Teściowa..

03.01.09, 12:56
Kochane mamy. Ja, mój mąż i 14 mies córeczka mieszkamy w jednym domu z
rodzicami mojego męża. Ratunku! Mam nerwicę przez JEJ ciągłe wizyty, np kiedy
mała siedzi grzecznie w krzesełku a ja szykuję jedzenie to ONA szybko ją
wyjmuje, pobawi się z nią 5 min i zostawia mi rozwrzeszczana córkę... Przez
pierwsze 3 mies życia Amelki wizytowała naszą sypialnię o 7 rano, bo "chciała
popatrzeć jak mała słodko śpi". Teraz jestem w 4 mies ciąży i jestem
przerażona, że to wszystko wróci... A najgorsze jest to, że dla NIEJ
najwazniejsze jest, żeby moją córką się POCHWALIć wszem i wobec- rodzinie i
OBCYM NA ULICY. Czy ktoś z was ma tak samo??
    • meg.123 Re: Teściowa.. 03.01.09, 13:02
      Współczuję.
      A może szczera rozmowa?
      Przecież ile można wytrzymac?!!!!
    • stokrotka-23 Re: Teściowa.. 03.01.09, 13:13
      Serdecznie Ci współczuję, ja na szczęście mieszkam 200 km od teściowej i to mnie ratuje. Z moją miałabym pewnie tak samo, ale na krótko, bo ja kategorycznie prosiłabym męża o rozmowę z mamusią i to by pomogło. Moja przyjaciółka mieszka z teściami na jednym podwórku, ale i tak teściowa ją nawiedzała, bo nie można nazwać tego odwiedzinami. Przychodziła w najmniej odpowiednich momentach i serwowała swoje cudowne rady, ona sama ze dwa razy powiedziała teściowej co myśli i na początku się obraziła, ale potem zaczęła dzwonić czy może przyjść, albo czy nie trzeba pomóc. Myślę, że jedynym rozwiązaniem jest rozmowa z nią, zapewne mężowi będzie łatwiej, bo to jego mama, ale po Twojej pewnie bardziej do niej dotrze, że źle robi. Życzę powodzenia i odwagi do rozmowy wink

      pozdrawiam
      • milena-83 Re: Teściowa.. 03.01.09, 13:26
        ja tak mialam tylko z moja matka i bylo ostro od samego poczatku, ja
        sobie nie pozwalalam na takie zachowania od samego poczatku ostro
        sie sprzeciwiialam pomyslom mojej mamy, czeto konczylo sie to duzymi
        awanturami (i hasalami typu to ja juz dzieci wychowywac nie umie, to
        oddaja matke do przytulku, ze wszystkie rozumy pozjadalam itp.itd)
        nie odbylo sie bez lez zarowno momy jak i moich ale nie odpuszczalam
        po takich awanturach zeby nie odzywalam sie do niej i moj moaz tez
        po paru miesiacach odpuscila zaczela sie liczyc z moim zdaniem
        szanuje to co mowie i respektuje chodz czasami zdarza sie jej cos w
        immie "bezinteresownej pomocy" zrobic co mi nie odpowiada ale
        ogolnie rzecz biorac jest ok
        Jesli moge Ci cos doradzic to zwracaja tesciowej uwage zakazdym
        razem gdy cos Ci nie pasuje grzecznie i uprzejmie a jak onan zacznie
        krzyczec to ty tez sie tego nie boj robic nie dawaj sie
        podporzadkowac tesciowej krzykiem a i porozmawiaj z mezem musisz
        wiedziec ze bedzie stal za toba murem i ze on tez nie bedzie
        przymykala oko na wybryki jego matki on tez musi im sie
        przeciwstawiac bo dopiero jak tesciowa kapnie sie ze tego muru nie
        przebije to odpusci na paczatku moze byc bardzo ciezko pozdrawaim i
        zycze wytrwalosci pa
        • kitty4 Re: Teściowa.. 08.01.09, 10:00
          Wydaje mi się (być może tylko mi się wydaje), że w polskim języku
          istnieją znaki przystankowe i interpunkcyjne. Twoją wypowiedź jest
          bardzo trudno zrozumieć, a jeszcze gorzej się ją czyta.
          • mor_lena Re: Teściowa.. 08.01.09, 11:50
            Rzeczywiści Ci się wydaje. Bo w polskim języku istnieją znaki
            przEstankowe, a nie przystankowe i są one tożsame ze znakami
            interpunkcyjnymi.
            pl.wikipedia.org/wiki/Interpunkcja
            • mor_lena Re: Teściowa.. 08.01.09, 11:50
              Ale fakt, że bez nich ciężko...smile
    • mruwa9 Re: Teściowa.. 03.01.09, 13:22
      Moja miala kiedys pomysly, zeby rozdawac nasz numer telefonu swoim
      psiapsiolkom, ktorych w zyciu na oczy nie widzialam (kategoria
      wiekowa 70+), ktore to psoapsiolki potem wydzwanialy i koniecznie
      chcialy mnie z dziecmi zaprosic na lody do kawiarni... zwazywszy, ze
      chodzilo o dziecko z ADHD, dziecko z autyzmem (nisko funkcjonujace)
      i niemowle przy piersi, to oczywiscie az sie rwalam do takich
      imprez....
    • moncia23kk Re: Teściowa.. 03.01.09, 14:28
      Wierzę Ci.Ja mam identyczna sytuację jak Ty.Ale staram się ,żeby moja teściówka
      nie wchodziła mi na głowę.na szczęscie mamy drzwi zamykane na klucz do każdego
      pokoju,to bardzo przydatna rzecz.kłótnie są i chyba bedą ,bo moja teściowa
      uparta jest osobą .nie poddawaj się papa.pozdrawiam
    • cora73 Re: Teściowa.. 03.01.09, 14:58
      Nie nie mam....bo w zyciu nie wpadlabym na pomysl mieszkania z
      rodzicami, zarowno moimi jak i niemeza. Rozmowa, dialog: to jedyne
      co pomoze. Tesciowe sa takimi samymi ludzmi jak i mysmile Usiadz,
      porozmawiaj, wytlumacz. Powodzenia.
      • magdek2 Re: Teściowa.. 03.01.09, 15:18
        czasami nie ma innego wyjścia jak mieszkanie razem smile

        co do tematu właściwego to stawiałabym na spokojną rozmowę ale
        raczej twój mąż - jego mama, poza tym czy macie domek podzielony
        piętrami np ? jesli tak to rozwiązaniem jest zamontowanie drzwi do
        waszej części i zamykanie tych drzwi na zamek tak jak każdy zamyka
        drzwi do swojego mieszkania, wtedy nie ma opcji wpadania rankiem i
        wizytowania, jeśli chcesz się n połozyc i przespać zwyczajnie a
        dziecko też wtedy śpi to też zamykasz drzwi i tyle

        wspólne mieszkanie ma zalety ale niestety ma też wady...
        • mamaamy Re: Teściowa.. 03.01.09, 15:45
          Dziękuję Wam serdecznie za odp. Mój mąż próbował z nią rozmawiać, ale on raczej
          nie radzi sobie z tego typu sytuacjami. Ja oczywiście za każdym razem zwracam
          jej uwagę, ale ona nic dosłownie nic sobie z tego nie robi- nie reaguje, nie
          spojrzy nawet na mnie... Na początku nie dawałam jej malutkiej córci na ręce to
          wybiegała z mieszkania z płaczem...A dlaczego nie dawałam?? Bo moja teściowa to
          chodzące kosmetyki- pudry, tusze, balsamy, kremy, eliksiry młodości itp i to
          wszystko naraz. Nie mam już siły. Marzę, żeby się wyprowadzić, bo przeciez mamy
          działkę pod budowę domu. Ale czy lepsze co dzień 20 wizyt po 10 min, czy 1
          wizyta 5godzinna?! Sama juz nie wiem...
          • vvipp Re: Teściowa.. 03.01.09, 16:11
            No to się głęboko zastanów czego chcesz wink
            • magdek2 Re: Teściowa.. 03.01.09, 18:58
              jeśli masz możliwości na wyprowadzkę to ja na twoim miejscu
              skorzystałabym i to szybko z takiej opcji, jeśli przyszły dom nie
              bedzie tuż obok a w innej części miasta to raczej babcia nie będzie
              wpadać co 5 minut, poza tym mieszkając zupłnie osobno możesz zawsze
              zwyczajnie wytłumaczyc się chociażby wyjściem gdzieś tam, no ale
              jeśli będzie to domek tuż obok to obawiam się że nic to nie
              zmieni... wtedy pozostaje tak pokierować sytuacją (czytaj
              małżonkiem) żeby lokalizacja przyszłego miejsca zamieszkania uległa
              zmianie i nie było to poddawane dyskusji smile
    • delecta Re: Teściowa.. 03.01.09, 19:58
      Może ta kobieta jest fatalną teściową i babcią oraz nie umie
      zachowac się w żadnej sytuacji.
      Ale jest U SIEBIE.
      To ona robi uprzejmość Waszej rodzinie. Albo zaciśniesz zęby, albo
      sie wyprowadzisz.
      Masz jeszcze swoją rodzinę lub ogłoszenia w prasie.
    • stokrotka-23 Re: Teściowa.. 03.01.09, 20:52
      Jeśli spokojna, rozsądna rozmowa nie pomaga, po prostu wyrzuciłabym ją ze swojej części domu raz i drugi, aż w końcu zrozumie. A co do ilości wizyt to chyba jedna lepsza, zawsze można ją skrócić coś wymyślając lub udawać, że Was nie ma wink
    • mamaady Re: Teściowa.. 04.01.09, 01:59
      Twoja tesciowa uwielbia twoja córke. Twoja Amelka jest dla niej
      najspanialszym dzieckiem, dlatego chce często byc przy niej i na nią
      patrzeć, zwłaszcza, kiedy mała jest spokojna i taaaka słodka. Babcia
      pewnie kocha wnuczkę ponad wszystki. I dobrze, bo bbcia powinna
      kochać wnuczkę i ją rozpieszczać, do granic mozliwości.
      Inna sprawa, ze mieszkacie razem, i takie rozpieszczanie babci nie
      pozwala rodzicon na wychowywanie dziecka, bo babcia jest nadgorliwa,
      jej zachowanie może być odbu\ierane jako wtrącanie się. W dodatku
      wchodząc o dowolnych porach do waszego pokoju nie daje wam swobody i
      intymnosci, a to zaszkodzi małżeństwu.
      Jeżeli mieszkacie razem, to musicie ustalić granice: najłatwiej jest
      porozmawiać, szczerze, ale przyjaźnie, bo obie panie kochają dziecko
      i to drugie w drodze też, i obie chcą dobra dla wszystkich. Tylko
      dobro to jest różnie pojmowane. A jeżeli nie potraficie porozmawiać,
      to pozostaje wam zamykać pokój, powiedzieć babci, by nie bawiła się
      z dzieckiem, kiedy nie powinna, wypraszać ją z pokoju..... Minie
      pewnie duzo czasu, zanim sie zorientuje sama, że wam troszkę wchodzi
      w paradę smile

      A swoją drogą trochę ci zazdroszczę, że twoja teściowa tak bardzo
      się chce chwalić twoją córką. Moja jakoś nie chce nawiązać kontaktu
      z moją córką, przychodzi do nas na kawę, a czasem nawet się do
      dziecka nie odezwie, a caluje ja raz do roku, na urodziny sad
      • mamaamy Re: Teściowa.. 04.01.09, 10:12
        Witam i dziękuję za wszystkie posty. Trochę wyjaśnienia: mieszkamy w jednym domu
        ale mamy osobne mieszkania, nasze jest NASZĄ własnością a nie teściów, jedynie
        wejście mamy wspólne i ogród. Po drugie każda dotychczasowa rozmowa skutkowała
        na 2 dni, potem znowu było to samo. Ja rozumiem że teściowa kocha Amelkę, ona
        sama miała 1 dziecko i chyba tęskni za macierzyństwem. Ale swoje jedno dziecko
        oddała od pierwszych dni życia pod opieke 70letniej babci, zaznaczam, że nie
        musiała tego robić jak sama ciągle podkreśla. Teraz liczy na to, że ja zrobię to
        samo- oddam jej na wychowanie moją upragnioną, wymodloną, długo oczekiwaną i
        kochaną ponad życie córkę. A ja chcę ją wychować sama, w spokoju, w miłej
        atmosferze... Wyprowadzka będzie możliwa za 3 lata dopiero, bo wcześniej domu
        nie damy rady wybudować.Jak sobie z tym radzicie?? Acha, i czy oddałybyście pod
        opiekę dziecko kobiecie, która po 1. kiedy jej syn 4 mies został oparzony kawą,
        zaniosła go do sąsiada i uciekła bo nie wiedziała co zrobić? 2.Przejechała
        6latkowi po głowie rowerem bo się zagapiła i nie zauwazyła, że mały się
        przewrócił na jezdni? Ja po prostu się boję. Pozdrawiam
        • srebrnarybka Re: Teściowa.. 04.01.09, 16:10
          Acha, i czy oddałybyście pod
          > opiekę dziecko kobiecie, która po 1. kiedy jej syn 4 mies został
          oparzony kawą,
          > zaniosła go do sąsiada i uciekła bo nie wiedziała co zrobić?
          2.Przejechała
          > 6latkowi po głowie rowerem bo się zagapiła i nie zauwazyła, że
          mały się
          > przewrócił na jezdni?

          - w takim razie Twoja teściowa zrobiła słusznie, że swoje dziecko
          oddała pod opiekę babci. Jakby było stale pod jej opieką, to nie
          wiadomo, czy przeżyłoby.

          Co zaś do tego, czy ona kocha Twoją wnuczkę: moim zdaniem nie.
          Miłość to pragnienie dobra dla kochanej osoby, a Twoja teściowa chce
          tylko bawić się taką słodką zabaweczką, jaką jest Twoja córka.
          Zupełnie niepojęte jest dla mnie "chwalenie się" wnuczką: dzieckiem
          nie ma prawa nikt się chwalić, dziadkowie ani rodzice, bo dziecko to
          nie jest praca doktorska, własnoręcznie wydziergany sweter albo
          własnoręcznie pielęgnowany ogród. To nie jest dzieło ani rodziców
          ani babci tylko odrębny CZŁOWIEK, który nie żyje po to, by być
          radością dla mamusi czy babci, ale po to, by przeżyć sensownie
          WŁASNE życie.
          • mamaamy do złotejrybki 04.01.09, 17:35
            Kochana 'złotarybko'. Twój post bardzo mi się podoba. Tak masz rację- dzieckiem
            nikt nie ma prawa się chwalić. Ale myślę jednak, że ona kocha moja córcię jednak
            sposoby w jakie tą miłość okazuje są koszmarne. Dla mnie babcia to osoba nie
            rozpieszczająca do granic możliwości, nie pozwalająca na wszystko czego dziecko
            zapragnie itp. Moim zdaniem babcia powinna być,brać na kolana opowiedzieć bajkę,
            wziąć na spacer, wręczyć czekoladę, ale o wszystko musi niestety pytać MAMUSIĘ.
            Tak myślę ja. Bo co mi z tego jak ona codzień nafaszeruję małą słodyczami? Jak
            Ami będzie miała 4 lata to JA polecę z nia do dentysty wyrywać ząbki... A jak
            będzie małej pozwalać na wszystko, to JA będę musiała potem uczyć ja manier i
            zachowania w towarzystwie, żeby wszyscy wokół nie mieli dość mojego brzdąca.
            buuuuuuuu
            • 1alicja580 Re: do złotejrybki 04.01.09, 18:44
              Nie rozpiszę się długo, bo teraz nie mam zbyt czasu....
              Ale tak w skócie, to powiem Ci, że jak urodzisz drugie dziecko, to
              dopiero wtedy będziesz w stanie uporać się z teściową i jej durnym
              zachowaniem.
              Twoja teściowa cierpi na niespełnione macierzyństwo, to powoduje u
              niej to zachowanie.
              Jak będziesz wychowywać dwoje maluszków, to i odwagę znajdziesz,
              żeby skończyć z tą pseudo miłością upudrowanej baby(z całym
              szacunkiem).
              A co do podawania słodyczy dzieciom i wszelkich reklamowanych i
              promowanych "zdrowych" potraw, to zerknij na forum Alergie.
              Pozdrawiam Ala, aaa nie denerwuj się zbytnio, bo to szkodzi
              maleństwu.
            • srebrnarybka Re: do złotejrybki 04.01.09, 18:56
              Jestem tylko srebrną rybką, chciałam być złotą, ale nick był już
              zajęty.
              O definicje nie ma sensu się spierać, ale dla mnie miłość to przede
              wszystkim chęć czynienia dobrze kochanej osobie. A jeśli jest to
              miłość starszej osoby do dziecka, to ten aspekt jest szczególnie
              ważny, bo dziecko jest od tej osoby zależne i wobec jej działań
              mocno bezbronne. Co do relacji babci z mamą (i ojcem): uważam, że
              dziecko WYCHOWUJĄ rodzice i nikt inny, a przez wychowanie rozumiem
              nie tylko sprawowanie bezpośredniej opieki nad dzieckiem, ale także
              stwarzanie odpowiedniej atmosfery w domu, eksponowanie tych, a nie
              innych wartości, dobór opiekunów dziecka, stopniowe usamodzielnianie
              dziecka (oczywiście w Waszym przypadku jeszcze bardzo nieznaczne)
              etc. Babcia, tak jak inne osoby, może wspomagać czy wspierać, może
              się dzieckiem opiekować, ale moim zdaniem musi być spełniony
              zasadniczy warunek: babcia opiekuje się dzieckiem, zabiera je na
              spacer czy daje czekoladę, bo chce zrobić coś dobrego, a nie
              dlatego, że chce pobawić się wnuczką (nie z wnuczką, ale wnuczką,
              wiem, co piszę) dla własnej przyjemności. Celem pomocy babci musi
              być dobro dziecka i Wasze, a nie dobro babci. A co do pytania o
              pozwolenie rodziców: dopuszczam jakiś niewielki margines zachowań
              nieaprobowanych przez rodziców, będący jakimś elementem
              babcinego "folkloru", np. dziecko zostawione pod opieką babci ma
              prawo zjeść jedną czekoladkę więcej niż normalnie, albo obejrzeć
              jedną bajkę więcej czy pójść spać godzinę później, babcia czy
              dziadek mogą kupić dziecku czasem jakiś wymarzony prezent, którego
              rodzice by nie kupili (oczywiście pod warunkiem, że nie jest
              absolutnie nieodpowiedni), ale to powinien być pewien margines,
              powiedzmy 5%. Wtedy dziecko też uczy się, że w każdej rodzinie są
              nieco inne zwyczaje. Ale nie może być tak, jak piszesz, że babcia
              regularnie rozkłada Ci cały Twój sposób wychowania. Moim zdaniem
              np., jak wyjmuje córkę przed jedzeniem do zabawy, to należy wyraźnie
              powiedzieć, że ona teraz przygotowuje się do jedzenia, a pobawi się
              z babcią kiedy indziej etc. Oczywiście babcia będzie protestować i
              trudno, niestety niektórzy ludzie traktują dzieci jak maskotki.
              • mamaamy Re: do złotejrybki 04.01.09, 19:26
                srebrnarybko przepraszam Cię, tak omyłkowo nazwałam Cię złotą rybką... Alicjo,
                mam nadzieję, że masz rację i wierzę, że uda mi się uporać z tym wszystkim i
                zapewnić sobie i moim maluszkom spokój i miła atmosferę w domciu. Wiecie dziś
                się fatalnie czuję, jestem słaba mam mdłości cały dzień... CVzy to ta pogoda??
                Acha, jakie jest Wasze zdanie (bo zdanie lekarzy znam) o dźwiganiu w ciązy? Bo
                moja córcia waży 11 kilo, jest jeszcze malutka i czasem ma ochotę poprzytulać
                się ze mną, czasem wyciąga rączki i woła "mama"... a ja nie mogę jej odmówić i
                troszkę pohuśtam i pobujam... Czy robię błąd? Pozdrawiam lecę usypiać Amelkę bo
                to już jej pora.
        • 1alicja580 Re: Teściowa.. 04.01.09, 18:46
          To skierowane jest oczywiście do mamaamy
      • ledzeppelin3 Re: Teściowa.. 19.02.09, 17:22
        najspanialszym dzieckiem, dlatego chce często byc przy niej i na
        nią
        > patrzeć, zwłaszcza, kiedy mała jest spokojna i taaaka słodka.
        Babcia
        > pewnie kocha wnuczkę ponad wszystki. I dobrze, bo bbcia powinna
        > kochać wnuczkę i ją rozpieszczać, do granic mozliwości.

        A moim zdaniem traktuje dziecko przedmiotowo i stawia się w roli
        matki
        Jesli ją kocha, to egoistyczną, chorą miłością
    • tylna.szyba Re: Teściowa.. 04.01.09, 21:04
      Jak moje dziecko mialo 14 miesiecy tez patrzylam wilkiem na inych
      majacych stycznosc z synem. Potem mi przeszlo. Zaproponuj moze
      tesciowej, ze (i tu powiedz dobitnie) ZAMIAST jej odwiedzin u was
      chetnie dasz jej Amelke na godzinke dziennie (albo i dluzej) do niej
      do domu.
      Co do bledow z jej przeszlosci..W zyciu popelnia sie bledy a osoby
      starsze, szczegolnie babcie i dziadkowie staraja sie w stosunku do
      wnukow byc podwojnie dobrymi.
    • lutek29 Re: Teściowa.. 05.01.09, 15:13
      witajcie
      mamaamy wiem co przeżywasz .....
      mam podobną sytuację...mieszkam z mężem i 14-miesięcznym dzieckiem w domu jednorodzinnym u teściów,górne piętro jest nasze,zrobiliśmy osobne wejście,żeby się oddzielić ale i tak jest okropnie...
      po urodzeniu dziecka stał sie jeden wielki koszmar...teście próbowali przejąć pełną opiekę nad moim dzieckiem wtrącając się w każdym stopniu,szybko zostali sprowadzeni na ziemię co skończyło się wielkim pogorszeniem stosunków (bo przecież oni wiedzą najlepiej) ale dosłownie chodziło o wszystko...np.po co Wam łóżeczko dla dziecka,przecież dziecko śpi z rodzicami w łóżku...po co Wam głęboki wózek przecież z dzieckiem wychodzi się na dwór dopiero wiosną (urodziłam w październiku),kłótnie były o wszystko...
      a najgorsze jest to,że mój mąż jest jedynakiem i robią wszystko,żeby go zdominować i wtedy wymusić na nim zajmowanie się naszym dzieckiem!!! ciągle mieszają w naszym związku....
      gdy nasza pociecha miała 9 miesięcy wyprowadziłam się na miesiąc...po powrocie było ok przez ...tydzień może dwa i znów jest to samo...
      teście nawet nie potrafili złożyć mi gratulacji z okazji narodzin dziecka,podczas opijania narodzin naubliżali moim rodzicom od najgorszych (i tym przegięli w moich oczach) twierdząc,że nasze dziecko jest dzieckiem tylko mojego męża a jak mojego męża czyli ich syna to tak jakby było ich.....!!!!
      dzień przed świętami wielkanocnymi teściu powiedział mi bardzo dużo przykrych słów,które cały czas pamiętam jakbym usłyszała je wczoraj...m.in.krzyczał do mojego męża :tyle razy Ci mówiłem,zostaw ją żon możesz mieć wiele a rodziców masz tylko jednych !!!
      no i oczywiście zdania obrażające mnie i moją rodzinę ...
      a teraz mają problem jacy to oni są biedni,że nie mogą się zająć naszym maleństwem ,też zależało im na tym,żeby dookoła sie przechwalać moim dzieckiem,nawet chcieli kupić sobie fotelik do samochodu,żeby pakować nasze maleństwo i wozić tu i tam (jak swoje)

      wielokrotnie w perfidny sposób budzili moje dziecko,które spało często na dworze na zasadzie "oni teraz są na ogrodzie,mają robotę i dziecko ma spać później jak oni skończą robić,np.ciąć drzewo piłą itp..."oni nie będą czekać aż dziecko się obudzi....

      ehhh dużo bym musiała napisać,żeby Wam przedstawi moją sytuację...najgorsze,że nie mam 100% oparcia w mężu,szansy na wspólną wyprowadzkę też......
      • mamaamy Kochana Lutek29 szczęka mi opadła.... 05.01.09, 17:15
        jak przeczytałam Twój post... Ty masz bidulko milion razy gorzej niż ja! Moja
        mała też jest z października, mój mąż-jedynak, a my zajmujemy górne piętro domu,
        ale na osobne wejście brak nam na razie pieniędzy)) wiesz, gdyby moi teściowie
        chociaż troszulkę zaszkodzili UMYśLNIE mojemu dziecku, to bym ich chyba
        pozabijała. Wiesz, ja nie mam pojęcia co mam Ci poradzić! Życzę Ci, żebyś
        wygrała w Totka, wybudowała piękny duży dom i żebyście z mężem i dzieckiem żyli
        tam spokojnie i szczęśliwie. Trzymam kciuki za poprawę Twojej sytuacji i trzymaj
        się Ty**** pozdrawiam serdecznie!!
    • mamaamy Acha zapomniałam 05.01.09, 17:30
      Jak mój mężuś się nie spieszył do załatwiania spraw ze swoją mamusią to hmmm
      odmawiałam mu tego, co faceci lubią najbardziej. Dawałam się skusić 2 razy w
      miesiącu, aż znalazł odwagę, żeby z NIĄ porozmawiać. Ciągle też snuję mu wizję
      naszego małego domku, gdzie będziemy naprawdę szczęśliwi- i jego nastawienie się
      zmienia. a kiedy już da się przekonać, że powinniśmy wybudować dom, to choćbym
      miała wziąć pół miliona kredytu, to wezmę i raz dwa zaczniemy nowe życie.
      • lutek29 Re: Acha zapomniałam 06.01.09, 12:59
        mamaamy napisała:

        > Jak mój mężuś się nie spieszył do załatwiania spraw ze swoją mamusią to hmmm
        > odmawiałam mu tego, co faceci lubią najbardziej. Dawałam się skusić 2 razy w
        > miesiącu, aż znalazł odwagę, żeby z NIĄ porozmawiać. Ciągle też snuję mu wizję
        > naszego małego domku, gdzie będziemy naprawdę szczęśliwi- i jego nastawienie si
        > ę
        > zmienia. a kiedy już da się przekonać, że powinniśmy wybudować dom, to choćbym
        > miała wziąć pół miliona kredytu, to wezmę i raz dwa zaczniemy nowe życie.


        mój mąż jak go proszę,żeby porozmawiał z rodzicami to mi mówi,że porozmawiał a
        potem z czasem wychodzi na jaw,że mi tak powiedział dla świętego spokoju...
        on z rodzicami nie rozmawia,bo boi się,że się obrażą...co to za rodzina ???
        najgorsze jest to,że przed ślubem było zupełnie inaczej ...może dlatego,że nie
        mieszkałam z nim wcześniej i nie widziałam wielu zachowań....wielu sytuacji...

        bądź co bądź...jak kiedyś mieliśmy rozmowę z moimi teściami (gdzie u niego w
        rodzinie wygląda to tak,że rodzice mówią a synek przytakuje)
        i ja próbowałam cokolwiek powiedzieć to słyszałam :jak śmiesz Ty gó...aro coś
        mówić....
        no więc na tej rozmowie zakończyła się moja dalsza chęć porozmawiania...więcej
        prób nie było....
        gdy widzimy się wtedy kiedy musimy to rozmowa jest o "pogodzie"
      • drinkit Re: Acha zapomniałam 06.01.09, 13:44
        mamaamy napisała:
        > Jak mój mężuś się nie spieszył do załatwiania spraw ze swoją mamusią to hmmm
        > odmawiałam mu tego, co faceci lubią najbardziej. Dawałam się skusić 2 razy w
        > miesiącu, aż znalazł odwagę, żeby z NIĄ porozmawiać.

        Jesteś szajbnięta, wiesz o tym? Szantażujesz męża swoim tyłkiem? Gratuluje
        pomyślunku. Jesteś warta teściowej.
      • 18_lipcowa1 Re: Acha zapomniałam 08.01.09, 09:11


        > Jak mój mężuś się nie spieszył do załatwiania spraw ze swoją
        mamusią to hmmm
        > odmawiałam mu tego, co faceci lubią najbardziej. Dawałam się
        skusić 2 razy w
        > miesiącu, aż znalazł odwagę, żeby z NIĄ porozmawiać.



        jezu maria!
      • madameblanka Re: Acha zapomniałam 08.01.09, 09:43

        Jak to "znalazł odwagę" żeby porozmawiać? Co ta teściowa to jakis baba herod?
        Mało tego, żeby twój chłop znalazł tą odwagę, to nie dawałaś mu doopy? Niezły
        motywator.
        Czy ja wszystko dobrze zrozumiałam??
    • jagabaga92 Re: Teściowa.. 06.01.09, 12:23
      czytam Wasze wypowiedzi i utwierdzam się w przekonaniu, że człowiek żyje po to,
      by utrudniać życie sobie i innym.

      Moim zdaniem - maleńkie mieszkanko, ale ODDZIELNIE od starszego pokolenia!!! I
      da się to zrobić, choć niewątpliwie kosztem wielu wyrzeczeń, ale jednak wartych
      poświęcenia. Moi rodzice też zaczynali dorobek od przysłowiowej drewnianej
      łyżki, ale dziś mama mówi, że gdyby nie oddzielenie się od teściowej, to ich
      małżeństwo najprawdopodobniej by nie przetrwało, a tak przeżyli razem 32 lata, a
      na dodatek w dobrych stosunkach z teściową smile
      • lutek29 Re: Teściowa.. 06.01.09, 12:55
        też jestem takiego zdania,że lepiej małe,ciasne ale własne....
        szkoda tylko,że mój mąż stoi okoniem i powiedział,że nigdy się stąd nie
        wyprowadzi bo to jego dom,połowa należy do niego (nasze piętro) i on nie widzi
        potrzeby wyprowadzki....a że ja się nie dogaduję z teściami no to już nie jego
        problem....
        niestety wnioskuję,że on mnie kocha tylko wtedy gdy mieszkam z nim w jego domu....

        no bo skoro mi źle to dlaczego on nie chce mojego dobra ???
        dlaczego boi się wyprowadzić od rodziców ??? bo pewnie nie miałby z nimi takiego
        kontaktu....boi się odciąć pępowinę....

        no i często się zastanawiam co ja tu jeszcze robię....
        obecnie szukam pracy i nie wiem czy z czasem nie podejmę decyzji o
        wyprowadzce....bo jak mam się męczyć to po co ???
        dla dziecka lepsza szczęśliwa samotna matka niż ciągle kłócący się rodzice (a
        najgorsze jest to,że kłócimy się tylko o jego rodziców)

        od jakiegoś czasu unikam tego tematu,a jak on zaczyna coś mówić to mu
        przerywam,że nie chcę na ich temat rozmawiać .... i o dziwo od tego czasu się
        nie kłócimy....

        no ale powiedzcie,co ja mam myśleć o moim mężu gdy słyszę,że on się nigdy
        przenigdy nie wyprowadzi ???
        że jak ja się z dzieckiem spakuję i wyprowadzę to on z nami nie pójdzie tylko
        zostanie tutaj ???
        jak chcę z nim być to owszem ale tylko w jego domu......(tak to rozumiem).......
    • ninusia28 Re: Teściowa.. 06.01.09, 13:17
      tak jakbym czytała o sobie...mam ten sam problem..też mam 14 miesięczną córeczkę i mieszkam razem z teściami,u mnie jest to samo,nadgorliwość,nadopiekuńczość...niektóre sytuacje doprowadzają mnie do szału,mała już sama chodzi ale jak schodzimy na dół do teściów jest noszona na rękach,nie wolno jej się przewrócić,zapłakać,ja ją uczę samodzielnego zasypiania i o to ich proszę jak mała zostaje z nimi,ale oni chyba uważają że to niemowlę i noszą ją z poduszką na rękach..mam wrażenie że czasem po prostu robią mi na złość,niewiem..czasem nie da sie wytrzymać,bo człowiek czuje się jakby nie miał wpływu na to co się dzieję i odzywam się,jak np dziś zwróciłam uwagę..wkońcu,już nie wytrzymałam,było troszkę gadania..i "ciche chwile" ale mam to gdzieś,chyba zacznę częsciej interweniować(wczesniej chyba nie miałam tyle odwagi) musi to chyba pomóc,bo jak nie to już niewiem.Rozumiem,że też kochają małą ale rozpieszczaniem i nadgorliwością robią dziecku krzywdę,bo nie uczy się być samodzielne...az boję się isc do pracy...podrawiam wszystkie mamy
      • aurita Re: Teściowa.. 06.01.09, 14:09
        Moze ja wam opowiem o moich tesciach? Sa rozwiedzeni. Tesc nie zadzwonil
        pogratulowac urodzin (jedynej) wnuczki. Nigdy nie wzial jej na rece, nie poszedl
        z nia na spacer nie kupil nawet cukierka. Natomiast jak mala miala dwa lata jego
        styl zycia zmusil nas do placenia na niego alimentow.
        Tesciowa jest zawsze bardzo chora, owszem zadzwoni i chce z wnuczka pogadac ale
        nigdy nie wziela jej na rece, nigdy nie ugotowala zupki itp itd. Czesto dzwoni
        do meza zeby jej podeslal pieniadze (pali jak smok i nie starcza jej wtedy z
        renty na zycie).

        Jestescie ogromnie niewdzieczne wasi tesciowie dali wam dach nad glowa i
        interesuja sie wami i waszymi pociechami a wy umiecie tylko narzekac. Nie mozna
        miec ciastka i zjesc ciastka , wyprowadzcie sie jak wam sie nie podoba.
        Ja mialam zastrzezenia do tego jak moja mama zajmuje sie dzieckiem to wynajelam
        nianie a nie probowalam wychowac matke!

        Tylko nie zapominajcie ze w zylach waszych dzieci plynie krew tych niedobrych
        tesciow.
      • kaga30 Do mamaady 06.01.09, 14:24
        Witam! Jak przeczytałam wszystkie Twoje posty to tak jakbym czytała
        swój życiorys życia z teściami, po prostu identyczny. Mieszkamy z
        teściami my na piętrze, oni na parterze, mamy osobne wejścia, ale
        mamy też wspólną klatkę i drzwi do siebie nie zamykane na klucz,
        chciałam żebyśmy je zamurowali, wtedy musieliby dzwonić do drzwi i
        wchodzić jak goście, ale mąż się nie zgadza. Mąż też jest jedynakiem
        i przez pierwsze 4 lata życia wychowywała go babcia, bo teście
        pracowali i budowali dom, więc syna widzieli tylko wieczorami,
        zresztą sama teściowa kiedyś mówiła, że trochę żałuje, że przeżyła
        takich chwil jak ja przeżywam, pierwszy ząbek, pierwsze słowa itp.
        Dopóki nie urodziła nam się córeczka z teściami miałam dobry
        kontakt, narzekałam na nich jedynie w kwestii, że trktowali nas jak
        małe dzieci, zresztą do dzisiaj tak jest, a mamy po 30 lat. Jak nie
        było małej na świecie to widywaliśmy się raz dziennie, czasem raz na
        kilka dni, ale odkąd urodziła się córeczka diametralnie to się
        zmieniło. Tak jak u Ciebie po porodzie nasza sypialnia była
        odwiedzana nawet o 6 rano przez teściów, żeby zobaczyć jak mała śpi,
        bardzo mnie to krępowało, a zwłaszcza wizyty teścia, gdy ja byłam w
        połogu nie bardzo miałam ochotę na odwiedziny zwłaszcza teścia, ale
        mąż wtedy powiedział teściowej, że mnie to krępuje i żeby
        powiedziała delikatnie to teściowi no i jakoś przestał mnie
        odwiedzać, od tamtej pory nawet jak wchodził i zobaczył, że karmię
        piersią to zaraz wychodził. Mój mąż na szczęście jest bardzo za mną
        i potrafi z nimi porozmiawiać, jeżeli coś mi lub nam przeszkadza w
        ich zachowaniu, co prawda ostatnio już stwierdził, że to ja chyba
        już za bardzo przesadzam, ale mam nadzieję, że go przekonam, że mam
        rację, bo on mieszka u siebie, a ja wcale nie czuję się jakbym
        mieszkała we własnym domu, mimo, iż mnóstwo pieniędzy włożyliśmy w
        remont. Ostatnio myślę ciągle tylko o wyprowadzeniu się z dala od
        teściów, ale na razie nie ma na to szans. Mąż kiedyś też mówił, że
        po co się wyprowadzać, ale teraz też już ma na to ochotę, tym
        bardziej, że widzi jak mi źle, jak ciągle płaczę z bezsilności.
        • mamaamy drinkit jesteś nieprzyjemna 06.01.09, 14:40
          ... forum dotyczy rozwiązania problemów z teściowymi a nie mojej "dupy".
          Aurita wiesz, ja marzę o wyprowadzce,ale mnie obecnie nie stać, bo kiedy tu- w
          domu jeszcze było dobrze to wpakowaliśmy kupę kasy w remont i urządzenie
          mieszkania. I nie pisz proszę, że "umiemy tylko narzekać". Są również dobre
          chwile, ale jest ich stanowczo mniej niż tych, które zatruwają życie.
          Kaga30 no to się Kochana rozumiemy... gratuluję Ci męża!!
          • kaga30 Do mamaamy 06.01.09, 14:52
            Ja o swoim teściu mogłabym książkę napisać. Napiszę coś jeszcze
            później, ale teraz mała się obudziła i dam jej obiad.
        • kaga30 Re: Do mamaamy 06.01.09, 14:43
          Przepraszam za pomylony nick oczywiści to jest do mamaamy.
          Ja też tak jak Ty jestem znerwicowana, ciągle boli mnie żołądek, z
          tym, że u mnie nie teściowa mnie odwiedza, ale teściu. Teściowa
          pracuje, a zresztą jest w miarę normalną osobą, za to teściu jest na
          rencie i na dodatek ma bzika na punkcie dzieci, a zwłaszcza ma
          chorobę na własną wnuczkę, jakby mógł to zamknąłby ją na swoich
          kolanach w szklanym kloszu, żeby nic jej się nie stało, żeby nikt
          inny nie mógł jej dotknąć, bo jest bardzo zazdrosny jak ktoś inny
          bierze ją na ręcę, on zaraz ją odbiera. To głównie przez niego
          jestem znerwicowana, bo to on kilka razy dziennie i o różnych porach
          przychodzi sobie bez pukania do wnuczki. Męczą mnie bardzo te
          wizyty, zwłaszcza wczesne, potrafi przyjść nawet już po ósmej, jak
          tylko usłyszy, że wstałyśmy. Jestem już na tym etapie, że jak
          słyszę, że idzie to same brzydkie słowa cisną mi się do ust i krew
          mnie już zalewa, zaraz się strasznie denerwuję. Jak mała była
          mniejsza to teście nas odwiedzali, albo my schodziliśmy z małą do
          nich, ale odkąd zaczęła chodzić to przychodzą i sobie ją zabierają
          na dół na dwie godziny dziennie, w weekendy przed południem dwie i
          pod wieczór też dwie godziny, wkurza mnie tylko to, że jak mała jest
          nerwowa to zaraz ją odnoszą, bo twierdzą, że wszystko ją denerwuje i
          pewnie śpiąca jest, ale jak mała chce do nas do góry i woła mamę, to
          zamykają drzwi do pokoju żebyśmy nie słyszeli, że chce do nas i na
          siłę ją trzymają, no chyba, że zaczyna płakać to po nią schodzimy
          lub w końcu ją przynoszą.
          • mamaamy do kaga30 06.01.09, 14:50
            Ja nigdy jeszcze nie dałam teściowej małej do nich- na dół. Nigdy. Gdyby zabrała
            ją nie pytając mnie o zgodę, to bym jej powiedziała swoje. Na spacer raz wzięła
            wnuczkę (miała 7 mies.), mąż jej na to pozwolił, a ja kazałam mu za nimi iść.
            Byłam odwrócona tyłem, a tu słyszę krzyk męża : co ty do jasnej cho***ery robisz!!
            Pobiegłam tam i okazało się, że teściowa biegła z wózkiem, żeby uciec przed
            okiem mojego męża i przewróciła wózek z moim dzieckiem w środku... Nic jej nie
            powiedziałam, ale w duchu wyzwałam ją jak najgorzej tylko potrafiłam. A co do
            nerwicy, to ja mam to samo. Kiedy Ama była malutka, jak tylko usłyszałam ich
            kroki na schodach, zaraz przystawiałam małą do piersi- i szli spowrotem Im Ama
            starsza- tym ciężej mi zniknąć, kiedy ONI nadchodzą.
        • mamaamy do lutek29 06.01.09, 14:44
          Wiesz, świętą masz cierpliwość. Naprawdę- i do męża i do teściów. Myślę, że ja
          bym nie potrafiła znosić tego, co Ty znosisz. Gdyby teściowa powiedziała do mnie
          "gó...aro" czy coś podobnego, to w 5 minut byłabym spakowana, jednak mój mąż
          poszedłby ze mną. Nie wiem, co Ty masz robić... Masz dwa wyjścia, tak jak
          piszesz( znosić to lub się wyprowadzić) no i każde ma niestety swoje wady... Oj
          trzymaj się kobitko**
          • aurita Re: do lutek29 06.01.09, 15:33
            czyli jednak masz gdzie isc z mezem i dzieckiem????


            > to w 5 minut byłabym spakowana, jednak mój mąż
            > poszedłby ze mną
            • mamaamy Re: 06.01.09, 16:09
              Spakowałabym się i pojechała do hotelu, póki nie znalazłabym mieszkania.
              Oczywiście, że jest gdzie iść- można do hotelu, pensjonatu, zwalić się na głowę
              rodzinie. Siedzimy tu, bo to jest nasze mieszkanie. Ja szanuję ich prywatność-
              pukam, nie przychodzę bez zapowiedzi, staram się być ciuchutko weekend, kiedy
              oni lubią pospać. Jestem u siebie, ale szanuję teściów i ich mieszkalne
              przyzwyczyjenia. Chciałabym, żeby oni także szanowali nasze- wtedy nasze życie
              mogłoby być na prawdę cudne.
            • lutek29 Re: do lutek29 06.01.09, 22:21
              mogłabym wyprowadzić się i zamieszkać z moimi rodzicami-mają 2 wolne
              pokoje...najgorsze jest to,że kocham męża,że naprawdę mamy super warunki
              mieszkalne ale co z tego jak teście zatruwają nam życie.....
              nie jestem materialistką i mogłabym mieszkać nawet na wynajętym pokoju,ale z
              mężem, a on ??? upiera się,że nigdy sie nie wyprowadzi....

              ale jak tak czytam to widzę,że nie jestem sama....
              a już myślałam,że tylko ja mam taki problem...


              moi teście też nigdy nie byli sami z moim dzieckiem-ja im nie ufam i tyle !!! do
              tego wychowali swojego syna tak,że jest od nich uzależniony...
              ja chcę - próbuję robić wszystko,żeby moje dziecko było samodzielne,bardzo
              chciałabym tak wychować...a oni jakim są przykładem ??? a do tego dziecko
              podrośnie i co ? dalej będzie wysłuchiwać jaką to ja gó...arą,szmata
              itp...jestem ??? to czego uczą moje dziecko ??? braku szacunku do własnej mamy ????

              do nich nie dociera,że to JA jestem matką...
              dla nich tylko mój mąż jest ojcem...nawet przy każdym spotkaniu słyszę teksty
              :kochasz tatusia powiedz tatuś tatuś Cię kocha (a o mamie to już nikt nie
              wspomni...)

              ehhh można by wymieniać wiele takich zachowań i sytuacji...

              nie wiem co może sprawić,żeby teście wreszcie przestali żyć życiem mojego
              męża,żeby wreszcie zaczęli nas traktować jak dorosłych,żeby do nich dotarło,że
              jesteśmy odrębną rodziną....

              w sierpniu jest nasza 5 rocznica ślubu (na 4 nawet mi życzeń nie złożyli),a mój
              mąż spędził naszą rocznicę ze swoimi rodzicami.....było to tak,że mi rano
              powiedział,że po pracy idzie do rodziców,no to się wkurzyłam i pojechałam z
              maleństwem do siostry...ale nie do tego zdążam a raczej do tego,że już prawie 5
              lat trwa ten koszmar,nerwica .....

              a co do spacerów....zimą nawet nie raczyli iść na spacer z wnukiem ,bo przecież
              by zmarzli... a jak teściowa raz poszła,zaczęło lać to nawet nie raczyła
              wrócić,no bo przecież dama z wózkiem paraduje po okolicy,a to że dziecka nawet
              folią nie przykryła to już nie było istotne...równie dobrze mogłabym jej dać
              pusty wózek...przecież tu chodzi o paradowanie przed sąsiadami a nie o pójście
              na spacer z dzieckiem....i był to jej pierwszy i ostatni spacer...

          • elanwik Re: do lutek29 07.01.09, 22:43
            Popieram.Ja po powrocie z zagranicy zamieszkałam u tesciów,bo mąż
            mnie poprosił.Oni mają duże mieszkanie,po co wynajmować.Zgodziłam
            się i co.........juz po czterech dniach miałam dość i zaczęlam
            szukać mieszkania do wynajecia(poszłam do kina z koleżankami i o 22
            zadzwoniła moja tesciowa,czy nie przeginam,że mnie o tej porze
            jeszcze w domu nie ma smile) ),a męzowi powiedzial,że jak chce to może
            zostać,jego wybór.Oczywiście teście się obrazili.Teraz mam chociaż o
            tyle lepiej,że widzę ich raz na dwa tygodnie,a jak nie mam ochoty na
            spotkania,to wymyslam coś,że nie moge i już.Podziwiam cie za
            anielską cierpliwość.Ja nawet mimo żadkich wizyt,jeszcze przez pol
            dnia chodze elektryczna i naminowana,a co by było jakbym tam dalej
            mieszkał?wole nie mysleć.No i oczywiście radami na temat wychowania
            naszej córci sypie z rekawa.Szkoda,że jak swoich synow chowała to
            nie umiała ich wprowadzić w życie.Tak więc kończąc wolę dopoki nie
            wybudujemy naszego wymarzonego domu( też idzie nam to wolno)
            wynajmować,niż szarpać sobie nerwy.A w mężu mam pełne poparcie,sam
            zaczął ucinać te bzdurne rady i docinki pod moim adresem.Życzę ci
            wytrwałaości,pozdrawiam
          • 18_lipcowa1 Re: do lutek29 08.01.09, 09:13
            czy coś podobnego, to w 5 minut byłabym spakowana, jednak mój mąż
            > poszedłby ze mną.


            i gdzie bys poszla dziecinko?
    • dorianne.gray Re: Teściowa.. 06.01.09, 16:12
      mamaamy napisała:

      Czy ktoś z was ma tak samo??


      Nie, nie mieszkam z rodzicami, jestem asertywna i szanuję siebie i
      swoją prywatność.
    • 18_lipcowa1 dlaczego 08.01.09, 09:13
      sie zwyczajnie nie wyprowadzisz?
      • babsee Re:Lipcowa 08.01.09, 10:00
        bo autorka wątku ma 21 lat,mając lat 19 urizdila dziecko a teraz
        jest w drugiej ciązy.
        I to mnie wlasnie zawsze rozwala psychicznie.Nie dosc ze tesciowe
        wzieli pod dach, to jeszcze narzekanie akby ta tesciowa nie wiem co
        straszngo robila.Ach!moj Boze!!!dziecko wyciaga i sie z nim bawi,.No
        wredy babsztyl na maxa.I chwili sie jeszcze ta wnusią-no podlosc
        ludzka nie zna granic...
        Dziewczyno,nie narzekaj bo chyba od siedzenie w domu w glowie ci sie
        przewraca.
        • paskudek1 Re:Lipcowa 08.01.09, 15:45
          z tego co czytałam w postach mamyamy to onie nie mieskzają U Teściowej ale u SIEBIE. Tyle że we wspólnym domu. Po drugie nawet jeżeliby mieskzali U Teściów to jednak nie upoważnia to nikogo do podważania decyzji rodzica co do tego kiedy jest czas na poisiłek a kiedy na zabawę dziecka. Ja tez mieszkam u mamy, i to regularnie U bo mieszkanie jest JEJ. I mimo ze płacę świadczenia to nadal czuję ze mmieszkam U mamy. Ale nie oznacza to, że mama moja wtrąca mi się do wychowywania dziecka. I ze nie sznauje mnie jako człowieka.
    • vibe-b qrde 08.01.09, 10:03
      watki o tesciowych powinny byc zakazane. Nie wiem jak innym ale mnie
      juz bokiem wychodza takie smame smety od coraz to innej forumki
      • elanwik Re: qrde 08.01.09, 10:41
        To po co to czytasz?To jest dobrowolne forum i nikt ci nie każe się
        udzielać.Poczytaj o łowieniu ryb,może bardziej cię zainteresuje?
      • angazetka Re: qrde 08.01.09, 10:57
        A mnie nie, wiesz, ja to wręcz czytam z fascynacją. Liczę na to, że
        kiedyś zrozumiem, jakim cudem te wszystkie wredne, wypudrowane,
        egoistyczne i wścibskie teściowe oraz nienormalni, zaborczy, chamscy
        i wtrącający sie do wszystkiego teście wychowali na ludzi mężów tych
        forumek.
        • tabakierka2 Re: qrde 08.01.09, 11:29
          angazetka napisała:

          Liczę na to, że
          > kiedyś zrozumiem, jakim cudem te wszystkie wredne, wypudrowane,
          > egoistyczne i wścibskie teściowe oraz nienormalni, zaborczy,
          chamscy
          > i wtrącający sie do wszystkiego teście wychowali na ludzi mężów
          tych
          > forumek.


          Ja Ci powiemsmile Zmienił im się charakter na starośćsmile a ponadto
          nienawidzą szczerze i z całego serca swoim synowychsmile
          • angazetka Re: qrde 08.01.09, 12:17
            Starość, powiadasz? Znaczy, że 50-60 lat to już starość? Chyba nie
            zaryzykuje mówienia tego mojej mamie smile
            Ale tak: starość, nienawiść do synowej i całkowite zidiocenie - i
            mamy jasny obraz sytuacji :]
            • tabakierka2 Re: qrde 08.01.09, 12:19
              angazetka napisała:

              > Starość, powiadasz? Znaczy, że 50-60 lat to już starość?

              No, załóżmy na potrzeby forumowe określenie "późna młodość"
              albo "dojrzała młodość"big_grin coby nie byłowink

              Chyba nie
              > zaryzykuje mówienia tego mojej mamie smile

              Ja mojej mowię, że jest dojrzałabig_grin i jakos się nie obrażawink

              > Ale tak: starość, nienawiść do synowej i całkowite zidiocenie - i
              > mamy jasny obraz sytuacji :]

              No i wszystko się wyjaśniło...a poza tym, nie wiem, czy zauważyłaś -
              te teściowe bardzo często oddawały swoje dzieci pod opiekę babćwink
              więc te babcie wychowały mężów forumek na fajnych facetów.
    • bacha1979 Re: Teściowa.. 08.01.09, 12:29
      Bo dorośli ludzie powinni mieszkać osobno a nie z rodzicami.
      Nigdy tego braku odcięcia pępowiny nie zrozumiem.
      • zalka80 Re: Teściowa.. 19.02.09, 17:15
        Czasem są takie sytuacje,że się nie da mieszkac oddzielnie. My mieszkamy z moją mamą, która jest chora na schizofrenię i nie może mieszkac sama.A ja też mam czasem dośc.
    • smerfetka8801 Re: Teściowa.. 08.01.09, 15:31
      to dorośnij wreszcie i się wyprowadźcie.Na co narzekasz?Ponosisz konsekwencje
      swojej decyzji.
      • smerfetka8801 Re: Teściowa.. 08.01.09, 15:48
        dodam od siebie jeszcze,że choćbym miała budować dom 10 a nie 3 lata to bym coś
        wynajęła i miała spokój.bardzo lubię swoich teściów a mimo to wynajmujemy z
        mężem mieszkanie-bo jak sie zakłada rodzinę to wypada dorosnąć i odciąć pępowinę.
        Ale wy tu sobie kółko wzajemnej adoracji macie-jesteście biedne teściowe są złe
        a mężowie zwyczajnie nieudolni bo nie potrafią rozmawiać z własnymi matkami.
        • smerfetka8801 autorka ma podobno 21 lat 08.01.09, 15:53
          a ja 20.Jka widać da sie w każdym wieku podjąć decyzję o samodzielności
          • hellious Re: autorka ma podobno 21 lat 08.01.09, 16:06
            Ja mam 22 i co z tego? W kazdym wieku mozna byc samodzielnym, ale rowniez w kazdym znajda sie mieszkajace z tesciami uzalajace sie i stekajace mamuski. Co ma wiek do tego? Chyba tylko tyle, ze majac dziecko w tak mlodym wieku czesto poprostu nie zdazy sie z tym usamodzielnieniem, przed zalozeniem rodziny.
            • smerfetka8801 Re: autorka ma podobno 21 lat 09.01.09, 09:03
              właśnie po to to napisałam aby uświadomić niektórym,że samodzielność nie boli i
              jest możliwa zawsze.A to stękanie,ze mają źle jest o tyle żałosne ,że sytuacje w
              jakiej są mają na własne życzenie.Ja wolę być patologicznie niezmotoryzowana
              ale samodzielna inni maja inne priorytety wiec ponoszą tego konsekwencje.ja nie
              marudzę ,ze muszę autobusem po mieście jeździć-bo podjęłam decyzję
              • hellious Re: autorka ma podobno 21 lat 09.01.09, 09:09
                Ja tez nie jestem zmotoryzowana i bardzo to sobie chwalesmile Wszedzie zapylam na piechote, nawet autobusem nie jezdze, bo mi sie nie chce tongue_out Ale przynajmniej nie obrastam w tluszczyk od wozenia tylka autem tongue_out ( bez urazy dla tych, ktore wozatongue_out)
    • majmajka Re: Teściowa.. 09.01.09, 09:19
      A masz mozliwosc zamontowac klucz, zeby zzmykac drzwi i wpuszczac tesciowa, kiedy Ty bedziesz miala ochote? Tylko nie nalezy sie wtedy przejmowac nia, bo na mur sie obrazismile.
    • lidia341 Re: Teściowa.. 19.02.09, 19:14
      Myśmy tak mieli a wręcz jeszcze gorzej, więc sie wyprowadziliśmy i jest lepiej.
Pełna wersja