ciociacesia pewnie i tak was nie ominie 07.01.09, 19:15 ja pewnie bym ugosciła, bo miekka jestem i mam problem z mowieniem 'nie', zalezy jeszcze jak malutkie miałabym dziecko w domu Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: pewnie i tak was nie ominie 07.01.09, 19:36 Jestem odpowiedzialnym człwoiekiem i nie narażam swoich dzieci bez potrzeby. Ergo: nie wpuściłabym chorej na rotawirusa osoby do domu, czy to brat czy swat. Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Jestem w lekkim szoku... 07.01.09, 19:52 ...że można sie w ogóle z chorym na jelitówkę dzieckiem pchać do kogoś, kto tez ma w domu maluchy, w tym jednego przed operacją. Mój starszak jelitówkę przechodził "łagodnie", to znaczy nie rzygał, ale gó... miał nawet w skarpetkach, bo pampers nie sprostał wyzwaniu. No ale pił dużo, dzięki czemu uniknęliśmy szpitala. Ja jelitówek w życiu przeszłam kilka, w tym jedną pod koniec ciąży. Prawdopodobnie w jej wyniku zaczęło mi się odklejać łożysko. Zatem mam nadzieję, że ta fryzjerka się nie zaraziła, bo to naprawdę mogło się niefajnie skończyć ... Odpowiedz Link Zgłoś
kiraout Re: Jestem w lekkim szoku... 07.01.09, 20:07 Dla mnie rzecz nie do pomyślenia jest. Urodziłam w 6 miesiącu, nie z tego powodu, ale jak sobie pomyślę, ze to bezdennie głupie babsko narażało kobietę, to wiesz.., wypytałabym się o jej telefon i zadzwoniłabym. Mąz tej kobiety powinien powiedziec im coś do słuchu. To jacyś zwierzęta , nie ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
brazowe_jej_oczy Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 21:29 Bardzo dobrze zrobiłaś. Ochroniłaś swoje dzieci. Wirusówki są bardzo zaraźliwe, sama ostatnio tego doświadczyłam W pracy zostawiłam swoke ubrania w garderobie, w którym przebywała chora dziewczyna. Jak się zorientowałam, że coś z nią nie tak, to zajrzałam dopiero do garderoby, kiedy jej już tam nie było. Mnie nic nie było, ale na ciuchach przyniosłam do domu mega wirusa. W domu szybko umyłam twarz i ręce i biegiem do stęsknionych i płaczących pod dzrzwiami dzieci. Przytuliłam, potem dałam pierś młodszej - dzięki temu młodsza się uchowała. Starszą rozłożyło tak mocno - jak się okazało ciężkie zapalenie oskrzeli, że nieprztomna w łóżku przez 2 doby leżała. Niestety, kiedy na 4 dobę starsza wstała, nie mogłam dalej izolować dzieci, no bo jak wytłumaczyć 3latce i rocznikowi, że nie mogą się razem bawić, tym bardziej, że sama w domu byłam. No i wtedy młodszą wzięło, też mocno, ale nie tak. Także z wirusówkami lepiej ostrożnie. Więc powtatzam jeszcze raz, bardzo dobrze zrobiłaś. PS>Lekarz mi wytłumaczył, że to na ciuchach... Miałabyś pełno wirusów w łazience... Odpowiedz Link Zgłoś
patrice7 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 21:35 Nie czytalam odpowiedzi wczesniej. Pisze to co mysle. Uwazam ,ze postapilas nieladnie. Nie chcieli wpasc na kawe i ploty tylko przebrac zarzygane dziecko! W koncu na mrozie tego robic nie beda ? Co za problem schowac dzieci w jednym pokoju ,a do drugiego zaprosic gosci ,a zaraz po ich wyjsciu porzadnie wywietrzyc mieszkanie? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:01 patrice7 napisała: > Nie czytalam odpowiedzi wczesniej. oj, to wielka szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
patrice7 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:04 No wlasnie szkoda,bo doczytalam ze do przejechania mieli juz tylko 40 km,a to zmienia postac rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
attiya patrice7 07.01.09, 22:20 patrice7 napisała: > Nie czytalam odpowiedzi wczesniej. > Pisze to co mysle. > Uwazam ,ze postapilas nieladnie. > Nie chcieli wpasc na kawe i ploty tylko przebrac zarzygane dziecko! > W koncu na mrozie tego robic nie beda ? > Co za problem schowac dzieci w jednym pokoju ,a do drugiego zaprosic gosci ,a > zaraz po ich wyjsciu porzadnie wywietrzyc mieszkanie? patrice - przecież na piechote ni szli - a jużnie jedna osoba pisała o ułatwieniach dzisiejszej cywilizacji - motele, stacje benzynowe - a skoro była tak chora to szpital. I uważasz, ze skoro dziecko jest tak chore, to zbacza sie ileś tam km, żeby mu buźkę wytrzeć z wymiocin? To co to za rodzice, ze nie wytarli dziecku buzi wczesniej. Ironizuję - ale chyba nie dokładnie przeczytałaś posty autorki Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 21:49 dla mnie to bezczelnosc stawiac ludzi w tak idiotycznej sytuacji ja bym nie wymyslila zbey sie do dzieci pakowac z rotawirusem i jeszcze miec pretensje z emnei nie chca przyjac... Odpowiedz Link Zgłoś
antyka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:36 Moja dwulatka przeszla te chorobe. Schudla 1,5 kilograma, po chorobie, dwuletnie, 92 cm dziecko wazylo 10 kilogramow wzrost - powyzej 97 centyla, waga - ponizej 3-go!!! Tygodniow choroba tak ja wykonczyla. Dziecko odwodnilo sie, rzygalo non stop, nie chcialo brac zadnych lekow, po nich jeszcze bardziej rzygalo. Skonczylo sie na kroplowce w domu i trzymaniu wyjacego dziecka, trzymajacego cie kurczowo za szyje i krzyczacego: mama, ja nie chce, mama, nie! Mialam lzy w oczach trzymajac na sile moje dziecko, gdy pielegniarka goraczkowo poszukiwala zyly, w ktora moglaby sie wkuc. Wole byc suka i powiedziec nie i nie patrzec potem na moje dziecko, jak z dnia na dzien robi sie coraz slabsze. Bardzo dobrze zrobilas. Ps. Wszyscy, ktorzy mieli stycznosc z dzieckiem w czasie choroby, lacznie ze mna, przeszli grype zoladkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:52 antyka napisała: > Wszyscy, ktorzy mieli stycznosc z dzieckiem w czasie choroby, > lacznie ze mna, przeszli grype zoladkowa. Maz chorwal 3 razy, raz przed dzieckiem, nastepne 2 jak bylo dziecko. Ja nigdy, dziecko rowniez, nikt sie od nikogo na ten czas nie izolowal, ba...spalismy nawet w jednym lozku...tzn ja z mezem . Znajomych dziecko rozchorowalo sie na 2 dzien po naszych odwiedzinach, tez myslelismy ze ktores z nas moze zlapac, a nikt nie zachorowal, tak wiec na 2 babka wrozyla Nie wiem czemu wszyscy traktujecie to jak czarna ospe...nie wszyscy na to choruja i lapia od przebywania w jednym pomieszczeniu Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:56 jakos srednio mialabym ochote sprawdzac czy moja rodzina zlapie tym razem czy nie, to glupota... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:09 elza78 napisała: > jakos srednio mialabym ochote sprawdzac czy moja rodzina zlapie tym razem czy > nie, to glupota... A ja mysle ze jakas psychoza chorobowa panuje w Polsce. Te tasiemcowe watki o tym jacy to ludzie straszni bo z kaszlacym, smarkajacym dzieckiem chodza, bo inne dzieci to potencjalne zrodlo cholery, kily i mogily i w ogole. Ludzie...jak kogos ma spotkac choroba to i tak go spotka. Jak ktos ma zlapac chorobsko to zlapie go na klatce schodowej lub idac w parku pusta alejka. I kara chyba wlasnie spotyka te najbardziej chuchajace i dmuchajace, chroniace przed wszystkimi bakteriami i wirusami swiata ...bo ja specjalnie nie uwazam i odpukac moje prawie 2 letnie dziecko chodzace juz rok do zlobka chorowalo 2 razy: angina i trzydniowka. Pierwsze przeszlo duzo lagodniej niz ja, 2 - srednio rozpoznane bo goraczka nie byla jakas wielka i gdyby nie wysypka to bym sie nie kapnela Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:18 hanalui napisała: > > A ja mysle ze jakas psychoza chorobowa panuje w Polsce. No już dawno zauważyłaś, że Polska to taki głupi kraj, po co się powtarzać? Jeśli chcesz - bywaj co dzień całą rodziną na oddziale zakaźnym, nikt ci nie broni. Ja rotawirusa na własne życzenie swoim dzieciom fundować mam średnią ochotę... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:31 id.kulka napisała: > No już dawno zauważyłaś, że Polska to taki głupi kraj, po co się > powtarzać? Nie...ja czegos takiego nie uwazam, nie wkladaj mi w usta swoich chorych spostrzezen ...to ludzie tworza kraj i ludzie sa durni, a nie kraj sam w sobie, a to kolosalna roznica Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:35 hanalui napisała: > Nie...ja czegos takiego nie uwazam, nie wkladaj mi w usta swoich > chorych spostrzezen Hanalui, gdziekolwiek zobaczę twoje posty, tam zaraz się pojawia... "tu gdzie teraz mieszkam to <och i ach>" ... "a w Polsce to <be i fuj, i ciemnota>" ...to ludzie tworza kraj i ludzie sa durni, a > nie kraj sam w sobie, a to kolosalna roznica Czepiasz się słówek, a raczej skrótów myślowych Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:57 id.kulka napisała: > Hanalui, gdziekolwiek zobaczę twoje posty, tam zaraz się > pojawia... "tu gdzie teraz mieszkam to <och i ach>" ... "a w Polsce > to <be i fuj, i ciemnota>" Wlacz se opcje nieczytania moich postow i ci sie problem rozwiaze > ...to ludzie tworza kraj i ludzie sa durni, a > > nie kraj sam w sobie, a to kolosalna roznica > > Czepiasz się słówek, a raczej skrótów myślowych Bo glupota ludzka coponiektorych mnie powala...i niekoniecznie tylko Polakow mam na mysl, ale poszczegolne jednostki bez wyjatku na narodowosc Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:24 nikt nie pisze o wyrzucaniu z domu z katarem, rotawirus to powazniejsza sprawa dla maluchow moze skonczyc sie hospitalizacja, to nie jest chuchanie i dmuchanie tylko zdrowy rozsadek, nie mam zamiaru wpuszczac pod swoj dach osoby z zarazliwa choroba ktora stanowi dla mojego dziecka powazne zagrozenie, rota to nie jest katarek, ja rozumiem ze w wiekszosci zlobkow norma jest przyprowadzanie chorych dzieci do placowki nawet z goraczka, bo sie zahartuje strzezonego pan Bog strzeze jak mowi madre przyslowie drugie mowi ze za glupote trzeba placic Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:35 elza78 napisała: > rotawirus to powazniejsza sprawa > dla maluchow moze skonczyc sie hospitalizacja, to nie jest chuchanie i dmuchani > e > tylko zdrowy rozsadek Eeee tam...przelec sie po watkach...dziecko chore i nie wazne na co...to potencjalne zrodlo wszystkiego co najgorsze i trza izolowac a matka ktora smie z takim dzieciem isc gdziekolwiek to nieodpowiedzialna baba. Psychoza...i dobrze ze kara te najbardziej przewrazliwione spotyka, ot zlosliwosc losu Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:43 hanalui napisała: > Eeee tam...przelec sie po watkach...dziecko chore i nie wazne na > co...to potencjalne zrodlo wszystkiego co najgorsze i trza izolowac > a matka ktora smie z takim dzieciem isc gdziekolwiek to > nieodpowiedzialna baba. A po co ciągać gdzies chore dziecko? Dla niego samego to średnia atrakcja? No i przechodzona błaha infekcja może się potem wlec jak nieszczęście. > Psychoza...i dobrze ze kara te najbardziej przewrazliwione spotyka, > ot zlosliwosc losu Ciekawy sobie znalazłaś powód do satysfakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:01 id.kulka napisała: > A po co ciągać gdzies chore dziecko? Dla niego samego to średnia > atrakcja? No i przechodzona błaha infekcja może się potem wlec jak > nieszczęście. Serio ? A ja zawsze myslalam ze swieze powietrze i odrobina spaceru nie zabija to po pierwsze. Po drugie widocznie ja i moje dziecko dostajemy szalu kiedy musimy w domu siedziec. Tak mialam w dziecinstwie, tak mam i teraz. Dziec widocznie odziedziczyl to samo w genach, bo z 39 goraczka ma motorek w tylku Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:09 hanalui napisała: > id.kulka napisała: > > A po co ciągać gdzies chore dziecko? Dla niego samego to średnia > > atrakcja? No i przechodzona błaha infekcja może się potem wlec jak > > nieszczęście. > > > Serio ? A ja zawsze myslalam ze swieze powietrze i odrobina > spaceru nie zabija to po pierwsze. Ale ja na spacerach nie widuję chorych dzieci (fakt, nie przyglądam się jakoś specjalnie ). Za to w centrach handlowych, salach zabaw dla dzieci, restauracjach... owszem. Poza tym choroba chorobie nierówna... katarowi spacer dobrze zrobi, o ile pogoda znośna, ale z poważniejszą infekcją sie na wycieczki nie wybieram. A z rotawirusem.. to ja bym to dziecko musiała chyba wynieść na rękach, bo samo by nie poszło raczej... Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:12 no i co z tego? u mnie młodszy tez tak miał..poznawałam, ze chory po tym ze miał rozpalone "chrapki" a przy tym go wręcz roznosiło, nie do pomyslenia było połozyc go do łózka nawet przy powaznej chorobie..za to starszy przy stanie podgoraczkowym przelewał sie przez ręce, chodził jak mara i rzygał dalej jak widział, sam prosił, ze chce dołózka i najlepiej mu robił sen i ciepełko pod kołderką lub kocykiem..ja tez tak miałam w dzieciństwie..każdy człowiek inaczej reaguje na niewydolnośc organizmu i matka najlepiej zna swoje i dziecko i wie co mu przyniesie ulgę i poprawi samopoczucie..a co do tematu wątku to grypa jelitowa to jednak nie katarek i kaszelek..to choroba zakaźna i to bardzo, przenosząca się przez "brudne ręce" jak i kropelkowo, dodatkowo z ciężkim przebiegiem dla wielu osób, wyniszczająca, niebezpieczna dla małych dzieci sama w sobie..a co dopiero z ewentualnymi powikłaniami.. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 07:49 Dziecko zwykle jest dość żywe nawet przy wysokiej gorączce, więc nie jest to nic dziwnego. A ciągnięcie tu i ówdzie chorego jest głupotą - równiez ze względu na samego zainteresowanego. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:51 ale hanalui twierdzisz ze to odpowiedzialne zachowanie targac chore dziecko w skupiska ludzkie i rozszerzac epidemie, no chocby grypy? to wcale nie jest trendy i fajne, to glupota, dzieki takim zachowaniom beztroskich rodzicow zachorowan jest wiele wiecej niz mogloby byc gdyby trzymali swoje tylki w domach nie pokazujac swiatu jacy sa cool bo z chorym dzieciakiem wychodza na spacery... dzieki przawdopodobnie tak idiotycznie myslacej mamusi na zakupach z dzieciarnia rotawirusowa w zeszlym roku mialam rzyganie przez cale swieta zafundowane, uwazasz ze to jest fair w stosunku do tych ktorych czestujesz zaraza? takie zachowanie to nieodpowiedzialnosc i buractwo, to co tobie nie szkodzi i twoim dzieciom moze np zaszkodzic staruszce po przeszczepie serca ktora przyjdzie do sklepu po chleb warto czasem myslec nie tylko o beznadziejnych trendach wychowawczych i wlasnym tylku ale o tych ktorych naraza sie na niebezpieczenstwo i tu nie chodzi o wrazliwosc nadwrazliwosc czy inne takie bzdety, chodzi o zwykla empatie a nie burackie myslenie a moje mialy niech teraz inne bachory se pochoruja, wiocha na maksa... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:24 elza78 napisała: > to wcale nie jest trendy i fajne, to glupota, dzieki takim zachowaniom > beztroskich rodzicow zachorowan jest wiele wiecej niz mogloby byc gdyby trzymal > i > swoje tylki w domach nie pokazujac swiatu jacy sa cool bo z chorym dzieciakiem > wychodza na spacery... No co ty? Choroby sie szerza bo ludzie za duzo zra antybiotykow na kazda pie... i organizmy sie uodporniaja na dzialanie lekow, i to z czym kiedys organizm sobie radzil w trymiga dzis sobie nie moze poradzic skoro na katar funduje sie juz w niemowlectwie 50 srodkow + izolacje+10 cudow wiankow Widzisz ja i swojego dziecka nie trzymam tylka w domu i w ten sposob dostajemy naturalna szczepionke wirusow i bakterii do ktorych organizmy nasze sie przyzwyczajaja, jak spotkaja to wiedza jak z tym walczyc. > dzieki przawdopodobnie tak idiotycznie myslacej mamusi na zakupach z dzieciarni > a > rotawirusowa w zeszlym roku mialam rzyganie przez cale swieta zafundowane, > uwazasz ze to jest fair w stosunku do tych ktorych czestujesz zaraza? Ja tam zarazy nie nosze bo jak mowilam nas sie chorobska nie imaja...co nie znaczy ze moze syfu ktory jest chorobotworczy na nas nie ma No i coz..skoro jestescie z dzieciarnia nadwrazliwi to powinniscie omijac skupiska zarazy jakimi sa supermarktey i siedziec w izolacji dopoki sie nie uodpornicie > takie zachowanie to nieodpowiedzialnosc i buractwo, to co tobie nie szkodzi i > twoim dzieciom moze np zaszkodzic staruszce po przeszczepie serca ktora > przyjdzie do sklepu po chleb No sorry...w takim ukladzie to w zasadzie nikt nie mialby prawa nigdzie wychodzic bo w sumie wiekszosc syfow niewidzialnie nosimy na sobie i niekoniecznie nam zagrazaja a innym moga > warto czasem myslec nie tylko o beznadziejnych trendach wychowawczych i wlasnym > tylku ale o tych ktorych naraza sie na niebezpieczenstwo To nie nowe trendy. Dawniej ludzie nie przywiazywali takiej wagi do kataru jak dzis i nie zdychali z jego powodu w lozku tylko zapylali do pracy. To teraz sie mamuncie wydelikacaja wraz ze swym potomstwem przez to ze wlasnei truja sie lekartwami na wszystko na byle pie... i przez to ze sie nie hartuja, izoluja i inne trendy hasla o szkodliwosci swiezego powietrza i odrobiny wiatru na katar > i tu nie chodzi o wrazliwosc nadwrazliwosc czy inne takie bzdety, chodzi o > zwykla empatie a nie burackie myslenie a moje mialy niech teraz inne bachory se > pochoruja, wiocha na maksa... No tak znowu to modne slowko...empatia...wywoluje u mnie odruch wymiotny. Burackim mysleniem jest to ze caly swiat ma mi dogadzac i schodzic z drogi zeby rzypadkiem ksiezniczka komus nie zarzucila ze nie ma empatii....zyg, zyg i jeszcze raz zyg Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:36 > No co ty? Choroby sie szerza bo ludzie za duzo zra antybiotykow na > kazda pie... i organizmy sie uodporniaja na dzialanie lekow, i to > z czym kiedys organizm sobie radzil w trymiga dzis sobie nie moze > poradzic skoro na katar funduje sie juz w niemowlectwie 50 srodkow + > izolacje+10 cudow wiankow ??? N katar to się niemowlętom funduje roztwór wody morskiej, maść majerankową, usuwanie glutów i spacery w ładną pogodę... A dużych skupisk ludzkich unikam wtedy głównie z tego powodu, że dziecko przeziębione ma osłabioną odporność, zatem o większego syfa łatwiej. > Widzisz ja i swojego dziecka nie trzymam tylka w domu i w ten sposob > dostajemy naturalna szczepionke wirusow i bakterii do ktorych > organizmy nasze sie przyzwyczajaja, jak spotkaja to wiedza jak z tym > walczyc. Ale tych szczepionek zażywacie, mając katar, zapalenie oskrzeli czy rotawirusa? Hanalui, wytłumacz mi, proszę, bo tego dotyczy wątek, jaki jest sens narażać dziecko na kontakt z rotawirusem? Co to da? Szczepionkę? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:45 id.kulka napisała: > N katar to się niemowlętom funduje roztwór wody morskiej, maść > majerankową, usuwanie glutów i spacery w ładną pogodę... A ja chusteczke i spacer > Hanalui, wytłumacz mi, proszę, bo tego dotyczy wątek, jaki jest sens > narażać dziecko na kontakt z rotawirusem? Co to da? Szczepionkę? :- D NIe...wg mnie tu chodzilo o dopraszana przez ciebie empatie . Ale jak widze najglosniej o nia krzycza te ktore jej zupelnie nie maja Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:53 hanalui napisała: > NIe...wg mnie tu chodzilo o dopraszana przez ciebie empatie . Ale > jak widze najglosniej o nia krzycza te ktore jej zupelnie nie maja A gdzie ja się dopraszam empatii? Czepiasz się, ale juz sama nie wiesz, czego i kogo I w którym z mych postów taka nieempatyczna sucz ze mnie, skoro juz przy temacie jesteśmy? Co do opisanej w pierwszym poście sytuacji, na rzęsach bym stanęła, by nie stawiać ludzi w tak kretynicznej sytuacji i wpraszać się z rota do domu, gdzie jest dwójka maluchów, w tym jedno przed operacją. Ale o tym juz pisałam w którymś poście. Dziecko można przebrać w samochodzie, na stacji, przewietrzyć na postoju, po co wlec w odwiedziny do rodzinki? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:37 To nie nowe trendy. Dawniej ludzie nie przywiazywali takiej wagi do > kataru jak dzis i nie zdychali z jego powodu w lozku tylko zapylali > do pracy. bzdety gadacie koleżanko..kiedyś grypa była choroba śmiertelna..patrz "hiszpanka" w czasie I wojny światowej, która zabiła wiecej ludzi niz działania wojenne po wojnie panowało przekonanie, ze w razie choroby to tylko do łóżka, broń boze chodzić chyba, ze do kibla a o wyjsciu na dwór nie było mowy To teraz sie mamuncie wydelikacaja wraz ze swym potomstwem > przez to ze wlasnei truja sie lekartwami na wszystko na byle > pie... i przez to ze sie nie hartuja, izoluja i inne trendy hasla > o szkodliwosci swiezego powietrza i odrobiny wiatru na katar mylisz przeziebienie z grypa..a może nie znasz różnicy? > Ja tam zarazy nie nosze bo jak mowilam nas sie chorobska nie > imaja.. i życzę, by Tobie i Twoim dzieciom tak zostało..ale nie wszyscy tak mają..np. dziecko z przerosnietym migdałem, z wielu powodów, w tym obnizona odporność, jest bardziej narazone na infekcje i dlatego się ten zabieg wykonuje..a w domu autorki watku takie dziecko było..pomijajac fakt, ze zabieg juz 2 razy przesuwano z powodu innych infekcji to choćby z tego powodu miała prawo odmówić przyjecia w domu kogos kto był chory i to zakaźnie Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:51 babcia47 napisała: > To nie nowe trendy. Dawniej ludzie nie przywiazywali takiej wagi do > > kataru jak dzis i nie zdychali z jego powodu w lozku tylko > zapylali > > do pracy. > bzdety gadacie koleżanko..kiedyś grypa była choroba > śmiertelna..patrz "hiszpanka" w czasie I wojny światowej, która > zabiła wiecej ludzi niz działania wojenne po wojnie panowało > przekonanie, ze w razie choroby to tylko do łóżka, broń boze chodzić > chyba, ze do kibla a o wyjsciu na dwór nie było mowy Ale o ile dobrze pamietam to dostep do antybiotykow oraz higienia i profilaktyka w owczesnych czasach byla mizerna . No i nie mowie by z umierajacym dzieckiem czy samemu umierajac gdzies chodzic, tylko by we wszystkim znalezc zloty srodek, a czaem mam wrazenie ze tu zloty srodek jest za bardzo przesuniety w kierunku ukrywanie sie przed wszystkimi i wszystkim i kazde miejsce i czlowiek to zaraza niosaca smierc Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:55 Ale o ile dobrze pamietam to dostep do antybiotykow oraz higienia i > profilaktyka w owczesnych czasach byla mizerna . antybiotyki na grype nie pomoga bo to choroba wirusowa a nie bakterujna..i roznoszona kropelkowo wiec nmawet sterylne warunki nie chronia..umierali nie tylko biedacy z przedmieść czy wsi zabitych dechami ale nawet notable i krezusi Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:56 hanalui napisała: > mam wrazenie ze tu zloty srodek jest za bardzo przesuniety w > kierunku ukrywanie sie przed wszystkimi i wszystkim i kazde miejsce > i czlowiek to zaraza niosaca smierc Bo ty za dużo masz TU wrażeń i chyba widzisz już to, co chcesz zobaczyć Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:10 hanalui napisała: > > Ale o ile dobrze pamietam to dostep do antybiotykow oraz higienia i > profilaktyka w owczesnych czasach byla mizerna . No akurat antybiotyki nie mają tu nic do rzeczy, bo nie działają na wirusy. A w wątku nie chodzi o unikanie "każdego i wszystkich" tylko dziecka z grypą żołądkową, przenoszącą się drogą kropelkową. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 07:53 Wypisujesz bzdury. Kiedyś ludzie umierali znacznie wczesniej niz dziś. Proponuje lekturę rocznika statystycznego. Mysle, ze taka publikacja jest tam gdzie mieszkasz. Proponuje także lekture pierwszej z brzegu epidemiologii, wtedy zobaczysz jakie wypisujesz nonsensy. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 08:11 ja ci napisze prosto, drukowanymi bo widze ze nie trafia CHRZANISZ GLUPOTY... jakiego kalibru, pewnie sama sie dowiesz kiedy trafi was cos powazniejszego niz katarek w supermarkecie... czego oczywiscie nie zycze, a co przy takim nonszalanckim mysleniu moze sie w ten sposob skonczyc. empatia fajne slowo ksiezniczko a rzyg to jest dla burakow egoistow, ktorzy nie wiedza co ono oznacza, i zyczenia, aby spotykali jedynie sobie podobnych na swej zyciowej drodze Odpowiedz Link Zgłoś
kiraout Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 16:33 Hanalui, widzę, ze masz misję na tym świecie Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 22:02 kiraout napisała: > Hanalui, widzę, ze masz misję na tym świecie Tak...kazdy powinien miec. Nie ma nic gorszego niz bezmyslne zycie bez misji Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 07:48 Mówienie o chorobie "kara" świadczy o głupocie!!!! Jeżeli lubisz przebywać w środowisku ludzi chorych idź do szpitala zakaźnego - tam nasz cały przekrój, a przy odrobinie szczęścia byc może tam gdzie mieszkasz spotkasz także Ebolę!!! Powodzenia. A unikanie(!!!) tak unikanie ludzi chorych jest jednym ze sposobów aby NIE zachorować. Moje dzieci a maja juz prawie 19 lat, unikały ludzi chorych i mało chorowały. W wieku 2 lat żadne nie miało anginy. Co więcej jeden z synów do 19 roku życia jej nie miał, drugi miał raz. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 22:08 protozoa napisała: > Moje dzieci a maja juz prawie 19 lat, unikały ludzi chorych i mało chorowały. W > wieku 2 lat żadne nie miało anginy. Co więcej jeden z synów do 19 roku życia je > j > nie miał, drugi miał raz. TOz to chyba zadne osiagniecie skoro zyjecie w izolacji unikajac ludzi chorych ze nie chorujecie Przestan uwazac czy chory czy nie chory i wtedy pogadamy o chorowaniu i osiagnieciach Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 14:56 Rozśmieszył mnie Twój post. Nikt z nas nie żyje w izolacji, tylko nie pcha się do ludzi chorych zakaźnie. Tak nawet prozaiczny katar jest choroba zakaźna, choć nie w potocznym rozumieniu tego słowa. Trudno przez prawie 20 lat życia izolować sie od ludzi !!! Pewien posredni kontakt z chorymi moje dzieci mają zwłaszcza mając rodzicow i dziadków lekarzy. Jestem chirurgiem. Z definicji w szpitalu jest sporo okazji do kontaktu z chorymi, jednak do domu nie wpuściłabym osoby z "grypa żołądkowa". Po prostu prawie w 100% zachorowaliby wszyscy domownicy. Podobnie jak z infekcjami - unikam ludzi przeziębionych wtedy gdy nie muszę się z nimi stykac. A zawodowo nie moja działka. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 15:25 > TOz to chyba zadne osiagniecie skoro zyjecie w izolacji unikajac > ludzi chorych ze nie chorujecie > Przestan uwazac czy chory czy nie chory i wtedy pogadamy o > chorowaniu i osiagnieciach hihihihi..chyba niedawno jesteś na tym forum, skoro z takim tekstem wyjechałać do protazoa.. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:50 hanalui napisała: > Ludzie...jak kogos ma spotkac choroba to i tak go spotka. Jak ktos > ma zlapac chorobsko to zlapie go na klatce schodowej lub idac w > parku pusta alejka. Idz sie lecz na nogi, bo na glowe za pozno. Gdyby takie fatalistyczne podejscie mialo racje bytu to wszelka profilaktyke (znane slowo?) mozna by o kant du.y potluc. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:05 vibe-b napisała: > Gdyby takie > fatalistyczne podejscie mialo racje bytu to wszelka profilaktyke > (znane slowo?) mozna by o kant du.y potluc. A czy ty nie mylisz przypadkiem slowa "izolacja" z slowem "profilaktyka"? Profilaktyka nie rowna sie izolacja, ale jak widze dla wiekszosci to wlasnie jest rozwiazanie i na tym polega profilaktyka w tutejszym wydaniu Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:14 hanalui napisała: > > A czy ty nie mylisz przypadkiem slowa "izolacja" z > slowem "profilaktyka"? Profilaktyka to rowniez unikanie sytuacji/zachowan mogacych zwiekszac ryzyko zachorowania. Skup sie. Jak rozumiesz np. profilaktyke AIDS? Czy nie np. jako m.in propagowanie prezerwatyw a wiec innymi slowy- unikanie zachowan ryzykownych? W opisanym przypadku profilaktyka polega wlasnie na izolacji (bo na czymze miala by polegac profilatyka zachorowania na grype zoladkowa? ). Zas wedle Twojej blyskotliwej teorii dziecieta autorki postu - jesli nie zachorowaly dzis bo autorka odmowila wpuszcznia do mieszkania osob chorych to na pewno zachpruja jutro bo "jak kto ma zachorowac to i tak zachoruje? LOL > Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:17 Profilaktyka nie rowna sie izolacja, ale jak widze dla wiekszosci to > wlasnie jest rozwiazanie i na tym polega profilaktyka w tutejszym > wydaniu ..hmm a mi się wydaje, ze izolacja od zjadliwych patogenów lub czynników chorobotwórczych to tez, a może przede wszystkim profilaktyka..nie słyszałam zaleceń: skontaktuj dziecko z chorym zakażnie lub wyjdź na mróz z dzieckiem goraczkujacym i zobacz co z tego wyniknie.. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:34 babcia47 napisała: > nie słyszałam zaleceń: skontaktuj dziecko z chorym > zakażnie lub wyjdź na mróz z dzieckiem goraczkujacym i zobacz co z > tego wyniknie.. EEE cos krecisz. Jeszcze w moim dziecinstwie mama specjalnie nas zabrala do kuzynek ktore chorowaly na ospe bysmy sie zarazily i mialy to za soba poki bylysmy male Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki. Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki, stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...i niesamowicie szybko zbija goraczke . W moim zlobku tez jak dziecko ma goraczke to pierwsze co robia to do pieluchy rozbieraja dziecko - pewnie coponiektore zaraz zemdleja Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:42 hanalui napisała: > > Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne > powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki. > Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki, > stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...i niesamowicie > szybko zbija goraczke . W moim zlobku tez jak dziecko ma goraczke > to pierwsze co robia to do pieluchy rozbieraja dziecko - pewnie > coponiektore zaraz zemdleja Kaganek oświaty niesiesz, doprawdy.. Amerykę odkryłaś. Tylko nie zimne ręczniki, nie zimna kąpiel... wystarczy letnie, u niemowląt 2 stopnie niższa niż temp wody. I lekko ubrać, by organizm poza gorączką nie musiał walczyć z przegrzaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:47 hanalui napisała: > > EEE cos krecisz. Jeszcze w moim dziecinstwie mama specjalnie nas > zabrala do kuzynek ktore chorowaly na ospe bysmy sie zarazily i > mialy to za soba poki bylysmy male Jak byłyście przed zabiegiem chirurgicznym też? Poza tym, sorry, ale ospa wietrzna przy rotawirusie to mały pikuś - nieprzyjemnie swędzi, ale zagrożeniem życia nie jest praktycznie nigdy, a rota może się źle skończyć. Nie mówiąc już o tym, że przechorowanie ospy daje odporność, a narażanie dziecka na kontakt z rotawirusem nie daje kompletnie nic. No, ale jak naprawdę nie widzisz różnicy, to wypada jedynie współczuć... > Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne > powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki. > Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki, > stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...i niesamowicie > szybko zbija goraczke . A jaki to ma związek z narażaniem dziecka na kontakt z chorobą bardzo zakaźną? Ja moich synów duszących się przy ostrym zapaleniu krtani wystawiałam na mróz, bo takie są zalecenia, ale to nie znaczy, że wpuściłabym do domu osoby z rotawirusem. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:54 kai_30 napisała: > ale to nie znaczy, że wpuściłabym do domu osoby z > rotawirusem. A co z mezem??? Bo widzisz moj juz 3 razy chorowal. Ja i dziecko ni razu. Czy myslisz ze powinnismy go gdzies "wystawic" na ten czas? A co jak jedno dziecko ci zachoruje a drugie jest jeszcze zdrowe? To to chore w odstawke do dziadkow, czy to zdrowe wyekspediowac gdzies z potencjalna zaraza? Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:03 Nie, no, jeśli nie widzisz różnicy między _niepotrzebnym_ narażeniem na kontakt z osobą spoza domowników, która z całą pewnością jest nosicielem choroby zakaźnej, a ciągłym kontaktem z domownikiem (w którym to przypadku izolacja _już_ nie ma sensu - rotawirus może być zaraźliwy jeszcze przed wystąpieniem objawów) to faktycznie, szkoda pary. Ale spróbuję wyjaśnić bardzo prostymi słowy, może trafi. Jeśli ktoś z domowników zachorował na bardzo zakaźną chorobę - trudno się mówi, dopust boży, można jedynie minimalizować ryzyko zakażenia (np. nie używać tych samych naczyń, nie kłaść chorego w jednym pokoju z niemowlęciem itp) i liczyć, że może nie wszystkich sieknie. Natomiast jeśli w domu są wszyscy zdrowi, a dziecko czeka zabieg chirurgiczny (i z tego powodu _musi_ być zdrowe) to wpuszczanie osoby z pewnością chorej zakaźnie, z którą kontaktu można uniknąć, jest niepotrzebnym narażaniem na zachorowanie. Niepotrzebnym i możliwym do uniknięcia (w przeciwieństwie do sytuacji z chorym domownikiem). Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:05 A co z mezem??? Bo widzisz moj juz 3 razy chorowal. Ja i dziecko ni > razu. moze to nie była jelitówka tylko zatrucie pokarmowe..tez miewają takie objawy..lub po prostu Ty masz jakis gen, który uodparnia Cie na zachorowanie a dziecie odziedziczyło go po Tobie..w czasie epidemii grypy (wieli i pochłaniających wiele ofiar) tez nie wszyscy chorowali..co nie znaczy, ze chorzy nie byli izolowani..we Wrocławiu w latach 60-tych stworzono wręcz specjane oddzielone miejsce dla chorych i kazdy kto sie zetknął z choroba podlegał kwarantannie..w "68 panowała wśród dzieci choroba Heinego_medina (tak, tak jeszcze można sie było zarazić) dzieci przez okres lata nie mogły wyjeżdżać z miasta (nie pojechałam na kolonie) epidemię opanowano i nie rozprzestrzeniła sie na cały kraj, dzieci z innych regionów nie były narazone na chorobe i kalectwo Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:16 babcia47 napisała: > A co z mezem??? Bo widzisz moj juz 3 razy chorowal. Ja i dziecko ni > > razu. > moze to nie była jelitówka tylko zatrucie pokarmowe..tez miewają > takie objawy.. No nie wiem czy siedzenie w kiblu przez kilka dni z rzedu i rzyganie dalej niz mozliwosc widzenia mozna nazwac zatruciem pokarmowym . Jak tak to musialo byc bardzo ciezkie Tez tak mysle...chyba mam gen odpornosci No i moze w takim ukladzie dziecko odwiedzajace tez moglo miec zwykle zatrucie a autorka zrobila wielkie halo bo dziecko sie zerzygalo...ale na rzygajace dziecko w autobusie to wszystkie jak to trzeba miec empatie...bylo o tym tu nie tak dawno Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:24 hanalui napisała: > > No i moze w takim ukladzie dziecko odwiedzajace tez moglo miec > zwykle zatrucie a autorka zrobila wielkie halo bo dziecko sie > zerzygalo...ale na rzygajace dziecko w autobusie to wszystkie jak to > trzeba miec empatie...bylo o tym tu nie tak dawno A Ty w ogóle przeczytałaś posty autorki? Zaczynając od pierwszego? Napisane tam jak byk, że dziecko miało od soboty grypę jelitową i że była to diagnoza lekarza. Ale jak widać Ty wiesz lepiej, jasne, zatrucie, nie ma z czego robić problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:27 > No nie wiem czy siedzenie w kiblu przez kilka dni z rzedu i rzyganie > dalej niz mozliwosc widzenia mozna nazwac zatruciem pokarmowym . > Jak tak to musialo byc bardzo ciezkie -tez nie wiem, nie jestem lekarzem ale widziałam juz takie przypadki..nawet sama przechodziłam > No i moze w takim ukladzie dziecko odwiedzajace tez moglo miec > zwykle zatrucie a autorka zrobila wielkie halo bo dziecko sie > zerzygalo... ponoc lekarz zdiagnozował co przyznał szfagir dzwoniac do autorki watku..ona tez nie lekarz i miała prawo uwierzyć, ze diagnoza trafna a jej dzieci moga sie zarazić ale na rzygajace dziecko w autobusie to wszystkie jak to > trzeba miec empatie...bylo o tym tu nie tak dawno tez sie tam wypowiadałam..w kwestii braku wyobraźni i odpowiedzialnosci mamusi..temat jakby podobny, co tam dzieci i pasażerowie..nie dam leku, który działa byle nie zepsuc Wigilii..i nie zabezpieczona w worki, wode i "wycieraczki" wiedząc, ze dzieci w autobusie chorują..tu tak samo..co tam gospodarze i ich dzieci grunt by nam było dobrze i wygodnie..choc mnie by tam było wygodniej we własnym domu, do którego był juz "rzut beretem" Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re:Małe sprostowanie dat i faktów 08.01.09, 08:13 Małe sprostowanie - we Wrocławiu były zachorowania na ospę - tę prewdziwą czarną -( nie grypę), wtedy też były masowe szczepienia. W 1968 roku nie było tez masowych zachorowań na polio ( wtedy były juz powszechne i obowiązkowe szczepienia). Polio zbierało zniwo jakieś 10 lat wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re:Małe sprostowanie dat i faktów 08.01.09, 15:46 > Małe sprostowanie - we Wrocławiu były zachorowania na ospę - tę prewdziwą czarn > ą > -( nie grypę), wtedy też były masowe szczepienia. fakt mój bład co nie zmiania faktu, ze chorzy zostali odizolowani a nie petali sie po całym mieście > W 1968 roku nie było tez masowych zachorowań na polio ( wtedy były juz > powszechne i obowiązkowe szczepienia). Polio zbierało zniwo jakieś 10 lat wcześ > niej. było! z tym, ze rok wcześniej walnęłam się o rok..dzieci z Poznania nie były przyjmowane na kolonie, zalecało się by nie wyjeżdżały nigdzie poza miasto..ja miałam pojechać pierwszy raz, po pierwszej klasie podstawówki, co było dla mnie duzym przezyciem i mocno oczekiwane..stąd to tak dobrze pamiętam..szczepiono tez wszystkie dzieci, które wcześniej nie zostały zaszczepione w tym mnie..to też pamietam..czemu nie byłam zaszczepiona wcześniej nie wiem..jedna z moich koleżanek je w tym czasie przeszła..nosiła aparat ortopedyczny na nodze do mojej wyprowadzki z Poznania Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re:Małe sprostowanie dat i faktów 09.01.09, 15:02 Ja tak tylko gwoli sprostowania vs ospy. W 1968 roku byłam w wieku dzieci z tego forum więc nie pamietam. Moja mama była wtedy świezo upieczonym lekarzem pediatrą. Potwierdza masowość szczepień, ale zaczęły się one w latach pięćdziesiątych gdy prof Hilary Koprowski ze Stanow podarował Polsce pierwsze szczepionki ( doustne). Być może gdzieś lokalnie były wzmożone zachoprowania, być może własnie w Poznaniu i z tego powodu perturbacje z koloniami. Polio był postrachem pediatrów i rodziców. Masowe szczepienia spowodowały, ze dziś ofiary tej choroby mają co najmniej 40- 45 lat. A tak na marginesie - znając stosunek rodaków do szczepień wkrótce pojawią się zachorowania. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 08:29 Hanalui, jeśli ktoś w domu już choruje na jelitówkę, to cudów nie zrobisz, aczkolwiek też bym się starała ograniczyć kontakt chorego ze zdrowym. Jeśli jednak wszyscy są zdrowi, a chce przyjść ktoś chory, to potencjalnie może zarazić, a ja mam prawo tego nie chcieć. Po drugie, nie obraź się, bo Twoje dziecko ma dopiero 2 lata i nie zjadłaś wszystkich rozumów. Oczywiście życzę Ci, żeby dalej nie chorowało, ale to zweryfikuje życie. Na razie to niewiele możesz powiedzieć, prócz tego, że dziecko mało choruje. Poza tym, jak jesteś taka empatyczna, to spróbuj zrozumieć matkę, której dziecko jest chorowite. Ona ma prawo nie chcieć kolejnej infekcji. I wcale nie musi być to osoba , która dziecko przegrzewa, czy jakoś specjalnie się nad nim trzęsie. Czasem przychodzi spadek odporności, wynikający z różnych przyczyn, także osobniczych, wrodzonych, na który nie ma się wpływu. Taka matka ma prawo chronić swoje dziecko. I nie przyjmuję argumentu, że jeśli jest chorowite, to niech siedzi w domu. Jeśli jest w danym momencie zdrowe, to ma prawo wszędzie chodzić. Natomiast miejsce chorych dzieci jest w domu, a nie w przedszkolu, żłobku, u znajomych czy rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:51 > EEE cos krecisz. Jeszcze w moim dziecinstwie mama specjalnie nas > zabrala do kuzynek ktore chorowaly na ospe bysmy sie zarazily i > mialy to za soba poki bylysmy male bardzo mądrze..po zachorowaniu na ospe człowiek nabiera odporności na całe zycie i dziecko przechodzi je łagodniej oraz trudniej o powikłania..co wiem, bo małż mi zachorował ok 40-tki..masakra, ja bez sensacji przeszłam w dzieciństwie..to wie każdy..ale pewnie nie biegałaś w czasie tej ospy po okolicy i nie zarażałaś wszystkich dookoła? Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne > powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki. > Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki, > stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala... nic nowego..ten sposób jest podawany nawet w encyklopedii zdrowia..ale to nie znaczy, ze po takim zabiegu i zbiciu goraczi chory moze sobie wyjść na spacerek..? W moim zlobku tez jak dziecko ma goraczke > to pierwsze co robia to do pieluchy rozbieraja dziecko - pewnie > coponiektore zaraz zemdleja w moim żłobku przed wejsciem na ogólną sale pielegniarka mierzyła wszystkim dzieciom temperaturę..i te z podniesioną nawet nie były przymowane do żłobka tylko odsyłane z rodzicem do lekarza..w razie wystapienia goraczki w czasie pobytu dziecka w złobku dziecko było izolowane od pozosałych i wzywany rodzic by poszedł z dzieckiem do lekarza zamiast zbijać temperaturę..bo po pierwsze jest to objaw choroby na podstawie, którego lekarz wydaje diagnoze, po drugie ma sens tylko gdy goraczka sięga 40 st i jest wyraźnie uciążliwa dla dziecka (to jest obrona organizmu) lub gdy ma byc podany antybiotyk, bo w temperaturze powyzej 38 st jest nieskuteczny Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:01 babcia47 napisała: >..ale pewnie nie > biegałaś w czasie tej ospy po okolicy i nie zarażałaś wszystkich > dookoła? Nie wiem czy biegalam czy nie, nie pamietam...ale mamy z siostra taka fote w parku i obie jestesmy obkropkowane . Moze to byla koncowka choroby > w moim żłobku przed wejsciem na ogólną sale pielegniarka mierzyła > wszystkim dzieciom temperaturę..i te z podniesioną nawet nie były > przymowane do żłobka tylko odsyłane z rodzicem do lekarza.. Strasznie to musialo byc koszmarne dla dzieci, taka selekcja kojarzaca mi sie z inym smutnym miejscem...poza tym moj jak widzi termometr to spyla, a tu codziennie taka atrakcja. Z aktaku chisterii by pewnie codziennie mial goraczke Mam nadzieje ze to w zmierzchlych czasach bylo Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:02 hanalui napisała: > chisterii Histerii oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:04 hanalui napisała: > chisterii histerii oczywicie Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:11 > Nie wiem czy biegalam czy nie, nie pamietam...ale mamy z siostra > taka fote w parku i obie jestesmy obkropkowane . Moze to byla > koncowka choroby na pewno..po określonym czasie przestaje sie być nosicielem i zarażać a wrzody dalej nalezy smarowac..małż tez tak chodził > Strasznie to musialo byc koszmarne dla dzieci, taka selekcja > kojarzaca mi sie z inym smutnym miejscem...poza tym moj jak widzi > termometr to spyla, kwestia skojarzeń i przyzwyczajenia..a młody była zadowolony, ze mama jeszcze chwile jest z nim rozmawia z nim i trzyma go w objęciach (by termometr sie nie wysunał spod paszki, bo tylko takie były w uzyciu)..była okazja do "pomiziania sie" na dowidzenia, młode nie posiadają traumy..nawet nie pamietają Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 14:11 hanalui napisała: > > Strasznie to musialo byc koszmarne dla dzieci, taka selekcja > kojarzaca mi sie z inym smutnym miejscem...poza tym moj jak widzi > termometr to spyla, a tu codziennie taka atrakcja. Z aktaku > chisterii by pewnie codziennie mial goraczke Mam nadzieje ze to w > zmierzchlych czasach bylo było by bardziej koszmarne dla pozostałych zdrowych dzieci, które mogły się zarazićod tej jednej właśnie osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
renia_84 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:33 Też bym się nie zgodziła. Rany Ci ludzie mi przypominają rodzinę mojego partnera, Jego rodziców i brata z żoną. Wszyscy tacy cudowni tylko my straszni bo potrafimy powiedziec jak nam coś nie pasuje, czasem nie zgadzamy sie z nimi-nieomylnymi przecież, mowimy to co myslimy a nie udajemy zeby tylko kogos zadowolic.Tak to już jest. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 nie przyjęłabym 07.01.09, 23:33 i miałabym przekichane. I tak mam chyba trochę bo nie chciałam się spotkać z siostrą męża i jej synkiem który właśnie z takiej choroby wyłazi. Moja córka młodsza ma 10 tygodni...wizja szpitala w wypadku jej zachorowania jakoś przeważyła sympatie rodzinne...Mam wrażenie że teściowa tego nie rozumie. Gdybym miała tylko starsze dziecko (córka starsza ma prawie 8 lat) a sytuacja byłaby naprawdę ciężka to bym przyjęła chociaż z oporami. Z maleńką bym chyba dała radę odmówić. Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: nie przyjęłabym 08.01.09, 06:33 dobrze zrobilas ze odmowilas! Przeczytalam prawie wszystkie posty i mysle ze juz nie masz wyrzutow sumienia ze tak postapilas Ja zwykle mam problemy z odmawianiem komukolwiek czegoklowiek, tym bardziej podziwiam Twoja postawe. To prawda ze wirus jelitowki, zoladkowki czy jak to zwal przenosi sie ekpresowym tempem . Kiedys przenioslam to od osoby , ktora juz w swoim domu oswiecila mnie ze jest chora, przynioslam na ubraniu, jak mysle, ja nie zachorowalam ,ale dzieci tak i to na drugo dzien Odpowiedz Link Zgłoś
mama_micha Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 19:26 Też bym odmówiła. Sama mam syna przed wycięciem migdała (też dwa razy już odwołane) Wiem co w tej sytuacji oznacza najmniejsz infekcja. Popieram w 100% 40 km to pryszcz. Samej nie przyszloby mi do głowy ładowac sie z jelitówka komuś do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmin80 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 21:24 Podziwiam cię za odwagę,że umiałaś powiedzieć nie.obrze zrobiłaś,że nie naraziłaś siebie, męża a prede wszystkim dzieci na zarażenie tym paskudztwem. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 22:04 ja bym przyjęła.... W takich sprawach to brak we mnie asertywności. Odpowiedz Link Zgłoś
uffa1 No a dziadek... 10.01.09, 11:18 Tak jak pisałam bardzo zabolało mnie to co powiedział mój teść, że nie widzimy nic oprócz własnego nosa... Otóz mój teść w poniedziałek poszedł zanieść klucze do piwnicy do swojego syna, ale dał im w drzwiach i zwiał do domu... Zachorował w środe i do teraz jest ciężko chory, nie wiadomo czy nie skończy się w jego przypadku szpitalem. W czwartek do nas zadzwonił i skruszonym głosem mówi do męża 'dobrze, że nie spotkaliście się w niedziele, bo byście się na pewno zarazili, a tak w ogóle to nie wiedziałem, że tak bardzo można zarazić się od małego dziecka...' Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: No a dziadek... 10.01.09, 11:25 uffa1 napisała: > mój teść w poniedziałek poszedł zanieść klucze do piwnicy do > swojego syna, ale dał im w drzwiach i zwiał do domu... > Zachorował w środe i do teraz jest ciężko chory haha cudna puenta calej historii Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: No a dziadek... 10.01.09, 14:30 uffa1 napisała: > Zachorował w środe i do teraz jest ciężko chory, nie wiadomo czy nie > skończy się w jego przypadku szpitalem. W czwartek do nas zadzwonił > i skruszonym głosem mówi do męża 'dobrze, że nie spotkaliście się w > niedziele, bo byście się na pewno zarazili, a tak w ogóle to nie > wiedziałem, że tak bardzo można zarazić się od małego dziecka...' Ech, szkoda, że musiał się aż tak pochorować, by zweryfikować poglądy ... W każdym razie zdrowia i udanego zabiegu życzę Odpowiedz Link Zgłoś