dirgone
30.10.08, 14:32
Oświećcie mnie, bo nie wiem, o co biega. W sąsiednim wątku (tym o soczkach,
alergiach i mężach) pojawiła się informacja, że mąż jednej forumki jest tak
niesamowicie inteligenty, że ROZWIĄZAŁ ZAGADKĘ EINSTEINA. Aż sobie weszłam na
to po raz kolejny (na wiki), żeby sprawdzić, czy to na pewno to (bo za każdym
razem mi się wierzyć nie chce). Toż to zwykła zagadka logiczna. W przeciętnym
piśmie łamigłówkowym jest takich na pęczki, o różnym stopniu trudności. Nie
należę do wybitnie oświeconych logicznie umysłów, a takie zagadki rozwiązuję z
nudów, w ramach rozruszania mózgu co jakiś czas.
Osoba z sąsiedniego wątku napisała, że jej mąż jest jedyną jej znaną osobą,
która tę zagadkę rozwiązała.
Cholewa ciężka, ja nie znam chyba ani jednej osoby, która by takiej zagadki
nie rozwiązała. Czy mówimy o różnych zagadkach?