Dodaj do ulubionych

"Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży"

    • sionasble Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 24.11.08, 13:12
      Czy aptekarz ma formalne prawo
      > odmówić kobiecie sprzedaży leku dostępnego bez recepty

      tak

      > Spotkało mnie to dzisiaj, chciałam kupić preparat magnezu i potasu (Aspargin),
      > powszechnie zapisywany ciężarnym na skurcze łydek (które mnie dopadły w bardzo
      > nieprzyjemnej formie sad ) Facet w aptece stwierdził że mi nie sprzeda, bo w
      > ciąży to trzeba się skonsultować z lekarzem. Na moje stwierdzenie, skąd wie,
      > czy się konsultowałam z lekarzem, czy nie, powiedział, że nie wie - więc nie
      > sprzeda. Spytałam go, czy Apapu też by mi nie sprzedał - powiedział, że nie
      > sprzeda mi nic, nawet syropku prawoślazowego.

      IDIOTA - UNIKAĆ

      > No więc ja się teraz was pytam, czy od strony formalnej on miał prawo tak
      > zrobić. A co w przypadku, jeśli ciężarna kupuje ten preparat dla męża lub
      > kogokolwiek innego? Czy brzuch jest wystarczającym wskazaniem do odmowy?

      ocxzywiści, że nie jest - powodem odmowy jest wywiad - tylko trzeba go zrobić smile


      > Mi się to wydaje być kompletną paranoją...

      niech ci się nie wydaje - dzieją się różne rzeczy smile
    • amambilis Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 09:40
      Mnie kiedyś pani odmówiła sprzedaży kawy z kofeiną, bo byłam w ciąży. No cóż, od
      tej pory kawiarnia ma jednego klienta mniej.
      amabilis.blox.pl
    • zbukov Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 09:42
      osobiście jestem za taką postawą. poczytanie i popytanie wśród doświadczonych
      ciężarnych nie oznacza, że Tobie lek nie zaszkodzi. nie wiem czy indywidualna
      konsultacja jest w takim przypadku obowiązkowa, ale takie podejście świadczy o
      odpowiedzialności farmaceuty.
    • justy1 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 09:44
      > Czy aptekarz ma formalne prawo
      > odmówić kobiecie sprzedaży leku dostępnego bez recepty (np. Apap)

      mógł odmówić. apteka to nie "zwykły sklep gdzie płacę i dostaję, co
      sobie wybiorę".
      [aczkolwiek w opisanej sytuacji aptekarz mógl się ograniczyć do
      poinformowania pacjentki o ryzyku i wydać lek]


      ustawa Prawo Farmaceutyczne:
      art. 96
      4. "Farmaceuta i technik farmaceutyczny mogą odmówić wydania produktu
      leczniczego, jeżeli jego wydanie może zagrażać życiu lub zdrowiu
      pacjenta."



    • gronostaj8 I dobrze że nie sprzedał 28.11.08, 09:54
      Ogólnie cieszy mnie że w świecie gdzie króluje chęć zysku aptekarze kierują się dobrem pacjenta.
      Nie chodzi konkretnie o ciebie. Ale kobiety w ciąży nadużywają leków trując w ten sposób przyszłość naszego Narodu wink

      To samo się tyczy tusipecu (dobrze napisałem?) i studentów. Ja wiem że pomaga się dobrze uczyć i nie spać pół nocy (sam próbowałem), ale ludzie nie zdają sobie sprawy jakie jest ryzyko zażywania czegoś takiego. Zachowanie aptekarzy względem studentów chcacych kupić lek na kaszel jest takie samo jak w twoim przypadku - "niech pan przyniesie receptę" smile
      • mmena Re: I dobrze że nie sprzedał 28.11.08, 14:27
        > To samo się tyczy tusipecu (dobrze napisałem?) i studentów. Ja wiem że pomaga s
        > ię dobrze uczyć i nie spać pół nocy (sam próbowałem), ale ludzie nie zdają sobi
        > e sprawy jakie jest ryzyko zażywania czegoś takiego.

        Jezeli "ludz" nie zdaje sobie sprawy to jego sprawa. Jest dorosly, powinien
        wiedziec co robi i odpowiadac za to. Jak sie otruje i zejdzie z tego swiata to
        tez nie twoj problem. Jednego durnia mniej.
        • angazetka Re: I dobrze że nie sprzedał 28.11.08, 15:47
          > Jezeli "ludz" nie zdaje sobie sprawy to jego sprawa. Jest dorosly,
          powinien wiedziec co robi i odpowiadac za to.

          Dokładnie. Poza tym student raczej umie przeczytać ulotkę ze
          zrozumieniem i wie, że tussipect może zaszkodzić. A że to olewa -
          jego problem.
    • gocha221 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 10:25
      A ja bym na niego złożyła zażalenie do krajowej izby aptekarskiej czy PIH.
      Kiedyś było info o aptekarzach, którzy nie sprzedają pigułek, bo niby im
      sumienie nie pozwala na zabijanie dzieciątek (?) i mówili, ze w takim przypadku
      można właśnie złożyć skargę, bo nei ma prawa odmówić wydanie leku.

      A nie sprzedanie CI magnezu, bo jesteś w ciąży to szczyt idiotyzmu!!
    • winifred Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 10:49
      paranoja, faktycznie. ja też załapałam sie na skurcze łydek, i mój lekarz powiedział: " to aspargin sobie kup" ale przecież nie wypisał mi tego na recepcie, bo to sie kupuje bez recepty i kosztuje ok5zł za opakowanie. i jakbym dzis w aptece spotkała takie formalistę jak Ty, to bym tego asparginu nie kupiła, no bo jak udowodnię to co lekarz powiedział? Ja kupiłam dziś rano.

      formalista ci się trafił i tyle, w ramach dbania o zdrowie w ciąży musisz zażyć spaceru i iść do innej aptekismile
      pozdrawiam. grunt to się nie denerwować.
    • kaeira Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 11:30
      Osobiście na pewno złożyłabym skargę do kierownika albo właściciela apteki, a gdyby było trzeba, to do "wyższych organów". A także poinformowała kogo się da, w celach bojkotowania tej placówki farmaceutycznej wink

      (Co do magnezu: miałam zalecany magnez z B6 pomocniczo przy ciążowej rwie kulszowej.
      • katia.seitz Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 12:20
        Dzisiaj dostałam od lekarki receptę na Kalipos (to preparat potasu), jej zdaniem
        Aspargin jest za słaby. Myślę, że lek na receptę powinni mi wydać bez problemu
        smile Na szczęście apteki takiego typu, na jaką wtedy natrafiłam, są w mniejszości.
        • owocoskala Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 17:43
          > Dzisiaj dostałam od lekarki receptę na Kalipos (to preparat
          potasu), jej zdanie
          > m
          > Aspargin jest za słaby.
          Jest za słaby jeśli przyczyną kurczów jest brak potasu. Jeśli
          przyczyną jest brak magnezu, preparat potasu Ci nie pomoże. Potas
          sprzedaje sie w większych dawkach na receptę ponieważ jest
          niebezpieczny, po przedawkowaniu może nawet zatrzymać akcję serca.
          Inaczej magnez, który jest wydalany. Poradziłam wyżej zrobic jednak
          najpierw badania krwi. Osobiście kurcze mam przy niedoborze magnezu,
          a nie potasu, a niedobór potasu miewam często.
      • maminka-2 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 13:09
        no to jesteś głupią pieniaczką. lepszy jeden nadgorliwy aptekarz niż stu
        olewających. większość ludzi ma głeboko w dupie twoje zdrowie i twojego płodu.
        to, że komuś się chciało pomyśleć i cię ostrzec przed skutkami nadużywania
        parafarmaceutyków (i tak by ci gó... ten magnez pomógł na skurce w łydkach!)
        jest godne pochwały, a nie donosów.
        • gryzelda71 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 13:11
          maminka-2 napisała:
          (i tak by ci gó... ten magnez pomógł na skurce w łydkach!)

          No pacz,a mnie pomógł.Może dlatego,że na receptę był?Bo bez recepty ma zapewne
          mniejsze działanie.
        • bambussi Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 13:44
          maminka-2 napisała:

          > no to jesteś głupią pieniaczką.

          a może jest po prostu świadomą swych praw konsumentką?

          > lepszy jeden nadgorliwy aptekarz niż stu
          > olewających.

          jest takie powiedzenie ze "nadgorliwość gorsza od faszyzmu" - nikt
          od aptekarza nie wymaga żeby się przejmował czy olewał - ma podać
          lek z półki i pobrać pieniążki - to jego rola, a jak pacjent bedzie
          chciał porady to sam zapyta...

          > większość ludzi ma głeboko w dupie twoje zdrowie i twojego płodu.

          a niby dlaczego "większośc ludzi" miałaby się tym przejmować???

          > to, że komuś się chciało pomyśleć i cię ostrzec przed skutkami
          nadużywania
          > parafarmaceutyków

          właśnie w tym problem że chciało mu się nie "ostrzec" a "zabronić" -
          powinien się ograniczyć do ostrzeżenia, a decyzję pozostawić klientce

          > (i tak by ci gó... ten magnez pomógł na skurce w łydkach!)

          rozumiesz że jestes lekarka prowadzącą autorkę watku i stąd ta
          pewność - to że tobie nie pmógł to nie znaczy że innym nie pomoże

          > jest godne pochwały, a nie donosów.

          poinformowanie właściwych służb o przypadku złamania prawa i
          nieuzasadnionej szykany wobec konsumenta nazywasz donosem? masz
          jakieś zaszłości z czasów PRL-u smile
          • sabina Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 14:42
            Ale przeciez juz zostalo napisane ze farmaeuta ma prawo odowic
            wydania leku. Apteka to nie spozywczak i chyba prawa konsumenta sa
            tu inne niz w wypadku sprzedazy normalnych towarow. mi ostatnio
            farmaceutka odmowila sprzedazy kropli do oczu, bo nosze szkla
            kontaktowe, nie kwestjonuje jej prawa do tego.
            moze pojsc krok dalej i zapytac sie "czy lekarz ma prawo nie
            przepisac mi lekow o ktore poprosze? " - idiotyczne? a czemu nie w
            wypadku apteki, w koncu farmaceuta to tez wysoko wykwalifikowany
            specjalista, z pewnoscia wiedzacy o lekach wiecej niz nie jeden
            lekarz.
            • gryzelda71 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 14:45
              I jak sobie poradziłaś bez tych kropli?
              • sabina Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 14:55
                samo przeszlo smile
                • gryzelda71 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 14:57
                  No pacz,wystarczy,że farmaceuta nie sprzeda i samo przechodzi.
                  • sabina Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 15:05
                    no patrz, a mogla by sprzedac i krzywde bym sobie zrobila, lub
                    pieniadze w bloto wyrzucila.
                    a prawdopodobnie wedlug prawa nie miala prawa mi sprzedac tych
                    kropli jesli wiedziala ze moga zaszkodzic osobie noszacej szkla
                    kontaktowe i wiedziala ze ja nosze szkla kontaktowe. Ale tutaj
                    musialby sie wypowiedziec albo prawnik albo farmaceuta smile
                    • gryzelda71 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 15:08
                      Jeżeli osoby noszące szkła,nie mogą stosować tych konkretnych kropli,to powinna
                      zaproponować coś w zamian,a nie odsyłać z kwitkiem.
                      • sabina Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 15:18
                        1. poszlam do apteki po konkretne krople X
                        2. farmaceutka zapytala sie mnie po co mi one itd itp juz miala mi
                        je podac ale w ostatniej chwili zapytala sie czy nosze szkla
                        kontaktowe odpowiedzialam ze tak
                        3. odmowila mi sprzedazy tych kropel, powiedziala ze nie moge ich w
                        takim razie uzywac
                        4. zaproponowala inne ale nie kupilam ich, kiedys ich juz uzywalam i
                        nie bylam zadowolona, zreszta sama farmaceutka stwierdzila ze
                        odpowiednika do tamtych bez recepty nie ma.
                        5. wyszlam z apteki z pustymi rekami - odmowiono mi prawa do zakupu
                        kropli bez recepty. Czy zgodnie z prawem - jak najbardziej tak. czy
                        slysznie? - z pewnoscia farmaceutka miala na uwadze moje dobro, a
                        nie widzimisie, ze nie sprzeda mi kropli.
                        Wydawalo mi sie ze ta dyskusja wlasnie tego dotyczy
                        • gryzelda71 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 15:21
                          Czyli zaproponowała zamiennik,ale ty go nie chciałaś,więc troszkę inna sytuacja.
                        • owocoskala Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 17:36
                          czy nosze szkla
                          > kontaktowe odpowiedzialam ze tak
                          > 3. odmowila mi sprzedazy tych kropel, powiedziala ze nie moge ich
                          w
                          > takim razie uzywac
                          Troszke to dziwne. Nosze szkła kontaktowe od może 25 lat, jeszcze od
                          czasów kiedy się je codziennie gotowało. Miałam w międzyczasie różne
                          problemy z oczami. Podstawowa zasada jest taka, że trzeba też mieć
                          okulary. W czasie leczenia przez kilka dni nie nosi się szkieł
                          kontaktowych. Nie wierze jednak, że zażywanie wieczorem kropli po
                          zdjęciu szkieł może jakoś zaszkodzić oczom, raczej może krople są
                          maziste i mogą uszkodzic soczewki lub coś w tym guście.
                    • azile.oli Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 20:53
                      Jeśli krople były na receptę,to chyba lekarz wiedział,co
                      przepisuje,jeśli bez-do obowiązku farmaceutki należało
                      poinformowanie Cię,że tych kropli nie wolno stosować przy szkłach
                      kontaktowych.I wtedy masz wybór-nie kupujesz kropli,albo kupujesz
                      krople,wyjmujesz szkiełka i zakładasz okularki.To już Twoja
                      decyzja,krople powinny zostać sprzedane,jeśli klient chce.Nie
                      chciałaś wyjmować szkiełek-nie kupiłaś kropli.Farmaceutka może
                      udzielić Ci informacji i tyle.No,chyba,że wdałaś się z nią w
                      pogawędkę i doszłaś do wniosku,że wolisz cierpieć,niż wyjąć szkła
                      kontaktowe.
        • villianna Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 29.11.08, 00:36
          maminka-2 napisała:

          > no to jesteś głupią pieniaczką. lepszy jeden nadgorliwy aptekarz niż stu
          > olewających. większość ludzi ma głeboko w dupie twoje zdrowie i twojego płodu.
          > to, że komuś się chciało pomyśleć i cię ostrzec przed skutkami nadużywania
          > parafarmaceutyków (i tak by ci gó... ten magnez pomógł na skurce w łydkach!)
          > jest godne pochwały, a nie donosów.


          Kolejna co ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
    • lejla81 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 15:57
      Miałam taką sytuację - dwa razy tej samej aptece, potem już do
      innej chodziłam. Pani odmówiła mi sprzedaży tabletek na ból gardła,
      a innym razem drożdży spożywczych (robiły mi się zajady). Z kolei w
      innej aptece na zakażenie dróg moczowych pani zaproponowała mi lek,
      na którego ulotce było wyraźnie napisane, że kobiety w ciąży nie
      powinny go przyjmowac. Miałam już wtedy sporu brzuszek i napewno
      widziała, że jestem w ciąży. Także najlepiej kierowac się własnym
      rozumem i tym co pisze producent - tak jak matka, która nie podała
      niemowlęciu zbyt silnej dawki paracetamolu wydanej omyłkowo w aptece.
    • mujer82 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 17:47
      Tak, ma prawo a nawet obowiązek prawny bo za skutki uboczne zaordynowania leku
      ciężarnej bez konsultacji z lekarzem,w tym wypadku za możliwe uszkodzenie
      płodu, to farmaceuta ponosi odpowiedzialność karną.
      • iluminacja256 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 21:10
        No to ma przejebane, bo nie moze sprzedać zadnego leku zadnej
        kobiecie. Do 4 miesiąca nei widać NIC nijak, a własnie wtedy
        nastpuje praktycznie 80% uszkodzeń płodu czyli farmaceuta moze
        poniesc konsekwencje sprzedania czegokolwiek jakiejkolweik
        kobiecie... Bogiem a prawdą to niejedn płód nachlal sie dobrze
        wódki, nazłopal kawska i jeszcze nabrał tabletek antykoncepyjnych
        czasem na poczatku swojego zycia ----> choc raz moi drodzy rodacy
        nie badzmy hipokrytami!
    • jenisiej Nie kochasz Dzieciątka, skoro tak ryzykujesz 28.11.08, 19:42
      katia.seitz napisała:

      > Poczytałam to i owo, porozmawiałam z doświadczonymi ciężarnymi
      > i wiem...

      Jesteś mądrzejsza od lekarzy i farmaceutów? Oni uczyli się swego
      fachu przez bardzo długie lata. Skoro im nie ufasz, idź do babki-
      znachorki - odczyni uroki i zapewne niedogodności ciąży miną, jak
      ręką odjął. To, czy dziecko będzie żywe i zdrowe ma drugorzędne
      znaczenie - ale łydka przestanie Ci dokuczać.
      • villianna Re: Nie kochasz Dzieciątka, skoro tak ryzykujesz 29.11.08, 00:39
        jenisiej napisał:

        > katia.seitz napisała:
        >
        > > Poczytałam to i owo, porozmawiałam z doświadczonymi ciężarnymi
        > > i wiem...
        >
        > Jesteś mądrzejsza od lekarzy i farmaceutów? Oni uczyli się swego
        > fachu przez bardzo długie lata. Skoro im nie ufasz, idź do babki-
        > znachorki - odczyni uroki i zapewne niedogodności ciąży miną, jak
        > ręką odjął. To, czy dziecko będzie żywe i zdrowe ma drugorzędne
        > znaczenie - ale łydka przestanie Ci dokuczać.
        >
        Przecież w kolejnym poście napisała, że lekarka jej poleciła kupić ten specyfik.

        Ty za to jesteś wspaniałym, wartościowym człowiekiem, któremu przez internet
        łatwo postawić diagnozę, że nieznana kobieta siedząca gdzieś tam przy komputerze
        to wyrodna matka, która chce umyślnie skrzywdzić swoje dziecko i ma gdzieś jego
        dobro.

        Musisz być strasznie nieszczęśliwym człowiekiem, skoro takie diagnozy tak łatwo
        ci przychodzą - ciekawe jak wytrzymujesz sama ze sobą?
    • villianna w sądzie byś wygrała 28.11.08, 22:07
      Jak dla mnie to była chamska dyskryminacja i gdybyś poszła z tym do sądu z
      oskarżeniem o naruszenie dóbr osobistych mogłabyś to wygrać. Oczywiście jakby Ci
      się chciało wink

      Wyjaśniam czemu.

      Absolutnie żaden lekarz nie podpisze się pod zdaniem "branie magnezu szkodzi
      kobiecie w ciąży lub jej nienarodzonemu dziecku", więc powoływanie się na
      przepis, że aptekarz ma prawo odmówić sprzedaż leku, gdy może on szkodzić
      pacjentowi, w tym konkretnym przypadku nie przejdzie. Szczególnie, że ciąża
      powoduje niedobór tego minerału w organizmach wielu kobiet, więc biorą magnez
      tylko po to by wyrównać jego poziom w organizmie. Nie po to by przedawkować, bo
      do tego w ich przypadku daleka droga.

      Ciężko mówić o chęci przedawkowania i zaszkodzeniu dziecku. Kapusta nie jest
      szkodliwa, ale ktoś się jej naje i potem pożyga to nagle stanie się szkodzącym
      specyfikiem?

      Co innego jeśli aptekarz ostrzegłby klientkę przed skutkami przedawkowania
      magnezu. Tutaj mówimy o całkowitym odmówieniu sprzedaży.

      Jest szansa, że lekarz z góry założył, że jego klientka chce zaszkodzić
      (świadomie lub nieświadomie) swojemu dziecku i ta teza jest niestety
      najłatwiejsza do udowodnienia. Niby jakim prawem tak założył? Jest jakiś przepis
      mówiący, że trzeba chronić nienarodzone dziecko przed własną matką? Po wyglądzie
      autorki topiku ocenił, że jest albo tak mało inteligentna albo tak perfidna, że
      chce skrzywdzić siebie oraz własne dziecko? Zabawił się w lekarza, choć nie miał
      żadnych uprawnień by tak zrobić.

      To co zrobił pan aptekarz nazywa się publicznym upokorzeniem całkowicie
      niewinnej osoby. Gdyby ktoś postronny nie dosłyszał, że autorka topiku prosiła o
      witaminę mógłby pomyśleć, iż w rzeczywistości prosi o środki poronne i dlatego
      aptekarz tak żywo odmawia. Ktoś mógłby pomyśleć, że ta kobieta na prawdę chce
      zamordować swoje dziecko, a aptekarza namawia do przestępstwa - pomocy w
      aborcji. Jak inaczej tłumaczyć taką kategoryczną odmowę aptekarza?

      Wniosek: aptekarz bezprawnie (bo żadne prawo w tym momencie go nie chroni, a
      wręcz przeciwnie - jest prawo, które zobowiązuje go jako sprzedawcę do
      sprzedania wystawionego towaru) dyskryminuje kobietę w ciąży, upokarza ją bez
      powodu na oczach innych klientów, wyraźnie sugerując, że umyślnie lub nie
      umyślnie chce skrzywdzić swoje nienarodzone dziecko. Czy jej dobra osobiste
      zostały naruszone? Tak. Czy wygrałaby w sądzie? Pewnie tak.

      Ja do sądu raczej bym nie poszła, ale skargę na dupka bym na pewno złożyła. Nie
      dla swojego dobrego samopoczucia, ale dla innych ciężarnych kobiet, którym
      idiota może napsuć krwi. Myślę, że takie stresujące sytuacje, publiczne
      upokorzenie matki może być dla nienarodzonego dziecka bardziej szkodliwe niż
      tabletka witamin.
      • czarna_zoska Re: w sądzie byś wygrała 28.11.08, 23:04
        Nie sposob sie z Toba niezgodzic. Farmaceuta potraktowal kobiete jak
        ubezwlasnowolniona. Mysle, ze wiecej szkody wyrzadzily jej te nerwy i irytacja
        niz sam magnez, ktory jgo zdaniem mogl zaszkodzic. Przytocze tu przyklad mojej
        kolezanki.Bedac w ciazy miala ochote na Coca cole. Z reguly nie pije, ale miala
        straszne "zachciewajki". Raz sie przelamamla i wypila slownie jednego lyka. Jej
        maz sie wkurzyl i nakrzyczal strasznie, ze zatruwa siebie i dziecko. Kolezanka
        sie poplakala i chodzila kilka dni z poczuciem winy. Stwierdzila, ze tol to jej
        najwiekszy stres w ciazy. I co, maz chcial dobrze, ale reakcja byla
        niewspolmierna do problemu. Tak i z owym farmaceuta, zareagowal niewspolmiernie
        do rangi leku.
        • villianna Re: w sądzie byś wygrała 29.11.08, 00:15
          Sama forma jego wypowiedzi dużo świadczy o jego stosunku do klienta:

          "Facet w aptece stwierdził że mi nie sprzeda, bo w
          ciąży to trzeba się skonsultować z lekarzem. Na moje stwierdzenie, skąd wie,
          czy się konsultowałam z lekarzem, czy nie, powiedział, że nie wie - więc nie
          sprzeda."

          Koleś nie spytał się czy autorka topiku konsultowała stosowanie specyfiku z
          lekarzem - z góry założył, że nie.

          Nawet przestępca jest niewinny dopóki mu się nie udowodni winy - ale to się nie
          tyczy kobiety w ciąży, która chciała tylko wyrównać w swoim organizmie braki
          magnezu.

          Jak dla mnie to jest ewidentne, że ten mały człowiek postanowił sobie polepszyć
          humor tego dnia dowalając komuś, kto nie odda - to oczywiste, że kobieta w
          zaawansowanej (widocznej) ciąży nie będzie miała sił i chęci na wdawanie się w
          pyskówki. Dowartościował się i to nie miało nic wspólnego z dobrem autorki
          topiku i jej nienarodzonego dziecka.

          Jak dla mnie to jest niepojęte, że są na tym forum osoby, które bronią tego
          gościa. Do tego kobiety, matki.... Wstyd!
        • azile.oli Re: w sądzie byś wygrała 29.11.08, 09:03
          Jak przeczytałam o tym męży,który się wydarł na ciężarną żonę o colę
          to mi się przypomniało,jak po urodzeniu córki w szpitalu położna
          najechała na mnie z gębą,że piję sok pomarańczowy.I że zaszkodzi
          dziecku.Na to ja jej odpowiedziałam,że prędzej zaszkodzą mu
          antybiotyki,którymi byłam faszerowana po cesarce,tudzież łazanki z
          kapustą serwowane na obiad kobietom po porodzie(ja ich nie
          jadłam,mąż mi przynosił obiad z domu,ale jakby nie mógł,to albo bym
          tę kapuchę jadła,albo bym nie jadła nic,w tamtych czasach nie było
          jeszcze opcji,że soboie można było obiad za dopłatą zamówić).Guzik
          babę obchodziło,co piję,jeśli to nie był alkohol.Mój lekarz nawet w
          ciąży zalecił mi wypicie od czasu do czasu kawy,bo miałam niskie
          ciśnienie,a,że na kawę paztrzeć nie mogłam,to zaproponował właśnie
          colę,bo też zawiera kofeinę.Tak że nie przesadzajmy,są leki
          zdecydowanie przeciwskazane w ciąży,są też takie,które należy
          brać,właśnie dla dobra dziecka,bo nasze organizmy nie są
          doskonałe.Mniejszym złem jest wypicie coli przez ciężarną niż
          dopuszczenie do omdlenia i niedotlenienia dziecka.Szczególnie
          uporczywe kurcze też mogą być niebezpieczne,bo kobieta wtedy inaczej
          się porusza,może upaść itd.Farmaceuta ma prawo poinformować kobietę
          i już,a lek sprzedać.Ciekawe jak by mógł zostać ukarany za
          sprzedanie niedozwolonego leku,gdy:mógł stwierdzić,że ciąża była
          niewidoczna,pani miała gruba kurtkę i nie widział,pani
          powiedziała,że to dla męża,babci cioci...po prostu nikt nie jest w
          stanie udowodnić farmaceucie,że świadomie sprzedał lek kobiecie w
          ciąży.A jakby ten lek kupił mąż,żona go przyjęła i potencjalnie
          zaszkodził to chyba nikt by nie leciał z pretensjami do
          farmaceuty,że nie zapytał tego pana,czy aby nie ma żony w
          ciąży.Paranoja i tyle.Lek bez recepty powinien zostać
          wydany,chyba,że kupujący sam z niego zrezygnuje.
    • bertrada Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 22:48
      Pewnie jakiś moher, co się nasłuchał na zjeździe moherów, że magnez i potas
      działają poronnie i uratował życie poczęte. big_grin
      Nikt nie ma prawa odmówić obsłużenia klienta ze względu na ciążę ani ze względu
      na cokolwiek innego z wyjątkiem nieletniości i nietrzeźwości w uzasadnionych
      wypadkach. To była jawna dyskryminacja i masz prawo zaskarżyć go i zażądać
      odszkodowania. W końcu kasa ci się teraz przyda. wink
      • amelia791 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 28.11.08, 22:58
        Napiszę krótko - jeśli to mnie spotkałaby taka sytuacja to
        złożyłabym skargę u kierownika apteki.
    • guru133 Ja na pani miejscu zapytałbym tego cyrulika (bo 28.11.08, 23:39
      na miano aptekarza to to nie zasługuje) czy czasem andropauza nie pozbawia go
      szarych komórek.
    • akle2 Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 29.11.08, 00:33
      Wydaje mi się, że aptek jest dosyć, przynajmniej w większych miastach. Jak mi czegoś nie sprzedadzą w jednej to próbuję w następnej. Po co stwarzać sobie problemy?
      • villianna Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 29.11.08, 00:40
        akle2 napisała:

        > Wydaje mi się, że aptek jest dosyć, przynajmniej w większych miastach. Jak mi c
        > zegoś nie sprzedadzą w jednej to próbuję w następnej. Po co stwarzać sobie prob
        > lemy?

        Faktycznie, lepiej bez zastanowienia się godzić z tym jak cię poniżają.
    • tangerka idiotyzm w najczystszej postaci! 29.11.08, 07:30
      A czy kobieta w ciąży nie może kupić leku swojemu mężowi albo chorej matce?
      Nawet jak kupuje pół litra to też nie mają prawa jej odmówić, bo kupić nie równa
      się wypić, a poza tym to jej prywatny problem jak prowadzi swoją ciążę i nikt
      nie ma prawa robić jej uwag na temat tego co je, pije i jakie leki zażywa! Ciąża
      nie ogranicza praw obywatelskich, ciężarna to nie jest człowiek drugiej
      kategorii, jakiś niepełnosprawny czy umysłowo niewydolny, za którego inni mogą
      decydować co u wolno! Po za tym co to za sposób myślenia? Czy jak nie mam prawa
      jazdy to nie mogę kupić samochodu? Albo jak mam 70 lat to pani w butiku odmówi
      mi szpilek, bo sobie nogi połamię, bo to dla młodych, a stara niech nosi
      bambosze? Ewidentny przykład dyskryminacji ze względu na płeć i stan zdrowia,
      powinnaś tę historię sprzedać lokalnej gazecie, żeby ostrzegli ludność przed
      nadgorliwy farmaceutą, jakby mu obroty spadły o 30 % to może by się opamiętał.
    • jezeli.tylko.ja Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 29.11.08, 09:58
      A pomyśleć, że mi jako 16 latce sprzedawali laki neurologiczne na receptę dla
      mojej siostry i chyba tylko raz mnie zapytali o to dla kogo te leki i poprosili
      o numer telefonu do rodziców. [Fakt, to była apteka w której zawsze wykupowałam
      leki z rodzicami wiec znali mnie z widzenia].

      Jak czytam wszystkie przygody ciężarnych coraz mniej mam ochotę posiadać własne
      potomstwo sad
    • przemyslaw.rozycki Re: "Nie sprzedam pani, bo jest pani w ciąży" 29.11.08, 14:55
      Uważam, że trafiła Pani na wyjątkowego kretyna. Osobiście jednakże uważam, że
      apteka, jak każdy inny punkt handlowy jest czyjąś własnością i właściciel ma
      prawo sprzedawać leki, bądź nie komu uważa za stosowne. Zazwyczaj jednak w
      trosce o własny interes aptekarz nie pozwala sobie na podobne kretyństwa.
      Dlatego sugerowanym przeze mnie rozwiązaniem jest zmiana apteki i robienie temu
      idiocie antyreklamy wśród znajomych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka