Przyszła mi dzisiaj do głowy taka myśl- choć mój synek jest jeszcze
mały,to pewnie kiedyś urośnie

Odkrywcze,wiem

Ale nie o tym.
Chodzi o to,że zaczęłam zastanawiać się, co bym zrobiła,jeśli
kiedyś,jako nastolatek,zacznie palić. Czy awantura,pilnowanie,kary
coś pomagają? Czy jednak rozmowa,uświadamianie? Eee,pewnie będzie
miał gdzieś kadzenie starej matki,nie?

Wiem,wiem,pewnie teraz
napiszecie,ze trzeba dziecko tak wychować,zeby nie zaczęło. Ale
niestety,życie swoje,przychodzi etap u dzieciaków,ze koledzy
imponują,maja ogromny wpływ na to,co robimy. No,jednym słowem,zycie
to nie je bajka. Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii? POmysły?