, wojskowosci, w szkolnictwie itd., glownie dzieki ukladom. Sa jak jakas klika, gdzie kazdy zawsze prace mial, ma i mial bedzie, wiec nie probuja nawet zrozumiec ze studia nie gwarantuja niczego. Zwlaszcza jego ciotunie i kuzyneczki, ktore piastuja odpowiedzialne stanowiska typu referent czy sekretarka w jakims urzedzie, zalatwione po znajomosci, i ktore nawet nie splamily sie szukaniem pracy innymi kanalami niz znajomosci, bo juz po skonczeniu edukacji mialy prace zalatwiona przez wczesniejsze pokolenie, inna ciotunie lub kuzyneczke. I probuja nam klasc do glowy, ze gdyby maz mial studia to mialby i ciepla posadke, od 8 do 16, bo cos by sie zalatwilo. Nie rozumieja, ze nas ten klimat po prostu nie interesuje, ze wiemy z autopsji ze prace da sie dostac inaczej, i przynajmniej czlowiek wie, ze zawdziecza ja sobie i swoim kwalifikacjom. Tesciowie np. nie sa w stanie zrozumiec, ze gdyby maz np. skonczyl studia a nie mial rodzinki z ukladami, to tez nie mialby gwarancji tejze cieplej posadki. Oni mysla ze studia zalawtia wszystko. Dziwi mnie to wszystko, bo skoro sa tacy wyksztalceni i obyci to czemu do cholery mysla tak stereotypwo, zero wiedzy o realiach na rynku pracy. I racja, chodzi o kompleksy, wszyscy w tej rodzinie maja "przynajmniej" mgr, traktuja to jako wyznacznik poziomu czlowieka, i moj maz im psuje statystyke, i trzeba sie wstydzic przed dalsza rodzina i znajomymi, ze taki inteligentny i dobrze zapowiadajacy sie, a studiow nie skonczyl.
            • margotka28 Re: guderianka 25.09.08, 10:27
              to współczuję Tobie i mężowi. I nie zwracaj uwagi na ich głupie
              gadanie. Żyjcie po swojemu i nie dajcie się spacyfikować.
              • guderianka Re: guderianka 25.09.08, 13:01
                auroro-nie musi tak być smile Napisałam : Oczywiście nie jest
                powiedziane,że
                człowiek ze średnim wykształceniem nie będzie miał "obycia" i
                wiedzy. Jednak jest duża szansa na to,że będzie miał je mniejsze niż
                osoba z wykształceniem wyższym, która rozumie więcej procesów
                zachodzących w otaczającej ją rzeczywistości

                Studia poszerzają horyzonty-już z racji samego założenia. Analizuje
                się dogłębnie daną dziedzinę, uczy się nie schematycznego myślenia
                ale powiazywania pewnych faktów , stawia się hipotezy, bierze udział
                w dyskusjach itp (np. religia przyczyną powstania komunizmu)
        • dlania Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 10:02
          Guderianko, Twój tato zyl w inym świecie - inna była edukacja, inaczej wyglądały
          studia, inna stuktura społeczeństwa. Ja znam wielu mgr będących funkcjonalnymi
          analfabetami z klapkami na oczach, i wiele osób bez wykształcenia, którym
          wyobraźni, wiedzy o świcie, inteligencji i kreatywności moge tylko pozazdrościć.
          Dzis magiczme literki mgr nic nie mówią o czlowieku. uważam , że slepe gonienie
          za nimi, nie dla siebie, a dla żony rodziny, społeczewństwa i prestiżu to jest
          własnie przykład wąskich horyzontów myslowych.
          • guderianka Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 13:05
            Masz rację dlaniu we wszystkim co napisałaś
            Jednak dzisiejszy świat to również walka kobiet u równouprawnienie,
            i istnienie w facetach kultu "penisa" (facet może pić, bić,
            odpoczywać a kobieta prać,sprzątać i się uśmiechać -wiesz o czym
            mówię ). W świetle tego różnica w wykształceniu -zwłaszcza kobiety -
            może być w pewnym momencie ostrym punktem zapalnym.
            Mój ex "wszechwiedzący"mawiał. "Czego cię k....a na tych studiach
            uczą, debile jacyś" itp. Czuł zagrożenie i upadala jego wartość.
            Obserwowałam takie akcje również u innych, gdzie facet się nosił -bo
            on pracuje i ma mgr lub inz. a Ona to.. Albo gdy Ona miała
            stanowisko i wykształcenie a on twierdził że ona jest psychicznie
            chora i nim pomiata

            Jakkolwiek by nie było-tylko tych dwoje, których dotyczy ten wątek
            powinno wiedzieć, co akurat dla nich jest dobre
            • dlania Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:51
              Guderanko, widze, że masz osobiste podejście do tego, o czym piszesz – i bardzo
              dobrze, nie ma to jak wiedza oparta na faktachwink
              Ja tez mam osobiste podejście - "dzielą" nas z mężem dwa stopnie "kariery
              naukowej"wink Mało tego - mąz zrezygnował z dalszego kształcenia, żebym ja mogła
              kontynuowac swoje (ktos musiał zarabiać).
              Więc myslę że z tą różnica wykształcenia jest tak jak prawie ze wszystkim - nie
              tyle o generalną zasade tu chodzi, co o ludzi - a ci są różniwink
              • guderianka Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 18:49
                > Więc myslę że z tą różnica wykształcenia jest tak jak prawie ze
                wszystkim - nie
                > tyle o generalną zasade tu chodzi, co o ludzi - a ci są różniwink


                Masz rację
                Znam też inne przypadki osobiste, np teściów gdzie on robił karierę
                i piął się po stopniach a ona stała w miejscu. I do końca życia
                wypominać to będzie wink
        • pati9.78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:22
          Przepraszam ,ale Twój dziadek plótł bzdury.Ja mam wyższe
          wykształcenie (mąż też) i wiele koleżanek po studiach, które nie
          mają pojęcia O "procesach zachodzących w otaczającej rzeczywistości"
          A z koleżanką, która nawet matury nie ma rozmawia się jakby była po
          kilku fakultetach. Nie myl inteligencji wrodzonej z nabytą, w
          polskim systemie nauczania wręcz wykutą, wiedzą. Jestem
          zszokowana,że są jeszcze młode osoby, które wyrażają takie jakieś
          skostniałe poglądy po dziadku. To może napisz jeszcze,że dziewczyna
          popełniła mezalians?...
          • pati9.78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:24
            Przepraszam nie dziadek tylko tata plótł.
            • to.ja.kas Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:26
              A mój wujek który skończył prawo na UJ i który ożenił się z panią ze
              sklepu i pozostaje z nia w szczęsliwym stadle juz z 20 lat, dorobili
              sie trójki dzieci (część juz studiuje), zawsze powtarza "miec
              wykształcenie, a byc wykształconym to wielka róznica"....i tego będe
              się trzymac smile
    • atra1 a może jednak te studia? 25.09.08, 13:17
      Ja bym chłopa zmotywowała jednak do skończenia studiów

      nie dlatego, że Ty masz wyższe i niby jesteście "niekompatybilni." Widocznie jesteście kompatybilni skoro jesteście małżeństwem jakiś czas zakładam, a Ty wyrażasz się o swoim męzu z szacunkiem. A i Twój chłop się wodpcznie spełnia w pracy, więc nie gryzie go zazdrośnie w tyłek Twoje wyższe wykształcenie.

      Ale zauważ, że na rynku pracy "cuda" się dzieją, może nagle się okazać, że biznes szlag (tfu tfu) trafił i będzie trzeba szukać pracy. Być może za jakiś czas, a w pewnym wieku bez wykształcenia może być trudniej mimo rewelacyjnych umiejętności. Niestety w tym momencie za łatwo jest zrobić "magistra" (celowo nie pisze wykształcic się, bo to czasem nie idzie w parze) i może się okazać, że jakiś niespecjalnie zdolny trepek, ale ofkors mający mgra wygryzie zdolnego, doświadczonego pracownika bez tych trzech liter przed nazwiskiem. Niestety paradoksalnych sytuacji tego typu nie brak.

      Przeczytaj sobie dokładnie to co napisała wieczna gosiasmile
      • marzeka1 Re: a może jednak te studia? 25.09.08, 14:25
        A ja jednak olałabym ciotunie i inne krewne, ignorowała wszelkie próby poruszania tego tematu lub ucinała krótko: nie będę na ten temat rozmawiać. Co innego gdyby męzowi zalezało na studiach, ale mieć wątpliowści bo jakaś durna ciotka wrzuca swoje 3 grosze???
    • elza78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 14:43
      aurora powiedz rodzince ze ma duzego i to cie przy nim trzyma big_grin swoja droga
      poprostu rozwala mnie takie wieprzanie sie w cudze zycie rodziny, mature ma -
      znaczy ze jest czlowiekiem na poziomie bo ponad to zdobywa sie jedynie wiedze
      kierunkowa ktora nie ma wplywu na rozwoj kulturalny... no chyba ze ktos
      politologie studiuje i ma wyklady w protokolu dyplomatycznego to wie jak jesc
      beze lewa reka a jak prawa smile
      kochasz meza to nie pozwol aby rodzina zarowno twoja jak ijego traktowala go w
      tak chamski sposob w zyciu nie pozwolilabym aby moj malzonek poczul sie gorszy i
      stanelabym z miejsca w jego obronie w takich idiotycznych sytuacjach jak
      opisujesz a to dlatego ze go kocham i szanuje...
      czgeo oni chca zarabia chlop na rodzine mowisz niemalo, stara sie mature ma...
      poprostu buraki az mi sie cisnienie podnioslo...
      ale wiesz jest jeden problem jak oni w nim ta gorszosc tak beda pielegnowac to w
      koncu dojdzie do kryzysu w waszym zwiazku wlasnie z tego powodu, dlatego jesli
      ci ta roznica wyksztalcenia nie przeszkadza ucinaj takie rozmowy w chamski nawet
      sposob bo to co oni robia to tez chamstwo... zbey twoj maz wiedzial ze ma w
      tobie oparcie i ze ich slowa nie sa twoimi...
      • to.ja.kas Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 14:55
        Rodzinę olać bo to żaden argument, ze im sie wydaje iz mąż powinien.
        Jesli juz nad czymspomyslec to nad zrobieniem papiera dla papiera bo
        rynek pracy jest u nas postawiony na głowie i bardzoiej liczy sie
        papier niż wiedza...czesto tak jest w każdym bądź razie.
        Znam ludzi bez matury których wiedza wrecz powala i są naprawde
        omnibusami i mam znajomą inzynier przy której Jola rutowicz to
        szczyt obycia.

        A co do kasy...moja kolezanka która ma dom (duuzy) pod Warszawą, nie
        pracuje, ma kupe kasy i wakacje w ciepłych krajach jest zoną
        spawacza precyzyjnego (czy jakoś tak)...zarabia niewyobrażalne
        pieniadze (w euro) i pracuje 6 godzin dziennie. Czesto w Norwegii.
        Nie sadzę by dyplom choćby i z Oxfordu poprawił jej i jego byt smile)))
        • elza78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:09
          > jest zoną
          > spawacza precyzyjnego

          kas "spawacz precyzyjny" to czlowiek z minimum technikiem z masa uprawnien, wiec
          nie jest to "byle kto" u mnie na wydziale mozna zostac inzynierem spawalnikiem np...
          pozory moga czasem mylic mocno...
          • to.ja.kas Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:11
            Jej mąz na bank nie ma wykształcenia wyższego...ale ma uprawnienia,
            to fakt.
            Ja nigdy nie uważałam, że jej mąż jest "byle kto"...bo byle komu sie
            takiej ogromnej kasy nie płaci...ale ze nie ma studiów to fakt smile
            • elza78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:13
              kas z racji kierunku studiow mam ogromny szacunek do spawaczy to nie jest prosta
              praca a studia kierunkowe to w tym wypadku moim zdaniem strata czasu bo licza
              sie przede wszystkim wlasnie uprawnienia
              ja w ogole rzadko uznaje kogos za gorszego - kazdy ma swoja role na tym swiecie
              do wypelnienia i kazdy jest niezbedny
              nie moze byc tak zeby wszyscy byli naukowcami i tylko mozdzyli bo pkb bedzie
              zerowe wink
              • elza78 ale wracajac do tematu watku w telegraficznym 25.09.08, 15:15
                skrocie wink
                nie pozwolilabym nikomu gnoic osoby ktora kocham i nie pozwolilabym aby dzieki
                komukolwiek czula sie gorsza, tak mam poprostu nie liczylabym sie ze slowami w
                takiej sytuacji
                poprostu zal mi tego meza aurory no zwyczajnie...
              • to.ja.kas Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:20
                Jako humanistka z uposledzeniem jesli idzie o jakiekolwiek cyfry i
                działania na nich uważam wręcz, że jestem mniej przydatna dla
                społeczeństwa niż mąż mojej koleżanki. Serio.

                Ja wiem jedno - mąż autorki watku robi to co lubi, może utrzymac za
                to rodzinę na takim poziomie by zona nie musiała pracowac i
                jest "robotny"...zakładam zatem, ze swój rozum ma i jeśli
                zadecydował iz studia sa nie dla niego to rodzina powinna się
                odpimpac natomiast zona niech gadanie wpuszcza jednym a wypuszcza
                drugim uchem.

                A spawanie, toczenie, murowanie i inne umiejetnosci to prawdziwy
                skarb w reku, zwłaszcza w dziesiejszych czasach z nadmiarem
                prawników bez aplikacji,dziennikarzy, psychologów, pedagogów i
                socjologów i innej masci specjalistów od niczego (dla jasnosci sama
                jestem takim specjalista tongue_out)

                Żałuję, że nie jestem sciślakiem...serio.
                • elza78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:40
                  > Żałuję, że nie jestem sciślakiem...serio.

                  ja jestem i kurcze musze stwierdzic ze perspektywy sa... smile
                  • to.ja.kas Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:44
                    No cóż, moge tylko powiedzieć "zazdraszczam".
                    I nie tylko perspektyw bo na poziom zycia nie narzekam...ale czasem
                    jak czytam wypociny naukowców z mojej dziedziny lub dziedzin
                    pokrewnych to az mnie nosi i zastanawiam się czy to zasługuje na
                    szumne miano NAUKI.
                    • elza78 Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 18:16
                      wiesz kas nie o pieniadz echodzi tylko wlasnie o mozliwosci "tworzenia" czegos
                      nowego wink
                      to fascynujaca sprawa
    • przeciwcialo Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 15:48
      Kurcze, dziwne macie rodziny skoro zakładaja że rodzica poważa się
      tylko za dyplom wyższej uczelni.
      Znam sporo osób bez dyplomu magisterskiego które są na wyższym
      poziomie niż niejeden magister.
      • thaures Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 19:37
        Ja podobnie jak przedmówca. Dawno, dawno temu byłam z chłopakiem,
        który był po zawodówce, ja zdawałam właśnie maturę. Powiedział mi
        wtedy,że nie martwiłby się zbytnio gdybym oblała... Minęło ... lat-
        ja mam podwójnego magistra, ale z byłym rozmawia mi się super- jest
        oczytany, wie co się dzieje potrafi rozmawiać na każdy temat.
        Natomiast wiele z moich koleżanek z wyższym wykształceniem nie ma
        pojęcia o elementarnych sprawach-bo, jak twierdzą nie mają czasu...
        Ale wiem,że jemu to przeszkadza-ostatnio skłamał, gdy ktoś go pytał
        o wykształcenie. I ma wielkie pretensje do rodziców,że pozwolili mu
        wybrać szkołę i nie naciskali na średnią.
        Mojemu szwagrowi miesiąc przed maturą zmarła nagle mama-do matury
        nie podchodził- zdał ją dopiero około 30-tki. Mojej siostrze
        (wyższe)to w ogóle nie przeszkadzało- żartowała tylko,że ma
        połowiczne średnie, bo szwagier jest obcokrajowcem i zdawał tylko
        humanistyczne przedmioty ( my jeszcze miałyśmy obowiązkową
        matematykę) Mój szwagier jest w stanie każdego w rodzinie zagiąć z
        historii- to jego konik- siostra ciągle coś czyta, by móc z nim
        polemizować i się kłócić o jakieś szczegóły.
        Ale mamy też wśród znajomych parę, która po 20 latach wspólnego
        życia stwierdziła,że nie ma o czym ze sobą rozmawiać- on po
        zawodówce, ona wyższe. Jak ktoś napisał wcześniej-zauroczenie minęło
        i została proza życia.
        A ja się zastanawiam stale co dały mi studia (humanistyczne)? I
        dochodzę do wniosku,że praktycznej wiedzy niewiele. Poszłam rozpędem
        po szkole, skończyłam, a potem męczyłam się następne 5 lat żeby
        robić to co chcę. Ile jest takich osób, które mają ukończone studia
        i w zasadzie tylko papier.
        Natomiast mąż po 10 latach po otrzymaniu dyplomu wrócił z banku i
        powiedział,że pierwszy raz wyższe wykształcenie nam się przydało-
        dostaliśmy większy kredyt niż nam przysługiwał. Tu żartuję, bo oboje
        pracujemy w zawodzie, gdzie wyższe jest konieczne.
        • thaures Re: Moj 'gorszy' maz 25.09.08, 19:38
          thaures napisała:

          > Ja podobnie jak przedmówca. Dawno, dawno temu byłam z chłopakiem,
          Podobnie myślę, oczywiście
    • sanciasancia Re: Moj 'gorszy' maz 27.09.08, 13:26
      Moja teściowa twierdzi, że jak ktoś nie skonczył studiów, a miał mozliwości ntelektualne, to znaczy, że ma defekt. I muszę się z tym zgodzić - to nie jest sprawa inteligencji, tylko woli. Wskazują na to zresztą wszystkie przypadki ludzi, którzy porzucili studia, które znam.
      A co do namów rodziny? Znam rodzinę, która odwiodła synową od studiowana, bo synek był po zawodówce. Mogło być gorzej.
Pełna wersja