reteczu Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 16:31 Z kumpelą raz się schlałyśmy.To było jakiś rok po studiach;obie wolne i swawolne.A ja już tak mam,że jak se popiję,to nieważne czy mam promil czy 7 promili do domu mnie ciągnie jak diabli.Godzina była 23.Pamiętam,że dobre 300 metrów ćwiczyłam tekst,który mam powiedzieć kierowcy,dokąd chcę jechać.Jakoś to wybełkotałam,bo bilet kupiłam.W autobusie cieplutko było,facet nagrzał,bo to była zima,śnieg leżał,mróz był tak około 10 stopni na minusie.Miałam na sobie kurtkę,taką ładną jasną cieplutką.Usiadłam,autobus ruszył i tak mnie to ciepło rozebrało,że się zrzygałam za pazuchę.Taki przypał!Autobus pełen ludzi,bo z II zmiany wracali...To,że mnie na stacji kierowca z jakimiś dwiema babami budzili to kit!To,że się w drodze do domu wypieprzyłam z kilkadziesiąt razy na lodzie to też kit!Do domu dotarłam. Odpowiedz Link Zgłoś
skomroch1 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 16:35 Z okresu licealnego. Totalnie narąbana raczyłam się na dworcu zapiekanką w całodobowej budzie. Z łapczywości musiałam słabo gryźć. W każdym razie rano, kiedy spałam w swoim pokoju, obudził mnie dziwny hałas, skrobanie, stukanie od strony okna. Ojciec usłyszawszy moje ruchy wszedł do pokoju, postawił przede mną wiadro, szczotkę i ścierę i powiedział-Przegoń ptaki i myj blok. Okazało się, że wyrzygałam wyżej wspomnianą zapiekankę i ptaszki korzystały z bonusu. Mycie bloku na kacu,w upale, pod czujnym okiem sąsiadów jest jednym z gorszych wspomnień tamtych lat. Lata studenckie. Pijaniutka wracałam z moim chłopakiem nocnym. Upierałam się, że stać nie będę, a tu tłok. Tuż koło nas siedziała para, czule przytulona, tak, że z brzegu było parę centymetrów miejsca na siedzeniu. Usiadłam na tym, a że oczywiście było mało to zaparłam się nogami i docisnęłam zakochanych do ściany.Chłopak strasznie się wkurzył, ale mój facet gestami ubłagał go o wybaczenie. I tak, we wrogim milczeniu dojechałam, SIEDZĄC, do domu. W sklepie nocnym, nietrzeźwa, przy całej kolejce za mną, z jakimś przedziwnym imperatywem karzącym kupić mi coś na śniadanie(a na kacu śniadań nie jem) zapytałam ekspedientkę-Dobry wieczór, czy są, eee, te takie chińskie zupki, eeee, natychmiastowe? Nie zapomnę tego rechotu, jaki rozległ się za moimi plecami. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 17:39 Wodki sprobowalam po raz pierwszy dwa lata temu w Finlandii, ale zdarzylo mi sie - za czasow licealnych - upic z kolezanka whisky wyciagnieta z barku rodzicow. Latalysmy po mieszkaniu, porownywalysmy piersi, udawalysmy pociag, a na koniec postanowilysmy zjesc pizze. Wstawilysmy ja do piekarnika, a ja postanowilam pokroic pomidory. Pizze wyjelysmy, polozylysmy pomidory, posolilysmy, troche pieprzu i zjadlysmy. Rano okazalo sie, ze zamiast pomidorow pokroilam sliwki mirabelki Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 18:07 kilkanascie akcji mialam, ale te jakos na dluzej zostaly mi w pamieci -ostatki, napadalo sniegu, a my z kumpela najpierw kilka piwek, a potem jeszcze jakies drinki na dyskotece. wracalysmy do domu na piechote, zeby wywietrzyc sie troszeczke. wybralysmy droge "na skroty", ktora prowadzila przez dworzec, tory, na ktorych stal dlugasny sklad, a ktorego nie chcialo nam sie obchodzic, wiec przeczolgalysmy sie pod nim (na bocznicy stal), a potem, zamiast obejsc dzialki ogrodzone wysokim murem i drutem kolczastym, postanowilysmy przeskoczyc owy mur. kumpela mi pomogla, ale potem sama nie mogla wlezc, bo miala plaszcz na sobie. najpierw przerzucila mi plaszcz, potem jakos sama sie wdrapala - udalo sie, ale za 200 metrow kolejne druty do przeskoczenia - porwalam sobie kurtke, podrapalam rece, malo nie polalysmy sie ze smiechu, trwalo to moze godzine, a normalna droga zajelaby nam 10 min z kazdej imprezy w akademiku wracalysmy srodkiem ulicy i darlysmy sie na caly glos spiewajac wszystkie znane nam piosenki od wojskowych po kawalki rockowe. kiedys ze znajomymi pojechalysmy nad jezioro na wodeczke, nachlane postanowilysmy sie wykapac (nie pamietam, co mialam na sobie plywajac , a ze jeden z kolegow trzezwy byl, bo prowadzil samochod, to plywal za nami po jeziorku i ciagal za soba jakas tratwe, ktora tam znalazl, tak sie o nas bal. i akcja kumpeli - namietne spotkania nocne na plazy z nowo poznanymi goscmi, piwko, wino i takie tam, w koncu postanawiamy wracac do domu, ale z kumpela zauwazamy, ze jednej z nas brakuje - okazalo sie, ze znalazla 2-metrowej szerokosci plot druciany nie wiem po co postawiony na wydmach i musiala przez niego przechodzic my przeszlysmy obok duzo tego bylo, wiekszosc wspominam ze smiechem, za niektore moje wyskoki wstyd mi, ale przynajmniej mamy przy okazji spotkac z czego sie ponabijac Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 17:26 Spotkanie po latach ze znajomymi z podstawówki. A miało to miejsce na warszawskiej Pradze Balangowaliśmy w domu u jednej koleżanki, pijąc straszliwe ilości wszystkiego co się da. Koleżanka policzyła później, ile alkoholu zeszło - tak około 0,5 litra wódki na głowę (a wśród nas dużo kobiet, wydawałoby się - mało wytrzymałych...), plus nieokreślone ilości wina, piwa i innych takich. Było fajnie, piliśmy przez całą noc, o 4-5 rano wychylając jeszcze jakieś toasty. A o 9 rano postanowiłam iść na zajęcia jogi. I poszłam. To, co zaczęło się ze mną dziać podczas wykonywania różnych wymyślnych asan, zwłaszcza tych wymagających trzymania głowy w dole, było nie do opisania. Dopiero zaczęło do mnie docierać, że piłam Słowem, ćwiczyłam kompletnie pijana, zionąca wszędzie wokół i pięknie pachnąca przetrawianym alkoholem... Dobę po tym wszystkim chorowałam Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu przypomniało mi się 13.12.08, 17:35 Tym razem nie ja w roli głównej, a kumpel. Parapetówa w nowym bloku, 3. piętro. Kolega zwymiotował przez okno w kuchni. Tak się luksusowo wychylił, że udekorował okna na 2. piętrze, na 1. piętrze i na parterze oraz ściany między oknami. Dobrze, że ludzie mieli okna pozamykane! Następnego dnia uzbrojony w kubel ciepłej wody z detergentem, szmatami, płynem do mycia szyb, mopem, tudzież innymi akcesoriami do mycia chodził "po kolędzie" i mył okna i ściany. Odpowiedz Link Zgłoś
ankat80 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 21:40 co do rzygania, to sobie przypomniałam (uświadomiłam?), ze zawsze, jak wracałam do domu, to sobie szykowalam torebke foliową i kladłam obok łóżka - i nigdy nie haftowałam do kibla, tylko elegancko do tejże torebeczki i rodzice nigdy nie zjarzyli)) Taki miałam sposób A najlepsza akcaja to chyab jak po wycieczce w 3 kl LO została jakas flaszka i na okienku przed chemią postanowilismu ją obalić, ale jako, że stwierdzono, ze to za mał, to jeszcze jakaś duża ilość innego alkoholu została dokupiona I tak sobie na tym okienku, na stadionie, nieopodal LO piliśmymy, ze pół klasy przyszło naj..ej na chemię. Do tego byla to pierwsza lekcja praktykantów, a tu jedna lala rzyga pod ławkę, inna się przedstawia jako bogurodzica, większość bełkocze itp utd)) Nie wiem dotąd, jak nam się udało wyjść ze szkoły "całymi" - w sensie, ze nikt nas nie wywalił)) Odpowiedz Link Zgłoś
narsen Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 21:47 Hmmm... Alkohol pijam często, ale upodlenie... Chyba przez nadużywanie mam dziury w mózgu i nie pamiętam Tak serio - rzygałam i owszem, ale zawsze szczęśliwie trafiałam do muszli. Bądź do umywalki. Bądź za okno. W najgorszym przypadku to talerza. Lub śmietnika. Udało mi się po pijaku też śmietnik podpalić (fajką), ale - dziękować bogom nikt nie ucierpiał. Na jakiejś tam imprezie w liceum już nie wyrobiłam i zwymiotowałam we własne dłonie (łódeczka). I nawet zawartość doniosłam do kibla ^^ Dobry ze mnie tygrys Sikać? Zawsze do toalety, ewentualnie kwiatka, wanny. Pewnie miałam spory rozprysk, ale jakoś doczołgałam się resztkami sił Nie pamiętam, żebym się zsikała (co nie znaczy, że tak się nie stało, ale raczej wiedziałabym o tym Nazajutrz.) Za to pamiętam jak z moim pierwszym chłopakiem (byliśmy razem wiele lat - od podstawówki do końca liceum) poszłam jak to mieliśmy w zwyczaju podczas imprez - pokochać się do innego pokoju pod pretekstem jakimś tam. Byliśmy nieźle wzięci tego wieczoru; także on wrócił na posiadówkę w spodniach założonych na lewą stronę a ja z bluzką podciągniętą pod szyję (bez stanika) oraz z rajstopami, które wychodziły mi z jednej nogawki jeansów Odpowiedz Link Zgłoś
narsen Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 22:02 A i jeszcze pamiętam jak z tym samym facetem też po pijaku u mnie w domu dwie umywalki zarwaliśmy kochając się na nich. Jedna tylko popękała a druga spadła i rozwaliła się kompletnie. Tylko nie wiem czy to akurat można zwalić na alkohol W każdym razie upiekło nam się. Oznajmiliśmy mianowicie mojej mamie grobowym tonem, że stało się coś strasznego a ona odetchnęła z ulgą dowiadując się, że chodzi tylko o dwa urwane zlewy Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 22:16 nie pilam do 18 roku zycia- nie pytajcie mnie dlaczego bo tak 18 swietowalam na obozie zeglarskim gdzie bylam sternikiem, czyli kursanci ze mna zeglowali uczac sie do egzaminu. Egzamin byl nastepnego dnia po moich uroidzinach wiec pili ze mna tylko ci, ktorzy ie musieli sie uczyc a wiec inni sternicy wiekszosc z nich kilka lat starsza. Jako ze wiadomo bylo ze w kwestii picia jestem dziewica- zapewne postanowiono mie uchlac na amen, z tym ze amen, jak przewidywano nastapi predko. Wmocilam wiec buletke wodki oraz butelke dwulitrowej Sangrii. Wedle wszelkich znakow na niebie i ziemi powinnam byla byc zapruka jak nie wiem, a tymczasem nic tzn nie powiem ze nic- czulam ze po prostej nie jestem w stanie chodzic- ale poza tym ani glupio nie gadalam, ani nic takiego nie robilam wiec postanowilam troche poudawac a to sie na kims uwiesilam na szyi a to poszlam w strone przystani twierdzac ze sobie pozeglujemy zeby byl dreszczyk. Polazilam i poszlam spac. Nastepnego dnia nie mialam kaca- nie wiem czy tak szybko metabolizuje alkohol czy jakos specjalnie- kaca nie miewam, po wodce zwlaszcza cala reszta miala wiec koniec koncow to ja bylam osoba ktora wsiadla z kursantami i komisja na lodke i dzielnie trzymalam grota karkiem, podpowiadalam skad wieje wiatr itd wszyscy zdali slowem- nie mam oczym opiwiadac. Usilowalam sie spic chyba jeszcze dwa razy za kazdym razem ze skutkiem zerowym Odpowiedz Link Zgłoś
zales239 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 22:36 Jeszcze sobie przypomniałam... Obrona pracy magisterskiej,ja i moje dwie koleżanki wszystkie trzy po 30 stateczne matki i zajefajny promotor,podkochujący się w jednej z nich. Poszliśmy to oblać do knajpy.Ja kierowiec. Promotor się urżnął niemiłosiernie,musiałam go odwieżć pod chatę nie chciał skubany się odczepić od samochodu,a jedną z kumpelek odwiozłam na pociąg. Potem opowiadała mi jak to siedząc na przeciwko jakiegoś pana co jakiś czas otwierała reklamówkę i pawik za pawikiem. Facio był lekko zdezorientowany,bo koleżanka nie wyglądała na taką- pięknie ułożone blond włosy,biała bluzeczka z kołnierzykiem bebe,długa welurowa,czarna spódnica,tylko ta pełna reklamówka... Odpowiedz Link Zgłoś
cathy1976 Re: alkoholowe upodlenie 14.12.08, 10:46 u mnie było tego dużo. ale kilka takich wyjątkowo spektakularnych 1. Lat ze 22; sylwester w Non-Stopie (ktoś jeszce pamięta?). Trochę się wstawiłam a potem szampan o północy mnie dowalił. Mojego uwczesnego faceta jeszcze bardziej. Wyszliśmy więc przed pierwszą. Jeszcze były taksówki. Mój facet znalazł jakiś worek i całą drogę rzygał do niego. Ja trzymałam fason. Pojechał do siebie a taksiarz ze mną dalej do mojego domku. Po drodze NIESTETY złapał gumę. Już nie pamiętam dlaczego, ale musiałam usiąść za kierownicą i coś tam robić (nie mogę sobie przypomnieć po co!) taksiarz coś robił na zewnątrz. Wtedy nie wytrzymałam. Nie dałam rady dłużej trzymac fasonu i mu zarzygałam kierownicę. Ja pierniczę, ale się musiał chłop zdziwić jak wrócił do środka.. 2. pojechaliśmy do Dubaju- chłopak mojej siorki miał tam praktyki, więc skorzystaliśmy z okazji. Generalnie tam poza strefami 'europejskimi' pić nie można. A już na pewno nie publicznie. Poleźliśmy jednak w nocy na plażę z magazynkiem alkoholu (kupionego w innym emiarcie) i tam zrobilismy imprezę. Jak nadjeżdzał patrol policji (mniej więcej co godzinę jeździli) to chowaliśmy się w morzu. No i po kilku godzinach nie mogłam już z tego morza wyleźć. Co więcej nie mogłam już wstać z czworaków.. Nikt mnie nie mógł ponieść, więc wracałam na czterech.. Na szczęcie tylko do szosy, gdzie spotkaliśmy miłego mieszkanca Pakistanu, który za niewielką opłatą zawiózł nas do kampu. mam jeszcze dużo takich historii.. nie wiem czy je wszytskie opowiem moim dzieciom Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: alkoholowe upodlenie 14.12.08, 11:25 To jeszcze z czasów liceum i pierwszych prób z alkoholem: 1. Bylam na 18-stce u kolezanki z siostra, jej chłopakiem i jego kolegą (którego zaprosiłam jako osobe towarzysząca). Tego wieczoru jakos wyjatkowo smakowal mi szampan - wypiłam 1,5 litra. Ponieważ impreza była dretwa wiec pojechalismy na dyskoteke. Tam wypiła piwo, zapaliłam papierosa (ktorych nie paliłam) i ... musiałam wyjsć. Ponieważ moi towarzysze jeszcze nie chcieli wracac do domu to "szwagier" ulokowal mnie w swoim samochodzie, właczył radyjko zebym sobie posluchała i wrcóił do mojej siostry i kolegi. Nie wiem jak to sie stało ale .... obrzygałam mu całe auto. No i tekst życia : "Łukaszku ja Ci to wszytsko jutro posprzatam" I odpowiedz wsciekłego wlasciciela auta "Jutro to tu bedzie taki smród, ze sie nie da wytrzymac" W efekcie samochód sprzatała ... moja mama. 2. w klasie maturalnej , babska impreza u koleznaki w domu. każda z nas przyniosła jakis alkohol : wódka, likierym, rum, itd. Wpadłysmy na pomysł zeby to wszystko wymieszac w jednym naczyniu i pic jak drinki. Jak zaplanowałysmy tak zrobiłysmy (mieszanie odbyło sie w plastikowej misce) Efekt - z imprezy nie pamietam absolutnie nic. I nie mam pojecia czemu nastepnego dnoa bolal mnie tyłek (no dobra - kośc ogonowa) Tak bardzo, ze nastepnego dnia tato jechał ze mna na pogotowie. Odpowiedz Link Zgłoś
magiczna_marta Re: alkoholowe upodlenie 14.12.08, 15:40 Ja sobie przypominam 2 kompromitujące historie 1wsza to jak w Sylwestra padłam o 22.00 nawalona jak meserszmit a 2ga to jak na imprezie firmowej nawalone z koleżanką- która nomen omen teraz jest moją przyjaciółką- zasnęłyśmy w toalecie i kierownik naszego działu otwierał kibelek z kopa ja siedziałam- spałam kulturalnie na podłodze, koleżanka na sedesie dziewczyny zadzwoniły po naszych facetów żeby nas odebrali- mój teraz mąż do tej pory mi wypomina że o 4 rano zapierniczał przez pół miasta po mnie Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: alkoholowe upodlenie 14.12.08, 21:21 tego dnia nigdy nie zapomne 21 marca 1994 roku( mialam wtedy 19 lat i bylam uczennica szkoly sredniej), poszlam z kilkoma kolezankami na wagary kupilysmy wodke Żytnia, cos tam na zapojke i do parku pilysmy z gwinta oczywiscie gdy wodka sie skonczyla, wciaz bylo nam malo, wiec poszlysmy po nastepna i tak sobie pilysmy, az w koncu urwal mi sie film nie pamietam, jak doszlam do autobusu, ale do domu nie dojechalam spadlam z siedzenia na podloge i ktos tam wezwal karetke pogotowia na przystanku kolo dworca glownego w Olsztynie pod autobus podjechala karetka i na noszach wynosili mnie z autobusu o dzis pamietam , jak jedn z kobiet krzyczala, ze ja umieram no i pamietam, ze wiezli mnie do szpitala na sygnale a w szpitalu zafundowano mi plukanko zoladka no i pozniej znow film mie sie urwal. pamietam, ze obudzilam sie na lozku w szpitalu i gdy salowa zauwazyla, ze otworzylam oczy, poleciala natychmiast po lekarzy. patrze, przychodza do mnie i zaczeli pytac, jak to sie stalo, ze sie tu w ogole znalazlam. pewnie doskonale wiedzieli, ze sie schlalam, ale chcieli, zebym sie do tego przyznala sama. ja nie mialam takowego zamiaru, wiec odpowiedzialam, ze mam chore serce, cierpie na padaczke i niech juz sobie ida, bo jestem zmeczona i chce spac! po czym odwrocilam sie tylem do nich i udalam, ze spie jedna z lekarek oburzyla sie na mnie i zacela mnie opierdzielac, ze jestem bezczelna i jak ja sie zachowuje! ale na mnie to nie dzialalo jej gadanie, wiec odeszli i zostawili mnie sama. wtedy zerwalam sie na rowne nogi, zlapalam za ubranie, ktore na szczescie lezalo na sasiednim lozku i zaczelam zwiewac ze szpitala po drodze zapytalam kogos, jaki to szpital w ogole jest. uslyszalam, ze znajduje sie w szpitalu wojewodzkim. wtedy zaklelam- o ku...! jak do przystanku daleko! nie przejelam sie tym, ze znalazlam sie w szpitalu, tylko tym, ze musze zapierniczac szmat drogi do przystanku, gdzie zatrzymuje sie autobus nr 2 ze szpitala ucieklam, do domu dojechalam i obiecalam sobie wtedy, ze nigdy wiecej nie bede chlala na lonie natury slowa dotrzymuje do dzis. dzis sie z tego smieje, ale mam nauczke Odpowiedz Link Zgłoś
beniusia79 Re: to ci dopiero historia! 15.12.08, 08:14 personel szpitala pewnie do dzis cie wspomina Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: to ci dopiero historia! 15.12.08, 09:45 wszystko mozliwe z jednej strony to jest smieszne, ale z drugiej strony, dostalam taka nauczke, ze n igdy wiecej sie tak nie upilam i juz nie upije ale bylam wtedy mloda i glupia Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: alkoholowe upodlenie 15.12.08, 10:09 Ja mam aż za dużo takich, ale od dłuższego czasu nie przeginam, bo nie to zdrowie. Opiszę jedno. Kilka lat temu koleżanka wyprowadzała się ze stancji i żegnaliśmy z nią razem miasto w okolicznych knajpach. Impreza była bardzo udana, ale o pewnej godzinie trzeba ją było skończyć. I mi było potwornie żal niedopitych piw stojących na naszym stole, więc na wdechu dopiłam wszystkie. Do domu z trudem dotarłam (dwie osoby mnie ciągnęły) i poszłam spać. No i tak trochę nad ranem koleżankę zbudził hałas. Patrzy, a ja wstaję z łóżka, idę do ogromnej szafy, otwieram drzwi, zdejmuję majtki i ładuję się na jedną z wyższych półek (prawie pod sufit wlazłam). Koleżanka z niewiadomych przyczyn zapytała tylko "Dirgone, co ty robisz?". A ja odpowiedziałam tonem świadczącym, że podejrzewam koleżankę o braki w umyśle "No przecież siku!". I zrobiłam. Ona nie zareagowała. Zlazłam z tej szafy, założyłam majtki i poszłam spać. I potem sumienie mnie gryzło strasznie, bo nie miałam rano szans tego sprzątnąć. Obudziłam się w samochodzie w połowie drogi do domu Mam za to rewelacyjne wspomnienie z ubiegłego sylwestra. Spędzałam go w domu z lubym, przyjaciółką i jej lubym (jeszcze wtedy mieszkaliśmy razem). Luby przyjaciółki był chory i leczył się gripexem. Nie przeszkodziło mu to jednak w wypiciu kilkunastu piw. Przed 12 wyszliśmy na dwór, a po powrocie każdy był już tak "zmęczony", że poszliśmy spać. Luby przyjaciółki postanowił uprawiać z nią seks, jednak sił starczyło mu jedynie na rozebranie się (to już usłyszałam następnego dnia, oczywiście). Około 3 nad ranem luby przyjaciółki poszedł do toalety wysikać się. Wyszedł z toalety i zamiast wrócić do własnego pokoju, przyszedł do nas. Ja spałam od brzegu, więc kazał mi się posunąć, bo chce się położyć. Odparłam, ze niech się kładzie, bo ja idę rzygać i poszłam do łazienki. Tym sposobem nagusieńki luby przyjaciółki przytulił się do mojego lubego Mój luby się obudził i zaczął wywalać już śpiące 110 kilogramów wielkiego nagiego faceta krzycząc na pół bloku "Sp...dalaj!" Luby przyjaciółki w końcu się ruszył i wrócił do siebie. Rano potwornie przeżywał, że teraz pewnie myślimy, że jest gejem (bo mojego lubego w łóżku pamiętał, ale mnie nie). Odpowiedz Link Zgłoś
nullah1 Re: alkoholowe upodlenie 15.12.08, 14:01 Moja historia jest nie o największym upodleniu ale o takim,który wspominam zawsze z łezką w oku: Ładnych kilka lat temu pojechałam ze znajomymi w Bieszczady i ostatniego dnia zrobiliśmy na piechotkę trasę z Otrytu przez Berehy do Wetliny. Dziesięć godzin marszu z plecakami ciężkimi jak sto diabłów. Potem padliśmy bez życia spać w w PTTK-u i raniutko, pierwszym autobusem do Zagórza do pociągu i do Wa-wy. Dojechaliśmy pod wieczór, zostawiłam bagaże w domu i jeszcze poszłam zobaczyć się z lubym. Wypiliśmy trochę ale kulturalnie bez przegięcia. Złapałam ostatni autobus i wracam pomieszkać. No i mnie zmogło, zasnęłam. Obudziłam się, nie wiem gdzie jestem, autobus pusty, w okół ciemno, jakieś drzewa, krzaki. Wypadam w panice z tego autobusu, rozglądam się, no nie znam tego miejsca, nie wiem gdzie jestem i wołam przerażona do kierowcy w kabinie: Panie, którędy na Wetlinę!!! Facet spojrzał jak na wariatkę i mówi: ja tylko do Inflanckej jadę (zajezdia jeszcze do niedawna tam była). Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: alkoholowe upodlenie 29.09.16, 23:49 Przepraszam, po prostu muszę odkopać ten wątek po 8 latach Siedzę i rżę, po prostu rżę Ja większych wpadek alkoholowych nie miałam (o największej nie opowiem bo mi wstyd ). Do dziś wypominają mi, że złamałam nogę po pijaku (wypiłam raptem 3 kieliszki wódki). Zdarzyło mi się też wypić prawie całą wódkę w drinkach. Samej. Odpowiedz Link Zgłoś
shell.erka Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 11:03 Przez ciebie siedzę i czytam płacząc :😂 Ja kiedyś w taxi strasznie chciałam wymiotowac, ale nie chciałam brudzic taryfy. Więc otworzyłam swoją torebkę i kulturalnie zwymiotowalam do niej. Taksówkarz na dźwięk wymiotowania jeknal: o boże! A ja do niego przez te były: niech się Pan nie denerwuje. Do torebki rzygam. Niestety rzygi źle wpływają na telefony komórkowe i moją nokie dosłownie przeżarły. Pan nie chciał też zapłaty w tym dniu. Domyślam się, że wolał dostać sucha gotówkę i umówiliśmy się na następny dzień. I wtedy dopiero było mi wstyd. Płacąc mu na tym strasznym kacu suszonymi pieniędzmi 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
buzua Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 11:19 Trochę przerażający ten wątek. Nie wiedziałam, że ludzie aż tyle piją i mają to w styl życia i balowania wpisane... Je tylko raz w życiu coś podobnego miałam, że upiłam się w sztok na imprezie nawet nie zauważając kiedy (wesołe towarzysto i pusty żołądek) i nad ranem się zorientowałam, że nie jestem w stanie się na nogach utrzymać. Jakoś mnie doprowadzono do domu, rzygałam przez 3 dni, ale kulturalnie w łazience. Więcej grzechów nie pamiętam, piję tyle żeby wiedzieć co czynię. Odpowiedz Link Zgłoś
swiecaca Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 11:37 a ja się dziwię że ten wątek jest w całości o rzyganiu... ja nigdy nie rzygam po alkoholu, nawet w czasach gdy mogłam wypić szklankę wódki na raz (teraz to tylko kieliszek wina i to rozcieńczanego). może dlatego mam inne wspomnienia ze swoich upodleń alkoholowych Odpowiedz Link Zgłoś
buzua Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 11:44 Ja też co do zasady nigdy nie rzygałam po alko, co to za przyjemność tyle pić żeby rzygać? oprocz tej jednej jedynej imprezy na której złamałam wszystkie zasady- zaczynając od wódki na pusty żołądek, potem tłuste grillowe jedzenie, potem zmieszane różne rodzaje alkoholi przez nachalnych kompanów - czyli pełny pakiet tego czego nie powinnam robić, obrzydlistwo, wyleczyłam się z alko do tego stopnia, że mogę wcale nie pić na imprezach i też się dobrze bawię Odpowiedz Link Zgłoś
swiecaca Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 11:50 ale ja nie piszę że nigdy nie upiłam się w sztok. po prostu nie rzygam, mój organizm tak ma. Odpowiedz Link Zgłoś
buzua Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 12:01 a, to szczęściara jesteś, wymioty to nic przyjemnego Odpowiedz Link Zgłoś
cichadziewuszka Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 14:04 Nigdy nie pij słabszego po mocniejszym Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: alkoholowe upodlenie 30.09.16, 15:33 Nie posprzątałam po imprezie od razu, bo mi się w głowie kręciło. Nigdy nie będę w stanie zrozumieć, po co ludzie piją do poziomu upodlenia. Odpowiedz Link Zgłoś