Dodaj do ulubionych

Dzieje się coś złego?

22.12.08, 11:47
Witajcie. Wiem, że były już podobne watki, jednak chciałabym prosić
o przyjrzenie się konkretnej sytuacji.
Otóż kilka dni temu wychodząc z domu usłyszałam straszne krzyki. Nie
zdziwiło mnie to szczególnie, bo rodzina, z której lokum dochodziły
dźwięki drze koty odkąd pamiętam (mieszkam tu prawie 15 lat). To
dozorczyni mojego bloku, jej mąz alkoholik (lub raczej pijak),
dorobili się dwójki dzieci, nie raz było słychać wyzwiska i
przekleństwa rzucane w stronę zarówno rodziców, jak i dzieci.
Chłopaka nie widuję, chyba się wyprowadzil, to nieistotne, Natomiast
córka tych państwa urodziła jakieś 1-2 lata temu dziecko,
dziewczynkę. To na nią darła się tym razem. Wiem jak jest z dziećmi,
czasem można się wściec, a w tym wieku mały człowiek jest
wszystkiego ciekaw, wszystko dotyka, wszędzie włazi. Wrzeszczała coś
w stylu "ile razy ci mówiłam...". Ok, ja to rozumiem, bo jeżeli mała
właziła do piekarnika albo wqspinała się po kaloryferze na parapet,
to nerwy mogły puścić jej mamie. Natomiast potem usłysząłam jak
dziecko strasznie płacze, oraz odłgłosy bicia. Normalnie ta
dziewczyna trzaskała dzieciaka, ja wiem że drzwi są tekturowe
praktycznie, wielka płyta akustyczna, ale ja stałam pół piętra
niżej,więc to musiało być naprawde mocno, skoro doszedł do mnie
odgłos. Wszystko to mnie znaiepokoiło.
Pisałam wyżej o tej rodzinie, ponieważ z dozorczynią mam pewien
konflikt, jestem do niej uprzedzona, nie chciałabym ściągnąc
kłopotów na młodą dziewczynę, której pusciły nerwy, przez to, ze
nie lubię jej matki. Ale z drugiej strony-obserwuje jak się do
dziewczynki odnoszą, jak odnoszą się do siebie, słucgam awantur... A
jak to nie jest pierwszy raz? A jeśli kiedyś stanie się jej krzywda?
Robić coś? Gdzies iść? A jeśli tak, to GDZIE?
Obserwuj wątek
    • agatha61 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:06
      zadzwon na policje i powiedz ze masz takie podejrzenia. mozesz
      powiedziec, ze chcesz pozostac anonimowa. Wrecz POWINNAS dzialac...
      MOje dziecko tez wlazilo do piekarnika itd... nic nie usprawiedliwia
      bicia.
    • smerfetka8801 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:12
      powiadom policję...ja rozumiem,ze komuś mogą jednorazowo puścić nerwy i da
      klapsa ale klaps to nie tłuczenie dziecka.lepiej żeby policja miała ich na oku
    • deela Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:19
      i nic nie zrobilas? lali dzieciaka a ty nic??????????????
      ja bym walila w drzwi i darla morde na pol bloku!!!!!!!!!
      i policje bym wezwala zanim bym zdarzyla do drzwi doskoczyc a ty qrde jak typowy
      polak katolik "nie moja sprawa" stalas sobie i podlsuchiwalas zeby na forum opisac?
      jestes beznadziejna
      • morgen_stern Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:25
        Deela sama jesteś beznadziejna.
        Dziewczyna ma dobre chęci, chce pomóc. Owszem, jest niezdecydowana, ale CHCE
        pomóc, a ty wylewasz nie wiadomo dlaczego na nią kubeł pomyj, Wielka Pani
        Idealna. Rzeczywiście, aż się chce pomóc po takiej reakcji.
        • gryzelda71 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:28
          Z obserwacji moich wynika,że albo ktoś pomaga,albo dużo gada o tej pomocy.
          Co chce autorka osiągnąć?Podliczy wpisy i jak więcej będzie głosów na wezwij
          policje to wezwie?
          • morgen_stern Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:30
            Zapytała tylko gdzie zadzwonić. Już dostała info, że na policję. Może zadzwoni,
            może nie, nie piszmy scenariuszy na wyrost, ok?
            • gryzelda71 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:35
              Morgen,wybacz bo do tej pory nie miała pojęcia,że policja istnieje.
              Ile jeszcze razy musi usłyszeć ze dziecko jest bite?
              • morgen_stern Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:40
                O rany, no to zj..e ją jak psa, jak wam to sprawi frajdę. Miała zaćmienie
                umysłowe i już, nad czym tu deliberować.
                Weźże dziewczyno zadzwoń już na tę policję, bo za ciebie tyłek nadstawiam tongue_out
        • deela [...] 22.12.08, 12:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • keyshia Zgadzam się z deela... 22.12.08, 12:39
        deela napisała:
        ja bym walila w drzwi i darla morde na pol bloku!!!!!!!!!
        > i policje bym wezwala zanim bym zdarzyla do drzwi doskoczyc ..

        Ja bym zrobila tak samo i miałabym gdzies,ze mam konflikt z
        rodziną,dziecko najważniejsze. A pozniej sie czyta w gazetach,ze
        nikt nie zareagował w porę,bo niewiedział co zrobić. Pozdrawiam
      • karolina.madej Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:57
        Nie czuję się w prawie doskakiwać do drzwi. Stałam pół piętra niżej
        czekając na windę i nie czekałam na rozwój sytuacji tylko wsiadłam i
        pojechałam. Nie mam zapędów do ratowania cudzych dzieci, nie uważam
        żebym jako sąsiadka miała obowiązek OSOBIŚCIE interweniowac. Wejśc
        komuś do mieszkania mają prawo odpowiednie służby, i zastanawiałam
        się czy im to zgłosić. Oczywiście mam świadomosć istnienia policji,
        natomiast zastanawiałam się czy takie sprawy podlegają akurat im, a
        nie jakiejś opice społecznej, kontroli środowiskowej, etc. NIE ZNAM
        Się na tym, dlatego zapytałam. W życiu nie zwracałabym im uwagi
        osobiście: próbowałam walczyć z paleniem na klatce schodowej i
        skończyło się to naprawde nieciekawie. Nie mam zamiaru nadstawiać
        karku (mojego i mojej rodziny) w imię ratowania cudzych dzieci,
        narażac się na rekoczyny i impertynencje. Mam swoje problemy, jestem
        WYGODNĄ osobą i moja chęc pomocy (obecna, lecz nie paląca) ogranicza
        się do anonimowego donosu. Zwłaszcza że nie mam ŻADNYCH dowodów.
        Mogło byc też tak, że ktoś z forum zwróciłby mi uwagę na jakiś
        szczegół którego nie widziałam wcześniej, dlatego napisałam.
        Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a niesłusznym oskarżeniem
        mogłabym narobić więcej szkody niż pożytku (była taka sprawa
        polskich lekarzy w Szwecji...). A, i nie jestem katoliczką.
        Bardzo wnikliwa analiza mojej osoby, deela. Mam nadzieje, że dobrze
        się bawiłaś.
        • gryzelda71 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:00
          No i wszystko jasne.
          • morgen_stern Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:02
            Ty żmijo, a ja cię tak broniłam własną płaską piersią <rwie włosy z głowy>
            Zap..j do telefonu, bo cię wyśledzimy i wyślemy emamową delegację z pejczem i
            dupsko skroimy, Pani-nie-będę-się-wtrącać.
            A zadzwoniłaś w końcu, czy nie?
            • gryzelda71 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:03
              Pewnie,że nie dzwoniła.Nie ma dowodów.
              • deela Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:06
                > Pewnie,że nie dzwoniła.Nie ma dowodów.
                w dupie ma i tyle
            • deela Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:05
              > Ty żmijo, a ja cię tak broniłam własną płaską piersią
              i po co ci to bylo morgen> tylko siniakow sie nabawilas a na wlasnej plaskiej
              piersi zmije uhodowalas, wiesz jak to sie skonczylo w bajce :F
              • morgen_stern Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:09
                Wieeem, tak jest zawsze, jak się lituję, koniec z tym, basta! Będę lać jad bez
                litości tongue_out
                • deela Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:12
                  masz sprzet, zebys nie mowila ze nie masz czym
                  https://www.farmerownia.pl/gfx/kolce/pejcz.jpg
        • deodyma Re: karolina, wiesz co? 22.12.08, 13:00
          rece mi opadly po przeczytaniu Twojego postu... a szczegolnie po
          tym, gdy przeczytalam to
          <Nie mam zapędów do ratowania cudzych dzieci>
        • deela Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:03
          > pojechałam. Nie mam zapędów do ratowania cudzych dzieci, nie uważam
          > żebym jako sąsiadka miała obowiązek OSOBIŚCIE interweniowac.
          to to qrde zajebiscie sie podsumowalas, obys ty nigdy nie potrzebowala pomocy.....

          > skończyło się to naprawde nieciekawie. Nie mam zamiaru nadstawiać
          > karku (mojego i mojej rodziny) w imię ratowania cudzych dzieci,
          jasne niech zatluka szczeniaka, a potem pokraja i w beczki wsadza
          co cie to obchodzi

          > Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a niesłusznym oskarżeniem
          > mogłabym narobić więcej szkody niż pożytku
          lepiej zadzwonic 10 razy niepotrzebnie a za 11 razem uratowac komus zycie
          moglas zadzwonic na policje OD RAZU i ANONIMOWO i musieliby przyjechac,ale nie
          gowno cie obchodzi czyis zmaltretowany (byc moze) dzieciak

          > A, i nie jestem katoliczką.
          moralnosci i etyki tez w tobie nawet sladu nie ma (nie mowie o katolickiej tylko
          w ogole o jakiejkolwiek)
        • pieskuba Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:12
          karolina.madej napisała:

          > Nie mam zapędów do ratowania cudzych dzieci,

          To ja pozwolę sobie zapytać - jeśli kiedyś Twoje dziecko będzie
          potrzebowało pomocy to wolałabyś, żeby w pobliżu była osoba z
          zapędami do ratowania cudzych dzieci, czy taka bez?
        • margotka28 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:15
          karolina.madej napisała:

          > Nie mam zapędów do ratowania cudzych dzieci, nie uważam
          > żebym jako sąsiadka miała obowiązek OSOBIŚCIE interweniowac. Nie
          mam zamiaru nadstawiać
          > karku (mojego i mojej rodziny) w imię ratowania cudzych dzieci,
          > narażac się na rekoczyny i impertynencje. Mam swoje problemy,
          jestem
          > WYGODNĄ osobą i moja chęc pomocy (obecna, lecz nie paląca)
          ogranicza
          > się do anonimowego donosu.

          Nie życzę tobie ani twoim dzieciom, żeby kiedykolwiek znalazły się w
          podobnej do opisywanej przez ciebie sytuacji. Na tym forum wiele
          rzeczy mnie wkurzyło ale nigdy nikt tak jak ty teraz. Więc wybacz,
          ale od tej chwili twoją pisaninię będę traktować jakby nie istniała.
      • pati9.78 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 16:03
        Taa, już to widzę jakbyś "darła mordę na pół bloku". Łatwo oceniać
        na odległość. Dziewczyna ma dobre intencje.
    • margotka28 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:41
      karolina.madej napisała:

      > Natomiast potem usłysząłam jak
      > dziecko strasznie płacze, oraz odłgłosy bicia. Normalnie ta
      > dziewczyna trzaskała dzieciaka, ja wiem że drzwi są tekturowe
      > praktycznie, wielka płyta akustyczna, ale ja stałam pół piętra
      > niżej,więc to musiało być naprawde mocno, skoro doszedł do mnie
      > odgłos.

      Skoro wiesz, że przemoc w tej rodzinie to rzecz, powiedziałabym
      codzienna to dlaczego nie zareagowałaś? Chcesz póxniej oglądać się w
      telewizji przy okazji robienia reportarzu o zmaltretowanym, zabitym
      dziecku? Chwalebne jest to, że masz zamiar coś z tym zrobić, ale
      dlaczego dopiero teraz? Bo święta idą?


      > Robić coś? Gdzies iść? A jeśli tak, to GDZIE?

      O policji słyszałaś? Numer 112 lub 997. Zaraz mi się przypomina moja
      reakcja na odgłos bicia dziecka. Nie wiedziałam dokładnie z jakiego
      to mieszkania, ale zadzwoniłam po policję. Przyjechali i problemem
      przemocy się zajęli.
      • kropkacom Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 12:59
        A jaki to jest odgłos bicia słyszany w dodatku z pół pietra?
        • margotka28 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:32
          podejrzewam, że takie głuche odgłosy i po nich płacz dziecka. W
          mojej sytuacji nie słyszałam samych odgłosów bicia, ale płacz
          dziecka, krzyki: mamo nie bij oraz darcie mordy matki.
    • mearuless [...] 22.12.08, 13:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • deela Re: 997 22.12.08, 13:14
        policja nie moze olac, policja nagrywa wszystkie zgloszenia i sa rozliczani z
        interwencji
        • inia33 Re: 997 22.12.08, 13:18
          deela napisała:

          > policja nie moze olac, policja nagrywa wszystkie zgloszenia i sa rozliczani z
          > interwencji

          dotyczy to wszystkich zgłoszeń czy tylko takich "poważniejszych"?
          bo jak kiedyś demolowali nam przystanek pod blokiem, w środku nocy,
          huk był straszliwy, zadzwoniliśmy na policję i się nie pojawili...
          rano chyba radiowóz przejechał, ale to raczej był przypadek
          • deela Re: 997 22.12.08, 13:21
            wszystkich, tylko nie wszystkie sa traktowane "po rowno" w przypadku zgloszen o
            awanturach rodzinnych albo zagrozeniu zycia reaguja dosc szybko, o demolkach itp
            to na zasadzie "wezcie tam zajrzyjcie w wolnej chwili" a raport napisa trzeba
            wiem to od policjanta
          • deodyma Re: 997 22.12.08, 13:29
            pamietam, ze gdy wracalam z pracy przed kilkoma laty i czekalam z
            mezem na autobus, to z wiezowca kolo petli autobusowej jakas
            imprezujaca mlodziez napierdzielala pustymi butelkami w ludzi,
            ktorzy stali na przystankusmile mieli swietna zabawe, ale maz od razu
            przedzwonil na policje i po paru minutach przyjechali. skonczyla sie
            zabawasmile natomiast gdy kolezanka zadzwonila anonimowo na policje,
            zeby zglosic kradziez, to ja po prostu olali. pamietam, jaka wtedy
            byla wsciekla.
    • karolina.madej Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:31
      Zadzwoniłam, zgłosiłam, powiedziałam.

      Jako, że jestem pozbawiona moralności, etyki a także cywilnej
      odwagi, poprosiłam o anonimowość.

      A co do odgłosu bicia, to to po prostu trzask.

      A niby jaką mam pewność, że nie trzasnęła pasem o ścianę żeby się
      uspokoić?

      Wszystkie takie skłonne do interwencji. A w bezpośrednim starciu z
      panem domu, to większość nieuzbrojonych ludzi (nie tylko kobiet)
      prędzej byłaby w stanie ściągnąc na pomoc Atomówki niz coś zrobić.
      • margotka28 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 13:36
        karolina.madej napisała:

        > > A niby jaką mam pewność, że nie trzasnęła pasem o ścianę żeby
        się
        > uspokoić?

        Pewności nie masz, ale lepiej niech przyjadą i upewnią się, że nic
        się nie dzieje niż gdybyś nie zadzwoniła i temat olała, a nazajutrz
        przeczytała w GW, że właśnie piętro wyżej zakatowano dziecko.
      • mearuless tak teraz mysle... 22.12.08, 13:37

        ja czasami jak mnie wkurza dziewczyny to jak im zwracam uwage mocno klaszcze w
        dlonie.- aby wzmocnic efektsmile
        i to tez moze byc odebrane jako bicie ich.
        ale dobrze ze zadzwonilas.smile
        • karolina.madej Re: tak teraz mysle... 22.12.08, 13:51
          Wreszcie ktoś w miarę zrozumiał o co mi chodzi.
          Sama w życiu nie uderzyłam nikogo (wykluczając zajęcia sztuk walki),
          mnie nikt w domu nie bił, nie wiem jak wyglądają procedury. Nie
          wiedziałam też, czy nie mając nic prócz obserwacji mozna coś zrobić.
          Poczułam się bezradna, bo taki styl zycia i wychowywania jest mi
          obcy. Myślałam, że może są jakies komisje , które badają takie
          sprawy. A jesli dziecko jest przyzwyczajone do takiego traktowania,
          to zanim policja by przyjechała, być może "wyryczałoby się",
          przeprosiło z mamusia i wszystko git. Przeciez nie ejst także jak
          ktoś podnosi rękę na dziecko, to automatycznie go nie kocha (pisze
          to NIE UMNIEJSZAJĄC KRZYWDY JAKĄ JEST PRZEMOC )i jest we wszystkich
          aspektach niedobrym rodzicem-widuję tę dziewczynkę, i mimo warczenia
          mamy i dziadków wydaje się zadbana i szczęśliwa. Skad ja mam
          wiedziec, czy to nie jest jakis włoski styl życia rodzinnego?
          Czy policjanci wbijający się do mieszkania nie byliby większa traumą
          niż lanie? Jestem z natury ostrożna w ocenach. Zdaje sobie sprawę,
          ze ludziom mieszkającym w pięć osób w kawalerce mogą puszczać nerwy
          (chodzi mi o krzyki, bicia nie usprawiedliwia nic). Poprosiłam o
          ocenę sytuacji-pomogłyscie mi podjąc decyzję, chociaż dotyczyła ona
          bardziej (choć nie tylko) problemu GDZIE, a nie czy w ogóle.

          Ale podtrzymuję: boję się pana domu, nie mam ochoty mieć spayu na
          drzwiach, odchodów na wycieraczce, dzieci wyzywanych i straszonych i
          innych nieprzyjemnoiści.
          • mearuless Re: tak teraz mysle... 22.12.08, 13:56
            pamietaj ze co innego jest stanac twarza w twarz z nieciekawym typem, a co
            innego opowiadac na forum jak to sie pokonalo cala bande .dresiarzy .....
            najwazniejsze to znalezc jakis sposob zgodny ze swoja natura i odwaga i zaczac
            dzialac...
            zauwazam ze tu wszystko jest albo czarne albo biale -dobre lub zle..... niestety
            zycie jest inne i sklada sie glownie z tych rzeczy "pomiedzy"
          • lola211 Re: tak teraz mysle... 22.12.08, 14:05
            Ze osobiscie nie interweniowalas, to sie nie dziwie.Za takie cos
            mozna potem miec cholerne nieprzyjemnosci, ludzie potrafia byc
            msciwi, a juz zwlaszca tego pokroju co ta rodzina.
            Co do dziecka- wierz mi, ze nawet jesli ono wyglada na co dzien
            normalnie, to nie znaczy ze nie dzieje sie mu krzywda- male dzieci
            kochaja rodzicow bezwarunkowo, nawet jak je leja ile wlezie.
            Ja bym sprawe zgłosila na policje,niech sprawdza co sie dzieje,
            najgorsza jest obojetnosc wobec krzywdy dziecka.
            Przeciez nie ejst także jak
            > ktoś podnosi rękę na dziecko, to automatycznie go nie kocha

            Tak, pewnie kocha- chora miłoscia.
            Celem jest uswiadomienie takim rodzicom, ze robia źle i nie beda
            bezkarni stosujac przemoc wobec bezbronnego dziecka.
            • karolina.madej Re: tak teraz mysle... 22.12.08, 14:09
              Pewnie masz rację.

              Ale skąd się biora potem tacy dorośli, co to "nie mają pretensji do
              tatusia"?
              • lola211 Re: tak teraz mysle... 22.12.08, 15:08
                > Ale skąd się biora potem tacy dorośli, co to "nie mają pretensji
                do
                > tatusia"?

                Takich co maja pretensje pewnie jest wiecej.

                Tacy bez pretensji to ludzie z syndromem ofiary- jak na zdrowy rozum
                mozna nie miec pretensji do kogos,kto stosuje przemoc?
    • alexandra74 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 14:56
      karolina.madej - moja rada: next time - w podobenj sytuacji -
      zadzwon anonimowo na policję, a nie uzewnętrzniaj na TYM forum.

      Zawsze jaklaś deela cie skrytykuje, żes mało zdecydowanawink
      • karolina.madej Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 15:27
        Następnym razem, będe już wiedziała, że na policję i nie będę miała
        potrzeby wypytywać smile

        lola: nie znam mechanizmów rządzących psychiką ofiar przemocy.
        Jednak wiem jak nieszczęśliwi są ludzie po domach dziecka. to jest
        moja podstawowa obawa-czy w dobrej wierze nie skażę dzieciaka na
        jakies placówki, podczas gdy ma kochających rodziców, którzy tylko
        czasem sobie nie radzą. Nie chciałabym wylać dziecka z kąpielą, a z
        boku wszystko wygląda inaczej ... Jak to poznać ?Gdzie lezy róznica
        pomiędzy katem, a nerwusem?
        • osa551 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 15:32
          karolina.madej dobrze zrobiłaś, teraz jak do nich przyjdzie policja to będą
          mieli przynajmniej świadomość, że ktoś ich obserwuje i może się powstrzymają.
          najgorsze jest to jak nikt nie reaguje. Nie musiałaś iść do nich i walić do
          drzwi bo właśnie nie wiadomo jak by się to skończyło.
        • lola211 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 15:55
          Gdzie lezy róznica
          > pomiędzy katem, a nerwusem?

          Nie ma co usprawiedliwiac "nerwusa".Dzieci bic nie wolno!Kazdy
          przejaw przemocy nalezy tepic, nie tylko ten najdrastyczniejszy.
          A dom dziecka? Tak szybko dzieci rodzicom nie zabieraja.A jesli juz,
          to z naprawde waznych powodów, a to znaczy ze jednak dziecko w takim
          domu wychowywac sie nie powinno.

          >podczas gdy ma kochających rodziców

          Czy milosc polega na biciu i wyzwiskach??
    • cathy1976 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 16:38
      bardzo się ciesze, że zadzwoniłaś, bo mnie to bardzo stresowało.

      nie podobało mi się, że napisałaś, że nie masz zapędów do ratowania
      cudzych dzieci, ale na szczęście okazało się, że jednak je MASZ.
      • raczek47 Re: Dzieje się coś złego? 22.12.08, 21:41
        Jakies 2 lata temu pisałam o poradę na tym forum w podobnej sprawie-
        moja sąsiadka narkomanka maltretowała 2 letniego synka.Dziewczyny
        poradziły i co zrobiłam:
        1.Zadzwoniłam do TPD u nas w mieście;TPD powiadomuło opiekę społ.
        2.Zadzwoniłam na niebieską linię
        3.Poszłam do dzielnicowego, zreferowałam sprawę i jeszcze
        zadzwoniłam do komendy głównej
        Efekty:
        1.Wywiad srodowiskowy dzielnicowego po wszystkich sasiadach, który
        potwierdził to , co zeznawałam.
        2.Wizyta u tej wariatki pań z opieki i TPD
        3.Po wspólnej interwencji policji i pań srodowiskowych ustalono,ze
        wprowadzi się do niej matka, która będzie sprawować opiekę nad małym
        Potem wspólnie z sąsiadką powiadomiłyśmy ojca chłopczyka, który
        wyjechał do pracy za granicę o tym ,co ona robi z dzieckiem,wiem,ze
        przyjechał i zabrał małego do swoich rodziców.
        Potem się wyprowadzili, nie wiem, jak się wszystko ostatecznie
        skonczyło, mi chodziło tylko o to, by dziecko przestało być
        maltretowane.
        ważam ,że masz moralny obowiązek powiadomić odpowiednie instytucje o
        znęcaniu się nad dzieckiem. Nawet jesli policja czy opieka ma
        przyjść na darmo, bo nic złego się nie dzieje,profilaktyka nie
        zaszkodzi.Musisz działać, dziewczyno!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka