azile.oli
31.10.08, 15:09
Na marginesie częstych tu wątków o teściowych przedstawię Wam pewną
sytuację i proszę o opinię,bo może jestem nieobiektywna. Moja
teściowa z mężem zostali zaproszeni do mojej mamy na Święta
Wielkanocne.Byłam też oczywiście ja z mężem i dziećmi. W pewnej
chwili moja mama stwierdziła,że ma bardzo ładne wnuki.Na to teściowa
odpowiedziała,że córka(lat 13),to nie taka ładna,bo ma za długą
grzywkę.Tu się zgodziłam,że grzywka za długa,ale nie miałyśmy czasu
pójść do fryzjera,bo młoda dzień przed świętami wróciła z obozu
sportowego,a wcześniej nałożyły się treningi,zawody i przygotowania
do egzaminu po 6-tej klasie,który miał się odbyć w tygodniu
poświątecznym.Na to teściowa stwierdziła,że córce było dużo ładniej
bez grzywki.Nie skomentowałam,więc powtórzyła to jeszcze kilka
razy.Wreszcie stwierdziłam,że ja wprawdzie też lubiłam ją bez tej
grzywki,ale dziewczyna jest już w takim wieku,że może decydować o
swojej fryzurze,a ja to już taka tolerancyjna jestem,że jakby
chciała obciąć się na jeżyka,to też bym pozwoliła.Na to teściowa
wrzasnęła,że jestem bezczelna,chamska i ją obrażam i oświadczyła,że
natychmiast wychodzi.Moja mama wtrąciła delikatnie,aby się nie
denerwowała,bo przecież nic obraźliwego nie powiedziałam.Wzamian
usłyszała,że jest dokładnie taka,jak jej córunia.Usłyszałam też
jeszcze parę obraźliwych uwag i wyszła razem z mężem,mój mąż poszedł
ich odwieźć i widziałam przez okno,jak daje matce
reprymendę.Dodam,że podczas tej awantury moja córka wybuchnęła
płaczem,na co babcia wogóle nie zwróciła żadnej uwagi.Teściowa od
tej pory mnie unika,odmówiła przyjścia na Wigilię,nie życzy sobie
moich odwiedzin,więc tam nie chodzę.Dodam,że nigdy za mną nie
przepadała,uprzedziła się do mnie,jeszcze zanim mnie poznała (wiem
to od osób trzecich).Mimo to nasze stosunki były
poprawne,zapraszaliśmy się na święta,nigdy się z nią nie kłóciłam,bo
wolałam święty spokój,na jej krytykę względem mojego wyglądu nie
reagowałam,albo obracałam to w żart.Oczywiście nasze stosunki nigdy
nie były zbyt serdeczne,ale poprawne.Nie tęsknię za nią i jej obraza
nie jest dla mnie wielkim problemem,ale gdyby chciała się
pogodzić,to nie wracałabym do tamtego incydentu.Tak więc teściowa
nie ogląda wnuków,choć nie zabraniam im tam chodzić,ale sami nie
chcą.Ja ich nie buntuję,bo to babcia.Kilka razy wyciągałam rękę do
zgody,choć nie przepraszałam,bo uważam,że nie mam za co.Teraz już mi
nie zależy,a dzieci są już w takim wieku,że swój rozum mają.Mój mąż
odwiedza matkę bardzo rzadko.Myślę,że ma do niej żal,że inaczej
traktuje jego dzieci a inaczej jego brata.Ja z nim o tym nie
rozmawiam,bo jest z natury zamknięty w sobie,a problem dotyczy jego
matki,więc nie drążę.Chciałam tylko zapytać,czy rzeczywiście moje
słowa w te święta uwarzacie za powód do obrażenia się na mnie i przy
okazji mojej mamy,która została zjechana we własnym domu.Może
rzeczywiście źle się zachowałam? Dodam,że powiedziałam o tej
fryzurze,bo chciałam wreszcie skończyć tę dyskusję,widząc,że córce
jest przykro.