gorzkasweetie
15.10.08, 12:58
Znowu jestem chora. Ja chyba łapię wszystko co się da. Zawsze byłam
chorowita i jak do tej pory to się nie zmieniło. Rok temu, gdy
przyszłam do tej nowej pracy, także ostro chorowałam, łapiąc
przedszkolne wirusy dziecka. Ale dzielnie siedziałam przy biurku,
idealny pracownik, który elegancko zaniedbuje siebie, doprowadzając
do rozmaitych komplikacji zdrowotnych.
Teraz mam dość bohaterstwa pracownika roku. Ale... Boję się reakcji
szefa na kolejne zwolnienie. W maju miałam grypę, potem wypadek, a
po nim dwa tygodnie zwolnienia. Niedawno musiałam wziąć tydzień na
chore dziecko. Teraz znowu ja. Załamka. Ale powiedzcie czy warto
ryzykować swoje zdrowie, siedząc w fatalnym stanie, z zapaleniem
krtani, w robocie?
Szef będzie wściekły. Ba, mąż też. Również chory, łazi nieprzytomny
do roboty, bo tak trza. I robi wielkie oczy plus komentarze przy
moich chorobach. Ale kurczę, jak ja siebie zaniedbam, i będę ledwo
się wlec, kto będzie matką dla mojego dziecka?!
Chodzicie chore do pracy? Czy leczycie się porządnie? Sama nie wiem,
czy konsekwencje takiej przechodzonej silnej infekcji moga byc
poważne czy nie ma się czego obawiać?