Mama.. ale tylko dla siostry...

30.12.08, 13:42
Moja siostra ma starszego od mojej corki o 3 miesiace synka. Mieszka z mężem , siostrą męża i teściową. Wszyscy jej pomagają, nawet moze sobie pozwolic na codziennie wyjscie wieczorem z przyjaciolkami. Ja mieszkam z mężem, ktory cale dnie pracuje. Kiedy moj siostrzeniec mial 2 miesiace siostra wrocila do pracy zatrudniając tymczasowo naszą mamę na 8 godzin dziennie . Mama sie oczywiscie zgodzila i od 4 miesiecy dzien w dzien siedzi z malym. Ja czasem muszę skoczyc na zakupy... Corka czesto choruje i nie zawsze moge wyjsc z domu , wiec glodowka dopoki mąż z pracy nie wroci... DLaczego tak jest.. keidy siostra potrzebuje pomocy (pomijajac te 8 godzin dziennie), chce wyjsc wieczorem, na sylwestra, na kawe z kolezanka to owszem mama dla niej jest.. a kiedy ja chce skoczyc na zakupy, chocby na 15minut to juz jest klotnia...jest mi ogromnie przykro... Wlasnie porządnie sie poklocilam z mama sad
    • tylna.szyba Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 13:48
      Bo oczekujesz od mamy tego, czego ona nie moze/nie chce ci dac.
      Cholernie przykra sytuacja. Nie zmusisz mamy do pomocy tobie - nie ma
      sensu sie wyklucac.
      • yoggi87 Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 15:13
        Moze juz jest tak zmeczona opieka nad tamtym maluchem, ze chcialaby tez miec
        troche czasu dla siebie?
    • pas_ya Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 13:56
      ojj jak to w życiu, mamy i córki, ale ta jedna bliższa sercu matkisad
      Wiem, że to strasznie boli, pomyśl tylko czy taka wykłócona pomoc da Ci
      zadowolenie...bardzo Ci współczuję...
      • czarnataka Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 14:02
        może ma do Ciebie o coś żal...może Twoja siostra umie się-że tak
        napiszę-ustawić?
        pocieszę Cię, że ja mam tak samo...dla mojej siostry matka zrobi
        wszystko, a siostra ma ją centralnie w p...e (ale jest chora na
        cukrzycę to w ten sposób mama sobie jej zachowanie tłumaczy). Ja za
        to pomagam, choc już szczerze mówiąc nie mam ochoty a mama nawet
        dziękuję nie powie, nie mówiąc juz o jakiejkolwiek pomocy przy
        małej .. ale obłudnie twierdzi przy wszystkich , że moja córcia to
        jej oczko w głowie i że dla niej to by wszystko.... tataratauncertain

        dlatego tez pomyśl, bo może jest coś o co Twoja mama może byc na
        Ciebie zła, badź tez Twoja siostra mogła coś namącić. Lub po prostu
        Twoja mama taka niestety jest i wtedy bardzo współczujęsad
      • m.i.n.e.s Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 14:08
        No tak, a maz nie moze po pracy zrobic zakupow, juz na drugi dzien?
        wiem ze jest Ci ciezko, ale napewno nie poglaskam Cie po glowie
        (poza tym cos mi w Twojej relacji zgrzyta)

        Na pocieszenie napisze, ze nam nikt nie pomaga i nie raz musimy sie
        nagimnastykowac, zeby wszystko ogarnac.

        A tak szczerze to na te 15 min. nie mozesz poprosic sasiadki, przy
        okazji deklarujac sie i jej cos kupic.
        Wiesz na 15 min. to ja bym swojej mamy nie prosila, bo by mi jej
        normalnie zal bylo.
        • lila1974 m.i.n.e.s 01.01.09, 17:58
          nie o to biega
    • volta2 Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 14:06
      w takich chwilach błogosławię swój jedynaczy stan, ale nie przejmuj
      się, ja jestem jedna a pomocy przy dzieciach nie mam co oczekiwać, a
      bo za daleko, a bo mamy swoją pracę, a bo my starzy, a bo coś tam
      jeszcze...

      w sytuacji gdyby pomagali mojej siostrze - bym tego już nie
      przeżyła, także rozumiem twój żal bardzo dobrze. a może w takiej
      sytuacji zgłoś się po pomoc do siostry, siedzi ze swoim dzieckiem,
      to może na godzinę przyjmie i twoje? jak oczywiście jest ten czas,
      kiedy siedzi z tym swoim dzieckiem?

      a w tej kłótni, to co ci mama powiedziała?
      (bo może ciąża u tamtej córki to było błogosławieństwo a u ciebie
      jakaś tam wpadka? i tak ci okazują swoją dezaprobatę?)

      jak ja tłumaczę swoim znajomym, że za pilnowanie naszej dwójki
      dzieci na przestrzeni 6 lat zapłaciliśmy równowartość niezłego
      samochodu, to patrzą na mnie jak na kosmitkę - u nich to normalne,
      że do pomocy przy dzieciach babcie są, i to dwie z regułysmile
      inna sprawa, że ci znajomi nie płacąc niańkom na pół tak dobrego
      samochodu nie zarobili, to w sumie im nie mam czego zazdrościć, ale
      żal do babć zostaje, nie ma co...
      • yoggi87 Re: A dlaczego... 30.12.08, 15:21
        uwazacie, ze Wasze matki musza Wam pomagac przy dzieciach?
        Dziwne podejscie.
        Moja mama zostala z moja corka raz jeden w zyciu na pol godziny, bo akurat
        wpadla na chwile a ja wychodzilam, wiec zeby jej nie odsylac pojechalam sama
        zalatwic co mialam do zalatwienia.
        A tesciowa 2-3 razy, w tym raz kupila nam bilety do kina z jakiejs tam okazji,
        drugi raz to byl chyba spacer jak sama przyjechala a no i jedna dyskotek, z tym,
        ze ja polozylam mala spac i wrocilismy zanim sie obudzila. Nigdy nie prosilam i
        nie poprosze. Nie ma chyba miejsc, do ktorych nie mozna dziecka zabrac prawda?
        O teraz mi sie przypomniala, ze raz swoja mame poprosilam zeby przyjechala do
        sadu, bo mialam sprawe a Martyna miala wtedy 2 miesiace, a, ze mnie wezwali jak
        mala wisiala na cycku to wtargnelam na sale nie przerywajac jej posilku. W zyciu
        chyba tak blsyakwicznie nikogo nie przesluchali jak mnie...
        Wkurza mnie jak czytam posty rozzalonych mamusiek, bo mama i tesciowa nie
        pomagaja... To nie z nimi uzgadnialyscie zajscie w ciaze, tylko z mezami, wiec
        moje dziecko jak mam potrzebe wyjscia zostaje ze swoim ojcem.
        • elske Re: A dlaczego... 30.12.08, 15:32
          Yoggi przeczytaj jeszcze raz.Dziewczyna ma zal do matki o to ,ze dla siostry
          matka jest na kazde zawolanie,a dla niej w wyjatkowych sytuacjach nie ma
          czasu.Nie bylo nic natemat deklaracji sprzed ciazy.
        • volta2 Re: A dlaczego... 30.12.08, 19:21
          może i mam dziwne podejśie, ale raczej to ty masz kłopoty z
          czytaniem ze zrozumieniem.
          ja znam miejsca w które nie wybiorę się z dziećmi moimi, jeśli w
          tych miejscach wyraźnie nie proszą dzieci, ot taka filharmonia...
          ot, taka sztuka z jandą w roli głównej...

          to nie miejsce by wparować z dzieckiem, no ale raczej zbyt płytkie
          masz horyzonty, by o tym pomyśleć.

          a żal mam, tak po ludzku, bo nie lubię tłumaczyć mojemu dziecku,
          które bardzo chciałoby przenocować u babci i pobyć u niej kilka dni
          bez mamy, że babcia nie ma dla niego czasu. mieć oczywiści nie
          musi, ale za żadne raczej pieniądze opiekunka nam dziecka do siebie
          na kilka dni nie weźmie - nie ta więź i nie ta odpowiedzialność,
          zresztą do niani dziecko nie chce, marzy mu się wizyta u babci...

          a czemu cię wkurzają posty "mamusiek" - nie wiesz, że można nie
          czytać? toż żadna z nas cię przed monitor nie wlecze na siłę, a
          klikać myszką chyba umiesz? no tak, zapomniałam, masz czasem
          problemy z rozumieniem podstawowych spraw, co zaprezentowałaś nam
          wyżej.

          co do babć jeszcze...
          moja przeleżała w szpitalu kilka tygodni - nie zasugerowałam nawet
          dziecku, by do niej wykręciło numer, żeby pogadać, sama nie zjawiłam
          się z wizytą ani razu, a mąż, jako najbardziej zapracowany znalazł
          czas na jedną, może dwie wizyty. nie usłyszałam nawet słowa
          komentarza... ciekawe, czyżby babciunia zrozumiała że nie może
          wymagać od nas zainteresowania i pomocy, sama jej wcześniej nie
          dając. raczej nie, ale trochę satysfakcji mamsmile gorzkiej, ale
          jednak...
          inna sprawa, że babcia też nie wysiliła się na wykręcenie choćby raz
          numeru do dzieci. podejrzewam więc, że przez te kilka tygodni babci
          się tam w ogóle nie nudziło.
          • sabina Re: A dlaczego... 02.01.09, 13:25
            nie znam twojej sytuacji wiec nie chcialabym oceniac, ale jest chyba
            roznica miedzy normalna sytuacja gdzy wszyscy sa zdrowi, problemy w
            domu codzienne i rodzina okazuje malo zainteresowania, a sytuacja
            gdy jedna z najblizszych osob ciazko chora laduje na KILKA TYGODNI w
            szpitalu. Ja sama jestem osoba srednio kontaktowa i wole zeby w
            codziennym zyciu zostawiono mnie samej sobie, czeste kontakty wrecz
            mnie mecza, ale nigdy prze nigdy nie odczuwalabym satysfakcji z
            pozostawienia mojego krewnego samemu sobie w chorobie.
        • lila1974 yoggi87 01.01.09, 18:00
          A mnie wkurzają ludzie, któzy okopują się na swojej pozycji i nie
          docierają do nich drobne niuanse.
    • aniaamelka Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 18:05
      i tak to jest pisać coś na forum.. lepiej trzymać wszystko w sobie bo jeszcze sie po uszach dostanie ... wink
      • miacasa Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 18:31
        każde dziecko w rodzinie pełni inną rolę, tobie widocznie przypadła rola tej, co
        to sobie poradzi
        doskonale rozumiem twój żal bo przecież nie piszesz, że chodzi ci o rozwiązanie
        systemowe (codziennie po 8-10h) tylko o doraźną pomoc w szczególnych sytuacjach
        moja mama nie dożyła moich dzieci ale znam ten rodzaj manipulacji ze strony
        teściowej co to sąsiadce noworodka pilnowała by ta mogła na zdjęcie szwów po
        porodzie pojechać a ja musiałam swoje młode w mróz taszczyć ze sobą no bo
        przecież "takie malutkie i ona bałaby się z taką kruszynką zostać" - sama trójkę
        wychowała wink
        chyba nie pozostaje ci nic innego jak liczyć tymczasem tylko na siebie i męża a
        na spokojnie rozglądać się za opiekunką na kilka godzin w tygodniu (u nas taki
        system się sprawdził, na początku 2 x w tygodniu na 2h a później jak dzieci się
        przyzwyczaiły mogliśmy z mężem razem gdzieś wyskoczyć bez pisania podań do babci)
        • penna Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 18:54
          To niesprawiedliwe, by jednej siostrze pilnowala dzieci, a drugiej
          nie. Ale juz sie nie zmieni, wiec musisz to przyjac do wiadomosci i
          ja po prostu lekko olac, to znaczy wykreslic z planow jako
          opiekunki. Jesli pogodzisz sie z tym, to bedzie ci latwiej i nie
          bedziesz sie zamartwiac. Twoja mama woli twoja siostre chyba, bez
          powodu. A siostra to wykorzystuje i ma latwe zycie.
      • tylna.szyba Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 19:46
        Sluchaj, jasne, ze to jest bardzo przykra sytuacja i radzic jest nam
        wszystkim latwo. Wydawalo mi sie, ze potrzebujesz rady a ty pewnie
        potrzebowalas sie tylko wyzalic. Wiec przytulam wirtualnie i podaje
        chusteczke na otarcie lez, juz lepiej? wink
        Pewnie ten konflikt bedzie powracal i bedziesz musiala mu stawiac
        czola nie raz. Zycze ci duzo sily i sprobuj o tym nie myslec.
    • uullaa Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 19:01
      Aniaamelka, pocieszę cię, że ja mam jeszcze gorzej pod tym względem.
      Jak siostrze urodziło się dzieciątko (16 lat teraz) to matka nasza
      przez 2 lata jej non-stop pomagała. Moje małe (7 miesięcy) do tej
      pory nie widziało babci na oczy. Babcia ma tysiąc i jeden powodów,
      dla których nie może przyjechać. I kij jej w oko. Ale tego się nie
      zapomina.
      • doros1 Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 30.12.08, 22:08
        Rozumiem Cię Aniaamelka..... bo mam tak samo. Albo pomaga się obydwojgu dzieci
        albo żadnemu. W przeciwnym razie są waśnie. Nie mam wyrzutów sumienia ,że
        czasami kłócę się z nią o tą "niesprawiedliwość". Czuję się "gorszym "
        dzieckiem, wku...ia mnie to!! Dlaczego mam udawać ,że wszystko jest ok???!!Wolę
        wykrzyczeć jej to prosto w twarz, niż dusić w sobie, narażać się na wrzody
        żołądka i depresję, czy wyładowywać frustrację na mężu i dzieciach??!!
        • yoggi87 Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 31.12.08, 15:59
          Nie wiem co Ci da wyproszona opieka babci nad wnukiem, myslisz, ze taka babcia
          co to z łaski wielkiej przyjdzie do dziecka, dla świetego spokoju, bedzie
          tryskac energia i bedzie chetna do zabawy? Raczej watpie w jakosc ich wspolnie
          spedzonego czasu...
          Ta... wiedzialam, ze uslysze, ze jestem ta co to sie w ogole kultura nie
          interesuje, do teatrow nie chadza i nie ma potrzeby wyjscia bez dziecka.
          Owszem, mam. I wychodze, ale jak juz napisalam moje dziecko ma ojca, coz za
          szczescie.
          No a z mezem to sobie milo spedzamy czas w domu, gdy dziecko spi. Ja wiem, to
          niezrozumiale, bo jak mozna dobrze bawic sie w domu, a mozna, trzeba sie tylko
          nauczyc cieszyc rodzina.
          Jak sobie nie radzisz z dzieckiem to wynajmij opiekunke, nie stac? No tak,
          babcia przyjdzie za darmo, tania sila robocza.
          A jak dziecko chce jechac do babci na kilka dni to niech zadzwoni do babci i
          spyta, dlaczego Ty masz tlumaczyc i miec wyrzuty?
          Trzeba sie pogodzic z faktem, ze nie wszystkie babcie do babciowania dorosly, a
          takie pretensje, ze do siostry przychodzi a do mnie nie to na poziomie
          przedszkola troche. Moze pomaga, bo jest cos o czym niewiesz i wiedziec nie musisz?
          • verdana Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 31.12.08, 16:24
            Kompletny brak zrozumienia.
            Tu nie chodzi o pomoc, bo rozumiem,z ę jakby mama mieszkala tysiac
            kilometrów stąd, to autorka nie zaliłaby się, tylko zrozumiala.
            Tu chodzi o milość - najwyraxniej matka woli siostre od autorki
            watku. A to przykre, nawet jak się jest doroslym. I zadna
            samodzielność, nie wychodzenie z domu czy zakupy robione przez męża
            nie pomog na to, ze się jest ta "mniej kochaną".
          • jowita771 Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 31.12.08, 16:51
            Wiesz Yoggi, ja bym na miejscu autorki powiedziała mamie, co mi leży na
            wątrobie. Nie po to, by tę pomoc dostać na siłę, ale po to, żeby mamie
            uświadomić, że jest nie w porządku i żeby jej trochę komfort psychiczny
            zakłócić. Powinna wiedzieć, że robi źle. Tylko nie warto mówić tego w kłótni,
            tylko spokojnie, żeby wiedziała, że to poważna sprawa a nie jakaś tam awanturka.
          • lila1974 yoggi87 01.01.09, 18:02
            i znowu to samo
    • lila1974 Wybieranie sobie dzieci 01.01.09, 18:05
      do kochania niestety wcale nie jest rzadkie.
      Znam sporo takich przykładów, z osobistą babcią na czele - choć
      babcia już z dziesięć lat nie żyje, ja wciąz widze, jaką krzywdę
      wyrzadziła jednej ze swoich córek.

      I tylko w głowe zachodze - jak tak mozna? Z czego to wynika? Czy to
      sa wybory świadome czy nie?
      • yoggi87 Re: Wybieranie sobie dzieci 01.01.09, 22:04
        U mnie w domu mama tez zawsze wyrozniala brata i czulam sie zadrosna, a ojciec z
        kolei zawsze stal za mna, nawet jak to ja zbroilam i tez mi nie bylo z tym
        dobrze, bo moje tlumaczenia nie wystarczaly, brat i tak obrywal... Dzis z mama
        mam lepszy kontakt niz z tata, ale poprzez opieke nad moim dzieckiem nie musza
        mi okazywac swojej milosci.
      • paskudek1 Re: Wybieranie sobie dzieci 02.01.09, 13:36
        to sa chyba wybory i działania przynajmniej częściowo nieświadome. Jakiś czas temu trafiłam na fragment programu typu superniania, tyle ze brytyjski. Dwóch chłopaczków kilkuletnich i jednego mamusia faworyzowała. Dopiero jak jej obca kobieta pokazała na filmie jak bardzo krzywdzi drugiego dzieciaka to baba zdała sobie z tego sprawę. Jak bardzo terzeba byc zapatrzonym w siebie żeby nie zrozumieć, że jedncozesne ukaranie dwóch chłopców a potem darowanie kary jedenmu z nich a pozostawienie drugiego z karą jest nieludzkie???? A tak własnie mamusia postąpiła. A potem płakała cięzko bo dotarło do niej co zrobiła. Tylko trzeba było do tego nagrania video i obcej osoby żeby zrozumiec błędy. W wielu rodzinach dzieci takiego szczęścia nie mają
    • b.bujak Re: Mama.. ale tylko dla siostry... 01.01.09, 18:48
      doskonale Cie rozumiem.... u nas bardzo podobna sytuacja sad
      z tą różnicą, że mama i siostra mieszkają w jednym mieście a ja 30 km dalej...
      ja tylko w tej sytuacji mam żal do siostry, że traktuje mamę bardzo
      instrumentalnie - nie rozmawia z mamą, mimo pozornej bliskości nie widzi jej
      problemów (a mama nie umie prosic o pomoc a bywa, że jest jej ciężko).... jak
      trzeba mamie pomoc, to zazwyczaj robię to ja....
    • delecta A jak się tłumaczy Twoja Mama? 01.01.09, 19:02
      Bo rozumiem, że jak była kłótnia, to były również jakieś argumenty z
      obu stron.
      Jakie były stosunki między Wami (mamą, siostrą i Tobą) przed
      narodzinami dzieci? Jacy są Wasi małżonkowie w stosunku do matki?
      Czy nie rozmawiałaś wcześniej z siostrą na temat opieki nad jej
      dzieckiem?

      W mojej rodzinie nigdy nie wyróżniano żadnego z dzieci i tak samo
      postępujemy z własnymi dziećmi (tak się przynajmniej staramy). I
      dlatego nie wyobrażam sobie, jak matka BEZ POWODU może tak różnie
      traktować swoje dorosłe dzieci.

      Ale z głodówką to przesadziłaś smile
Pełna wersja