Dodaj do ulubionych

Dziecko - życiowy sukces czy porażka?

08.12.08, 16:33
Nie jestem pewna, czy sam fakt posiadania dziecka można rozpatrywać
w kategoriach sukcesu/porażki. Mówiąc brzydko "wyprodukowanie"
dziecka to sprawa raczej prosta. Swoją wartość jako rodzica można
ocenić tak naprawde dopiero, gdy dziecko jest dorosłe i coś
osiągnie/nie osiągnie w życiu. A i z tym bywa różnie, bo nasze
dzieci nie są prostym odbiciem naszych metod wychowawczych.

Ale dla mnie samej potomek to ogromna frajda mimo, że bywam
zmęczona, pracuję i mówiąc szczerze macierzyństwo wymaga wyrzeczeń -
brakuje czasu, czasem także pieniędzy. Coś za coś, ale życie to
sztuka wyboru smile
Obserwuj wątek
    • romanm5 Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 15:31
      Dla mnie pojawienie sie dziecka to jak smierc. Jesli jest sie gotowym porzucic
      wszystko co sie lubi, co robilo sie zanim dziecko sie urzodzilo to pojawienie
      sie dziecka nie jest duzym problemem. W przeciwnym wypadku, traci sie chec do
      zycia.
      Po wlasnych doswiadczeniach gdyby przyszlo mi jeszcze raz podjac decyzje na
      pewno nie zdecydowalbym sie na dziecko.
      • quebec4 Raczej porażka 13.12.08, 19:32
        Za dawnych (dobrych) czasów, posiadanie dzieci to była kwestia przetrwania, a
        dzisiaj to już tylko wyszukana forma konsumpcji (opodatkowana 22% VAT)

        W dzisiejszym społeczeństwie nie ma żadnych przesłanek racjonalnych dla
        posiadania dzieci - i to widać w statystykach sad

        Ale nie martwmy się, już nasi politycy coś wymyślą. Np. importowanie gotowych
        chińczyków wink

        (ojciec 2 małych brzdąców)
      • teodor23 Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:55
        Bardzo dobrze Cię rozumiem. Odczułam to najbardziej kiedy moje
        dziecko poszło do szkoły. Moje życie wygląda następująco: praca do
        późnych godzin, powrót do domu, zadania domowe z dzieckiem do
        późnych godzin wieczornych, czytanie i opracowywanie lektur, nauka
        do kartkówek (nie wiem co oni robią w szkole jeśli ja muszę uczyć
        moje dziecko wszystkiego w domu). W sobotę pranie, sprzątanie,
        wyjazd z dzieckiem na basen, zakupy. Niedziela: kościół, jedyny raz
        w tygodniu gotuję obiad, krótki spacer i oczywiście lekcje lektury
        itd. Nie mam czasu ani na telewizję, a co dopiero mówić o książce,
        kinie, teatrze. Pocieszam się tylko, że jak moje dziecko dorośnie to
        wtedy .... (i tu długa lista marzeń)
        • nangaparbat3 Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 23:04
          Dlaczego traktujesz swoje dziecko jak upośledzone?
          • lord_viadro Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 14.12.08, 11:22
            pewnie po to by , potem nie zadawało durnowato-wrednych pytań na forum tongue_out
            świat, życie obecnie tak zapieprza, że trudno czas znaleźć na wszystko tak aby
            dziecko nie było poszkodowane- dlatego posiadanie dziecka i jego wychowanie to
            wielka odpowiedzialność. Dlatego ludzie odpowiedzialni rezygnują, lub opóźniają
            to. Niestety najwięcej dzieci rodzi sie wtedy w rodzinach, które traktują
            dziecko jako okazje do zwiększenia zasiłku na flaszke itp
            z innej beczki dylemat :
            czy wychować dziecko na wrażliwą i szlachetna osobę, którą w życiu zdepczą i
            oszukają. czy na osobę, butną , bezczelną rozpychającą się łokciami,cwaną, która
            na próbę zdepcze swoich protoplastów w I kolejności??
      • osa551 Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 22:01
        > Dla mnie pojawienie sie dziecka to jak smierc. Jesli jest sie gotowym porzucic
        > wszystko co sie lubi, co robilo sie zanim dziecko sie urzodzilo to pojawienie
        > sie dziecka nie jest duzym problemem. W przeciwnym wypadku, traci sie chec do
        > zycia.
        > Po wlasnych doswiadczeniach gdyby przyszlo mi jeszcze raz podjac decyzje na
        > pewno nie zdecydowalbym sie na dziecko.

        ojejku, szkoda mi Twojej rodziny. Faktycznie takie osoby nie powinny mieć dzieci.
    • ajaskowiec głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to SKARB! 13.12.08, 15:32
      Co za idiotyczny artykuł! Niech każdy sobie zada pytanie... czy jest porażką
      swoich rodziców? czy jest ich sukcesem?

      odpowiedź zawsze będzie idiotyczna! głupia! bez treści!

      człowiek i życie to skarb! i tylko WIELCY egoiści zadają pytanie postawione w
      tytule artykułu... EGOIŚCI! Powtarzam, bo to trzeba usłyszeć.

      kolejna głupota: dziecko planowane i nieplanowane. jak ciasto na święta...
      DZIECKO jest CZŁOWIEKIEM! A nie nowym meblem w domu. Dziecko jest KIMŚ, kogo
      trzeba kochać. Aby nauczyć go miłości.

      Ludzie! Egoiści! APELUJĘ O ZDROWY ROZSĄDEK!!!
      • ritual.noise Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 13.12.08, 15:59
        Artykuł wcale nie jest taki głupi. Wnosi nową treść do debaty publicznej.

        Myślę, że artykuł ten jest wręcz przełomowy w naszym społeczeństwie, gdzie
        najczęściej mówi się tylko o tym, jakim dziecko jest szczęściem.

        W Polsce piętnuje się ludzi, którzy świadomie rezygnują z bycia rodzicami i
        wyzywa się ich od egoistów, bez refleksji nad tym, jakie są rzeczywiste powody,
        dla których nie chcą oni mieć dziecka.

        A trzeba jasno i wyraźnie sobie powiedzieć: rodzicielstwo to nie tylko radość
        wspólnych spacerków i obiadków rodem jak z reklamy, ale także - z czego nie
        wszyscy sobie zdają sprawę - olbrzymia odpowiedzialność na całe życie.
        • morqadir Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 13.12.08, 16:19
          egoizm i wygodnictwo do kwadratu( chyba z naciskiem na to drugie) to
          praktycznie jedyne przyczyny dla których ludzie nie chcę mieć
          dzieci .
          Jest to zarazem wyjaśnieniem katastrofy demograficznej w europie i
          przyczyna jej niedługiego upadku o ile coś w mentalności
          europejczyków się nie zmieni.
          • armagon Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 13.12.08, 17:30
            A może to nie jest wina Europejczykow, tylko skutek biedy i braku antykoncepcji w krajach np. arabskich?
            • marty_em racjonalnie 13.12.08, 18:48
              takie sa najzwyczajniej realia dzisiaj. nie ma co psioczyc, bo nie zmieni sie tego na sile.. ewentualnie przy uzyciu perswazji. nie mozna wmowic ludziom, ktorzy nie chca zostac rodzicami, ze kazdy z nas ma taki obowiazek.. poza tym to brzmi rodem jak z panstwa totalitarnego, gdzie ludzie sa przede wszystkim obywatelami, ktorzy maja do spelnienia obowiazki wobec spolecznosci i panstwa...
              • darr.darek RACJOnalnie ??? czy aby na pewno ? 13.12.08, 20:38
                marty_em napisała:
                >takie sa najzwyczajniej realia dzisiaj. nie ma co psioczyc, bo nie
                >zmieni sie tego na sile.. ewentualnie przy uzyciu perswazji. nie
                >mozna wmowic ludziom, ktorzy nie chca zostac rodzicami, ze kazdy z
                >nas ma taki obowiazek..

                Zmiana mentalności zajdzie w banalnie prosty sposób.
                Wystarczy, że zniknie ILUZJA państwowej emerytury wystarczającej na życie.
                A ta iluzja zniknie właśnie za sprawą tychże przymusowych emerytur państwowych.
                To owe emerytury państwowe sprawiły, że pojawiała się z czasem wygoda (i wręcz
                snobowanie się na to) nieinwestowania swego wysiłku w posiadanie i wychowanie
                wielu dzieci.
                W dawnych czasach posiadanie wielu dzieci i DOBRE wychowanie tychże dzieci
                mówiło wszystko o przyszłości niezamożnego człowieka, w wieku, w którym już nie
                będzie w stanie konkurować na rynku pracy. Bezdzietny, niezamożny człowiek mógł
                być po pierwszych oznakach niedołężności tylko dziadem (lub babą) proszalnym pod
                kościołem. Innej przyszłości nie miał.

                A dlaczego zniknie iluzja państwowej emerytury ? A dlatego, bo nie będzie
                wystarczającej liczby dzieci, aby te emerytury utrzymać. Owszem, jeszcze 10 lat
                temu lewica rządząca w EU realizowała szumne plany, że młodzieży "nie trzeba
                rodzić" - wystarczy importować od Arabów i Murzynów. Ja pamiętam sprzed 10-ciu
                lat wywiad z polskim profesorem, który bezkrytycznie powtarzał ten bełkot z
                wiarą w nową iluzję ideologiczną. Dziś już nikt tego nie powtarza, bo okazało
                się spełniać to przed czym ostrzegali prawicowi "reakcjoniści" (wystarczyło
                tylko znać historię, aby można było to przewidzieć).
                Dziś już każdy wie, że Młodzi Arabowie i Murzyni nie dadzą Europejczykom
                spokojnego utrzymania na starość. Jedyny związek z finansami jest taki, że oni
                kosztują: drogie zasiłki, droga profilaktyka środowisk zagrożonych
                przestępczością i olbrzymie koszty wzrastającej w Europie przestępczości.


                • babaqba Re: RACJOnalnie ??? czy aby na pewno ? 14.12.08, 07:09
                  darr.darek napisał: rasistowsko-prawicowe dyrdymały

                  Współczuję ci serdecznie świata, w jakim żyjesz: pełen zagrożeń, lęków
                  i zabobonów. Pobrzmiewa gdzieś w nim echo "wykształcenia" kościelnego
                  (czyli braku wiedzy innej niż ideologiczna) zmieszanego z krańcowym
                  niezrozumieniem głupotek wygłaszanych przez Korwina-Mikke. Brrrr.
                  • darr.darek Re: RACJOnalnie ??? czy aby na pewno ? 14.12.08, 12:24
                    babaqba napisała:
                    >Współczuję ci serdecznie świata, w jakim żyjesz: pełen zagrożeń,
                    >lęków i zabobonów.

                    Kobieto, co ty pleciesz ?
                    Ja dostrzegam zagrożenia, ale ich się nie boję, bo potrafię przewidywać zmiany
                    stokroć lepiej niż wszystkie 'babyqby' razem wzięte. Starości też się nie boję,
                    bo mam piękne i inteligentne dzieci, które dadzą sobie radę w Świecie i o
                    starcyh rodzicach nie zapomną (jak unikać nadmiernych podatków na starych
                    bezdzietnych też zostaną nauczone w swoim czasie).

                    W zabobony XX wieku też nie wierzę, a wszystkie 'babyqby' są strasznie przejęte
                    pielęgnowaniem tychże zabobonów. Obudź się, nie wierz już w zabobony XX wieku -
                    mamy XXI wiek !!!
                    Wszelka wiara: w socjalizmy, w marksizm, w resocjalizację, w keynesizm, w
                    "równość" płci, w feminizm, w poprawność polityczną itp. spis dyrdymałów to już
                    przeszłość zbrodniczego minionego wieku. Mądrzy ludzie nie wierzą w zabobony -
                    mądrzy ludzie potrafią argumentować.


                  • marzannasz Re: RACJOnalnie ??? czy aby na pewno ? 14.12.08, 13:07
                    czy trzeba byc rasista zeby realnie ocenic sytuacje, ale oczywiscie takie jak TY
                    kochajace wszystkich dookolo nie widza ze to nasza kultura europejska jest
                    fundamentalna, gdyby w Afryce lub w Pakistanie bylo lepiej kolorowi by nie
                    osiedlali sie tutaj, a jednak to robia i to co ze soba przyworza to tylko 5-7
                    osobowe rodziny zyjace z bebefitow, ktorym pracowac sie nie chce - i takie sa
                    fakty czy tego chcesz czy nie chcesz - i jesli masz dzieci to twoje dzieci beda
                    pradowaly na te darmozjady, wiec Paniom Pacyfistkom juz podziekujemy - zeycie to
                    odwieczna walka o przetrwanie
                • villianna Re: RACJOnalnie ??? czy aby na pewno ? 14.12.08, 14:03
                  darr.darek to co piszesz jest po prostu głupie.

                  Jeśli zdecyduje się na dzieci to włożę w nie dużo kasy, będę musiała z moich
                  zarobków utrzymywać przez najbliższe 18-25 lat, postem będę musiała się postarać
                  by dzieciak miał dobry start w życiu (jakieś studia, może małe mieszkanko, może
                  huczne wesele - takie minimum, które wypada dać dziecku, jeśli cię na to stać).
                  Mogę mieć nadzieję, że na stare lata dzieci nie odwrócą się ode mnie, nie
                  połaszczą się na moje mieszkanie, nie oddadzą do domu starców.

                  Z drugiej strony mogę nie mieć dzieci, z pieniędzy które normalnie zatopiłabym w
                  dziecku, część mogę odkładać, a gdy przejdę na emeryturę na lokatach uzbiera mi
                  się ładna sumka. W najgorszym wypadku mogę sprzedać moje 3 pokojowe mieszkanie,
                  kupić sobie kawalerkę, a za uzyskane w ten sposób pieniądze wynajmę sobie kogoś,
                  kto się mną zaopiekuje.

                  I jak myślisz, co jest lepszą inwestycją na przyszłość: dzieciaczki, które w
                  każdym momencie może coś strzelić do głowy i się ode mnie odwrócą (ale to będzie
                  moja wina, bo je źle wychowałam)) czy też nie posiadanie dzieci, za to zbieranie
                  kasy na starość?

                  W dzisiejszych czasach JEDYNY powód dla którego powiększa się rodzinę, to tylko
                  dlatego, że się tego chce, bo ma się instynkt ojcowski/macierzyński. Wątek
                  finansowy to jedna wielka bzdura, z resztą ilu znasz starszych ludzi, którzy są
                  utrzymywani przez swoje dzieci - bo ja ani jednego, ale dokładnie odwrotnych
                  sytuacji znam wiele.

                  Więc nie pozwalaj za siebie myśleć jakiemuś dzieciorobowi z partyjki z blisko
                  zerowym poparciem społecznym, ale spróbuj raz pomyśleć własną głową.
                  • darr.darek Re: RACJOnalnie ??? czy aby na pewno ? 14.12.08, 15:02
                    villianna napisała:
                    >darr.darek to co piszesz jest po prostu głupie.
                    >Jeśli zdecyduje się na dzieci to włożę w nie dużo kasy (..)
                    >Z drugiej strony mogę nie mieć dzieci, z pieniędzy które normalnie
                    >zatopiłabym w dziecku, część mogę odkładać, a gdy przejdę na
                    >emeryturę na lokatach uzbiera mi się ładna sumka.

                    Villianna, nie myśl, że się z Ciebie śmieję, ale np. trudno byłoby nie uśmiechać
                    się czytając o tym jak będziemy mieszkać na Księżycu, Wenus i na Marsie z
                    wypracowania dzieci: "jak wyobrażasz sobie Świat za 30 lat". Dałaś podobny
                    poziom "wypracowania" a wynika to tylko z tego, że nie znasz podstaw ekonomii.

                    Wiesz z czego wyniknął obecny kryzys finansowy na Zachodzie i dlaczego nie
                    zdarzył się w Polsce ?
                    Ten kryzys wyniknął z wiary, że "system bankowy" przyjmie każdą sumę lokat
                    bankowych i to jest wyłącznie korzystne, bo nowi kredytobiorcy będą mieli tani
                    kredyt. A tak nie jest !

                    Suma lokat w systemach bankowych najbogatszych państw urosła nawet do
                    paroletniego PKB. W ślad za tym banki znajdowały nowych kredytobiorców i
                    niestety, banki na Zachodzie zaczęły ściągać najgorszy, najbiedniejszy i
                    najmniej odpowiedzialny sort dłużników jako nowych kredytobiorców. To ci ludzie
                    brali pozyczki nieodpowiedzialnie, to "pomysłem na binzes" takich ludzi było
                    jedynie licytowanie wartości nieruchomości ("ja dam więcej za dom, bo to nie
                    moja kasa tylko ... z kredytu").

                    Ta suma lokat okazała się zbyt duża i w ślad za tym, banki komercyjne za
                    Zachodzie będą schodziły z oprocentowaniem lokat do zera (tak jak dzieje się od
                    ponad dekady w Japonii), a banki centralne wzmogą inflację, tak aby na lokatach
                    wyłącznie się TRACIŁO.

                    Ty chciałabyś lokat jeszcze WIELOKROTNIE wyższych i tylko nieznajomość powyżej
                    przytoczonych podstaw wiedzy o gospodarce światowej usprawiedliwia Twoje ...
                    "chodzenie po Księżycu, Wenus i Marsie".
                    Wielokrotnie wyższych, bo Ty wyobraziłabyś sobie, że większość kobiet nie rodzi,
                    a składa lokaty. Kobieta od przejścia na emeryturę w wieku 60-ciu lat (w Polsce
                    średnio od 50-ciu) do 80-tego roku życia przeżywałaby 20 lat na emeryturze, i
                    aby zapewnić tej większości kobiet godne życie należałoby mieć sumę lokat
                    bankowych w relacji do PKB nie jak 1:1 czy 2:1 (jak dziś w najbogatszych
                    państwach), ale należałoby mieć sumę lokat bankowych na poziomie np. 10:1.
                    Oczywiście, NIEREALNE !

                    >W najgorszym wypadku mogę sprzedać moje 3 pokojowe mieszkanie,
                    >kupić sobie kawalerkę, a za uzyskane w ten sposób pieniądze wynajmę
                    >sobie kogoś, kto się mną zaopiekuje.

                    Nadal do wykonania, gdy jedna na 100 kobiet pójdzie na taki układ.

                    W sytuacji, gdy 80% bezdzietnych będzie za 30 lat próbowało sprzedać nadmiar
                    dużych mieszkań dla małej liczby młodych, to jak myślisz, ile "groszy" wyniesie
                    cena przy stosunku 4 do 1-go sprzedających do kupujących.

                    Analogicznie z "inwestycjami finansowymi". Wiesz, że wskaźniki giełdy w Polsce
                    potrafiły spaść wartościowo 3-krotnie, a w Japonii 5-krotnie ? Podobnie
                    potrafiła już spaść cena złota - 10-krotnie w realnej wartości od 1972 do 1990.
                    Planujesz emeryturę 1000zł/m-c z inwestycji finansowych a okazuje się, że
                    uzbierałaś po "tąpnięciu giełdowym" tylko 200zł/m-c. Niezła perspektywa ?

                    >ilu znasz starszych ludzi, którzy są
                    >utrzymywani przez swoje dzieci - bo ja ani jednego, ale dokładnie
                    >odwrotnych sytuacji znam wiele.

                    JA ZNAM i wszyscy dookoła (choć wielu tego nie rozumie) aż 95% emerytów
                    utrzymywanych przez własne dzieci. Z pozostałych 5% ok. 4.5% emerytów
                    bezdzietnych utrzymywanych jest przez CUDZE dzieci.
                    I jakieś co najwyżej 0.5% emerytów zamożnych utrzymuje się wyłącznie z lokat,
                    lichwy, wynajmu mieszkań itp..

                    Ty nie rozumiesz, że emerytury to czysty podatek zabierany na bieżąco pracującym
                    "czyimś dzieciom". A to podstawy wiedzy o ekonomii.
                    Modelu, w którym "czyjeś dzieci" zbuntują się za 30 lat i pokażą "cudzym,
                    bezdzietnym starcom" figę i skażą ich na nędze, też nie potrafisz sobie
                    wyobrazić ? A to błąd ! Brak perspektywicznego myślenia.


            • acorns Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 13:31
              > A może to nie jest wina Europejczykow, tylko skutek biedy i braku
              > antykoncepcji w krajach np. arabskich?

              Cokolwiek to jest to pokazuje tylko jedno - ludziom się od dobrobytu przewraca w
              dupach, myślą tylko o sobie, o swoich przyjemnościach a poświęcenie się dla
              drugiej osoby - w tym przypadku dziecka, to dla tych ludzi abstrakcja. Dlatego
              też wymyślili i rozwinęli antykoncepcję aby z seksu mieć tylko i wyłącznie
              przyjemność bez konsekwencji w postaci dziecka. Jak dla mnie to jest egoizm i
              konsumpcyjne nastawienie w czystej postaci.
              • hermina5 Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 14:10
                Dlatego
                > też wymyślili i rozwinęli antykoncepcję aby z seksu mieć tylko i
                wyłącznie
                > przyjemność bez konsekwencji w postaci dziecka. Jak dla mnie to
                jest egoizm i
                > konsumpcyjne nastawienie w czystej postaci.


                Jasne, orzeszku. Ciekawe czy to samo bys napisał bedąc kobietą w 13
                ciązy . dlaczego masz tylko JEDNA córke jak deklarujesz na forum,
                skoro antykoncepcja to zło i wygodnictwo? Twoja laska powinna mykać
                już 6 raz z brzuchem i być rozciągnieta jak talala.
                • acorns Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 14:50
                  > Ciekawe czy to samo bys napisał bedąc kobietą w 13 ciązy

                  Jeśli bym był kobietą i chciał być w 13 ciąży to bym napisał że jest fajnie. Jak
                  bym nie chciał być to bym zrezygnował z seksu. A jakby mnie do tego zmuszano to
                  znaczy że moje prawa byłyby łamane.

                  > dlaczego masz tylko JEDNA córke jak deklarujesz na forum,
                  > skoro antykoncepcja to zło i wygodnictwo?

                  Dwie - Sandrę i niedawno urodzoną Patrycję i trzecie dziecko płci nieznanej w
                  drodze. Czyli Jarosław albo Sylwia smile
                  • hermina5 Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 16:59
                    Ja
                    > k
                    > bym nie chciał być to bym zrezygnował z seksu.

                    A jak ktoś nie chce miec dzieci a chce seksu, to stosuje
                    antykoncepcję. Proste? Własnie dlatego, z e nie chce być 13 razy w
                    ciązy. Jak ty byłbyś kobieta , to moze byś nie uprawiał seksu w
                    ogóle - ale póki co ani nie jesteś, ani nikt cię siłą nie zerznie na
                    ulicy - wiec zachowaj swoje oceny antykoncepcji i jej stosowania na
                    czas, kiedy BEDZIESZ KOBIETA.

                    Dwie - Sandrę i niedawno urodzoną Patrycję i trzecie dziecko płci
                    nieznanej w
                    > drodze. Czyli Jarosław albo Sylwia smile

                    Fascynujące - jeszcze dwa miesiace temu pisałes na forum o jednej
                    córce - szybko ci te dzieci się pojawiają...Ale to swietnie, twoja
                    zona spokojnie moze jeszcze być 11 razy w ciazy. A jesli nie - to
                    powinna przestać uprawiać z toba seks, skoro nie chciałaby tych 11
                    razy i antykoncepcja jest fe, ble i egoistyczna.
                    Pamietaj - jeszcze 11 dzieci , 3 to egoizm.

                    • kanibalin22 Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 18:23

                      hermina5 napisała:

                      Pamietaj - jeszcze 11 dzieci , 3 to egoizm.

                      Masz zupelna racje hermino, nie tylko egoizm, wrecz wstyd, jak mozna
                      tak poprostu chciec :TYLKO seksu? I tylko 3 dzieci?
                      Ludzie powinni rozmnazac sie jak kroliczki, tylko potem nie nazekac
                    • acorns Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 20:03
                      > wiec zachowaj swoje oceny antykoncepcji i jej stosowania na
                      > czas, kiedy BEDZIESZ KOBIETA.

                      Nikt mnie cenzurował nie będzie i nie będzie mi dyktował na jaki temat mam prawo
                      się wypowiadać a na jaki nie.

                      > Fascynujące - jeszcze dwa miesiace temu pisałes na forum o jednej
                      > córce - szybko ci te dzieci się pojawiają..

                      Tak to już jest że dziś ma się jedno dziecko a jutro można mieć już dwoje albo
                      więcej jak się bliźniaki albo trojaczki urodzą. A ile ich się jeszcze pojawi to
                      sam nie wiem. Nie jestem prorokiem ani wróżką.
          • moofka Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 13.12.08, 19:05
            morqadir napisał:

            > egoizm i wygodnictwo do kwadratu( chyba z naciskiem na to drugie) to
            > praktycznie jedyne przyczyny dla których ludzie nie chcę mieć
            > dzieci .


            nie sadze
            ludzie nie chca miec dzieci ze strachu
            ze strachu ze nie zapewnia im wszytskiego co w ich opinii powinni
            ze strachu ze okaza sie nie dosc dobrymi rodzicami
            ze strachu ze nie beda potrafili poswiecic im wystarczajaco duzo czasu nie
            krzywdzac przy tym siebie
            i paradoksalnie - co ja rozumiem - ze strachu o nie



            > Jest to zarazem wyjaśnieniem katastrofy demograficznej w europie i
            > przyczyna jej niedługiego upadku o ile coś w mentalności
            > europejczyków się nie zmieni.
          • kketi Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 01:28
            mów za siebie. Ja mam 2 dzieci, i od zawsze chciałam mieć dzieci,
            kiedyś chciałam mieć 3 ale ze wzglęgów finansowych sie nie
            zdecyduje. Dzieci planowałam, i bardzo je kocham, nie wyobrażam
            sobie życia bez nich.
            Mi i mojemu rodzeństwu(jest nas 3 szt) ojciec zawsze powtarzał (jak
            byliśmy mali) że jesteśmy bandą darmozjadów.
            • kketi Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 01:31
              sorki, źle przeczytałam, dopiero teraz widze, przeczytałam że ludzie
              chcą mieć dzieci z egoizmu itd. sorki, pomyłka
          • kaspera Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 09:30
            Sądzę, że ocenianie czegoś z perspektywy egoizmu i braku egoizmu jest nonsensem,
            bo już dawno udowodniono, że każdy ludzki czyn, a zwłaszcza takie czyny jak
            macierzyństwo, filantropia itp. wynikają wyłącznie z egoizmu (polecam chociażby
            "Przebudzenie" De Mello).

            Myślę wręcz, że to właśnie posiadanie własnych dzieci jest apogeum ludzkiego
            egoizmu.

            Jeśli uświadomimy sobie, że ponad 50% populacji, a wielu krajach zdecydowanie
            większa jej część, została spłodzona przez przypadek, bez jakiegokolwiek
            planowania i wyczekiwania, po prostu wskutek niepohamowania popędu seksualnego,
            to jak jak w takiej sytuacji mówić o tu o braku egoizmu ze strony ich
            rodzicieli? Ba, co więcej, z pozostałą częścią populacji jest nielepiej, bo ta
            druga połowa narodziła się wyłącznie ze strachu przed potępieniem społecznym,
            potępieniem rodzinnym, ale przede wszystkim przed potępieniem religijnym. Wśród
            ludzi świadomie rodzących jest przecież najwięcej ludzi religijnych, a większość
            religii, o ile nie wszystkie, od judaizmu, poprzez chrześcijaństwo (zwłaszcza to
            w wydaniu katolickim) aż do islamu, piętnuje i potępia tych ludzi, którzy nie są
            rodzicami, niekiedy wręcz wpajając im pewne potępienie po śmierci. Jest to tym
            większa hipokryzja, że pod płaszczem religii, czyli czegoś rzekomo najbardziej
            transcendentnego, duchowego, kierunkującego się ku sferze sacrum, sankcjonuje
            się najbardziej prymitywne i niepohamowane popędy zwierzęce. O zgrozo, jest
            nawet jeszcze gorzej. Bo de facto ta druga część - ci rodzący świadomie, płodzą
            swoje dzieci ze strachu - uświadomionego lub nie - przed śmiercią. Zdecydowana
            większość w tej grupie myśli o swoich dzieciach jak o potencjalnym ubezpieczeniu
            na starość, traktuje je jako polisę na życie, zabezpieczenie przed chorobą,
            samotnością i starością. Czyż takie podejście nie jest egoizmem par excellence.
            Wielu ludzi uświadamiając sobie, że ich egzystencja jest totalnie pozbawiona
            sensu, że są jednostkami totalnie bezużytecznymi, płodzi dzieci, bo myśli, że w
            ten sposób zmieni ten stan rzeczy, że w ich życiu pojawi się wreszcie sens i
            jakaś wartość dodatnia. Tym czasem niejednokrotnie ich dzieci powtarzają schemat
            rodziców i tak ludzkość płodzi się bez końca.
            Prawdziwym brakiem egoizmu jest w tym wypadku, bądź to:
            1. niepłodzenie dzieci.
            2. bądź adoptowanie nieswoich, tych które zostały spłodzone w wyniku przypadku.
            • kaspera Apogeum Egoizmu 14.12.08, 09:31
              Sądzę, że ocenianie czegoś z perspektywy egoizmu i braku egoizmu jest nonsensem,
              bo już dawno udowodniono, że każdy ludzki czyn, a zwłaszcza takie czyny jak
              macierzyństwo, filantropia itp. wynikają wyłącznie z egoizmu (polecam chociażby
              "Przebudzenie" De Mello).

              Myślę wręcz, że to właśnie posiadanie własnych dzieci jest apogeum ludzkiego
              egoizmu.

              Jeśli uświadomimy sobie, że ponad 50% populacji, a wielu krajach zdecydowanie
              większa jej część, została spłodzona przez przypadek, bez jakiegokolwiek
              planowania i wyczekiwania, po prostu wskutek niepohamowania popędu seksualnego,
              to jak jak w takiej sytuacji mówić o tu o braku egoizmu ze strony ich
              rodzicieli? Ba, co więcej, z pozostałą częścią populacji jest nielepiej, bo ta
              druga połowa narodziła się wyłącznie ze strachu przed potępieniem społecznym,
              potępieniem rodzinnym, ale przede wszystkim przed potępieniem religijnym. Wśród
              ludzi świadomie rodzących jest przecież najwięcej ludzi religijnych, a większość
              religii, o ile nie wszystkie, od judaizmu, poprzez chrześcijaństwo (zwłaszcza to
              w wydaniu katolickim) aż do islamu, piętnuje i potępia tych ludzi, którzy nie są
              rodzicami, niekiedy wręcz wpajając im pewne potępienie po śmierci. Jest to tym
              większa hipokryzja, że pod płaszczem religii, czyli czegoś rzekomo najbardziej
              transcendentnego, duchowego, kierunkującego się ku sferze sacrum, sankcjonuje
              się najbardziej prymitywne i niepohamowane popędy zwierzęce. O zgrozo, jest
              nawet jeszcze gorzej. Bo de facto ta druga część - ci rodzący świadomie, płodzą
              swoje dzieci ze strachu - uświadomionego lub nie - przed śmiercią. Zdecydowana
              większość w tej grupie myśli o swoich dzieciach jak o potencjalnym ubezpieczeniu
              na starość, traktuje je jako polisę na życie, zabezpieczenie przed chorobą,
              samotnością i starością. Czyż takie podejście nie jest egoizmem par excellence.
              Wielu ludzi uświadamiając sobie, że ich egzystencja jest totalnie pozbawiona
              sensu, że są jednostkami totalnie bezużytecznymi, płodzi dzieci, bo myśli, że w
              ten sposób zmieni ten stan rzeczy, że w ich życiu pojawi się wreszcie sens i
              jakaś wartość dodatnia. Tym czasem niejednokrotnie ich dzieci powtarzają schemat
              rodziców i tak ludzkość płodzi się bez końca.
              Prawdziwym brakiem egoizmu jest w tym wypadku, bądź to:
              1. niepłodzenie dzieci.
              2. bądź adoptowanie nieswoich, tych które zostały spłodzone w wyniku przypadku.
              • kropkacom Re: Apogeum Egoizmu 14.12.08, 10:38
                > Myślę wręcz, że to właśnie posiadanie własnych dzieci jest apogeum ludzkiego
                > egoizmu.

                Uśmiałam się smile Egoizm i rozmnażanie raczej nie idą w parze smile Kto ma dzieci ten
                wie.
                • robert.zimnicki Re: Apogeum Egoizmu 14.12.08, 13:00
                  Swiadczy to o twojej tepocie.


                  Jak sie plodzi dzieci? Przez egoizm - bo jakas sila ciagnie dwoje osobnikow do
                  lozka, a po wszystkim odwracaja sie od siebie.

                  Egoizmem jest splodzenie zabawki, zeby sie nia cieszyc, albo nie czuc sie samotnym.

                  Egoizmem jest powolywanie dzieci na swiat, ktory kopie je po dupie - najpierw
                  pojebani sasiedzi, potem koledzy bandyci, psychiczni nauczyciele, zlodzieje
                  szefowie. Ale ci ktorzy sie urwia z tego ku...ego dolka maja szanse zyc.


                  > Uśmiałam się smile Egoizm i rozmnażanie raczej nie idą w parze smile Kto ma dzieci te
                  > n
                  > wie.
                  • sunater Re: Apogeum Egoizmu 14.12.08, 13:08
                    Ostro, ale treściwie tongue_out Popieram. Wszyscy jesteśmy egoistami - tylko większość
                    sie do tego za chiny ludowe nie przyzna tongue_out
                    • kropkacom Re: Apogeum Egoizmu 14.12.08, 13:13
                      > sie do tego za chiny ludowe nie przyzna tongue_out

                      No, ja się przyznam. Nie powoływałam na świat dzieci żeby mi na starość tę
                      słynną szklankę wody podały smile)
                  • kropkacom Re: Apogeum Egoizmu 14.12.08, 13:10
                    > Jak sie plodzi dzieci?

                    Mam Cię uświadomić?

                    Rozmnażanie jest jednym z najnaturalniejszych procesów. Koty też są egoistami bo
                    się rozmnażają?

                    > Egoizmem jest powolywanie dzieci na swiat, ktory kopie je po dupie - najpierw
                    > pojebani sasiedzi, potem koledzy bandyci, psychiczni nauczyciele, zlodzieje
                    > szefowie.

                    Tak to sobie tłumaczą rozmnażanie ludzie sfrustrowani.
                • plisowanka Re: Apogeum Egoizmu 22.12.08, 19:53
                  Egoizmem jest w szczególności traktowanie dziecka jako środka do usidlenia mężczyzny ("Jak zajdę w ciążę, to może się w końcu ze mną ożeni"). A potem używanie dziecka jako pretekstu do własnego lenistwa ("Skoro mam dziecko, to już nie muszę pracować; mąż ma obowiązek mnie utrzymywać").
                  Niestety większość dzieci została powołana na świat w wyniku takich egoistycznych kalkulacji kobiet.
          • kim5 Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 08.01.09, 10:45
            > egoizm i wygodnictwo do kwadratu( chyba z naciskiem na to drugie)
            to
            > praktycznie jedyne przyczyny dla których ludzie nie chcę mieć
            > dzieci .
            Nie masz dzieci? Bo jeśli masz, to skąd możesz wiedzieć, jakie
            motywy mają bezdzietni?
          • myfanawy Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 08.01.09, 12:57
            morqadir napisał:

            > egoizm i wygodnictwo do kwadratu( chyba z naciskiem na to drugie) to
            > praktycznie jedyne przyczyny dla których ludzie nie chcę mieć
            > dzieci .

            Przyznam, ze troche mnie zatkalo jak to przeczytalam. Egoizm i wygodnictwo ? A
            moze po prostu niektorych na te dzieci zwyczajnie nie stac ? Moze nie chca
            podejmowac sie az tak powaznych zobowiazan bez jakichkolwiek gwarancji, ze beda
            mogli zapewnic temu dziecku takie warunki, jakie by chcieli - wiec zachowuja sie
            po prostu odpowiedzialnie ?

            Albo ludzie, ktozy maja tak duzo pracy i innych obowiazkow, ze zwyczajnie nie
            maja czasu, zeby zajac sie psem a co dopiero dzieckiem ? Co to bylo by za
            rodzicielstwo, na ktore nie ma sie czasu w ogole ?

            A moze dochodza do wniosku, ze nie chca rezygnowac ze swoich marzen i pasji w
            ktorych sie spelniaja zyciowo i ktorym poswiecaja wiekszosc swojego czasu ?
            Czemu odrazu jest to "egoizm" ? Czemu wszyscy musimy zrezygnowac z tego, co dla
            nas jest w zyciu najwazniejsze, byle tylko ludzie, ktozy zyja bez pomyslu nie
            przylepiali nam etykietki "wygodnicki egoista" ? Wez jakiegos zapalonego
            fotografa-podroznika, ktory cale zycie spedza w plenerze i czuje sie tam
            najszczesliwyszym czlowiekiem pod sloncem i powiedz mu, ze jest "wygodnickim
            egoista" bo sie nie rozmnaza tylko realizuje w inny sposob.
      • kotek.filemon Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 13.12.08, 23:15
        Jak ja kocham takie stereotypy: kto nie produkuje bachorków ten egoista... JPII świętej pamięci też był tylko egoistą...?
      • villianna Re: głupi artykuł!!!!!!!!!!!!!!!! bo Dziecko to S 14.12.08, 14:05
        Skoro dziecko to taki skarb, to skąd tyle aborcji?
    • gronostaj8 spłodzić dziecko to powinien być obowiązek 13.12.08, 16:16
      zwłaszcza dla ludzi wykształconych i inteligentnych. Bo ci najmniej chętnie się mnożą i ten świat wygląda jak wygląda sad
      • kropkacom Re: spłodzić dziecko to powinien być obowiązek 13.12.08, 16:40
        Dla mnie macierzyństwo to ani sukces, ani tym bardziej porażka. Ot, życie. Nie
        ukrywam jednak że dzieci wniosły w moje życie jakąś nową kategorię radości i
        szczęścia ale też strachu i zmartwień. W każdym razie niczego nie żałuje.
      • pola.cocci Re: spłodzić dziecko to powinien być obowiązek 13.12.08, 16:45
        gronostaj8 napisał:

        > zwłaszcza dla ludzi wykształconych i inteligentnych. Bo ci
        najmniej chętnie się
        > mnożą i ten świat wygląda jak wygląda sad

        Chyba samo splodzenie i przekazanie nawet tych dobrych genow to temu
        swiatu nie pomoze - nalezaloby jeszcze wychowac na porzadnego
        czlowieka, a jak ktos nie ma ochoty w cos takiego sie angazowac to
        lepiej go nie zmuszac, bo tylko wiecej nieszczesliwych dzieci (a
        potem doroslych) bedzie na tym i tak smutnym swiecie.
      • madness_psycho Re: spłodzić dziecko to powinien być obowiązek 13.12.08, 22:57
        Ale wiesz oczywiście, że ci wykształceni i inteligentni są z reguły bardzo zajęci?

        I teraz imaginuj sobie sytuację- dziecko pary intelektualistów wraca do pustego
        domu pełnego książek, ambitnych filmów i płyt, niestety do towarzystwa ma tylko
        kota/psa/chomika bo mamusia jest na sympozjum naukowym a tatuś prowadzi operację
        na otwartym sercu. Ambitnie z cała pewnością, ale niekoniecznie zdrowo dla psychiki.

        Rozmnażać się moim zdaniem powinni ludzie którzy chcą i są świadomi. Nie
        dlatego, ze muszą ani dlatego że "się wpadło" tylko dlatego, ze przemyśleli
        wszystkie za i przeciw i są świadomi odpowiedzialności itede. Oczywiście nie
        znaczy to że dzieci z "wpadek" mają automatycznie gorzej i że powinno się je
        eksterminować. Stało się, trudno. Wtedy obowiązkiem rodziców jest stworzyć mu
        najlepszy dom jaki są w stanie.
        Ale zakładać obowiązek? Przecież są ludzie zwyczajnie zbyt nieodpowiedzialni,
        nieprzyjemni lub agresywni by prawidłowo zaopiekować się dzieckiem. Myślisz, że
        ktoś kto ma doktorat i zna płynnie pięć języków jest automatycznie miły, ciepły,
        odpowiedzialny i wyrozumiały? Powiedziałabym że czasami wręcz przeciwnie.

        A tak swoją drogą, to jestem właśnie potomstwem pary intelektualistów, ludzi
        bardzo wykształconych, poliglotów. Z moją inteligencją, przynajmniej tą czysto
        związaną z moją pracą jest, pochlebiam sobie, dobrze, ale obiektywnie mówiąc to
        czasami kawał sukinsyna ze mnie. Rachunek wychodzi właściwie na zero.
      • villianna Re: spłodzić dziecko to powinien być obowiązek 14.12.08, 14:11
        gronostaj8 napisał:

        > zwłaszcza dla ludzi wykształconych i inteligentnych. Bo ci najmniej chętnie się
        > mnożą i ten świat wygląda jak wygląda sad

        Nie jest prawdziwe myślenie, że tylko dziecko osób wykształconych i
        inteligentnych może wyrosnąć na kogoś wartościowego, inteligentnego, może nawet
        geniusza.

        Może do tego właśnie zmierza ludzkość - by pokazać, że rozwiązywanie testów
        Mensy nie jest najwyższą wartością świadczącą o człowieku. Wystarczy spojrzeć na
        Dodę-Elektrodę.
        • kropkacom Re: spłodzić dziecko to powinien być obowiązek 14.12.08, 14:16
          > Nie jest prawdziwe myślenie, że tylko dziecko osób wykształconych i
          > inteligentnych może wyrosnąć na kogoś wartościowego, inteligentnego, może nawet
          > geniusza.

          Gro osób tzw. inteligentów nie stać po prostu na dzieci.
    • myslacyszaryczlowiek1 Gazeta tylko mąci w głowach,jak komuniści za cara 13.12.08, 16:43
      Serwuje opowiastki o wolnym rynku, konkurencji, jednym
      okienku i jednym dniu na założenie firmy w celu prania mózgów, aby dzieci i
      dorośli gładko łyknęły emerytury w wieku 65lat,podatek liniowy, płatne studia
      (jakoś cisza sza po przystąpieniu do Unii),obniżenie emerytur ileś nazbierał to
      tyle masz.
      Tresują młode mózgi w akceptacji pedalstwa, bycia singlem,a jeżeli już dziecko
      to tylko jedno,mieć dwoje dzieci to dziecioróbstwo.
      Bo taniej wychodzi sprowadzenie gotowego potulnego emigranta,niż zapewnienie
      żłobka,przedszkola,szkoły i godnego życia rodziców.
      I to w imię coraz większych zysków korporacji i bardzo wąskiej grupy osób typu
      Bochniarzowa,które rozdają karty, zapewniają odpowiednią propagandę odpowiednim
      politykom którzy
      posłusznie będą wykonywać ich dyrektywy. Wybiórcza i inne media w Europie robi
      to tak doskonale, że
      powinna być dozwolona od 45 lat. Bo tylko tacy jeszcze pamiętają propagandę
      Trybuny Ludu
      i wyczuwają na odległość socjotechnikę.

      Czy gazeta chce aby cywilizacja chrześcijańska umarła śmiercią naturalną, a
      rozwinęła się religia muzułmańska. Jeden holocaust żydów to za mało? Czy chęć
      zysku przesłania własną głupotę.
    • cudko1 Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 16:51
      nie mi sie ten artykuł nie podoba - orzede wszytskim ze sprowadza
      dziecko do roli przedmiotu (jak awans, kupno nowego domu, samochodu
      itp)/ Moja córka zmieniła w moim zyciu wszytsko, absolutnie
      wszystko, na gorsze??? moze w odczuciutej nieodpowiedzialnej
      panienki którą byłam tak, ale z tej mojej dzisiejszej perspektywy
      gdy patrze na moje dziecko ukochane (która planowałam za jakies 4
      lata) i sukcesy zawodowe które mnie ominęły, kase którą wydałam na
      maqłą, czas który poswieciłam dla niej to nie załuje ani chwili a
      moja córka jest moim wielkim sukscesem - nie wyobrazam sobie zycia
      bez niej - a bez nowej pracy, domu, samochodu tak. I mimo ze jest
      inaczej niż planowałam to to sie po prostu odwlekło w czasie. A czy
      dziecko jest moim sukicesem powiem za lat 20 gdy bedę mogła z dumą
      opowiadać jaką mam córkę jakim jest człowiekiem/
    • joankb Ani sukces ani porazka 13.12.08, 16:52
      Dla mnie - bardzo stresujący okres w życiu. Minimalne pole wyboru - bo musisz
      brać pod uwagę,że w twoim życiu jest ktoś jeszcze. Konformizm. Jest coś w
      zamian - ale w sumie równowaga.
      • pola.cocci Re: Ani sukces ani porazka 13.12.08, 16:58
        Dla mnie dziecko to szczescie wielkie. Spelniam sie przy nim jako
        matka, ciesza mnie jego "male" sukcesy, wiele ie w moim zyciu
        zmienilo jak maly sie pojawil, ale niczego nie zaluje i niczego mi
        nie brakuje... Nie poswiecam sie tylko dla dziecka, korzystam z
        zycia, z meza, nadal jestem kobieta i dobrze mi z tymsmile A sukcesem
        to bedzie jak uda mi sie wychowac tego slodkiego malca na porzadnego
        czlowieka
    • bacalao Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 17:11
      O sukcesie można mówić w przypadku par, którym urodzenie dziecka przyszło na
      prawdę trudno (takich jest sporo). Inaczej brzmi to jak kolejny zaplanowany
      etap życiowej kariery. Mieć dziecko jest trendy. A co będzie, kiedy trendy się
      zmienią, albo kiedy dziecko nie spełni oczekiwań rodziców? Sukces zamieni się
      w porażkę? Z firmy można odejść, a "z dziecka"?
    • mieczyslawww Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 17:16
      Zalerzy dla kogo?. Status obywtela nie pozwala na wielodzietnosc.
      Dzieci urodzic i co dalej ,jak zapewnic byt .Mając 1400 netto.Gdzie
      opłaty są rzedu 700zł.Karzde zwierze wie że populacja jest
      uzależniona od wyrzywienia.Im wiecej jedzenia tym wieksza
      populacja .Jedzenia brakuje populacja spada.System nasz to porażka a
      dokładniej gospodarka.Niema mieszkń mie dziecko ale gdzie ??.Życ na
      ulicy na łasce rodziców czy emigrowac .Jak ptaki ale te wracają a
      ludzie może wrócą . Ale poco jesli idą w lepsze.Poco taki kraj gdzie
      obywatel jest nikim (smieciem ).Żal mnie tego kraju bo jest biedny
      dzienki korupcjii.Ludzie cieżko zasówaą i nie sta ich na
      nic .Poprostu żenada Mam dziecko i to 1 a w Holandi miał bym 3 a
      dlaczego to wam zostawiam ten problem .Mamy polityke państwa do
      dupy .Chcą cos jak najtańszym kosztem .Szkoda słow.Wyjechałem do
      Holandi i po dłuszszej pracy stwierdziłem że nie nadaje sie dopracy
      w polsce .Nie którzy mają pecha nie umieja kras mataczyc kombinowac
      to jest 60% biedy w polsce.
    • m_wasilew Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 17:18
      Dziecko = współczesna forma niewolnictwa. Chociażby: zaciągasz większe
      zobowiązania, żeby np. mieszkać jak człowiek (kawalerka może okazać się za
      mała), a potem: tyrasz do starości.

      Żyjemy w XXI wieku i trudno to "rodzicielstwo" pogodzić z przyjemnościami, które
      "nagle" stały się dla wszystkich dostępne. Z drugiej strony: co ma wisieć nie
      utonie, nie ma mocnych, będą i tacy, którzy pieluchy będą przewijać grubo po
      50-ce... smile
      • dj-flash Niewolnictwo!?! 13.12.08, 18:50
        Twój komentarz to doskonały przykład na to, że brak dziecka jest najczęściej
        skutkiem egoizmu, hedonizmu i niedojrzałości.

        Pomijając to jak pachnie dziecko, jak delikatna jest skóra niemowlaka, jak
        smakują malutkie paluszki, co się czuje gdy dziecko uśmiechnie się do Ciebie
        zaraz o przebudzeniu - dziecko ma jedną kluczową cechę: jest moje. Jest tak moje
        jak nic innego na świecie.

        Jak słyszę, kretynizmy o tym, że ktoś nie będzie mógł sobie pozwolić na
        przyjemności, które oferuje teraz świat, bo będzie miał dziecko to się
        zastanawiam co wy macie w głowie??? Tylko sieczkę z reklam telewizyjnych,
        kolorowych gazet pełnych rozebranych panienek z dupami wygładzonymi w
        Photoshopie i zegarków, na które i tak nigdy nie będzie was stać?

        Walnijcie się w głowę i zastanówcie się po co w ogóle chodzicie po tym świecie.
        Z punktu widzenia gatunku ludzkiego jesteście kompletnie nieprzydatni. Ewolucja
        popełniła błąd, ale szybko go poprawi. Wasze wadliwe geny zostaną po prostu
        wyeliminowane przy najbliższej wymianie pokoleń.

        Jak to jest być błędem ewolucji?
        • joankb Re: Niewolnictwo!?! 13.12.08, 19:07
          Baaaaaardzo dobrze. I guzik by mnie to obchodziło, szczerze rzekłszy.
          Nie muszę "musieć", mogę chcieć, a teksty typu "jak smakują malutkie paluszki"
          to grafomania....
          • dj-flash Re: Niewolnictwo!?! 13.12.08, 19:37
            OK. Odrobinę mnie poniosło...
        • quebec4 Re: Niewolnictwo!?! 13.12.08, 19:44
          > Twój komentarz to doskonały przykład na to, że brak dziecka jest najczęściej
          skutkiem egoizmu, hedonizmu i niedojrzałości.

          Ja mam raczej przeciwne odczucia. Przy dzisiejszym układzie społecznym, to
          posiadanie dzieci jest formą irracjonalności, masochizmu i zaściankowości (inni
          mają, to ja też). Tak długo jak będą ludzie skłonni produkować nowych obywateli
          za friko, tak państwo będzie ich doiło jak wspomnianych niewolników...

          > dziecko ma jedną kluczową cechę: jest moje. Jest tak moje
          > jak nic innego na świecie.

          Otóż grubo się mylisz. Dziecko jest systemu, i jak będzie potrzeba, to ci je
          zabiorą (czy to do woja, czy to do szkoly, czy to do domu dziecka, jak spaprasz
          sprawę). Twoim zadanie jest spłodzić, wychować, wykarmić i wyedukować "czynnik
          wymienny" i tyle.

          > Walnijcie się w głowę i zastanówcie się po co w ogóle chodzicie po tym świecie.

          No właśnie. Po co? Czy aby po to by przyczynić się do powiększenia zaludnienia
          naszej małej planety. 6 000 000 000 to za mało?

          > Jak to jest być błędem ewolucji?

          Po prostu świetnie. Żyje się łatwo, tanio i wygodnie, a o starość się nie
          martwię - zastępy chińczyków będą bardziej niż szczęśliwe zająć miejsce moich
          niespłodzonych dzieci.

          [to taki sarkazm. W rzeczywistości sam ma 2 dzieci i nie godzę się na taki układ
          sił. Ale z perspektywy globalnej, to chyba rzeczywiście byłoby lepiej nie
          przyczyniać się do jeszcze większego przeludnienia...]
          • darr.darek Re: Niewolnictwo!?! 13.12.08, 21:24
            quebec4 napisał:
            >Ja mam raczej przeciwne odczucia. Przy dzisiejszym układzie
            >społecznym, to posiadanie dzieci jest formą irracjonalności,
            >masochizmu i zaściankowości (inni mają, to ja też). Tak długo jak
            >będą ludzie skłonni produkować nowych obywateli
            >za friko

            Państwo powinno "dopłacać" za rodzenie dzieci, zgadłem ?

            >crying..) Dziecko jest systemu, i jak będzie potrzeba, to ci je
            >zabiorą (czy to do woja, czy to do szkoly, czy to do domu dziecka
            >jak spaprasz sprawę). Twoim zadanie jest spłodzić, wychować,
            >wykarmić i wyedukować "czynnik wymienny" i tyle.

            A potrafisz sobie wyobrazić model, w którym dzieci płodzą i wychowują tylko ci
            tradycjonaliści, którzy nienawidzą ideologii lewicowej i związanej z tym
            "wyłączności posiadania dziecka przez system" ?
            Co się stałoby w takim systemie za 3 dekady ?
            Ano mamy nielicznych młodych, którzy od rodziców przejęli niechęć do sił
            Czerwonej Hołoty, którzy to młodzi mają horrendalne obciążenia podatkowe na
            poczet zbyt licznych emerytów. Co dzieje się dalej ?
            Szybkie przejęcie władzy przez młodych gniewnych. Silny opór resztek władzy
            lewicowych starców prowokuje tylko do szybszego rozprawienia się ze starcami i
            ... wyłączną władzę przejmują ci, którzy rzekomo mieli być tylko "własnością
            systemu". Całkowity zwrot na prawo.
            A miliony bezdzietnych starców ?
            Cóż, zasiłek na przeżycie, zero szans na rewolucję przeciwko młodym, przykład
            nędzy bezdzietnych starców dla przyszłych pokoleń i zero zagrożenia dla nowej
            władzy.


            • 7y8u Re: Niewolnictwo!?! 14.12.08, 02:04
              > A potrafisz sobie wyobrazić model, w którym dzieci płodzą i
              wychowują tylko ci
              > tradycjonaliści, którzy nienawidzą ideologii lewicowej i związanej
              z tym
              > "wyłączności posiadania dziecka przez system" ?

              Ta młodzież zrobiłaby rewolucję lewacką, podobnie jak w 1968 dzieci
              konserwatywnych rodziców (bo innych rodziców wtedy nie było).
              • darr.darek Re: Niewolnictwo!?! 14.12.08, 12:40
                7y8u napisał:
                >Ta młodzież zrobiłaby rewolucję lewacką,podobnie jak w 1968 dzieci
                >konserwatywnych rodziców (bo innych rodziców wtedy nie było).

                Nie rozumiesz tematu buntu młodzieży.
                Młodzież buntuje się przeciwko temu co zastaje jako "kajdany" i łapie łatwo
                każdą ideę, która potrafi takie kajdany szybko likwidować, choćby nawet była to
                droga na skróty, którą potem trzeba i tak godzić z zastaną "tradycją".

                Co nieliczna młodzież za kilka dekad zastanie jako swoje "kajdany" ?
                Ano zastanie ogromne obciążenia podatkowe płacy i duże narzuty podatkowe na
                każdym towarze (dziś jeszcze vat i akcyzy nie robią takiego wrażenia, a wiesz
                jaką nienawiść wzbudzała polityka komuny z towarami "luksusowymi" i drożyzną
                wszelkich dóbr ? ta polska nienawiść do tej polityki obaliła komunę).
                Mało tego, w EU będzie np. 70 mln młodych i 200 mln emerytów (większość pewnie
                bezdzietna), dla których to emerytów "ich władza" nieustannie będzie edukować
                propagandowo młodych, że nie wolno dopuszczać do obniżenia i tak niskiego
                poziomu życia tychże emerytów i NIGDY nie wolno odejść od takiego etycznego
                podejścia.

                To będzie porażająca skala takiej propagandy, w którą będzie tymczasowo wierzyła
                większość ... dopóki "młodzi gniewni" nie zrobią przewrotu władzy, nie
                powywieszają rządzących starców. A po 10-ciu latach ... młodzi u władzy (już nie
                tacy młodzi) wrócą do większej dbałości o umierających w nędzy starców,
                przyznają, że hasła: "sami jesteście winni takiej swojej starości" były zbyt
                radykalne i jakoś się "wypośrodkuje".


        • a.nancy Re: Niewolnictwo!?! 13.12.08, 22:49
          dj-flash napisał:

          > dziecko ma jedną kluczową cechę: jest moje. Jest tak moje
          > jak nic innego na świecie.

          i TY zarzucasz bezdzietnym egoizm?
        • loolek Re: Niewolnictwo!?! 13.12.08, 23:09
          ja tam wole iść do knajpy i zjeść dobre żeberka i napić się browara niż smakować malutkie paluszki(w ogóle co to za tekst). no i dobra, ci którzy nie chcą mieć dzieci bo są zbyt wygodni czy leniwi, mają do tego prawo! żyjemy w wolnym kraju, chcesz mieć dzieci to je miej, nie chcesz to ich nie miej. nawet jeśli ktoś ma sieczkę w głowie, to przecież jego głowa, nie twoja - więc co się koleś gorączkujesz?
        • annnnia Re: Niewolnictwo!?! 14.12.08, 01:08
          > dziecko ma jedną kluczową cechę: jest moje.
          > Jest tak moje jak nic innego na świecie.
          >
          1) dziecko nie jest Twoja wlasnoscia. Z takiego "moje jak nic innego" biora sie
          zakatowane niemowlaki. Co za problem roztluc o sciane, skoro JA urodzilam i jest
          MOJE? a mniejszego kalibru mojosc skutkuje sfrustrowanymi nastolatkami, ktorym
          mamusia nie pozwala samemu zdecydowac o wlasnym zyciu, bo to przeciez MOJE
          dzieciatko...

          2) twirdzisz, ze brak dziecka jest skutkiem egoizmu, a zaraz potem wyglaszasz
          poglad ze zaleta posiadania dziecka jest miec cos SWOJEGO. Masz ciezkie klopoty
          z logika.

          • lu_kaczu_szenko Re: Niewolnictwo!?! 14.12.08, 10:16
            Jeśli rodzicielstwo jest niewolnictwem, to ja dobrowolnie już za parę miesięcy
            dołączę do grona szczęśliwych niewolników. I gó... mnie obchodzi to, że wskutek
            tego nie kupie sobie nowego samochodu, nie pojadę na wycieczkę na Hawaje itp. Co
            bym miał z tego samochodu za 20 lat? Tylko wspomnienia, bo już dawno go rdza
            zeżre do tego czasu. Z wycieczki? Parę zdjęć i muszelek. A z dziecka? Może
            wnuki... Może będzie miał kto mi obiad podać, gdy się pochoruję (perskie koty,
            rasowe psy i inne substytuty dzieci choćby nie wiem jak były mądre to żadnego
            pożytku z nich wtedy nie będzie) I kto na tym lepiej wyjdzie? "Niewolnik", czy
            "człowiek wyzwolony"?...
            • rumien płonne nadzieje ... 14.12.08, 13:15
              znając dzisiejsze realia raczej bym nie liczył na ten talerz zupy podawany przez
              dzieci na starość, tak można było myśleć 100 lat temu, ale dziś rzadko które
              dziecko mieszka blisko rodziców, raczej często parę tysięcy kilometrów od ich
              domu i wpada jedynie na święta. Wśród samotnych straruszków w wielkim mieście
              lub pensjonariuszy domów starców jest mnóstwo rodziców, których dzieci o nich
              zapomniały, wyjechały, zajęły się swoim życiem i stan ten, na skutek rozpadu
              więzi rodzinnych, się nasila. Więc może dziś lepiej mieć na starość solidne
              konto w banku niż dzieci na drugim końcu świata albo nawet na sąsiedniej ulicy,
              ale żyjące swoimi dziećmi, problemami, pracą itp. Ja w każdym razie na to stawiam.
              • sunater Re: płonne nadzieje ... 14.12.08, 13:17
                "Umiesz liczyć - licz na siebie" Zasada stara lecz zawsze aktualna. Wiara w to ,
                iż dzieci będą podporą na starość jest równie racjonalna jak wiara w Yeti -
                które też ktoś podobno widział.
                • lu_kaczu_szenko Re: płonne nadzieje ... 14.12.08, 15:27
                  Mówicie to na podstawie własnych obserwacji? Wasi rodzice tak właśnie się
                  zachowują wobec waszych dziadków? Wy tak robicie z waszymi rodzicami? Zatem na
                  pewno wasze dzieci odpłacą się wam tym samym. Czym skorupka za młodu nasiąknie...

                  Zamiast narzekać po prostu dajcie sami dobry przykład. Gwaranuję, że pomoże. A
                  jeżeli Wy z obrzydzeniew wypychacie dziadków do domów starców, to wasze dzieci z
                  obrzydzeniem również was tam wypchną jak tylko przestaniecie być potrzebni
        • kebir Re: Niewolnictwo!?! 14.12.08, 14:40
          > Pomijając to jak pachnie dziecko, jak delikatna jest skóra
          niemowlaka, jak
          > smakują malutkie paluszki, co się czuje gdy dziecko uśmiechnie się
          do Ciebie
          > zaraz o przebudzeniu - dziecko ma jedną kluczową cechę: jest moje.
          Jest tak moj
          > e
          > jak nic innego na świecie.

          W ten sposób potwierdziłeś, że rodzicielstwo wynika w Twoim
          przypadku ze skrajnego egoizmu, a dokładniej - z chęci zaspokojenia
          żądzy posiadania. Piszesz o dzieciaku tak samo, jak inni o domu czy
          samochodzie.
          • darr.darek ... egoizm :) 14.12.08, 15:33
            kebir napisał:
            > > co się czuje gdy dziecko uśmiechnie się do Ciebie
            > > zaraz o przebudzeniu - dziecko ma jedną kluczową cechę: jest
            > > moje. Jest tak moje jak nic innego na świecie.
            >W ten sposób potwierdziłeś, że rodzicielstwo wynika w Twoim
            >przypadku ze skrajnego egoizmu, a dokładniej - z chęci zaspokojenia
            >żądzy posiadania.

            Sądzisz, że mądry rodzic przejmie się historyjką o egoiźmie ?

            To jeszcze nic, gdybym opisał ci, ze uczę dzieci braku zaufania do obcych i
            przejawiania pełnego zaufania wyłącznie w rodzinie, to dopiero miałbyś co
            płodzić o "egoistycznych komórkach społecznych".

            Dla fanatyków ganienia "egoizmu" np. moje wizyty z moimi dziećmi u moich
            starszych rodziców, to też byłby tylko "wykwit egoizmu". Zabawy w ogródku z
            dziećmi, gdy moi rodzice siedzą i cieszą się oglądaniem tych zabaw. A cały Świat
            zewnętrzny, w tym bezdzietni przechadzający się samotnie ulicami, to dla tych
            naszych 3-ech pokoleń tylko ... OTOCZENIE (identycznie jak drzewa na horyzoncie).
            Strrraszny egoizm smile


        • crises Re: Niewolnictwo!?! 14.12.08, 14:45
          > Pomijając to jak pachnie dziecko, jak delikatna jest skóra
          > niemowlaka, jak smakują malutkie paluszki,

          Pedofil, ludożerca, czy ofiara nieodwracalnego odpieluszkowego zapalenia mózgu?
          Nie wiem doprawdy, która z tych możliwości gorsza...
    • zalobanarodowa Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 17:46
      Powinny być takie placówki gdzie można oddać dziecko po urodzeniu, które za
      odpowiednią opłatą wzięły by na karb profesjonalne wychowanie dziecka, a
      rodzice mogliby je odebrać po kilka latach (od nich zależy ilu) już odchowane
      i nauczone dobrych manier. Rodzice zaoszczędziliby sobie wrzasków, smrodu i
      wszystkich utrapień związanych z małymi dziećmi. Oczywiście mogliby je
      odwiedzać tam kiedy by chcieli. Dziwne że nikt nie wpadł na taki pomysł i nie
      otworzył takich placówek, myślę że szybko stałby się milionerem.
      • dj-flash Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:17
        Wiesz co żałoba... jesteś po prostu durna.
        Specjalnie założyłem konto, żeby ci to napisać.
        • kielbasa.z.aligatora Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:59
          HEHE

          dobre
        • joankb Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:13
          Nie wyzywaj nikogo od durnych... dziecko to Twój wybór, brak dziecka to czyjś
          wybór. Równoprawny.
          • kielbasa.z.aligatora Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:24
            czy jestes pewna, ze przeczytalas poprzednie wypowiedzi?

            cos mi sie wydaje, ze zauwazylas slowo durna i od razu wlaczyla ci sie czerwona
            lampka

            ta "durna" wcale nie pisala o wyborze posiadnia dziecka tylko o jakims obozie a
            la caucescu..
      • pola.cocci Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:22
        zalobanarodowa napisała:
        > odwiedzać tam kiedy by chcieli. Dziwne że nikt nie wpadł na taki
        pomysł i nie
        > otworzył takich placówek, myślę że szybko stałby się milionerem.


        Mylisz sie. Juz b. dawno ktos wpadl na taki pomysl, tylko ze te
        czasy juz minely bezpowrotnie, bo ludzie zmadrzeli od tego czasu,
        tzn. nie wszyscy jak widac...
        • nangaparbat3 Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 23:06
          Zmadrzeli?
          Mnóstwo ludzi oddaje dzieci do szkoły z internatem.
          • darr.darek Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 23:49
            nangaparbat3 napisała:
            > Zmadrzeli?
            > Mnóstwo ludzi oddaje dzieci do szkoły z internatem.

            Szkoła z internatem dla nastoletnich chłopców, aby taki chłopak wyrastał na
            mężczyznę z dala od matki i sióstr, to był pomysł praktykowany u arystokratów
            angielskich w czasach, gdy Anglicy zbudowali największe imperium wszechczasów
            (m.in. dzięki temu).

            A zupełnie czymś innym jest oddanie MAŁEGO dziecka do komunalnego sierocińca,
            wtedy gdy to dziecko najbardziej potrzebuje tradycyjnego wychowania i bliskości
            rodziców. Taki model a nawet przymusowe przejmowanie wszystkich dzieci do
            sierocińca to był pomysł marksizmu-leninizmu.
            Co istotne hołota lewicy bolszewickiej porzuciła ten pomysł sierocińców
            wychowujących wszystkie dzieci. Kluczowe było zdanie Dżugaszwilego ksywa Stalin,
            który uznał taką zasadę komunizmu za "jeszcze" zbyt wczesną i zachował
            tradycyjną rodzinę.
            Z kolei hołota lewicy "nowoczesnej" jak najbardziej uznała, że czas na
            realizację owej zasady i skala przejmowania dzieci "przez system" byłaby nie do
            pomyślenia w normalnych czasach. Dziś Czerwona Hołota może zmusić rodziców do
            posyłania dziecka w wieku 6-ciu lat do szkoły, będzie mogła ten wiek obniżyć,
            może ustalać program nauczania dla dzieci jak się Czerwonej Hołocie podoba i
            rodzic nie może się sprzeciwić temu.


      • kotek.filemon Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 23:24
        > Powinny być takie placówki gdzie można oddać dziecko po urodzeniu, które za
        > odpowiednią opłatą wzięły by na karb profesjonalne wychowanie dziecka, a
        > rodzice mogliby je odebrać po kilka latach (od nich zależy ilu) już odchowane
        > i nauczone dobrych manier. Rodzice zaoszczędziliby sobie wrzasków, smrodu i
        > wszystkich utrapień związanych z małymi dziećmi. Oczywiście mogliby je
        > odwiedzać tam kiedy by chcieli. Dziwne że nikt nie wpadł na taki pomysł i nie
        > otworzył takich placówek, myślę że szybko stałby się milionerem.

        Zawsze możesz adoptować kilkuletnie. Problem z adopcją dużego dziecka jest niestety taki, że nie masz pojęcia, jaki "bagaż" za sobą przyniesie. Czasem choćbyś stanął na rzęsach, to i tak odezwie się w nim "wychowanie" z rodzinnej meliny, itp. Duże ryzyko...

        Ale swoją drogą myślę podobnie - może i mógłbym mieć dziecko, gdyby miało od razu tak z 7-8 lat i dało się już z nim porozmawiać jak z człowiekiem. Na przejście wcześniejszego etapu się nie piszę, wobec czego nie mam dzieci i dobrze mi z tym...
    • derre Dziecko albo jest albo go nie ma. 13.12.08, 18:21
      I co komu do drugiego człowieka? Zajrzyj sobie człowieku do własnej duszy, czy
      aby tam nie kryje się zło i obłuda, zamiast doszukiwać się zła w innych.
    • 4g63 Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:31
      dziecko powinno być wynikiem spontanicznej miłości, a nie czymś planowanym i określonym, dziecko to najcudowniejsze co może być we wszechświecie
      • sunater Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:52
        Wybacz ale . . pierniczysz farmazony. I jak ty nie wierzyć w powszechne
        zharibienie kobiet sad
      • brat187 Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:53
        Dziecko to cywilna śmierć? KOniec z łatwo dosptępnymi
        prszyjemnościami? Nie ma dla mnie większej przyjemności niż zabawa z
        moją 1,5 roczną córką i opieka nad nią. A nawet na te płaskie
        przyjemności jak piwo z kumplami zawsze znajdzie się chwila w
        tygodniu.
      • otaliaa Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 18:53
        taaa, na pewno będzie wdzięczne tatusiowi i mamusi za taką spontaniczną miłość
        zamiast talerza przysłowiowej zupy big_grin

        a gdzie to takie mądrości zapisali, że dziecko to cudny fenomen?
        zapytaj rodziców z patologicznych układów, czy cieszą się z popełnienia takiej
        głupoty i sprowadzenia na świat istoty, której ani oni, ani społeczeństwo nie chcą.
      • kielbasa.z.aligatora Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:02
        4g63 napisał:

        > dziecko powinno być wynikiem spontanicznej miłości, a nie czymś planowanym i ok
        > reślonym, dziecko to najcudowniejsze co może być we wszechświecie


        wiesz co 4g63? chcialem ci wytlumaczyc dlaczego cie nie lubie ale nie chce mi
        sie z toba gadac sad
    • dj-flash Kasiu Michalczak 13.12.08, 18:57
      Kasiu Michalczak obawiam się, że twoi rodzice po przeczytaniu twojego artykułu
      podrapią się po głowie i cicho zaklną pod nosem "Ja pier... ale porażka"
    • doom_patrol Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:12
      Ja się strasznie denerwuję, gdy ktos mówi:

      "Stary, Twoje zycie zmieni się całkowicie"...

      wiecie co?

      Gdy przychodzi dziecko - ŻYCIA NIE MA!!!!!!!
      • moofka Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:14
        doom_patrol napisał:

        > Ja się strasznie denerwuję, gdy ktos mówi:
        >
        > "Stary, Twoje zycie zmieni się całkowicie"...
        >
        > wiecie co?
        >
        > Gdy przychodzi dziecko - ŻYCIA NIE MA!!!!!!!


        iii tam, przez jakis czas nie ma
        potem rosna, zycie wraca
        do czasu jak ci sie nastepnego zachce tongue_out
    • kasiagod1 Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:20
      Dziecko to dar Boży. Jeśli dwoje młodych i nieodpowiedzialnych,
      egoistycznych, materialnych ludzi łączy się ze sobą i urodzi się im
      dziecko niespodzianie to pewnie, że jest to dla nich katastrofa, bo
      ci ludzie może fizycznie są dorośli, ale psychicznie nie są
      przygotowani i nie wiadomo czy w ogóle będą w życiu. Dla mnie to
      postrzeganie dziecka jako problemu jest niezrozumiałe i może
      świadczyć jedynie o tym, że ci młodzi rodzice boją się życia
      dorosłego, nie lubią i boją się problemów i chcieliby zawsze było
      beztrosko.
      • joankb Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:26
        To Twoja optyka. Nie jestem ani młoda, ani nieodpowiedzialna. I wiem, że to
        ciężka harówa, stres, nieprzespane noce. Wyzbycie się wielu własnych planów,
        niepodjęcie wielu decyzji.
        Nie wiem jak wybrałabym kolejny raz, ale jednoznaczne to nie jest.
    • kasiagod1 Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:33
      młodzi ludzie, którzy uważają swoje dziecko jako problem znaczy, że
      z nimi jest coś nie tak, świadczy o nich, że są niedojrzali, nie są
      jeszcze dorośli, boją się życia i problemów, chcieliby żeby wszystko
      się samo rozwiązywało bez ich udziału i samo się stawało. Jak
      słyszę, że dwoje młodych ludzi żyje ze sobą na tzw. kocią łapę bez
      ślubu parę lat, to świadczy o lęku przed dorosłością, prawdziwym
      życiem dorosłego człowieka, braku odpowiedzialności za drugiego
      człowieka, boją się problemów, które mogą pojawić się w małżeństwie,
      bo w związku nieformalnym po prostu, gdy te problemy się pojawią,
      gdy coś nie gra, to oni rozstają się, a w małżeństwie trzeba
      problemy rozwiązywać, borykać się z trudnościami, z tym, że dziecko
      jest chore, z brakiem pracy, a związek nieformalny daje im wolność i
      to, że kiedy chcę to może odejść, a małżeństwo i dziecko to
      zobowiązania na całe życie, to troska o drugiego człowieka. Czy ktoś
      pomyślał lub czy media mówią o problemie sprzedaży dzieci lub
      porywaniu dzieci ich rodzicom i sprzedaży jak towar za granice dla
      kasy przez przestępców? ten problem jest obecny też w Polsce nie
      tylko w krajach Trzeciego Świata.Zdarza się, że własne matki
      sprzedają dzieci przestępcom za pieniądze, a ci wysyłają je dalej za
      pieniądze lub rodzinom bezdzitenym lub nawet pedofilom. Czemu nikt z
      tym nie walczy lub temu nie zapobiega, bo przecież te dzieci są na
      fałszywych dokumentach przewożone przez granice, a celnicy tego
      dokładnie nie sprawdzają.Słyszymy często, że gdzieś zaginęło małe
      dziecko lub w wieku szkolnym, a to może ten problem. dzieci są też
      porywane i sprzedawane przez przestępców dla organów.
      • robert.zimnicki Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 14.12.08, 12:55
        Z drugiej strony, to kazdy czlowiek jest chory psychicznie. Jedni, bo nie
        zauwazaja problemu, ze ich dziecko bedzie kiedys wykorzystywane, bedzie mialo
        problemy z praca, rodzina, otoczeniem - ale mimo tego ich chory mozg robi
        wszystko, zeby doszlo do rozmnazania. Drudzy, bo teoretycznie zycie jest piekne,
        ale wiedza, ze powolania potomka na swita jest odpowiedzialnoscia przez cale
        zycie, nawet jak dziecko bedzie juz samodzielne, to i tak beda sie o nie bac. W
        swiecie bandytow, kurew, gdzie prezydent jest chooojem i zlodziejem, znalezienie
        normalnego miejsca, bez polmozgow tepiacych ludzi innych niz oni sami, powolanie
        na swiat dziecka jest rownoznaczne z ciezka choroba psychiczna i powinno byc
        karalne. Najlepszym lekarstwem na to, zeby dzieci nie byly porzucane, bite,
        mogly dorosnac i osiagnac samodzielnosc, robic to co umieja i nie szkodzic
        innym, jest przeprowadzka do krajow o wysokiej polityce prospolecznej. Albo
        uratowanie calego swiata i wyeliminowanie jest problemo i zla, w prosty sposob -
        nacisniecie czerwonego przycisku w rosyjskiej, amerykanskiej, koreanskiej (...)
        bazie wojskowej i wyjebanie tego ku...twa raz na zawsze. Tyle, ze bialka maja
        to do siebie, ze zawsze beda sie laczyc w lancuchy i za kilka mlionow lat
        powstana organizmy rownie popie...ne jak obecnie ludzie. Na zakonczenie -
        wynika stad, ze najlepiej dla dziecka byloby, gdyby nie przychodzilo na ten
        swiat. Alternatywa jest umieszczenie go w otoczeniu, gdzie bedzie mial szanse
        zyc i nie byc tepiony przez szkole, sasiadow, kolegow, urzedy,
        pracodawcow....... wtedy wyrosnie na czlowieka.
    • bezportek Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:35
      Zaprawde powiadam wam, nie mam pojecia. Samo rozpatrywanie tego
      problemu ma sens jedynie w przypadku braku dzieci. Niezdolnosc do
      splodzenia potomstwa to niewatpliwa kleska dla kazdego czlowieka.
      Mozna sie oszukiwac dywagacjami na temat samorealizacji, misji
      dziejowej, konta w banku, liczby stron w publikacjach, i innymi
      bzdetami. Niemniej - brak kontynuacji linii genetycznej jest, z
      punktu widzenia ewolucji, wyznacznikiem niskiej jakosci osobnika i
      podrzednej roli w spoleczenstwie.
      • p.s.j Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 23.12.08, 10:35
        Z punktu widzenia ewolucji, bycie krótkowidzem to również porażka, podrzędna
        rola w społeczeństwie oraz wyznacznik niskiej jakości osobnika.
    • kasiagod1 Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:42
      najbardziej ze wszystkich stworzeń na ziemi cierpią, są poniżane,
      wykorzystywane, gwałcone, sprzedawane i traktowane jak przedmioty,
      okrutnie mordowane w aborcji,są najgorzej traktowane właśnie dzieci,
      bo są bezbronne, niewinne, nie mają praw, a dorośli mogą i robią z
      nimi co się im podoba bez konsekwencji!!!!!!!!!!gdzie tu jest
      sprawiedliwość na tym świecie?!!!Jeśli dziecko cierpi, to cierpi i
      będzie cierpiał za to cały świat!!!!!!!!!!!!!Te tzw.globalne
      ocieplenie to nic innego jak kara Boga na Ludzi, to jest
      nieuniknione, i ludzie nic na to poradzić nie mogą, jedyne co mogą
      to zatrzymać zło na świecie, złem tym jest ludobójstwo
      nienarodzonych dzieci jakim jest aborcja, głód, wojny, wyzysk,
      niewolnictwo, niesprawiedliwość, barbarzyństwo!!!!jeśli ktoś pozwala
      na zło, sieje zło, a tym samym doprowadza do zagłady samego siebie.
      • sterridder Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 22:06
        lol a poza tym u Ciebie wszyscy zdrowi?
    • akado Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:47
      Artykuł jest bardzo dobry, napisany jakby pod moją osobę...Hmmm ja się tam
      dzieckiem specjalnie nie zachwycam, nigdy instynktu macierzyńskiego nie miałam i
      do dziś nie mam, mimo że dziecko ma już 2,5 roku. Owszem rośnie, jest mądre moim
      zdaniem ale ja każdego dnia padam wykończona i zastanawiam się dlaczego ludzie
      tak pragną mieć dzieci???? Dziecko=niewolnictwo rodziców, ja tak to odczuwam.
      Życie które się znało i lubiło - odchodzi...
      A społecznie rzecz ujmując, to faktycznie traci się znajomych, nie ma się dla
      nich czasu, życie się"zawęża", jest trudno... Dlatego warto zrobić sobie drugie
      dziecko, zeby nadać jakiś sens aktualnej sytuacji i egzystencji- skoro jakiś
      sens który się dawniej miało odszedł w niebyt po urodzeniu pierwszego dziecka i
      życie sie tak bardzo pozmieniało.
      • letnisztorm Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 14.12.08, 08:26
        to dobrze że masz dziecko, bo jak byś nie miała ..., kiedyś przyjaciele sami by
        odeszli i co by ci zostało..
    • cantatrice_chauve Re: Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:53
      mam 27 lat i nie myślę zupełnie o posiadaniu dziecka na tą chwilę.
      Mam tyle planów do zrealizowania w najbliższej przyszłości i miejsc
      do odwiedzenia, że wolałabym aby moje dziecko za kilka lat miało
      szczęśliwą mamusię niż sfrustrowaną teraz.. koniec kropka
    • norjana Dziecko - życiowy sukces czy porażka? 13.12.08, 19:54
      Nuda, nuda, nuda, nuda. Dziecko to, dziecko tamto, życie po dziecku się
      zmienia, a ludzie reagują różnie na wieść o rodzicielstwie. Co za
      beznadziejny, nic nie wnoszący artykuł. Następny będzie zapewne odkrywczy
      materiał "Pielucha - życiowa konieczność czy kaprys".
    • tersta Problem w tym, ze jedni debile produkują... 13.12.08, 20:47
      następnych debili, a tamci następnych... itd.,...itd. Zwłaszcza w ostatnich
      latach, kiedy doły społeczne reprodukują sie na potęgę, żeby nazbierać jak
      najwięcej becikowego. A ze prawo (czytaj: bezprawie) w Polsce sprzyja takiej
      sytuacji, albowiem prawo chroni wyłącznie nienarodzonego (żeby kościół
      rzymsko-katolicki mógł jak najwięcej na nim zarobić), toteż margines rozmnaża
      sie jak najszybciej może, zabija narodzonego, po czym produkuje następnego
      nienarodzonego, inkasuje becikowe, i znów narodzony "spada z wersalki" i
      prawie że sie zabija, a w drodze..następny chroniony nienarodzony...I tak bez
      końca...niestety... Katolicka głupia Polska.
      • lu_kaczu_szenko Re: Problem w tym, ze jedni debile produkują... 14.12.08, 10:32
        Jeżeli sugerujesz że ktoś robi dzieci z myślą o becikowym, to znaczy że w twoim
        rozumkiem jest naprawdę źle. Może posłużę się jakimś bliższym ci przykładem,
        żebyś zrozumiała (zrozumiał?) jaką głupotę palnęłaś. To tak, jakbyś sugerowała,
        że ktoś chleje wódę z myślą o zarobku ze sprzedaży pustych butelek w punkcie
        skupu. I teraz spróbuj się zastanowić, czy można w ten sposób coś zarobić... Czy
        koszt uzyskania przychodu przypadkiem nie przekracza samego przychodu.

        Nie wiem, w jakim środowisku się wychowałaś, ale agresywny ton bijący z twojej
        wypowiedzi z którego wynika, że Katolicyzm i margines społeczny to dla ciebie
        jedno i to samo, jest mocno niesłuszny.

        Współczuję ci...
    • michalinka75 Co to za pytanie ??? 13.12.08, 20:49
      Rodzimy się, dorastamy, zdobywamy wykształcenie, zaczynamy pracę, zakładamy rodzinę, rodzimy dzieci....i od początku.....one dorastaja, zdobywaja wykształcenie, pracują, zakładają rodzinę, i ..rodzą dzieci...To przecież najbardziej naturalna sprawa.To czy poniesiemy sukces w wychowaniu naszego dziecka czy tez nie, będziemy mogli ocenić dopiero po wielu latach a często nie jest to ocena obietywna...
      Czy sami o sobie tez mówimy ze jesteśmy sukcesem lub porażką naszych rodziców???
      • crises Re: Co to za pytanie ??? 14.12.08, 14:50
        > Czy sami o sobie tez mówimy ze jesteśmy sukcesem lub porażką naszych
        > rodziców??

        Ja jestem sukcesem, ale swoim własnym. To, co udało mi się w życiu osiągnąć,
        zawdzięczam sobie w jakichś 95%. Rodzice często raczej przeszkadzali niż pomagali.

        • belle-wro Re: Co to za pytanie ??? 15.01.09, 22:10
          popieram punkt widzenia,crises.
          Po wypowiedziach tu obecnych widzę, że Wasze dzieci są
          odpowiedzialne za Wasze życie. Ostatecznie, przecież Wasze Dzieci są
          Waszym odbiciem. Zabrzmi to może bezczelnie, ale jak je zrobisz -
          życie, dziecko takie będzie...
    • tangerka i sukces i porażka zarazem 13.12.08, 21:53
      Mam dziecko urodzone późno, bo w 35 roku życia i rozumiem obie strony - zarówno
      rodzców mówiących o cudzie rodzicielstwa, o cudownej więzi z tą malutką cząstką
      ciebie (minus - różowa i mięciutka cząstka jednak dorasta i staje się
      opryskliwym nastolatkiem), o odnalezieniu sensu życia w wychowaniu dziecka, jak
      i tych, którzy cenią sobie swoje pasje, czas wolny, konsumpcjonizm i życiowe
      przyjemności i dziecko postrzegają jako zagrożenie dla tego wszystkiego. Obie
      strony mają rację i dziś wielu rodziców czuje się podobnie - dziecko to
      problematyczne szczęście. Ja osobiście zdecydowałam się na dziecko tak późno jak
      się dało, bo miałam fajne życie, udane zawodowo, uczuciowo, towarzysko, lubiłam
      zakupy, podróże, imprezy i nie odczuwałam jakiegoś przymusu posiadania dziecka.
      Zdecydowałam się na nie dlatego, iż obawiałam się że będę żałować jak będzie za
      późno na własne dziecko i bałam się tego. Jak się urodziłam wcale nie byłam w
      euforii, nic mnie nie uskrzydlało, bolało jak cholera, fałda na brzuchu,
      cieknące cycki i wogóle horror. Ale jednak ten mały różowy tłumoczek powoli
      przekabacał mnie na swoją stronę, sprawiał że dla niego łatwo rezygnowałam z
      rzeczy, które kiedyś były szalenie ważne. Dziś już wiem że dziecko potrafi wiele
      wynagrodzić, choć wymaga też wielu wyrzeczeń i starań. Nie żałuje tego kroku,
      ale też nie mam zamiaru mieć więcej dzieci. Jedno daje mi radość ale pozostawia
      jeszcze finansowy luz i trochę czasu dla siebie (jak śpi albo jedzie do
      dziadków). Więcej dzieci wymagałoby rezygnacji z tego co lubię: dobrych ciuchów,
      wyjazdów w środku zimy pod palmy, dobrych restauracji i konsumpcji kultury
      (opera, kina, książki, płyty) i wiem, że nie byłabym wtedy szczęśliwa, lecz
      umęczona ciągłym byciem w gotowości do zaspakajania potrzeb dziecka. Dlatego
      rozwiązanie takie jak moje uważam za optymalne i polecam wszystkim hedonistom,
      którzy chcieliby mieć w życiu wszystko: i dziecko, i udaną karierę zawodową, i
      czas dla swojej drugiej połówki, i pieniądze na benzynę do swojego subaru
      impezy i takie tam inne drobiazgi, które czynią życie mniej uciążliwy ...
      • ugenwillla mam podobne odczucia 13.12.08, 22:26
        też długo się decydowałam na dziecko i fakt jego pojawienia się żadnym cudem dla
        mnie nie był, raczej wspominam to jako koszmar i tragedię, pierwszych miesięcy
        wogóle nie pamiętam, bo albo karmiłam i przewijałam albo spałam jak kamień do
        następnego nocnego ryku. Nie znaczy to jednak, że żałuje tego kroku - mam
        wspaniałe dziecko i kocham je mimo, że często mam dość tego co zrobiło z moim
        życiem: monotonii, powtarzalności dni i czynności, utraty życia towarzyskiego,
        braku czasu dla siebie. Kocham jej bo jest MOJE i ciągle mnie zaskakuje, bo
        cudownie patrzeć jak rośnie, umie coraz więcej, jak patrzy na ciebie z ufnością
        - to jest piękne. Ale faktem jest też to, że przez nie chodzę do kina wyłącznie
        na animacje o wesołych zwierzątkach, jemu podporządkowany jest mój rozkład dnia,
        że jak pójdę na zakupy czy kolację poza domem, to myślę że kradnę czas dla
        dziecka, że inwestuję w nie większość pieniędzy, że kupuję głównie barbi,
        kucyki, pluszaki i różowe fatałaszki, zamiast perfum, szpilek i seksownej
        bielizny jak kiedyś. Czy żal mi dawnego życia? Tak, bardzo. Czy dziś
        zdecydowałabym się na dziecko? Nie wiem. Czy wyobrażam sobie życie bez mojego
        dziecka? NIE.
      • brudziak Re: i sukces i porażka zarazem 13.12.08, 23:14
        Też nie gloryfikuję swojego rodzicielstwa mimo, że świadomie podjąłem decyzję o
        pojawieniu się dziecka na świecie - są plusy i baaardzo wiele minusów, właściwie
        prawie same minusy i tylko jeden plus: dziecko to mnóstwo pięknych, nieznanych
        wcześniej uczuć, miłości i rodości - tylko tyle i aż tyle. Ale proza życia jest
        bezlitosna: najpierw kupki, zupki, pieluchy, kolka, niewyspanie, ciągłe
        uwiązanie, rutyna i nuda, teraz układanie do znudzenia klocków, czytanie
        bajeczek, rysowanie konika, potem odrabianie lekcji, tata daj kasę - nienawidzę
        tego dziś i nigdy nie polubię. Staliśmy się niewolnikami małego drania, który
        musi mieć wszystko, na czas, pod nos, zawsze on najważniejszy a czy my czegoś
        jeszcze chcemy, czy mam jakieś potrzeby, plany, zachcianki to już zupełnie
        nieistotne. Z bólem patrzę jak moja kobieta z pięknej i eleganckiej dziewczyny
        stała się zaaferowaną kwoką, która nie ma czasu ani pieniędzy na fryzjera, nowy
        ciuch czy kosmetyk, bo dziecko musi chodzi do prywatnego lekarza, jeść tylko
        ekologiczną żywność bo ma alergię, mieć zabawki z reklam bo mają koledzy,
        chodzić na basen czy na kreskówki do kina. Ktoś powie coś za coś. Ale czy
        wiedząc to wszystko chciałbym tego po raz drugi? Raczej nie.
        • darr.darek Re: i sukces i porażka zarazem 13.12.08, 23:58
          brudziak napisała:
          > Staliśmy się niewolnikami małego drania, który
          > musi mieć wszystko, na czas, pod nos, zawsze on najważniejszy a
          > czy my czegoś jeszcze chcemy, czy mam jakieś potrzeby, plany,
          > zachcianki to już zupełnie nieistotne.

          Zgaduję, że uwierzyłeś w bełkot propagandowy o tym, jak NALEŻY "wychowywać"
          dziecko.
          Lepiej uważaj z takim "wychowywaniem", dobrze Ci radzę.


      • dorota_w_krainie do tangerka: podpisuję się pod tobą! 13.12.08, 23:48

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka