Tak natchnął mnie pewien wątek.
Czy Wasi mężowie wychodzą z dzieckiem/dziećmi sami?
Na plac zabaw,do kina,do sklepu,gdziekolwiek?
Ja nie pracuję,cały tydzień zajmuje się dziewczynkami,
dodatkowo 3 dni mąż jest w innym mieście i tak już się utarło,
że sobota jest dniem odpoczynku dla mnie

Tak do ok.16-18 mąż
wychodzi z córkami,a ja mogę sobie od nich odetchnąć.
Wieczory spędzamy już razem,bo ja też chcę pobyć trochę z małżem.
Mąż się na początku trochę buntował,ale teraz te soboty są dla
niego wielką przyjemnością. Po prostu po śniadaniu ubieramy
dziewuchy i małż wybywa z nimi z domu.
Czy to jest dziwne? Bo mamy znajomych,gdzie mąż nigdy nie wyjdzie
z dziećmi sam,zawsze musi iść z nim żona.
Jak np.jesteśmy na takim dużym placu zabaw,gdzie przyjeżdżają
dzieciaki z całej okolicy,to widuję wielu "samotnych"
tatusiów z pociechami. Dla mnie to normalne.
A jak jest u Was?