deela
12.12.08, 00:50
slusznie ktos w zwiazku o zdradach zauwazyl ze zdrada to kwestia definicji i
to nie globalnej tylko wlasciwej osobniczo
to moze wylozmy kawe na lawe i powiedzmy co wg kazdej z nas jest zdrada?
dla mnie zdrada bylby regularny romans: sex wraz z zaangazowaniem uczuciowym
no tego to sobie nie wyobrazam zeby mi chlop zrobil
a poza tym niewiele mnie rusza: flirt nie, pocalunek (nie zeby mi sie chlop na
kazda babe rzucal ale jakis tam przypadkowo-sytuacyjny) tez nie, jakas
jednorazowa wpadka sexualna tez nie, robieie awantury o wyjscie na kawe z
kolezanka czy tez z była jest dla mnie niepowazne