I dobrze nam z tym. To znaczy mnie i maluchowi dobrze, bo ze swiatem
juz gorzej. Doprasza sie o to, żebym jednak nie karmiła. I już.
Wobec mojego niedostosowania się ubolewa ów świat, zarzuając mnie
tabunem argumentów.
Boże, jak ja zazdroszczę ludziom brku własnych problemów. Bo chyba
tak jest, skoro tak szczerze angażują się w sprawy innych.
Przeraża mnie liczba osób, które rozmawiając ze mną zaczynają zdanie
od "powinnaś".
Lubię sama decydowwać o: kolorze ścian, rodzaju płytek, o tym z kim
śpie i w jakich pozycjach, ilości dzieci, formie ich karmienia,
kupnie bądź niekupnie psa.
W związku z powyższym lubieniem i nielubieniem, pozwalam innym na
samostanowienie. Niestety, bez wzajemności.
"Taki to świat, niedobry świat; czemuż innego nie ma świata?"
Otóż to panie Leśmianie