Dodaj do ulubionych

definicja zdrady

12.12.08, 00:50
slusznie ktos w zwiazku o zdradach zauwazyl ze zdrada to kwestia definicji i
to nie globalnej tylko wlasciwej osobniczo
to moze wylozmy kawe na lawe i powiedzmy co wg kazdej z nas jest zdrada?
dla mnie zdrada bylby regularny romans: sex wraz z zaangazowaniem uczuciowym
no tego to sobie nie wyobrazam zeby mi chlop zrobil
a poza tym niewiele mnie rusza: flirt nie, pocalunek (nie zeby mi sie chlop na
kazda babe rzucal ale jakis tam przypadkowo-sytuacyjny) tez nie, jakas
jednorazowa wpadka sexualna tez nie, robieie awantury o wyjscie na kawe z
kolezanka czy tez z była jest dla mnie niepowazne
Obserwuj wątek
    • m0nalisa Re: definicja zdrady 12.12.08, 01:31
      ja wszystko co ty oprocz jednorazowego sexu. Nie i basta!! Dla mnie to game over
      zwiazku.
      - flirt mnie nie rusza dopoki moj chlop lasce rak w majtkach nie zatrzyma - i o
      ile on nie zajdzie za daleko , np oprocz flirtu sytuacyjnego dochodzi wylacznie
      flirt w kontaktach, telefony, smsy ale ja sama flirtuje - przy okazji kontaktow
      z kims nie dla samego flirtu z kims.
      -wyjscie z kolezanka tez nie , ja tez wychodze
      -pocalunek nie wiem- sytuacyjny na pewno tak bo to czlowiek czasem ta gebe gdzie
      nie trzeba wsadzi ale to nic powaznego- rzut na laske wlacznie ze zjedzeniem jej
      pol twarzy juz nie- bo to swiadome smile

      dla mnie zdrada to swiadome bycie babiarzem z krwi i kosci czyli nahalne czyste
      podrywanie kobiet
      no i sex
      a- platoniczna milosc, glebokie zaangazowanie , naprawde duze zauroczenie kims
      (z motylkami tongue_out) to tez zdrada- choc nie fizyczna
      bo tam gdzie uczucia tam i baba i placek juz...
    • gacusia1 Re: definicja zdrady 12.12.08, 02:04
      Dla mnie kazde zaangazowanie emocjonalne. Propozycja sexu.Sex
      przypadkowy czy nieprzypadkowy.Calowanie.Obmacywanki.Sex wirtualny.
      Generalnie jestem nietolerancyjna.
      • asia.asz Re: definicja zdrady 12.12.08, 10:44
        to ja tak samo
    • balbina.x Re: definicja zdrady 12.12.08, 07:24
      Dla mnie seks = zdrada. Obojętnie, czy jednorazowy, czy regularny, z
      zaangażowaniem uczuciowym, czy bez.Z kolei jakby M się pocałował/całował z inną,
      to już zdradą bym tego nie nazwała, ale byłoby mi bardzo przykro. A flirtować,
      to on nie umie, więc tego nawet nie muszę rozważać.
    • kropkacom Re: definicja zdrady 12.12.08, 07:29
      > a poza tym niewiele mnie rusza: flirt nie, pocalunek (nie zeby mi sie chlop na
      > kazda babe rzucal ale jakis tam przypadkowo-sytuacyjny) tez nie, jakas
      > jednorazowa wpadka sexualna tez nie,

      To Ty "dobra" żona jesteś smile A jak tych jednorazowych seksów jest więcej (każdy
      z inna partnerką)? Ja to chyba bardziej zasadnicza jestem. Jednorazowy seks bez
      zaangażowania uczuć wyższych bym przebaczyła ale tylko za pierwszym razem.
      • cudko1 Re: definicja zdrady 12.12.08, 07:41
        deela to Ty strasznie ale to strasznie tolerancyjna jestessmile ja
        chyba takich babek nie znam. mam jedno pytanie - spotkało Ciebie cos
        takiego kiedyś??? bo wiesz teoria teorią ale w praktyce to cos
        takiego moze bardzo zranic mimo ze sama sie tego nie spodziewałas.
        A tak w ogóle to wg mnie kazdorazowo zalezy od sytuacji, raz
        pocałunek jest zdradą raz flirt bez zadnych fizycznych kontaktów -
        zalezy z kim i w jakich okolicznosciach. a i jeszcze zależy jaki
        facet mnie "zdradza"smile
        • deela Re: definicja zdrady 12.12.08, 08:24
          no powiedzmy ze sex przypadkowo sytuacyjny moze zdarzyc sie powiedzmyyyy raz na rok
          czy mnie spotkalo? nie wiem, zdaje sie ze nie
          ale z chlopem swoim zylam przez 6 m-cy na odleglosc 450 km, to byly te pierwsze
          m-ce wiecie totalne zauroczenie itd, spotykal sie ze znajomymi, z kolezankami,
          nawymyslac to sobie moglam, moze i cos robil ale nie sadze bo mowil ze nie a
          zaufanie w zwiazku to dla mnie absolutna podstawa
          nie wiem, nie rusza mnie to po prostu i juz, taka zaborczosc jest dla mnie nie
          do pojecia, moze to przez ojca ktory byl wrecz chorobliwie zazdrosny o mame? i
          dlatego ja mam o 180st inny poglad?
          owszem gdyby do czegos takiego doszlo byloby mi przykro, nie skakalabym z
          radosci, ale zeby sie zalamywac, rozwodzic, z domu wyrzucac itp to na pewno nie :F
    • gryzelda71 Re: definicja zdrady 12.12.08, 07:43
      Czy to znaczy,że sama tez mogłabyś jednorazowo stuknąć się z jakimś panem?Czy u
      siebie wykluczasz takie zachowania,a zdradzają tylko faceci?
      • deela Re: definicja zdrady 12.12.08, 08:25
        > Czy to znaczy,że sama tez mogłabyś jednorazowo stuknąć się z jakimś panem?Czy u
        > siebie wykluczasz takie zachowania
        nie wykluczam, kazdemu sie moze "zdarzyc"
    • mathiola Re: definicja zdrady 12.12.08, 07:56
      Każdy kontakt cielesny z podtekstem seksualnym z obcą babą.
      Pocałunek też. Z tymże ja szereguję zdradę według kalibru.
      Pocałunek - lekki kaliber, a potem to już coraz cięższy.
      Nie wiem, w którym momencie na tej skali nie byłoby wybaczenia.
      Wolałabym się nie dowiedzieć.
      • mathiola Re: definicja zdrady 12.12.08, 07:59
        aaa, w swoim zadufaniu zapomniałam o zaangażowaniu emocjonalnym.
        Ciągle mi się wydaje, że w naszym przypadku to niemożliwe, bo nie da
        się pokochać drugiej tak jak mnie tongue_out
    • gagunia Re: definicja zdrady 12.12.08, 08:26
      Dla mnie zdrada to każdy rodzaj kontaktu cielesnego - od całowania (nie mówię o
      jakimś buzi- buzi tylko gruby kaliber z obmacywaniem itd) po bzyknięcie. Nie
      ważne czy raz czy sto razy. Oczywiście kaliber obmacywanek jest mniejszy niż
      bzyknięcie. Za pierwsze wyzwałabym od świń, za drugie pewnie waliłabym po łbie
      pięściami, straszyła rozwodem i czekała na błaganie o litość wink
      A tak poważnie to jestem dosyć tolerancyjna. Wiele mogę wybaczyć. Nie rwałabym
      się do rozwodu z powodu przypadkowego seksu czy nawet romansu - o ile by się
      zakończył oczywiście. Natomiast zaangażowanie emocjonalne już trudno byłoby mi
      może nie tyle wybaczyć, co przetrawić. Myślę, że zbyt wiele by mnie to
      kosztowało, żeby ciągnąć związek dalej. No chyba, że by się naprawdę
      definitywnie zakończył.

      Oczywiście to wyżej dotyczy mojego małżeństwa. W przypadku krótkiego związku
      kopnęłabym delikwenta w tyłek gdybym tylko się dowiedziała o zdradzie. Gdyby
      obecny skakał z kwiatka na kwiatek, to tez bym się 2 razy nie zastanawiała.
    • 18_lipcowa1 Re: definicja zdrady 12.12.08, 09:04
      jednorazowy seks jest zdrada ale dla mnie- do wybaczenia, co
      oczywiscie nie oznacza ze jednak bym nie chciala
      seks z romansem czyli uczuciem - to juz zdrada nie do wybaczenia

      Moj maz wie, ze jesli mu sie zdarzy to ma mi nie mowic, jesli nadal
      chce ze mna byc. Sama oczywiscie tez w zyciu bym sie nie
      pochwalila, dla mnie takie wyznawanie partnerowi ze sie go zdradzilo
      zeby sie oczyscic to najwieksze obrzydlistwo. Zdradzilam, nadal chce
      z nim byc? To geba na klodke i zyje z tym sama.
      Ogolnie to chyba zdrady nie ma dopoki ona na jaw nie wyjdzie.
      • 18_lipcowa1 Re: definicja zdrady 12.12.08, 09:05
        18_lipcowa1 napisała:

        > jednorazowy seks jest zdrada ale dla mnie- do wybaczenia, co
        > oczywiscie nie oznacza ze jednak bym nie chciala
        >

        mialo byc nie oznacza ze bym chciala ( byc tak zdradzona)
        • ipola Re: definicja zdrady 12.12.08, 09:14
          Zdrada to seks z inną kobietą, obojętnie, czy przypadkowy, czy nie, pocałunki
          naładowane emocjami, zaangażowanie emocjonalne, czytaj zakochanie, o romansie
          nie wspomnę. Nie wybaczyłabym. Jestem pod tym względem bardzo nieliberalna. Nie
          umiałabym wybaczyć, bo miłość to dla mnie świętość.
        • bweiher 18 lipcowa 12.12.08, 13:38
          Dobrze gadasz.Jak bym zdradziła chłopa to bym nie powiedziała.Po co?? Żeby
          patrzał na mnie do końca zycia z wyrzutem albo mi wypominał?Tak samo w moim
          przypadku.Gdyby mąż mi o tym powiedział to bym pamiętała do śmierci i przy
          każdej okazji wypominała.O ile byśmy razem zostali.Bo jeśli zdradził
          mnie,tolerancyjną żonę, to już po zaufaniu.....
      • kropkacom Re: definicja zdrady 12.12.08, 09:13
        > Ogolnie to chyba zdrady nie ma dopoki ona na jaw nie wyjdzie.

        Trochę to dziecinne.
        • 18_lipcowa1 Re: definicja zdrady 12.12.08, 14:30
          kropkacom napisała:

          > > Ogolnie to chyba zdrady nie ma dopoki ona na jaw nie wyjdzie.
          >
          > Trochę to dziecinne.

          wg Ciebie.
          • deela Re: definicja zdrady 12.12.08, 16:05
            tzn nie zaluje sie ze sie kradlo tylko ze cie zlapali :F
            interesujaca moralnosc
    • malamadre Re: definicja zdrady 12.12.08, 09:28
      Seks, wszelkie zachowania z podtekstem seksualnym, zaangażowany romans.
      Flirt dopuszczam, ale właściwie wolałabym o nim nie wiedzieć - błahe sytuacje
      bywają przez drugą stronę źle rozumiane i niepotrzebnie wyolbrzymiane (ja na
      przykład mam tendencje do dogłębnego analizowania każdej pierdoły).
      • in-ca Re: definicja zdrady 12.12.08, 09:34
        Każdy sex, czy przypadkowy, czy nie, oraz zaangażowanie emocjonalne. W
        przypadkach zdrady jestem okropnie nietolerancyjna.
    • gaskama ja konserwa jestem 12.12.08, 09:31
      Jeden facet w życiu, od 18 lat ten sam. Zdrada to dla mnie seks z
      inną osobą, także jednorazowy, generalnie kontakt cielesny. Ale
      przede wszystkim mój facet jest moim przyjacielem. Gdyby miał
      tajemnice przede mną, z którymi dzieliłby się z inną kobietą (i nie
      mówię tu o doradzaniu się w sprawie kupna np. pierścionka dla mnie,
      bo tu wiem, że doradza się koleżanek w pracy) to byłaby też zdrada.
      Czy byłabym mu coś w stanie wybaczyć z tych rzeczy? To już inna
      kwestia.
    • miminko Re: definicja zdrady 12.12.08, 11:50
      a ja mysle, ze jesli komus nie przeszkadza zdrada (jednorazowy seks, intensywne
      flirtowanie, zauroczenie) to albo nie kocha osoby z ktora jest albo kocha ja w
      jakis kompletnie obcy dla naszej kultury, buddyjski sposobwink

      zaznaczam, ze spotkania, rozmowy, wyjscia na kawe czy do kina nie sa zdrada,
      chyba ze sie je za wszelka cene ukrywa - wtedy sa hmm... nielojalnoscia?

      latwo teoretyzowac, ale jesli zwiazek wam sie rozpada przy akompaniamencie
      zdrady, bo ktos dal na to przyzwolenie, a ktos inny ochoczo wykorzystal moment
      kryzysu w zwiazku to nagle tolerancja pryska i zostaja prawdziwie zranione uczucia.

      jasne, co tam jednorazowy seks ale nawet podczas takiego mozna zrobic dziecko
      albo zarazic sie jakims syfem. czy moze dopiero jednorazowy seks z prezerwatywa
      to nie zdrada?wink
    • kra123snal Re: definicja zdrady 12.12.08, 12:09
      > slusznie ktos w zwiazku o zdradach zauwazyl ze zdrada to kwestia
      definicji i
      > to nie globalnej tylko wlasciwej osobniczo


      Ja to zauważyłam, a dlatego, że z moim mężem totalnie się różnimy
      pod tym kątem. Dla niego pocałunek, to już zdrada a dla mnie nawet
      stosunek nie bardzo. Zawsze mu powtarzałam, że jak ma ochotę z kimś
      innym, to niech się zabezpiecza, bo nie chcę, żeby jakąś chorobę
      przywlókł. Chociaż długo ze sobą jesteśmy, poglądy się zmieniają i
      wydaje mi się, ze pojedyncze bzyknięcie bym wybaczyła. Romans pewnie
      też, ale regularne jednorazówki juz nie. Za bardzo boję się chorób a
      poza tym jak mu czegoś brakuje, to niech sam się obsłuży. Prawda?
      Zazdrosna w ogóle nie jestem.
      Chociaż ostatnio z nim rozmawiałam i mu wytłumaczyłam, ze skoro w
      ogóle dopuszcza do siebie możliwość rozejścia się z jakiegokolwiek
      powodu, nawet zdrady w jego mniemaniu (chociaż okazało się, że staje
      się bardziej liberalny), to maaaaaaaarna jego miłość smile)))))))
      • kra123snal Re: definicja zdrady 12.12.08, 12:15
        Dla niego pocałunek, to już zdrada a dla mnie nawet
        > stosunek nie bardzo.

        tzn. do wybaczenia. Obmacywanki by mnie nie ruszyły, seks już tak,
        ale żeby z tego powodu się rozstawać? Nie bardzo. Ale ja jestem
        konserwatywna w zachowaniu za to liberalna w poglądach... Sama bym
        się czuła jak zdzira, co nie znaczy, że kogoś innego oceniałabym tak
        samo jak siebie smile
    • gaskama definicja zdrady dla faceta 12.12.08, 12:21
      A i wiem od niemęża i od jego koleżanek z pracy, z którym się
      czasami spotykamy, że dla wielu facetów "puknięcie na wyjeździe się
      nie liczy". Na różnego rodzaju wyjazdach integracyjnych wierni
      mężowie i ukochani tatusiowie dość często miewają przygody z
      koleżankami w pracy. Znam wiele zdradzanych żon i partnerek.
      Mam nadzieję, a w zasadzie głęboko wierzę w to, że ja do nich nie
      należę.
      • bweiher Re: definicja zdrady dla faceta 12.12.08, 13:20
        Sex-dla mnie to zdrada.Mąz chodzi na kawę z koleżankami z pracy,ja chodzę z
        dawnymi kolegami(obecnie jestem na wychowawczym).Pocałunek w usta jest
        dopuszczalny pod warunkiem ze nie pcha się ozora do środka.Ufam swojemu
        małzonowi i on zapewnia że mi też ufa.A więc zdarzyła się raz taka "randka" ze
        ja wyszłam z byłym facetem do kina a on w tym czasie z byłą panną na koncert.I
        każdy był zadowolony.Ale jakbym się dowiedziała,że mimo mojej wyrozumiałości maż
        mnie zdradził(czyt.uprawiał sex) to bym nie wybaczyła(chyba).Ale mam nadzieję ze
        nigdy się nie przekonam co by było gdyby.
    • cathy1976 Re: definicja zdrady 12.12.08, 14:41
      nie wiem.
      100 razy mi się zmieniało (w zależnosci od sytuacji zyciowej).

      Wydaje mi się, że to trochę zależy od człowieka. No bo ja mam takie
      trochę luźniejsze podejście do tematu. I zapewne, nie darłabym szat,
      gdyby się okazało, że partner powiedzmy całował się namiętnie z
      koleżanką. Tak samo jak nie czułabym specjalnych wyrzutów sumienia,
      gdyby mi się to przytrafiło.
      Ale, gdyby ktoś bardziej zasadniczy w tej kwestii się cmoknął z
      języczkiem, to chyba powinno to być bardziej zdradą?

      takie tam przemyślenia.
      • kropkacom Re: definicja zdrady 12.12.08, 14:49
        > trochę luźniejsze podejście do tematu. I zapewne, nie darłabym szat,
        > gdyby się okazało, że partner powiedzmy całował się namiętnie z
        > koleżanką. Tak samo jak nie czułabym specjalnych wyrzutów sumienia,
        > gdyby mi się to przytrafiło.

        Powiem tak, pewne rzeczy zarezerwowane są tylko dla nas. Pocałunek z języczkiem
        też. Dziwne? Oczywiście wiem że istnieją gdzieś tam związki (małżeństwa) otwarte
        ale zna ktoś takie które przetrwały próbę czasu? Ja nie. Prędzej czy później coś
        pęka i dlatego też w brak zazdrości nie wierzę.
        • cathy1976 Re: definicja zdrady 12.12.08, 14:59
          nie zrozumiałysmy się.
          ja piszę o tym, że jeśli pocałunek przytrafia się osobie, która
          uważa, że to głupstwo, to jest co innego, niż jeśli robi to samo
          osoba, która przywiązuje do tego wagę.

          Ja mam nadzieję, że mój mąż nie praktykuje całowania się z innymi
          ludźmi i sama też tego nie uprawiam.
          Ale jakby co, to pewnie bym nie zrobiła jakiejś strasznej awantury.
          • kropkacom Re: definicja zdrady 12.12.08, 15:04
            > Ale jakby co, to pewnie bym nie zrobiła jakiejś strasznej awantury.

            Już widzę jak się dowiadujesz że mąż liże się z koleżankami z pracy i nie są to
            niewinne cmoknięcia smile Oczywiście z tego powodu nasze małżeństwo by się nie
            skończyło ale miło by nie było.
            • cathy1976 Re: definicja zdrady 12.12.08, 15:13
              pewnie, że by nie było miłe!
              to znaczy dla mnie, bo dla niego zapewne ten pocałunek byłby miływink

              ale jeszcze bardziej niemiłe byłoby potem awanturowac się i robić
              się na ofiarę.
              • kropkacom Re: definicja zdrady 12.12.08, 15:17
                > ale jeszcze bardziej niemiłe byłoby potem awanturowac się i robić
                > się na ofiarę.

                Ofiarę? smile Czyli byś, rozumiem, zignorowała fakt? Można i tak. Tylko gdzie tu sens?
                • cathy1976 Re: definicja zdrady 12.12.08, 15:24
                  pewnie mielibyśmy jakąś rozmowę i na tym by się skończyło.
                  tak przypuszczam.
                  moim zdaniem to jak najbardziej ma sens.
    • inia33 Re: definicja zdrady 12.12.08, 14:45
      zdrada=seks
      inne zachowania tu opisane sprawiłyby mi ogromną przykrość,
      prawdopodobnie ciężko by mi było wybaczyć, ale zdradą bym tego nie
      nazwała... to tyle w kwestii deficicji
    • atra1 Re: definicja zdrady 12.12.08, 15:54
      pocałunek, macanki, seks przypadkowy - zdrada, ale mniejszego kalibru o ile o niej nie będę wiedzieć i o takiej nie chcę wiedzieć

      to samo co wyżej, patrzenie czule w oczy bez seksu, długi rozmans + zaangażowanie emocjonalne - zdrada najwyższego możliwego kalibru i o tym wolałabym wiedzieć, bo po prostu chciałbym zakończyc związek
    • ewcia1980 Re: definicja zdrady 12.12.08, 16:06
      dla mnie zdrada to:
      - seks (przypadkowy czy tez "regularny")
      - pocałunki / dotykanie
      - emocjonalne zaangażowanie

      I powiem szczerze, ze szybciej wybaczyłabym pzrypadkowy seks (tak
      dla sportu) niz pocałunki z zaangazowaniem uczuciowym.
    • dragica Re: definicja zdrady 12.12.08, 16:12
      Przede wszystkim zaangażowanie uczuciowe-jeśli jest ze mną, mówi, że
      mnie kocha i w tym samym czasie kocha kogoś innego(albo kocha tylko
      kogoś innego a mnie okłamuje)-to dla mnie zdrada. Aspekt fizyczny
      zdrady to coś innego, choć,tak jak napisała w pierwszym wątku Deela,
      regularny romans także jest zdradą.Niemniej łatwiej bym wybaczyła
      zdradę fizyczną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka