azile.oli
16.12.08, 19:58
Przyszłam z zebrania w szkole od moich dzieci, gimnazjalistów.
Szczerze mówiąc, złapałam takiego doła, choć młodzi uczą się
świetnie. Ale zaraz na wstępie wkurzyła mnie znajoma, która usiadła
za mną, zaczęła poprawiać mi włosy i oświadczyła, że fryzjerka mi je
bardzo ''wygryzła''. Było widać, żem świeżo od fryzjera, bo pasemka,
zero odrostów , włosy błyszczące. No, ale jeszcze spokojnie
odpowiedziałam babie, że nic mi fryzjerka "wygryźć '' nie mogła, bo
zapuszczam włosy i cięła tylko grzywkę. Na to znajopma, że i tak mam
włosy byle jakie. Już jej miałam powiedzieć, żeby spojrzała w
lustro, ale weszła wychowawczyni syna i zaczął się temat wigilii. Od
wielu lat w klasie u córki dzieci organizowały sobie tę uroczystość
same, każde coś przynosiło, były to raczej słodycze, typu
pierniczki, wszystko kupowane, bo jednak ciasto upieczone przez
obcąś osobę w nie wiadomo jakich warunkach higienicznych było mocno
ryzykowne. A tu się okazało, że już jedna mamusia piecze dwa ciasta,
a pani to się marzy rybka w galarecie. Tu już chętnych nie było. Za
to są klasowe pieniądze, ito spora suma, za którą można zamówić
nawet catering. Tym bardziej nie poczuwałam się do jakichkolwiek
wyczynów kulinarnych, że zapłaciłam składkę za cały rok, a niektórzy
nie wpłacili ani grosza, poza tym mój syn zobowiązał się do
dostarczenia pierniczków i magnetofonu z kolędami, ale tego sobie
pani na godzinie wychowawczej nie zapisała, a ja nie zamierzałam się
powtarzać, bo już byłam zła. Ogólnie wyszłam z zebrania
zniesmaczona. Potem poszłam do córki, podpisałam listę, usłyszałam ,
jakie to mam wspaniałe dzieci, po czym nieśmiało spojrzałam na
kartkę z ocenami proponowanymi. Wychodzi na to, że i syn i córka
będą mieć z określonego przedmiotu piątki, podczas gdy młody na to
zasługuje, ale córka realizuje już program licealny. Więc
zastanawiam się, że jak ona nie zasługuje na 6, to nikt w szkole nie
powinien mieć piątki, nawet mój biedny synek. Zrobiło mi się młodej
naprawdę żal. I samej siebiie zrobiło mi się żal, że nie wydarłam
mordy na koleżankę. O ocenie nie dyskutowałam, bo na poziomie 5/6
pozostawiam to dziecku i nauczycielowi. Ale tak naprawdę jestem zła
na koleżankę i nauczycielkę syna, bo chyba w gimnazjum mogłaby oddać
inicjatywę dzieciom. Na razie ryczę.