Dodaj do ulubionych

Nie chcę dziecka ale...

27.12.08, 18:11
...ale mój partner chce.

Jesteśmy razem dość długo, oboje jesteśmy dorośli (ja 27 lat, on 34), oboje mamy dobrą pracę, mieszkanie - warunki bytowe jak najbardziej ok.

No i on bardzo by chciał mieć dziecko. Widzę to. On wprost uwielbia dzieci (a dzieci jego).

A ja się nie czuję gotowa... i nie sądzę żebym się kiedykolwiek gotowa czuła...

Ale z drugiej strony - rozmawialiśmy o tym. On mówi, że to on się dzieckiem będzie zajmował, że weźmie urlop tacierzyński (mieszkamy w UK - to dość powszechne tutaj), tak więc ja będę mogła wrócić do pracy tak szybko jak będę chciała...

No a ja nie wiem... nie mogę sobie wyobrazić tego, jak moje, nasze życie się zmieni po urodzeniu dziecka...

Mam mnóstwo wątpliwości. Oczywiście mogę być 'inkubatorem', mogę urodzić... ale czy moje nastawienie kiedykolwiek się zmieni?
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:13
      A skąd nam to wiedzieć? smile
      • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:17
        To raczej retoryczne pytanie było wink
    • liliankaa77 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:14
      Może się zmieni, a może się nie zmieni. I co wtedy?
      Nie ryzykuj.
    • hellious Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:14
      Moze sie zmienic, ale nie musi smile Wie, nie to chcialas przeczytacsmile Ja tez nie chcialam dziecka. Wrecz myslalam, ze nigdy nire bede chciala, nigdy nie polubie dzieci itp. Chcac, nie chcac mam i bardzo kocham. Ciesze sie, ze ta gumka pekla w odpowiednim momenciesmile
      • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:19
        Właśnie, wpadka byłaby najlepszym rozwiązaniem w moim przypadku.

        Bo to chyba nawet nie chodzi o jakąś szczególną niechęć do dzieci czy
        macierzyństwa ale o obawę przed zmianami.

        Nie wyobrażam sobie nawet jak moje życie by wyglądało po pojawieniu się dziecka.

        Przecież jeszcze tyle do zrobienia - kolejne studia, zmiana pracy, ciekawe
        wakacje z plecakiem gdzieś na bezdrożu... ot takie 'przyziemności'...
        • liliankaa77 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:21
          Dobrze Ci radzę, nie ryzykuj, jeśli tego "nie czujesz".
          • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:31
            Nie czuję ale z drugiej strony zaczynają mnie dopadać wątpliwości 'na rzecz'
            ciąży, dziecka. A to już spora zmiana z moim podejściu.

            Oczywiście zamierzam dać sobie jeszcze czas.

            Chcę podjąć decyzję bez żadnej presji, świadomie.
      • liliankaa77 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:20
        Hellious, tak na marginesie, bardzo ciekawi mnie dlaczego nie wzięłaś "tabletki po".
        • hellious Re: liliankaa77 27.12.08, 18:38
          A dlaczego tak cie to ciekawi?smile
          • liliankaa77 Re: liliankaa77 27.12.08, 18:45
            Bardzo mnie ciekawi dlaczego osoba nie chcąca dzieci nie wzięła tabletek po
            pęknięciu gumki. Ciekawska jestem.
            • hellious Re: liliankaa77 27.12.08, 18:46
              Moze ta osoba postawila zycie na jedna karte wtedy. i bya to dobra kartasmile
              • liliankaa77 Re: liliankaa77 27.12.08, 18:50
                To nie jest wytłumaczenie.
                Ale ok: nie chcesz, nie pisz.
                Pozdrawiam.
                • hellious Re: liliankaa77 27.12.08, 18:59
                  To jest wytlumaczenie. Niby dlaczego nie?wink Co bys chciala przeczytac? Nie poszlam po tabletke, bo wiedzialam ,ze jesli bede w ciazy ( nie zakladalam z gory, ze jestem, czy nie jestem) moje zycie sie zmieni. Widze, ze nie czytalas watkow o mnie. A jesli czytalas, reszte juz wiesz.
                  • liliankaa77 Re: liliankaa77 27.12.08, 19:11
                    Więc jednak chciałaś mieć dziecko w momencie pechowego stosunku i później.
                    Gdybyś nie chciała, poszłabyś po tabletkę.
                    • hellious Re: liliankaa77 27.12.08, 19:16
                      Nie tyle chcialam dziecka, ile kopa do zmian.
                      • hellious Re: liliankaa77 27.12.08, 19:19
                        Ciezko mi to jakos racjonalnie wytlumaczyc. Stwierdzilam, ze bedzie, co bedzie. Choc w tamtej chwili chyba wolalam nie byc w ciazy. Cala ciaze tez nie bylam zachwycona. Nie cieszylam sie, gdy mlody kopal, nie wybieralam z radoscia ciuszkow. Ta radosc przyszla pozniej.
                        • a.nancy Re: liliankaa77 27.12.08, 20:48
                          hellious napisała:

                          > Ciezko mi to jakos racjonalnie wytlumaczyc.

                          ja rozumiem smile
                          • hellious Re: liliankaa77 27.12.08, 20:50
                            Ciesze siesmile Bo wiekszosc jednak nie rozumie moich tlumaczen smile
                            • tyssia Re: liliankaa77 27.12.08, 22:27
                              Ja tez rozumiewink
                    • kra123snal Re: liliankaa77 28.12.08, 12:50
                      również w przypadku postinoru lekarze robią problemy (sumienie nie
                      pozwala). Jak ktoś nie wie, to też może uwierzyć lekarzowi, że
                      tabletka nie działa dłużej niż do 12-24h po fatalnym zdarzeniu.

                      Nie jest tak łatwo wziąć Postinor, albo raczej, zdobyć go.
                      • liliankaa77 Re: liliankaa77 28.12.08, 15:54
                        Z tym się nie mogę zgodzić. Zdobycie Postinoru jak i środków wczesnoporonnych
                        jest dziecinnie łatwe. Mnóstwo witryn internetowych sprzedaje powyższe środki
                        (oczywiście, w pewien sposób konspiracyjnie).
      • edunia73 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:23
        in_mint_condition -powiem tak,jesteś w takim wieku ,jakim
        jestes ,latka leca a ty mozesz nigdy nie czuc sie gotowa.Obys nie
        obudziła sie któregos dnia,marząc o dziecku a bedzie za późno.Ja
        planując brałam wiele rzeczy pod uwage ,również to że nie chce
        chodzic na wywiadówki "o lasce" poza tym wiem co dzieci przeżywaja
        majac starszych rodziców,niestety żyją wśród dzieci i nie raz za to
        obrywaja choc o tym nie wiemy....My ci przecież nie doradzimy....po
        drugie,twojemu mężowii moze sie odwidzieć wtedy kiedy ty bedziesz
        chciała.......
        • moofka Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:26
          no bez przesady, o lasce na wywiadowki
          dziewczyna ma 27 lat i bardzo duzo czasu na dziecka chcenie
          albo niechcenie
          skoro wyzej u niej stoi chodzenie z plecakiem dzies tam, to niech sobie chodzi
          nie wszyscy musza miec dzieci, a niektorzy nie powinni
          grunt, zeby sie z chlopem dogadala i nikt nie czul sie przymuszany, ani czegos
          istotnego pozbawiany
        • kali_pso Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:55
          Ja
          > planując brałam wiele rzeczy pod uwage ,również to że nie chce
          > chodzic na wywiadówki "o lasce


          Boskieeeeee..obok czołowego argumentu prodzieciowego czyli, "kto ci
          na stare lata szklankę wody poda" ten zasługuje na conajmniej drugie
          miejsce w dysycplinie, jaką jest przekonanie samej siebie do
          macierzyństwawinkP
    • johana19 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:21
      Nie sądzę aby ktokolwiek na tym forum mógł odpowiedzieć ci
      jednoznacznie na to pytanie. Można sobie tylko gdybać. A decyzję i
      tak musisz podjąć ty. Tylko jeśli będzie ona na "nie" to nie zwódź
      partnera i nie ściemniaj mu, że jeszcze nie teraz, że może kiedyś
      itp. Powinnaś mu o tym powiedzieć, że nie chcesz mieć dzieci i nie
      zamierzasa ich mieć. Powinien o tym wiedzieć.

      LENA 27-01-2005
      i lipcowy LOKATOR
      • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:27
        On o tym wie. Nie ma tutaj mowy o zwodzeniu, ściemnianiu czy 'może za rok'.

        On wie, że jestem na 'nie' ale mimo wszystko próbuje mnie przekonać.

        Ja na razie 'gdybam' sobie na forum i w mojej głowie. Jeśli coś się zmieni i
        będę gotowa żeby jednak zmienić swoje życie o 180 stopni - on jako pierwszy się
        o tym dowie. Póki co - wie, że moja decyzje to zdecydowanie 'nie' więc nie ma
        mowy o wprowadzaniu Go w błąd.

        Tyle, że ostatnio zaczęły mnie nachodzić wątpliwości. A to już jest spora zmiana
        bo dotychczas sama myśl o ciąży i dziecku powodowała u mnie gęsią skórkę.
        • moofka Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:32
          > Tyle, że ostatnio zaczęły mnie nachodzić wątpliwości. A to już jest spora zmian
          > a
          > bo dotychczas sama myśl o ciąży i dziecku powodowała u mnie gęsią skórkę.

          no to moze ci cos pomalu ewoluuje od niechcenia do chcenia
          ale czego oczekujesz od jematek?
          potwierdzenia, ze jak urodzisz to ci sie odmieni?
          zapewne - z duzym prawdopodobienstwem oszalejesz na punkcie swojego dziecka i
          zdziwisz sie ze kogos mozna az tak kochac
          albo nie
          bedzie ci sie wydawalo ze wszyscy maja lepiej tylko ty jestes uwiazana w domu
          przy dziecku
          co zreszta tez nie trwa wiecznie, bo one rosna
          bardzo szybko
          • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:45
            Wiem, że nigdzie żadnej gwarancji ani potwierdzenia nie uzyskam.

            Liczyłam jedynie na to, że przeczytam, że więcej osób miało takie wątpliwości,
            że można połączyć rozwój osobisty, zawodowy z małym dzieckiem, że nie każda
            młoda mama wygląda jak umęczona i nieszczęśliwa cierpiętnica, że dziecko nie
            przekreśla dotychczasowego życia a jedynie je zmienia...

            Wiem, że decyzję podejmę sama - nie oczekuję, że ktokolwiek będzie mi w stanie
            powiedzieć, która droga jest właściwa. To wiem tylko ja. A ja raczej będę
            wiedzieć. Bo jak wspomniałam, ostatnio moje 'kategoryczne nie' ewoluuje do '...a
            może jednak...?'

            • lila1974 Re: Nie chcę dziecka ale... 28.12.08, 13:24
              Ja jestem z tych, co twierdzą, że dziecko w niczym nie
              przeszkadza ... ot, trochę trzeba sobie loistycznie pokombinować.

              Nawet na studia sobie poszłam już przy dwójce i w tym roku będę
              kończyć.

              Jak się chce łazić z plecakiem po bezdrożach i sypiać w namiocie ...
              proszę bardzo. Dziecię w niczym nas nie ograniczalo. Rzekłabym
              nawet, że dzięki dzieciom mamy więcej chęci do ruszania tyłków
              w "świat", bo przecież tyle jest do pokazania im, tyle do
              odkrycia ...
    • szyszunia11 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:27
      my jesteśmy w podobnym wieku do Was. Też się bałam, nie czułam instynktu, nie wiedziałam czy kiedykolwiek coś się w tym względzie zmieni. Wiedziałam za to, że jeśli nie dam szansy losowi, kiedyś tego będę bardzo żałować. Też boję się zmian - jak każdy, ale lubię przygody, wyzwaniasmile dałam szansę i stało się. Na początku dużo płakałam, choć wszyscy wokół się cieszyli. Teraz, kiedy jestem już w siódmym miesiącu ciąży nie wyobrażam sobie na co jeszcze miałabym czekać i jestem mega szczęśliwa że podjęłam taką decyzję. Tyle kobiet ma problemy z zajściem w ciąże - nam udało się za pierwszym podejściem, co nieźle mnie zaskoczyło. Fakt, była to decyzja trochę z rozsądku, ale na to jest czas ciąży, długi czas, żeby dużo mogło się w człowieku zmienić. Dalej nie jestem typem ckliwej mamuśki, nie mam bzika na punkcie dzieci tak ogólnie, nie spowazniałam wraz z nowym "urzędem", ale za to mam mojego kiciuszka, na którego czekam z niecierpliwością.
      pozdrawiam
      • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:35
        Dziękuję za ten post smile

        Właśnie w naszym, moim przypadku to będzie decyzja wyjątkowo zdroworozsądkowa -
        niezależnie od tego jaka ona będzie.

        Tak jak pisałam wcześniej - bardziej chyba mnie przeraża ewentualna zmiana życia
        - z łatwego i wygodnego na pełne poświęceń i dużych zmian.

        Jedno jest pewne - nie wyobrażam sobie siedzenia z dzieckiem w domu - dostałabym
        szału. Dlatego opcja 'urlopu tacierzyńskiego' i szczerej chęci ze strony mojego
        partnera jest budująca smile
    • mearuless wiesz jak nie chcesz 27.12.08, 18:32


      to sie nie zmuszaj. to nie nowa torebka ktora pozniej walniesz w kat.
      ku przestrdze:
      tiny.pl/62n8
    • szyszunia11 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 18:45
      ja tez nie mam zamiaru "siedziec w domu". Wręcz przeciwnie, mam mnóstwo planów, przede wszystkim założenie własnej firmy, o czym od dawna marzę, przygotowania już w toku.
      dodam jeszcze, że moim zdaniem, takie "wygodne życie" na dłuższą metę to złudzenie szczęścia, nie oszukujmy się - mimo nawet najszczerszych chęci życie nie jest aż tak wygodne i aż tak zgodne z naszymi planami, oczekiwaniami, by te "wygody" mogły nam wszystko zastąpićwink a wszystko, co wartościowe wymaga nieco wysiłku i zmiansmile
      • marcowa_anula Re: miałam podobnie 27.12.08, 19:20
        Ja z myślą o posiadaniu dziecka oswajałam się dość długo, nie czułam instynktu, bałam się zmian, chciałam jeszcze tyle zrobić i tyle zobaczyć... Dałam sobie dwa lata na zrealizowanie pewnych marzeń (głównie podróże) i na podjęcie ostatecznej decyzji. Dwa lata minęły a ja nadal nie byłam na 100% pewna, wiedziałam, że w którymś momencie chcę mieć dziecko, ale liczyłam na to, że nadejdzie taki dzień, kiedy nie będę miała żadnych wątpliwości i obaw... Odbyliśmy z mężem te podróże marzeń, zrobiliśmy kurs nurkowania, skończyłam studia podyplomowe, stuknęło mi 29 lat i zaczęliśmy starania. Udało się w pierwszym cylku starań, było to dla mnie dużym zaskoczeniem i nie ukrywam, że w pierwszym momencie strach czy sobie poradzę i obawa przed zmianami dominowały. Teraz to już 7 miesiąc, czuję spokój i jestem szczęśliwa. U mnie dopiero fakt zajścia w ciąże sprawił, że poczułam się gotowa na kolejny etap mojego życia i za nic nie zmieniłabym tego życia, które rośnie pod moim sercem na kolejne lata podróży i beztroski. Lubię swoją pracę, bardzo cenię niezależność i wierzę, że wszytsko da się pogodzić, szczególnie jeśli ma się wsparcie ze strony męża/partnera.
        A podczas naszych ostatnich wakacji w górach jak zobaczyłam rodziny z paromiesięcznymi maluchami w nosidełkach na plecach tatusiów dotarło do mnie, że posiadanie dziecka wcale nie musi oznaczać, że jest się uziemionym w domu smile

        Więc może to jest rozwiązanie-daj sobie jeszcze trochę czasu, spisz rzeczy, które chciałabyś jeszcze zrobić i w międzyczasie oswajaj się z myślą o ewentualnym posiadaniu dziecka i słuchaj siebie...jak się z tym czujesz. Wiadomo, że nic na siłę (jak pisały wcześniej dziewczyny), ale też nie zawsze tak jest, że tak bardzo wyraźnie czuje się instynkt macierzyński (tak jak to było w moim przypadku). A jak któraś z dziewczyn napisała-okres ciąży służy między innymi na to, żeby zrozumieć, przygotować się i oswoić z myślą o pojawieniu się dziecka.

        Trzymam kciuki za podjęcie właściwej decyzji smile Powodzenia
    • ik_ecc Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 19:26
      > Mam mnóstwo wątpliwości. Oczywiście mogę być 'inkubatorem', mogę
      urodzić... ale
      > czy moje nastawienie kiedykolwiek się zmieni?

      Moze sie zmienic. Ja wpadlam w wieku 30 lat, rozwazalam usuniecie,
      ale sie nie zdecydowalam. Przez cala ciaze mialam uczucia mocno
      ambiwalentne. Uczucia wyklarowaly sie w momencie urodzenia corki -
      nie mam zadnych watpliwosci, corke uwielbiam, w ogole jest fajnie,
      inaczej, rodzinnie (wczesniej bardzo afiszowalam sie z pogarda dla
      wszelkich spraw rodzinnych, dzieciowych, itp.). Costam stracilam -
      ale, wg mnie, zyskalam duzo wiecej. Nie chodzi tylko o dziecko, ale
      o glebsze zrozumienie siebie, swiata, ludzi, jakichstam mechanizmow,
      uczuc. Na prawde dziecko otworzylo mi inny swiat - i nie tylko
      zwiazany z pieluchami i sloiczkami.

      Corka ma 3,5 roku, bardzo swiadomie staramy sie teraz o kolejne
      dziecko.
    • wieczna-gosia Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 19:40
      w kwestii dziecka kompromisy nie istnieja- albo ty ustapisz, albo on.
      Albo sie rozejdziecie, albo zostaniecie razem ale jedna strona do
      konca pozostanie z pretensjami.
      • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 19:48
        wieczna-gosia napisała:

        > w kwestii dziecka kompromisy nie istnieja- albo ty ustapisz, albo on.
        > Albo sie rozejdziecie, albo zostaniecie razem ale jedna strona do
        > konca pozostanie z pretensjami.

        Ja, tak jakby, zaczynam mięknąć...

        Ale od samego początku stawiałam sprawę jasno - było zdecydowane 'nie'. Teraz
        mój partner nic nie wie o moich wątpliwościach czy rozterkach.

        Nie chcę mu nic mówić, że coś się we mnie zaczyna zmieniać, dopóki nie będę
        pewna, że dorosłam czy dojrzałam do macierzyństwa. Nie chcę mu dać złudnej nadziei.


        • atowlasnieja Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 21:03
          tak z ciekawości jak sądzisz: zaczynasz mięknąć sama z siebie czy
          dlatego, że Jemu tak zależy na potomstwie?

          i jeszcze jedno: pakowanie się w dziecko "dla innych" to największa
          głupota świata. Czego jestem przykładem.
          • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 21:12
            Czytałam Twój wątek - dał mi do myślenia.

            Myślę, że zaczynam mięknąć sama z siebie. Mój partner w żaden sposób na mnie nie
            naciska. Wie, że ten temat wywołuje we mnie irytację. Sprawa została wyjaśniona
            pomiędzy nami jakiś czas temu - od tego czasu cisza. Nie ma presji, nacisków.
            Powiedział mi, że jeśli się zdecyduję - on opiekę bierze na siebie. A ja będę
            zasilać domowy budżet - mi to odpowiada smile

            W czasie świąt byliśmy z wizytą u znajomych i rodziny - i każdy z nich ma
            mniejsze czy ciut większe dziecko - tak mnie jakoś naszły wątpliwości. Poza tym
            widziałam ten błysk w jego oku wink

            Ale jak już napisałam - to są tylko moje przemyślenia - jemu nawet słówkiem nie
            wspomniałam o moim 'gdybaniu'.

            Dla mnie jest chyba jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
          • atowlasnieja Re: Nie chcę dziecka ale... 28.12.08, 21:15
            Wyobraź sobie, że to nie jest mój post:
            dziecko.onet.pl/forum.html?
            hashr=0&#forum:MSwyNzAsNiw0Njk5OTY2MywxMjczMDU5MjAsNDA3MDgyNywwLGZvcn
            VtMDAxLmpz

            więc mój przypadek nie jest odosobniony uncertain
            • atowlasnieja Re: Nie chcę dziecka ale... 28.12.08, 21:27
              Może teraz lepiej:
              dziecko.onet.pl/forum.html#forum:NCwyNzAsNiw0MDcwODI3LDAsMCwwLGZvcnVtMDAxLmpz

              Chodzi mi o post:
              nie kocham swojego dziecka, moje życie jest koszmarem, który sama
              sobie [95]
              zafundowałam. od zawsze dziecka chciał mąż, ja należałam ...
              ~smutnaK. 26 lis, 11:17

              ... raczej do tych "anty", ale postanowiłam wewnętrznie że urodzę,
              będzie to taki "prezent", "jego" dziecko.
              3ci miesiąc po porodzie, mimo wszelkich wysiłków, nie mogę na siebie
              patrzeć, marzę tylko o tym,żeby ktoś przyszedł, wziął je. Boże, nie
              wiem, jak ja zniosę tą rolę bycia matką- ja się nie czuję żadną
              matką, urodziłam,owszem,ale nie czuję więzi z tą istotką. jestem
              potworem,ale gdy jesteśmy same, patrzę na nią godzinami i
              zastanaawiam się, po co tu jest. gram rolę moze nie super
              szczęśliwej, ale jednak spokojnej matki- w srodku wszystko we mnie
              krzyczy-
              co się robi w takich sytuacjach??
              czuję się całkiem sama na świecie.


              • aetas może daj sobie jeszcze czas... 28.12.08, 22:01
                w końcu sprawa nie stanęła na ostrzu noża, więc może poczekać, ja
                dorosłam do dzieci po trzydziestce, parę moich znajomych wcześniej,
                inne później, może coś się zmieni? nie ma pośpiechu moim zdaniem smile
    • akado Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 20:31
      Jeżeli nie czujesz się gotowa, to poczekaj jeszcze, masz dopiero 27 lat!
      Rozumiem Twojego partnera, bo on po 30-tce już jest i jeżeli Ty się zdecydujesz
      np.za 5 lat - to on juz będzie dobiegał 40-tki.

      Ja pierwsze dziecko urodziłam w wieku 30 lat i też nie byłam wtedy na to gotowa,
      nie czułam się gotowa - to była wpadka i ja przeżyłam szok, bo moje życie się
      zmieniło diametralnie (no cóż zmienia się po urodzeniu dziecka, bo wszystko
      podporządkować trzeba dziecku, i twoje potrzeby i plany podróżnicze idą w kąt....)
      • akado Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 20:37
        Aha - ale przez ostatnie 2,5 roku (tyle ma dziecko) dojrzałam, zobaczyłam jakiś
        sens tego, że mam dziecko i że znajomi, przyjaciele - to każdy ma swoje życie,
        to już nie są studia.
        No i ile można imprezować, lata lecą, trzeba znaleźć coś o co w życiu chodzi,
        żeby potem nie żałować. Myslę że trzeba spojrzeć w przyszłość - jak może
        wyglądać moje zycie za 30 lat, gdy nie będę mieć dzieci. To ważne, trzeba czasem
        się zamyśleć...

        Ja rekinem biznesu nie byłam, pracę miałam średnią, więc nawet nie mam czego
        żałować (teraz siedzę na urlopie wychowawczym). I...myslę o drugim dziecku!!!
        Mąż namawia mnie od 1,5 roku, na początku nie chciałam o tym słyszeć, teraz
        rozważam to bardzo poważnie.
        • in_mint_condition Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 20:44
          No właśnie moim 'problemem' jest praca.

          A raczej fakt, że ją uwielbiam, że nie mogę sobie pozwolić na 'wypadnięcie z
          obiegu' i co gorsze - muszę się ciągle doszkalać. Jak nie kursy, to jakieś
          podyplomówki...

          I tu mnie chyba najbardziej boli... nie znoszę siedzenia w domu.
          • akado Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 20:56
            Rozumiem Cię - jeżeli masz taką pracę i to jest w życiu Twój priorytet, to
            trudno Ci jest z tego zrezygnować, no ale równie dobrze za 5-6 lat też nie
            będziesz chciała wypaść z obiegu. A wtedy będziesz miała już 32-33 lata.... I
            decyzja będzie jeszcze trudniejsza. Powiem Ci, że na dziecko to nigdy nie jest
            dobry czas. Trzeba po prostu samemu znaleźć na nie czas w swoim życiu.

            Też nie znosiłam siedzenia w domu - nadal tego nie znoszę!!! Lubię być między
            ludźmi, rozmawiać, jestem towarzyską osobą.
            Ale polubiłam spędzanie czasu z moim dzieckiem. Dziecko i decyzja aby je mieć,
            to jest dosłowne "poświęcenie się z miłości do drugiego człowieka", do tego
            dziecka właśnie. Miłość polega na tym, aby wyrzec się swoich potrzeb na jakiś
            czas (przecież dziecko szybko rośnie)Dziecko wymaga aby mama poświęcała mu czas,
            te pierwsze 3 lata są najważniejsze i pracę trzeba odstawić.
            • in_mint_condition ....a tata? 27.12.08, 21:06
              akado napisała:

              > Dziecko wymaga aby mama poświęcała mu czas
              > ,
              > te pierwsze 3 lata są najważniejsze i pracę trzeba odstawić.


              No właśnie...mój partner się zadeklarował, że to on pójdzie na tacierzyński -
              sam stwierdził, że on woli siedzieć w domu z dzieckiem niż chodzić do pracy - mi
              to odpowiada i wiem, że on nie mówi tego po to, żeby mnie przekonać - on tak
              naprawdę czuje.

              A jak Wy - Mamy - byście zareagowały na taką propozycję / deklarację?

              Gdyby partner / mąż był chętny - zamieniłybyście się z nim rolą? On w domu, wy w
              pracy?
              • kawka74 Re: ....a tata? 27.12.08, 21:17
                Ja bym na to nie poszła, mamy ustalone, że po telefonie (czekamy na adopcję) ja
                idę na macierzyński i wychowawczy pobyć kurą domową, tak żeby zdobyć nowe
                doświadczenia. Podyktowane jest to nie tylko moimi chęciami, ale też czystą
                ekonomią, mój mąż zarabia więcej, niż ja.
                Ale jak to u Was jest z tym tacierzyńskim, od którego momentu można go wziąć?
                Tak pytam, z ciekawości.
                • in_mint_condition Re: ....a tata? 27.12.08, 21:51
                  kawka74 napisała:

                  >
                  > Ale jak to u Was jest z tym tacierzyńskim, od którego momentu można go wziąć?
                  > Tak pytam, z ciekawości.

                  Tata jest uprawniony do dwóch tygodni płatnego urlopu tacierzyńskiego tuż po
                  urodzeniu dziecka, a potem może wziąć 13 tygodni wychowawczego, niepłatnego.
                  Dodatkowo w czasie tych 13 tygodni nabywa prawo do 'normalnego' urlopu, który
                  może wziąć zaraz po ukończeniu tych 13 tygodni.

                  Kobieta może wziąć do 52 tygodni macierzyńskiego.

                  Tyle mówi prawo.

                  Dodatkowo dochodzą wewnętrzne ustalenia firmy, które mogą dodawać coś od siebie.
                  • kawka74 Re: ....a tata? 27.12.08, 22:04
                    Dzięki za info, zawsze mnie ciekawią tego typu przepisy (BTW w Polsce właśnie
                    nastąpiła korzystna zmiana i matka adoptująca dwoje dzieci jednocześnie ma prawo
                    nie do 20 tygodni, a do 31 tygodni macierzyńskiego - to taka uwaga na marginesie).
                    Nie czuj się winna, że chcecie inaczej. Albo że mąż chce, a Ty nie chcesz.
                    Wpadka... cóż. Może się udać, a może nie. Może Ci będzie lepiej, a może nie.
                    Stawka jest zbyt duża: dobro dziecka, Twoje dobro.
                    Mnożenie lęków i nakręcanie się nie jest dobre, ale lekceważenie własnych odczuć
                    też nie prowadzi do niczego dobrego.
                  • akado Re: ....a tata? 27.12.08, 22:05
                    To chyba i tak mało macie tych tygodni tacierzyńskiego no nie? Poza tym jak
                    będziesz karmiła piersią to jak zamierzasz wracać do pracy? Nie bardzo rozumiem.
                    • in_mint_condition Re: ....a tata? 27.12.08, 22:15
                      akado napisała:

                      > To chyba i tak mało macie tych tygodni tacierzyńskiego no nie? Poza tym jak
                      > będziesz karmiła piersią to jak zamierzasz wracać do pracy? Nie bardzo rozumiem
                      > .

                      No za wiele tego nie jest uncertain
                      A co do karmienia piersią - to kolejna rzecz, której chciałabym uniknąć...
                      Poza tym - przysługują mi tzw. flexible hours - mogę ustalić z pracodawcą inne
                      godziny pracy, część obowiązków mogę wykonywać z domu. Na szczęście pracuję w
                      miejscu, którego celem jest maksymalne ułatwienie życia pracownikom.

                      A tak jako ciekawostkę podam przykład:

                      Kilka dni przed świętami zaczęła u nas pracę dziewczyna. Jest w piątym miesiącu
                      ciąży - i nikt nie bał się jej zatrudnić - bo jest świetnym specjalistą w tym co
                      robi...
                      • ma_maja Re: ....a tata? 27.12.08, 23:42
                        Czytając Twoje posty mam wrażenie, że decyzję już podjęłaś - potrzebujesz tylko
                        potwierdzenia żeby głośno o niej powiedzieć. Skoro już się zdecydowałaś na
                        macierzyństwo to, tak jak ktoś już tu napisał, powinnaś zastanowić się czy
                        zrobisz to bo Ty chcesz czy dlatego, że ktoś chce. Jeśli to drugie to daj sobie
                        jeszcze czas.
                        Życie zmienia się bardzo po pojawieniu się dziecka, zmieniają się priorytety i
                        sposób postrzegania spraw, które do tej pory były oczywiste - jak ukochana
                        praca, która staje się po prostu pracą albo karmienie piersią, którego nie
                        planujesz a będzie czymś co sprawi ci ogromną radość ... ale równie dobrze może
                        okazać się, że Twoje podejście do sprawy się nie zmieni, mąż nie weźmie
                        "tacierzyńskiego" a Ty zaczniesz odczuwać niechęć do tego biednego dzieciątka,
                        które swoim pojawieniem się na świecie pokrzyżowało Ci wszystkie plany ...
                        Jeśli swoją decyzję opierasz na jednym scenariuszu i nie jesteś przygotowana na
                        inny bieg zdarzeń to znaczy, że jeszcze nie czas na macierzyństwo. Nigdy nie
                        jest tak, że zupełnie znikają obawy i wątpliwości ale powinnaś przynajmniej być
                        pewna, że cokolwiek się zdarzy - chcesz tego i jest to tylko Twoja decyzja.
                    • liliankaa77 Re: ....a tata? 27.12.08, 23:13
                      Skąd to założenie, że autorka postu będzie karmić piersią?
                      Myślenie nie boli.
              • wieczna-gosia Re: ....a tata? 28.12.08, 03:45
                ja sie zamianiam i zamienialam okazjonalnie. Ale zabawy w jedynego zywiciala bym
                nie wytrzymala- nie moja bajka. MOj maz jakos lepiej to znosi, ba, nawet mu to
                imponuje- mnie to wkurza wylacznie smile

                natomiast jedna z moich motywacji zeby do pracy wrocic bylo to ze coraz wieksza
                rodzina zmusilaby mojego meza do dluzszej pracy czyli utracie kontaktow z
                dziecmi. A to bez sensu.
    • anika772 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 21:38
      A przeczytaj sobie "Dziecioodporną", Emily Giffin. O takim
      problemie ona jest.
      • miarka71 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 22:37
        Nigdy nie chciałam mieć dzieci, byłam cztery lata po ślubie jak
        zaszłam w ciąże , pamiętam jak płakałam , strasznie sie bałam że
        sobie nie poradzę ,że z dzieckiem to już nigdy nie będzie tak
        samo,bałam sie odpowiedzialności za tą małą istotę, nie chciałam
        tego dziecka, wiesz zmieniło mi sie to podejście kiedy lekarz
        powiedział, że ciąża jest zagrożona i mogę ją stracić. Dzisiaj mój
        syn ma 6 lat, jest najważniejszym człowiekiem w moim życiu,nie
        wiedziałam że można tak mocno kochać, Pozdrawiam.
    • szyszunia11 Re: Nie chcę dziecka ale... 27.12.08, 23:35
      bardzo słusznie tu ktoś wyżej napisał: dla kobiety (zakładam aktywnej życiowo) czas na dziecko nigdy nie jest odpowiedni. Zawsze są jakieś "ale", zawsze konieczny jest jakiś kompromis. Dlatego moim zdaniem jest to argument dla osób wiecznie zwlekających, czekających na idealne okoliczności, które niestety nie nadejdąsmile to tez pomogło mi podjąć decyzję, bo doszłam do wniosku, że za kilka lat będzie mi jeszcze trudniej zaryzykować, zawiesić niektóre aktywności itd. a nie będę młodsza tylko starsza... co także ze względów zdrowotnych ma znaczenie, poza tym prawdopodobnie będę chciała mieć więcej niż jedno dziecko, więc wolałam zostawić sobie czas. I jeszcze nikt nie wie ile potrwaja starania.
    • bazylea1 Re: Nie chcę dziecka ale... 28.12.08, 12:46
      sądzę że nie zdecydowałabym się na dziecko gdybym tego bardzo nie chciała sama.
      wraz z zajsciem w ciążę pojawia się tyle obaw i wątpliwości nawet gdy ciąża jest
      planowana, poza tym nie ma co ukrywać że małe dziecko to całkowita zmiana życia,
      ogromne zmęczenie, mnóstwo nowych obowiązków. gdyby nie mysl "sama tego chciałam
      i gdybym miała decydować drugi raz to zdecydowałabym tak samo" nie wiem jakbym
      przetrwała. decydując się na dziecko dla kogoś np męża poczułabym się wrobiona.
      nawet jesli mąż podejmie się opieki nad dzieckiem to matka jednak powinna miec z
      nim kontakt chocby po pracy, nie da się tak całkowicie zrzucic opieki na jednego
      rodzica chyba że się rozstaną...
      moim zdaniem mozesz jeszcze poczekac z decyzją a jesli poczujesz ze jest ona
      nieodwołalnie na nie, powiadom o tym partnera zeby mogł zdecydować co jest dla
      niego w zyciu wazniejsze, Ty czy dziecko...
      co do kariery,pracy, podrozy - da się to pogodzic z dzieckiem do pewnego stopnia
      choc trzeba się liczyc z przejsciowym spowolnieniem.
      • atowlasnieja Re: Nie chcę dziecka ale... 28.12.08, 21:20
        nie da się tak całkowicie zrzucic opieki na jednego
        > rodzica chyba że się rozstaną...

        HAHAHAHAHA (śmiech z politowaniem)
        widziałam niestety rodziców którzy nie "zajmują" się dzieckiem
        ale "pomagają" i to tylko od wielkiego dzwonu... Przeważnie nazywają
        się ojcami uncertain
    • uullaa Re: Nie chcę dziecka ale... 28.12.08, 13:42
      In-mint-condition, rozumiem, że czekasz na wpisy o podobnych
      przeżyciach. To opowiem ci swoje. Też nie chciałam dzieci, mąż
      chciał. Mnie najbardziej odpychała wizja ciąży i karmienia piersią.
      Porodu naturalnego nawet przez moment nie brałam pod uwagę. Całą
      resztę sobie wyobrażałam bez problemu. Pracować nienawidzę, ogólnie
      jestem chyba domatorką-spacerowiczką, więc problem pracy odpadał. Za
      to pozostawał problem braku czasu na własne życie kiedy pojawi się
      dziecko. Decyzji nie potrafiłam podjąć bardzo długo. W najlepszym
      momencie miałam tyle przekonania do macierzyństwa co i ty teaz. I ja
      właśnie dałam się mężowi namówić. Ciąża, choć bezproblemowa, była
      dla mnie męczarnią. Czułam się jakbym została kaleką na wózku
      inwalidzkim albo stuletnią staruszką. Odliczałam dni
      do "wyzwolenia". W nieskończoność. Wyzwolenie nadeszło o ustalonej
      porze i odtąd (już 7 miesięcy) jest już dobrze. Dziecko pokochałam
      od razu, mocno. Mąż spisuje się na medal. Dziecko okazało się
      aniołem. Mi, choleryczce, udaje się być cierpliwą. Ogólnie jest
      dobrze. Tylko doba bywa za krótka, ale dla mnie zawsze była.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka