Mam za plotem pana chorego psychicznie. I nie przeszkadza mi to samo w sobie ( zebyscie mnie nie napadly i o jakies fobie posadzily

), ale facet chodzi pod plotem, gapi mi sie w okno i burczy sam do siebie inwektywy w stosunku do mojej osoby. Twierdzi np. ze jestem szpiegiem i caly czas cos knuje
Dzis, kiedy wychodzilam z mlodym z domu traf chcial ze i on wychodzil. Zaczal mnie przedrzezniac ( udawal moj sposob chodzenia z wozkiem przed soba) i cos tam do siebie nawijal. Staralam sie nie zwracac na niego uwagi, ale juz nie wiem co mam myslec. Nigdy nie wiadomo co mu odwali a podobno bywal agresywny nawet w stosunku do wlasnej matki... Cholera, zaczynam sie go bac !