Dodaj do ulubionych

Popłakałam się...

16.12.08, 19:58
Przyszłam z zebrania w szkole od moich dzieci, gimnazjalistów.
Szczerze mówiąc, złapałam takiego doła, choć młodzi uczą się
świetnie. Ale zaraz na wstępie wkurzyła mnie znajoma, która usiadła
za mną, zaczęła poprawiać mi włosy i oświadczyła, że fryzjerka mi je
bardzo ''wygryzła''. Było widać, żem świeżo od fryzjera, bo pasemka,
zero odrostów , włosy błyszczące. No, ale jeszcze spokojnie
odpowiedziałam babie, że nic mi fryzjerka "wygryźć '' nie mogła, bo
zapuszczam włosy i cięła tylko grzywkę. Na to znajopma, że i tak mam
włosy byle jakie. Już jej miałam powiedzieć, żeby spojrzała w
lustro, ale weszła wychowawczyni syna i zaczął się temat wigilii. Od
wielu lat w klasie u córki dzieci organizowały sobie tę uroczystość
same, każde coś przynosiło, były to raczej słodycze, typu
pierniczki, wszystko kupowane, bo jednak ciasto upieczone przez
obcąś osobę w nie wiadomo jakich warunkach higienicznych było mocno
ryzykowne. A tu się okazało, że już jedna mamusia piecze dwa ciasta,
a pani to się marzy rybka w galarecie. Tu już chętnych nie było. Za
to są klasowe pieniądze, ito spora suma, za którą można zamówić
nawet catering. Tym bardziej nie poczuwałam się do jakichkolwiek
wyczynów kulinarnych, że zapłaciłam składkę za cały rok, a niektórzy
nie wpłacili ani grosza, poza tym mój syn zobowiązał się do
dostarczenia pierniczków i magnetofonu z kolędami, ale tego sobie
pani na godzinie wychowawczej nie zapisała, a ja nie zamierzałam się
powtarzać, bo już byłam zła. Ogólnie wyszłam z zebrania
zniesmaczona. Potem poszłam do córki, podpisałam listę, usłyszałam ,
jakie to mam wspaniałe dzieci, po czym nieśmiało spojrzałam na
kartkę z ocenami proponowanymi. Wychodzi na to, że i syn i córka
będą mieć z określonego przedmiotu piątki, podczas gdy młody na to
zasługuje, ale córka realizuje już program licealny. Więc
zastanawiam się, że jak ona nie zasługuje na 6, to nikt w szkole nie
powinien mieć piątki, nawet mój biedny synek. Zrobiło mi się młodej
naprawdę żal. I samej siebiie zrobiło mi się żal, że nie wydarłam
mordy na koleżankę. O ocenie nie dyskutowałam, bo na poziomie 5/6
pozostawiam to dziecku i nauczycielowi. Ale tak naprawdę jestem zła
na koleżankę i nauczycielkę syna, bo chyba w gimnazjum mogłaby oddać
inicjatywę dzieciom. Na razie ryczę.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:04
      > Na razie ryczę.

      Nie ma co ryczeć. Następnym razem trzymaj się od baby z daleka.

      > Tym bardziej nie poczuwałam się do jakichkolwiek
      > wyczynów kulinarnych,

      Też tak mam smile
    • miarka71 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:05
      dziewczyno czemu ty płaczesz? bo nie rozumiem:, nad wredną kolezanką
      czy nad tym że nauczycielka ryby w galarecie nie dostanie ,nie
      kumamsmile
    • moofka Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:11
      a ryczysz czemu?
      pmsa niepodejrzewam, bo jakbys miala, to by kolezanka zebrala za swoje chamstwo smile
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:28
        Koleżanka by zebrała za swoje chamstwo, ale najpierw przeszkodziła
        mi nauczycielka, a potem sprytnie się zwinęła, a ja musiałam iść na
        jeszcze jedno zebranie. Ale odegram się na niej, bo to już nie
        pierwszy raz taka akcja, ale tym razem przesadziła.
    • na_pustyni Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:12
      marzę o takich problemach
    • aluc Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:13
      ja też się popłakałam, przy fragmencie o wątpliwych warunkach
      higienicznych przy domowych wypiekach

      z pewnością masz problem, ale to ani problem z koleżanką, ani z
      ciastem, ani z zaniżonymi ocenami dzieci
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:23
        Ty się nie śmiej, różnie bywa, nowa klasa, nie znamy się, baba sama
        za higienicznie nie wygląda (żałoba za paznokciami). Poza tym, jak
        już zaofiarowała się, że te ciasta upiecze, to obejrzała się do tyłu
        z hasłem :a może panie rybkę zrobią? A rybka w galarecie, nawet
        przygotowywana w sterylnych warunkach, może stać się źródłem
        zatrucia. Uważam, że w tym wieku dzieci mogłyby same tę wigilię,
        może byłaby skromniejsza, ale czy w tym wszystkim chodzi o jedzenie?
        • lola211 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 09:47
          Kurde, kupcie sledzie w rybnym.
          Nie wiem jakie zagrozenie moze sie kryc w pieczonym ciescie, o ile
          nie jest to ciasto z kremem.Ewentualne bakterie zabije temperatura.
          I nie rozumiem, dlaczego ryczysz, jakas nadwrazliwa jestes.
      • bsl Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:25
        tak temat wypieków domowych tez mi łzy wycisnął smile
        • beata985 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:28
          Ryba w galarecie na wigilii klasowej???????????
          absurd, idiotyzm....nie wiem co jeszcze....
          a płaczesz niby o co, bo czytam drugi raz i nie wiem
          • syriana Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:32
            płacze, bo życie jest ciężkie i każda potrawa może być potencjalnym źródłem zatrucia
            i jeszcze dlatego, że córka została skrzywdzona nie dostając 6 a syn na wyrost
            dostał 5
            • kropkacom Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:34
              Ech, a Wam się nie zdarza z "głupich" powodów ryczeć? Poszła zadowolona na
              zebranie a tu wszystko nie tak.
              • lola211 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 10:54
                No nie, nie zdarza sie.
                • marina2 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 11:10
                  tak naprawdę czytając wątek basenowy i Twoje określenia o tej pani,że to
                  koleżanka a nie "koleżanka" pomyślałam sobie,że masz niską samoocenę.Oczywiście
                  nie wiem czy inne osoby też tak fatalnie działają na Twoje samopoczucie więc
                  wniosek jest daleko idący.
                  Ale wiesz poczytaj sobie potrenuj asertywność.I zastanowiłabym się na Twoim
                  miejscu co takiego ma Twoja koleżanka /"koleżanka" czego Ty nie
                  masz.Najwyraźniej depcze Ci po jakimś odcisku.
                  Wigilia dla mnie jest jedna.Organizowanie jej od 7 do 23grudnia drażni
                  mnie.jakieś komuchowe rozrzedzanie tradycji.opłatek z biskupem,opłatek
                  drogowców,prezydenta,harcerzy,klasowy,sportowców.toż to chore.życzenia przed
                  feriami świątecznymi i finito.to tak na marginesie.wrrr
                  • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 11:15
                    Ta znajoma ma tylko jedną rzecz, jakiej ja nie mam; tupet i
                    kompletne nieliczenie się z innymi, oczywiście oprócz własnej
                    rodziny. Nie chciałabym być taka jak ona, ale jej tupeciarstwo,
                    zwłaszcza w najmniej odpowiednich momentach wbija mnie w podłogę.
            • maurra Re: Popłakałam się... 17.12.08, 18:27
              Syriana!big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • rita75 Moim zdaniem.... 16.12.08, 20:36
            > a płaczesz niby o co, bo czytam drugi raz i nie wiem

            stawiam, ze o fryzjera poszlo
            • rita75 Re: Moim zdaniem.... 16.12.08, 20:38
              > stawiam, ze o fryzjera poszlo

              wyobrazcie sobie- spedziliscie kilka godzin na fotelu fryzjerskim,
              by zablysnac na wywiadówce, a tu- nie zrobilyscie szalu...noormalnie
              lzy sie cisna...
          • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:38
            Płaczę ze złości na koleżankę oraz z tego powodu, że syn znowu
            trafił na wychowawczynię, która zamiast usamodzielniać dzieci,
            dokłada rodzicom roboty. A takie miał od pierwszej klasy
            podstawówki, fatum jakieś, czy co? W klasie córki wszelkie tego typu
            imprezy sa organizowane wyłącznie przez młodzież. a tu synuś
            narozrabia, mamusia dwa ciasta upiecze i git będzie. Głupio wsiąść
            na kogoś, kto tyle z siebie daje, szkoda tylko, że tyle energii nie
            wkłada w wychowanie dziecka, które jest najgorszym łobuzem w klasie.
            • rita75 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:40
              > trafił na wychowawczynię, która zamiast usamodzielniać dzieci,
              > dokłada rodzicom roboty.

              a to jakis problem zagnac synka do kuchni?
    • 18_lipcowa1 ja tez 16.12.08, 20:33
      ja przeczytalam o tym ciescie ,,,
      powiedzialas to na zebraniu? i cie nie wysmiali?
    • deela Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:38
      nie kumam czemu ty ryczysz
      • kai_30 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:42
        Oj, no, odczepcie się, może jest w ciąży i dlatego potencjalne zarazki na obcym
        cieście tudzież nieistniejące wygryzienia we włosach doprowadzają ją do łez.
        Hormony, nic inszego, ępatii trochu tongue_out


        PS. Wnioskuję po sobie, of coz - ja się też popłakałam czytając o tych ciastach
        i zatrutej rybce smilesmilesmile
        • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:58
          Pewnie ze śmiechu, ale nie mam Ci za złe. W innych okolicznościach
          też miałabym niezły ubaw.
      • marzeka1 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:42
        Ja też nie, tylko, że ona zakłada posty, w których z reguły żali się na kogoś, jaki jest okropny, a celem prawdziwym jest pochwalenie się dziećmi-geniuszami. Poczytaj inne jej posty- dzieci- ukryty cel, córka genialna, syn-takoż, inni- czepiaja, nie doceniają,matki inne do dupy, dzieci-głupawe itp.
        Fakt, oby ludzie mieli tylko takie powody do płaczu.
        • 18_lipcowa1 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:45
          marzeka1 napisała:

          > Ja też nie, tylko, że ona zakłada posty, w których z reguły żali
          się na kogoś,
          > jaki jest okropny, a celem prawdziwym jest pochwalenie się dziećmi-
          geniuszami.
          >
          aaaaaaaa to ta sama no fakt!
          ta co ma corke genialna!
          I teraz sie kloci o 6!
          Moge juz ja wysmiac?
          • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:07
            Możesz wyśmiać, jak chcesz. A o stopnie się nie kłócę. Nawet słowem
            nie skomentowałam proponowanej oceny córki.
        • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:04
          Ten post wcale nie miał na celu pochwalenie się dziećmi. Są, jakie
          są i cieszy mnie to, ale w tej sytuacji nie ma to najmniejszego
          znaczenia. Wcale się nie żalę, że wszyscy źli, większa część
          rodziców była odnośnie wigilii takiego samego zdania, jak ja.
          • doral2 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:06
            a może popłakałaś się dlatego, że rozczarowałaś się tym, iż ludzie nie
            postrzegają cię jako perfekcyjnej i idealnej kobiety, a jaką chciałabyś być
            postrzegana?
            • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:12
              Nie jestem i nigdy nie byłam kobietą perfekcyjną. Raz góra, raz dół.
              Nie lubię tylko, jak ktoś nie pytany wkracza w moją sferę intymną.
              Równie dobrze mogłabym mieć łysienie plackowate i co, to też temat
              do rozmowy na zebraniu, a właściwie nie do rozmowy, ale krytyki.
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:56
        Już nie ryczę, teraz jestem zła, a to dlatego, że: Wogóle ktoś się
        wpierdzielał do mojego wyglądu, nie oczekiwałam zachwytu,ale
        komentarzy też nie, a do fryzjera poszłam, bo święta na karku i chcę
        jakoś wyglądać; część osób się wyłamała, bo można było zrobić
        wigilię z klasowych pieniędzy, ale deklarując pomoc podkreślały, jak
        to się poświęcają, nauczycielki raczej się zreformować nie da,
        chyba przyzwyczajona, że rodzice zasuwają w szkole, a ja po paru
        latach mam już dość, a jak już coś robiłam, to nigdy nie
        wypominałam, nauczycielka zamiast się zająć problemami wychowawczymi
        uzgadniała, co kto przyniesie, a sytuacja i atmosfera w klasie nie
        jest najlepsza.Zrobiło mi się też żal córki, bo wiem, że spodziewała
        się po wychowawczyni innej postawy. Ale jakby mnie babsko na
        początku nie zaczepiło i to w momencie, gdy rozmawiałam z inną matką
        i to wcale nie o sprawach wyglądu, jakby mi nie zaczęło grzebać we
        włosach, to wszystko inne przyjęłabym z większym spokojem.
    • eilian Re: Popłakałam się... 16.12.08, 20:43
      Boskie! Wybacz, droga autorko, że się z Ciebie trochę podśmiewamy, ale doprawdy,
      żeby przez takie bzdury płakać! Ok, rozumiem, czasem człowiek rozdrażniony i
      w..rw weźmie, ale już byś sobie przynajmniej darowała opisywanie tego na forum.
      No chyba, że humorystycznie.
      • kropkacom Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:07
        > w..rw weźmie, ale już byś sobie przynajmniej darowała opisywanie tego na forum.
        > No chyba, że humorystycznie.

        A ja nie rozumiem o co Wam chodzi smile Że ryczy o głupoty? Kurcze, może hormony
        jej szaleją. A ze na forum szukała pocieszenia? Nie ona pierwsza i nie ostatnia.
        • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:17
          Dzięki, kropka. Rzeczywiście, hormony szaleją i chciałam się
          wyżalić. Mimo krytycznych uwag, trochę mi lepiej. I naprawdę nie
          piszę po to, by chwalić się dziećmi. Po prostu piszą tu matki, więc
          i tematów dzieciowych jest wiele. W tym poście chodziło tylko o mnie
          i moje odczucia,dzieci nie mają nic do tego.
    • amoreska Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:06
      A gdyby wigilia była urządzona z "pieniędzy klasowych", a niektórzy nie zapłacili, jak piszesz, ani grosza, jaka byłaby Twoja reakcja?
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:23
        Byłam zwolenniczką zrobienia tej wigilii z pieniędzy klasowych,
        zawsze się znajda tacy, którzy z różnych względów nie płacą.
        Ponieważ nie mam talentów kulinarnych , chętnie zgodziłabym się na
        takie rozwiązanie. Przecież w wersji ''każdy coś przynosi'', też
        istnieje opcja, że ktoś nie przyniesie nic, różne są sytuacje.
    • kali_pso Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:15
      Cóż, to co przeżyłaś u mnie wywołałoby raczej rozdrażnienie niż łzy,
      ale co tam, każdy inaczej reaguje.
      Wybacz, nie potrafię Ci współczuć- właśnie jestem po rozmowie z
      koleżanką, okazuje się, że drugi raz poroniła, więc rozumiesz-
      pokłady zrozumienia w sobie już dzisiaj wyczerpałamsad
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 16.12.08, 21:33
        Współczuję koleżance, to naprawdę tragedia. Ale szczerze mówiąc
        nigdy nie pocieszało mnie to, że inni mają gorzej. To smutne, gdy
        dzieją się takie rzeczy. Wiem, że moje zmartwienia to duperele, a
        nie tragedia, ale czasem z błahego powodu człowiek czuje się
        naprawdę podle. po prostu chciałam się wyżalić wśród innych kobiet,
        którym pewnie też czasem się zdarza, że z byle powodu wpadną w mega-
        doła. Naprawdę bardzo mi przykro z powodu tej dziewczyny, może nie
        potrafię całkowicie wczuć się w jej sytuację, ale coś niecoś wiem na
        ten temat - moja pierwsza ciąża była poważnie zagrożona, a to, co
        wtedy czułam, żyje we mnie do dzisiaj.
        • marina2 Re: Popłakałam się... 16.12.08, 22:28
          a ta znajoma to od tego samego chłopca co się kąpał w stroju Adama na basenie?
          • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 08:48
            Owszem, ta sama.I to nie to, że ja kobiety nie lubiłam, i się jej
            czepiam. Od wczoraj nie lubię jej rzeczywiście, bo powiedziała o
            jedno słowo za dużo.
    • pieskuba Re: Popłakałam się... 17.12.08, 09:38
      Przerażające. Jutro będę piec trujące drożdżowe z kruszonką lub
      trujące muffiny z truskawkami i jabłkami na świąteczne spotkanie
      klasowe mojej gimnazjalistki. Ciekawe ile mamuś nie śpi po nocach ze
      strachu, że zaszkodzę ich maleństwom :o)))

      To skandal, moja gimnazjalistka również dostała zamiast szóstki 5+...

      (u fryzjera nie byłam, nie chadzam wcale)
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 10:08
        wiesz co, ja się wcale nie boję, że młody zatruje się ciastem. Mnie
        bardziej wkurzyła postawa : ja piekę dwa ciasta, to kto z państwa
        zrobi rybę, sałatkę itp? U córki w klasie dzieci robią sobie same
        wigilię składkową, bo nie najważniejsze, co się je , tylko z kim.
        Moim zdaniem gimnazjum to już czas, że mamunie mogą przestać latać z
        blachami ciast do szkoły, a zwłaszcza te mamunie, których dzieci są
        zagrożone z kilku przedmiotów i grozi im naganne. A swoją drogą
        ciekawa jestem, czy w wielu szkołach na półrocze stawiają oceny z
        plusem, bądź minusem.
        co do fryzjera - nie chwaliłam się tej znajomej ,że byłam, ani nie
        poszłam przed zebraniem, żeby zabłysnąć. Ona ma taki zwyczaj, że
        przyczepi się do fryzury, ciucha itp, tym bardziej, jeśli to robi na
        zebraniu w szkole, a nie na pogaduchach przy kawie.
        A co do ciasta- w podstawówce też miałyśmy taką mamę, która piekła,
        bo lubiła. Bardzo się ucieszyła po klasowej imprezie, bo prawie całe
        ciasto zniknęło- nie zauważyła tylko, że oba kosze w klasie są
        pełne. Bo scenariusz był taki- jeden gryz i do kosza. No niestety,
        ciasto uwielbiane przez moją rodzinę nie musi smakować innym
        dzieciom. i na odwrót. Szczerze mówiąc starałyśmy się, żeby tych
        koszy nie widziała, bo ona naprawdę piekła z dobrego serca.
        • pieskuba Re: Popłakałam się... 17.12.08, 10:52
          Ja też nie wiem, czy w wielu szkołach stawia się na półrocze oceny z
          plusem czy minusem. Córka chodzi tylko do jednego gimnazjum :o))

          Nie jestem mamunią latającą z blachami ciast. Dzieciaki same
          stwierdziły, że chciałyby ciasto. Jak dotąd, moje nie lądowało w
          koszu. Jak wyląduje, trudno, nie będę sobie rwać włosów z głowy. I
          moim zdaniem da się pogodzić kwestię "co się je" z kwestią "i z kim
          się je". Jedno i drugie może być dobre :o)


          A koleżanka zachowała się po grubiańsku, niestety.
          • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 11:09
            W klasie u syna dzieciaki zadecydowały, że same przygotują wigilię,
            umawiały się , co kto przyniesie, wychowawczyni postanowiła jednak
            przedstawić swój punkt widzenia rodzicom i 3 mamusie zadecydowały
            inaczej, a reszta wyszła na sobków i nieużytków. Nie każdy posiada
            talent kulinarny, co nie znaczy, że dziecko przyjdzie na wigilię z
            pustymi rękami. Moim zdaniem lepiej, aby dzieci jak najwcześniej
            uczyły się sobie radzić w takich sytuacjach, zwłaszcza, jeśli same
            chcą.
    • marva Re: Popłakałam się... 17.12.08, 10:02
      Nie bardzo wiem gdzie tu jest powód do płaczu? Ale rozumie, że każdy
      ma inną wrażliwość.
      Z tym ciastem mnie rozłożyłaś na łopatki:o)))
      • penelopa40 Re: chciałabym mieć tylko takie problemy! 17.12.08, 10:35
    • angazetka Re: Popłakałam się... 17.12.08, 10:41
      Nie rozumiem tych akurat problemów, ale rozumiem, że bywają takie
      momenty, że suma pierdół doprowadza nas do łez.
      • n-lgimnazjum Re: Popłakałam się... 17.12.08, 12:25
        Ocena proponowana moze byc wystawiona z plusem lub minusem, dlatego
        że nie jest ostatetczną, tylko pewną propozycją oceny, która jeszcze
        może ulec zmianie.
        Proponuję, żeby córka porozmawiała z panią i po prostu zapytała,
        dlaczego ma 5 , a nie 6 i jakich kryteriów na ocenę celującą nie
        spełnia
        .
        Wigilia klasowa ... Za bardzo nie rozumiem problemu. Jedna mama
        upiecze ciasto, reszta mam odmówiła zrobienia rybki, wigilia się
        odbędzie, więc nie wiem o co chodzi? Dziecku zabroń jeść ciasto,
        jeżeli masz wątpliwości co do warunków, w jakich powstało. Córka
        załatwi oceny. No, a koleżance nastepnym razem odpowiedz jak mistrz
        ciętej riposty wujek Stachsmile

        A tak swoją drogą, to wcale się nie dziwię, że pani woli sprawę
        składek załatwiać z rodzicami. To, że akurat Ty masz samodzielne
        dziecko, któremu pani podcina skrzydła, wcale nie oznacza, że reszta
        klasy też jest taka słowna i dojrzała . Ja w swojej klasie zaczynam
        składkę na Wigilię na poczatku listopada, bo nie można się doprosić
        o te 5 zł. A często i tak bywa, że kilka osób mi nie przyniesie , bo
        mama nie miała (pomijam fakt, że na inne rzeczy np. piwo miała).

        Więcej dystansu i luzu życzę smile
        • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 13:00
          Kwestię oceny pozostawiam pani i dziecku. Tym bardziej, że to
          dopiero ocena proponowana.
          Dzieci chciały same tę wigilię zorganizować, bez składek, na
          zasadzie:każdy coś przynosi. Nawet, gdyby czegoś zabrakło, to w
          samej idei wigilii jest po prostu bycie razem i złożenie sobie
          życzeń, a nie jedzenie i picie. Z samą ideą tego ciasta chodziło o
          to, że rodzice uparli się jednak zrobić tę wigilię po swojemu, czyli
          wszystko za dzieci załatwią, jednocześnie narzekając, że nie ma im
          kto tego wszystkiego do szkoły przywieźć. Zebranie dotyczyło
          wigilii, a nie problemów szkolnych, a klasa jest duża i problemów
          wychowawczych co niemiara.
          Co do koleżanki to oczywiście zadziałam, ale muszę się szykować na
          otwartą wojnę - ona nie przyjmuje żadnej krytyki.
        • paris4 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 13:04
          hmmmm przyznam, że nie rozumiem również problemu wigilii. Jesli ktoś
          ma ochotę upiec ciasto to niech sobie piecze co mi do tego. Dla mnie
          wigilia jest jedna i odbywa się raczej 24.12 w gronie rodzinnym a
          resztę olewam i nikt, ale to nikt nie zmusi mnie do wygłupów w stylu
          ryba w glarecie na "wigilie" szkolną
          Co do koleżanki to cóż - dziwią mnie analizy niektórych
          forumowieczek, że to autorka wątku ma problem z samooceną. Ta
          cała "koleżanka" zachowała się jak ostatni cham. Naprawdę nie
          zdarzyło się Wam nigdy zetknąć z takim prostactwem? Ja ktoś dość
          otwrcie poprawia sobie samoocenę czyimś kosztem? Buractwo wyższych
          lotów jak dla mnie i tu też bym się wkurzyła
          • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 18:23
            Dziękuję za zrozumienie. Nie mam niskiej samooceny, tylko nie
            potrafię reagować na takie chamskie odzywki, nie wiadomo czemu
            służące. A sam temat wigilii wkurzył mnie o tyle, że nie widzę
            potrzeby wałkowania na zebraniu jadłospisu, zwłaszcza, że w klasie
            są inne problemy. Najważniejsze, żeby dzieci spędziły ten czas miło
            i przyjemnie, a samodzielna organizacja też mogłaby przynieść cenne
            doświadczenia. W sumie zmarnowałam czas, niczego konkretnego się nie
            dowiedziałam, bo oceny znam na bieżąco, a na dodatek babsko użalało
            się złośliwie nad moją fryzurą, kłapiąc dziobem na pół klasy.
            • gryzelda71 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 18:36
              Następnym razem nie idź na zebranie.
              • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 19:00
                Moim obowiązkiem, jako rodzica jest pójść na zebranie, nawet jak nie
                mam na to ochoty. Zazwyczaj do syna chodzi mąż, ale tym razem nie
                mógł i dlatego poszłam ja, a do córki ''tylko się podpisać''.
              • majka150 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 19:06
                W szkole mojego syna jest wigilia tylko z opłatkiem który przynosi
                ksiądz lub siostra ucząca religii.Nic poza tym.Dzieci składają sobie
                życzenia i to wszystko.Inne przyjęcia są organizowane przy pomocy
                rodziców z ciastem lub ciastkami zakupionymi przez nich.Odbywa sie
                to w kolejnosci dziennika na każdą okazję ktoś kolejny to robi.Jeśli
                nie czuje sie na siłach sam upiec to kupuje gotowe.W szkole przy
                danej uroczystości jest zwykle trójka klasowa która czuwa nad
                przebiegiem razem z nauczycielem oraz rodzice którzy mogą przyjść w
                danym dniu.Pieniądze "klasowe" przeznaczane są na potrzeby
                klasowe.Jak dotąd nikt nie narzeka na takie rozwiazanie.Co do
                koleżanki to kij jej w oko najważniejsze ze Ty sie dobrze czułaś z
                fryzurą.
    • kol.3 Re: Popłakałam się... 17.12.08, 19:10
      Kobieto musiałaś jakoś naprawdę superowsko wygladać - włosy prosto
      od fryzjera, pasemka lśniące - że Twoją znajoma koorwica zatrzęsła
      i tak Ci dowalila. Kobiety zwykle robią takie akcje, jak już nie
      mogą wytrzymać dobrego wyglądu innej kobiety. Olej ją z góry i już.
      Na drugi raz odpowiedz jej "A ty zmizerniałaś.., ale utyłaś"
      • azile.oli Re: Popłakałam się... 17.12.08, 20:32
        Nie wiem, czy wygladałam superowo i co właściwie tą znajomą
        kierowało (ona ma takie jazdy nie tylko do mnie). W każdym razie dwa
        dni wcześniej spotkałyśmy się na zakupach, gdzie wyglądałam niezbyt
        odjazdowo, włosy z odrostami, spięte w kucyk, zero makijażu, z
        reguły rzadko tak wychodzę, ale mi się spieszyło i wtedy nie
        skomentowała mojego wyglądu, choć rzeczywiście był on
        nienaszwyczajny, dodając do tego katar, czerwony nos i załzawione
        oczy. Mam już przygotowanych dla niej parę ciętych ripost,
        szczególnie , jak mnie mąż podpuścił, bo mu się zgnębionej żony
        zrobiło żal. Zresztą on tę dziewczynę zna lepiej , niż ja, bo jej
        matka i moja teściowa kiedyś się przyjaźniły.
    • snob_nad_snoby Re: Popłakałam się... 17.12.08, 20:42
      rzeczywiscie problem bardzo powazny, czytam i placzę z Tobą. Znam wiele matek
      moich dzieci, niektore moge nawet nazwac kolezankami, bo bywamy u siebie w domu,
      wejezdzamy razem na weekendy, ale nie komentujemy swoich fryzur. Chyba trzeba to
      zmienić wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka